frania333
21.08.06, 21:11
Powiedzcie mi, co o tym sądzicie, bo ja już sama nie wiem!
Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, a znamy się dwa razy dłużej. Jesteśmy w miarę
zgodni, mój mąż zawsze za mną szalał, i kocha mnie do dziś. Kiedyś w łóżku
było jakoś...fajniej, ciekawiej. W końcu cieszyliśmy się swobodą we własnych
4- ech ścianach. Potem przeszliśmy burzę hormonalno- ciążową dwa razy,
miesiące abstynencji, potem zaczęłam brać pigułki i seks przestał mnie w ogóle
interesować. Ale myślę, że może to nie przez pigułki, tylko...nudę. I
monotonię. I jeszcze jedna rzecz mnie wkurza.
Jak mąż wyczuje, że jestem w łóżku (chodzę spać później, niż on), to zaraz
czuję wszędzie jego łapy! Naprawdę, to WCALE NIE JEST PRZYJEMNE! Nie pamiętam
już, kiedy mnie pogłaskał po głowie, przytulił bezinteresownie, pocałował w
plecy albo szyję. Czuję się jak jedna wielka dupa i jedne wielkie cycki, w
dużym skrócie!!!!!!!!
Panowie, może Wy się wypowiecie. Czy to znaczy, że nie przedstawiam już dla
męża większej wartości, niż ciało do sexu???? A Wy, Dziewczyny? Też tak macie?
A może to norma, tylko, że przestała mi się podobać? Dodam, że mówiłam już
mojemu miłemu, że mnie to wkurza, że czuję się w związku z tym tak i tak. To
sie obraził i zasypiał kilka nocy z rzędu odwrócony do mnie tyłkiem. Czy facet
nie może tego zrozumieć??? Obraziłam go, czy jak??? Nie podoba mi się sex na
skróty i mam już normalnie nerwicę, jak idę w kierunku łóżka. Są wieczory,
kiedy skradam sie i śpię na brzeżku, bo nie mam ochoty znów się o to
spierać:-(((((