Dodaj do ulubionych

Buuuuuuuuuuuuuuuuuu

11.02.05, 23:37
Forum czytam od kilkunastu juz chyba miesięcy. Odchodzę i wracam.
Wielokrotnie juz chciałam napisac i robię to teraz bo juz nie wytrzymuję.
Chyba mija juz szósty miesiąc od ostatniego razu. Mam najzwyczajniej w
swiecie dośc. Jestem atrakcyjną kobietą. Mam 30 lat, faceci gapią się na mnie
na ulicy. Tylko dlaczego on mnie nie chce? Jestesmy ze sobą 11 lat. Mam
dwójkę dzieci, nie wiem doprawdy jakim cudem...Dobrze to moze było przez
pierwszy rok. Podejrzewam, jestem tego niemal pewna, że w poprzednich latach
miał kogoś. To taki przypadek faceta, który musi sobie ciągle udowadnia ze
jest w stanie poderwac panienkę...Tylko proszę nie pytajcie dlaczego nie
odeszłam dawno temu? Wczoraj własnie usłyszałam taki test z jego ust.
Wysiadam. Całe moje życie się sypie...Proszę, błagam bysmy jeszcze raz
spróbowali, poszli do terapeuty. On uwaza ze to nicnie zmieni, bo to ja
jestem problemem. Ksiązkowy przykład: byle winą obarczyc tą druga
stronę...Jakim jestem problemem? Ano całościowym. Jestem problemem, bo żyję i
chodze po tym swiecie i zyje z nim pod jednym dachem, zrzedze i domagam się
swoich praw. Nie uciekam tu bynajmniej od odpowiedzialności. uważam ze oboje
ponosimy winę za to co się dzieje. Ale doprawdy, nie chce mi się juz walczyc,
nie mam juz siły....I zeby była jasnośc: "Gdybys chciała odejśc, urządze Ci
takie piekło o jakim nie masz pojęcia" - to cytat. Ludzie, czy ja już
totalnie ześwirowałam czy on faktycznie moze mi zaszkodzic? Czy to tylko
takie zastraszanie mnie?
Najgorsze (a moze własnie nie) ze pojawił się ktoś na horyzoncie...ktos kto
przynajmniej udaje ze mnie akceptuje taką jaka jestem...jestesmy dorośli wiec
przyjdzie taki moment kiedy będę musiała zdecydowac:puscic się czy nie....
przepraszam za dłużyzny, ale musiałam to komus powiedziec
chcociaz i tak wiem co mi powiecie, ze mam sobie dac spokój i zaczac wszystko
od nowa...tylko jak to zrobic?i dlaczego to takie trudne?
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 12.02.05, 15:49
      to tak jak ty do forum, ja sie zabieralam zeby odpisac na twojego posta:)
      odchodzilam i wracalam:)
      Bardzo trudno cos ci odpowiedziec pozytywnego- jesli podejrzewasz ze cie
      zdradza bo lubi zdobywac, to juz wiadomo czemu nie chce ciebie- po to ty
      starasz sie zdobyc jego-prowadzisz dom, wszytko wybaczasz, prosisz o seks,
      prosisz o nowe proby, wizyty u specjalisty- jemu najwyzrazniej dobrze jest jak
      jest.
      Czy moze ci szkodzic? Moze jesli jest takim typem - polecam
      forum "bezpieczenstwo kobiet" oto link:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
      Dlaczego zakladasz ze skoro jestescie dorosli to staniesz przed wyborem :puscic
      sie czy nie? w zasadzie juz stanelas przed takim wyborem skoro o tym myslisz.
      tylko czemu to ma sluzyc? Podniesieniu wlasnego samopoczucia, odegraniu sie na
      mezu??To co zrobisz to tylko twoj wybor- mozesz przeciez dalej byc z mezem a
      puszczac z sie z "akceptujacym".
      Oczywiscie ze zaczecie wszystkiego od nowa bedzie trudne bo lata juz ze soba
      zyjecie,poza tym majac wspolne dzieci,trudno zerwac ze soba wszytkie kontakty.
      Bedziesz musiala sama sobie radzic podejmowac wszytkie decyzje,byc moze bronic
      sie pzred mezem. Latwo nie bedzie - moze zamiast z mezem wybierz sie do
      psychologa sama- rozmowa z kims obiektywnym i zyczliwym byc moze pozwoli ci
      glosno powiedziec to czego naprawde chcesz.
