merenre
25.08.05, 00:38
W niedzielę nasz synek kńczy dwa lata,a my przez ten czas byliśmy w łóżku...3
razy!!! Ostatni raz w grudniu, przedostatni rok wcześniej w grudniu...
Fajnie, nie? Czytam forum, czasem się włączę, często poryczę, ot życie. Ale
przynajmniej wiele pozwala mi to przemyśleć. Przede wszystkim - przestałam
żebrać o seks swojego partnera - jeżeli ktoś raz na rok rzuca mi jak ochłap
10 minut, które nic mi nie dają (bo mi gra wstępna i pieszczoty w głowie, a
on tak nie lubi) to nagle po jakiś rozmowach nie zmieni się w czułego
kochanka!!! Mamy sobie remontować sypialnię - teraz ja śpię z synkiem, on
sam - żeby się wyspać, i szczerze mówiąc nie mam na to ochoty - jego
podstawowym problemem jest to, że w sypialni musi być telewizor, bo on
inaczej nie zaśnie. Poza tym nie mam ochoty być dotykana przez faceta, który
ściąga ciuchy i kładzie się do łóżka (ty chyba nigdy nie byłaś zmęczona,
skoro nie rozumiesz, że nie mam siły iść do łazienki). Myślę i już wiem, że
mi nie o ten seks chodzi - tzn. nie o samo "włożenie". Mnie brakuje tego,
czego on mi nigdy nie da - pieszczot, powolnego dobierania się do siebie,
pocałunków, takich głębokich, macanek, minety (ja dla niego kończę się pod
biustem). Któraś w innym poście pisała jak jej się gorąco zrobiło, jak kumpel
ją objął. Boże jak ja to znam!!! Byliśmy na grillu - kumpel mi coś opowiadał
i objął mnie w pasie. Uwierzcie, przestałam słyszeć co on do mnie mówi,
gotowa byłam zaraz tam, na trawie, ale natychmiast!!! Wiem, że posypią się
rady "odejdź". To nie jest proste - dziecko, moja robota chwilowo na
zlecenie, wspólne mieszkanie w połowie remontu. Ale już wiem jedno - jeżeli
trafi mi się okazja skoku w bok - nie odmówię. A kiedyś zdrada była dla mnie
czymś nie do pomyślenia. Wiem, że on nie ma nikogo na boku, choć lżej mi
byłoby, gdyby kogoś miał - wiedziałabym o co chodzi, dlaczego tak mnie
traktuje. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że on uważa, że wszystko jest
OK "przecież nie mam założonego pasa cnoty, chcesz to bierz". A mi ręce
opadają. Jak się czuję jako kobieta nie muszę chyba pisać - zacznę powtarzać,
to co tutaj już zostało setki razy napisane. Zaczęłam pisać esy do tego
faceta z grilla:) Mój chłop stwierdził, że się go nie boi. Może do
czasu...Choć z moim poziomem poczucia własnej wartości jako kobieta, nic
chyba z tego nie będzie.