Dodaj do ulubionych

Zdrada=lekarstwo???

06.02.05, 22:27
Być może był juz taki wątek. Nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego.
Ciekaw jestem czy ktokolwiek z was/nas potraktował zdradę / znalezienie sobie partnera/partnerki nako sposób na sex, czułość, odmianę? Jakie reakcje?Jak teraz patrzycie na wasz "oficjalny"związek?
Pozdrowka
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Zdrada=lekarstwo??? 06.02.05, 22:35
      ja mam taki problem- nie potrafie z dwoma naraz.
      Kiedy nie jestem z kims zwiazna- prosze bardzo chocby codziennie inny.
      Nie potrzebuje zaaangazowania emocjonalnego.
      Ale nie moglabym sobie skokac na boki i potem spojrzec w oczy
      czy co gorsza uprawiac seks z tym zdradzonym.
      POza tym chyba by mi z takim kochankiem za bardzo glowka pracowala w
      stylu"skoro jestem tak boska jak mowi,czemu nie bierze z calym dobrodziejstwem
      inwentarza- tylko to co najmniej wysilku kosztuje".
      jak juz wysiade od tego czekania od - do to po prostu zmyje sie w calosci do
      innego.
      • juna_bis Re: Zdrada=lekarstwo??? 06.02.05, 23:04
        anula36 napisała:
        > jak juz wysiade od tego czekania od - do to po prostu zmyje sie w calosci do
        > innego.

        Anula, tobie latwiej tak mowic, bo wiesz czego chcesz i jestes zdecydowana.
        Masz dobre doswiadczenie rozstania po dlugim zwiazku, rozstania, ktorego nie
        zalujesz. I do tego nie jestes zwiazana podpisem w USC.
        • anula36 Re: Zdrada=lekarstwo??? 06.02.05, 23:13
          hehe latwo mowic, trudniej zrobic - bardziej niz podpisem w USC czuje sie
          zwiazana faktem dobrego bycia z kims kogo problemy nie wynikaja ze zlej woli.
          Oczywiscie obiektywnie jest to kwestia 1-2 dni( wywiezienia rzeczy i chlopa:)
          Mecza mnie tez czasem mysli - ile mozna sie tulac od faceta do faceta? Co
          zrobic zeby sie znow nie wladowac w taki kanal...tak ze i tak niedobrze.
    • marcin1973 Re: Zdrada=lekarstwo??? 07.02.05, 01:11
      mnie zdrada pomogła odzyskać wiarę w siebie, poczucie męskości, odrodziła
      duchowo, nabawiła wyrzutów sumienia okrutnych, zdemoralizwoała. Łatwo jest
      siebie usprawiedliwiać. Wiem że to było złe, niemoralne, nie powinno było mieć
      miejsca. Ale - w przeciwieństwie do sytuacji Anuli - wynikały kłopty nie z
      przyczym obiektywnych, ale ze złej woli, niechęci, niezuważania mnie do tego
      stopnia, że żonę absolutnie nie inetresowało co robię, kiedy, z kim....teraz
      znów ją na szczęscie inetersuje, ale mnie została mała furtka, z której wiem,
      że w razie posuchy kolejnek skorzystam...żadne lekarstwo - erzac.
      Marcin

      don_pablos napisał:

      > Być może był juz taki wątek. Nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego.
      > Ciekaw jestem czy ktokolwiek z was/nas potraktował zdradę / znalezienie sobie
      p
      > artnera/partnerki nako sposób na sex, czułość, odmianę? Jakie reakcje?Jak
      teraz
      > patrzycie na wasz "oficjalny"związek?
      > Pozdrowka
      • woman-in-love Re: Do Marcina: odrodziła i zdemoralizowała??? 07.02.05, 14:21
        Odrodzenie duchowe i demoralizacja - to chyba nie do pogodzenia?
        • anula36 Re: Do Marcina: odrodziła i zdemoralizowała??? 07.02.05, 15:28
          niektorzy odradzaja sie duchowo tylko przez demoralizacje:)
        • marcin1973 Re: Do Marcina: odrodziła i zdemoralizowała??? 07.02.05, 17:08
          woman-in-love napisała:

          > Odrodzenie duchowe i demoralizacja - to chyba nie do pogodzenia?
          A tak! Najpierw demoralizacja. Teraz działam jak niepijący alkoholik. A
          odrodzenie duchowe?Pozbierałem się uwierzyłem w siebie...i tyle. Marcin
          • marcepanna do marcina 07.02.05, 22:13
            czy moglbys napisac jak skolowales kochanice ze sie zgodzila puscic z
            zonatym????
            klamales jej ze ja kochasz ???
            • anula36 Re: do marcina 07.02.05, 22:35
              a po co?
              Spragnionej kochanicy nie trzeba bajerowac ,wystarczy pogmerac gdzie trzeba:)
              • marcin1973 Re: do marcina 08.02.05, 08:41
                to oczywiste....:--)))))
                anula36 napisała:

                > a po co?
                > Spragnionej kochanicy nie trzeba bajerowac ,wystarczy pogmerac gdzie trzeba:)
                >
            • marcin1973 Re: do marcina 08.02.05, 08:40
              miała męża i mało seksu w domu...nie kłamałem, byłem nawet aż za brutalnie
              szczery, Marcin
              marcepanna napisała:

              > czy moglbys napisac jak skolowales kochanice ze sie zgodzila puscic z
              > zonatym????
              > klamales jej ze ja kochasz ???
              • anula36 Re: do marcina 08.02.05, 20:54
                nie moge zrozumiec jednego-czym az tak bardzo rozni sie kobieta od mezczyzny
                zeby ni emogla po prostu spojrzec na przystojnego faceta i wskoczyc z nim do
                lozka bez zastanawian ( no moze nad prezerwatywa) i wyrzutow sumienia.
                No chyba ze tylko ja tak mam;)
                • marcepanna to nie wyrzuty sumienia 09.02.05, 05:01
                  chodzi o to ze taki gnoj jest zonaty
                  i swoista filozofia: po co TAKIEMU ulatwiac skok w bok?
                  jest pelno mlodszych i wolnych facetow chetnych na seks, a zonaty to taki facio
                  ktory albo byl na tyle madry albo glupi ze sobie zorganizowal takie a nie inne
                  zycie
                  po co akurat takiemu ULATWIAC jeszcze sprawe?
                  • zupelnie_nikt Re: to nie wyrzuty sumienia 09.02.05, 05:07
                    no bo skoro TAKIEJ tego potrzeba (kochanka) i TAKIEMU tego potrzeba (kochanki)
                    to predzej czy pozniej sobie ja/jego znajda. a skoro juz sie odnalezli no to
                    czemu nie skorzystac z okazji?

                    z_n
                  • anula36 Re: to nie wyrzuty sumienia 09.02.05, 11:40
                    bo jesli TAKI chce skoczyc w bok i tak skoczy.
                    I ma jednak liczne zalety-ma zorganizowane zycie wiec nie przychodzi mu go
                    glowy organizowanie go sobie ze mna, na seksie zaczyna sie i konczy, zawsze
                    pamieta o prezerwatywie bo che sie utrzec konsekwencji zdrowotnych i
                    alimentacyjnych, no i sumie po co sobie samemmu utrudniac sprawe??
                    -
                    • zupelnie_nikt Re: to nie wyrzuty sumienia 09.02.05, 18:03
                      heh... jakbysmy w chorze jednym glosem spiewali... :-)

                      z_n
                  • debart Re: to nie wyrzuty sumienia 15.02.05, 18:08
                    marcepanna napisała:

                    > chodzi o to ze taki gnoj jest zonaty
                    > i swoista filozofia: po co TAKIEMU ulatwiac skok w bok?
                    > jest pelno mlodszych i wolnych facetow chetnych na seks, a zonaty to taki
                    facio
                    >
                    > ktory albo byl na tyle madry albo glupi ze sobie zorganizowal takie a nie
                    inne
                    > zycie
                    > po co akurat takiemu ULATWIAC jeszcze sprawe?

                    marcepanno,
                    i po co ten "gnój"? chyba nikt nie uprawia seksu po to, żeby coś komuś ułatwić,
                    ale raczej po to, żeby komuś sprawić przyjemność i przy okazji samemu mieć
                    satysfakcję. a że żonaty? w małżeństwie nie zawsze wszystko funkcjonuje jak
                    należy i dotyczy to obu płci.
                • orales73 Re: do marcina 15.02.05, 13:33
                  anula36 napisała:

                  > nie moge zrozumiec jednego-czym az tak bardzo rozni sie kobieta od mezczyzny
                  > zeby ni emogla po prostu spojrzec na przystojnego faceta i wskoczyc z nim do
                  > lozka bez zastanawian ( no moze nad prezerwatywa) i wyrzutow sumienia.
                  > No chyba ze tylko ja tak mam;)

                  nie, ja tez tak mam, a jestem facetem
                  • anula36 Re: do marcina 15.02.05, 18:00
                    JA natomiast zaprzeczam tym wstretnym pogloskom ze jestem facetem:)
    • martabz Re: Zdrada=lekarstwo??? 16.02.05, 12:39
      Jestem ciekawa czy juz jesteś w nowym związku czy to tylko teoretyczne
      pytanie jak jest później?
      pozdrowionka MZB
      • don_pablos Re: Zdrada=lekarstwo??? 18.02.05, 10:21
        Żadne z powyższych. Tzn może inaczej jestem w sytuacji gdzieś po środku,. Resztę dopowiedz sobie sama ;)
        Pozdrowionka
        • martabz Re: Zdrada=lekarstwo??? 18.02.05, 16:20
          Czy oprócz seksu jest jeszcze coś co łączy Ciebie z tą drugą
          kobietą? A może tego jeszcze nie ma? Więc co jest? Co zyskasz? Może
          jeszcze większy stres i wyrzuty (czy żona coś wyczuwa?)?
          pozdrowionka jeszcze
          MBZ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka