Dodaj do ulubionych

Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną?

14.12.05, 11:52
Sam nie wiem co z tym zrobić .Próbowałem już chyba wszystkich możliwosci.
Jesteśmy po ślubie 10 lat.Mam 36 lat i nie jestem koślawy.Potrafię w zyciu dać
sobie radę.Pracuję ciężko (często po godzinach).Potrzebuję seksu.Moze to byc
rano,w południe ,wieczorem, w nocy, w łóżku, na stole,na podłodze, pod
prysznicem.....Lubię urozmaicenia.Niech to będzie każdego dnia lub w miare
potrzeby.I to by było na tyle marzeń.Moja żona (32 lata) kiedyś była tym
zainteresowana.Obecnie najlepiej jak by to było kiedy się jej chce tzn. 1-2
razy w miesiącu.Najlepiej w łozku i tradycyjnie.Moje kolejne uwagi na ten
temat kończą się najczęściej kłótnią i wyciąganiem przez żonę wszystkich
innych problemów tylko nie tego.Czasami się kończą stwierdzeniem <<to sobie
zmień>>
Czasami położy się na łóżku i mówi<< no to chodź>>Ale mówi to tak i tak to
robi,że zaraz mi wszystko opada- dosłownie. Z manekinem nie będe się kochał!
Bo tak to wygląda jak się skuszę.Jestem cały czas poddenerwowany,zestresowany,
przemęczony itp.Co robić ?!! Coraz częściej myślę o zdradzie , o poszukaniu
sobie jakiej kochanki. CO ZROBIĆ ??!!
Obserwuj wątek
    • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:01
      Wysłuchać żony w kwestii "wszystkich innych problemów".
      U kobiet tak już jest, że te "inne problemy" rzutują na seks.
      Jeśli rozwiążesz "inne problemy", poprawi Wam się życie seksualne.
      • lava71 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:05
        Może lepiej niech połączą siły w rozwiązywaniu problemów. Jak znam życie,
        jeżeli kobieta ma problemy to facet sam ich nie rozwiąże.
        • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:11
          Oczywiście, że nie sam!
          Ale nie może tych "innych problemów" bagatelizować, twierdząc, że mówi o
          zupełnie czym innym :/
          • lava71 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:18
            Z problemami jest taki problem, że wy kobietki macie inne a my faceci inne. Dla
            nas brak sexu potrafi być nieznośnym problemem a dla was brak bliskości i
            intymności. Niestety w tym przypadku problemy mają to do siebie, ze się
            napedzają. Jeżeli z obu stron nie będzie współpracy i chęci "dojścia do
            kompromisu" poprawy nie będzie.
            • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:24
              Pewnie, że musi być współpraca. Pewnie, że musi być wola kompromisu.
              Ale tego się nie osiągnie za pomocą wymuszania seksu.
              Co ciekawe - mężczyźni potrafią wymusić seks, bez dawania kobiecie czułości.
              Kobiety nawet, jak odmawiają mężczyźnie seksu - nie wymuszą w ten sposób czułości.
              Daje to do myślenia, prawda?
              • lava71 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:33
                No cóż ... odmawianie sexu raczej nie wiązałbym z wymuszaniem czułości a
                jedynie z doprowadzaniem drugiej osoby do frustracji i myślach o niskiej
                własnej wartości. Ta droga nigdy nie doprowadzi do czułości ... i to dopiero
                daje do myślenia.
                Właściwie co znaczy wymuszenie sexu? .. chyba miałaś na myśli kopulację.
                • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:41
                  > No cóż ... odmawianie sexu raczej nie wiązałbym z wymuszaniem czułości a
                  > jedynie z doprowadzaniem drugiej osoby do frustracji i myślach o niskiej
                  > własnej wartości.

                  Całkiem spora ilość kobiet już wcześniej została doprowadzona do frustracji i
                  myślach o swojej niskiej wartości - właśnie tym, że mężowie często twierdzą, że
                  ich problemy są nieistotne i bzdurne.
                  Nie dziw się, gdy zaczynają odmawiać facetom tego, co dla facetów ważne, a dla
                  nich ważne być przestaje.

                  > Ta droga nigdy nie doprowadzi do czułości ... i to dopiero
                  > daje do myślenia.

                  Tylko ciekawe, komu? Kobieta, nie dostawała czułości nawet, gdy dawała facetowi
                  seks - nie będzie widziała problemu. Z jej strony sytuacja się nie zmienia na
                  gorsze, bo nie traci niczego, co miała wcześniej. Natomiast odpada jej z głowy
                  wypełnianie zachcianek faceta, więc summa summarum - kobieta wychodzi na tym do
                  przodu :)

                  > Właściwie co znaczy wymuszenie sexu? .. chyba miałaś na myśli kopulację.

                  Owszem.
                  • lava71 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:47
                    Ale w tym momencie trochę odbiegliśmy już od podstawowego wątku gdzie nie było
                    mowy o braku czułości a jedynie o robieniu za manekina.
                    • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:00
                      Gdy facet i kobieta się poznają - kobieta dostaje to, czego potrzebuje, bo
                      mężczyzna się interesuje każdym drobiazgiem, każdą bzdurą, która jej dotyczy.
                      Interesuje go, co Ona myśli. Co Ona czuje. Jakie Ona ma opinie na różne tematy.
                      W towarzystwie wyraźnie Ją wyróżnia.
                      Rezultat tego jest taki, że kobieta czuje się wyjątkowa, kochana, wspaniała,
                      rozumiana! Ubocznym efektem takiego zrozumienia jest namiętność seksualna, która
                      w niej powstaje.
                      Oczywiście facet jest takim obrotem sytuacji zachwycony.

                      Te wszystkie pytania, to całe zainteresowanie - wynikają najczęściej z tego, że
                      mężczyźni lubią wiedzieć, jak coś/ktoś działa. Lubią mieć "rozebrane na czynniki
                      pierwsze" zasady działania najpierw zabawek, potem samochodów, komputerów,
                      niektórych zasad rządzących światem, zasady "działania" ludzi.

                      Z czasem więc ich zainteresowanie partnerką słabnie - wtedy, gdy już uważają, że
                      ją znają, że wiedzą, "jak działa". I tutaj zaczyna się problem.

                      Kobieta zaczyna się czuć niekochana, bo partner poświęca jej coraz mniej uwagi,
                      coraz mniej interesuje go, co ona przeżyła, co od kogoś usłyszała i co na ten
                      temat myśli.
                      Nie poświęca jej uwagi w towarzystwie, bo przecież ma ją na co dzień, przecież
                      "wszyscy wiedzą, że ją kocha", więc nie musi się z tym afiszować.
                      A jednak każdej kobiecie jest potrzebne właśnie to, że mężczyzna jej z
                      zainteresowaniem wysłucha. Że - również będąc w jakimś szerszym towarzystwie -
                      będzie na Nią często zerkał z uśmiechem, będzie starał się jakąś część wieczoru
                      spedzić przy Niej - dobrze, jeśli do tego powie przy niej coś przychylnego o
                      niej samej - tak, jak zwykł był o robić na początku związku.
                      Każdej kobiecie jest potrzebne dalsze zainteresowanie tym, co myśli, co czuje; i
                      nawet, jeśli facet uważa, że jest to koszmarnie nudne - powinien wykrzesać z
                      siebie zainteresowanie tym - choćby dlatego, że uzyska tym takie efekty, na
                      jakich mu zależy (jeśli już nie chce wydatkować energii na coś, co mu nic nie da).

                      Ja nie wiem, czy to takie trudne? Dla wielu panów chyba tak :(

                      A może się mylę?
                      • lava71 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:16
                        Gdyby życie było proste to by takiego forum jak to po prostu nie było. To co
                        poruszyłaś to raczej naturalny przebieg związku. Tak.. na początku jest
                        zafascynowanie i poznawanie. Niestety potem przychodzą kolejne etapy związku,
                        gdzie pojawiają się bardziej przyziemne aspekty życia. Dochodzi do
                        tego "przyzwyczajenie" drugą osobą a czasem i nuda. Jeżeli ktoś znajdzie
                        rozwiązanie jak budować związek i omijać te niekorzystne jego elementy to
                        dostanie nagrode Nobla.
                        Tak jak wam jest potrzebne stałe zainteresowanie i mówienie, że jesteście
                        jedyne, najwspanialsze i niezastąpione tak nam czasem potrzeba też tego
                        samego ... co w naszym przypadku najlepiej przekazać poprzez sex. Bo sex dla
                        nas to nie tylko chęć pozbycia się nadmiaru "energi" ale także i widomy znak,
                        że jesteśmy akceptowani i kochani.
                        • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:23
                          Ja o kozie, Ty o wozie...
                          Ależ spróbuj zrozumieć, że przez jakiś czas jest często tak, że kobieta
                          SYGNALIZUJE, że ma problemy, ale wciąż jeszcze DAJE SEKS ukochanemu mężczyźnie,
                          bo wie, że to dla niego ważne!
                          Sęk w tym, że mężczyźni najczęściej bagatelizują te problemy, bo MĘŻCZYZNOM te
                          problemy wcale a wcale nie wydają się być ważne!!! A skoro IM się nie wydają
                          ważne, to NIE SĄ ważne, ergo - kobieta też nie powinna się nimi aż tak przejmować!
                          Gdzie tutaj jest miejsce wg Ciebie na kompromis, skoro mężczyzna będzie zawsze
                          oceniał wg SWOICH i TYLKO swoich potrzeb; oceniał wszystko wg JEDYNIE SIEBIE?!
                          A na prośbę żony, która powie - "zrezygnowałam z dawania Ci seksu, bo nie
                          słuchałeś mnie, nie spełniałeś moich potrzeb", mężczyzna ma odpowiedź "daj mi
                          seks, to pomyślimy o Twoich problemach"?!?!?!
                          Gdzie, na litość, jest tu miejsce na kompromis?!?!

                          Bo - jeśli zauważysz - to tak też przebiega nasza rozmowa.

                          Ty mi mówisz, że mężczyźni potrzebują seksu. Ja Tobie mówię, że fakt odmowy
                          seksu przez kobietę jest efektem narastania problemów, na które mężczyzna nie
                          zwraca uwagi. A Ty na to mi mówisz - OK, może tak jest, ale najpierw seks!
                          • lava71 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:35
                            Ja o gruszce Ty o pietruszce... ;))
                            Trochę upraszczasz sytuację. Nigdy nie jest tak, że Wy kobietki poświęcacie się
                            dla sprawy i dajecie sex (fee.. jak ja nie znoszę takiego stawiania sprawy jak
                            dawanie i branie) a faceci korzystają do oporu aż wreszcie jest za późno i
                            budzimy się z ręką w nocniku. Proces zaniku pewnych rzeczy przebiega po obu
                            stronach.
                            Jak pokazuje życie my też sygnalizujemy że są problemy i dalej wspieramy nasze
                            kobiety. Problem jednak w tym, że każdy facet ma granicę wytrzymałości.

                            Reasumując .. mówimy dokładnie o tym samym ale z dwóch różnych punktów. W
                            przypadku gdzie pojawiają się konflikty to obie strony są tego uczestnikami.
                            Każdy najpierw musi przeanalizowac swoje postępowanie a następnie oceniać drugą
                            osobę.
                            Odnoszęc się do wątku Świąt. Sam lubię porządek ale w końcu nie to jest istotą
                            tego czasu. Święta to bycie razem a nie ocharowanie się wcześniej, następnie
                            obżetanie się w trakcie a na koniec chorowanie.
                            • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:50
                              Nie możesz powiedzieć, że nigdy tak nie jest, bo w moim pierwszym małżeństwie
                              właśnie tak było :P

                              Oczywiście, sytuacji jest tyle, ile związków, i w każdym wygląda to trochę (albo
                              zupełnie) inaczej.

                              Po prostu uważam, że naprawdę trzeba zaczynać od siebie - właśnie dlatego, że
                              (jak mówisz) obydwie strony są winne zaistniałej sytuacji. A od siebie zacząć
                              jest lepiej dlatego, że samego siebie możemy poprawić.

                              W drugim związku potrafię już (chociaż wcale nie jest to dla mnie przyjemne, a
                              wręcz przeciwnie) powiedzieć partnerowi "słuchaj, widzę, że zawalam na tym i na
                              tym polu, postaram się to zmienić; ale żeby mi było łatwiej, czy mógłbyś zrobić
                              to a to?". Jest to jakieś wyjście do rozmów. Dużo lepsze takie zdanie, niż
                              "słuchaj, zrób to a to, bo mi tego brakuje i tego potrzebuję, a postaram się
                              naprawić to, w czym wg Ciebie zawalam" (w tym drugim zdaniu nie ma informacji,
                              że osoba wypowiadająca je przyznaje się do winy, więc nietrudno o początek kłótni).

                              Ale do tego musiałam przejść przez jedno nieudane małżeństwo.
                              Chcesz też tak? Wątpię.

                              Odnośnie porządku w okresie Świąt - dla każdego jest to sprawa bardzo
                              indywidualna. Jeśli jest to potrzebne komuś dla Ciebie bliskiemu - czemu mu tego
                              nie dać?
                              :) I jeszcze przypomina mi się pewne zdanie, które dawno temu usłyszałam - że
                              jeśli komuś bardzo potrzebny jest pedantyczny porządek w mieszkaniu, to oznacza
                              to tylko, że w sferze rodzinnej ten ktoś ma spore problemy. ;-)
                            • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:54
                              czytajęc to wszystko to stwierdzam ,że tak to jest i nie ma na to rady.
                              kobiety mają coś w tej główce poprzestawiane i już.
                              Chyba trzeba przyzwyczaić sie do wszczemiężliwości alb zaczac szukać kochanki.
                              Jak sie przejzy forym to są mężatki w takiej roli.....
                              • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:04
                                Nie, nie mamy w główce poprzestawiane.
                                Jesteśmy po prostu INNE, niż mężczyźni, i z naszego pktu widzenia, to mężczyżni
                                mają w główce poprzestawiane (albo raczej - myślą główką zamiast głową).
                                Jeśli ktoś ma problemy w związku i romawiał o tych problemach z partnerem - po
                                czym uznał argumenty partnera za śmieszne - sam podpisał wyrok na swój związek.
                                Różnimy się jako kobiety i mężczyźni nie tylko budową fizyczną, ale i psychiczną.
                                Jeśli dla kogoś jest to nie do przyjęcia, to nie powinien wchodzić w związki z
                                osobami przeciwnej płci (psychicznej).
                                • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:18
                                  no niezła rada ,ale to juz po obiedzie,
                                  Jestem człowiekiem odpowiedzialnym i zawsze kończę to co zaczynam..
                                  nie byłoby może problem ale dzieci.....
                                  mój umysł przyzwyczajony jest do nauk ścisłych i do intensywnej pracy..
                                  ale jednej rzeczy nie moge zrozumieć po co z byle czego robić problem.....
                                  • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:21
                                    Nie musisz tego rozumieć. Po prostu przyjmij, jak leci, i postaraj się
                                    minimalować w miarę możliwości te wszystkie "byle co", jeśli chcesz utrzymać ten
                                    związek i nie zwariować.

                                    Ja też jestem ścisłowcem.
                        • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:23
                          nigdy seks nie był dla mnie punktem dnia.jezeli z jakiej normalnej przyczyny nie
                          ma go 2-3 dni to nie problem.ale gdy ktoś ma ochotę raz w miesiacu lub wcale to
                          coś nie tak.a kiedyś nie było z tym problemu... wręcz było odwrotnie....
                          wydaje mi się ze potrzeba trochę chęci ,tak jak i do wszystkiego..
                      • mandragora.aneta Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 17:55
                        absolutnie popieram !!!!!!! maheda
                        a faceci jak by wreszcie wysłuchali kobiet, a nie tylko słyszeli to zycie było
                        by piekniejsze ech..
                        taki apel mam : męzczyzno zapoznaj sie z instukcja obsługi kobiety
                        • adr Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 24.12.05, 00:16
                          A mogłabyś mi proszę , wysłać instrukcję?
                          • avc Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 30.12.05, 10:01
                            adr napisał:

                            > A mogłabyś mi proszę , wysłać instrukcję?

                            Bardzo proszę: kasa, kasa, kasa...
                            Instrukcja do wielu modeli.
      • ildartt Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 25.01.25, 17:06
        Tabletki na zwiększenie libido u kobiet - hespac.com/femmaxpl.htm Na mnie działa bardzo fajnie podnosi mi ochotę na seks i potęguje doznania.
    • pimot74 Witaj w klubie 14.12.05, 12:05
      poczytaj sobie mój wątek. Niestety nie znajdziesz tu zbyt wiele konstruktywnych
      rad tak jak i ja. Pozostaje renia, ew. jakas agencja
      • lava71 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:08
        W sumie masz rację. Jeżeli kobieta nie chce to nie należy jej zmuszać. Ten
        problem przecież zawsze można rozwiązać na zasadzie nie masz w domu poszukaj
        poza nim. Swoją drogą dziwię się nieświadomości wielu kobiet, które w pewnym
        momencie dowiadują się o skokach w bok faceta i nie potrafią tego powiązać z
        sytuacją w domu.
        • maheda Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:15
          Ja natomiast dziwię się też panom, którzy - jak się im powie, że u kobiet sprawy
          seksu związane są z codziennością, i muszą najpierw wspólnie z kobietami
          rozwiązać problemy dnia codziennego, żeby w dziedzinie seksu uzyskać jakąś
          poprawę - twierdzą, że nikt im nic sensownego nie zaproponował!
          No ręce i piersi opadają :(

          Oczywiście, są i takie egoistki, które po prostu nie chcą i już.
          Ale jeśli kobieta jednak od czasu do czasu zgadza się na seks - znaczy to, że
          nie chce, żeby mąż gdzieś skakał na boki, natomiast nie może dać mężczyźnie
          radości seksu (!!!!! bo sama by ją musiała mieć !!!!!!). I tutaj kółko się zamyka.

          Panowie - jeśli twierdzicie, że jesteście od swoich kobiet mądrzejsi - dlaczego
          nie spróbujecie przerwać tego zaczarowanego kręgu?!
          • lava71 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:25
            Heh, podoba mi się stwierdzenie, że żeby był sex najpierw trzeba rozwiązać
            problemy dnia codziennego. To niestety jest jeden z podstawowych błędów jakie
            część z was kobietkek popełnia. Na liście rzeczy do zrobienia w danym dniu sex
            stawiacie na samym końcu a wcześniejsze punkty uważacie z warunek konieczny dla
            tego ostatniego. Proponuję dokonać nieznacznej roszady w kolejności. Dajcie
            czasem facetowi odczuć, że jest pożądany nawet gdy nie wszystko jest
            pozałatwiane.
            • maheda Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:32
              Na początku związku właśnie tak jest.
              Dajemy facetowi seks "nawet, gdy nie wszystko jest pozałatwiane".
              Sygnalizujemy, że są inne problemy, ale faceci z reguły puszczają to mimo uszu,
              bo widać te problemy nie są tak istotne, skoro seks jest OK.
              Z czasem seks staje się coraz rzadszy i coraz gorszy (bo kobiece problemy są
              przez mężczyzn odsuwane na coraz to dalszy plan, więc kobiety mają coraz
              mniejszą motywację do seksu), a faceci do tego zaczynają bezczelnie twierdzić,
              że jak seks będzie OK, to resztę problemów postarają się rozwiązać!!!
              • lava71 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:43
                Czy to co napisałaś nie przypomina Ci wabienia kogoś na pozory a gdy już się
                złapie walenie w głowę? :)
                Kobietki bądźcie konsekwentne w postępowaniu. NIe obiecujcie czegoś czego nie
                możecie albo nie chcecie dawać. .. i odwrotnie ... nie oczekujcie czegoś
                później czego nie ma już na starcie. Wszystko to z pewnymi wyjątkami:)
            • ewolwenta Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:33
              Jeżeli seks staje się rzeczą do zrobienia to nic dziwnego że spada w
              hierarchii. Rzeczy które nie są przyjemne raczej się unika. Jeżeli latami było
              kiepsko to utrwaliło się nie za bardzo pozytywne skojarzenie z seksem i trudno
              je przełamać
              Poza tym stres jest największym wrogiem damskiego libido.
              Przy natłoku spraw w pracy zapomina się o jedzeniu a przecież organizm
              bezsprzecznie potrafi komunikować o tej potrzebie. Podobnie jest z kobiecym
              seksem.
              Jak kobieta jest w stresie, że czegoś tam nie zrobiła to igraszki jej nie w
              głowie. Pamiętajcie panowie, że nam od dziecka wtłacza się nadrzędność roli
              opiekunki domowego ogniska a niewyprasowana mężowska koszula powoduje
              zaetykietowanie żony (przez inne kobiety)mianem flei. Takie społeczeństwo i
              taki model wychowania.
              • lava71 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:40
                Stres nie zna rozdziału w kwestji płci. Dopada zarówno was jak i nas. Nikt kto
                przez to nie przeszedł nie zdaje sobie sprawy, że rzeczywiście można nie mieć
                ochoty na cokolwiek .. włączając sex. Ale jeszcze raz wrócę z apelem. NIe
                zostawiajmy sexu jako rzeczy ostatniej do zrobienia.
                • tomek_abc Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:42
                  Jesli bedziemy czekać na chwilę, gdy....
                  - wszytskie codzienne sprawy sa pozałatwiane
                  - jesteśmy odstresowani
                  - dzieci są u dziadków
                  - jesteśmy wypoczęci.....
                  ....
                  to możemy czekać miesiącami
                  niestety zyjemy w XXI wieku

                • maheda Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:43
                  Powtórzę się, bo wydaje mi się, że to do Ciebie nie trafia.
                  Jeśli dla partnera problemy kobiety są na ostatnim miejscu do przemyślenia, to
                  nie można mieć do tej kobiety pretensji o to, że po jakimś czasie seks spadnie
                  dla niej na jedną z ostatnich pozycji.
                  • lava71 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:53
                    Heh, problem w tym, że czas nie jest z gumy i doba ma tylko 24h. Jeżeli
                    do "czegoś" wogóle ma dojść to nie zostawiajmy tego na ostatni dzwonek bo
                    możemy się przeliczyć z siłami:)
                    Do mnie trafia tylko to, że jeżeli indywidualne problemy obojga partnerów są
                    stawiane na samym końcu to trzeba się juz trochę zastanowić co sie dzieje.
                    NIestey eskalacja nie doprowadzi do poprawy.
                  • a1234567894 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:01
                    Po przeczytaniu niektórych podpowiedzi dodam:
                    -nigdy spraw banalnych się nie czepiam, nie przeszkadza mi bałagan, brak obiadu
                    oczywiście jesli takie czasem wystapią..jest to dla mnie normalne ,w dzisiejszych
                    czasach.Ale szlak mnie trafia jak przed kazdymi świętami zaczyna się
                    młyn(stworzony przez żonę).Nie ma dla mnie znaczenia czy braknie czegoś na
                    stole, czy gdzieś jest trochęm brudno, czy dywan wytrzepany.Moja żona zagania
                    wszystkiuch do pracy i już.Tak właściwie to wtedy to nie ma już i seksu i świat.
                    Ja wychodze z założenia ze dywan można wytrzepać tydzień po świętach ,okna umyć
                    miesiac przed ..itd...Żona oczywiście tylko na świeta .A wiele raz
                    rozmawialiśmy na ten temat...Tak jak ktoś tu stwierdził podobnie: święta
                    częściej niż seks.
                    ale i to może być kłam bo niedługo ani świąt ani seksu.....żadnej radosci....
                    • maheda Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:05
                      A czy musi być tak, jak Ty chcesz?
                      Czemu - jeśli Jej to jest do szczęścia w czasie Świąt potrzebne - negujesz to?
                      Jak cała rodzina się zabierze razem za sprzątanie, to mieszkanie można w
                      dzień-dwa doprowadzić do błysku. A potem spokój.
                      Naprawdę uważasz, że nie warto się na ten dzień-dwa sprężyć?
                      • a1234567894 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:11
                        tak, ale wtedy na okrągł słyszę ile to jeszcze trzeba zrobić , jaka jestem
                        zmęczona, jak się napracowałam , tylko po co..
                        • maheda Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:16
                          Jeśli wyręczysz ją w wielu z tych robót, to nie będzie taka zmęczona.
                          Widać zależy jej na tym, żeby było nienagannie, bo może tak sobie wyobraża
                          Święta - jak symbol doskonałości :)
                          A jak usłyszysz, że jeszcze TYLE trzeba zrobić, to zaproponuj Jej, żeby zrobiła
                          listę rzeczy, podzieliła to na poszczególne dni, a Ty weź na siebie cięższą
                          część prac, jako, że jesteś silniejszy :)
                          Przestanie marudzić :)
                        • carmela_soprano Re: Witaj w klubie 14.12.05, 18:53
                          Człowieku! Zróbże żonie dobrze, zamów panią do sprzątania. Żona zamiast latać ze
                          szmatą - wypocznie, to może i dawać zacznie, a wyjdzie taniej niż w agencji.
              • wiem-nie-wiem Re: Witaj w klubie 15.12.05, 06:47
                To ja tu wstrzelę swoje 3 grosze - zgodzam się z ewolwentą całkowicie i dodam
                jedynie, że oprócz tradycyjnej roli 'opiekunki dmowego ogniska' większość z nas
                ma dziś mnóstwo obowiązków związanych z pracą i musimy się niejako rozdwoić. Ja
                czasem po prostu nie mam siły na seks i nie ma to nic wspólnego z
                demonstrowaniem czegoć mężowi, czy, o zgrozo, karaniem go.
            • bella67 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 12:59
              To nie błąd tylko róznica miedzy kobietami a mężczyznami. My tak jestesmy
              skonstruowane, A Wy inaczej. Dla nas jest najpierw uczucia potem seks, a dla Was
              seks a potem uczucia, swietnie to rozgraniczacie, my mamy z tym problemy. Poza
              tym czasem mozna dawac, dawać, a coraz więcej problemów nie rozwiązanych i co
              wtedy. Poza tym my mamy odwrócic kolejnośc, a gdzie kompromis, może trzzoszke
              zrozumienia dla potrzeb kobiet , my dla waszych potrzeb i spotkamy się gdzies w
              połowie drogi, ale do tego potzrebne jest opanowanie trudnej sztuki komunukcjai
              i jeszcze chęci z obu stron. W mysl powiedzenia " cały w tym ambaras, żeby dwoje
              chcialo na raz".B.
              • lava71 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:21
                Masz rację. Związek dotyczu dwojga ludzi i oboje partnerzy powinni się starać
                pomagać i wzmacniać ten związek. Była by to idealna sytuacja z taką symetrią.
                Tylko dlaczego w związkach właściwie zawsze dochodzi do skrzywienia i powstania
                związku typu lokomotywa i wagonik.
                • maheda Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:24
                  a nawet podwójna lokomotywa i wagonik.
                  Bo - przeważnie, bo z tym jest różnie - z punktu widzenia kobiety to ona jest
                  lokomotywą (ciągnie całą codzienność), a z punktu widzenia mężczyzny to on jest
                  lokomotywą (tylko on chce seksu)?!
                  • bella67 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:35
                    I znów się kłania zakorzeniony od lat podział ról- mężczyzna - praca i finanse,
                    kobieta cała reszta, tylko jak także mamy prace to jesteśmy zajęte na 2 etetach.
                    Do tego ciagła presja społeczka, bo w okresie przedsiwatecznym 90 % naszego
                    społeczeństwa wpada w wir porzadków, sprawunków i tej całej kołomyji, wiec
                    trudno sie kobiecie dziwić - to apropo porządków światecznych i tego, że dla
                    męzczyzny nie jest to ważne( no chyba , że jest pedancikiem). Mężczyzna nie
                    przywiązuje do tego wagi, my kobiety tak, bo wymaga od nas tego rola która
                    pełnimy - żony, matki, gospodyni domu itp. Mężczyżnie wiele uchodzi, zas nam
                    kobietom nie- podobnie zdrada, pijaństwo itp. Brak seksu równa się zawsze
                    oziebłości kobiety. Pytam wieć dlaczego widzimy zawsze efekt końcowy a nie
                    docieka sie przyczyny, bo od tego wypadałoby zaczac, żeby znaleźc rozwiązanie. B.
                    • lava71 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 13:45
                      Tak to już jest, że nas facetów inaczej się wychowuje a was kobietki inaczej.
                      Stąd nasze różne podejście do niektórych spraw. Może zamiast wytykać sobie
                      różnice wychowujmy nasze dzieci tak, żeby po tem gdy założą włąsne rodziny
                      miały juz łatwiej.
                      A co do stereotypów ... po prostu trzeba w końcu przestawić sobie w głowie
                      myślenie. Teraz juz nie ma takich drastycznych podziałów w obowiązkach. ...
                      chociaż czasem wkurza mnie jak widzę napis miejsce dla kobiet z dzieckiem:)
                      • bella67 Re: Witaj w klubie 14.12.05, 14:10
                        Nie chodzi o wytykanie a o zrozumienie tych róznic aby wiedziec jak ze soba
                        rozmawaić i że wcale nie łatwo się dogadać, bez obrażania, wypominania,
                        oceniania. Juz autor watku to zrobił. Zona jest oziebła!?Dlaczego?Mysle, że ona
                        zna odpowiedź najlepiej. Czepianie się, że ona lubi porządki a potem narzeka ,
                        że zmeczona to tak jak czepianie sie , że męzczyzna realizuje się zawodowo i tez
                        jest zmeczony. Fakt z powodu nie posprzatania swiat sie nie zawali, ale mysli
                        sobie kobiecina co ludzie powiedza, matka tak ja wychowała, może nie umie
                        inaczej. Rozwiązanie rozmawiać. Wsłuchac się w pretensje zony. Fakt, że są tez
                        egzemplarze nie z tej ziemi i za nic się nie dogadasz- mam taka koleżanke,
                        awersja do seksu lezy w cięzkim porodzie, nieleczona trauma odbija sie na
                        dalszym pozyciu, mąz znalazł kochanke, bo jak ma sie dogadać. Dziewczyna
                        wychowana w bardzo konserwatywnym domu, tam seks był tematem tabu to jak ma
                        pójśc do terapeuty i z kims obcym porozmawiać i opwiadac o pozyciu. On nie umiał
                        sobie poradzic, pomóc jej, a znalezienie kochanki czy kochanka to dla mnie
                        najłatwiejsze rozwiązanie. Wśród męzczyzn tez sa takie egzemplarze ( moj mąż
                        pracoholik w stanie przedzawalowym w wieku 37 lat) i mamy problem nie do
                        roziązania. Najłatwiej powiedziec znajdź sobie babe na boku i co problem sie
                        rozwiąże. Jak sie z kimś chce byc to nalezy zrobic wszystko aby rozwiązać
                        problem a nikt nie powiedział, że bedzie łatwo, szybko i bezboleśnie, a nawet
                        czasem poświęcić się trzeba. Męzczyzna tez może pierwszy wyciagnąc rękę i
                        przewartościować swoje potrzeby, a nie tylko my. Poza tym nawet jak sobie autor
                        watku "zmieni", bo padły takie słowa to wcale nie powiedziane, że sytacja sie
                        nie powtórzy, ja bałabym sie tego zaczęła ocenianie od siebie. Czy aby napewno
                        robie wszystko czego oczekuje ode mnie partnerka. Z romansem jak z alkoholem
                        pomaga w rozwiazaniu problemów na krótka mete a go nie rozwiązuje. Do tego mozan
                        sobie pieknie skomplikowac tak juz niełatwa sytuacje. Ja jestem zdania, że
                        nalezy rozmawiac jak nie za pomoca słowa zywego to pisanego- czasem łatwiej się
                        porozumieć , wyłozyc kawe na ławe i przeanalizowac wspólnie problemy, ale trzeba
                        oczywiscie do tego obu stron. Ja np. mówie do pleców, wieć przestałam mówić, a
                        raczej myslec o rozwodzie i tak to się przewaznie kończy jak sie nie opamieta w
                        czas.B.
          • pimot74 Maheda, nie wiem czy ci pisałem 14.12.05, 15:09
            ale ja właśnie baaaarzdo ale to bardzo wyręczam zonę w problemach codziennych.
            Nieobce mi jest sprzątanie, gotowanie, pranie, zakupy, gotowanie(tylko
            prasowanie pozostawiłem małżonce bo tego nie cierpię i mi nie wychodzi:))).
            Poza tym robię bueżące domowe robótki zwiazane z remontem. I nie ma to niestety
            przełozenia na seks
            • a1234567894 Re: Maheda, nie wiem czy ci pisałem 14.12.05, 15:10
              ja tez załatwiam większość spraw domowych
              • pimot74 możemy podac sobie rączki 14.12.05, 15:19
                ;(
                • maheda Re: możemy podac sobie rączki 14.12.05, 16:56
                  Nie pisałeś... ale - przewrotnie - żonie nie o to może chodzić ;)
                  Owszem, jest to ważne i tak dalej - ale ja mówiłam o poczuciu bycia ważną i
                  kochaną - zaglądasz Jej w oczy? Mówisz, że Ją kochasz? Chwalisz się Nią przy
                  Niej, jak jesteście gdzieś poza domem? Dajesz Jej odczuć, że jest wspaniała?
                  :) Ja wiem, że jak facet chce dać żonie odczuć, że ją kocha, to jej "umyje
                  samochód". :) Sęk w tym, że dla kobiet akurat umycie samochodu jest miłe, ale
                  nie sprawia, że czują się ważne i kochane :)
                  Inna sprawa, że mogłeś żonę okropnie sobie rozpuścić i stała się egoistką.
                  Nie wiem, która z tych dwóch opcji wchodzi w grę, o to by już trzeba było Twojej
                  żony spytać ;)
                  • wiem-nie-wiem Re: możemy podac sobie rączki 15.12.05, 06:56
                    No ale co z fizjologią, Mahedo? Nawet 'rozpuszczona' czy niezbyt jurna żona
                    podlega jednak działaniu własnych hormonów...:) Jak się komuś w ogóle nie chce,
                    to zły znak, tak samo jak brak apetytu.
                    • maheda Re: możemy podac sobie rączki 15.12.05, 09:06
                      Kilka lat temu czytałam opracowania związane właśnie z fizjologią seksu u kobiet
                      i u mężczyzn.
                      Różnimy się i tutaj, i też zasadniczo.
                      Tam stało, że u mężczyzny, który nie prowadzi życia seksualnego, potrzeby
                      utrzymują się na stałym poziomie, jakoś się rozładowywać musi; u kobiet
                      natomiast przestających prowadzić życie seksualne, popęd maleje, i z czasem
                      przestają go w ogóle potrzebować - chyba, że się jakoś "nakręcają".
    • bella67 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 12:46
      No to może napisze ze strony tej oziebłej.... Tak niestety bywa, że zycie
      domowe, to codzienne przekłada się na zycie łózkowe. Nie każda z nas np. umie po
      kłótni wskoczyc do łózka i godzić sie świetnym seksem. Sa takie kobiety i
      owszem, ale sa tez egzempalrze wrażliwsze, po których nie spływa jak po kaczce.
      Jesli w domu na codzień jestem dostrzegana jako sprzet domowy- zdawkowe rozmowy
      o codziennych sprawach, pracy. Zero zaiteresowania mna jako kobietą, okazywania
      uczuć, przytulania nie tylko jako wstępu do seksu, ale poza nim na codzień w
      róznych sytuacjach, okazywanie czułości, pomoc w pracach domowych, zwłaszcza
      jeszcze jak sa małe dzieci, a nie pozstawienie samej sobie, to trudno się
      dziwić, że i ochota to manewrów łózkowych nie taka. Kobieta musi poczuć się
      kobieta w codziennym zyciu a nie tylko od świeta jak mąz ma ochote na seks.
      Wsłuchaj się w pretensje zony - czy są uzasadnione, porozmawiaj o tym. Z
      doświadczenia wiem, że męzczyźni nie zauważają problemów - fizjologia tacy są i
      juz. Nie na darmo powstała seria męzczyźni sa a Marsa a kobiety z Wenus.
      Nadajemy na róznych falach, mamy rózne oczekiwania. Jak dajesz coś od siebie
      żonie to niech bedzie to to czego ona oczekuje, a nie to co Ty chcesz dać.
      Zaytaj jakie ma oczekiwania- możesz czasem bardzo się zdziwić. Poza tym zapytaj
      o satysfakcje w seksie małżonki. Jeśli jej nie ma to nie dziw sie unikom.
      Z jakiegoś powodu przestała interesowac sie seksem, oziebłośc kobieca to
      niezwykle rzadka przypadłość. Czasem niechęc do seksu wiąże się z
      zachamowaniami- ale tych domniemam, że nie bylo, bo inaczej od poczatku byłby
      pat. czasem to efekt przezyc związanych z porodem, antykoncepcją- jest zbyt
      anty:-)Nie piszesz nic o tym wiec nie wiem jak z tymi sprawami.
      Najczęściej zaś jest tak, że ludzie w codziennych obowiązkach, gonitwie za praca
      pieniędzmi zapominają o sobie, o drobnych przyjemnościach, czase poświęconym dla
      drugiej osoby, a nie tylko obiad, Tv wokół której skupia się zycie rodzinne,
      niedbalstwo- higiena osobista. Męzczyxnie łatwiej w tym bałaganie o chęc o seks
      z powodu fizjologii, my jesteśmy inaczej skonstuowane, u nas seks jest w głowie
      i o nią nalezy zadbać - zainteresowanie, atrakcyjnośc partnera itp.
      U mnie jest sytuacja patowa, bo mąż ( swoja droga tez mówiący, że starciłam
      zaiteresowanie do seksu) poświęcił sie zupełnie pracy, dom traktuje jak hotel-
      zjeśc, czasem się umyć i spać, no ewentualnie pośpieszny seks, bo bardzo jest
      zmęczony, żeby bawić się w dłuzsze podchody. No i mamy sytuacje jaka mamy...
      Mi brakuje seksu( zwłaszcza na poczatku po regularnym współzyciu, potem z czasem
      czlowiekowi mija i mamy zamkniete kolo), ale nie bedę się zmuszać i godzic na
      pańszczyzne czy pozwalac aby traktowano mnie jak mebel, czy czysto
      instrumentalnie do zaspokajania swoich potrzeb, bo nikt nie dba o moje potrzeby.
      Proste, pomysl o tym. B.
      • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:34
        ja na podchody zawsze mam czas, jeżeli ma być coś nowego to tylko jest to moja
        inicjatywa
        • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 13:40
          a jeżeli chodzi o prace w domu i w koło niego jeżeli mam tylko czas i trzeba coś
          zrobić -to robię.Nie oglądam telewizji, nie drzemę po pracy - zawsze cos robie.
          • woman-in-love Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:24
            skoro zona nie jest zainteresowana, to cóż - ma jakis powód. Może tym sposobem
            bardziej Cie kontroluje? jesli mówi beznamietnie "no to chodż" w sposób
            odstręczający, to znaczy, że prowadzi grę. Może kogoś ma?
            • tomek_abc Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:35
              i znowu brniemy w uliczkę zwaną "stereotypy"..
              Ona zapracowana, dbająca o dom, potrzebująca przede wszytskim czułości a potem
              dopiero seksu
              On myslacy tylko o seksie , a moze dosadniej - o kopulacji

              Przynaję świat nie jest sprawiedliwy i kobiety mają "wiecej na głowie", wiecej
              nie znaczy cieżej, bo to w końcu my-faceci padamy jak mucha na wylewy, zawały
              itp.
              Kiedyś wydawało mi się, że sie za mało staram, że może jestem niemiły, że 1000
              innych powodow....powodujących...."zmniejszenie częstotliwości kontaktów" (jak
              to zabrzmiało;)).
              Ale może to mit? W końcu seks to nie nagroda za dobre sprawowanie.
              Mężczyzna nie jest pieskiem, który dostanie kość gdy stanie na dwóch łapach i
              da głos.
              Ponadto szanowne Panie, nie zalezy nam tylko na kopulacji. Czasami chcielibyśmy
              nie dostawać "w nagrodę" tylko zobaczyć błysk pożadania w oczach drugiej
              strony;)

              • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:42
                I to jest dobre stwierdzenie..........
                Przedewszystkim ma to byc przyjemność a nie obowiązek....
              • anais_nin666 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:42
                Przynaję świat nie jest sprawiedliwy i kobiety mają "wiecej na głowie", wiecej
                > nie znaczy cieżej, bo to w końcu my-faceci padamy jak mucha na wylewy, zawały
                > itp.

                To akurat jest efektem braku dbałości o zdrowie,a nie przeciążenia pracą,
                której kobiety maja nie mniej. Kobiety chodzą do lekarza, kontrolują stan
                zdrowia - panowie znacznie rzadziej. Więc i mrą jak muchy, dołaczając do tego
                niezdrowe żywienie, palenie itd. masz odpowiedź na swoją sugestię.

                Ponadto szanowne Panie, nie zalezy nam tylko na kopulacji. Czasami chcielibyśmy
                >
                > nie dostawać "w nagrodę" tylko zobaczyć błysk pożadania w oczach drugiej
                > strony;)

                Święte słowa Tomek. Święte! Też mi na tym zależy. A mąz wydziela niczym kartki
                na mięso w dawnych czasach;)

                Mężczyzna nie jest pieskiem, który dostanie kość gdy stanie na dwóch łapach i
                > da głos.

                Nie jest, ale jednak staje na tych 2 lapach i dostaje nagrodę;) Działa to w
                obie strony, jesli nie zauważyłeś to oświecam;)
                • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:47
                  wszystko pięknie tylko zanim się to wszystko wyjasni to szlak mnie trafi albo
                  zejdę na zawał albo na wylew lub coś w tym stylu.....
                  .......zacznę szukać kochanki..
                  • tomek_abc Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:55
                    > wszystko pięknie tylko zanim się to wszystko wyjasni to szlak mnie trafi albo
                    > zejdę na zawał albo na wylew lub coś w tym stylu.....
                    > .......zacznę szukać kochanki

                    uważaj tylko abyś nie zszedł na zawał...w objęciach kochanki;)

                    ps. niestety instytucja kochanki tez nie jest idealnym rozwiazaniem.
                    Masz jedną kobietę na głowie (która ciągle coś chce...dlaczego smeici nie
                    wyniesione, dlaczego taka mała wypłata, ....)
                    Ddatkowo bedziesz miał drugą, która bedzie marudziła...a to ...ze rzadko sie
                    spotykasz, ze nie smsujesz, ze kwiaty nie takie, że jej nie kochasz,.....
                    • anais_nin666 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:59
                      No Tomek ...! Kobieta w Twym poście jawi się jako zło konieczne...;)
                      Żona marudzi, kochanka marudzi.
                      A może tak zmienic orientację Tomaszku;)?
                      Nie dośc, że pan nie marudzi to jeszcze szybko umiera. I problem z głowy;)
                      Tylko wybieraj starszych, bo szybciej zejdą,,a może i majątek zostawią po
                      sobie:)
                      • tomek_abc Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 15:05
                        tak sie składa, że jestem homofobem;)
                        więc nie dla mnie te przyjemnosci;)

                        A co do marudzenia;)
                        Ostrzegam tylko młodszego kolegę, ze niech sobie nie wyobraża,
                        że znajdzie kochankę, którą (że tak brzydko powiem)
                        przeleci od czasu do czasu (w sytuacjach łózkowo-kryzysowych, gdy zona powie
                        NIE). Kochanka to nie pogotowie seksualne.
                        W zyciu nie ma nic za darmo- niestety;)

                        • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 15:08
                          no właśnie jest zawsze to niestety...
                    • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 15:01
                      tyz prowda...
                • tomek_abc Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 14:49
                  > To akurat jest efektem braku dbałości o zdrowie,a nie przeciążenia pracą,
                  > której kobiety maja nie mniej.

                  taaa....żremy ciągle te golonki, popijając piwem, palimy po 20 papierosów,
                  a do lekarza to nas nawet wołami nie zaciągnie....
                  w dużem mierzez sie zgodzę;)

                  > Mężczyzna nie jest pieskiem, który dostanie kość gdy stanie na dwóch łapach i
                  > > da głos.
                  >Nie jest, ale jednak staje na tych 2 lapach i dostaje nagrodę;) Działa to w
                  > obie strony, jesli nie zauważyłeś to oświecam;)

                  Nie zauważyłem, ale nie jestem obiektywny;)
                  A może musze baczniej obserwować i wetdy zauważe ten proszący wzrok mówiący :
                  ..."chodź do łózka, bo jak nie to eksploduję";)


              • bella67 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 15:00
                tomek_abc napisał:

                > i znowu brniemy w uliczkę zwaną "stereotypy"..
                > Ona zapracowana, dbająca o dom, potrzebująca przede wszytskim czułości a potem
                > dopiero seksu
                > On myslacy tylko o seksie , a moze dosadniej - o kopulacji
                >
                Czy oziebłość kobieca nie jest stereotypem, czy nie jest to stwierdzenie
                naduzywane?Zawsze wina jest w kobiecie?

                > Przynaję świat nie jest sprawiedliwy i kobiety mają "wiecej na głowie", wiecej
                > nie znaczy cieżej, bo to w końcu my-faceci padamy jak mucha na wylewy, zawały
                > itp.
                Pracoholizm statystycznie częsciej jest domena męzczyzn, niestety.

                > Kiedyś wydawało mi się, że sie za mało staram, że może jestem niemiły, że 1000
                > innych powodow....powodujących...."zmniejszenie częstotliwości kontaktów" (jak
                > to zabrzmiało;)).
                Co życie to inny scenariusz, nie wszystkie kobiety sa jednakowe, owszem
                posługujemy się pewnymi schematami, podobnie jak męzczyźni, bo natura nas tak
                skonstruowała. Nie bez powodu mówi sie o płci mózgu.
                Fak mężczyzna kocha kobiete poprzez seks, ale kobieta kocha najpier a potem jest
                seks i nic na to nie poradzimy. Wy to macie w okolicy spojnia łonowego my w
                głowie. I tu tkwi problem.

                > Ale może to mit? W końcu seks to nie nagroda za dobre sprawowanie.

                Przyznaje, że czasem kobiety uzywaja seksu uznaniowo, ale Wy nas tego uczycie!!!

                > Mężczyzna nie jest pieskiem, który dostanie kość gdy stanie na dwóch łapach i
                > da głos.
                > Ponadto szanowne Panie, nie zalezy nam tylko na kopulacji. Czasami chcielibyśmy
                >
                > nie dostawać "w nagrodę" tylko zobaczyć błysk pożadania w oczach drugiej
                > strony;)
                >
                My też. Trudno o błysk w oku jak maz zapomina się z przepracowania umyć kolejny
                dzień z rzędu, ja nie Napoleon wracający z wyprawy:-)
                Poza tym to działa w dwie strony, czasem dostajemy to co sami dajemy.
                jak się chce demona seksu to trzeba tak nas traktowac nie tylko za piec dwunasta
                przed pójściem do łózka, ale w ciagu dnia, tygodnia itd.
                Owszem zdarzaja sie nizyciowe egzemplarze, ale zawsze są jakieś przyczyny tego
                stanu, nic sie nie bierze z sufitu.
                • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 15:02
                  o przepraszam!!!!! co najmniej raz dziennie biorę prysznic ,zmieniam bieliznę itd!!!
                  • michalek98 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.12.05, 16:50
                    Pomału zaczynam dołączać do klubu. Moja żona (po 30-tce) przejawia małą ochotę
                    na pieszczoty i współżycie. Niedawno usłyszałem, że ja w koło o jednym i jestem
                    ciągle niezaspokojonym. Ona praca, dom, pranie, lekcje z dziećmi i kiedy ma
                    jeszcze się umizgiwać do mnie. Wychodzi na to że jestem jakimś strasznym
                    erotomanem, bo w głowie mi tylko jedno. Ja również w domu zapieprzam i
                    potrzebuje tej wieczornej chwili żeby poczuć że obok jest naga żona (nie
                    kobieta tylko właśnie żona) i jest mną zainteresowana.
                    • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 07:25
                      CHyba tak.Będziemy musieli do tego sie jakoś przyzwyczaić i dawać sobie jakoś
                      radę.........
      • yogi.net Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 09:54
        Tymi sprawami rządzi chemia. I jeśli pomiędzy dwojgiem ludzi "nie iskrzy", sorry
        żadne rozmowy nie pomogą (do następnego razu), żadne "dopieszczanie". Nic. Po
        prostu "Syty głodnego nie zrozumie". Brak hormonów. Brak zainteresowania. Brak
        potrzeb. Żeby nie być oskarżonym o "pomówienia" tyczy się to zarówno meżczyzn
        jak i kobiet. (przypadki tego forum)
        Teksty w stylu praca, dom, obowiązki .... itp. stosują obydwie strony jako
        wymówkę bardzo popularną w obecnych czasach.
        Jeśli seks traktowany jest jako "obowiązek" przynosi to więcej szkody niż
        pożytku dla związku dwojga ludzi. Wzbudza flustracje oraz tworzy bariery
        niekiedy nie do pokonania.
        Ta sfera życia człowieka musi dawać radość, odprężenie wyzwolenie od wszelkich
        trosk i problemów. A chyba wszyscy tego pragniemy i do tego powinniśmy dążyć.

        Kiedyś w GW był artykuł o ludziach nie potrzebujących seksu. Aseksualizm.
        Istnieje coś takiego i albo pogodzimy się że nasz partner zalicza się do tej
        grupy i będziemy dalej trwać w takim związku (raczej czysto biznesowym). Albo
        .... No właśnie. Niech każdy dopisze sobie sam....
        Może jestem zbyt szczery i brutalny w swej wypowiedzi ale jakakolwiek nadzieja
        daaaaawno się ulotniła i zostałem równie brutalnie "sprowadzony na ziemię".
        Pozdr.
        • rampil Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 10:02
          Prawdę gada. Chemia........a potem troche psychologii, fizjologii, matematyki
          (liczenie dni)i już mamy udany przepis na związek, czego wszystkim życzę :-).
          • a1234567894 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 10:39
            i jak wcześniej powiedziałem trochę chęci,
            bo jeśli nie chcesz czegoś zrobić to nikt cie do tego nie zmusi.
            Sam wiem z doświadczenia że czasami nie miałem ochoty na coś tam ,ale wkońcu
            dałem się namówić i pózniej okazało się że było fajnie.....
            • petar2 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 11:18
              > i jak wcześniej powiedziałem trochę chęci,
              > bo jeśli nie chcesz czegoś zrobić to nikt cie do tego nie zmusi.
              > Sam wiem z doświadczenia że czasami nie miałem ochoty na coś tam ,ale wkońcu
              > dałem się namówić i pózniej okazało się że było fajnie.....

              Jek nie chcesz czegoś zrobić to znaczy, że nie masz chęci, czyli nie pomoże
              te "trochę chęci". To co pomogło to "namowa".

              Generalnie problem stary jak świat: facet chce więcej, częściej i bez
              zobowiązań. Kobieta potrzebuje natomiast trochę więcej, poczucia
              bezpieczeństwa, zadowolenia w innych aspektach, uczucia bycia kochaną i ważną.
              I cokolwiek by nie napisały panie z wysokim libido (choć chemia też ma duże
              znaczenie) to statystycznie wygląda jak napisałem powyżej.

              Jak znaleźć wyjście?
              Może inaczej podejść do tematu. Z wielu wypowiedzi wyglada to tak:
              JA potrzebuję seksu, więcej seksu niż te marne epizody co ... ileś tam. JA
              wiem, że to jest przyjemne, potrzebne. JA jestem przekonany, że tak może być
              równeż dla drugiej storny, niech tylko pozwoli na to, otworzy się. JA potrafie
              ją uszczęśliwić, przekonać jak może być fajnie.
              Tylko dlaczego ONA nie chce, nie rozumie?? Przecież jak w końcu d tego dojdzie
              to jej jest również często wspaniale. Więc dlaczego tak rzadko?

              Może zastanówmy się czego ona potrzebuje? (piszę ona ze wzgledu na statystykę,
              równie dobrze można to analizować w drugą stronę). Czego jej brakuje?
              Spróbujmy postawić się w sytuacji drugiej strony.
              Oczyiwście najlepsza jest rozmowa, tylko czy nie traktujemy jej zbyt
              powierzchownie? Czy nie polega tylko na przedstawieniu swoich racji i
              oczekuwaniu na szybkie rezultaty?
              Czy nie ignorujemy trochę tego co mówi druga strona albo nie zauważamy, że ona
              już nie próbuje mówić, podchodzi z rezygnacją bo widzi, e nie dociera?
              Że jej potrzeby, system wartości są dla nas czarną magią lub śmieszne i
              wydumane?
              Poczytajcie to co pisze Maheda.
              Dla nas wytrzepanie dywanu tydzień po świętach, niedokończone porządki czy
              braki na stole to pinezka a dla niej duży problem i dyskomfort. Oczywiście
              racjonalnie możemy to wyśmiać, zignorować lub próbować przekonać ją jak małe ma
              to znaczenie. Tylko zapewne nic nie osiągniemy a frustracja obu stron się
              pogłębi.
              Traktowanie przedmiotowo drugiej strony (choć nigdy by nam nie wpadło do głowy,
              że tak może być) potrafi ugasić nawet gorącą chemię u kobiety, a co dopiero
              letnią.

              Niedopieszczeni, spójrzcie jak to wygląda z drugiej strony, czego
              oczekiwalibyście od faceta na miejscu waszej żony, z jej potrzebami i
              priorytetami. To nie jest aż tak trudne :-)
              • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 12:45
                Dzięki, petar, bo poczułam się wcześniej jak wołający na puszczy albo pustyni ;)

                A odnośnie Świąt - nie tak dawno temu odbyłam rozmowę z Drugim. On się mi
                dziwił, że MUSZĘ posprzątać całe mieszkanie przed Świętami, a ja się dziwiłam,
                że można tego nie robić.
                Stwierdziłam, że skoro On tego nie uważa za słuszne, to zrobię to pod Jego
                nieobecność w mieszkaniu. Na co On popatrzył na mnie uważnie, spytał, czy
                NAPRAWDĘ jest to dla mnie aż tak ważne (potwierdziłam), po czym powiedział "No
                dobra, w takim razie nie rób nic, a w sobotę się weźmiemy do kupy, ja zrobię to
                i to, Ty tamto, i raz-dwa będzie czysto."
                Nawet nie wiecie, jak się poczułam fajnie... taka "zaopiekowana", ważna dla Niego.
                • petar2 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 12:56
                  I chyba na tym to polega najprościej mówiąc.

                  Nie zdziw się tylko gdy ta praca będzie w proporcjach 6:4 albo i 8:2 :-)
                  Doceń, pochwal, popraw jak nie będzie widział, podaj piwo z lodówki i świeżą
                  gazetę (polecany topless) no i coś tam z własnej inwencji ... bo Wy też
                  rozumiecie nasze osłupienie, że trzeba przetrzeć każdy listek, prawda?
                  • rampil Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 13:03
                    ....listek figowy oczywiście :-).
                  • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 13:08
                    ;) Nie mam złudzeń co do proporcji, aczkolwiek odkurzenie mieszkania i umycie
                    podłóg to jest naprawdę wiele.
                    I już się nauczyłam przymykać oczy na pewne niedociągnięcia - ostatecznie nie
                    kliniczną czystością człowiek żyje ;) A i wygodniejsze to jest niż klinika...
                    nie powiem. :)

                    A akurat co do przecierania listków, to on sam mi zwrócił uwagę, że jeden z
                    moich kwiatków się dusi i kurze trzeba z niego zetrzeć :P
                    Za to jego kwiatki na balkonie to osobiście zawijałam w agrowłókninę, żeby nie
                    zmarzły w zimie, bo jakoś albo nie miał do tego głowy, albo czasu :P ;-)
              • anais_nin666 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 19:56
                Może zastanówmy się czego ona potrzebuje? (piszę ona ze wzgledu na statystykę,
                > równie dobrze można to analizować w drugą stronę). Czego jej brakuje?
                > Spróbujmy postawić się w sytuacji drugiej strony.
                Wychodzę z założenia, że Ci którzy roszczą pretensje o więcej w seksie i nie
                chca słyszeć kolejnego "nie" są już po etapie wczucia się w potrzeby odmawiającego.
                Nikt (chyba) na tym forum nie sugeruje, że jego potrzeby sa jedynie słuszne.
                Jeśli my staramy się wczuć w tego, który nie chce naiwnie liczymy, że wczuje się
                także ten wiecznie odmawiający. o tak wiele?
                Wzajemnośc Petar, wzajemnośc jest ważna.
                Gdy żona odmawia Ci seksu przez pół roku Ty się wykazujesz empatią i starasz się
                zrozumieć jej niechęć, tak? Spełniasz jej zachcianki, postępujesz zgodnie z
                instrukcją obsługi licząc, że sie zmiłuje. To niezbyt ciekawa perspektywa;)
                • petar2 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 21:43
                  Anais, mówisz o wzajemności, empatii, zmiłowaniu.
                  To poruszanie się w zakresie zmian ilościowych, Ty trochę odpuścisz z oczekiwań
                  a on bardziej się postara.

                  Mnie chodzi o coś innego, o zmiany jakościowe. Nie poruszanie się w kręgu:
                  mniej seksu - więcej seksu, lepszy - gorszy seks.
                  Takie krążenie w kółku źle wpływa na obie strony. Ta potrzebująca frustruje
                  się, czuje się olewana, ta niedająca nosi w sobie poczucie winy a każdą miłą
                  akcję drugiej strony interpretuje jako dążenie do zbliżenia.

                  Obie strony coraz mniej sobie ufają, oddalają się, zbierają rozgoryczenie i
                  poczucie niezrozumienia. I nawet jak się trafiają szczere rozmowy to trudno
                  przebić się przez tą nieufność i urazy.

                  No tak, ale to oczywista diagnoza, nic odkrywczego. Wydawało mi się, że mam
                  jakąś drogę szukania rozwiązania ale chyba nie potrafię jej sformułować,
                  odpowiednio wytłumaczyć. Zresztą z mojej strony to teoretyczne dywagacje, nie
                  mam takich problemów. Powtórzę tylko jeszcze raz, wydaje mi się, że bardziej
                  niż różnica temperamentów na takie sytuacje wpływają problemy niezwiązane z
                  seksem.
                  • anais_nin666 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 22:28
                    Ale Petar ta ilośc ostatecznie wpływa na jakośc. Ja odpuszczę, on się postara
                    nieco bardziej i życie staje się znośniejsze.
                    Jesli nikt nie odpusci to tworzy sie marazm, jesli tylko 1 ze stron, to wlasnie
                    w tej bedzie tworzyc sie poczucie krzywdy i oczywiste rozgoryczenie. Tu nie ma
                    rozwiązania. Albo obie strony sie poswiecaja, albo tylko 1. Generalnie zawsze
                    ktos zostaje pokrzywdzony. Przyklad z mojego podworka: ja odpuszczam, mąż
                    szczęśliwy, ze nie marudze (czasem rzucam żartobliwą złośliwość a propos jego
                    małych potrzeb - wiem, nie powinnam), ja chodzę i oczami pożeram co drugiego
                    przedstawiciela płci męskiej, który nie ukończył 60 lat. Chore? Chore.
                    Powiadasz, ze na "seksualne" problemy wplywaja pozaerotyczne skladniki.
                    B. często. Zgodze sie z Toba. Sa jednak i takie pary (ja i mąż) gdy dzieli nas
                    tylko (i az) temperament. Co wowczas? Jak wplynac na jakosc? Kto ma odpuscic?
                    Na koniec dodam, ze milym jest fakt, iż na tym forum pisuja ludzie nie tylko
                    tacy, ktorzy maja problem z seksem, ale rowniez Ci, u kt. ten problem nie
                    wystepuje:)
                    Twe rady wynikają z doświadczeń innych, wcześniejszych związków, naprawy
                    obecnego czy też tak Ci sie wydaje, że być powinno jak w Twych teoriach:)? Poza
                    tym za dużo pytań zadaję - grrr;)
                    Pozdr.
                    • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 22:34
                      Anais, pozwolę sobie równolegle odpowiedzieć.
                      Popieram Petara, a moje poparcie wynika z naprawy obecnego związku.
                      Mieliśmy podobny problem, ale dało się go wyprostować.
                      Nie będę tutaj kopiować siebie, zerknij na to, proszę:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=33414189&a=33535825
                      • anais_nin666 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 22:53
                        Maheda, a o czym ja piszę? O kompromisie własnie. O tym co Ty z mężem osiągnęłaś
                        - jak mniemam po przeczytaniu tego co napisałaś. To co najwazniejsze zostało
                        osiągnięte - KOMPROMIS. On nie odszedl, Ty nie marudzisz, on daje wiecej niz
                        dawal. I właśnie tego chcę. Uwierz, że za nami masa rozmów. I postanowień zmian.
                        Ja to chyba po prostu "mientka" jestem;) bo mąz nadal się leni, bo woli się
                        poprzytulać, a ja go ugryzę w ucho i pójdę pobawić się sama, zeby nie smecic;)
                        Sądzę, że jesli którejś ze stron czegoś brakuje, czymkolwiek to nie jest, trzeba
                        o tym mówić, trzeba to komunikować. I walczyc o to. Bo szkoda tracic cos cennego
                        tylko dlatego, ze bede sie wczuwac wylacznie w to co chce partner. Ja tez mam
                        potrzeby. Nie tylko on. I po wielu latach mam w koncu prawo powiedziec "weto"
                        jego olewactwu, braku staran. Prawda? Czy nadal jeszcze powinnam udawac, ze jest
                        ok, by nie urażać mężowskiego ego i by w zwiazku tkwila zludna zgoda? Grunt to
                        pozory szczęscia lub szczęście jednej ze stron? Aż tak szlachetna nie jestem, by
                        na ołtarzu mężowskiego zadowolenia zloyc swoje oczekiwania :)
                        • maheda Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 23:59
                          No nie, faktycznie.
                          Jeśli on już nawet przyrzekał porpawę i nic z tego nie wynikało, to masz pełne
                          prawo się "postawić".
                          A próbowałaś Go pytać, gdzie tu jest miejsce na miłość do Ciebie?
                          Skoro daje Ci tylko to, czego sam potrzebuje, to nie bardzo widzę miejsce na
                          miłość.
              • kici10 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 20:29
                Petar2
                Czapki z głów. Jest dokładnie tak jak napisałeś. Tylko te półgłówki nie chcą
                tego przyjąć, ponieważ wymagało by to od nich jakiejkolwiek działalności. A oni
                nie chcą się wysilać. Od wysilania mają żony. Wolą tylko wymagać.
      • intimo Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 12:18
        Och, jakie to prawdziwe Bella, co piszesz. Co jednak gdy żona po 10 latach
        małżeństwa:
        -nie interesuje się mną jako mężczyzną
        -sprząta sporadycznie za to ciągle pierze i prasuje
        -gotuje od czasu do czasu tylko
        -mało zajmuje się dziećmi-ja budzę, myję, wożę do szkoły i przedszkola, karmię...
        -wolny czas spędza śpiąc albo surfując po necie
        -gada po 2 godziny dziennie z koleżanką (ja nie mam czasu na spotkania)
        -pracuje po 8 godzin nie po 14 jak ja
        -zrobienie czegokolwiek dla mnie np. herbaty traktuje jak katorgę,
        -reaguje agresją na najmnieszą próbę rozmowy o nas
        -robi sceny zazdrości bez powodu
        -wyzywa mnie od gnoi
        itp, itd

        I nie ma ochoty na sex bo jest bardzo zmęczona ale ma ochotę na szampana i
        siedzenie do 2 w nocy?
        I tak od 7 lat...
        • kraszan1 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 16:22
          Run Forrest, run!!

          pzdr
          -K
          -------------------------------------------------
          Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszła tu z tymi plikami i z nimi wychodzi.
          • intimo Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 23:35
            ...but where to?...
    • misssaigon Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 11:29
      Szanowny Autorze Wątku- a nie zdziwiło Cię, że żona sie "oziębiła" w trakcie
      waszego 10 letniego pozycia?? Przecież to nie klimat i nie możesz zwalic winy
      na zanieczyszczenie środwiska czy temu podobne.
      Skoro próba rozmowy konczy się kłotnią tzn że przyczyna tkwi głębiej i nie da
      sie jej dociec w trakcie jednej rozmowy.
      Nie sądze jednak że gdyby uda wam sie rozwiązać wszystkie problemy to
      temperatura kontaktów nagle podskoczy i bedzie tak jak dawniej . Co było "te se
      nevrati" - to po prostu nie możliwe.
      • ankamk78 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 15:04
        Nidy nie jest tak,ze tylko jedna strona jest winna.
        W swoich wypowiedziach obwiniasz za wszystko zone.

        Jakis czas temu uwazalam,ze nasze lozkowe problemy, to ewidentna wina meza, bo
        przeciez ja chce,jestem spragniona,namietna etc...dopiero jak zaczelismy
        wreszcie rozmawiac,a ja zaczelam sluchac,a nie tylko obwiniac, to okazalo
        sie,ze spieprzylam o duzo,duzo wiecej niz poczatkowo sadzilam.

        Nie twierdze,ze u Ciebie tez tak jest ale czasem warto zastanowic sie nad samym
        soba i uwaznie posluchac co druga strona ma do powiedzenia.
    • elfika Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.12.05, 17:20
      Moze zapytaj sie zony czego jej brakuje w seksie skoro nie ma ochota sie z toba
      kochac, jak by chciala zeby to wygladalo. Piszesz o seksie troche tak jakby byl
      on pozbawiony uczuc. Moze twoja zona potrzebuje wiecej czulosc, zeby seks byl
      wypelniony czuloscia i miloscia, a nie na zasadzie zaspokojenia sie.
    • kamao1 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 13:32
      Czasami brak ochoty na seks łączy się u kobiety ze spostrzeganiem siebie (mósię
      to z własnego doświadczenia). Powiedz mi jak wyglada twoja żona. Jest
      atrakcyjna? Chodzi do fryzjera? perfumuje się? Jak często kupuje sobie coś
      nowego do ubrania? Ma ładną bieliznę nocna i dzienną?
      Pewno zdziwisz się dlaczego o to pytam. Kobieta która nie czuje się atrakcyjna,
      nie ma ochoty na seks. Musisz ją przekonać że jest dla ciebie atrakcyjna i
      faktycznie sprawić aby tak się czuła. Mów jej kąplementy, tak aby wiedziała, że
      jest seksi, patrz na nią z pożadaniem, nie tylko wieczorem, nastrój seksualny
      trzeba budować przez cały dzień. Kup jej od czasu do czasu perfumy, czy ładną
      bieliznę, zrób pachnącą kąpiel. Mów jej , że ma piękne piersi i atrakcyjną
      pupę.... Ona musi poczuć się kobietą sexi, wtedy będzie miała ochotę na seks.
      • albacor Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 13:34
        I to są kamao1 twoje marzenia?
        • kamao1 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 14:13
          nie bardzo cię rozumiem albacor
      • harrietta_35 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 14:07
        Mów jej , że ma piękne piersi i atrakcyjną
        > pupę.

        Tak, gorzej jeżeli ona uważa, że tak nie jest.......

        Mój mąż też może mnie zapewniac że mu sie podobam ale co z tego, skoro ja nie
        podobam sie sama sobie.
        • kamao1 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 14:45
          może i w słowa trudno uwierzyć, ale pełen pożądania wzrok to już jest bardziej
          przekonujace.
          • ankamk78 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 14:55
            Rozpisujemy sie tu wszyscy namietnie, a autor watku ewidentnie szuka
            uspawiedliwienia na okolicznosc wprowadzenia w swoje zycia urozmaicenia w
            postaci kochanki.

            Tak najłatwiej,najszybciej i najwygodniej.
            • kamao1 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 15:02
              W pewnym momencie też odniosłam takie wrażenie. A może już ja ma? I ma też
              wyrzuty sumienia?
              • ankamk78 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 15:25

                • kropek35 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 24.12.05, 07:40
                  ami sie widzi ze to klasyczna rozbieznosc oczekiwań. Zona potrzebuje czułosci
                  i seksu...a ty sportowej kopulacji.
    • kici10 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.12.05, 23:33
      Jest jeszcze jedna strona medalu. Panowie bardzo lubią oglądać pornole. To co
      tam zobaczą nie traktują jako przegląd możliwości, tylko jak rzeczywistość.
      Tzn. widzą tam wszystkie rodzaje pozycji, seks klasyczny, oralny, analny,
      trójkąty, wielokąty, na kanapkę itd. Wydaje im się, że skoro tamte dziewczyny
      wiją się z rozkoszy, to tak samo powinno to satysfakcjonować ich żony. Czyli
      chcą wszystkiego co zobaczą. Nie przychodzi im do głowy, że to co dla jednego
      jest dobre, nie koniecznie takie jest dla drugiego. Że każdy ma coś co lubi i
      coś czego nie cierpi. Ponadto jest tam pokazana tylko rąbanka. Cała gra wstępna
      z reguły jest pominięta. I tu jest sedno sprawy. Kobiety lubią oglądać filmy, w
      których jest jakiś romans. Chciałyby, aby ich facet też to obejrzał. Chcę w ten
      sposób pokazać jak chcą być kochane. Facet natomiast mówi, że to szmira i
      pierdoły i nie będzie tego oglądał. Puszcza za to partnerce "dobrego pornola",
      w którym z reguły kobieta jet traktowana instrumentalnie. Mówi jej w ten
      sposób, że ma w nosie grę wstępną i te inne pierdoły, chce ją kochać tak jak na
      filmie. Dużo, i z każdej strony. A że jest jeszcze sucha, to znaczy, że jest
      oziębła, przecież te na filmie są od razu gotowe. A że jej coś nie pasuje, tzn.
      że też jest oziębła. Przecież tym na filmie wszystko pasuje i jeszcze jakie są
      zadowolone. I tak to niektórym rzeczywistość miesza się z fikcją. Pornole
      oferują wybór, a nie wszystko. Reszta to kompromis między partnerami. Na co się
      zgodzę, a na co już nie.
    • niezapominajka333 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 17.12.05, 08:59
      Oboje chcecie seksu stosownie do swoich aktualnych potrzeb, z tym, ze twoje
      potrzeby nadal są duże, a jej zmalały.
      Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, że potrzeby seksualne partnerów
      pozostaną na tym samym poziomie co wcześniej. Równie dobrze ty mógłbyś byc
      tym "niechcącym", gdybyś mógł kochac się tak często jak potrzebujesz.
      Dla twojej żony brak seksu raz lub dwa na miesiąc też byłby dotkliwy, gdybyś z
      jakiegoś powodu został impotentem (odpukac w niemalowane...).
      To, że potrzeby seksualne się zmienają to normalne. Pytanie jak sobie poradzic
      ze skutkami tej różnicy libido obu stron.
      Masz kilka wyjśc.
      Uświadomic żonie jak bardzo ci tego brakuje. Jest to równie proste jak
      wytłumaczenie komuś, kto wytrzymuje cały dzień bez jedzenia, że ty musisz jeśc
      co dwie godziny, bo inaczej zaczyna cię ssac z głodu w żołądku. On
      wytrzymuje,więc nie rozumie, dlaczego ty nie możesz. On ma mnóstwo innych zajęc
      do wykonania w tym czasie, bo potrafi zapanowac nad głodem, ty musisz sobie
      zrobic przerwę na posiłek.
      Uatrakcyjnic seks. Po 10 latach ma prawo wkraśc się rutyna. To, co wystarcza
      tobie, bo stale jestś głodny, nie budzi u niej takiego apetytu. Przydałoby się
      jakieś urozmaicenie.
      Przyjrzec się wszystkim relacjom w małżeństwie, może oziębłośc żony wynika z
      innych przyczyn. Może ogólnie w zwiazku źle się dzieje, a nie tylko w sferze
      seksu.
      Jeżeli w waszym małżeństwie wszystko funkcjonuje dobrze poza seksem, jest
      miłośc, czułośc, poczucie bezpieczeństwa, to (przy braku reakcji na powyższe
      działania) może warto uświadomic drugiej stronie, że pożądanie jest taką samą
      pochodną miłości jak okazywanie czułości i dbanie o partnera. Ze nie da sie z
      tego pakietu wyjąc tylko seksu, a resztę utrzymac na niezmiennym poziomie
      (...takie rzeczy to tylko w Erze...)Do tego dorzucic zauważanie innych
      przedstawicielek płci przeciwnej, a żona powinna zacząc kojarzyc fakty.
      Znaleźc sobie kochankę. Temat wałkowany niejednokrotnie, zyski i straty łatwe
      do przewidzenia. Ryzyko twoje.
      No i w ostateczności spakowac walizkę.
    • mara32 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 20.12.05, 21:55
      że też ludzie się tak dziwnie dobierają w zyciu ;) temu za mało, tej za dużo i
      tak sie męczą ....
      u mnie jest odwrotnie, to ja musze faceta ciągle ciągać do łóżka, a on
      powtarza: matkooo ty tylko o tym sexie ;))) ale ogólnie jest nam ze soba b.
      dobrze. jak już idziemy do łózka to myślę sobie: nie zamieniłabym nigdy ;)
      A co do twojego problemu, to wydaje mi sie, ze kobieta najzwyczajniej w
      świecie, sie tobą znudziła, o ile kiedykolwiek w ogóle była zainteresowana. To
      już wiesz Ty sam najlepiej. A może po prostu ma kochasia? Chociaż wtedy to
      własnie chciało by jej sie kochac, bo byłaby na maxa pobudzona ... hmmmm
      ciężka sprawa
      • mara32 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 20.12.05, 22:00
        zapomniałam dodać: jasne, że szukaj kochanki! na co czekasz? az bedziesz stary?
    • itacare Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 25.12.05, 12:25
      Niech sobie żona zafunduje wirtualny romas, najlepiej z facetem z bardzo daleka,
      żeby nie mogła się z nim spotkać.
      Prawie na pewno wstanie od kompa i rzuci się na ciebie ;)
      Serio mówię.
    • sp_oyko Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 29.12.05, 19:56
      Jeśli skończył się okres leasingowy to nie przedłużaj umowy.Od 15 lat czekam na
      poprawę i nic z tego,wpadniesz w nerwicę a potem w depresję. Po co Ci to.
      • olkaaaa Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 30.12.05, 16:25
        musimy sie zamienić hihihi ja bym chętnie na stole podłodze al mój facet oj
        ciężko ciężko
        • toficjan89mazur Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 25.01.25, 19:34
          A skąd jesteś?? :) mam ten sam problem, możemy sobie pomóc :)
    • tomry1 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 05.01.06, 12:49
      Nigdy nie rozumiałem, dlaczego potrzeby seksualne mężczyzn tak bardzo odbiegają
      od potrzeb seksualnych kobiet. Wszystkie te gadki o Marsie i Wenus...
      Nigdy również nie rozumiałem, dlaczego tylko mężczyźni są w stanie myśleć
      racjonalnie. W zeszłym tygodniu poszedłem z moją żoną do łóżka. Zaczęliśmy się
      pod kołdrą głaskać i dotykać. Byłem już gorący jak cholera i myślałem, że ona
      również, ponieważ to, co robiliśmy miało jednoznacznie podłoże seksualne.
      Lecz właśnie w tym momencie żona rzekła do mnie:
      - Posłuchaj, nie mam teraz ochoty się kochać, chcę tylko,żebyś wziął mnie w
      ramiona, dobrze?
      Odpowiedziałem:
      - Coooooooooo?????????
      W odpowiedzi usłyszałem, no jak sądzicie, co? To przecież jasne:
      - Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet!
      W końcu zrezygnowałem i skapitulowałem. Nie miałem tej nocy seksu i tak
      zasnąłem. Następnego dnia poszedłem z żoną do Centrum Handlowego na
      zakupy. Patrzyłem na nią, gdy przymierzała 3 piękne, ale bardzo drogie
      sukienki. Ponieważ nie mogła się zdecydować, powiedziałem jej, żeby wzięła
      wszystkie trzy. Nie wierzyła własnym uszom i zmotywowana przez moje pełne
      wyrozumiałości słowa, stwierdziła, że do nowych sukienek potrzebuje przecież
      nowe buty, zresztą te, które na wystawie oznaczone były ceną 600 Euro. Na to
      rzekłem, że, oczywiście, ma rację. Następnie przechodziliśmy obok stoiska z
      biżuterią. Żona podeszła do wystawy i wróciła z diamentową kolią. Gdybyście
      mogli ją widzieć!!! Była wniebowzięta!!! Prawdopodobnie myślała, że nagle
      zwariowałem, ale to było jej w gruncie rzeczy obojętne. Sądzę, że zniszczyłem
      wszelkie schematy myślenia filozoficznego, na których się do tej pory opierała,
      gdy po raz kolejny powiedziałem "tak" i dodałem "piękna kolia"... Teraz była
      wręcz seksualnie podniecona. Ludzie!!! Jej twarz wyrażała tyle
      uczuć....Musielibyście to widzieć!
      W tym momencie powiedziała ze swoim najpiękniejszym uśmiechem:
      - Chodź, pójdziemy do kasy zapłacić !
      Trudno mi było nie wybuchnąć śmiechem, gdy jej odpowiedziałem:
      - Nie, kochanie, nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupować... Jej twarz
      zbladła jak ściana, a jeszcze bardziej, gdy dodałem:
      - Mam tylko ochotę na to, żebyś mnie wzięła w ramiona.
      Gdy z wściekłości i nienawiści już prawie pękała, wbiłem ostatni gwóźdź:
      - Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych możliwości mężczyzn.
      Sądzę, że nie będę miał seksu do roku 2013...
      • mara32 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 05.01.06, 15:27
        zesikalam sie ze smiechu :)))
        jaka karaaaaa
      • anais_nin666 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 05.01.06, 16:36
        Tomry .. ten dowcip jest stary jak świat...
        Pytanie - co ma racjonalizm do potrzeby seksu i przytulania??
        Dla mego męża przytulanie, głaskanie tez jest zapowiedzią li tylko przytulania
        i głaskania gdy mi głupiej się zdaje, że może ona ma chęc na coś więcej. On
        jest nieracjonalny czy ja;)?
        • kawitator Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 05.01.06, 18:12
          Sam nie wiem co z tym zrobić .Próbowałem już chyba wszystkich możliwosci.
          Jesteśmy po ślubie 10 lat.Mam 36 lat i nie jestem koślawy.Potrafię w zyciu dać
          sobie radę.Pracuję ciężko (często po godzinach).Potrzebuję seksu.

          Zrób to co facet powinien zrobić. Nie słuchaj rad typu: bądź miły, zgaduj
          życzenia, kup coś przytulaj i bron boże nic nie wymagaj to może za kilka lub
          kilkanaście lat żonka cie nagrodzi i dopuści do piłki. Potrafisz pracować, masz
          sukcesy potraktuj to jako zadnie biznesowe lub ćwiczenia wojskowe wojskowe
          1 zidentyfikowanie i sprecyzowanie celu
          2 posiadane środki
          3 mocne i słabe strony przeciwnika
          4 wartość walorów w czasie
          5 plan
          6 realizacja
          sukces!!!!
          plan awaryjny
          przykład oczywiście schematyczny i szkoleniowy który musisz wypełnić własna
          treścią i przemyśleniami

          1 zidentyfikowanie celu - Chcę seksu przynajmniej 2 razy w tygodniu
          2 posiadane środki – pracuję zarabiam i utrzymuję dom rodzinę
          3 mocne i słabe strony przeciwnika - kobiety reglamentując seks w sensie
          społecznym osiadają przewagę taktyczna. wydzielając go w domu powoduję , że
          facet potulnie utrzymuje potomstwo kobiety i prawdopodobnie własne. Utrzymują
          go w ten sposób w zależności. Mało seksu gość prosi jest bardziej spolegliwy.
          Jeddnoczesnie tłumacza że seks za pieniądze jest beeeee tak jak by był jakiś za
          darmo. Mocne strony- bezwzględność słabe strony- podatność na sugestie i
          działania niewerbalne pozorowane. Przekonanie o własnej wyższości intelektualnej
          traktowanie faceta jako cepa i prostaka
          4 wartość walorów w czasie- wiek swój i małżonki oraz co najważniejsze wiek
          potomstwa Wtedy możesz określił jak długo jeszcze kobieta jest gotowa udzielać
          seksu jako walutę przetargową
          5 plan Osłabić pozycję przeciwnika Jak ma swoje środki utrzymania pozbawić go
          ich. Załatwić wywalenie z pracy lub cos podobnego .
          Stosować cały czas działania maskujące typu bukiet róż, futro z norek, zachwyty
          nad urodą, inteligencja lub co ważniejsze pokazywanie i komentowanie zmarszczek
          przyjaciółek czy ich dodatkowych kilogramów
          Działania zasadnicze: zasugerować swoje zmęczenie sytuacją w domu oraz opisywać
          rozmowy z biednymi kobietami które są pokrzywdzone przez los chociaż takie młode
          zgrabne i urocze. Mówić: wiesz Marrysia opowiadała mi ostatnio jak jej się nie
          układa ostatnio z mężem Wiesz takiego gbura ma jak Kawi np. Podkreślać oczywiści
          całkowita platoniczność waszych stosunków. Po wzbudzeniu odpowiednio silnych
          obaw i uświadomieniu sobie przez żone ze ptaszek może wylecieć i skończą sie
          profifty, należy spodziewać się nagłego podniesienia libido i nawrotu gorących
          uczuć Pamiętaj aby w odwodzie zostawić co najmniej dwie atrakcyjne przyjaciółki
          powiewając nimi przed oczami małżonki aby nie osłabła w staraniach zatrzymania
          dawcy dóbr lub jak wola kobietki aby poprzez udany seks i braterstwo dusz
          zbudowała i utrzymała wzajemną więź.
          sukces jest!!!!
          Plan awaryjny- jak nie poskutkuje po cichu sprzedać wszystko co cenniejsze i
          wyjechać do Australii bowiem życie w buszu z kangurami i aborygenami jest
          rajem w porównaniu z przebywaniem z taka kobieta pod jednym dachem
          Howgh! rzekłem BądŻ dzielnym indianinem
          RADA TAK SAMO DOBRA JAK INNE POWYŻEJ
    • loppe Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 05.01.06, 22:08
      rozgrzać do białości
    • czarnyalibaba Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 21.03.06, 18:53
      żyje z kobietą 25lat juz .. i jak była oziebła tak jest nadal , nawetzaden
      sexsuolog nie pomaga ,, poprostu niechce sama tego inic nie zrobisz .... jest
      takie przysłowie ... bo do tanga trzeba dwojga ............... tak samo ido
      milosci
    • agnieszkamisik Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 28.03.06, 09:38
      na pewno wysłuchać jestem młodsza od twojej żony a męzem sypiamyrzadko
      .Wierzmi stres ,chormony oraz kłopoty nie roią dla was dobrze
    • gordonhamvey Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 08.03.24, 16:13
      Moja żona bierze tabletki feminam libido na pobudzenie i jak na razie to działa.
    • amig606 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 16.04.24, 14:49
      stary temat. Ale odpowiem od siebie. Stary - uciekaj. Ja nie mogę, dzieci ... Brak seksu od 5 lat ? Dzieci urodzone i jak to powiedziała : kończy temat seksu. Jak seks to tylko gdy piesek był grzeczny, wykonał zadania w sposób przynajmniej dobry i o ile nie będzie proponowany zbyt często bo Żona jest zmęczona (nigdy nie pracowała zawodowo na cały etat). To może powiecie że mieszkamy na wsi i są obowiązki na gospodarstwie, nie ma zmywarki, pralki itp ? NOOO nie. To miasto. Jest zmywarka, pralka, a ja staram się jak moge po pracy zmywać, sprzątać itp. Tak to prawda jestem je**nym leniem i nie zmywał po objedzie, ale na tygodniu koło 13 tej odpoczywam w pracy. Tak więc seksu nie ma. I wiecie co? Chyba nie chcę do niego wracać, Red Tube , ręka a ostatnio także sztuczna pochwa (fajny gadget) i jest całkiem znośnie. Plusy takie, że mam regularne wytryski i orgazm dużo mocniejszy niż ten wyproszony, wypracowany, wypłakany przez kolejne dni gdy nie ma czasu bo jest zmęczona, chora, zaspana, nieumayta lub dziś jest za wysokie ciśnienie lub za niskie albo dziś to ona chce wcześniej iść spać a jutro to się stresuje bo za tydzień ma dentystę. A pier**lę takie błaganie o możliwość wytrysku w DESCE. PIER**LĘ sex z deską. A bo nie napisałem - wibrator jest BEEEE , kulki są świńskie, oral - nie lubi zapachu spermy, anal ? Dupa jest od srania. To może na pieska, nie boli, to może na boku, eee to nie bo coś ją ciągnie w środku. To może na piersi wytrysk, no może ale jutro bo nie chce się jej myć. To może weź sprawy w soje ręce i na jeźdźca ? No nie bo się wstydzi i nie chce jej się podskakiwać. Zazwyczaj sex był klasycznie. To chodź pocałujemy się ty wejdziesz zrobisz sobie i idziemy spać. To już zrobiłeś. Jej jeszcze . no to kończ niedługo .... PIERD*OLĘ taki sex. I wiecie co ? Mam 47 lat. Nie jestem krzywy, nie jestem pijakiem, nie mam małej pyzy - pracuję ile mogę, sprzątam myje się. Standardowy facet. A czuję się jak przykurcz z siurkiem 3 cm co to chleje piwsko i beka. Trafiłem na nerwową babę, bez potrzeb seksualnych szukającą opiekuna z funkcią bankomatu. Tak są dzieci. I tylko to mnie trzyma.
      • kopolimer Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 28.05.24, 13:02
        W Warszawie jest masa samotnych wyposzczonych kobiet. Ja mam 51 l. i kryję dwie sąsiadki obie około 40-ki średnio 2 razy w tyg. Z żoną rzadko, ale najprzyjemniej, choć jedna z powiernic mieszkająca osiedle dalej powoli się rozkręca. Druga by chciała częściej, ale jest zbyt niska dla mnie: 165 vs 192. Tam traktuję seks jako formę przeciwdziałania rakowi prostaty. Wyglądam dobrze, trenuję mimo wieku wioślarstwo, żonę kocham i wydaje się niczego nie domyślać. Zdrowy dobrze zbudowany mężczyzna musi regularnie uprawiać seks. Przynajmniej te 20 razy w m-cu. Inaczej nigdy nie zazna szczęścia
    • michal14021985 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 21.04.24, 15:08
      Nie zdradzaj tylko poszukaj przyczyny, Spróbuj normalnie porozmawiać zapytać szczerze wkoncu to jest twoja żona. Może monotonia a może zupełnie inna przyczyna. Pomyśl czy kiedykolwiek podziękowałeś jej za to że może się z nią kochać, mówiąc wprost poprostu za to że uprawiasz seks, Słyszałem nie raz wypowiedź że to jest jej obowiązek, jeśli podchodzisz do tego w ten sposób dałeś plamę. Ale to tylko moje zdanie, najlepsza kochanka,koleżanka,przyjaciółka, i bardzo często najlepszy kolega to szczęśliwa żona która jest doceniona i czuję się wyjątkowa. Uważam że sam sex staje się nudny, myślę że w każdej sypialni powinien być szacunek zabawa i dużo śmiechu, umiejętność bawienia sie sobą.
    • obrotowy Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? - podziekowac 25.01.25, 21:11
      za wspolprace.

      i po negocjacjach wpasc do sasiadki
      • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? - podzie 10.03.25, 19:10
        Cała przyczyna leży w tym że baba ma cokolwiek do gadania . I zniewieściałych pseudo facetach którzy zważają ma być jak facet chce i szlus.
        • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? - podzie 10.03.25, 22:29
          Jednak człowiek z wsi wyjedzie, ale wieś z człowieka nie wyjdzie.
          • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? - podzie 11.03.25, 16:28
            No widać o sobie piszesz
            • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? - podzie 11.03.25, 16:42
              Biedne te dzieci.
              • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? - podzie 11.03.25, 17:51
                Różaniec klepać a nie głos zabierać
    • obywatel_nice Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 22.03.25, 21:32
      przerabiałem to ostatnie 8 lat mojego małżeństwa (staż 17 lat i teraz rozwód) - skoro próbowałeś różnych sposobów i rozmowy, a ona dalej kłoda lub foch, to tylko RENIA lub szukuj się do rozwodu (zacznij nagrywać jej postawę, roszczenia, odmowy seksu, kłótnie - zobaczysz kiedyś, jak bardzo ciebie to uratuje). Dziś często kobiety 35+ świrują i debilują bez powodu, jest ich z każdym rokiem większy odsetek w PL i nawet jeśli mąż się stara, daje kase, usłużny jak tresowany pies, ciągle ustępuje i musi błagać o seks, to i tak polskie mężatki mówią ZA MAŁO, albo :każdego dnia musisz mi udowadniać, że jesteś mnie wart:
      • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 23.03.25, 00:42
        Nagrywanie odmów seksu, ciekawa dorada, czasy gdzie każdy każdego nagrywa... Ona powie, że dziś ci gały nie zrobi, to będzie dobry dowód w sprawie rozwodowej 👍
      • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 01.04.25, 22:41
        Bo dlatego tak jest. Baba potrzebuje dwóch rzeczy. Ch....przy d....i pięść przy oku.
        • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 01.04.25, 22:56
          I stosując te metody - ile lat baba z tobą wytrzymała - skoro takie skuteczne twoje rady?
          • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 01.04.25, 22:58
            A to nie twój interes
            • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 01.04.25, 23:00
              Skoro dajesz rady to muszą być skuteczne. Zatem min. 10 lat wytrzymała na takiej tresurze. To już sukces.
              • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 01.04.25, 23:03
                A co ma wytrzymywać? Jak się ułoży to robi aport
                • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 01.04.25, 23:32
                  Z taką rada to żadna miesiąc nawet nie wytrzyma. Rady a la damski bokser.
                  • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 02.04.25, 22:02
                    Zajmuj się klepaniem różańca albo coś podobnego
    • ancymon60 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 11.05.25, 17:57
      Seks nie zaczyna się w sypialni i w sypialni się nie kończy.Znasz powiedzenie,kobiety nie zmienisz,możesz wymienić ,ale ostatecznie to nic nie zmieni.Wniosek- zmień się sam,ale to jest najtrudniejsze i w pewnym wieku niewykonalne.Znajdź kochankę,to rozwiąże Twoje problemy,albo całkiem pogrąży.Życie na boku nie jest lekkie,nie każdy się do tego nadaje.Pozdrawiam.
    • fajny789 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.05.25, 21:14
      znam to doskonale i coraz częściej spotykana sytuacja w wieloletnich małżeństwach. Nie będzie happy endu i łatwych porad. Znajdz kochankę lub w agencji stałą blondi, aby nie zwariować. Jeśli masz za duże sumienie, to lepiej naucz kochać się z manekinem, czyli pozycją żony, bo sdbaj o siebie też i nie ulegaj jej szantażowi. Odpuść sobie robienie wszystkiego, czego żąda, bo nie będzie temu kresu i umiaru, i tak będzie sfochana lub ciągle coś dokładać. Nabawisz się niebawem przewekłego nadciśnienia tętniczego i hemoroidów ze stresu, więc badaj się. Zbieraj powoli materiały na rozwód, dyktafon i screeny jej telefonu, nawet z treścią smsów, że nie chce seksu lub ciągle odmawia (pisz do niej: nie było seksu ot tygodni, zgodzisz się dziś wieczorem? a gdy odmówi - SAVE). To tylko połowa twoich powinności, ale na dziś wystarczy,
      • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 14.05.25, 22:13
        Hemoroidy to chyba od zbyt długiego przesiadywania...
        Nie zapomnieć jeszcze o ukrytych kamerach w sypialni. Full komplet.
        • fajny789 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.05.25, 17:32
          no właśnie też od długotrwałego stresu w twoim temacie, można się zdziwić będąc aktywnym wzorcowo, Kamera w sypialni to na pamiątkę po rozstaniu, gdy akurat będzie jej się chciało a ty mocno ją powyginaj:)) wypróbowałem dolewanie hiszpańskiej muchy, na pijaka, aby się nie stresowała, gadżety według jej uzniania cały asortyment, romantyczne świece, wyjazdy, sto innych, lecz oziębła i wycofana będzie tak czy siak na dłuższą metę , a to złamanie przysięgi małżeńskiej także według prawników - poczytaj i zbieraj dokumentacje.
          • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.05.25, 17:41
            fajny789 napisał:

            > Kamera w sypialni to na pamiątkę po rozstaniu, gdy akurat b
            > ędzie jej się chciało a ty mocno ją powyginaj:))

            Że co?
            Piszesz do kobiety.
          • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.05.25, 17:41
            Tylko pozazdrościć tak szerokiego wachlarza
            • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 22.05.25, 17:19
              To idiotka
              • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 22.05.25, 18:04
                Erwin, kopę lat. Dziękuję jak zwykle za kwiecista wiązankę w moim kierunku. Widzę, że wiosna cię nie odmieniła magicznie.
                • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 23.05.25, 19:26
                  Won
                  • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 23.05.25, 20:00
                    Tak to se możesz mówić ...
                    • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 31.05.25, 18:53
                      Za to ty nic nie możesz . Expert 🤣 . Konserwator zabytków ci potrzebny
                      • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 31.05.25, 20:16
                        Słyszałam, że jak nie bzykasz 31.05.25 o godz. 18:53 to nie żyjesz. Erwin.
                      • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 31.05.25, 20:19
                        Btw, szukaja do trójkąta na forum. Idź sprawdź czy cię tam nie ma 🙂‍↔️
                        • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 02.06.25, 14:25
                          Ulało ci się szambo z ust
                          • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 02.06.25, 14:45
                            W odp. na twe chamskie teksty.
                            • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 02.06.25, 16:52
                              A to nie tobie decydowac
                              • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 02.06.25, 17:57
                                Weź się człowieku.
                                • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 03.06.25, 18:44
                                  Aut
          • chocolate_dog123 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.05.25, 17:57
            fajny789 napisał:

            > no właśnie też od długotrwałego stresu w twoim temacie, można się zdziwić będąc
            > aktywnym wzorcowo

            ??
    • sylwutek89 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.08.25, 02:39
      Posiadam oziębłego męża - od 2 lat. Chętnie poznam męża oziębłej żony, najlepiej z Trójmiasta. Na tę chwilę nie interesuje mnie zdrada. Interesuje mnie możliwość wygadania się, może sam fakt takich kontaktów coś w nich ruszy...
      • sylwutek89 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 15.08.25, 02:49
        sylwutek89@wp.pl
      • erwin444 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 19.08.25, 07:12
        No takich nie brak . Ja dałem już sobie spokój.
    • jol501 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 05.09.25, 13:16
      zrób tak jak było ze mną impreza z kolegami dużo alkoholu rozebrałam się do naga za ich namową a potem sex dzień i noc po kilkunastu orgazmach byłam jak w letargu bez hamulców robiłam wszystko czego wcześniej wstydziłam się do tego stopnia że na drugi dzień nie miałam nic przeciwko temu jak sprowadzili innych kolesi i wchodzili we mnie jeden po drugim orgazm za orgazmem
      • jol501 Re: Co zrobić z oziębłą seksualnie żoną? 05.09.25, 13:23
        tylko bardzo bolało jak duże penisy na chama wypychali i do tego jeszcze cicho suko nie krzycz dochodzę ale nic to w porównaniu z orgazmami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka