Częstotliwość stosunków

28.01.07, 00:31
Drogie Panie, mam pytanie dotyczące częstotliwości stosunków w związkach. Mam
na myśli młode małżeństwo z dość krótkim stażem (1,5 roku). Znamy się od 2,5
roku. Wiem że częstotliwość stosunków w związkach jest tak naprawdę kwestią
indywidulaną. Wiem że na początku znajomości ta częstotliwość jest zazwyczaj
duża, a potem maleje (mam nadzieję do jakiegoś unormowanego stopnia).
Zastanawia mni jednak jak to wygląda w innych związkach bo mimo wszytko wydaje
mi się że można wyciągnąć jakąś średnią. Zastanawia mnie to głównie ze względu
na mój własny związek. Okazuje się bowiem że ja mam większą ochotę na seks od
mojego męża. Jemu wystarcza jeden stosunek tygodniowo, a ja nie miałabym nic
przeciwko większej ilości (oczywiście nie mówię o codziennym seksie bo sama
takich potrzeb nie mam, ale powiedzmy 2 razy do 3 tygodniowo). Tak mogę
określić swoją sytuację, pomiędzy moimi potrzebami a męża. Wiem że ta sytuacja
nie ma nic wspólnego z inną kobieta i nie odczuwam absolutnie takiego
zagrożenia. Mój mąż zawsze bardzo dużą wagę przywiązywał do uczuć i do
bliskości nie tylko cielesnej pomiędzy mną, a nim, nawet większą ode mnie.
Kiedy go zapytałam dlaczego nie ma ochoty na większą ilość stosounków
powiedział, że seks nie jest dla niego sensem życia dla niego świat nie kręci
się wokół tego. Poza tym powiedział ze we wszytkich jego wcześniejszych
związkach, a były to między innymi dwa piecioletnie związki, częstotliwość
stosunków regulowała się u niego na poziomie o którym pisałam wyżej i
powiedział że nigdy nie stanowiło to problemu dla jego poprzednich partnerek,
dlatego był zaskoczony gdy mu powiedziałam że to dla mnie za mało. Tak wiele
mówi się o tym że to zawsze mężczyna ma ochote na seks i to kobieta od niego
stroni. Jak słucham kolezanek w pracy które mowia ze wrecz chowaja sie przed
swoimi mezami, bo oni ciagle maja ochote na seks to sama nie wiem co mam
myslec? Czy ze mna jest cos nie tak czy z moim mezem? Z drugiej strony
czytajac fachowa literaturę okazuje sie ze męzczyzni maja najwieksze libido w
wieku od 16 do 22 roku zycia (tak mniej wiecej), a u kobiety nsaila sie chec
na seks wlasciwie po 25 roku zycia. Sama nie wiem co mam o tym myslec.
Oczywiscie panika mlodej mezatki nasuwa mi mysli ze sie nie podobam mezowi, ze
to dlatego nie chce sie ze mna kochac. Ale logicznie rzecz biorac jest to
absurdalne podejrzenie poniewaz moj maz nie daje mi absolutnie zadnych powodów
do zazdrosci i wiem ze mu sie podobam fizycznie i go podniecam. Mam wrazenie
ze tak czesto wbija sie nam w glowe ze facet ma zawsze ochote na seks, że nie
ma mozliwosci zeby bylo inaczej i skoro podniecam meza to powinien niemalze
zawsze miec ochote na seks. Jezeli macie w tej sprawie swoje zdanie to prosze
o opinie. Jest to dla mnie bardzo wazne. Nie chce wywierac na moim męzu zadnej
presji i nie chce go zmuszac do niczego, wiem jak moge sama poradzic sobie ze
zwiekszona checia na seks,staram się jedynie zrozumiec ten mechanizm bo teraz
ta cala sytuacja mnie stresuje, nie chce fiksować i bezpodstawnie go
podejrzewac tylko dlatego że ten problem zazwyczaj wystepuje w odwrotna
strone. Panów tez prosze o komentarz:)
    • mniamka Re: Częstotliwość stosunków 28.01.07, 01:48
      No właśnie...
      Ciągle słychać o tym problemie po drugiej stronie barykady, a tymczasem...
      Mnie również wydawało się, że facet stroniący od seksu lub też, jak piszesz,
      zadowalający się niezbyt częstymi zbliżeniami, to fakt niemożliwy i
      nieprawdopodobny. Niestety bardzo szybko okazało się, że mój mąż znalazł sobie
      zajęcie zastępcze... czerpie satysfakcję z własnego hobby, któremu poświęca
      każdą wolną chwilę w ciągu dnia oraz przeważnie noce. Mowa o internecie
      oczywiście. To może się wydawać niewiarygodne, że w obecnych czasach fascynacja
      internetem jest jeszcze możliwa... Jest on przeież powzechnie dostępny i już
      jakby obyty. Ale mój mąż przedkłada go ponad nasze życie rodzinne, ponad dziecko
      przede wszystkim, no i ponad nasze życie seksualne. Tzn. w praktyce wygląda to
      już teraz tak, że mnie jakoś nawet niespecjalnie ciągnie do człowieka, dla
      którego pępkiem świata stał się mnitor komputera. Dlatego też nie wykazuję
      zainteresowania a czasem nawet nie odpowiadam na jego sporadyczne, ale zawsze!,
      zaloty. Dla niego takim zamiast jest natychmiastowe włączenie komputera i po
      sprawie. Przy czym, zaznaczam, nie odwiedza żadnych sex stron i na internecie
      głównie zarabia. To też jest trudne, bo zawsze występuje z argumentem, że
      przecież mamy z tego peniądze...

      Tak więc na Twoje pytanie odpowiadam: 0 seksu od miesiąca, staż małżeński: 3
      lata, jedno dziecko i oboje jesteśmy tuż przed trzydziestką.

      Nie mam pojęcia co robić... życie ucieka mi przez palce i to w doatku byle jak.
      Najłatwiej byłoby odejść, bo nie potrafię sama rozwiązać tego problemu, a do
      niego nie dociera, że jest uzależniony i że robi nam krzywdę, dlatego nie ma
      mowy o jakiejkolwiek terapii. To już nawet nie tylko o brak seksu chodzi, ale
      jak sięgam pamięcią, odkąd był, dało się to wszystko jakoś sklejać.
      • karina244 Re: Częstotliwość stosunków 28.01.07, 12:05
        No w takiej sytuacji rzeczywiście masz większy problem ode mnie, tylko ,że u też
        wlaściwie pozostaje pytanie czy kiedyś mój mąż nie stwierdzi że własciwie
        wystarcza mu raz w miesiącu lub rzadziej. Przyznam się że boje się tego. Ja mam
        wrażenie, że kobieta pomimo tego że posiada hobby, potrafi zatroszczyć się o
        rodzinę, posklejać jakoś to wszystko. Oczywiście wiele kobiet pisze o oziębłoci
        jeżeli chodzi o seks i że im mija chęć na stosunki, ale tak czy inaczej
        potrafimy lączyc to wszystko razem, a przynajmniej pzyznajemy się do problemu.
        To juz nawet nie chodzi o seks, ale o zainteresowanie rodziną samą w sobie, z
        tego co pisałaś o twoim mężu. Ktoś kto wraca z pracy, czy też pracuje w domu i
        24h na dobę spedza czas przed komputerem, nawet jeżeli zarabia w ten sposób
        pieniądze, nie ma prawa się tłumaczyc się tylko i wyłącznie tym czynnikiem.
        Dobrze że pracuje i zrabia pieniądze ale bardzo łatwo jest wpaść w ten sposób w
        pułapkę i takie zamknięte koło. Najgorsze jest to że moim zdaniem jak coś się
        schrzani to trudno odbudować taką więź na nowo i kosztuje to wtedy dwa razy tyle
        pracy. Jak tak myślę o własnych problemach małżeńskich, bo takie zawsze są i
        słyszę o innych parach, to wcale nie dziwię się że jest tyle rozwodów, bo ludzie
        zwyczajnie czasem nie wytrzumują, zwłascza te osoby które czasem stają na
        rzęsach żeby ratować to co zostało i nie ma mają zadnej podpory z drugiej
        strony. Na dłuższą mete nie ma sensu tak żyć i chyba każdy wcześniej czy poźniej
        ktoś pęka. Smutne jest tylko to że ludzie mają to na własne życzenie. Chrzanią
        sobie życie na zamówienie i drugiej osobie przy okazji też bo do tanga niestety
        potrzeba dwojga i jeżeli cokolwiek ma się udać to muszą tego chcieć obie strony.
        Szkoda tylko że ta bierna strona czsem woli iść po postu na łatwiznę i nie
        zsatanowi się co grozi związkowi. Ja się często zastanawiam czy myślenie,
        refleksaja na własnym życiem i nad związkiem tak bardzo boli, że nie można robić
        tego na bieżąco zapobiegając takim sytuacjom w jakiej ty sę teraz znalazłas.
        Myślę ze ty bardzo dobrze zidentyfikowałas sutuacje. Z tego co mowisz twoj maz
        jest uzalezniony, po prostu. Jezeli on nie chce o tym rozmawiac i slyszec o
        terapii to moze napisz list do niego, albo maila, i opisz mu co czujesz, napisz
        mu ze pieniadze to nie wszystko, ze kochasz ale przez to ze sie toba nie
        interesuje oddalasz sie od niego i przestaje ci zalezec na tym co was laczylo i
        na was jako parze. Zapyatj go czy woli miec rodzine z ktora ma wieź, czy woli
        zosatc sam ze swoim komputerem. Wiem co mowie poniewaz sama zastosowalam kiedys
        te metode i poskutkowalo, bo mogl przeczytac to kilka razy zastanowic sie, mnie
        nie bylo wtedy w domu (to wazne zeby pobyl z tym sam). Pamietaj tylko zeby nie
        oskarzac go o nic tylko opisac swoje uczucia i to co jest dla ciebie wazne.
        Zapytaj go czy nie chcialby isc z toba i dzieckiem na spacer, na basen, posmiac
        sie cokolwiek. Wiem co to znaczy ze maz siedzi przed komputerem bo moj maz jest
        z zamiłowania i po czesci wyksztalcenia -informatykiem i bardzo lubi komputery.
        Caly czas siedzi i szuka jakis informacji w internecie, usprawnia strony
        internetowe itd Ja zauwazylam ile czasu spedza nad tym jeszcze w czasach naszego
        narzeczenstwa i zareaowalam natychmiast tzn wtedy gdy poczulam ze to za duzo i
        ze mi przeszkadza. Nie mialam wtedy problemow ze seksem, bo moj maz byl wtedy
        aktywny, o byly poczatki, pierwsze kilkanascie m-cy, nie mielismy tez dziecka
        wiec sytuacja nie byla tak dramatyczna, ale mnie to przszkadzalo, wiec napisalam
        mu akturat wtedy maila i opisalam co o tym sadze, ze oczekuje od niego
        rodzinnosci, czulosci i wsparcia. Tego ze jak mamy czas i pmysl na spedzienie
        kilku godzin razem poza domem to to ma palme pierszenstwa przed internetem itd.
        Pomoglo, naprawde. Teraz dla odmiany moj maz kupil nowa konsole kilka miesiecy
        temu, ale zasada pozostala ta sama. Jak ja robie swoje rzeczy i czytam ksiazke
        czy jestem u kosmetyczki czy ide sobie na zakupy z przyjaciolka to on ma wtedy
        czas na to zeby sobie grac, to jego wolny czas i moze go wykorzystac jak chce.
        ALE JAK JESTESMY W DOMU I MAM POMYSŁ NA COS CO MOZEMY ZROBIC RAZEM TO KONSOLA
        MUSI POCZEKAC. I tego sie trzymam. Na razie dziala i tyle. Ja akurat nie wiaze
        seksu przyczynowo z konsola poniewaz stosunki maja miejsce tyle ze sie
        ustabilizowaly na poziomie raz w tygodniu, nie zmuszam go do niczego wiecej,
        aczkolwiek wie jakie sa moje potrzeby. Ale tak jak pisałam nie chce go do
        niczego zmuszac, chce po postu zrozumiec czy mezczyzna moze faktycznie miec
        mniejsza ochote na sks niz kobieta.
        • anika994 Re: Częstotliwość stosunków 31.01.07, 18:47
          nie che mi sie tego czytac zbyt dlugie ..ale temat jest czestotliwosc
          stosunkow.My kochamy sie codziennie,no chyba ze cos tam wypadnie..ja tego
          potrzebuje i maz tez.
    • loppe Re: Częstotliwość stosunków 31.01.07, 19:57
      Ja bym powiedział że jest OK, choć jest ten minus (-1 tygodniowo do sprostania
      Twoim potrzebom: może mógłby tego samego dnia ponowić, a Ty byś przystała?,
      jesli ma taki rytm, to możliwe). Jesli seks jest jakimś sensem życia dla kogoś
      to też może on to praktykować raz na tydzień, właśnie dla większej odświętności.
Pełna wersja