leszek9916
21.07.06, 11:18
No dobra przeczytałem ileś tam wpisów, zamieściłem ileś wypowiedzi, ale może
rzeczywiście trzeba o moim problemie z kimś pogadać bez ogródek. Będzie
szczerze do bólu, więc pod nowym przed chwilą stworzonym nickiem, piszę co
następuję...
Nie wyczuwam Was, nie do końca rozumiem, ale może właśnie tu znajdę jakąś
poradę, która mi pomoże. Liczę na przyjazne rady, które pomogą mi podjąć
decyzję, z którą już nie mogę zwlekać. Wymyśliłem trzy warianty ostatecznego
rozwiązania moich problemów, ale wciąż się waham, więc może mnie jakoś
oświecicie, pomożecie, może podrzucicie wariant czwarty. Mało tu apeli o
pomoc od facetów, no to mało męskie tak prosić o radę, ale pieprzę to,
potraktujcie proszę mnie poważnie, oto moja historia.
Długo się wahałem, testowałem różne kobiety wreszcie, dopiero po 30-tce,
ożeniłem się wybór przemyślany, do tego mocne uczucie, prawdziwa miłość. Było
nam fajnie, zgodnie, sex udany, bez zabezpieczeń i szybko pojawiła się dwójka
dzieci. I potem zaczęły się problemy. Wspólnie postanowiliśmy że dwójka
wystarczy. Od tej pory ochota na sex całkowicie opuściła moją żonę. No
czasami się kochamy, niska jakość, zero inwencji ze strony żony. Czuję się
jak żebrak, który co jakiś czas otrzymuje jakiś ochłap. Tradycyjnie brak
zabezpieczeń. Żona nie toleruje żadnych. Gdy w nią wchodzą cała drętwieje.
Gdy czuję że jestem bardzo podniecony. Szybko ucieka i zaspakaja mnie ręką.
Robiliśmy to wiele razy, nigdy nie zdarzyło się abym się spóźnił, ale ona
wciąż mi nie dowierza. Bardzo boi się niechcianej ciąży. Najchętniej robi to
gdy ma okres. Wówczas z oczywistych względów nie jestem wpuszczany, zaspakaja
mnie ręką. Sama nie potrzebuje żadnych pieszczot, żadnej gry wstępnej. Nie
toleruje miłości francuskiej, zapalonego światła. Po prostu zaspakaja męża.
Gdy o tym rozmawiamy,. śmieje się ze mnie, że dla mnie to ważne, że to
możliwość znalezienia z nią bliskości. Mówi że dorabiam ideologie. Sama
sprowadza sex do zjedzenia ciastka, a ona słodyczy nie lubi. Żadne moje
zabiegi nie przynoszą skutku, próbowałem już wszystkiego, prośby, groźby, na
większość moich pomysłów reaguje agresją. Nie widzi problemu. Czuję się z tym
fatalnie. Tu dodam, że wszystko inne jest ok. Dzieci udane, z żona nie
kłócimy się, lubimy się , przyjaźnimy, mamy wspólne pasje, sporo znajomych,
uregulowana sytuację finansową, ciekawe, satysfakcjonujące prace, ładny dom.
Ale dla mnie to wszystko staje się coraz mniej ważne. Myślę tylko o seksie.
Pomyślałem że ze mną coś nie tak być musi. Poderwałem kobietę w necie, na e-
randkach. Dogadaliśmy się szybko. Spotkaliśmy. Kochaliśmy. Było wspaniale,
robiła mi wszystko co sobie wymarzyłem, ja doprowadziłem ją do orgazmu. Aby
być pewnym do końca, spotkałem się z nią po raz drugi. Było jeszcze lepiej.
Już żeby mieć jasność. Zapoznałem drugą kobietę i znów to samo, pełna
obustronna satysfakcja. Bez żalu porzuciłem te kobiety, bo tak naprawdę nie o
to mi chodziło. Seks bez uczuć mnie nie interesuję, zrobiłem to tylko po to
by sprawdzić czy wina nie leży po mojej stronie. Obecnie męczę się okrutnie.
Zaczynam ją powoli nienawidzić, wpadam w depresję, czepiam się jej o byle co,
wszystko mnie drażni, nic nie cieszy. Temat rozbudzenia mojej żony uznaje za
zamknięty. Seksuolodzy i te rzeczy absolutnie nie wchodzą w grę, gdy tylko o
tym wspomnę żona dostaje furii. Ostatnio zaczynam odtrącać jej rzadkie oferty
ręcznego seksu. Czuje się po tym upokorzony. Dłużej tego nie wytrzymam, muszę
coś zmienić żeby nie zwariować. Obmyślam różne warianty rozwiązania moich
problemów, ale nie będę Wam nic sugerować.
Nie jest to wpis na temat jej się nie chce co zrobić żeby jej się chciało.
Jestem głęboko przekonany o tym, że jej się nigdy nie zachcę.
I co byście zrobili na moim miejscu ?