argos5
18.05.07, 23:08
Desperacja na całego, chodziliśmy długo 7 lat, kochaliśmy się kiedyś raz dwa
razy w tyg, ciężko było o warunki ku temu, potem rzadziej, jeszcze rzadziej
itd. miałam nadzieję że małżeństwo to zmieni, sami, razem, bez nikogo... i
co ? Myliłam się. Nigdy nie był wylewny,ale teraz ja juz nie daję rady. to że
zaszłam w ciążę to chyba cud - ze tak szybko bo po 4-ch m-cach, dziecko-
pragnienie naszej miłości??? Inaczej dzis to nazywam - dziecko SPEŁNIENIE
MOJEGO NAJWIĘKSZEGO PRAGNIENIA, MARZENIA, jestem szczęśliwa że je mam bo to
ono mnie teraz trzyna na duchu mimo że ma niespełna dwa latka. Kochamy się
teraz do 5 - 7 MIESIĘCY hmm... z mojej inicjatywy. Nie ma problemów ze
wzwodem, ja jestem zadbaną bardzo atrakcyjną kobietą, zawsze w łożku
dogadzaliśmu sobie pozatym nasz seks jest zawsze b.udany Ale ja potrzebuję
pragnienia z jego strony, potrzbuję czasem tylko zwykłego dotyku, delikatnego
pocałunku, głaskania po dłoni ...poprostu czułości, ciepła, wsparcia,
rozmowy, poczucia bezpieczeństwa w jego ramionach i seksu od czasu do czasu.
Czy to za dużo? Przeciez na tym polega życie. Próbowąłam tyle razy o tym
porozmawiać to niestety ale milczy, nie ma innej kobiety, nie pójdziemy do
seksuologa bo za mała miejscowość - tu wszyscy o wszytkim wiedzą. Ręcę mi
opadają a łzy ze mnie się leją, nie daję sobie rady. Na codzien świetnie sie
dogadujemy, jest idelanie, nie ma kłótni między nami, widac zgodę i miość do
siebie ale bez okazywania, nawet jeśli to ja go przytulam to nie czuje tego
ciepła, to przytula mnie niczym kołek drewniany. kiedyś było mi łatwiej
przełamac sama siebię i zaciągnąć go do łóżka, teraz juz brak mi sił. Rany co
jest my się kochamy.... ale jak przyjaciele, bo co to za miłośc bez seksu,
nam zależy na sobie, chcemy być razem. Ale ja już się wykańczam psychicznie,
jestem kłębkiem nerwów, dlaczego powiedzcie mi dlaczego? Co ja robię nie tak?
Jak mamy sobie pomóc? Próbowąłam namówic na wizytę u seksuologa gdzieś w inym
mieście np W-wa ale nawet nie wiem gdzie szukać, ba co ja mówię o szukaniu
lekarza, jak on nie chce, jak tylko wchodzę na temat braku ciepła z jego
strony, na temat braku seksu -to milczy,albo powie oj daj mi spokój jakas
wariatka z ciebie, a jak uda mi się go zaciągnąc do łóżka to wszystko gra.
Moze zastanawiacie się dlaczego mówie uda .. i dlaczego go non stop nie
zaciągam skoro on mnie nie ciągnie ? bo mi często odmawia, a to film, a to
mecz, a to jest zmęczony ...rozumiem ale od czasu do czasu a nie non stop.
Zależy mi na utrzymaniu tego małżeńtwa, kocham go mimo wszystko, ja czuję i
widzę że on też mnie kocha ... tylko do końca nie tak jak ja bym tego chciała
i jak powinno się kochać żonę.