Dodaj do ulubionych

Ciekawie o zdradzie

19.04.06, 16:55
Dokonanie aktu seksualnego z osobą, która nie jest naszym partnerem, to
konsekwencja zdrady psychicznej. W ten sposób tylko pieczętujemy tę bliskość
lub intymność - wyjaśnia Magda Małkiewicz-Borkowska z Centrum
Psychologiczno-Medycznego MABOR. - Ale dla każdego z nas zdrada jest czymś
innym - podkreśla psycholog.
Jeśli zamiast o swoim partnerze, częściej myślimy o innej osobie, fantazjujemy
na jej temat, wolimy przebywać w jej towarzystwie, można to nazwać kiełkującą
zdradą.(...)
Niektórzy twierdzą, że oddzielają seks od emocji. Zdrada fizyczna, przypadkowa
lub pod wpływem alkoholu, jest dla nich nieistotna(...)Jeśli po odbyciu aktu
płciowego z kimś innym nadal osoba, z którą tworzymy związek, jest dla nas
najważniejsza, to akceptacja tego rodzaju zachowań jest sprawą indywidualną.(...)

Dlaczego ja?

Każda, nawet najmniej istotna zdrada lub sama gotowość do zdradzania nie
bierze się z niczego. Świadczy o deficycie jakichś emocji w związku.
Niezależnie od tego, czy to związek damsko-męski, przyjacielski, rodzicielski
albo pracowniczy. Mechanizm zdradzania, w każdej z tych relacji, jest ten sam.
Brak nam czegoś, szukamy tego gdzieś indziej, aż trafimy na partnera, który
nam to zapewni. Osoby zdradzane zwykle o tym nie wiedzą i zastanawiają się:
"dlaczego akurat mnie to spotkało?". Odpowiedź jest prosta. Nie daliśmy
partnerowi tego, czego potrzebował.
- Kiedy już dojdzie do dramatu, warto to konstruktywnie przemyśleć. Zwłaszcza
gdy zdrada dotknęła nas nie pierwszy raz (zdradzili nas przyjaciele, znajomi,
poprzedni partner). Zamiast oskarżać męża o puszczanie się, wyzywać żonę od
latawic, pomyślmy nad naszym udziałem w zdradzie - przestrzega
Małkiewicz-Borkowska.
(...)
Ponad 80 procent badanych nie zauważa zdrady. - Niechęć do skonfrontowania się
z rzeczywistością uruchamia w nas system obronny, który sprawia, że nie
dostrzegamy oczywistych dla całego otoczenia symptomów zdrady - tłumaczy
Małkiewicz-Borkowska.
(...)
sama gotowość do zdrady nie bierze się znikąd. Pracują na to obie strony.
Jeżeli czegoś brakuje w waszym związku, a wy udajecie, że tego wcale nie
zauważacie, możecie się spodziewać najgorszego. Ale nie stanie się to nagle.
Bardzo trudno dokonać zdrady spontanicznie (wszystko się szybko wyda, ale
skutki też nie będą tak straszne). Zwykle przygotowania do zdrady trwają całe
miesiące, a nawet lata. Stopniowo przełamujemy nasze zahamowania w różnych
aspektach. Ale kiedy już podejmiemy decyzję o zdradzie, nasze działania stają
się racjonalne, logiczne i bez skrupułów. Najczęściej dochodzi do zdrady na
wszelkich wyjazdach, w pracy, podczas nieobecności partnera. Wtedy, kiedy nikt
nie ma nad nami kontroli i gdy okoliczności sprzyjają. (...)

Jak rozpoznać pierwsze symptomy zdrady:

1. Partner(ka) nie patrzy ci w oczy tak jak kiedyś.
2. Nie koncentruje się na tym, co mówisz, jest roztargniony(a), zamyśla się.
3. Pachnie innymi perfumami.
4. Bardziej dba o siebie.
5. Robi ci awantury bez powodu, wyrzuca ci różne niedoskonałości, potem
przeprasza, próbuje wkupić się w twoje łaski.
6. Ma swoje małe tajemnice, których wcześniej nie miał(a). Chowa telefon,
potajemnie odbiera sms-y i e-maile, denerwuje się, gdy odbierasz jego (jej)
pocztę.
7. Zmienia się, tracisz z nim (nią) kontakt.
8. Nagle przejawia nowe zainteresowania, np. nigdy nie jeździł(a) konno, a
teraz każdą wolną chwilę spędza w stadninie.
9. Wcześniej lubił(a) być dotykany(a), pieszczony(a), teraz tego unika.
10. W domu pojawiają się nowe przedmioty: perfumy, biżuteria, książki, które
do niego (niej) nie pasują. Wyjaśnienia, skąd on (ona) to wszystko ma, są
nieprzekonujące.
11. Ma mniej czasu dla ciebie. Wraca późno (często po kieliszku), więcej
pracuje (nawet do późna w nocy).
12. Bez powodu zaczyna ci przynosić kwiaty (gotować ulubione dania), choć
nigdy tego nie robił(a). To efekt poczucia winy, że tak często go (jej) nie ma
w domu.

Jak przetrwać zdradę?

Radzi psycholog Magda Małkiewicz-Borkowska z Centrum Psychologiczno-Medycznego
MABOR:

1. Nie musisz od razu działać i "coś z tym robić". Powoli przeżyj to trudne
doświadczenie. Nie trwaj jednak w żałobie do końca świata. Żadne zachowanie
ekstremalne nie jest dla ciebie dobre.
2. Przemyśl, ile w zdradzie jest twojej winy, czego nie dawałeś(aś)
partnerowi(ce), a co znalazł(a) u kogoś innego. Bądź samokrytyczny(a), ale nie
dołuj się na zapas.
3. Zastanów się, czego brakowało w waszym związku, czy mogłeś(aś) to
zapewnić partnerowi(ce). Może po prostu nie byłeś(aś) w stanie?
4. Pamiętaj! Każda sytuacja życiowa, nawet ta bardzo bolesna, będzie
znakomitym materiałem do budowania przyszłości. Może być wykorzystana.
Wyciągnij konstruktywne wnioski - co zmienić, by nie doszło do kolejnej zdrady!
5. Być może potrzebujesz "żałoby po zdradzie". Dla wielu to konieczne, by
się pozbierać. Dla każdego to inny czas. Niektórym wystarczy kilka dni.
6. Kiedy ból, rozpacz, złość miną, porozmawiaj ze sobą. Zastanów się, co
możesz w sobie ulepszyć, bo partner, zdradzając cię, wskazał to bezwiednie.
7. Kiedy zrobisz uczciwie rachunek sumienia, z analizy może wyniknąć, że
wcale nie cierpisz tak bardzo. Pomyśl: miłość się wypaliła, potrzebowałeś(aś)
nowych bodźców, teraz przed tobą nowe horyzonty, poznawanie innych ludzi.
8. Zastanów się, czego dowiedziałeś(aś) się o sobie. Spójrz na siebie z
perspektywy. Czy nie warto czegoś zmienić: wyglądu? podejścia do życia? Może
nie jesteś tak atrakcyjny(a), za jakiego siebie uważasz? Zacznij pracować nad
sobą!
9. Jeśli nie dajesz sobie rady, idź do psychologa.

www.poradnikzdrowie.pl/14_254.htm
www.poradnikzdrowie.pl/14_267.htm
Obserwuj wątek
    • anais_nin666 Re: Ciekawie o zdradzie 19.04.06, 19:25
      Nie do konca zgodze sie z tą teorią.
      Nie zawsze zdrada jest wynikiem problemów w związku.
      Czasem to efekt emocjonalnych problemow partnera, ktory sam z soba nie daje
      rady. Ma np. kompleksy, nie radzi sobie z kryzysem wieku. Niesprawiedliwe jest
      obarczanie wina za zdrade partnera.
      Często nie dostrzega sie oznak kryzysu, bo jedno z malzonkow nie ma potrzeby
      mowienia o tym co boli. Wyglasza jedynie komunikaty i oczekuje odczytywania
      sygnalow, nie zawsze da rade na tej podstawie roszyfrowac wiadomosc tak jak
      sobie ktos tego zyczy.

      Def. kielkujacej zdrady mnie rozbawila. W mysl tego co pisze pani Magda - kazdy
      z nas jest potencjalnym zdradzajacym... Ilu z nas nie mysli o kims innym? Dla
      higieny czasem trzeba pomyslec o innej osobie niz partner;)

      Z oznakami zdrady tez nie do konca sie zgodze... Nie zawsze partner sie
      wycofuje, nie zawsze sie zmienia, nie zawsze odrzuca wspolny seks. Czasem
      bardziej sie stara, ma wiecej ochoty na wspolne baraszkowanie, nie zawsze
      wyrzuca niedoskonalosci, wszczyna awantury. Czasem bywa wrecz odwrotnie.
      Uskrzydlony, zdradzaajcy parter wnosi do domu powiew świezosci (dopki sie
      wszystko nie wyda, wowczas zostaje lekki fetor...).
      • woman-in-love Re: Ciekawie o zdradzie 19.04.06, 19:48
        nie zapominajmy też o okolicznościach, okazjach, rozłąkach, zasadzkach
        zastawianych przez kandydatów/tki na kochanków...
        • glamourous Re: Ciekawie o zdradzie 19.04.06, 21:54
          ...albo zwyklej, nadarzajacej sie Okazji nie od odrzucenia (to zazwyczaj dotyczy
          panow...)
          • your_and Re: Ciekawie o zdradzie 20.04.06, 10:42
            To jeszcze zależy co kto ma na myśli mówiać o zdradzie?
            Czy jakiśkolwiek kontakt z organami płciowymi innej osoby niż stały partner?
            Czy jak utrzymują psycholodzy nawiazanie relacji z inną osoba powodujące
            wycofanie się z zaangażowania w dotychczasowy związek i rozlużnieniem
            dotychczasowych więzi gdzie kontakt fizyczny jest przypieczętowaniem nawiązanej
            bliskości.
            • anula36 Re: Ciekawie o zdradzie 20.04.06, 11:04
              jak pokazuje zycie zaangazowanie sie w nowy zwiazek (a nawet liczne nowe
              zwiazki) jesli nawet oslabia to nie przerywa wiezi np malzenskiej. sa przeciez
              ludzie ktorzy latami romansuja na boku jednoczesnie plodzac kolejne dzieci w
              stalym zwiazku.
              czy np taki bohater sasiedniego watku " jak sie wyplatac" przypieczetowal
              kontaktem fizycznym nawiazana bliskosc? Czy raczej nawiazal kontakt fizyczny
              bez chocby myslenia nt bliskosci czegos wiecej nzi 2 cial?

              • petar2 Re: Ciekawie o zdradzie 20.04.06, 13:37
                Your_and, próby zdefiniwania zdrady to ślepa uliczka.
                Pojęcie zbyt naszpikowane emocjami więc dla każdego znaczy trochę coś innego.

                Nie ma też sens dzielić włosa na czworo jak to czyni Anais i dywagować czy
                artykuł pani Małkiewicz pasuje do 60 czy 80% przypadków zdrad.
                W tym artykule coś innego jest istotne.
                1. Zdrada jest zdarzeniem dotykającym związek i choć jest kolosalna różnica czy
                zdrada wyjdzie na jaw czy nie to przyczyny tkwią w dużym stopniu w związku.
                Również skutki dotyczą związku i są nie tylko negatywne. Zdradę można wyczuć,
                wykryć na wczesnym etapie, podjąć działania które ograniczą "straty".
                2. Zdrada czy też skłonność do zdrady jest pewnym elementem małżeństwa, dość
                powszechnym zjawiskiem. Należy na nią patrzeć w perspektywie czasowej a często
                jest to pomijane. Jesli w długotrwałym związku ktoś zrobił błąd który chce
                naprawić, zdradził to znaczy że wcześniej był wierny!
                3. Odczucia i przeżycia osoby która odkryła zdradę są bardzo indywidualne. Nie
                jest tak jak pisała Niezapominajka, że tam gdzie przechodzi się po zdradzie do
                porządku dziennego to wypalone z uczuć małżeństwa toczące się siłą rozpędu,
                uzaleznieniami finansowymi i rodzinnymi.
                4. Ze zdradą można sobie poradzić. Wskazówki podane w artykule są rozsądne.
                Niezbyt rozsądne natomiast wydaje się eskalowanie negatywnych odczuć,
                pogłebianie bólu, rozdrapywanie ran, podnoszenie rangi zdrady, przypisywanie
                jej najgorszych rzeczy na podstawie infantylnych interpretacji wierności,
                uczciwości, braku wrażliwości i miłości. Dominują w takim podejściu "grupy
                wsparcia" co widać po sporej liczbie wątków o tej tematyce. Cała uwaga
                skoncentrowana jest na pokrzywdzonej-zdradzonej i uświadomieniu jej jaka to
                wielka krzywda się stała. Należy wyliczyć multum syndromów zdradzonej i biada
                jeśli nieszczęsna nie zauważy u siebie większości!
                Oczywiście poza pognębieniem biedaczki że coś z nią nie tak skoro dość szybko
                pogodziła się ze zdradą szuka naprawy związku nic konstruktywnego z tego nie
                wynika. Bo "grupy wsparcia" czy Związki Zawodowe Zdradzanych Żon nie zajmują
                się a wręcz unikają zastanawiania się nad przyczynami zdrady.
                Równie obca jest również analiza i przyjrzenie się sobie dlaczego tak bolesna i
                druzgocąca jest dla nich zdrada.

                Pomijanie tych 2 aspektów ani nie pomoże im wyjść z traumy ani nie uchroni
                przed powtórką.
                • your_and Re: Ciekawie o zdradzie 20.04.06, 14:29
                  No tak, generalnie dobrze podsumowałeś.
                  Szukanie przyczyny to typowe meskie podejście do konfrontacji z problemem.
                  Szykanie grupy wsparcia to znowu typowe kobiece podejście do radzenia sobie z
                  jego skutkami.

                • taka_laska Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:33
                  są bardzo banalne i część osób z nimi sobie radzi bez uciekania się do zdrady,
                  a zdradzają ,zdaniem psychologów, osoby słabe, które nie potrafia lub boja się
                  zmieniac siebie, czy swój związek, bo łatwiej jest zaangazować sie w nowy.
                  1. znudzenie
                  2. sprawdzenie się
                  3. okazja
                  • abdulian Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:46
                    Wow, Twoja wiedza robi wrażenie. To nie pierwszy post, w korym powalasz mnie na
                    kolana (z których penwie nieprędko wstanę) a Twe prawdy absolutne będę cytował
                    niczym Sztaudyngera albo Boya-Żeleńskiego... A może fanklub założę?
                    • anula36 Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:47
                      ciekawe czy to tylko teoria...:)
                      Zaloz fan club- zapisze sie;)
                  • petar2 Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:51
                    >a zdradzają ,zdaniem psychologów, osoby słabe, które nie potrafia lub boja się
                    > zmieniac siebie, czy swój związek, bo łatwiej jest zaangazować sie w nowy.

                    Hmmm, to ciekawe skąd taka trauma i tyle syndromów zdradzonych skoro ci słabi,
                    nie potrafiący i bojący się, jednym słowem ciamajdowaci mężowie powinni raczej
                    zdradą wywołać współczucie i opiekuńcze reakcje u żon?

                    • anula36 Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:54
                      maz jest oferma i ciamajdowaty w oczach zony poki nie zapragnie go inna- wtedy
                      zmienia sie w prawdziwy obiekt pozadania:)
                      • petar2 Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:58
                        >maz jest oferma i ciamajdowaty w oczach zony poki nie zapragnie go inna- wtedy
                        > zmienia sie w prawdziwy obiekt pozadania:)

                        No to jasne!
                        Ale skąd ta trauma gdy ta oferma i ciamajda zabłądzi w cudzej sypialni?
                        Żonka powinna po powrocie przytulić, ugotować coś dobrego, przynieść
                        browar,włączyć tv i podać pilota do ręki a nie robić jakieś spektakle,
                        tragedie, histerię i umoacniać się w przekonaniu że świat się wali!
                        Przecież to bezwolny i słaby samiec!!
                        Trochę empatii to już mu się nie należy?
                    • taka_laska Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:57
                      nie utozsamiaj ciamajdawości ze słaboscią psychiczną i z brakiem charakteru
                  • taka_laska Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:55
                    4. tez banalna to zemsta
                    • abdulian Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 14:58
                      5. bo zupa była za słona
                      6. bo sąsiadka ma nowe futro
                      7. bo dzisiaj przyjechałem do pracy rowerem...
                    • petar2 Re: Przyczyny zdrad 20.04.06, 15:08
                      taka_laska napisała:
                      > 4. tez banalna to zemsta

                      I tak będą kwitły grupy wsparcia niewiele rozumiejących kobiet przekonanych o
                      banalności przyczyn zdrad.
                      • taka_laska Petar 20.04.06, 15:19
                        wymien swoje niebanalne przyczyny zdrad dla "niewiele rozumiejących kobiet", bo
                        ja wymieniłam banalne przyczyny dla wiele rozumiejących mężczyzn.
                        • abdulian Re: Petar 20.04.06, 15:21
                          Matko, zmykam do domku, a po drodze będę kontemplował to zawiłe zdanie, bo taki
                          miś jak ja, a więc miś o bardzo małym rozumku, nie jest w stanie ogarnąć jego
                          zawiłości i głębi treści.

                          Pozdrawiam petar, może ty to rozszyfrujesz...
                        • petar2 Re: Petar 21.04.06, 08:57
                          >wymien swoje niebanalne przyczyny zdrad dla "niewiele rozumiejących kobiet", bo
                          > ja wymieniłam banalne przyczyny dla wiele rozumiejących mężczyzn.

                          Nie chodzi o to, żeby bawić się wymienianiem kolejnych banalnych czy nie,
                          przyczyn zdrady.
                          Chodzi o to, żeby kobieta zdradzona nie przylepiała paru "banalnych" etykiet
                          lecz zastanowiła się nad faktycznymi przyczynami zamiast latami rozdrapywać
                          rany i biczować się przy współudziale innych doświadczonych.

                • niezapominajka333 Re: Małe sprostowanie 20.04.06, 17:40
                  Petar, pisałam, że CZĘŚCIEJ dotyczy to takich związków, gdzie więź uczuciowa
                  osłabła, lub jej nigdy nie było.
                  A o tym, jaka byłaby nasza reakcja na zdradę możemy się przekonac dopiero
                  wtedy, gdy jej doświadczymy, czego oczywiście nikomu nie życzę.
                  Podobnie nie wiemy, ile jest warta nasza wiernośc, dopóki nie zmierzymy się z
                  naprawdę dużą pokusą.
                  Jak widac na tym forum, niektórym zdrada przychodzi bardzo łatwo, inni nie mogą
                  sie na to zdobyc, mimo, ze w ich zwiazkach naprawdę źle sie dzieje.
                  Sądzę, że zamiast bez końca rozpatrywac zdradę, powinno sie nieco uwagi
                  poświęcic samej kwestii wiernosci.
                  Skoro jesteśmy poligamiczni, po co sie męczyc wbrew naturze. Dlaczego wiernosc
                  jest dla nas tak ważna nie tylko na etapie małżeństwa, gdzie zobowiązujemy się
                  do tego przysięgą, ale również na wcześniejszym etapie związku.
                  A może zacznijmy zwalczac to brzydkie uczucie zazdrości. Panowie - skoro
                  chcecie miec wyrozumiałe partnerki, nauczcie je, ze skok w bok to nic
                  wielkiego - niech spróbują, a wy pokażecie, jak należy to przyjąc bez
                  eskalowania negatywnych uczuc.
                  Na temat zdrady i ran, jakie zadaje wypowiadały się głównie kobiety. A może
                  panowie dorzucą kilka uwag. Dixia niejeden raz wspominał przykre doświadczenia
                  z przeszłości. Moze to wcale nie jest taka trauma, ze ciężko się po tym
                  pozbierac. Wystarczy praca nad własna psychiką, zmiana nastawienia i nieco
                  wyrozumiałości.


                  • petar2 Re: Małe sprostowanie 21.04.06, 08:52
                    > Sądzę, że zamiast bez końca rozpatrywac zdradę, powinno sie nieco uwagi
                    > poświęcic samej kwestii wiernosci.

                    Tak, to ciekawa propozycja.

                    > Skoro jesteśmy poligamiczni, po co sie męczyc wbrew naturze. [.....]
                    > A może zacznijmy zwalczac to brzydkie uczucie zazdrości.

                    Prowokujesz ale odpowiem bo inni wypowiadają się podobnie na serio.
                    Ograniczenia czy to biologiczne czy społeczne są potrzebne człowiekowi dla jego
                    egzystencji, rozwoju i pomyślności jego i jego rodziny.
                    Ale pragnienia, fantazje i pokusy leżą często właśnie za tymi ograniczeniami.
                    Od tego jak często i jakie ograniczenia przełamujemy jest sprawą indywidualną.
                    Oczywiście moralność, zasady współżycia, normy społeczne potępiają łamanie
                    ograniczeń i to jest normalne.
                    Z kolei człowiek czasem je przekracza, nie afiszując się tym. Bo życie to
                    ciągłe wybory a my jesteśmy słabi, co chwila stajemy przed pokusami i czasem im
                    ulegamy.

                    Nie podważa to jednak celowości stawiania ograniczeń, wręcz przeciwnie.
                    • niezapominajka333 Re: Małe sprostowanie 21.04.06, 10:51
                      Prowokowałam, majac nadzieję, że rozwinie sie mała dyskusja na temat
                      koniecznosci ograniczeń, w tym wiernosci, zwłaszcza po propagandzie typu natura
                      nas tak ukształtowała i nic nie mozemy z tym zrobic, więc dlaczego mamy sobie
                      odmawiac przyjemności.
                      Czasem warto zdac sobie sprawę, ze ograniczenia, choc uciażliwe, nie są
                      przeciwko nam.
                      Poruszyłes ciekawy temat reagowania na zdradę u obu płci. Ale to odnosi sie nie
                      tylko do zdrady, ale do różnego rodzaju traumatycznych przeżyc, jakim jesteśmy
                      poddawani w ciagu zycia.
                      Zwróc uwagę, że sam sposób przeżywania jakiegoś nieszczęścia różni się u kobiet
                      i mężczyzn, podobnie jak wychodzenie z traumy. Kobiety, np. po stracie dziecka
                      w wypadku, poddają sie rozpaczy, często wpadaja w długą depresję, wyłączają się
                      z życia rodzinnego rozpamiętując bez końca swoą stratę. Mężczyźni też cierpią,
                      ale nie uzewnętrzniają tak bardzo uczuc, starają się otrząsnac, pozbierac i
                      jakoś życ dalej. Oczywiście świadomie generalizuję, bo każdy zna wyjątki od tej
                      reguły.

                      A wracając do zdrady, to weź pod uwagę, ze łatwiej zrozumiec i wybaczyc to, co
                      dla nas samych też stanowi pokusę nie do odparcia.
                      No i bardzo ważna jest presja środowiska. Pewne wzorce zachowań. Inna jest
                      reakcja na zdradę flegmatycznego angielskiego gentelmana, a inna
                      temperamentnego południowca.
                      Bardzo emocjonalna reakcja na zdradę spełnia tez inna funkcję. Pokazuje
                      winnemu, jak bardzo mocno zranił partnera zmusza do większej rozwagi w
                      przyszłości.
                      A co do szukania winy , jedni aż do przesady analizują bez końca każdy
                      szczegół z przeszłości, inni zrzucaja całą winę na partnera, bo "..chłopy to
                      świnie i tylko jedno im w głowie..."
                      Your_and niedawno wklejał linka do innego artykułu na temat zdrady. Tam z kolei
                      autorka prezentowała nieco inną koncepcję.
                      Twierdziła, że co prawda najczęściej winne są obie strony, ale zdradzajacy
                      zawsze będzie się bronił wytykajac partnerowi winę i nie wolno dac sobie
                      wmówic, że to tylko przez nas doszło do zdrady. Nie mogę teraz znaleźc tego
                      wątku, ale ten artykuł też powinien się tutaj znaleźc. Tak dla równowagi.

                      Uważam, że zdrada jest wypadkową wielu okoliczności( w każdym przypadku trochę
                      innej ich kombinacji). Ale gdy przychodzi do szukania przyczyn i ustalania
                      winy, to mamy tendencję ( o ile ktoś nie ma skłonności do samobiczowania) do
                      przerzucania jak największej jej części na partnera.

                • anais_nin666 Re: Ciekawie o zdradzie 20.04.06, 18:22
                  Bo "grupy wsparcia" czy Związki Zawodowe Zdradzanych Żon nie zajmują
                  się a wręcz unikają zastanawiania się nad przyczynami zdrady.
                  Równie obca jest również analiza i przyjrzenie się sobie dlaczego tak bolesna i
                  druzgocąca jest dla nich zdrada.

                  Myslę, że większośc kobiet własnie winy szuka w sobie. Analizuje problem, szuka
                  przyczyn. Dołuje sie faktem, że z nia jest coś nie tak, a to nie tak, nie tak...
                  Na zdrade czesto pracuja obaj partnerzy, ale rownie czesto (najczęsciej?) zdrada
                  jest efektem glupoty, chwili, okazji (?) lub kryzysu jednego z partnerow i
                  wowczas nie ma nad czym debatowac.
                  A brak refleksji nad soba to nie przywara kobiet, to raczej cecha wspolna
                  pewnego typu ludzi, ludzi, ktorym sie wydaje, ze z nimi zawsze wszystko ok.
                  Plec na bezrefleksyjnośc nie ma wplywu;)
                  Zatem ZZZŻ mozna spokojnie przerabiac na ZZZM.
                  • petar2 Re: Ciekawie o zdradzie 21.04.06, 08:34
                    > A brak refleksji nad soba to nie przywara kobiet, to raczej cecha wspolna
                    > pewnego typu ludzi, ludzi, ktorym sie wydaje, ze z nimi zawsze wszystko ok.
                    > Plec na bezrefleksyjnośc nie ma wplywu;)
                    > Zatem ZZZŻ mozna spokojnie przerabiac na ZZZM.

                    Nie ma jednak grup wsparcia u zdradzanych mężów ani ZZZM. Wypowiedzi
                    zdradzonych mężów to margines w porównaniu ze zdradzonymi kobietami, nie
                    wzbudzają emocji ani specjalnego zainteresowania.
                    Skoro więc wniosek końcowy błędny to zapewne z całym rozumowaniem coś nie tak.
                    Płeć ma kolosalne znaczenie.

                    Nie pisałem o bezrefleksyjności kobiet, wręcz przeciwnie. Przywarą kobiet nie
                    jest bezrefleksyjność lecz właśnie nadmiar refleksji i do tego błędnie
                    ukierunkowanej na siebie wyłącznie. A grupy wsparcia to wzmacniają.
                    Jak napisałaś kobiety szukają winy w sobie, analizują, wracają myślami do
                    przeszłości i domniemanych błędów. Potem grupy wsparcia rozbudzają w nich inne
                    bolesne aspekty zdrady, uświadamiają, że "prawdziwej" kobiecie w "prawdziwym"
                    związku i "prawdziwej" miłości po zdradzie to najlepiej jakby zawalił się
                    świat. Jeśli tak nie jest to może z nią coś nie tak.

                    Oczywiście Ypur_and ma rację, faceci szukają przyczyn i racjonalnych sposobów
                    rozwiązania problemów, kobiety natomiast zrozumienia i odwzajemnienia odczuć
                    (ech ciągle te wyraźne różnice między płciami Anais).
                    Sęk w tym, że przesada utrudnia kobietom rozwiązanie faktycznych a nie
                    urojonych problemów.
                    • your_and Re: Ciekawie o zdradzie 21.04.06, 09:27
                      petar2 napisał:
                      > Nie ma jednak grup wsparcia u zdradzanych mężów ani ZZZM. Wypowiedzi
                      > zdradzonych mężów to margines w porównaniu ze zdradzonymi kobietami,

                      Zauważyłem że zdradzani meżowie żalący sie gdzieniegdzie pomiedzy zdradzonymi
                      żonami moga liczyć na politowanie ale nie na wsparcie. Zarówno od kobiet jak i
                      od męzczyzn. Traktowane jest to jako żalosne i niemęskie.

                      > Jak napisałaś kobiety szukają winy w sobie, analizują, wracają myślami do
                      > przeszłości i domniemanych błędów. Potem grupy wsparcia rozbudzają w nich inne
                      > bolesne aspekty zdrady,

                      No raczej głównie demonizują winy i osobę partnera, rozwazania o swojej winie są
                      sporadyczne i wyrażnie tępione przez grupe wsparcia
                      • anais_nin666 Re: Ciekawie o zdradzie 21.04.06, 11:03
                        Zauważyłem że zdradzani meżowie żalący sie gdzieniegdzie pomiedzy zdradzonymi
                        > żonami moga liczyć na politowanie ale nie na wsparcie. Zarówno od kobiet jak i
                        > od męzczyzn. Traktowane jest to jako żalosne i niemęskie.
                        A ja zauwazylam, ze panie natychmiast bardzo wspolczuja owym panom, natychmiast
                        potepiaja zdradzajacą.
                        Nie wiem czy kobiety odbieraja zdradzonych, zalacych sie mężczyzn jako
                        zalosnych. Raczej budzi w nich to chec opieki nad biednym nieborakiem, nie
                        politowanie.

                        No raczej głównie demonizują winy i osobę partnera, rozwazania o swojej winie s
                        > ą
                        > sporadyczne i wyrażnie tępione przez grupe wsparcia
                        Nie oszukujmy sie - jesli ktos zdradzil, to jest winny, wiarolomstwa np. Jesli
                        skladal przysiege malzenska, to ta do czegos zobowiazuje. Nie mozna przerzucac
                        winy za swoje leki, schizy na wspolmalzonka! To jest dopiero chore. Rozumiem, ze
                        ten kto zostal zdradzony powiniene przyjrzec sie sobie, zwiazkowi, pomyslec nad
                        tym czego zabraklo, ale nie przesadzajmy z tym przerzucaniem winy.
                        Czytajac Was panowie mozna dojsc do wniosku, ze kobiety same prowokuja swych
                        mezow do zdrady. Az tak zle z nami? Moze ja czegos nie widze?? Oświećcie mnie
                        prosze.
    • taka_laska Męzka taktyka 21.04.06, 10:36
      a jak się zdradzone zony pytają męzów, dlaczego zdradzili to ci w pierwszej
      kolejności zaprzeczają, ze coś takiego miało miejsce, a przycisnięci do muru
      niezbitymi dowodami z rozbrajającą szczeroscią odpowiadają " nie wiem dlaczego,
      tak wyszło".
      1. nie przyznawj się
      2. zaprzeczaj
      3. idź w zaparte
      4. zwal winę na chorą wyobraźnię, zbytnią podejrzliwość lub nadmierną zazdrość
      4. zwal winę na osobę trzecią lub na okoliczności
      • petar2 Re: Męzka taktyka 21.04.06, 10:54
        można dodać:
        -obiecują poprawę
        - pragną wynagrodzić przewinienie
        itd

        Po prostu racjonalnie próbują wybrnąć z problemu nie pogarszając swojej
        sytuacji i nie wpędzając żony w dodatkowe przygnebienie, które mogłoby nastąpić
        w wyniku większej szczerości.

        Analogiczną taktykę stosują w wielu sytuacjach życiowych, na przykład w
        przypadku zatrzymania za nadmierną prędkość.
        • anais_nin666 Re: Męzka taktyka 21.04.06, 11:08
          Po prostu racjonalnie próbują wybrnąć z problemu nie pogarszając swojej
          > sytuacji i nie wpędzając żony w dodatkowe przygnebienie, które mogłoby nastąpić
          >
          > w wyniku większej szczerości.
          To jak kobieta ma dojsc do tego, ze cos robila zle skoro facet utwierdza ja w
          tym, ze z nia wszystko ok, to on ma problem?
          To absurd.
          Albo zdradzac tak, by partner niczego nie wiedzial albo wprost mowic o zdradzie
          i jej przyczynach.
          Zabawa w domysly jest dla mnie kretynstwem. Kobieta sie miota, nie wie w czym
          rzecz, facet sie wkurza, bo zona niczym chmura gradowa. A wystarczyloby, by mąż
          wyjaśnił czego zabrakło. No chyba, że brak odwagi do tego. Bo arg. - nie martwic
          zony jest dosc zabawny. Wowczas dopiero zaczyna sie hustawka, gdy zona zaczyna
          doszukiwac sie w sobie winy i rozmienia sie na drobne.
          • your_and Re: Męzka taktyka 21.04.06, 11:29
            anais_nin666 napisała:
            > A wystarczyloby, by mąż wyjaśnił czego zabrakło. No chyba, że brak odwagi do tego.

            Cóż, zdrada, jej ból, gorycz, jest z reguły tam gdzie w związku zabrakło
            wzajemniej komunikacji. Wiec kółko sie zamyka. Są w zwiazki gdzie potrzeby sie
            rozjechały kompletnie a porozumienie i komunikacja pozostała.
            Poruszyły mnie kiedyś opowiesci znajomej która pracowała wcześniej w agencji o
            eleganckich paniach które przyjeżdzały wybierać bardzo krytycznie dziewczyny
            ubierały je w ulubioną bieliznę, dla swoich mężów, bo otwarcie stwierdzały że
            one już nie mają na to ochoty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka