folavril
04.05.07, 22:07
Jestem w 4 letnim związku, od 3 lat mieszkamy razem, w tym roku chcemy się
pobrać (czasem mam duże wątpliwości). Od zawsze miałam bardzo wysokie libido,
mój Misiek dużo mniejsze.
Niestety, to w 99% ja jestem inicjatorką seksu w naszym związku, choć muszę
napisać, że on jest w tych sprawach całkiem, całkiem. Kiedy ostatnio
odbyliśmy wymuszoną przeze mnie rozmowę na temat częstości naszych stosunków,
wydusiłam z niego powód braku seksu (dla mnie brak seksu to max. 2 razy w
tygodniu) - powiedział, że to z... LENISTWA (!)
Po tym wyznaniu, udałam się do łóżka żeby popłakać (muszę przyznać, że od
kilku lat jestem już nieźle wytrącona z równowagi, i ciężko mi z tym żyć,
choć wiem, że nie chcę go zostawić, ale kto wie...) bo czy w miłości jest
miejsce na lenistwo?
co Wy na to?
jak można to zmienić?
(czuję się strasznie zażenowana tym postem)