petar2
24.11.06, 14:14
Staruszek przychodzi do czarownika i prosi, żeby zdjął z niego klątwę, która
wisi nad nim od 50 lat. Czarownik mówi:
- Żeby cos poradzić, muszę znać dokładną treść tej klątwy. Jak ona brzmiała?
- Jakoś tak: "I czynię was mężem i żoną".
- Mam dla Pana złą wiadomość...
- Doktorze! Umrę?
- Nie!. Będziemy Pana leczyć...
Adam i Ewa tworzyli idealną parę: - On nie musiał wysłuchiwać, za kogo ona
mogła wyjść za mąż. - Ona nie musiała wysłuchiwać, jak gotowała jego matka.
Po ostatnich wydarzeniach na torach F1 kierownictwo BMW zdecydowało
przetestować polskich mechaników. Niestety polacy nie przeszli testów. Pomimo
że wymienili opony o 2 sekundy szybciej niż ich niemieccy odpowiednicy,
kierownictwu nie spodobało się to, że jednocześnie przemalowali bolid i
przebili numery silnika.
Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Panie doktorze wyleczy mi Pan owsiki? -
A co kaszlą?
Podczas kłótni żona wykrzykuje z płaczem:
- Już lepiej bym zrobiła, gdybym wyszła za diabła!
- Niestety - wzdycha mąż - Małżeństwa między krewnymi są wzbronione.
Na szczycie w Jałcie Rosevelt, Churchill i Stalin chwalą się zegarkami: Na
zegarku Roosevelta wygrawerowano napis: "Prezydentowi - Naród". U Churchilla
napis brzmiał :"Premierowi - Parlament". Napis na zegarku Stalina
brzmiał: "Potockiemu - Lubomirscy"
Do Zakopanego przyjeżdża telewizja, zrobić wywiad z prawdziwym Góralem. Idą
do starego bacy i zadają mu pytanie:
- Powiedzcie może baco jakąś anegdotkę ze swego życia.
- Łanegdotkie? Ła co to tokiego panicku?
- No, coś wesołego, śmiesznego co wam się w życiu przytrafiło.
- Aaaa no to jest tako jedno historia. Pewnygo dnia Jasiek z Kondrotowej
zgubił łowieckę. Szukoli my wszystko chopy ze trzy dni po halach w końcu jak
my jom znaleźli, to siem tak łuciesyli, że my jom wydupcyli, że hej!
- Hmmm.. Baco... no tak, piękna historia, ale w telewizji nie możemy puścić
czegos takiego. Może znacie jakąś inną wesołą historię z życia?
- Jakomś innom , godocie? Hmmm A jest taka, jest. Nie dalej jak ze trzy
misionce temu Kazik, mój sonsiad, zgubił psa. I my go szukali po halach,
szukoli i w końcu jak my go znaleźli, my siem tak łuciesyli, że go wydupcyli,
że hej!
- Heh, no tak.. No to może opowiecie coś smutnego, co wam się przydarzyło?
- Smutnego? Hmmm.. Niech no jo pomyślę... A jest tako jedno historio smutno
wilce...
- Tak? No to opowiedzcie, baco!
- Zgubilech sie kiedyś na hali.......