tinder_girl
26.09.16, 12:01
Pisałam już tu kiedyś pod innym nickiem o moim związku, braku seksu, poczuciu odrzucenia. Równia pochyła, każdy praktycznie żył swoim życiem, w końcu się rozpadło z hukiem. Mimo tego bardzo przeżyłam rozstanie, nie wyobrażałam sobie być blisko z innym facetem, zaczęłam chodzić na randki, z każdej wracałam z coraz większym rozżaleniem, bo wszystko niby fajnie, ale żadnej chemii. Aż nagle spotkałam faceta, z którym wszystko zadziałało. Po prostu. Nigdy nie miałam tak fajnego seksu i nie mam tu na myśli technikaliów, tylko bliskość, czułość, intymność, jakąś taką lekkość. A męczyliśmy się z moim exem okrutnie, on mnie wyzywał od nimfomanek i niewyżytych seksualnie, a ja chciałam po prostu bliskości z człowiekiem, którego kochałam i nie chodziło przecież tyko o seks, bo mogłam iść z tym gdzieś na bok.