    • rosemarybaby Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 13.02.05, 14:17
      witaj kubeczku:)
      rzeczywiście twoja sytuacja jest bardzo trudna:(. dzieci, dom, i wszystko co
      stworzyliście jest bardzo ważne. rozumiem cie że ciagłe starajac sie pozyskać
      meża...łapiesz totalnego doła..bo w końcu ile można sie starać i nic. Jego
      pewnie nie zmienisz.
      ciężko rozerwać takie więzy.
      jak każda kobieta potrzebujesz akceptacji, ciepła i seksu. to jasne jak słonce.
      a wieć skoro pojawia sie ktoś inny w twoim życiu ..to spróbuj. i na pewno nie
      mysł o tym w kategoriach cyt."puszczania sie" fuj co za brzydkie słowo. masz
      prawo do radości. a z pewnością bedzie to dla ciebie taki wentyl
      bezpieczeństwa - dający upust narastającej frustracji. Aby zaspokoic te
      wszystkie potrzeby, które sa dla ciebie ważne a których nie mozesz zaspokoić w
      małżeństwie. wiem, że to co pisże może sie wielu osobom wydąc przewrotne i
      niemoralne. ale życie nie ma czarno -białej kolorystyki...są szarości. Nie
      myśl, że cie namawiam...bo ty i tylko ty decydujesz o swoim życiu.
      ale....z pewnością, jeśli znajdzieśz kogoś bliskiego sercu to: poczujesz sie w
      pełni akceptowaną atracyjną, zaspokojana seksualnie kobietą ..co na pewno
      wpłynie pozytywnie na wszelkie aspekty twego życia.
      pozdrawiam.
    • mallinova Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 13.02.05, 20:45
      Wydaje mi się , że Twój mąż to typ wiecznie zdradzający ( jak mój ,
      zresztą ;)). Jest z Tobą, bo to wygodne dla facetów ( prowadzenie domu,
      itp.).Pewnie nawet Cię kocha, z juz na pewno przyzwyczaił się do
      Ciebie.Przestałaś go pociągać fizycznie, bo inne robią to , czy tamto
      lepiej.Powinnaś znależc sobie kochanka, który Cię dowartościuje, poczujesz się
      kobietą.Oczywiście uważając, by mąż się nie dowiedział.Zaczniesz rozkwitać na
      nowo, dbać o siebie, a on może Cię dostrzeże, gdy zacznie tracić... Powodzenia!
    • kubeczek_malutki Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 14.02.05, 13:59
      Hmmmm, szczerze mówiąc nie spodziewałam się takich odpowiedzi. Byłam niemal
      pewna że mnie tutaj osądzicie od czci i wiary. A jednak.... widzicie, ja mimo
      wszystko kocham mojego męża, mimo tylu przykrych zdarzeń, sytuacji które mnie
      spotkały chciałabym własnie z nim dzielic małżeńske łoze. Wiem ze nie mogę go
      do niczego zmusić, że sam musi podjąc decyzję. Przykro to stwierdzić, ale
      przestają mnie juz rajcowac tzw. robótki ręczne. Też jestem tylko człowiekiem.
      Z tym drugim to pewnie tylko taka fascynacja, zauroczenie. Problem w tym, że ja
      nie potrafię się kochac bez uczucia do tej drugiej osoby (jakkolwiek nazwanego)
      i wiem ze taka przygoda będzie boleć najbardziej mnie własnie...Moze to
      faktycznie sposób? Olać to wszystko. Zyć dniem dzisiejszym. Zapomnieć się choc
      na chwilę. Moze wtedy jaśnie pan się obudzi....i zacznie mnie dostrzegac? Sama
      nie wiem. Dzięki ze jestescie...
      • woman-in-love Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 14.02.05, 14:52
        Dawno bym go sobie odpuściła.
    • don_pablos Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 14.02.05, 14:58
      Heej kubeczku.
      Jestem w podobnej sytuacji tyle że w drugą stronę. Jak już ktoś to napisał nie traktuj tego w kategoriach puszczania sie. Popieram to że masz prawo do radości do czucia się kimś ważnym- sorki nie czucia się, bycia kimś ważnym dla drugiej osoby.
      Jeśli chodzi o zagrożenie podejrzewam że może to pomóc ale jest też ryzyko że pomoże na chwilę. A nie chodzi w związku chyba o to aby zdobywać drugą osobę poprzez stwarzanie poczucia zagrożenia. Takie jest moje zdanie zdobyte na doświadczeniach własnych;)
      W każdym razie wierzę że jest ciężko.
      Pozdrowionka trzym się ciepła i poręczy ;)
      Pawel
      • inez22 Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 14.02.05, 20:56
        Kubeczku..tak bardzo Cie rozumiem...dzis walentynki..ja do tego wsztstkiego,wrocilam do domu zmęczona,przemoczona i padajaca z nog zeby zpbaczyc co ogladal na kompie..film..komedia..tak,komedia..zostawil na pulpicie stopklatke..panienke z rozlozonymi nogami.."sprawdz,to komedia"sprawdzilam..4 stop klatki...wyrywkowo..zobaczylam nagie kobiety w roznych pozach//ma rurze,wypinajace sie di kamery,biegajace na goladsa..powiedzialam:wiesz,jak to boli?wykrzyczlaam mu wszystko..mam 22 lata,jestem atrakcyjna kobietą,pracuje jako modelka..Uslyszalam odpierdol sie ,jestes przewrazliwoiona,to tylko film,zreszta te kobiety nie zrobily na mnie wrazniea,nie lubie murzybek".I to tyle,zaplanowalam kolacje,kupilam swiece,wino,teraz sama jes pije bo nie potrafie sie odnazlec w jego swiecie... ps.w koncu wyszedl(na moje pytanie co to ma znaczyc)zacząl agreywnie sie zachowywac i krzyczec,"odejdz,bo sie zaraz zrobie krzywdę"Jesli ktokolwiek to przeczyta,będe widzieczna.Nie mam komu sie wygadac,mieszkam w miescie gdzie jescze nie mam znajomych,przeprowadzilam sie niedawno.
        • inez22 Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 14.02.05, 20:57
          tam mialo byc"bo Ci zrobie krzywdę: sory,szybko pisze bo zaraz moze wrocic i nie wiem co będzie
          • kubeczek_malutki Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 14.02.05, 22:40
            Inez,
            co Cię przy nim trzyma? w naszym przypadku są dzieci, chociaz jak ich nie było
            też nie potrafiłam odejśc, to są toksyczne związki, obie musimy zdac sobie z
            tego sprawę
            ja zamierzam się leczyc, bez wzgledu na niego, po tych 11 latach terapia jest
            dla mnie nieozdowna i to takie moje postanowienie na dzis
            trochę się obawiam, że wywalicie mnie z tego forum z tymi wszystkimi
            frustrującymi tekstami na przemoc w małżeństwie, bo to jest zwiazek z przemocą
            (moze nie fizyczną, ale pogrązanie psychiczne to tez przemoc),
            przełamałam się jednak i napisałam tutaj, bo wiem ze wielu problemów moglibysmy
            ukiknąc gdyby chciał mnie miec także w łóżku...
            • anula36 Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 14.02.05, 22:44
              mimo wszystko polecam forum"bezpieczenstwo kobiet"-oto link:


              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
            • mia-majta Re: Buuuuuuuuuuuuuuuuuu 16.02.05, 14:05
              Ja też to sobei usiwadomiłam, u mnei tez jest toksyczny zwiazek. Maż mi nie
              groz przemoc afizyczna , ale czasmi kiedy jets ostra sprzeczka mowi z eon jets
              mnei wtsanie wykończyc psychicznie. Nie mam już sił , nie naiwdze tej sytuacji
              nie kochamy sie od 1,5 roku. Oczywiscie to ja mam problem i jetsem
              niewyrouzmiała. Nie moge juz znieść smaej siebie ze nie potrafie nic z tym
              zorbic. nieiwem dlaczego sie na cos takeigo godze. niegyd nei myslam z emnei
              spotka coś tkaiego w wieku 29 lat. A najgorzej albo i nie ze na co dzien jest
              mily slodki az do bólu. W zeszłym roku wybrałam sie do psychologa ale pani
              stwierdzła ze ja nie rozumiem meza bradzooo mie pomogla. Trzymaj sie Kubeczku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka