Dodaj do ulubionych

żona do łóżka

21.08.06, 21:11
Powiedzcie mi, co o tym sądzicie, bo ja już sama nie wiem!
Jesteśmy małżeństwem od 7 lat, a znamy się dwa razy dłużej. Jesteśmy w miarę
zgodni, mój mąż zawsze za mną szalał, i kocha mnie do dziś. Kiedyś w łóżku
było jakoś...fajniej, ciekawiej. W końcu cieszyliśmy się swobodą we własnych
4- ech ścianach. Potem przeszliśmy burzę hormonalno- ciążową dwa razy,
miesiące abstynencji, potem zaczęłam brać pigułki i seks przestał mnie w ogóle
interesować. Ale myślę, że może to nie przez pigułki, tylko...nudę. I
monotonię. I jeszcze jedna rzecz mnie wkurza.
Jak mąż wyczuje, że jestem w łóżku (chodzę spać później, niż on), to zaraz
czuję wszędzie jego łapy! Naprawdę, to WCALE NIE JEST PRZYJEMNE! Nie pamiętam
już, kiedy mnie pogłaskał po głowie, przytulił bezinteresownie, pocałował w
plecy albo szyję. Czuję się jak jedna wielka dupa i jedne wielkie cycki, w
dużym skrócie!!!!!!!!
Panowie, może Wy się wypowiecie. Czy to znaczy, że nie przedstawiam już dla
męża większej wartości, niż ciało do sexu???? A Wy, Dziewczyny? Też tak macie?
A może to norma, tylko, że przestała mi się podobać? Dodam, że mówiłam już
mojemu miłemu, że mnie to wkurza, że czuję się w związku z tym tak i tak. To
sie obraził i zasypiał kilka nocy z rzędu odwrócony do mnie tyłkiem. Czy facet
nie może tego zrozumieć??? Obraziłam go, czy jak??? Nie podoba mi się sex na
skróty i mam już normalnie nerwicę, jak idę w kierunku łóżka. Są wieczory,
kiedy skradam sie i śpię na brzeżku, bo nie mam ochoty znów się o to
spierać:-(((((
Obserwuj wątek
    • przchy Re: żona do łóżka 21.08.06, 21:19
      Jak twój mąż jest wyposzczony, to się nie dziw, że tak się zachowuje.
      • frania333 Re: żona do łóżka 21.08.06, 22:55
        Przchy, nie sprowadzasz przypadkiem mężczyzn do poziomu zwierzątek? jak
        wyposzczony, to co się dziwić...???
        Najgorsze, że chyba właśnie TAK JEST.
        • romekxx Re: żona do łóżka 21.08.06, 23:14
          już ktoś gdzieś tu takie coś napisał:

          u facetów jest tak: tyle miłości, ile seksu
          u kobiet: tyle seksu, ile miłości

          to trzeba gdzieś pośrodku połączyć

          niestety - wyposzczony facet myśli praktycznie wyłącznie o zakończeniu swojego postu
          to smutna prawda, a wiem o tym, bo sam niedawno taki post przechodziłem,
          przechodziłem go dość ciężko - pewnie miałem mocny hormonalny biorytm ;)
          my myślimy inaczej niż WY, niestety... a może na szczęście... bo byłoby smętnie
      • zonaty26 Re: żona do łóżka 22.08.06, 14:07
        zgadzam sie, jeśli jest wyposzczony to będzie się tak zachowywał.
        Kładzie się obok pięknej kobiety - własnej żony to jak ma się inaczej
        zachowywać. Pociągasz go, podobasz mu sie, szaleje za tobą, więc sie nie dziw,
        że nie może się oprzeć. Ciekawe czy wolalabyś, by cię wogóle nie dotykał. Może
        do tego kiedyś dojdzie, bo mu się już nie będzie chciało wiecznie próbować, czy
        tym razem mu nie odmówisz.
        • lolant Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:18
          Dokładnie tak samo myślę , bo ja mam odwrotny problem i nie życzę Ci absolutnie
          abyś poczuła na własnej skórze jak to jest , kiedy zawsze kładąc się do łóżka ,
          on odwraca się w drugą stronę - pomyśl o tym i nie bądz taka pewna, że jeśli to
          dłużej potrwa nie znajdzie sobie innej kobiety .
    • misssaigon Re: żona do łóżka 21.08.06, 21:21
      hmm... na skroty to odpowiem ze wyjsciem jest seks z innym mezczyna, niestety...

      ale zawsze mozesz zrobic maly tescik - zarzadzic romantyczny wieczorek ze
      swiecami i winem ...i zawrzec umowe z mezem - tylko pieszczoty - nic wiecej..i
      tak kilka wieczorow z rzedu ...dopoki sama nie powiesz chcesz pelnego sexu (o
      ile to sie zdarzy)

      ps. dzieci polozyc wczesniej spac albo wkleic na weekend dziadkom
      Między nami - seks i nie tylko
      • brass_monkey Re: żona do łóżka 21.08.06, 22:10
        >maly tescik

        Maly tescik?! A po co? Frania sama napisala "mój mąż zawsze za mną szalał, i
        kocha mnie do dziś".

        Az sie prosi napisac "widzialy galy co braly".
        • frania333 Re: żona do łóżka 21.08.06, 23:00
          Brass, kiedyś to było ekscytujące, ale teraz mi się nie podoba. Zakładam, że
          ludzie żyją po kilkadziesiąt lat i mają prawo zmieniać zdana i upodobania. Nie
          podpisywałam papierów na niezmienność zachowań!
          Chcę to zmienić, bo źle się z tym czuję, a do męża nie dociera.
          Pytam Was, jak to oceniacie. Może to normalne i wszyscy faceci tak właśnie się
          zachowują? I jak reagują na to kobiety? Muszę coś wymyślić!!
          • anula36 Re: żona do łóżka 21.08.06, 23:03
            zawsze mzona sie wyniesc spac osobno ale malzenstwu to dobrze nei wrozy.
            • lolant Re: żona do łóżka 21.08.06, 23:55
              Ja byłaby zachwycona gdyby mój mąż tak mnie pragnął .
              • jaonmy Re: żona do łóżka 22.08.06, 10:26
                j.w.
            • carinaa1 Re: żona do łóżka 21.08.06, 23:58
              Czytam i czytam i widze że praktycznie każdy facet jest taki sam-obraża sie
              zamiast zrozumieć własną kobiete-oni uważają że jesteśmy ich własnościami
              (ożenili sie z biustem,pupą).Facet Twój musi mieć niezły temperament,z jednej
              strony to fajne,ale z drugiej troszke może być juz męczące.Wiem że rozmowa z
              nim nic Ci nie da-bo zaraz będzie miał fochy.Ale poczekaj może coś sie zmieni.
          • jaonmy Re: żona do łóżka 22.08.06, 10:31
            jasne ze masz prawo do zmiany upodoban, dla wyposzczonego osobnika bez wzgledu
            na plec jednak samo przytulanie bywa mega wkurzajace i frustrujace
        • misssaigon Re: żona do łóżka 21.08.06, 23:59
          tescik po to zeby sprawdzic czy Franie nie ciagnie do meza , czy do seksu w
          ogole? bo i srodki zaradcze wtedy inne ..
    • your_and Re: żona do łóżka 22.08.06, 00:24
      Czy to kolejne życiowe rozczarowanie że dla wiekszości facetów obłapianie i seks
      jest nieodłaczna cześcia zycia i relacji? Nie tego się spodziewałaś? A już na
      pewno nie po tym miłym facecie twoim mężu... I dziwią sie potem że fececi wolą
      wgapiać sie w monitor zamiast na żonę...

      Twoja opowieść przypomniał mi podoby przykład z problemów i przykładów
      psychoterapii rodzinnej w GW, generalnie w temacie edziecko, czyli wokoło burz
      hormonalno ciążowych...

      Zacytuje co trafnie odpowiedzała psychoterapeutka:

      Zapewne zatem początkowa namiętność była w jej rozumieniu przelotną - choć może
      niezbędną - fazą związku. Potem głównym wyrazem więzi miało się stać
      przytulanie, a kłopotliwe w codziennym życiu męskie instynkty miały zostać
      okiełznane. (...)
      Porozumienie może nie być łatwe. Anna musiałaby uznać, że dla jej męża bliskość
      i czułość jest możliwa, ale jako wstęp do erotycznego kontaktu, a nie jego
      namiastka. Większość mężczyzn słabo się nadaje na pluszowe maskotki: trudno im
      niewzruszenie przyjmować wieczorne przytulanki. Z kolei Jerzy zdaje się nie
      wiedzieć, że dla wielu kobiet seksualność wynika ze stałej intymnej zażyłości i
      nie wybuchnie deus ex machina tylko dlatego, że po nużącym dniu znalazły się w
      łóżku z mężem.
      Większość kobiet odróżnia bliskość fizyczną od sytuacji erotycznej, standardowy
      mężczyzna w fizycznym kontakcie ze swoją partnerką na ogół ożywia się seksualnie
      i dąży do dalszego ciągu. Szansa na dobry związek pojawia się, gdy obie strony
      polubią wzajemną odmienność.
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,55003,3353926.html
    • chcacy Z Twoim podejściem 22.08.06, 08:26
      do seksu i w konsekwencji braku seksu nie dziw się że kiedy jesteś blisko to Cię
      pożąda. Piszesz że w łóżku monotonia. A czy próbowałaś zrobić coś aby przerwać
      tą monotonię, czy tylko potrafisz narzekać. To przecież typowo babskie.
    • agacciam Re: żona do łóżka 22.08.06, 08:42
      moim zdaniem to jest od pigułek. Kiedyś też brałam, ale szybko przestałam,
      ponieważ wpadałam w coraz większą depresję i w ogóle nie miałam ochoty na sex.
      Powiedziałam o tym mojemu lekarzowi a on potwierdził, że po antykoncepcji spada
      ochota na sex. Odstawiłam i jak nowonarodzona :))
      • lucusia3 Re: żona do łóżka 25.08.06, 16:01
        Ja też myślę, że od pigułek. Moja przyjaciółka bierze ja bardzo długo i kiedyś, z jakichs tam powodów musiał zmienic na inne. Niepostrzeżenie starciła całkowicie ochotę. Oczywiście szukała w tym głębokiej psychologii, aż nagle z przyczy zdrowotnych na jakiś czas musiała pigułki odstawić. Stał się cud. Opowiadała, że po raz pierwszy w życiu patrzyła na mężczyzn wyłącznie jak na obiekty seksualne. Oczywiście mężatka, więc skomasowała ataki na swojego partnera. Po chorobie wróciła do pigułek, ale już nie tamtych. Teraz jest tak jak było dawnej.
        Ja zreszta też prawie 10 lat biorę pigułki i oziębłośc raczej nie jest moją cechą. Tak więc trzeba znależć właściwy środek i życie może wróci do normy. Czego Ci z serca życzę.
    • mustaffa3 Re: żona do łóżka 22.08.06, 08:44
      Moim zdaniem chodzi przede wszystkim o to, że rzeczony współmałżonek cierpi na
      brak seksu i trudno od niego wymagać by był delikatny i czuły, zaglądał w oczy
      i rozmawiał o gwiazdach kiedy w nim wrze, a chuć przesłania wszystkie inne
      aspekty. Pomyśl o tym. Wiem, że ciężko jest się wtedy zbliżyć do kogoś takiego
      (wydaje nam się obleśny itp.), ale w ten sposób kółko się zamyka.
      • wielorak Re: żona do łóżka 22.08.06, 09:28
        nie rozumie tego że "czujesz wszędzie jego łapy" i to napisane dużymi literami.
        ja uwielbiam czuć wszędzie jego łapki i mnie to kręci, a jeżeli on jak
        twierdzisz widzi w tobie cy... i du... to extra- to znaczy że go kręcisz, że cię
        pożąda. czego więcej pragnąć w związku z tak długim stażem??
    • harvey_x Re: żona do łóżka 22.08.06, 14:02
      Witaj Frania/ Ania?
      Jakże znana to sytuacja, ale problem leży po obu stronach.
      ON/ONA - każdy mężczyzna potrzebuje zbliżenia. Czasem jako seksu, czasem jako
      bliskości. To nie jego wina, że tak właśnie rozumie "zbliżenie" (heh sama
      semantyka wskazuje już o co właściwie chodzi). Czym bardziej będziesz mu
      zabraniała / obrzydzała, tym bardziej będzie chciał dopiąć swego by powierdzić,
      że "jest ok". Może to o to chodzi, że czuje, że nie potrafisz mu zaufać, że
      zawsze zakładasz "dotyka piersi - zaraz się podnieci i będzie...". Przecież
      czułość to nie tylko przytulanie ABSOLUTNIE-BEZ-MOŻLWIOŚCI-DOTKIĘCIA-SFERY-
      POTENCJALNIE-EROGENNEJ! Z drugiej strony tak (przepraszam za określenie)
      powodowany facet może ześlizgnąć się w stronę szeroko rozumianej
      erotyki/pornografii, która jeszcze bardziej wszystko skomplikuje. Wtedy dopiero
      będzie myślał TYLKO-O-JEDNYM.

      Moja rada:
      1. Szczera rozmowa mająca na celu zakomunikowanie mężowi (werbalne i
      pozawerbalne) jak BARDZO GO KOCHASZ. Powiedz w jaki sposób uczucie to wyrażasz.
      Jeśli nie chcesz współżyć powiec mu PRECYZYJNIE dlaczego tak się dzieje. Jeśli
      konieczny jest kompromis postarajcie się o niego RAZEM. Czasem kompromisem
      jest "raz na dwa tygodnie". To zbyt często dla ciebie?
      2. Pozwól się dotykać (jeśli stara się robić to przy dzieciach - powiedz
      dlaczego ci to przeszkadza)
      3. NIe pozwól by rozmowa przerodziła się w Twoją listę życzeń i zażaleń
      typu "bo ty ZAWSZE", "bo ty nigdy..."
      4. duży spokój
      jak chcesz pogadać napisz na harvey_x@tlen.pl
      pozdrawiam,
      harvey_x
      • frania333 Re: żona do łóżka 22.08.06, 14:41
        Dzięki wszystkim za rady...
        Ja to chyba już wszystko wiem. Sęk w tym, że nie wiem, jak działać. Przede
        wszystkim nie ma racji ten, kto pisze, że to świetnie i super, że mąż mnie
        JESZCZE pożąda, i powinnam się w ogóle cieszyć. Niestety obłapianie mnie na
        starcie w miejscach intymnych to wg mnie brak szacunku i traktowanie mnie
        instrumentalnie. On nie robi tego, żeby mnie podniecić, on to robi, żeby SAMEMU
        się podniecić! Więc jak ja mam się czuć? I jeszcze mnie szturcha...wiecie czym.
        A co ja jestem, do cholery?! Ale co tam, przecież jesteśmy rozsądni. MÓWIŁAM MU
        TO, i to wcale nie owijając w bawełnę.
        Prawda jest taka, że on sie nie chce zmieniać. Bo za dużo kosztowało by go
        trudu. Bo musiałby sie trochę pogłowić, co zrobic, żeby żonka miała wreszcie
        ochotę na sex. A lepiej po prostu wejść do łóżka i wziąć to, co chce, jak
        kanapkę z kuchni.
        Jak to piszę, to jestem coraz bardziej zła!!!!!
        • harvey_x Re: żona do łóżka 22.08.06, 14:45
          Albo przesadzasz albo to kawał sk... .
          Pomyśl czy aby nie to pierwsze.
          Jeśli drugie - szczere współczucia. Poważnie
          harvey_x
          • frania333 Re: żona do łóżka 22.08.06, 14:54
            No, no, Harvey, męża mi tu nie obrażać;))) On jest zwykłym, miłym facetem.
            Tylko ma jakąś wkurzającą blokadę w jednym miejscu. A to, że się czepiam- też
            prawda.
            Albo jest tak: leżymy, a on nakrywa głowę kołdrą, i się skrada z łapami. Wtedy
            krzyczę, że nie moge uprawiać sexu z kosmitą...W dodatku nic nigdy nie mówi.
            Czy Wy, panowie, też nic nie mówicie kochając się ze swoimi kobietami? Czy
            znowu się czepiam???
          • mreck Re: żona do łóżka 22.08.06, 14:59
            grube słowo ciśnie mi się na usta. na literkę d.

            jako facet w miare normalny, wiem, ze przytulenie sie do żony/kobiety/kochanki
            w łóżku powoduje mimowolną erekcję.
            jako facet uważam, ze nie muszę się z tym kryć.
            jako facet uważam, ze mam prawo dotykać.
            jako facet uważam, ze nie jestem zbokiem.
            uważam też, ze jezeli jest ci obmierzły jego zachowania to się lecz useksuologa.
            mam doświadczenie 23 letniego (naprawdę letniego) zwiazku w którym czułem sie
            jak zboczeniec bo pragnałem miłosci fizycznej i nieco urozmaiconej.
            i hihihi, jak mi przestało po 20 latach zależeć to jej zaczęło. to teraz ma:
            całe łóżko dla siebie, dom i dwa samochody i mam ją i jej firanki gdzieś.
            a rada, żeby z nim szczerze porozmawiać jest tez do d... do kitu.
            z ludźmi jest trochę jak z samochodami, można znać instrukcję obsługi ale żeby
            jeździć trzeba wprawy.

        • your_and Re: żona do łóżka 22.08.06, 14:56
          frania333 napisała:
          > Dzięki wszystkim za rady...
          > Ja to chyba już wszystko wiem. Sęk w tym, że nie wiem, jak działać. Przede
          > wszystkim nie ma racji ten, kto pisze, że to świetnie i super, że mąż mnie
          > JESZCZE pożąda, i powinnam się w ogóle cieszyć. Niestety obłapianie mnie na
          > starcie w miejscach intymnych to wg mnie brak szacunku i traktowanie mnie
          > instrumentalnie.

          Właśnie
          Bycie seksualnym obietem upokarza, upodmiotawia kobietę, czyni ją poddaną
          męzczyzny i jego sprośnym żądzom. Szanująca sie kobieta tego nie robi...
          Tak jakoś przaśnie katolicko zabrzmiało.

          > Bo musiałby sie trochę pogłowić, co zrobic, żeby żonka miała wreszcie
          > ochotę na sex. A lepiej po prostu wejść do łóżka i wziąć to, co chce, jak
          > kanapkę z kuchni.

          A ty sama wiesz na co właściwie masz ochotę. Pogłowiłaś sie żeby mu sprzedać
          seks na twój sposób? Bo on przynajmiej jasno prosto komunikuje czego chce... A
          ty chesz żeby sie głowił i domyślał...

          • mreck Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:00
            popieram.
          • frania333 Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:20
            Właśnie
            > Bycie seksualnym obietem upokarza, upodmiotawia kobietę, czyni ją poddaną
            > męzczyzny i jego sprośnym żądzom. Szanująca sie kobieta tego nie robi...
            > Tak jakoś przaśnie katolicko zabrzmiało.

            Kiedy nie mam ochoty na sex, niestety czuję się jak przedmiot. Jakiś pan
            napisał, że jest facetem, to ma prawo dotykać (jakoś tak) No sory, ale to ja
            jestem dotykana, więc troche mnie to dotyczy? (swoją drogą śmiać mi się
            chciało, jak to przeczytałam) Nie jestem ani pruderyjna, ani zakompleksiona,
            ani "szanująca się" w tym znaczeniu, jakim napisałaś. Po prostu chcę być
            partnerem, jak już "robimy to" we dwójkę :)))
            Mój mąż nie musi sie głowić, on wie, co mnie kręci, a co niespecjalnie...
            • chcacy Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:27
              rozrysuj mu plan działania. Boże kochany Twój facet nie długo w ogóle straci
              ochotę na seks albo znajdzie go gdzie indziej. Tylko wtedy do kogo pretensje?
              Znów winny będzie mąż.
        • jaonmy Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:10
          Wydaje mi sie ze nawarstwilo sie tutaj kilka kwestii
          Pigulki, nuda i mechaniczne (a moze troche egoistyczne?) podejscie meza do
          seksu w polaczeniu spowodowaly obnizenie twojego libido –
          Pytanie nasuwajace sie to czy ty nie masz ochoty na seks w ogole, czy nie masz
          ochoty na seks z mezem czy moze masz ochote ale nie w taki sposob?
          pigulki mozna odstawic, mezowi powiedziec ze seks ok ale nieco inaczej
          zainicjowany, moze wiecej czulosci, dluzsza gra wstepna, powiedz mu ze ze
          potrzebujesz troszke wiecej niz on aby zaplonac
          Kazdy kij ma jednak dwa konce i musisz tez miec swiadomosc ze jezeli on bedzie
          wiecznie chodzil wyposzczony to na proby samoego przytulania moze zareagowac
          rozdraznieniem i zniechceniem
          Zakladajac wariant optymistyczny ze jestes zdrowa, mloda kobieta o przynajmniej
          przecietnym poziomie libido, byc moze wystarczy twoje pozytywniejsze
          nastawienie do jego ‘zalotow’ w polaczeniu z ich modyfikacja przez niego
          • mreck Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:15
            ojejku, każda strona może starać się przedłużyc grę wstepna.
            zainicjować ja czy zrobić coś innego.
            skoro w łóżku zaraz prowadzi to do "obłapiania" wejdź z nim pod prysznic. tam
            sie nie da od razu przystapic do rzeczy.
            złap go za "interes" podczas jazdy samochodem.
            itp.
            masz problemy franiu z wyobraźnią?
            jak sobie wychowałas fazeta to go masz. zapewniam, ze mężczyzna zaprobuje kazdy
            rodzaj zabawy który prędze czy PÓŹNIEJ doprowadzi do zblizenia.
            • mreck Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:17
              i do diaska z babskimi radami "powiedz mu" "porozmawiaj z nim" nic z tego.
              kobiety zapamietajcie, rozmowa ma wartość wyłącznie w waszy żenskim gronie. z
              mężczyznami trzeba postepować, a nie rozmawiać, bo odbieraja komunikaty. a nie
              niuanse.
              • jaonmy Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:20
                juuuuhuuuu! coz za samczy temperament ;)
                to ja poprosze o przepis jak postepowac zeby mu sie chcialo czesciej
                jako kobieta przyznaje sie do porazki jesli chodzi o metode 'rozmowa' :(
                a 'same przytulanki' zaczynaja dzialac na mnie jak na meza frani.. ehh
              • frania333 Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:25
                Wiecie co, ja chyba napiszę liste postulatów... Na spokojnie i rzeczowo. Bo
                znowu w łóżku będziemy się kłócić. A mąż jest rzeczowy. Jak napisał Mreck:
                potrzebna jest w pierwszym rzędzie instrukcja obsługi, potem pomyslimy nad
                używaniem :P
                Dzieki za Wasze opinie! Kwestie mojego czepiania równiez przemyslę...
                • jaonmy Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:30
                  a moze konstruktywniej bedzie owe postulaty przekazac w praktyce? wtedy i
                  przyjemnosc jaks sie jeszcze nawinie ;)
                  powodzenia!
              • mateusz8p Re: żona do łóżka 28.08.06, 22:57
                Skąd ta dziwaczna teoria? To, że dla Ciebie rozmowy nie mają zbyt dużego
                znaczenia nie znaczy, że jest tak dla wszystkich facetów. Bez szczerych rozmów
                nie ma dobrego, sczęśliwego związku. Najłatwiej jest powiedzieć: "ze mną trzeba
                postępować, a nie romawiać". Rozmowa wymaga odrobiny trudnu, natomiast
                przyjęcie działań drugiej strony na ogół żadnego i pewnie dlatego czasami
                słyszy się takie dziwne hasła.
            • frania333 Re: żona do łóżka 22.08.06, 15:35
              Wiesz co, tak sobie teraz myślę, że w zasadzie to ja mam ochote na erotyczne
              sytuacje w ciągu dnia, tylko, że mąż (jak powiedziałam: rzeczowy facet) dam
              głowę, że KAŻDĄ sytuację będzie chciał wykorzystać i sfinalizować. A kiedy ja
              wiem, że on tylko do tego dąży, zaraz sie najeżam. Gdzie te czasy, kiedy fajnie
              było się całować i popieścić i nic dalej :(((((((((
              I jest tak, że czasem jak go pomolestuję w czasie dnia (dziecko obok w pokoju),
              to on śię śmieje i opędza (nie opłaca mu się!!), a wieczorem w łóżku cały
              gotowy czeka i widzę, że nie odpuści...
              • lolant Re: żona do łóżka 22.08.06, 16:16
                rany koguta - samo szczęście małżeńskie , a dla Ciebie to kłopot , jak różne
                jesteśmy , aż trudno uwierzyć.
                • brass_monkey Stop wariatom drogowym 22.08.06, 16:50
                  mreck napisal:

                  >złap go za "interes" podczas jazdy samochodem.

                  Frania, stanowczo odradzam, szczegolnie z twoim mezem.
                • frania333 Re: żona do łóżka 22.08.06, 18:10
                  Lolant, a ja myślę, że choć obie jesteśmy w innej sytuacji, może pomóc nam to
                  samo: wyjechać na co najmniej dwa tygodnie- żeby odpocząć, nabrać świeżego
                  spojrzenia, zatęsknić, przestać kisić i wałkować w kółko to samo. Zmienić
                  fryzurę, kupić nowe ciuchy, pochodzić po górach, poznać nową przyjaciółkę/
                  przyjaciela (bez podtekstów), zaszaleć, poczuć się dobrze!!! A w sypialni
                  przestawić łóżko, żeby symbolicznie zacząć "od nowa".
                  Nasi mężowie też poczują się lepiej sami. Mężczyźni podobno potrzebują od czasu
                  do czasu odosobnienia.
                  • lolant Re: żona do łóżka 22.08.06, 23:44
                    Franiu masz sporo racji , ale ja bym widziała inne dla nas rozwiązanie ( z
                    przymrużeniem oka oczywiście) może byśmy się tak na jakiś czas zamieniły tymi
                    naszymi facetami ? Ja nacieszyłabym się tymi łapami , a Ty trochę
                    odetchnełasbyś przy moim powściągliwym mężulku ?
                    • frania333 Re: żona do łóżka 23.08.06, 14:55
                      Nie śmiałam proponować, ale...spoko, idę na to!!!:)b
                      • lolant Re: żona do łóżka 23.08.06, 16:02
                        Tylko, żeby i oni poszli ;)))
                        • frania333 Re: żona do łóżka 23.08.06, 17:25
                          Czy poszliby na spełnienie marzeń? Pewnie, że tak!
                          Po paru tygodniach ja wróciłabym do wyżytego po wsze czasy małżonka i miałabym
                          chwilowy spokój, a Ty do wyposzczonego, i nie mogłabyś się od niego opędzić...
    • lapyprecz Re: żona do łóżka 22.08.06, 21:09
      tydzien on tydzien ty,
      ustalcie zmiany - ona robi co chce, potem ty

      albo podaj mu te same pigulki i bedzie spokoj
    • klaris29 Re: żona do łóżka 22.08.06, 22:13
      Może dobrze nie zrozumiałam...ale gdzie tu jest problem? Facet się obraża jak
      mu mówisz o tym że chcesz wstępu, czułości, jakiejś magii przed...??? Nie mogę
      uwierzyć, że to możliwe. kiedyś także brałam tabletki i zdarzyło się, że nie
      miałam ochoty na seks ( chyba znów zacznę brać ;-) )Ale mój mąż stanął na
      głowie. powiedziałm chcesz seksu to mnie rozgrzej bo potrzebuję
      czasu...rozgrzewał skutecznie. Do głowy by mu nie przyszło, żeby się o coś
      takiego obrażać. Wkurzają mnie faceci, którzy mówią "nie dziw się bo jest
      napalony" trochę wyobraźni panowie. Byle cap nie zdobędzie kobiety. Niechże się
      trochę wysili. Rozumiem twoją irytację, ale twój facet to jakiś niepełnosprawny
      emocjonalnie typ! ;-))))
      • lapyprecz Re: żona do łóżka 22.08.06, 22:17
        > Niechże się trochę wysili

        ja pierd$#!$#
        kto ma sie wysilac?!
        tylko facet?!
        niech sie baba wysily - choc raz uzyje glowy.

        baba ma problem, a facet jak zwykle obrywa (po jajach)
        ech! znow sie zdenerwowalem - i spocilem :(
      • frania333 Re: żona do łóżka 22.08.06, 22:31
        hahahahaah, trafiłaś w sedno, moja droga. Bo ja już zastanawiałam się, że może
        ze mną jest coś nie tak? W końcu napalony mąż to ostateczny argument, i to ja
        muszę zrobić "coś" z sobą...
        Do panów: to nie moja wina, że sam fakt erekcji u mojego męża nie sprawia, że
        mam ochotę na sex.
        Hasło: Chcesz sexu- to mnie rozgrzej- chyba wyhaftuje na poduszce...
        • laurijka Re: żona do łóżka 22.08.06, 23:14
          Frania, poczulam sie, jak ja bym to napisala.
          Jestem juz kilka lat z partnerem i, wlasnie, jest coraz bardziej tak... no, zle
          jest. Pewnie, ze przez pierwsze miesiace, moze dwa lata nie trzeba bylo sie
          szczegolnie wysilac, bo ochota byla wszedzie i zawsze. A potem - no nie wiem,
          gdzies juz o tym pisalam, cos trzeba robic, jakos sie starac, ktos powiedzial,
          ze gra wstepna zaczyna sie,kiedy wstaje sie po skonczonym numerku z lozka -
          zaczynamy pracowac na nastepny raz.
          Nie moze tak byc, ze w dzien nie ma czulosci, nie ma pocalunkow, oprocz tych
          zdawkowych, na powitanie, nie ma dotyku; od czegokolwiek w srodku dnia, od
          bardziej namietnego pocalunku, odpedza sie jak od muchy. I nagle wieczorem te,
          no tak, lapska. Te lapska nie zatrzymuja sie nigdzie, tylko schodza bez
          opamietania w dol, po drodze wykonujac pol obrotu na lewej piersi. ja rozumiem,
          dwa, trza, piec razy w ten sposob, nawet pod rzad, ale nie dlugie miesiace, moze
          lata? I nie mowcie o rozmowach, czynach, gestach, ktore moglyby to zmienic. Jak
          nie protestuje, bzykanko (ach, to jego ulubione okreslenie) trwa 2 minuty, jak
          opoznie meritum sprawy, trwa 30 sekund, z wymowka, ze byl taki podniecony i nie
          mogl sie powstrzymac. To nie jest ani nastolatek, ani dwudziestolatek. No i
          dlatego unikam lozka coraz czesciej, co powoduje wszystkim forumowiczom znane -
          przynajmniej z opowiadan skutki. Trzymaj sie, ale nie wiem, co tu mozna
          poradzic. Problem jest zapewne po obu stronach. MOze to nie tylko lapska, moze
          to jakies w nas blokady nie zwiazane bezposrednio z lozkiem, jakies urazy do
          niego, o ktorych staramy sie zapomniec, moze wypalenie sie namietnosci?
          • caisis Re: żona do łóżka 22.08.06, 23:42
            I ja dołącze do laurijki i do frani. Ten sam problem. Podejrzewam franiu ze
            Twoj maz to kaleka emocjonalna,jak to napisala jedna z formumowiczek. Moj maz
            taki sam. Seks dla niego to łapska od razu wedrujace do zrodelka, bez
            jakiejkolwiek czulej gry wstepnej,to chęć ulżenia TYLKO I WYLACZNIE SOBIE. A
            potem pytanko: miałas orgazm?? Miałam w uchu,jak sie podrapie. Franiu naprawde
            rozumie Cie i wiem jakie to jest przykre i bolesne.To nie sa widzimisie
            niechetnej na seks zony , tylko problem ,ktory z czasem narasta,narasta i jesli
            sie go nie rozwiaze z kazdym rokiem bedzie Ci ciążył coraz bardziej.
            Podejrzewam,ze zadne rozmowy i tlumaczenia nie pomoga, ten typ tak po prostu
            ma, taki niereformowalny seksualny ignorant. Nie wiem jak rozwinie sie sytuacja
            u Ciebie.Wiem natomiast jak jest u mnie. Nadszedł piekny dzien w ktorym mialam
            odwage powiedziec NIE , NIE CHCE wiecej takiego seksu i wyprowadzilam sie z
            malzenskiego loża. Ten stan stalego niezadowolenia z seksu doprowadizl mnie do
            ciezkiej nerwicy i ogolnego wyczerpania psychicznego. Jak rowniez zdolności
            seksualne mojego meza przypłaciłam oziębłościa.Bylam zimna jak lód. Miałam
            wrecz awersje do seksu.Dlugotrwala abstynecja seksualna spowodowala chec na
            seks.Ale juz nie wrocilam do malzenskiego loza.Poszukalam sobie kochanka i
            dopiero teraz wiem,co to znaczy udany seks.Teraz wiem ze z seksu mozna czerpac
            radosc a nie zal,zlosc,niechec i wstret.Pozdrawiam i zycze pomyslnego
            rozwiazania problemu.To jest dla Ciebie naprawde powazny problem.Wspolczuje.
            • groszek_73 Re: żona do łóżka 24.08.06, 15:25
              w obecnej chwili twój mąż jest wyposzczony i nie będzie reagował inaczej, bo nie
              jest w stanie psychicznie. Zastanów się, czy mąż cię w ogóle podnieca, czy jest
              dla ciebie w tej chwili atrakcyjny. Ja przerabiałem to samo z moją żoną. Podczas
              wizyty u seksuologa [po traumie - romans z mojej strony, ponieważ czułem się
              niekochany, wcześniej nie było o tym mowy]stwierdziła, że zdominowała mnie i
              przestałem być atrakcyjny. Bo jak facet jest atrakcyjny, to obłapianie nie
              przeszkadza. Oczywiście, musi być poprzedzane sygnałami seksualnymi,
              erotycznymi, ale nie jest źle widziane.
              Moja żona nie umiała otworzyć się na swoje potrzeby, na to że seks jest również
              okazywaniem uczucia. Obecnie kochamy się praktycznie codziennie. Nie ma
              problemów z czasem miejscem, etc. mimo że jest dziecko. Jest lepiej, bo dłużej
              [nie ma problemu ze zbyt wczesnym wytryskiem, a był]. Są zmiany pozycji,
              wyuzdanie. Jest wszystko. Nie chodziło wcale o obłapianie. Problem leżał dużo
              głębiej. Porozmawiaj z mężem, ale najlepiej po dobrym seksie. Tak, żeby mu
              zeszło ciśnienie. Jak chcesz pogadać o szczegółach, zapraszam na maila gazetowego.
              • groszek_73 Re: żona do łóżka 24.08.06, 15:39
                zapomniałem - nie brała żadnych pigułek.
              • frania333 Re: żona do łóżka 24.08.06, 16:07
                Groszku...To dobrze, że poszliście z żoną na terapię, ale nie każdy da się
                zaciągnąć...
                Nie wspomniałam dotąd jeszcze o potrzebach mojego małżonka. Nie są wcale jakieś
                ponadprzeciętne. Dwa razy w tygodniu góra, w tych lepszych czasach, jedna
                akcja, a potem obowiązkowa drzemka. Wtedy mam z nim porozmawiać?
                Nie sądzę, żeby to była kwestia "wyposzczenia". Po urodzeniu 2- go dziecka mój
                mąż miał ponad półroczną absolutną abstynencję, bo nie mogłam, nie chciałam
                itd. Nie narzekał, zawiązał interes na supeł i miałam spokój. Wyrozumiały jest.
                Problem dotyczy raczej...jakby to powiedzieć- kultury w łóżku. Bardzo mi to
                dokucza i sądzę, że brak wyczucia i rutyna zachowań mojego męża z letniej robi
                mnie coraz bardziej oziębłą. A kiedyś tak nie było.
                Masz rację, kiedyś był dla mnie bardziej atrakcyjny i niewiele trzeba było,
                żeby mieć ochotę na sex, nawet niewyszukane obłapianie. Ale to sie zmieniło.
            • frania333 Re: żona do łóżka 24.08.06, 16:27
              Laurijka, Caisis, jak przeczytałam wasze posty to zrobiło mi się jeszcze gorzej.
              I zastanawiam się, dlaczego niektórzy mężczyźni nie uczą się, nie obserwują?
              Nie pytają? Nie chcą się dowiedzieć co robić, jak robić, żeby było dobrze?
              Dlaczego nic nie zauważają??? Uważają, że sex to wkładanie i wyciąganie?
              Dlaczego kiedy ja czytałam wszystkie Lwy- Starowicze, Wisłockie i wszystko, co
              było pod ręką, mój mąż nie pokwapił się nigdy wziąć książki do ręki??? Boże jak
              mi przykro, że jemu jest tak wszystko jedno, czy się ruszam, czy ziewam.
              Panowie, czas chyba zacząć edukację, póki nie jest całkiem za późno:(((((((((
              • alisza1 Re: żona do łóżka 28.08.06, 12:52
                Nie narzekaj, aż tak bardzo. Panowie mają trochę inną konstrukcję psychiczną -.
                A może warto wychować swojego "Pana" po swojemu - tak jak ty byś tego chcesz,
                wg twojego uznania. Przejmij inicjatywę. Na pewno będzie zaskoczony -
                pozytywnie. Zapewniam Cię - zmieni front działania i to tak jak ty będziesz
                tego chciała. Przeżyłam trochę na tym świecie i wiem, że bardzo wiele w
                związku zależy od nas. Zły seks przekłada się na atmosferę rodzinną, stałość
                związku czy tego chcemy czy nie. Metamorfozę zacznij od siebie - jeżeli zależy
                Ci na nim. Nie marnuj czasu, szkoda życia. Naucz się cieszyć z najprostszych
                spraw. Jeszcze nie raz w życiu będziesz musiała odnajdywać uczucie w tej
                drugiej osobie, chyba że ktoś uczyni to za Ciebie.
            • kasiunia212 Re: żona do łóżka 24.08.06, 18:36
              Ja tez znam doskonale to uczucie. Kiedy tylko jestesmy sami mojemu chłopakawi
              wydaje sie ze moze wszystko zaraz czuje na sobie te łapska które chca tylko
              jednego on zreszta chce tego samego przeciez dla niego najwazniejsze jest szybki
              numerek i jego zadowolenie a ja czuje wtedy złość. On mysli tylko i wyłacznie a
              sobie. sama nie wiem co mam zrobić czy to mija? Rozmowa z nim nic nie pomaga.
              • jatez1 Re: żona do łóżka 28.08.06, 13:24
                musisz pamietac o jednym-mezczyznie potrzeba kilku minut na seks, kobieta
                natomiast potrzebuje pol dnia na przygotowanie sie i 20 minut po
                wszystkim.Poniewaz twoj maz tego nie widzi i nie chce widziec, postaraj sie
                wyprzedzic go z tym wszystkim. Zabierz go na spacer do parku i w trakcie
                postaraj sie przedstawic mu jak wyglada twoje podejscie do seksu, np. kilka
                slodkich slow przed, buzka, tak aby dal Ci do zrozumienia, ze cie dzisiaj
                pragnie.W kolejny wieczor ty wyjdz ze wszystkim jako pierwsza, swiece, dobre
                wino itp. rzuc sie na niego, popiesc sie z nim, rozgrzej go i idz spac. W
                trzeci dzien ( nie wiem czy Ci to odpowiada) sama rozpocznij milosc francuska
                tylko nie doprowadzaj go do orgazmu, zostaw i idz spac.
                Na czwarty dzien powiedz mu ..... co z Toba jest, od kilku dni probuje cie
                rozgrzac, namowic na seks, a ciebie nawet po takich pieszczotach nie rusza.
                Gdybys ty tak mnie rozgrzewal przez trzy dni na pewno bym ci sie oddala i to
                nie jeden raz. Good luck
    • mateusz8p Re: żona do łóżka 28.08.06, 23:03
      Obydwoje macie swoje potrzeby - Ty chciałabyś być przytulona i pocałowana w
      szyję, on chciałby uprawiać seks. Mechanizmy psychologiczne działają tak, że
      kobiety potrzebują czułości, aby być gotowe na seks, natomiast mężczyźni
      potrzebują seksu, aby okazywać czułość. Koło się zamyka. Co powinnaś zrobić? Po
      pierwsze: jasno wyartykułować o co Ci chodzi, po drugie: zainicjować seks w
      taki sposób, jaki Tobie odpowiada, po trzecie: przestać się ukrywać i chować na
      brzegu łóżka, skonfrontować się z problemem, a nie przed nim uciekać. Przyda
      się na pewno cierpliwość i zrozumienie. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka