marcin1973
10.01.05, 07:45
Jakoś przeżyliśmy coroczny kołowrót świąteczny. Najpierw katolicka Wigilia u
Teściowej (bo żona katoliczka). Potem prawosławna u moich Rodziców [bo ja i
Trolle jesteśmy prawosławni- uznaliśmy że dzieci ochrzcimy "jak Bóg
przykazał" czyli córki (zero jest) w kościele katolickim a synów w cerkwi].
Obyło się w tym roku bez zgrzytów jakiś i zbytnich emocji. Żona nawet z nami
poszła do cerkwi (bić pokłony, nagle się okazało że wie kiedy i jak) nie
zapadłą na dziwną świąteczną niechęć do seksu (a miała to w zwyczaju) a wręcz
przeciwnie, zaskoczyła mnie tym zupełnie- no jednym słowem bardzo cool.
A jeszcze nie tak dawno były to przyczyny wielu zadrażnień.
Coraz bardziej zadowolny z życia Marcin