07.10.06, 23:48
Od dłuższego czasu jestem stała bywalczynią tego forum. Tylko jako obserwator.
Niestety jestem tak zakręcona , że nie potrafie juz logicznie mysleć.Chodzi o
moje nieudane małżeństwo. Mam 25 lat pozycia małżenskiego.Od początku był to
chory związek. Wyszlam za maz majac 21 lat za czlowieka , ktorego nie
kochałam i który mnie nie pociągał fizycznie. Tylko wtedy tego nie
wiedziałam. Byłam młoda i beznadziejnie głupia.Na nastepstwa mojej decyzji
nie trzeba było długo czekac. Juz po roku były pierwsze oznaki niezgrania.
Tematem dyżurnym był seks. Mąż był moim pierwszym kochankiem , niestety
beznadziejnym, nie potrafił wzbudzic we mnie namietnosci.Ale jakis tam seks
był.Jedno dziecko , drugie dziecko i dalej nieudany, wymuszany seks. Dla
świetego spokoju. moze z poczucia głupio pojmowanego obowiązku. Tylko ta
nieudolnosc mojego męza i moj narastajacy z każdym rokiem wstręt do seksu
spowodował u mnie oziębłość seksualną.I nadszedł dzien , w ktorym
powiedziałam sobie dosc. Nie będę się zmuszała do seksu.Nie będe cierpiec po
to ,zeby zobaczyc usmiech na jego twarzy.On zadowolony a ja zdołowana.
I tak z roku na rok obok wstrzemięzliwości seksualnej wyrosło u mnie uczucie
niechęci do męża. Na dzień dzisiejszy nie ma miedzy nami żadnej więzi
emocjonalnej. Zyjemy razem ale obok siebie. A zeby tego bylo jeszcze malo, to
we mnie rozbudzil sie dotad nierozbudzony temperament, chęć na seks. Niestey
mam tak totalną blokadę na męża , ze na samą myśl o wspólnym seksie robi mi
się autentycznie niedobrze.Awersja wprost nie do opisania. Jest mi bardzo
ciężko, łapie doły i nie widzę wyjscia z tej matni. Całkowicie zerwana więz
emocjonalna, brak wspolnej akceptacji , dobija mnie do konca. Nie wiem jak
sobie z tym poradzic. Czy poszukanie kochanka byłoby wyjsciem z sytuacji, czy
może tylko nieudolnym "lepcem" na ropiejąca ranę? Nie wiem jak sobie poradzić
z własnym małzenstwem, własnym zyciem , pogubiłam sie w tym.
A zeby było jeszcze ciekawiej , to jestem od niego uzalezniona finansowo i na
kazdym kroku odczuwam jej skutki. Ja pracuje, ja zapracowałem a ty tylko
siedzisz w domu. Czy ja mam prawo do własnego szczęscia, gdzie go szukać??
Ech życie.
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Matnia 07.10.06, 23:57
      wlasne szczescie w kieszeni meza to cholernie trudne. Nie wiem jak je osiagnac.
    • ewolwenta Re: Matnia 07.10.06, 23:59
      A nie możesz się uniezależnić? Żadnej szansy i sposobu?
      • matynka1 Re: Matnia 08.10.06, 00:12
        Na dzień dzisijeszy żadnej szansy i możliwości. Niestety zdrowie nie pozwala.
    • gomory Re: Matnia 08.10.06, 00:23
      Przyszly mi do glowy dwie filozofie, ktore moga Ci dac do myslenia. Jedna to buddystow, ktora nakazuje przysposabiac sobie swiat do zycia w biezacej chwili. Czesto ludzie odkladaja cos "na pozniej", np. uporzadkowanie koszul gdy kupia szafe. A mogliby juz na nia czekac w porzadku.
      Druga to egzystencjalistow. Niektorym wydaje sie straszna, ale uzmyslowienie sobie jej moze byc swietnym motorem dzialan. Umrzesz. Smierc czeka Cie bez watpienia, jak kazdego czlowieka. Dostrzezenie tej nieuchronnosci, niektorym ludziom bardzo pomaga przezyc w pelni czas jaki im pozostal. Jak wykorzystasz zycie zalezy tylko od Ciebie.
    • staszek53 Re: Matnia 08.10.06, 11:27
      Jestem mężczyzną mam żone którą bardzo kocham ,w tej chwili jestem sam żona
      wyjechala,wróci w grudniu.Wspólczuje Ci takiego męża,To egoista nie mąż.Dla
      mnie przynoszenie pieniędzy do domu to obowiązek,a dawanie je żonie to wilka
      przyjemność.Jeśli chodzi oseks to moja dewiza jest taka pierwsze żony
      przyjwmność(orgazm)dopiero póżniej ja.Bylo by mi glupio przed żoną gdybym się
      tylko ja zalatwil.Pozdrawiam.
    • misssaigon Re: Matnia 08.10.06, 13:08
      skoro juz po roku bylo wiadomo, ze wasze malzenstwo bylo niezgrane to dlaczego?;
      - zdecydowaliscie sie na dzieci
      - nie podjelas w kroków w celu usamodzielnienia sie materialnego
      - nie odeszlas od meza

      dlaczego zylas przez 25 lat z czlowiekiem , ktorego nie kochalas i z ktorym seks
      napawal cie obrzydzeniem? - masochizm?
      zawsze jest trudno odejsc, szczegolnie jesli do tego odejscia sie nie
      przygotujesz...
      nie wiem doprawdy czy kochanek polepszy twoj stan psychiczny, ale jesli uwazasz,
      ze da ci impuls do poczynienia zmian w swoim zyciu - to MOZE warto
      wg mnie najlepiej jednak zakonczyc jeden zwiazek - szczegolnie, ze twoje dzieci
      sa juz zapewne dorosle i bez balastu , odbudowawszy swoja psyche zaczynac cos
      nowego...

      "Byłam młoda i beznadziejnie głupia." - czy przez te 25 lat zmadrzajasz ?
      dojrzalas? jak to oceniasz?
      • romulus11 Re: Matnia 08.10.06, 20:38
        Masz pozamiatane,niestety.Trzeba bylo myslec wczesniej i sie uniezaleznic.
        • matynka1 Re: Matnia 08.10.06, 21:42
          Pozamiatane fakt. Tylko nie ma recepty na życie choć są złe "przepisy". Widać
          miałam nieżyciową "kucharkę" i stąd być może mój problem. Owszem sama też
          narobiłam sobie do kaszki , choc tak do końca sama nie jestem tego pewna. Ale
          będę szukać wyjścia z tego chorego związku.
          Dziękuję za wszystkie opinie.Pozdrawiam.
          • groszek_73 Re: Matnia 09.10.06, 14:17
            wyjdź z tego jak najszybciej. nie ma sytuacji nie do rozwiązania. macie dzieci ?
            masz rodzinę ? to jest jakaś paranoja, przecież nikt tego nie wytrzyma.
            • matynka1 Re: Matnia 09.10.06, 23:44
              Tam mam dzieci, dwóch synów, 23 i 17. Właśnie sił mi coraz częściej brak.
              Dzięki.
              • zdzichu-nr1 Re: Matnia 10.10.06, 11:59
                Nie jesteś jeszcze w wieku emerytalnym, ale jeśli dalej będziesz to ciagnąć, to
                za 5-10 lat jedynym tematem, który Cię autentycznie poruszy, będzie zdaje się
                kolor trumny i załatwianie miejsca na cmentarzu.

                Przede wszystkim otwórz się na ludzi i wychodź z domu. Zapisz się gdzieś -
                jakieś stowarzyszenie? uniwersytet III wieku? kurs językowy? jeśli Twoim światem
                przestanie być utrzymanie domu, zajmowanie się dziećmi i utarczki z mężem, może
                jeszcze zaświeci Ci jakieś słoneczko. Aczkolwiek to jest wszystko późno, bardzo
                późno... niestety może się także okazać ZA PÓZNO... po co były te dzieci z
                niekochanym człowiekiem i 25 lat udręki??? Wiem że czasy były inne, ale taki
                masochizm bardzo trudno mi zrozumieć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka