17.07.06, 23:09
Wygoniłam go z domu, właśnie przed pół godz. wygoniłam go, miałam już dość teraz
siedzę i ryczę - Boże na noc go wygoniłam, nie ma dokąd iść, jutro rano do
pracy... Kazałam zostawić klucze i niech wy.... a powiedziałam to gdy się
dowiedziałam, że mnie nie kocha, że ma fatalną żonę, że juz dawno by odszedł
gdyby nie dziecko...Próbowałam przypominać dobre chwile - podnosił głos - on nic
nie pamięta i nie chce pamiętac...Mówiłam, że kocham i niech spróbuje w nas
uwierzyć (defakto z nienacka 2,5mies temu nastał ten beznadziejny stan), on
mówi, że nie, on nie wierzy i nie chce, dodaje że nie ma nikogo. Czym się wobec
tego kieruje, dlaczego rani mnie słowami - prosiłam aby tak nie mówił, rani
mnie, boli mnie to itp. On na to że on nic oe mnie nie chce, a ten sex który
uprawialiśmy nawet w tej beznadziei to sama sobie niech dopowiem... Ludzie jak
mozna byc tak podłym - po 12 latach bycia razem, po 5 latach małżeństwa mąż mówi
żonie takie rzeczy, mi się to w głowie nie miesci...A jeszcze zadaję sobie
pytanie czy nie powinnam przeczekać nocy i niechby się wyprowadzał rano... On
mówił, że za duzo gadam, a ja na to że milczeniem nic byśmy nie wskórali, a on
że wolałby milczeć - jak milczeć, być koło siebie i nie interesowac się sobą,
tak wygląda małżeństwo??? Boże powiedzcie co ja zrobiłam???
Obserwuj wątek
    • while1 Re: Pomocy !! 17.07.06, 23:19
      Zrobiłaś to co podpowiedziało Ci w tamtej chwili sumienie,zrobiłaś tak,bo
      powiedziałaś że "miałam już dość".Nie martw się o niego,na pewno znajdzie sobie
      miejsce u kolegi,w jakimś hotelu...może warto zastosować taką metodę,aby mąż
      zaczął dostrzegać,że widocznie coś jest nie tak i należy to zmienić.Nie rób
      sobie wyrzutów sumienia,że wyrzuciłaś go za drzwi-przecież to on powiedział,że
      nie kocha,że ma fatalną żonę!nawet jeśli powiedział to wszystko w złości i
      wcale tak nie myśli-przyda mu się nauczka,że nie wolno tak przykrymi słowami
      rzucać w osobę która kocha i wierzy...
      • florcia-a Re: Pomocy !! 17.07.06, 23:59
        Dobrze zrobiłaś i tyle. Bądż z siebie dumna i nie rycz , bo nie masz za kim ,
        to jakieś przyzwyczajenie i rutyna było, a nie miłość . Tak myśle , i nawet
        jeśli uda się to od nowa posklejać , to i tak się ciesz , że nie tak do końca
        dałaś się poniżyć . Nie miej mnie za jakąś skrajną feministkę , mówiłabym tak
        samo i w odwrotnej sytuacji, uważam , że trzeba mieć godność i wierzyć w
        siebie.Acha , z tym nie rycz, to trochę przenośnia , popłacz sobie , rozładuj
        te emocje , będzie lepiej - napewno.
        • anula36 Re: Pomocy !! 18.07.06, 00:20
          spokojnie - jutro on wroci skruszony i przyjmiesz go z otwartymi ramionami i
          bedzie super az znow zrobi sie zle i znow go wyrzucisz.
          • zmagda1 Re: Pomocy !! 18.07.06, 00:38
            Anula36 chyba nie masz racji, mój M to zadzior i kiedys powiedział, że choćby
            chciał wrócicć to by nie wrócił a żałował do końca zycia tego co zrobił...
            • anula36 Re: Pomocy !! 18.07.06, 00:40
              no to masz swiety spokoj do konca zycia od niego. Tez dobrze.
              Ale ja mysle ze jednak wroci.
              • zmagda1 co czuje 18.07.06, 01:42
                Z jednej strony ulgę - w końcu będę miała święty spokój, nie będę musiała uważać
                na to co i jak robię, mówię (ostatnio tak było - oj aby nie ruszyc pana, aby nie
                był zły), nie powie mi że nie wierzy...Z drugiej nie mogę patrzec na jego
                rzeczy, czuję jego zapach, widze go w nich, brak mi dotyku, martwię sie o
                córeczkę która przyjdzie rano i zapyta gdzie tata a pożniej też będzie pytała...
                Chyba jestem masochistką - chciałabym sie teraz do niego ptzytulić...Nie
                wyobrażam sobie spotkania do którego dojdzie jutro, pojutrze - przecież nic z
                soba nie wziął...I ta walka anioła z diabłem (dobrze zrobiłaś - nie to twoja
                wina, za szybko chciałaś naprawy - ale jakiej naprawy o co poważniego wogole
                poszlo?). Z jednej strony działał na nasze dobro, z drugiej miał dość - cholera
                o co chodzi?? W jakim związku chciał żyć, co chciał osiągnąć , czym się
                kierował, jak mógł uzyc tylu bolesnych dla mnie słów????
                • kawitator Re: co czuje 18.07.06, 06:41
                  dobrze zrobiłaś - nie to twoja
                  > wina, za szybko chciałaś naprawy - ale jakiej naprawy o co poważniego wogole
                  > poszlo?). Z jednej strony działał na nasze dobro, z drugiej miał dość -
                  cholera
                  > o co chodzi?? W jakim związku chciał żyć, co chciał osiągnąć , czym się
                  > kierował, jak mógł uzyc tylu bolesnych dla mnie słów????
                  Jestes popieprzona niezrównowarzona idiotką i tego prawdopodobnie twój facet
                  miał po kokardę.

                  nie będę musiała uważać a to co i jak robię, mówię
                  Super JA mam prawo mówic co chcę i jak chcę Facet ma obowiązek stulic pmordę i
                  akceptowaźć wszsyskie wybrykiu nawiedzonej baby. Jak mu juz nagadałaś to nie
                  miła prawa sie odezwac ani podać w wątpliwośc twoich wypowiedzi.
                  Do tej pory z jego strony konflikt ograniczał sie do warstwy werbalnej co sama
                  przyznajesz - Z jednej strony działał na nasze dobro, z drugiej miał dość


                  W jakim związku chciał żyć, co chciał osiągnąć , czym się
                  > kierował, jak mógł uzyc tylu bolesnych dla mnie słów????
                  Nas się o to pytasz ??? Wyaliłaś faceta zdomu bo coś powiedział lub czegoś nie
                  powiedział na co ty akurat miłaś ochotę. W swoim zaślepieniu przeniosłaś
                  konflikt na wyższy poziom. Teraz trzeba wypic piwko którego się nawarzyło. Może
                  nawet wróci ale nie na długo Facet nie zapomina upokorzenia To co zrobiłaś to
                  poczatek konca Idz sie leczyć i zastanów się czy masz prawo wychowywać córke.

                  • kawitator ogólnie 18.07.06, 07:11
                    Mając chwilkę czasu pozwoliłem sobie prześledzić Twoje wcześniejsze wypowiedzi.
                    Podtrzymuje poprzednia diagnozę niezła z ciebie zołza. Do tego dajesz sie
                    podpuszczać przez zacne grono forumowych kobitek co to o facetach opinie sobie
                    wyrabiają na podstwwie pism Szczuki lub Środy.
                    Czego ty chcesz od faceta ? Aby bez przerwy okazywał uwielbienie i skakł z
                    radości ? To jest wbrew temu co sie tu pisze na forum też człowiek. Chciałaś
                    szczerej rozmowy to ja masz a ty zamiast jak człowiek wyciagnąc wnioski z tego
                    co ci mówi zachowujesz się jak zakomleksiona feministka. Jeżeli facet
                    przychodzi do ciebie i mówi ze nie wierzy w związek, że ma wątpliwości to
                    znaczy ze przedstwaia problem i potrzebuje pomocy My naprawde nie pleciemy co
                    nam w danym momencie slina na język przyniesie jak kobitki To nie jest włoski
                    neorealizm i swobodny bieg skojarzeń Każdy ma prawo go gorszych momentów nawet
                    facet. Kazdy ma prawo do wątpliwości. Jeżeli przychodzi z tym do ciebie to
                    znaczy, że od ciebie potrzebuje rady wsparcia i pomocy. Gdyby było inaczej
                    poszedł by do koleżanki a tobie nic nie mówił. Facet Ci zaufał i otworzył się a
                    ty oczywiscie zinterprtetowałs to po kobiecemu czyli bez sensu za to z ogromnym
                    przekonaniem o prawdziwości swojego wiedzenia świata. Z duzym trudem ale
                    skutecznie kopiesz się samnamw tyłek. Prześledź swoje poprzednie posty.
                    Gratulacje i do zobaczenia na forum "rozwód i co dalej" , czyba, że wróci Ci
                    wreszcie rozum do głowy. Masz szansę ale to Ty musiasz sie zmienić. Ponieważ
                    jak widać nie posiadasz umiejętności rozmowy poproś swojego faceta żebyście ze
                    soba korespondowali a nie rozmawiali.
                    • dixia Generalnie jest analnie... 18.07.06, 08:11
                      No nareszcie!!! Nareszcie ktoś (Kawi - dyg!!!) nazwał rzeczy po imieniu!!! Ja np
                      tropiłem autorkę, która pisze na forum pod różnymi nickami... Ostatnio była
                      chyba pod kaja45...
                      Zgadzam się w pełni zprzedmówcą. Pisaliśmy tu wiele razy, że najlepszą radą jest
                      WYLUZOWANIE... Niestety autorka chce tu i teraz, zaraz, w tej chwili i już.
                      Tupie nogami i wrzeszczy jesli coś idzie nie po jej myśli! Męża atakuje non stop
                      o wszystko, zamęcza go wiecznym ględzeniem, w kółko mu szeleści o tym by ratowac
                      związek... A tak naprawdę to sama nakręca te problemy!!! "Chodziłem" przez jakiś
                      czas z taką kobietą. Była niemożliwa. Tworzyła trylion kwestii dziennie tylko po
                      to by je rozwiązywać... Czmychnęłem czym prędzej...
                      Ech... szkoda gadać...
                      • zmagda1 Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 08:25
                        Na wstępie - zawsze pisałam pod niciem zmagda1, nie mam pojęcia o czym mówisz -
                        nie zmieniałam nicka bo i po co?
                        Chciałam dla nas dobra, chciałam, o mojej miłości wiedział. Ty dixia śledziłeś
                        moje wątki, dałeś nie jedną radę i wielkie dzięki za to jednak u nas było to
                        zupełnie inaczej - piszecie wyluzuj - ja wyluzowałam okazało się że zarzuca mi
                        iz kogoś mam...reszty nie będę opisywała bo doskonale wiesz jak było. Byliśmy
                        normalnym małżeństwem, rozstaliśmy się bo nie wytrzymałam jak mógł działać w
                        dwie strony, udręczać mnie psychicznie. Też powiedział - za dużo gadasz, ale ja
                        za dużo gadałam właśnie teraz, wcześniej nie mieliśmy kłopotów, podejrzeń
                        takich achowań, przecież lepiej powiedzieć prawdę niż siedzieć w ciszy i
                        snuć... Chciał się wyprowadzić sam, od 2,5mies. przypominał mi to regularnie,
                        miałam i mam wrażenie że zapędził się w róg i stał między młotem a kowadłem.
                        Dlaczego nie chciał słyszeć prawdy, słyszec i przypomnieć dobra??? Daleczgo to
                        on non stop miał wyznaczać kiedy co (piszę o czasie który był teraz, wcześniej
                        wszystko robiliśmy razem, teraz on za miomi plecami i wcale tego nie ukrywał).
                        Miałam siedzieć cicho i czekać kiedy łaskawca odejdzie, bo mówi że szuka lokum,
                        bo na dowidzenia dowiaduję się jaka jestem, przeciez mnie kochał - chylił niebo
                        i ja dla niego też, teraz wszystko kresli, w ciągu 2,5mies. wszystko
                        przekreśla, dixia czytałeś - u nas nie było sprawy, która postawiłaby nasz
                        związek na ostrzu noża.
                        No właśnie szkoda gadać, nie może to do mnie dotrzeć...
                        • ewolwenta Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 08:31
                          Napisałam Ci to może trwać miesiącami i nawet latami. Poszłaś do specjalisty i
                          zapytałaś jak sobie radzić?
                          Wyluzowałaś? To nie jest luz, pokazać drzwi?

                          Kryzys jest efektem kumulacji wielu miesięcy czasem lat przeoczeń i dużo czasu
                          trzeba sobie z nim radzić.
                          • zmagda1 Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 08:40

                            > Napisałam Ci to może trwać miesiącami i nawet latami.Poszłaś do specjalisty i
                            > zapytałaś jak sobie radzić?
                            > Wyluzowałaś? To nie jest luz, pokazać drzwi?

                            Byłam u psychologa, opowiedziałam jak jest, radził dać spokój, czekać nie
                            narzucać - jak robiłam tak wyszło ze mam kogoś, jak robiłam tak to znajdowałam
                            co raz więcej niepokojacych rzeczy - zoo z koleżanka wyszło prze przypadek,
                            znikajace pieniądze na koncie...
                            --pokazac drzwi-
                            • ewolwenta Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 09:18
                              > Byłam u psychologa, opowiedziałam jak jest, radził dać spokój, czekać nie
                              > narzucać - jak robiłam tak wyszło ze mam kogoś, jak robiłam tak to znajdowałam
                              > co raz więcej niepokojących rzeczy -

                              przez tydzień? dwa?

                              > --pokazac drzwi-
                              • zmagda1 Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 09:59

                                >
                                > > --pokazac drzwi-
                                • ewolwenta Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 10:08
                                  Przechodziliśmy ale nie w takim nasileniu.
                                  Poradziliśmy dokładnie tak jak Ci radzili forumowicze - wyluzowując.
                                  To trwało rok może więcej.

                                  My nie mamy dzieci.
                                  • zmagda1 Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 10:15

                                    > My nie mamy dzieci.

                                    A my mamy, taką mądrą i inteligentną córeczkę, która ostatnio pytała tatę w
                                    nocy - kochasz mamę... Która wstała dziś rano i zaczęła płakać - gdzie jest
                                    tatuś, niunia idzie do taty - wiedziała że jak nie ma go w sypilani to może śpi
                                    w pokoju na kanapie, nie było go tam, płakała, przytuliłysmy się i usnęła, rano
                                    nic nie wspominała, teraz jest w żłobku, wiem że będzie pytać gdzie tata, że
                                    będzie płakać, ona tak dorosła w tych 2 mies, ona przytula się i mówi mama nie
                                    płacz, tata cisio... Tak mi jej szkoda, zgotowaliśmy jej taki los, takia
                                    beznadzieje, jak jej to wynagrodzić, jak odpowiadać na pytania. A może znowu
                                    madry tatus wezmie ją i koleżankę do zoo? A niunia pózniej spyta - tata jest z
                                    pania? tak takie coś było...
                                    • ewolwenta Re: Generalnie jest 18.07.06, 10:19
                                      Po co się nakręcasz? Przeczytaj co napisałaś. Właśnie zaczynasz się litować i
                                      robić z siebie ofiarę a nie silną kobietę, która ma wolę ratowania.
                                      Przestań tyle mówić, zacznij słuchać. między wierszami tez.
                                      On też jest rodzicem. Pewnie czuje to samo. Potrafisz w to uwierzyć?
                                      • zmagda1 Re: Generalnie jest 18.07.06, 10:37

                                        > On też jest rodzicem. Pewnie czuje to samo. Potrafisz w to uwierzyć?

                                        To dlaczego zostawia zonę, która go kocha, dzicko które planowali, czekali z
                                        którym nie mają żadnych kłopotów, które jest szczęściem, i idzie ?
                                        • ewolwenta Re: Generalnie jest 18.07.06, 10:45
                                          Bo zapętlił się w emocjach i dumie tak samo jak mama tego dziecka
                                          Lepiej córki nie traktuj jako argument. To z Tobą ma chcieć żyć. Ojcem będzie
                                          zawsze a partnerem jak zechce.

                                        • anula36 Re: Generalnie jest 18.07.06, 10:45
                                          bo zona wskazala mu drzwi- proste. Tez ma facet honor. Jakby tobie ktos pokazal
                                          dzrzwi- zostalabys??
                                          • zmagda1 Re: Generalnie jest 18.07.06, 10:51
                                            anula36 napisała:

                                            > bo zona wskazala mu drzwi- proste. Tez ma facet honor. Jakby tobie ktos
                                            pokazal
                                            >
                                            > dzrzwi- zostalabys??


                                            Przecież chciał tych drzwi, sam o nie prosił....
                                            • ewolwenta Re: Generalnie jest 18.07.06, 10:56
                                              Może chciał a może nie chciał. Przypuszczam jednak, że chciał byś zatrzymała go,
                                              jako potwierdzenie że coś dla Ciebie znaczy.
                                              • zmagda1 Re: Generalnie jest 18.07.06, 11:08
                                                ewolwenta napisała:

                                                > Może chciał a może nie chciał. Przypuszczam jednak, że chciał byś zatrzymała
                                                go
                                                > ,
                                                > jako potwierdzenie że coś dla Ciebie znaczy.

                                                Przecież zapewniałam, mówiłam jeszcze chwilę przed wyjściem i wcześniej też.
                                            • anula36 Re: Generalnie jest 18.07.06, 11:02
                                              on prosil a ty mu je pokazalas wiec sprawa jest jasna.
                                              • your_and Re: Generalnie jest 18.07.06, 11:08
                                                anula36 napisała:
                                                > on prosil a ty mu je pokazalas wiec sprawa jest jasna.

                                                to sie nazywa duma w starciu z wypracowaną umiejętnością komunikacji właśnie (co
                                                tak naprawdę kto chciał)...
                                                • anula36 Re: Generalnie jest 18.07.06, 11:18
                                                  teraz to jzu sie bardziej liczy co zrobil a nie co chcial:)
                                        • your_and Re: Generalnie jest 18.07.06, 10:49
                                          > To dlaczego zostawia zonę, która go kocha, dzicko które planowali, czekali z
                                          > którym nie mają żadnych kłopotów, które jest szczęściem, i idzie ?

                                          Generalnie? Bo pewno ma inny niż ty obraz tego co nazywasz szczęściem i coraz
                                          bardziej oddala mu sie wizja ze możliwe jest zraelaizowanie tego "szczęścia" w
                                          związku w którym jest w tej chwili.

                                          Jeżeli do tej pory nie nauczyliście sie otwierać, rozmawiać i negocjować
                                          wspólnej wizji "szczęścia", z każdym miesiacem bedzie tylko coraz gorzej, bo
                                          duma, obowiązki, szarość życia są przeciwko wam.
                                          • matylda_n Re: Generalnie jest 18.07.06, 11:23
                                            Sporo w tym prawdy co piszesz your_and. Z tym, że facet wyszedł z domu w
                                            afekcie. Wyszła im pewnie niezła awantura, zagalopowali sie w wojnie na słowa a
                                            potem nie było juz jak się z tego wycofać...
                                            • zmagda1 matylda 18.07.06, 11:28
                                              zerkałas na pocztę?
                                    • your_and Re: Generalnie jest analnie... 18.07.06, 10:22
                                      > A może znowu
                                      > madry tatus wezmie ją i koleżankę do zoo?

                                      Pamiętaj że o ile dla kobiet miłośc macierzyńska jest wrodzona i samoistna
                                      regulowana wzmacniana hormonalnie, ojcostwo jest jakby przeniesieniem,
                                      przedłużeniem miłości i uczuć które były z związku z partnerką z którą ma dziecko.
                                      Jak będzie miedzy wami walka i przepaść nie masz co liczyc że tak sam z siebie
                                      zmądrzeje...
                    • while1 Re: ogólnie 18.07.06, 08:12
                      kawitator-skąd u Ciebie taka nienawiść do autorki tematu??daruj sobie te
                      uszczypliwości,bo chyba nie o to w tym wszystkim chodzi!wyzwać i skrytykować,to
                      na prawdę nie sztuka!Skoro uważasz się za takiego dobrego doradcę,to doradzaj
                      choć grzecznie,dziewczyna ma poważny problem i zrobiła to co ona uważała za
                      słuszne.Każda sytuacja jest inna i nie wolno generalizować,że wszystkie kobiety
                      to głupie zołzy.Nawet jeśli postąpiła pochopnie,to właśnie po to tu napisała,bo
                      nie wie co robić...Facet ma dziecko!powinien wykazać się rozumem i
                      odpowiedzialnością,a nie unosić się dumą do cholery!
                      • zmagda1 Re: ogólnie 18.07.06, 08:32

                        > nie wie co robić...Facet ma dziecko!powinien wykazać się rozumem i
                        > odpowiedzialnością,a nie unosić się dumą do cholery!

                        Prawda jest, że nas zostawił, chciał zostawić - tylko ponagliłam ten stan. Nie
                        chciałam rozpadu, prosiłam go, mówiłam aby nie przekreślał, wierzył, pytałam
                        czym się kieruje... Nic, kompletnie nic z jego strony, tylko zadanie bólu,
                        slowne zadanie bólu. Jak można takim być, też mam do niego żal, tez mogę się
                        wypowiedzieć, obrazić go słownie, nie robiłam tego bo wiem jak takie słowa
                        bolą, on tez wiedziała ze robi mi tym krzywdę.
                        Zostawił żonę, dziecko, ma wszystko w d..., liczy się on i to co sobie
                        wymyslił, z rodzicami zrobił tak samo z 3 lata temu, nie mają żadnego kontaktu,
                        pozniej się dowiedziałam że o matce myśli i żałuje tego co zrobił, ale co z
                        tego że myśli, będzie bił się z myślami a nic w tym kierunku nie zrobi. I z
                        nami będzie tak samo, nie wierzę że jego duma dałaby mu p[rzyjść, przeprosić
                        lub nawet bez przeprosin zaproponować dalsze wspólne życie. On będzie cierpiał,
                        on o tym nie powie i tak zostanie na wieki...
                        • your_and Re: ogólnie 18.07.06, 10:26
                          zmagda1 napisała:
                          > nami będzie tak samo, nie wierzę że jego duma dałaby mu p[rzyjść, przeprosić
                          > lub nawet bez przeprosin zaproponować dalsze wspólne życie. On będzie cierpiał,
                          > on o tym nie powie i tak zostanie na wieki...

                          No, pewno masz rację. A zastananawiałaś się może nad swoją dumą?
                          • zmagda1 Re: ogólnie 18.07.06, 10:40

                            > No, pewno masz rację. A zastananawiałaś się może nad swoją dumą?

                            tak i mówię otwarcie chciałabym się prytulić kocham go, dawałam mu tego dowody,
                            prosiłam, czuję że mimo tylu upokorzeń, słów które bolą jak cholera - kocham go.
                            • ewolwenta Re: ogólnie 18.07.06, 10:46
                              A po chwili jak już przeżujesz to upokorzenie dajesz mu kopa, rzucasz oskarżenie?
                      • kawitator Re: ogólnie 18.07.06, 08:34
                        kawitator-skąd u Ciebie taka nienawiść do autorki tematu??
                        Autorka temetu tak po prwdzie to mi dynda szerokim łukiem omijałem jej
                        dotychczasowe wypowiedzi.

                        daruj sobie te uszczypliwości,bo chyba nie o to w tym wszystkim chodzi!wyzwać i
                        skrytykować,to na prawdę nie sztuka!
                        Stosuję taka forme wypowiedzi jaką uważam za skuteczną i docieerającą do celu.
                        Na przykład Dixia juz kilkakrotnie wypowiadał sie grzecznie i układnie ale
                        odnosiła to skutek jak plucie na szybę. Spływało i nic.

                        A gdzie tu generalizacja? Na razie piszę dokładnie o jednej zołzie z nickiem
                        zmagda1

                        Nawet jeśli postąpiła pochopnie,to właśnie po to tu napisała,bo
                        nie wie co robić...

                        Własnie radzę jak sugerujesz.

                        Facet ma dziecko!powinien wykazać się rozumem i
                        > odpowiedzialnością,a nie unosić się dumą do cholery!
                        Baba ma dziecko i powinna wykazać się odrobinką rozumu do cholery.
                    • plm73 Re: tu są zdiagnozowane takie przypadki 18.07.06, 14:05
                      zdrowie.onet.pl/1256332,2041,,,,dlaczego_mezczyzni_nie_chca_sie_zenic,psychologia.html
    • matylda_n Re: Pomocy !! 18.07.06, 09:09
      Nooo to teraz ty rozdajesz karty... Przyznam, że nie zazdroszczę sytuacji w
      jakiej się znalazłaś. A co spowodowało tak ostrą wymianę zdań i w efekcie
      wystawienie męża za drzwi ?
    • chcacy Re: Pomocy !! 18.07.06, 09:54
      Nie wiem co mam Ci napisać. Nie mogę Cię oceniać wyrzucenie go z domu chyba nie
      było najlepszym rozwiązaniem. Mimo iż zachował się jak cham. Wiesz ludzie w
      złości mówią różne rzeczy nie wierze aby naprawde uażał to co jest między wami
      za błąd. Napewno jest jakiś problem. Musicie pogadać spokojnie bez emocji.
    • justyna.ada wyloguj - zamknij komputer :-) 18.07.06, 11:02
      Magda, odejdź na chwilę od tego komputera, na litość boską, zajmij się czymś.
      Nie mówię tego ze złośliwości, tylko z doświadczenia, bo potrafię się tak samo
      zakręcać i dołować jak Ty to opisujesz.
      Stare powiedzenie "na kaca najlepsza praca" ma coś w sobie, bowiem odrobina
      wytężonej pracy, albo zajęcie się czymś co bardzo lubimy, albo ew. spotkanie z
      przyjaciółmi (ale nie połączone z męczeniem tematu) robi bardzo dobrze albowiem
      1. zajmuje umysł czym innym, i 2. pokazuje że życie nie skłąda się tylko z tego.

      Wyloguj się i do roboty :-)
    • misssaigon Re: Pomocy !! 18.07.06, 15:43
      tabletki na wszystko wymyslaja moze by cos wymyslili i na glupote?

      domyslam sie ze Magdzie tak jak i m.4 oraz innym, w tym typie nikt nie
      przetlumaczy i nie pomoze bo oni sa glusi na wszelkie argumenty - racjonalnem
      emocjonalne podan e wformie eufemizmu czy tez porzadnego opierdzielu jak
      Kawitator...
      przypadek kwalifikuje jako beznadziejny...dlaczego??? magada pisze o konflikcie
      od 2,5 miesiaca ktory wg niej wzial sie znikad i sytuacja wcale nie jest
      powazna.
      Sytuacja jest bardzo powazna bo dopiero jej maz pzred 2,5 stwierdzil ze ma
      dosc, szlag go trafia i musi cos z tym zrobic - wiec w pierwszej kolejnosci
      chcial powiedziec o tym zonie - co bylo dalej mamy w pamietniczku Magdy na
      forum w kolejnych watkach. M.4 tez sie obudzil nagle z reka w nocniku jak mu
      sie zona puscila - oczywiscie bez powodu , maz Magdy tez taki byl bez powodu -
      przeciez bylo idealnie! eh, zalosne....
      licze na to ze maz Magdy bedzie jej wdzieczny za to ze wywalila go z domu, moze
      nie teraz ale szybko...
      szkoda mi bardzo dziecka - ktore bedzie wychowaywane w przekonaniu ze tatus
      jest be i zostawil mamusie , ktora chciala tak dobrze...
      • zmagda1 Re: Pomocy !! 18.07.06, 18:05
        Piszesz: głupota, sytuacja nie poważna,idealne małżeństwo, nie było powodu itp.
        Chyba nie czytałaś/eś własnie tego mego "pamiętnika"., w którym pisze o
        domniemanej zdradzie, jego non stop oświdczeniach o wyprowadzce, słowach które
        raniły, zagrywkach typu ściągam obraczke, nie odbieram tel., nie pytam, nie
        rozmawiam, istotne abym miał świety spokój abym pod cichym przyzwoleniem robił
        to co chcę? To miało być życie małżeńskie, udane i słodkie? Gdy ja się staram
        on mówi, widzę że się starsz - jest mi niezręcznie. Dbałam o wszystko, zawsze
        mógł na mnie liczyć teraz ni z tego ni z owego słyszę że wszystko to moja
        wina...Bo przeszkodą jest moja zazdrość bo chce abym ja i dziecko byśmy byli na
        pierwszym miejscu, bo mierzi mnie że w domu "wkłada szpile" a na zwenątrz udaje
        anioła? Czuje ogromny ból i smutek, cuję że mimo to kocham jest w moim sercu,
        ale widze też fakt że widzimisię jego przerosły siebie, no chyba że stanął na
        nogi (mam na myśli pozycje zawodową) i juz nie potrzebuje wspólnej kiesy?
        Zarzucenie kontroli - jakiej kontroli - teraz jak zrobił się na nie, jak
        znajdowałam dowody swiadczące że mnie oszukuje, jak załozył pin do komórki,
        zaczął kasować rozmowy gg itp. To wczesniej niby byliśmy w jakim związku skoro
        wszystko o sobnie wiedzielismy nie mieliśmy tajemnic, podejrzeń o zdradę brak
        zaufania - ja sądzę że taki związek to małżeństwo; a teraz piny, słowa kontrol,
        czajenia - to co to jest - nie mów że tak wygląda małżeństwo?
        Mi też szkoda dziecka, jest naprawdę wyjatkowe i jak na swój wiek roziniete -
        jak można zostawić dziecko, nie widzeć jak się rozwija, jak jest w etapie
        nabierania codziennych nowych doświadczeń, ile wnosi radości, milości. Jak można
        zostawić, nie chcieć naprawy a wręcz przeciwnie - swiadomie psuć relacje, dac
        matce tak w kość aby psychicznie zdołowana przyłozyła ręke w tym przypadku do
        wyprowadzki?
        • misssaigon Re: Pomocy !! 18.07.06, 18:49
          Magdo, zapewniam cie ze czytalam to co pisalas na tym forum nt twoich
          malzenskich klopotow
          1. nie ma slodkich i idealnych malzenstw i mezow bez wad - nie osiagniesz tego
          bo jestesmy tylko ludzmi, ulomnymi i z racji tego nie jestesmy w stanie stworzyc
          zwiazku idealnego
          2. nie umiesz sie zachowac w sytuacji kryzysowej, ocenic jej w miare trzezwo,
          dajesz sie ponosic emocjom i podgrzewasz konflikt zamiast go lagodzic majac
          pretensje ze druga strona reaguje na to agresja
          3. w zwazku z pkt 2 - nie masz zdolnosci autorefleksji, konsekwencji,
          przewidywania skutkow swoich dzialan, jestes niecierpliwa - sadzisz jednoczesnie
          ze z milosci twoj maz ci wszystko wybaczy - otoz -nie wybaczy
          4. wierzysz tylko w swoja wersje wydarzen odrzucajac inny pkt widzenia, juz w
          tym watku dokonala sie blyskawiczna zmiana z "wywalilam go z domu" na "odszedl
          ode mnie i corki"
          5. zachowujesz sie egoistycznie- wymagasz od meza zeby stawial na piedestale
          ciebie i dziecko, ale czy on jest dla ciebie rowniez najwazniejsza osoba?
          6. domniemana zdrada twojego meza to dla mnie "podpucha" - gdyby chcial ze
          rzeczywiscie zdradzic nie zostawialby na kazdym kroku ewidentnych dowodow.
          Dowodu zdrady na 100% nie znalazlas tylko wskazowki ze moze on interesowac sie
          inna kobieta - jak dla mnie robil to po to zebys w koncu otrzezwiala ,
          zmitygowla sie.
          7. zastanow sie gleboko nad swoim postepowaniem w stosunku do meza - jesli w
          dalszym ciagu nie znajdziesz w sobie winy - coz ...nic juz wtedy nie pomoze
          • zmagda1 Re: Pomocy !! 18.07.06, 19:26

            > przewidywania skutkow swoich dzialan, jestes niecierpliwa - sadzisz jednoczesni
            > e
            > ze z milosci twoj maz ci wszystko wybaczy - otoz -nie wybaczy

            wszystko Wybaczy?, ale o czym Ty mówisz, co ja mu zrobiłam żeby on miał mi
            wybaczać, to że ja przyznałam się do popełnionych błędów a on nie, że wziełam na
            swoje bary nasz związek bo on cos sobie wymyslił, postanowił i postawił
            małżeństwo na ostrzu noza? Mamy znajomych, którzy by Ci potwierdzili on jest
            charakterem taki, ze wszyscy mówią iż coś jest białe on mówi jako jedyny że
            czarnie i w to wierzy i mówi że inni są w błędzie...

            > 4. wierzysz tylko w swoja wersje wydarzen odrzucajac inny pkt widzenia, juz w
            > tym watku dokonala sie blyskawiczna zmiana z "wywalilam go z domu" na "odszedl
            > ode mnie i corki"

            Chwyciłes mnie za słowo, on utwierdzał odejscie (pisałam o tym), on chciał
            odejść, wykańczał mnie psychicznie, wiedział o tym, mówiłam, że rani nie znał
            umiaru - wywaliłam go, utwierdziłam że mam dość nie chcę go trzymać na siłe,
            chciał więc poszedł.

            > 5. zachowujesz sie egoistycznie- wymagasz od meza zeby stawial na piedestale
            > ciebie i dziecko, ale czy on jest dla ciebie rowniez najwazniejsza osoba?

            Tak i on o tym wie.

            > 6. domniemana zdrada twojego meza to dla mnie "podpucha" -
            > inna kobieta - jak dla mnie robil to po to zebys w koncu otrzezwiala ,
            > zmitygowla sie.

            Człowieku do czego, o czym Ty mówisz z czego mam trzezwiec? Wprowadzasz chory
            układ, molestujesz tym partnerkę i masz z tego satysfakcję? A dlaczego jej to
            robisz?

            > 7. zastanow sie gleboko nad swoim postepowaniem w stosunku do meza - jesli w
            > dalszym ciagu nie znajdziesz w sobie winy - coz ...nic juz wtedy nie pomoze

            Jedno Ci powiem - w stosunku do niego byłam i jestem uczciwa, chciałam dla nas
            dobrze, nie wytrzymałam presji, zobojetnienia, poniżenia psychicznego,
            niejasności, braku szacunku, obojętnosci.

            Żal mi tego związku, chciałam usilnie wracać do normalności, nie dało się, nie
            wiem jak będzie dalej...
            • misssaigon no more comments... 18.07.06, 19:59
              odpowiedz Magdy mowi sama za siebie...
            • 30plus Re: Pomocy !! 18.07.06, 22:10
              witaj zmagda1 pamiętasz pisałyśmy jakis czas temu,trzymaj sie dziewczyno,widze
              że nie wyszło,tak bywa powodzenia,ja równiez czekam na dalczy ciąg zdarzeń ja
              usłyszałam - zapłacisz mi za wszystkie te lata małżeństwa i poniesiesz
              konsekwencje tego co zrobiłaś - ja na to ok. jestem już spokojna,wyluzowana?
              chyba nie,ale wiem wole być sama niz z nim,jak bedzie nie wiem,ale tego jestem
              pewna nigdy więcej kłamstwa z jego strony mnie nie zranią,co na to dzieci?
              usłyszałam :ojciec wie że już jest sam on nawet nas nie słucha....ma innej
              zdjecie w swoim telefonie....syn mówi :widzisz zajęła twoje miejsce a podobno
              chce być ze swoim mężem...i nie tylko to ma inne numery pod które wysyła smsy
              typu myślę o tobie... no to niech myśli o innych kobietkach ja już jestem poza
              tym i mam nadzieję że tak zostanie-spokój ducha-bez względu na wynik
              rozwodu.TRZYMAJ SIE. POSTARAJ SIĘ USPOKOIĆ.TO JEST BARDZO POTRZEBNE DLA CIEBIE
              I IM BARDZIEJ BĘDZIESZ SPOKOJNA TYM TWOJA CÓRKA LEPIEJ TO BĘDZIE ZNOSIĆ. A czas
              pokaże...
              • zmagda1 Re: Pomocy !! 18.07.06, 22:35
                Witaj, matko co to się robi, co się porobiło...
                Ja mam podejrzenie zdrady, on do końca twierdził że nie ma nikogo- nie wiem, ale
                te zaciślone kontakty z koleżanka zaczęły mi przeszkadzać i kto wie czy nie
                podstawnie.Wczoraj wyszedł jak stał, dzis zero kontaktu...Jest mi cięzko, nie
                wiem co będzie dalej, staram się byc spokojna, mam dziecko i tylko dla maluszka
                teraz żyję, nie moge pojąć jak mógł, jak mógł to wszystko zaprzepaścić. Ostatnio
                mówił, że bez sensu są małżeństwa, że wolne związki to jest to; w jego
                srodowisku jest sporo osób po rozwodach, separacjach czy Bog wie czym jeszcze.
                Czy nabrał chęci na wolny związek bo w małżeństwie tak trudno - bo zawsze
                byliśmy szczerzy otwarci wobec siebie a teraz on nie chce być kontrolowany? No
                nie wiem co i jak tłumaczyć..
                • petra77 Re: Pomocy !! 18.07.06, 22:58
                  Kobieto nie histeryzuj już tak!
                  Jesteś niezrównoważona i nic dziwnego, że chłop miał dość. Jak było dobrze, to
                  szukałaś dziury w całym, wszędzie wietrzyłaś zdradę itd itp, a jak zrobiło się
                  źle, to strasznie chcesz naprawiać!
                  Tobie zawsze będzie źle, bo Tobie chyba jest w ogóle źle samej ze sobą!
                  I przyjmij do wiadomości, że dziecko cierpi również (a może przede wszystkim?)
                  z twojej winy...
                  • mala20033 Re: Pomocy !! 19.07.06, 01:25
                    Moze rady zamiast potepiania dziewczyny w czambul??
                    • leo.g Re: Pomocy !! 19.07.06, 07:43
                      A ja myślę, że dobrze zrobiłaś pokazując mu drzwi! Małżeństwo to nie umowa na
                      gębę tylko obowiązek.To związek który trzeba pielęgnować.Jeśli jest dziecko(lub
                      dzieci) to tym bardziej trzeba zrobić wszystko (obie strony) aby go utrzymać!
                      Co to znaczy, że On chciał się wyprowadzić? Tzn. co już Cię nie kocha a z
                      córeczką bedzie albo nie? Jest nieodpowiedzialnym dupkiem.Jeśli twój mąż
                      jest "zadziorem" i nie przyzna się do błedu to krzyż na drogę i nie żałuj Go.
                    • niezapominajka333 Re: Pomocy !! 19.07.06, 08:27
                      Magda! Piszesz, ze czekasz na konkretne rady, ale prawda jest taka, że
                      zastosujesz sie tylko do tych, do których będziesz potrafiła.
                      Biorąc pod uwagę Twoją osobowośc,bardzo trudno coś doradzic.
                      Spójrz na to wszystko jeszcze raz, spokojnie i rzeczowo.
                      Swoje małżeństwo oceniłas jako burzliwe, ale... Może zacytuję : (z forum
                      psychologia)
                      "Historia małżeńska: (w związku 12 lat, po ślubie 5lat, 2 letnie dziecko,
                      bywało róznie nie zawsze słodko, kłótnie, godzenie się, zawsze ona łagodzi
                      chwile napięcia, oboje mają duzy temperament i niezłe charakterki) .
                      Dochodzi do kolejnej zwady, niemiłych słów, wyzwisk, izolacji, bytowania jak
                      obcy ludzie; on zakłada hasło w tel., nie mówi jej o wszystkim, zwala winę na
                      nią, mówi, że ma dośc nerwów, kontrolowania i nie raz działania wbrew sobie,
                      on chce się wyprowadzić, odpocząć
    • dixia Re: Pomocy !! 19.07.06, 07:54
      Pokaż mu ten swój wątek! Może gdy przeczyta to coś dopisze... Wtedy jest
      nadzieja, że oboje się dogadacie...
      • zmagda1 Re: Pomocy !! 19.07.06, 08:29
        Zanm go - zacznie kpić i pewnie nie przeczyta, tak samo jak z psychologiem -
        delikatnie proponowałam abyśmy udali sie na mediację, on stwierdził ze problemu
        nie ma a ja jak chcę to mogę sobie iść sama...
        Sam pomysł pewnie nie jest zły, choć on o tym co ja piszę wie wszystko, nie
        skrywałam uczuć.
        • dixia Re: Pomocy !! 19.07.06, 08:43
          Pokaż mu... Może się okazać, że wyjdzie z tego post na miarę słynnej Mojejnogi...
          • zmagda1 Re: Pomocy !! 19.07.06, 08:49
            Dzięki za kpinę...
            • dixia Re: Pomocy !! 19.07.06, 08:58
              Kpinę??????????????? Oj nie... Poczytaj sobie najpierw to:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=28967763&a=28967763
              • leo.g Re: Pomocy !! 19.07.06, 09:11
                świetne dixia! Ale każdy przypadek jest inny.Chociaż moge sie mylić
              • zmagda1 dixia-dzieki 19.07.06, 09:59
                dzięki za odnośnik, nie wiedziałam o tym poscie, a Mojanoga odebrałam jako
                Twoją nogę:)
            • niezapominajka333 Re: Pomocy !! 19.07.06, 09:09
              To nie kpina. To autentyczny przypadek słynny, ze względu na swoją wyrazistośc.
              Mojanoga tkwiła w poczuciu pokrzywdzenia, przekonana, ze mąż jej nie kocha i
              oświadczył jej to, jak była w ciąży z upragnionym przez oboje dzieckiem. Do
              momentu, gdy poprosiła, żeby opisał historię ich zwiazku. Zobaczyła "swoją
              krzywdę" jego oczami i tak bardzo to nią wstrząsnęło, że od razu przeszła do
              etapu pokuty, samobiczowania i ratowania związku za wszelką cenę.
              • ewolwenta Re: Pomocy !! 19.07.06, 10:00
                Magda przeszła już do etapu samobiczowania, tylko że jej jest to potrzebne tylko
                by wzmocnić w sobie przekonanie o własnej doskonałości i woli ochrony związku.
                Utwierdza się tylko, że ona jest bez wad i wszystko to jego wina.

                Kobietka nie jest zdolna do refleksji nad tym jak to się stało, że z cudownego
                mężczyzny jej partner stał się takim gadem. Nie rozumie, że to tylko wytwór jej
                wyobraźni, kwestia własnej frustracji i błędu w postrzeganiu.

                Dopóki nie uświadomi sobie, że on jest w porządku, że to ten sam człowiek z
                którym przeżyła 12 lat w „normalnym” związku i nie zacznie go tak traktować, on
                będzie się bronił.
                A jak to potrwa jeszcze odejdzie w końcu na dobre, (może już to zrobił?), bo po
                co żyć z kimś kto zupełnie w nas nie wierzy.
              • zmagda1 juz wiem o Mojanoga 19.07.06, 10:01
                Nie czytałam wczesniej tego postu, teraz wiem o co chodzi. bardzo dobry
                przykład, dzieki. Niestety czasami jest za pózno...
                • dixia Re: juz wiem o Mojanoga 19.07.06, 10:06
                  Spoko :o))))
                  Ja juz pare razy postulowałem by tą opowieść przykleić na stałe - jako
                  ostrzeżenie co by niektórych skłonic do refleksji :o)))
                  • misssaigon dixia 19.07.06, 11:58
                    wierzysz ze Magada potrafi wyciagnac z tego wnioski? najpierw ja a potem ewo
                    stwierdzilysmy zgodnie ze kobieta nie ma zdolnosci do autorefleksji -
                    racjonalnej oceny swojego postepowania - dopoki nie uda sie do: psychologa,
                    ksiedza, wrozki, sasiadki - kogokolwiek kto jest dla nie niekwestionowanym
                    autorytem i ta osoba nie zrobi jej prania mozgu to bedzie ona tkwic w
                    psychicznym piekielku ktore sobie zgotowala
                    • dixia Re: dixia 19.07.06, 12:06
                      Szczerze? Nie bardzo w to wierzę... Nie widzę możliwości rozwiązania ich
                      problemów. Obie strony okopały się. Pozrażały i teraz czekają nie wiadomo na co...
                      Aliści może jest promil szansy aby coś do nich dotarło. Dlatego wykopałem ten
                      wątek :o)))
                      • zmagda1 Re: dixia 19.07.06, 14:42

                        > promil szansy aby coś do nich dotarło. Dlatego wykopałem ten
                        > wątek :o)))

                        I za to Ci wielkie dzieki.
                      • your_and Re: dixia 19.07.06, 15:29
                        dixia napisał:
                        > Szczerze? Nie bardzo w to wierzę... Nie widzę możliwości rozwiązania ich
                        > problemów. Obie strony okopały się. Pozrażały i teraz czekają nie wiadomo naco
                        > ...

                        O podstawach udanego małżeństwa i najczęstszych przyczynach kryzysów mówi
                        psychoterapeuta rodzinny Andrzej Wiśniewski:

                        (...)
                        Kiedy na pewno lepiej się rozwieść?

                        Dwa razy powiedziałem ludziom, że nie jestem im w stanie pomóc, a to z powodu
                        natężenia ich wzajemnej wrogości. Dopóki ludzie na siebie krzyczą, to jest
                        nadzieja, bo złość jest proporcjonalna do sfrustrowanych potrzeb, a to oznacza,
                        że te potrzeby żyją.

                        Lepiej rokuje złość niż obojętność?

                        No jasne. A już najgorsze jest syczenie na siebie przez zęby, dybanie, żeby
                        trafić partnera w jego słaby punkt, czyli właśnie wrogość.

                        kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57321,2166708.html?as=1&ias=3&startsz=x
    • a.b1 Re: Pomocy !! 19.07.06, 15:48
      zmagda1 napisała:

      Boże powiedzcie co ja zrobiłam???

      Dobrze zrobiłaś, masz tylko jedno życie
      będzie ciężko, ale chyba lepiej pocierpieć chwilę niż tkwić w kłamstwie i
      pozorach. Niby z jakiej racji mamy dawać się upadlać? Teraz walcz, zeby
      wywiązywał sie z obowiązku w stosunku do dziecka. Powodzenia
      • misssaigon Re: Pomocy !! 19.07.06, 17:10
        i w morde go! ...a co...dobrze mu tak!
        • brass_monkey Re: Pomocy !! 19.07.06, 18:32
          misssaigon napisała:

          > i w morde go! ...a co...dobrze mu tak!

          Pewnie! Magda, Twoj maz to niewdzieczny dupek, nie docenia ze moglas go
          wywalic na zbity pysk w srodku zimy zamiast w lecie.
          • ewolwenta Re: Pomocy !! 19.07.06, 20:47
            dostrzegamy tę groteskę, nie musicie jej jeszcze pogłębiać ironią
            • zmagda1 krąży przy dziecku.... 20.07.06, 21:40
              Cholerka i znowu te jego zagrywki, gierki czy nawroty? Można powiedzieć z nie
              nacka "napastuje" mnie o kontakt z małą. Dla przypomnienia ostatnimi czasy
              twierdził, że już dawno by odszedł gdyby nie córka, choc wam dodam, że zajmował
              się nią tyle o ile - brak czasu, praca, zainteresowania itp. Teraz : w pon. go
              pożegnałam; we wtor.-cisza; w śr. rano tel. że by przyszedł - to wam
              wspominałam, dziś tel. co z week bo on ma wolne i chciałby z małą a jak mu
              powiedziałam wczoraj że chcemy gdzieś wyskoczyć to on, że też chętnie- córcia
              się ucieszy.Dzwonił dziś z tym kilka razy, napisałam mu meila że jak narazie to
              tylko psuje psychikę dziecka i mój spokój (pojawił się przecież tylko na 1,5-2h,
              a na następny dzień od rana miałam płacz małej gdzie tatuś....),że chcemy mieć
              kochającego męża i ojca itp. nie odpisał. Rece mi opadają, o mnie nie wspomina
              nic tylko o małej, z nie nacka zrobił się kochającym tatusiem a ile razy miał
              wolne nigdy nie proponował aby mała np. nie szła do żłobka tylko została z nim,
              ile razy mimo moich próżb aby poszedł po nią wszcześniej nie miał czasu a
              teraz... Nie wiem co jest, czy przemyślał cokolwiek odn. nas, czy faktycznie
              odczuwa wyłącznie bak dziecka. Nie wiem co z tym week, jak mam z nim jechać?
              • anula36 Re: krąży przy dziecku.... 20.07.06, 23:41
                niech jedzie sam z corka, a ty na basen i do fryzjera.
              • dixia Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 07:42
                Trzeba mieć spostrzegawczość niczym ślepy szachista by nie zauważyć, że facetowi
                zależy na małżeństwie... Dziecko jest tylko pretekstem by przyjść do domu... Ale
                co tam - nie ma to jak być betonowo pewnym swoich przekonań...
                Idź kobieto do psychologa może on ci otworzy oczy...
                • niezapominajka333 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 08:53
                  Magda, teraz dopiero możesz wykazac sie wolą ratowania małżeństwa. Teraz
                  zobaczysz, czy ta wola rzeczywiście jest tak wielka jak tu opisujesz. Czy jest
                  większa od zranionej dumy i chęci odegrania sie na mężu, który od dłuższego
                  czasu prowokował cię, żebyś go wyrzuciła z domu.
                  Irytowało cię to, ze on nie wierzy w twoją zmianę, ale to zupełnie zrozumiałe.
                  Nałożyłaś maskę, której nie byłabyś w stanie długo nosic. Jestem przekonana, ze
                  po osiągnięciu jakiej takiej stabilizacji w waszym małżeństwie, gdybyś uzyskała
                  pewnośc, że on nie odejdzie, kawałek po kawałku odzyskałabyś utraconą przewagę.
                  Ludzie się zmieniają w obliczu zagrożenia, ale wątpię, żeby twoja zmiana była
                  trwała.
                  Wszelkie rady typu "wyluzuj" nie sprawdzaja się u ciebie. Nie dlatego, ze nie
                  chcesz, ale dlatego, że nie potrafisz. Starasz się, ustępujesz i chciałabyś
                  widziec efekty natychmiast, albo przynajmnmiej w jakimś realnym czasie. Więc w
                  jakiś sposób prowokujesz go do wyznań, oczekujesz potwierdzenia tego, ze on
                  docenia, zauważa, i - co ważniejsze - że z powrotem wróci to, co było.
                  Nie wiem, moze przy jakiejs okazji podpytujesz go o uczucia, może prowokujesz
                  do tego, żeby ci powiedział, co czuje, moze sama mówisz: ..."pamiętasz, jacy
                  bylismy szczęsliwi, czemu nie moze byc tak jak dawniej, przecież ja się
                  zmieniłam, widzisz, jak sie staram..." Poza tym, ty potrzebujesz rozmawiac,
                  uzewnętrznic to co czujesz, wyrzucic z siebie wszystkie rozterki, a on nigdy
                  taki nie bedzie. W ten sposób sie nie porozumiecie.
                  Teraz masz szansę osiagnąc jakis dystans, jakąś stabilizację. On nie odszedł na
                  antypody, chce się kontaktowac z dzieckiem, może dodatkowo szuka pretekstu jak
                  wrócic. Bo sądzę, ze wprost ci o tym nie powie.
                  Nie zabraniaj mu kontaktów z dzieckiem. To teraz jedyna nic, która was łączy.
                  Wywaliłaś go z domu, na jego własne życzenie, określiłas granice, do których
                  może sie posunąc. Założę się, że jest w szoku, może sie tego nie spodziewał. W
                  każdym razie stało się.
                  Z miejsca, w którym byliście nie dało się tak po prostu wrócic do dawnego
                  życia. Przynajmniej dla was to bylo nieosiagalne. Teraz macie szansę odpocząc
                  od siebie, nabrac dystansu, uspokoic się i - jesli schowasz zraniona dumę do
                  kieszeni - to zobaczysz, ze w tej sytuacji łatwiej ci będzie "wyluzowac" jak ci
                  wszyscy radzą. A do niego odnoś się po przyjacielsku, jak do ojca twojego
                  dziecka.
                  • dixia Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 09:02
                    Niezapominajko - mam pytanko: czy uważasz, że to trafi do Magdy??? Ze nasze
                    wypowiedzi rzeczywiście odniosą jakikolwiek skutek? Bo ja mam wrażenie, że Ona
                    słucha jedynie tych ludzików, którzy poklepuja ja po plecach i mówią: dobrze
                    zrobiłaś!...
                    • your_and Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 09:11
                      dixia napisał:
                      > Niezapominajko - mam pytanko: czy uważasz, że to trafi do Magdy???

                      Może przynajmiej pobudzi do refleksji że najlepsze checi pryskają jak bańka
                      mydlana w konfrontacją z urażoną dumą, zapewne obu stron.
                      • misssaigon zycie nie jest serialem z TV 21.07.06, 09:21
                        jak dla mnie sytuacja w magdy malzenstwie przypomina pole minowe...a ona wali
                        na skroty...no coz beda trupy....

                        ps. poza tym mam nieodparte wrazenie ze magada znalazla na tym forum lub na
                        innych na ktorych sie pojawia niedowazone grono klakierek ktore dyskutuja z nia
                        nt jej malzenstwa jak o nowym odcinku "M jak milosc" ....i podpuszczaja ja
                        wielce skutecznie do wojenki z mezem - bo im sie w zyciu nie udalo wiec wiedza
                        jak to z "chlopami trzeba"
                        • dixia Re: zycie nie jest serialem z TV 21.07.06, 09:33
                          przypomina pole minowe...a ona wali na skroty...no coz beda trupy....

                          Pięknie się rymło :o)))
                        • anula36 Re: zycie nie jest serialem z TV 21.07.06, 10:02
                          ale M jak milosc zawiesili na wakacje, wiec chociaz taka wersje na jedna
                          rodzine mozna poczytac:)
                  • zmagda1 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 09:32
                    Tak niezapominajko tak, masz rację, mam charakter taki a nie inny, lubię
                    jasność nie cierpię niedomówień, może czasami działam zbyt pochopnie, lub się
                    nakręcam w tej całej kołomyi. Wyszło beznadziejnie, pomogłam mu odejśc, a on
                    teraz twierdzi że go wywaliłam, nie widzi tego, ze i tak chciał odejść i mnie w
                    tym utwierdzał nie raz. Rozmawialiśmy, on znowu wszystko pchnął na mnie,
                    powiedział jak się czuje, jak mu jest że mi nie zyczy tego czy owego, nie
                    widzi jak mi jest, że też beznadziejnie, ze przybrałam maskę bo jak jej nie
                    miałam to i tak było zle. Teraz on czuje się urazony na maxa, czuję że on che
                    powrotu nie wiem czy do mnie ale z pewnościa do domu. Ja nigdy nie chciałam aby
                    sie wyprowadził, on chciał, teraz chce tego co ja kiedyś chciałam a ja nie wiem
                    jak zareagować. On nie powie, że chce powrotu, wiedze że czeka na te słowa ode
                    mnie. A ja czekam na jego słowo ze w ns wierzy i chce nas. Oboje czekamy, nie
                    wiem czy to doprowadzi do czegoś dobrego.
                    • dixia Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 09:34
                      No tak... Duma i uprzedzenia..

                      Jak dzieci, jak dzieci...
                    • niezapominajka333 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 09:50
                      Magda, przerzucic odpowiedzialnośc, a raczej pokazac mu, że na nim ona też
                      ciąży jest naprawdę bardzo prosto.
                      • zmagda1 niezapominajka333 21.07.06, 10:02
                        Powiem Ci, że juz nie wiem jak się brac do tego...
                      • matylda_n Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 10:03
                        Niezapominajko333, wątpie aby przerzucanie odpowiedzialności jakoś pomogło w
                        tej sytuacji. Tu raczej potrzeba, hm dobrego wzorca, w jaki inny sposób
                        rozwiązywać konflikty. Oni w wiekszości sytuacji walczą. A lepszy efekt
                        uzyskaliby chociażby używając czasami prostego słowa - przepraszam -
                        • zmagda1 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 10:17

                          > rozwiązywać konflikty. Oni w wiekszości sytuacji walczą. A lepszy efekt
                          > uzyskaliby chociażby używając czasami prostego słowa - przepraszam -

                          Ale ja znam i używam tego słowa, on go nie znał i nie zna...
                          • kawitator Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 11:00
                            > Ale ja znam i używam tego słowa, on go nie znał i nie zna...
                            Wpadasz znowu w pułapkę Mojejnogi.
                            Nie potraficie ze sobą rozmawiać .
                            Teraz poważna rada.
                            Piszcie do siebie. To jest zupełnie inny rodzaj rozmowy zupełnie niesłusznie zapomniany dzisiaj. Pozwala miarkować słowa i oderwać sie od emocji towarzyszących rozmowie w cztery oczy Używasz komputera. Napisz do niego list. Napisz tam to co chciałabyś mu powiedzieć i poproś o odpowiedź Niech też napisze. W liście nie atakuj partnera nie mów mu o tym jaki to niewdzięczny drań bo ty to chcesz dobrze. Pisz o swoich uczuciach rozterkach i wątpliwościach. I proszę nie mów mu ze ma się zmienić. Postaw problem szczerze jak to tylko potrafisz I jeszcze jedna rada techniczna
                            Napisz list potem oderwij sie od komputera na dwie godziny i przeczytaj jeszcze raz Zmień jak coś ci nie pasuje. Bardzo trudno napisać dokładnie to co w duszy gra. Rób to aż poczujesz ze to co napisałaś to dokładnie to o czym myślisz Wydrukuj i daj mu w kopercie.

                            Oczywiście nie ma żadnej gwarancji skuteczności ale jest duża szansa ze zaczniecie wreszcie wymieniać myśli a nie emocje
                            • dixia Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 11:19
                              Bravissimo!!!!
                              To jest dobry sposób. Stosujemy go z żoną i działa :o)))
                              Nawet w domu często kłócimy się przez gg... Przez co jest znaczej ciszej i tylko
                              klawisz "enter" dostaje ;o)))
                            • niezapominajka333 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 11:29
                              Kawi, dokładnie taki sposób komunikacji na teraz miałam Magdzie doradzic. :)
                              • kawitator Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 11:46
                                o jest dobry sposób. Stosujemy go z żoną i działa :o)))
                                Nawet w domu często kłócimy się przez gg... Przez co jest znaczej ciszej i tylko
                                klawisz "enter" dostaje ;o)))
                                Na to nigdy nie wpadłem, że tak można. Sam używam tlenu a nie GG Więc zapytowywuję autora terapii czy przez tlen też można czy trzeba koniecznie GG instalować.

                                Kawi, dokładnie taki sposób komunikacji na teraz miałam Magdzie doradzic. :)
                                Widać nasze myśli szły podobnymi drogami.

                                • dixia Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 11:54
                                  Można i tlenem :o))) Jednakowoż w obu przypadkach istnieje konieczność
                                  posiadania dwóch kompów w sieci ;o)))
                            • rumiane dziecko jest pretekstem...dla ciebie magdo 22.07.06, 12:16
                              Magda- na początku miałam do Ciebie przychylny stosunek i dziwiłam się skąd tyle jadu w wypowiedziach osób które zazwyczaj są oazą spokoju. Teraz już wiem dlaczego tak reagowali.
                              Istnieje dla Ciebie tylko to co Ty czujesz. Zamiast żyć tym co tu i teraz Ty żyjesz przeszłością i nakręcasz się jeszcze bardziej przeciwko mężowi.
                              Pewnie nie napiszesz tego listu, a jeśli już to zrobisz to będzie to seria ataków na męża: chciałeś wyprowadzki, więc wyrzuciłam Ciebie z domu ale tak naprawdę nie wyrzuciłam Ciebie z domu bo ponoć chciałeś wyprowadzki. itp sprzeczności!!!

                              Na litość boską- nie wykorzystuj dziecka w tej walce, nie kłóć się przy dziecku, nie gadaj małej, że tatuś woli inną panią, że już jej nie kocha!

                              Widać, że mimo swojego charakteru chce wrócić- jeśli nie do Ciebie to do małej. Nie zabraniaj mu kontaktu z dzieckiem!

                              Zastanów się- chcesz skleić to małżeństwo czy nie?
                              Jeśli tak to przestań być zrzędzącą babą.
                              Być może zdradził- cholerne świństwo- jeśli nie jesteś w stanie mu tego wybaczyć to spisz to małżeństwo na straty i nie wykorzystuj już małej w konflikcie: mąż- Ty.
                              • petra77 Re: dziecko jest pretekstem...dla ciebie magdo 22.07.06, 14:46
                                jeśli nie jesteś w stanie mu tego wybaczy
                                > ć to spisz to małżeństwo na straty i nie wykorzystuj już małej w konflikcie:

                                > ż- Ty.
                                Obawiam się, że wtedy jej życie straci sens... nie będzie się miała czym
                                nakręcać, co przeżywać, o czym w kółko opowiadać, a co za tym idzie uwaga
                                wszystkich już nie będzie się skupiać na niej i jej przeżyciach.
                                Kobieta rozpaczliwie pragnie zwrócić na siebie uwagę wszystkich wokół. A
                                dziecko traktuje jako swoją broń. Inaczej chyba nie potrafi...

                                Jednakże wydaje mi się jednocześnie, że oni naprawdę się kochają! Bo... czy
                                walczyła by tak, gdyby go nie kochała? A on czy nie odszedłby po tym wszystkim,
                                gdyby naprawdę chciał? A już zwłaszcza po tym, jak został wygoniony z domu? W
                                związku z tym istnieje realna szansa, że dojdą do porozumienia(choć może zajmie
                                im to masę czasu).
                                Życzę powodzenia.
                              • zmagda1 Re: dziecko jest pretekstem...dla ciebie magdo 22.07.06, 21:01

                                > Na litość boską- nie wykorzystuj dziecka w tej walce, nie kłóć się przy dziecku
                                > , nie gadaj małej, że tatuś woli inną panią, że już jej nie kocha!

                                Skąd ci to przyszło do głowy, nie kłócimy sie przy małej a i ona nie słyszy
                                usprawiedliwien ze taty nie ma bo nie kocha mamy, czy ma inna pania. Z ta pania
                                to juz kompletnie przesadziłas/es - bo jak narazie do przyznania sie nie doszło,
                                a wrecz przeciwnie.


                                • niezapominajka333 Re: dziecko jest pretekstem...dla ciebie magdo 22.07.06, 21:06
                                  Magda. Zajrzyj na pocztę.
                          • matylda_n Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 11:42
                            Tak, tylko za słowem przepraszam powinno kryć się zrozumienie popełnionego
                            błędu i chęc niepopełniania go ponownie. A wy oboje macie tendencje do
                            żonglowania słowami - pustymi słowami, których używacie jako oręże. Mówicie po
                            to aby wywrzeć jakieś zamierzone wrażenie na partnerze, aby manipulować.
                            • anula36 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 11:43
                              ale oni juz maile do siebie pisza;)
                              • yvona73pol Re: krąży przy dziecku.... 22.07.06, 14:42
                                to chyba dobrze, ze chce kontaktu z dzieckiem (cokolwiek by sie za tym krylo,
                                chec powrotu czy faktyczny brak bycia z dzieckiem), i nie mow, ze zamierzasz
                                utrudniac... co z tego ze na weekend a potem mala bedzie plakac? to lepiej w
                                ogole nic? placz tez bedzie... i psychicznie ciezej..
                                no, ale nie trzeba sie wysilac i tlumaczyc konstruktywnie sytuacji dziecku,
                                mozna wetdy cala wine na druga osobe zwalic, czyz nie?
                                dziecko powinno byc bezstronne
                                • rumiane Re: krąży przy dziecku.... 22.07.06, 14:51
                                  Magdo- wysłuchaj mądrych rad- zamiast znów dawać się ponosić emocjom
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka