Dodaj do ulubionych

Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdradzie?

09.08.06, 20:10
Jestesmy malzenstwem z 10 letnim stazem.Jakies 5 lat temu dowiedzialam sie ze
maz mnie zdradzil.Po tym zaczelam Go sprawdzac i non stop cos bylo nie tak.To
nie byly zadne romanse tylko wizyty w agencjach towarzyskich.Trwalo to 3
lata.Popadlam min. przez to w nerwice.Teraz po leczeniu juz go nie
sprawdzam,nie kontroluje.W miedzy czasie chodzilismy do poradni malzenskieji
tam mowil ze mial po prostu taki glupi okres i ze to juz mnielo.Zmienil sie
przez to na lepsze pod innymi wzgledami o ktorych moze nie bede tu pisac ale
pod tym nie wiem(nie moge mu jakos zaufac mimo tego ze bardzo bym
chciala).Teraz stanelam juz na nogi -jedno dziecko w szkole ,drugie idzie do
przedszkola ja od wrzesnia do pracy.Moge myslec o odejsciu od Niego.Rozum
mowi ze powinnam ale mam okropne wachania.Uwierzylibyscie ze to rzeczywiscie
byl "okres".Tak jak pisalam to nie byl jedyny nasz problem ale inne jak na
dzien dzisiejszy sa na razie rozwiazane.Co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 09.08.06, 21:11
      to nei ma znaczenia w co MY wierzymy.
      Skoro jak pieszesz inne problemy sa rozwiazane, a obecna niewiernosc to tylko
      podejrzenia - musisz sie zastanowic czy lepiej ci z tym facetem czy bez niego
      i czy go jeszcze kochasz.
      Dobra metoda- jedz na samotne (lub z przyjaciolka) wakacje i zobaczy czy
      zatesknisz:) Przy okazji przemyslisz na spokojnie co dalej.
      • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 09.08.06, 21:17
        Nie musze nigdzie wyjezdzac bo ostatnio to On wyjezdza(ma taka prace)i nie ma
        go np tydzien czy 2.Sama nie wiem czy go kocham.Jak nie ma Go to na poczatku
        tesknie a pozniej jak przychodzi dzien w ktorym wraca to jakas moja czesc mowi
        ze wcale mi na tym tak bardzo nie zalezy.
        • sudione przyszłości zmienić się nie da!!! 10.08.06, 05:49
          ola9637 napisał(a):
          "Sama nie wiem czy go kocham. Jak nie ma Go to na poczatku tesknie a pozniej jak przychodzi dzien w ktorym wraca to jakas moja czesc mowi ze wcale mi na tym tak bardzo nie zalezy."
          Ja jako, że jestem facetem nie jestem w stanie zrozumieć jak można powiedzieć "nie wiem czy go(ją) kocham". Dla mnie osobiście jest to równoznaczne z tym, że absolutnie tej osoby nie dażymy uczuciem wyższym!!! Koniec kropka. Nie będę Ci tutaj radził co masz zrobić, zostać, czy odjeść, ale może warto sobie uświadomić, że w Twoim małżeństwie nie będzie już żadnych fajerwerków i taka stagnacja może trwać do samego końca. Czy jesteś w stanie unieść taki "ciężar" i spokojnie to wytrzymać ??? Tak naprawdę odpowiedz sama sobie na co czekasz, co on musiłby zrobić, żebyś była szczęśliwa ??? Czy on jest osobą, która potrafi tego dokonać, pamiętając o tym, że przyszłości NIE DA SIĘ ZMIENIĆ ?!?!?!
          P.S. Dla mnie jest nie do pojęcia to, że można żyć z osobą, która chodzi sobie oficjalnie popieprzyć na boku. Choćby się miało palić i walić ja już się nie odwracam i idę w swoją stronę. Dzieci wychowane, praca od września, Twoja decyzja co do dalszego życia i Twoje życie.
          • ola9637 Re: przyszłości zmienić się nie da!!! 10.08.06, 07:17
            Fajerwerkow na pewno nie bedzie-masz racje.Tak samo jak z tym ze przeszlosci ie
            da sie zmienic.Tylko ze ja chyba doszlam do tego ze fajerwerkow nie ma
            nigdzie,chociaz licze na to ze sie myle.Chyba przestalam liczyc na cos wiecej
            od zycia.Brakuje mi ciepla i blizkosci a tego nie chce od mojego meza.Po prostu
            nie potrafie tak do konca sie przy Nim wyluzowac(chyba w psychice wszystko
            zostaje).Chyba nie jestem brzydka duzo facetow zaczepia mnie na ulicy a ja
            czuje sie okropnie (tak jakbym miala 50 lat-mam 28)i tak sobie caly czas mysle
            ze to musiala byc moja wina tylko naprawde nie wiem gdzie popelnilam
            blad.Brakuje mi kogos bliskiego okropnie ale mimo tego ze bardzo sie staram nie
            potrafie sie zblizyc do meza.To wszystko jest jakies chore
            • miauka Re: przyszłości zmienić się nie da!!! 21.08.06, 16:05
              Ola, dżizus, jaka Twoja wina, kobieto? To, ze facet wacka nie umial w majtach
              upilnować, to ma byc Twoja wina?
              Kobieto, masz 28 lat, życie przed Tobą (wiem, to brzmi kretyńsko :-)
              Jak na mój gust, to Ty juz go nie chcesz i się tylko męczysz. Prędzej czy
              później pewnie się rozstaniecie. Chyba, że jak większość polskich kobiet
              uwielbiasz się umartwiać i żyć nie swoim życiem.
    • chcacy Spróbuj się przełamać 10.08.06, 08:30
      facet miał głupi okres w życiu. Jest z Tobą wiec Cię kocha na pewno dużo go to
      nauczyło. Mogą być jeszcze fajerwerki tylko sama musisz na to pozwolić. Jeśli
      zamkniesz się w sobie to nigdy już nie będziesz szczęśliwa. Przemyśl to.
      • ola9637 Re: Spróbuj się przełamać 10.08.06, 10:05
        sprobuje sie przelamac chociaz jest to naprawde ciezkie.Po prostu wczesniej co
        tylko zaczynalam mu ufac i wydawalo sie ze wszystko ok to dowiadywalam sie o
        nastepnej zdradzie.Teraz chyba sie juz boje zaufac i podejrzewam ze to nie
        chodzi tylko o niego tylko o wszystkich facetow.Postaram sie -moze sie
        uda.Naprawde bardzo bym chciala
        • miauka Re: Spróbuj się przełamać 21.08.06, 16:12
          Jasne, spróbuj się poumartwiać, obwiniaj za wszystko siebie, stracisz resztke
          energii życiowej, będziesz miała depresję, ale zrób wszystko, żeby się przełamać
          dla mężusia. Nie słuchaj niedobrych rad brzydkich, egoistycznych i
          feministycznych (tfu!) kobiet, odciągających Cię od kochającego męża, któremu
          przecież tylko tak się wymskło. Niechcący, bo zły okres miał, ale teraz już mu
          przeszło, a Ty się dostosuj.
          Rany gościa!!!
      • sagittka Re: Spróbuj się przełamać 10.08.06, 10:42
        chcacy napisał:

        > Jest z Tobą wiec Cię kocha

        Niekoniecznie.
        Może kocha dzieci, potrzebuje rodziny, domu, azylu, gdzie po pracy może
        odpocząć, opinii że jest głową rodziny, itd.

        Oczywiście moze tez byc tak, że kocha żonę, że ćwiczenia gimnastyczne w agencji
        były jedynie sportem i rozrywką, dla niego nie było to zdradą.
        Tylko, że skoro nie wpadł na to, że rani żonę, tzn. że jej nie zna, czyli
        według mnie nie kocha. A jeśli wiedział, ze rani robiąc to i mając nadzieję, ze
        się nie wyda, to według mnie też nie kocha.
        • chcacy Re: Spróbuj się przełamać 10.08.06, 10:50
          sagittka napisała
          >
          > Oczywiście moze tez byc tak, że kocha żonę, że ćwiczenia gimnastyczne w agencji
          >
          > były jedynie sportem i rozrywką, dla niego nie było to zdradą.
          > Tylko, że skoro nie wpadł na to, że rani żonę, tzn. że jej nie zna, czyli
          > według mnie nie kocha. A jeśli wiedział, ze rani robiąc to i mając nadzieję, ze
          >
          > się nie wyda, to według mnie też nie kocha.

          Dziwne rozumowanie przyznam szczerze.
    • misssaigon Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 10:45
      a moze to zjawisko "madonny i ladacznicy" zone jako matke swoich dzieci
      postzrega jako madonne a po "brudny seks" chodzi do agentury
      • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 10:50
        misssaigon napisała:

        > a moze to zjawisko "madonny i ladacznicy" zone jako matke swoich dzieci
        > postzrega jako madonne a po "brudny seks" chodzi do agentury

        Przeciez juz nie chodzi.
        • misssaigon Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 11:02
          nie chodzi albo jeszcze nie dal sie przylapac...
          • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 11:11
            misssaigon napisała:

            > nie chodzi albo jeszcze nie dal sie przylapac...

            Ty okropna jesteś. Cały czas podpuszczasz.
      • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 10:57
        A mozna wiedziec co to za zjawisko "madonny i ladacznicy".Nie za bardzo sie
        orientuje.
        Z tego co widzialam jak sie rozstalismy na jakis czas to On naprawde mnie
        kocha.Predzej ja nie wiem w tym momencie czy go kocham.Kiedys zastanawialam sie
        czy On nie jest przypadkiem chory.Ale nawet nie wiem jakie zadac mu pytania
        zeby mniej wiecej sprawdzic o co to chodzilo dokladnie
        • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 11:01
          ola9637 napisała:

          > A mozna wiedziec co to za zjawisko "madonny i ladacznicy".Nie za bardzo sie
          > orientuje

          To tak że facet potrzebuje dwóch rodzajów kobiet. Pierwsza "madonna" to taka
          czysta, jego bogini w tym wypadku Ty. Druga "ladacznica" ta od tej miłości
          fizycznej, czysto zwierzęcej.
        • misssaigon pokrotce 10.08.06, 11:01
          Madonna i ladacznica
          Część mężczyzn ma ambiwalentne nastawienie wobec kobiet. W ich świadomości
          współistnieje model kobiety porządnej, takiej w której można się zakochać i
          wybrać ją na żonę i matkę oraz model kobiety-ladacznicy, traktowanej wyłącznie
          jako obiekt seksualny. W klinice seksuologii często mam do czynienia z
          pacjentami, którzy latami prowadzą bardzo urozmaicone współżycie seksualne z
          wieloma, często przypadkowymi partnerkami. Wykazują się przy tym dużą potencją i
          sprawnością seksualną. Są otwarci na nowe techniki współżycia, chętnie
          eksperymentują, czasem ocierając się o zachowania perwersyjne. Zwykle dzieje się
          tak do czasu, kiedy poznają kobietę w której się zakochają. Wtedy ich stosunek
          do aktywności seksualnej zmienia się diametralnie. Miłość sprawia, że wynoszą
          kobietę na piedestał i traktują właśnie jak madonnę. Często jest tak, że w
          konsekwencji takiej postawy w początkowej fazie znajomości cierpią na
          przejściowe zaburzenia seksualne. Później w okresie stabilizacji relacji
          partnerskiej aktywności seksualna z taką kochaną kobietą diametralnie różnie się
          od ich wcześniejszych doświadczeń. Nie mają na przykład stosunków do tyłu, bo w
          ich mniemaniu uwłacza to godności kobiety, rezygnują z pieszczot
          oralno-genitalnych, bo ich partnerka tymi samymi ustami całuje dzieci przed
          wyjściem do szkoły, eliminują z sypialni seksowną bieliznę, bo jak sądzą
          przystoi ona jedynie prostytutkom itd. Jest też odpowiednik tego rodzaju postawy
          u kobiet wobec mężczyzn i nosi on nazwę zespołu rycerza i rozpustnika.
          • ola9637 Re: pokrotce 10.08.06, 11:21
            Moj maz raczej nie nalezy do tych co eliminuja rozne rzeczy.Czy mam przez to
            rozumiec ze nie ja jestem ta jedyna?Moze wyslala bym go do takiej kliniki to
            chociaz dowiedziala bym sie czy jest co ratowac.
            Tak samo nie podoba mi sie to co juz kiedys opisywalam a mianowicie namawia
            mnie na trojkacik z facetem.To jest moj pierwszy facet z ktorym bylam w lozku
            i9 naprawde nie wiem juz co jest normalne a co nie.Mam tak pozakrecane juz w
            glowie ze nawet sama siebie nie za bardzo rozumiem
            • croak Re: pokrotce 10.08.06, 11:32
              a może rzeczywiście jest tak,że ON potrzebuje odskoczni(fizycznej) nie ma co
              ukrywać monotonia jest zabójcza bez względu na to gdzie się pojawia ( w pracy,w
              domu, w łóżku). u mnie na szczęście oboje staramy się wzbogacać swoje życie
              erotyczne - raz łagonie jak kochankowie a raz ostro i czasami też myślimt o
              trójkącie. sex nie jest najważniejszy ale jego brak lub brak spełnienia w sexie
              prowadzi nas w dziwnym kierunku
            • eriga Re: pokrotce 10.08.06, 11:45
              A ja bym mojego faceta po wizycie w agencji kopła w dupe. Nie zastanawiała bym
              się nad fajerwerkami.
              • chcacy Re: pokrotce 10.08.06, 11:47
                eriga napisała:

                > A ja bym mojego faceta po wizycie w agencji kopła w dupe. Nie zastanawiała bym
                > się nad fajerwerkami.
                To żal mi Ciebie i Twojego faceta.
    • sagittka Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 11:42
      Dodałabym jeszcze, że wierzę iż mąż wyszumiał się, to był tylko "taki okres"
      jak piszesz, a teraz juz będzie wierny. Całkiem możliwe jednak, że to może go
      przerosnąć.
      Przez ten czas, gdy urozmaicał sobie seks w agencji, pozanł jego inny wymiar,
      być może (nawet na pewno) spróbował innych form seksu, niż miał z tobą, moze
      również seks z dwiema kobietami (skoro marzy o trójkącie).

      Teraz przestawienie się tylko na żonę i tylko na seks, jaki ona oferuje i
      akceptuje nie będzie łatwe. Znasz go, pomyśl, czy jest człowiekiem, który
      potrafi wytrwać w swoim postanowieniu dla dobra związku.
      • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 12:04
        Wiesz jak ja byla bym tak bardzo w porzadku to zostawila bym go dawno.a to
        dokladnie bylo tak:ja go zostawilam bo nie odpowiadaly mi inne rzeczy a
        mianowicie jego stosunek do mnie,wtedy zaczol chodzic na panienki.Nie bzlismz
        rayem 2 miesiace ja poynalam innego faceta.Moz blagal,plakal zebzm wrocila do
        niego.W koncu uleglam i postanowilam sprobowac.Wiedzialam ze on w miedzy czasie
        chodzil do agencji ale myslalam ze to skonczony etap.Chcialam zaczac wszystko
        od nowa.Ale on dalej chodzil po agencjach i caly czas obiecywal ze to sie
        zmieni.W koncu nie wytrzymalam i znow od niego odeszlam.Okazalo sie ze jestem z
        nim w ciazy.Prosil wrocilam.Jak na razie wydaje mi sie ze nie chodzi ale
        pewnosci nie mam.Moze jak wtedy bym nie odeszla byloby inaczej
        • sagittka Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 12:29
          > chodzil do agencji ale myslalam ze to skonczony etap.Chcialam zaczac wszystko
          > od nowa.Ale on dalej chodzil po agencjach i caly czas obiecywal ze to sie
          > zmieni.

          Czyli jednak się wciągnął, nie tak łatwo jest przestać, jeśli to nie był
          jednorazowy wypad.
        • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 12:31
          Prosze jednak sama też nie bez grzechu. Chociaz jego to dziecko?
          • eriga Re: do chcacy 10.08.06, 12:39
            A dlaczego jest Ci mnie żal? Dlatego, że potępiam takie zachowanie? I żal Ci
            mojego męża dlatego, że ma żonę, która mu nie przyzwala na agencje? Niestety
            rybki albo akwarium.
            • anula36 Re: do chcacy 10.08.06, 12:40
              ciekawe ze zawsze jak sie watek rozwinie wylaza takie wesole kwiatuszki:)
            • chcacy Re: do chcacy 10.08.06, 12:45
              eriga napisała:

              > A dlaczego jest Ci mnie żal? Dlatego, że potępiam takie zachowanie? I żal Ci
              > mojego męża dlatego, że ma żonę, która mu nie przyzwala na agencje? Niestety
              > rybki albo akwarium.

              No bo Ty zaraz kopa w dupe. A próba zrozumienia dlaczego tak zrobił a może
              problem tkwi w Tobie. W takich przypadkach wina zawsze leży pośrodku. Dlaczego
              mi go żal i Ciebie? Dlatego że tak bardzo go kochasz że przez, powiedzmy jego
              głupote, łatwo byłoby Ci sie z nim rozstać.
              • eriga Re: do chcacy 10.08.06, 12:55
                Wiesz, ja zdradziłam męża przed slubem. Dowiedział się o tym i mi wybaczył.
                Wzięliśmy ślub nie z powodu wpadki. Nie uważam że wina była pośrodku, nie zawsze
                tak jest. Wina tylko i wyłącznie była moja. Ale nie wyobrażam sobie odwrotnej
                sytuacji.
                • chcacy Re: do chcacy 10.08.06, 13:01
                  W takim razie w ogóle nie rozumiem Twojego tekstu " kopnij go w dupe" wtedy on
                  też powinien Cię kopnąć?
              • sagittka Re: do chcacy 10.08.06, 13:36
                > No bo Ty zaraz kopa w dupe. A próba zrozumienia dlaczego tak zrobił a może
                > problem tkwi w Tobie. W takich przypadkach wina zawsze leży pośrodku.

                Nie zawsze pośrodku.
                Czasem naprawdę facet ma ciągoty do prostytutek i jedyną winą żony jest to, że
                nie jest cycatą blondynką lubiąca łykać, a następnego dnia długonogą brunetką
                uwielbiającą anal. Przepraszam za dosadność, ale nie każdemu facetowi wystarcza
                seksulalnie choćby najlepsza żona. Nie każdy potrafi żyć uczciwie z jedną
                kobietą, a swoje fantazje seksualne (któż ich nie ma) pozostawić w sferze
                marzeń.
          • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 12:41
            wiesz nie spalam z tamtym facetem tak ze to na pewno dziecko meza.Nie wskakuje
            do lozka na samym poczatku znajomosci wiec nie zdazylismy.A to ze sie z kims
            umawiasz to nie znaczy ze z nim odrazu spisz.Chociaz mialam zamiar juz w
            pozniejszym czasie sie odegrac na mezu ale tego nie zrobilam
            • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 12:46
              Ale zaczął chodzic do agencji gdy Ty zaczełaś spotykać sie z tamtym. Może to
              była forma głupiej zemsty.
              • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 12:55
                Calkiem mozliwe.On caly czas mowil jak o tym rozmawialismy ze gdyby nie to ze
                go zostawilam to tak by sie to nie skonczylo.Tylko ze ja rozumiem ze chodzil do
                agencji wtedy gdy nie bylismy ze soba(2 miesiace)ale nie moge zrozumiec
                dlaczego to robil(a robil na pewno)przez nastepne 3 lata.I jakos nie wierze w
                to zeby sie opamietal jak go zostawilam porzez to i przestal.Rozumiesz?Ja juz
                nie wiem czy to moja wyobraznia czy co.Nie kontroluje go teraz ale sa momenty
                ze mysle "moze on teraz to robi z inna".Chce miec do niego takie zaufanie jak
                kiedys bo wydaje mi sie ze na tym glownie oprocz milosci opiera sie zwiazek
                dwojga ludzi.Chce z nim na ten temat porozmawiac ale nie potrafie.Boje sie ze w
                dalszym ciagu slysze ciagle klamstwa a ja chce tylko prawdy,chce wiedziec z kim
                zyje.Rozumiesz?
                • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 13:03
                  Trudno ci teraz będzie rozgraniczyć co jest prawda a co już Twoją wyobraźnią.
                  • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 13:06
                    no wlasni masz calkowita racje.I tu jest glowny problem na to wyglada
                  • eriga Re:do chcacy 10.08.06, 13:08
                    No bo tylko kobiety mogą zdradzać i tylko im trzeba wybaczać. Ha ha ha
                    • ola9637 Re:do erigi 10.08.06, 13:12
                      tylko czy wtedy na pewno sie kocha?a jesli nie to po co ze soba byc
                      • eriga Redo oli 10.08.06, 13:21
                        Ja zdradzając męża (wtedy jeszcze chłopaka)byłam między młotem a kowadłem.
                        Bardzo go kochałam. Wiedziałam że robie zle a mimo to było ode mnie silniejsze.
                        Dziś żałuje i mam ogromne wyrzuty sumienia. Z tym że ja zdradziłam tylko raz i
                        się opanowałam. Nie wiem czy ja bym potrafiła wybaczyć. Wiem że to głupie.
                        • ola9637 Re: do Erigi 10.08.06, 13:29
                          Wiesz ja mysle ze On na pewno bardzo Cie kochal.Ja moge zrozumiec jedna
                          zdrade ,jeszcze jesli sie tego bardzo zaluje.Wiesz co zrobilas i tego juz po
                          raz drugi nie zrobisz to najwazniejsze.Ja tez mialam takie glupie mysli ale
                          tego nie zrobilam.Chociaz moze wtedy latwiej by mi bylo z tym co on mi robil.
                          • eriga Re: do oli 10.08.06, 13:36
                            Zastanów się przemyśl to wszystko. Jeśli go na prawdę kochasz to nie rób tego
                            tylko po to aby się odwdzięzcyć.
                • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 13:04
                  w ktoros rocznice juz nie pamietam dokladnie ktora wyrwal sie z pracy zeby
                  przyniesc mi kwiaty i zeby sobie zrobic prezent w postaci dziewczyny.mial pecha
                  wpadl.Jak mozna tak zrobic.Ja sobie nawet nie wyobrazam zebym mogla sie
                  przespac z kims innym i nie chce tego zrobic chociaz mialam niejedna okazje.Nie
                  tak latwo zapomniec takie rzeczy.Co innego pojedyncza zdrada pod wplywem impulu
                  a tu chyba nie moze byc mowy o impulsie.Tylko ja jednk chyba go kocham.Ale
                  jestem kretynka
                  • movisz Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 18:47
                    Po przeczytaniu wszystkiego co tutaj napisalas to twoj maz wyraznie nie liczy
                    sie z toba, co czujesz i czego oczekujesz od niego. Praktycznie robi co chce
                    kosztem twoich sil i twojego samopoczucia psychicznego a na dodatek obwinia
                    ciebie tym. Co za przewrotnosc. On toba manipuluje a proponowanie jeszcze
                    trojkata to jest bardzo upakarzajace dla zony i matki jego dzieci. On cie
                    wyraznie wykorzystuje jedynie dla swoich potrzeb. Dom, dzieci, poprane,
                    ugotowane a on robi co chce. Nie piszesz jaki jest dla dzieci czy sie nimi
                    zajmuje. Czy bez niego robi to jakakolwiek roznice.
                    Powiem ci jedno z twoich wypowiedzi wnioskuje ze jestes zrezygnowana na granicy
                    depresji. Jesli to bedzie sie powiekszac to bedzie ci coraz trudniej zrobic
                    jakiekolwiek zmiany w swoim zyciu. Mimo iz jestes mloda to czas leci szybko a
                    szanse na znalezienie innego wartosciowego mezczyzny sa coraz mniejsze.
                    Zajmij sie wiecej soba. Jesli mozesz to idz do pracy, do ludzi a to pozwoli ci
                    spojrzec tez innaczej na zycie i podjac wlasciwe decyzje. A to ze nie masz
                    obecnie zaufania do meza mimo iz niby nie zadaje sie juz z dziewczynkami to tez
                    ma jakies podstawy. Intuicja kobieca ma prawie zawsze pokrycie w faktach. Ja
                    bym za bardzo nie wierzyla w jego slowa a jedynie patrzyla na fakty a
                    sprawdzanie go nie zaszkodzi. Ty potrzebujesz poczuc sie pewniej przy nim i
                    nabrac wiary w jego prawdomownosc.
                    • eriga Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 21:50
                      To nie miłość z jego strony to wyrachowanie.
                • m.4 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 14:34
                  "Boje sie ze w
                  >
                  > dalszym ciagu slysze ciagle klamstwa a ja chce tylko prawdy,chce wiedziec z
                  kim
                  >
                  > zyje.Rozumiesz?"

                  poszukaj tej prawdy bo niezaznasz spokoju. Zweryfikuj to co mowi sprawdz
                  skontroluj i poznaj prawde.
    • eriga Re: od oli 10.08.06, 13:59
      Jak się dowiedziałaaś o jego wizytach w burdelach?
    • konika5 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 15:10
      Nie jestem osoba z takim stażem małżeńskim, nie mam tez dwójki dzieci więc
      nijak nie moge sie wczuć w Twoją sytuacje i patrzeć na to z odpowiedniej
      perspektywy. Twojej perspektywy. Ja siebie w takowej sytuacji poprostu nie
      potrafie wyobrazić i koniec. Mnie w całym tym temacie zdrady bije po oczach
      aspekt tego skakania po burdelach( pisałaś ze robił to 2-3 lata ???) Ciekawe z
      iloma kobietami w tym czasie 5 może 150 ? To mnie sie w głowie nie mieści, gdyż
      jak facet dbajacy o zdrowie i szanujący swoja kobiete może robić to z
      kobietami, które może miały między nogami 1000 partnerów ? Jeśli sie nie boi i
      nie martwi o swoje zdrowie to nie uważasz, ze o Twoje powinien ? Przecież
      później z Toba sypia, to już nawet nie egoizm tylko jakaś totalna durnota z
      jego strony.Tylko patrzeć jak jakieś paskudztwo do domu przywlecze.Ja bym nie
      umiała, poprostu brzydziła sie faceta, który wymieniał płyny organiczne z
      kobietami tego pokroju. Rozumiem raz, czy kilka, sa rózne sytuacje i
      zawirowania życiowe .... ale pare lat ...a ten pomysł z drugim mężczyzna i Tobą
      w jedny m łóżku ... przykro mi bardzo :(
    • piotr.kowal Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 10.08.06, 18:32
      to jest typowy kurwiszon

      Mam żonę
      kocham ją

      Inne kobiety podobaja mi się jak diabli
      ale,

      normalny mężczyzna ma jesze rozum i wyobraźnię
      Na ten przykłąd potrafię sobie wyobrazić, co pomyslałbym o zdradzie małżonki
      Jeżeli Twój zgadza się na Twoje skoki w bok, to sprawa jasna
      Pytałaś się go o to , przy okazji wizyt u jakiegos tam wykidajły?
      Tu jest proste rozwiązanie.
      Powiedz mu - mam tyle propozycji ,że nie moge się opędzić.
      Chcesz?Korzystaj z agencji (haha, ale musi być dupek,że nie potrafi zdobyć bez
      pieniędzy.Idzie na łatwiznę)

      Jest jeszcze taka możliwość,że między Wami nie iskrzy

      A.
    • eriga ReI jeszcze jedno 10.08.06, 23:38
      Piszesz że namaawiał Cię na trójkąt z jakimś facetem. Niestety facet który kocha
      nie potrafiłby patrzeć jak ktoś bzyka się z jego żoną.
    • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 10:30
      No i sprawdzilam.Napisalam mu esm niby od innej kobiety ze jesli jeszcze jest
      wony to moze sie spotkamy.Na poczatku nie odpisywal ale wystarczyla jedna nasza
      klutnia .Tylko wyszedl z domu i zadzwonil.Mialam nie odbierac ale nie
      wytrzyalam i odebralam.Nigdy w zyciu tak mnie jeszcze nie nosilo.Powiedzialam
      pare epitetow pod jego adresem iktorych tu nie przytocze bo nie wypada i sie
      rozlaczylam.A wiecie co on na to?Zadzwonil do mnie i powiedzial ze tak czul ze
      go sprawdzam i zetylko dlatego zadzwonil.Jeszcze mial pretensje do mnie.Czy ja
      oszalalam czy on mi robi z mozgu wode?
      • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 10:33
        Na dwoje babka wróżyła. Może być tak jak mówi że przeczuwał że to Ty. Przecież
        Cię zna.
        • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 10:36
          Nie wiem ale w to raczej nie chce mi sie wierzyc.To czemu nie zadzwonil
          wczesniej tylko wtedy jak sie poklucilismy?
          • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 10:51
            Wczesniej nie odpisywał na sms. Można interprtować że jednak nie był
            zainteresowany. Później domyślał się że to Ty ale dopiero kłótnia i nerwy
            sprowokowały go by zadzwonił. Tylko mam pytanie. Czy zdążył coś powiedzieć zanim
            go zaczęłaś opieprzać? Jeśli tak to co?
            • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 11:09
              Niestety nie zdazyl nic powiedziec.Po prostu nie moglam sie pochamowac.A
              najciekawsze ze ja wewnetrznie czulam ze on zadzwoni.Wiesz mielismy jechac
              gdzies sami na 2 3 dni odechcialo mi sie zupelnie.Zreszta ja na jego miejscu
              starala bym sie jakos wytlumaczyc a on na mnie tak najechal .Oprocz tego ze
              uslyszalam ze jestem"c..."itd to jeszcze uslyszalam ze bedzie robil co bedzie
              chcial.
              • miauka Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 16:15
                Może pora, żebyś tez zaczęła robić, co chcesz. Może pora na własne życie,
                rozpoczęcie pracy to dobry moment, nie sądzisz?
                • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 22.08.06, 08:00
                  Dokladnie tak zaczynam robic.Mam juz dosc i zaczynam nowy etap zycia.tylko
                  dlaczego to tak boli i czy przejdzie?
                  • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 22.08.06, 08:21
                    Boże ola nie widzisz żadnych szans? Myślisz że on już Cię nie kocha?
                    • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 08:16
                      wiesz wydaje mi sie ze nas juz nic nie laczy.Jak by mnie kochal to chyba raczej
                      nie robil by tego co robil.W kazdym razie ja bym nie potrafila.Zreszta
                      zastanawiam sie czy ja go kocham.Jak jest w domu to chce zeby gdzies pojechal -
                      to jest milosc?Zastanawiam sie czy to nie jest raczej przyzwyczajenie.Ciezko
                      odbudowac zaufanie.Zreszta wiesz Chcacy on wogole nie ma zadnych wyrzutow i to
                      on sie zupelnie nie stara.Wiec widzisz szanse bo ja zaczynam watpic?
                      • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 08:26
                        A ty dajesz mu sznse żeby wszystko naprawił czy może tylko robisz mu wyrzuty.
                        Może on też się pogubił i nie wie co ma robić. On sam nic nie naprawi jeśli ty
                        mu w tym nie pomożesz. Kochasz go?
                        • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 08:49
                          Naprawde nie wiem czy go kocham.I ja mu nie robilam wyrzutow.Na oczatku
                          chcialam sie dowiedziec co jest nie task ze mnie zdradza ale z nim sie nie da
                          bo odrazu podnosi glos.Chodzilismy na terapie i tam mi powiedzieli zebym nie
                          liczyla na zmiany z jego strony-na to wyglada ze mieli racje.Zreszta naprawde
                          my ze soba nie rozmawiamy nawet za bardzo.PO prostu chyba nie za bardzo mamny o
                          czym.A wyrzutow naprawde mu nie robilam ja chcialam wiedziec tylko dlaczego a
                          on nigdy nie mial czasu na rozmowe.Zreszta pisalam juz ze to nie tylko o to
                          chodzi.Kiedys powiedzial mi ze jesli nie bede sie z nim kochac to pojdzie na
                          dziwki.To bylo 3 tygodnie po porodzie.ZAdnych wyrzutow zero wsparcia tylko
                          dolowanie.Dla niego liczy sie kasa i sex TYLKO
                          • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 08:55
                            Wiesz co starałem sie ale jest jak piszesz że on nawet sie nie stara niczego
                            poprawic to zostaw go. Jeśli masz się gdzies przeprowadzić np. do rodziców to
                            zrób to może wtedy coś do niego dotrze. A jesli nie to szkoda Twojego życia.
                            Życzę Ci wszystkiego najlepszego olu.
                            • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 09:04
                              Dziekiza rozmowe duzo mi ona dala.Duzo rzeczy sobie uswiadomilam.Na razie
                              trzymajcie kciuki zebym znalazla dobra prace a pozniej pojdzie z gorki.DZieki
                              CHCacy
    • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 11:21
      Zreszta ja juz chyba nie chce z nim byc.Nie potrafie z nim rozmawiac,kochac sie
      itd.Nie chce teraz podejmowac decyzji pod wplywem impulsu .Chyba nie bede
      potrasfila juz byc z zadnym facetem.Nie chce dalej myslec zanim cos powiem czy
      zrobie.Jemu nawet woda mineralna w aucie przeszkadza.
      • chcacy Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 11:34
        A macie dzieci? Nie wiem problem tkwi gdzieś głęboko?
        • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 21.08.06, 11:37
          Mamy 2.niecale 3 latka i 9 lat.Na dokladke ja teraz dopiero ide do pracy.i w
          tym tez jest problem
    • lagerra Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 09:59
      ja nie wierzę w takie zmiany. Może na pewien czas? Ale prędzej czy później
      wszystko zacznie się od początku. Po co Ci to? Przerabiałam podobne jazdy z
      moim ex mężem, przez 3 lata łudziłam się, że każda kolejna zdrada jest
      ostatnią, no bo przecież przysięgał, że tak, że to był błąd, że kocha tylko
      mnie itp. A po względnym spokoju - trach, kolejna panienka a ja nabawiłam się
      nerwicy i depresji. W końcu przejrzałam na oczy i odeszłam. Oczywiście moja
      sytuacja była prostsza - nie mamy dzieci. Pozdrawiam serdecznie i życzę siły.
      • ola9637 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 20:23
        Ja tez dorobilam sie nerwicy z atakami paniki .jak sobie z nia radzisz?Mi
        psycholog mowi ze jak wyjde z toksycznego zwiazku to powinno byc lepiej.Jak
        narazie biore leki od roku i co tylko grobsza klutnia czy cos w tym rodzaju to
        znow wszystko wraca.Jak rozstaliscie sie to jest z tym lepiej?Zaczynam sie bac
        ze bede miec ja do konca zycia
        • ewolwenta Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 23.08.06, 20:32
          www.bykom-stop.avx.pl/spellbound-sprawdzanie-pisowni-firefox.html
          • wm32 Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 24.08.06, 21:34
            a pomyslalas kiedys o tym , ze jak byl w tej agencji i przespala sie z jakas
            babka to przespal sie takze z tymi wszytskimi facetami co przed nim miala ;
            straszne - jeszcze bym zrozumiala jakis wyskok ale isc do agencji to juz tzreba
            miec tupet ; dziewczyno przejrzyj na oczy !!!
    • mateusz8p Re: Wierzyc czy nie wierzyc po wielokrotnej zdrad 29.08.06, 23:55
      W trudnej sytuacji jesteś. Komentarze pod tym wątkiem są różne, każdy ma swoje
      zdanie. Dlatego powinnaś zastanowić się przede wszystkim nad swoim zdaniem.
      Naprawdę warto. Jesteś młodą, wspaniałą kobietą, która może ułożyć sobie życie
      tak, jak chce. Niedługo zaczniesz pracę, staniesz się w pewien sposób
      niezależna - możesz decydować o sobie! Zastanów się, przemyśl to wszystko, a
      potem podejmij odpowiednie działania. Ten telefon Twojego męża nie jest
      ostatecznym dowodem na to, że chce Cię zdradzać, może rzeczywiście wiedział, że
      to Ty, ale w Waszym związku mimo to jest coś nie tak. Jeżeli rozmowy nic nie
      dają, jeżeli nie chce wyjaśnić tego, co MA OBOWIĄZEK wyjaśnić, jeżeli nie ufasz
      mu (trudno się dziwić), jeżeli 3 tygodnie po porodzie słyszałaś takie teksty
      (niewyobrażalne!) to dla mnie sprawa byłaby jasna. Ale moja opinia się nie
      liczy, bo to Ty musisz zdecydować i wierzę, że to zrobisz. Jeśli się z nim
      rozstaniesz będziesz pewnie trochę cierpiała. Twoje dzieci również, jeżeli
      kochają tatę. Ale w tej sytuacji trzeba wybierać pomiędzym większym i mniejszym
      cierpieniem, być może rozstanie będzie mniejszym. Nastaw się na zmianę -
      obojętnie w którą stronę. Albo rozwód, albo budowa dobrego związku z mężem, ale
      nie sądzę, by dobrym wyjściem było tkwienie w obecnym układzie. Poza tym mąż
      wygląda mi na manipulatora - naucz się, jak odpierać jego manipulacje lub też
      je rozpoznawać. Przestań być uległa, zaznacz swoje zdanie. Nie wiem, co
      odpowiedziałaś na jego szantaż (ten po porodzie), ale mam nadzieję, że teraz w
      takiej sytuacji nie zgodziłabyś się, ale wygoniła kretyna z domu. Musisz
      podbudować swoją pewność siebie. Mówisz, że jesteś uważana za atrakcyjną, więc
      wykorzystaj to! Pokaż mężusiowi, że masz powodzenie. Otwórz się na znajomości
      (nie mam na myśli zdrady - po prostu znajdź sobie towarzystwo, w którym czujesz
      się świetnie) i demonstruj to mężowi. Za wszelką cenę nabierz pewności siebie -
      bez niej trudno będzie Ci być szczęśliwą w tej sytuacji. Zaufaj ludziom. Twój
      mąż jest, lub też był, jednym z wielu idiotów na tym świecie, ale rozejrzyj
      się - nie wszyscy są tacy. Idziesz teraz do pracy, na pewno poznasz ciekawych
      ludzi, musisz tylko im zaufać, otworzyć się. Czeka Cię wiele wspaniałych chwil
      w życiu, nieważne, na co się zdecydujesz. Zadbaj o swoje szczęście, na to
      zawsze jest pora! W końcu nawet dzieci, na których na pewno bardzo Ci zależy,
      będą szczęśliwe wtedy, kiedy Ty będziesz szczęśliwa. Uśmiechnij się i zacznij
      żyć w jakimś stopniu od nowa. Pokaż mężowi, że się zmieniłaś, że masz dosyć
      upokorzeń i jesteś gotowa stawić mu czoła. Może się przestraszy, może poczuje
      się zazdrosny, może się wścieknie - w każdym razie da Ci powody do wyciągnięcia
      wniosków. W zależności od nich możesz podjąć decyzję. Wierzę w to, że Ci się
      uda. Musisz tylko nabrać siły. Pozdrawiam Cię ciepło i życzę z całego serca
      powodzenia :).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka