Dodaj do ulubionych

samotny i odrzucony w małżeństwie

05.06.07, 00:57
Witam serdecznie,
Nigdy nie myślałem, że będę szukał pomocy na forum (choć może bardziej
zrozumienia, potwierdzenia spostrzeżeń i wymiany doświadczeń). Przeglądam
wątki i tematy rozumiejąc, że nie jestem przeklęty, tylko... może mam pecha?

Zaręczam, że będę starał się być najbardziej obiektywny jak to tylko możliwe,
przecież to jest w moim interesie żeby otrzymać obiektywne odpowiedzi. Nie
będzie krótko ale za to wyczerpująco.
Jakoś trzeba zacząć; mam 32 lata, wykształcenie wyższe inżynierskie, dość
szeroką wiedzę ogólną (interesuje mnie prawie wszystko, generalnie ciągle
jestem ciekawy świata). Moja żona również ma 32 lata, wykształcenie wyższe,
jest inteligentna, ładna, zgrabna i ........ no właśnie. Nie mamy dzieci.
Jesteśmy małżeństwem niemal 4 lata a ja w zasadzie od 3 lat czuję się
samotny, odrzucony i niespełniony w związku. Wcześniej byliśmy ze sobą 3
lata. Nie wiem z czego to wynika, ale jak sięgnę pamięcią to dosłownie od
ślubu nie układa się nam w łóżku. Przed ślubem było nawet całkiem
fajnie, „ryzykowny” seks niemal pod okiem rodziców, pieszczoty kiedy tylko
mieliśmy wolna chatę (mimo, że nie do końca takie jakich pragnąłem, miło je
wspominam – niestety moją przyszłą żonę trudno było namówić na odrobinę
szaleństwa, preferowała raczej klasykę), upojne noce na wyjazdach – chyba
każdy ma podobne doświadczenia, wiecie o co chodzi.
Po ślubie nic się nie układa, nasze życie intymne to kompletna klapa,
absolutna kompromitacja. Mieliśmy w kilka problemów, które nas dotknęły:
śmierć teścia, poważna choroba teściowej i operacja ratująca życie i
rozumiem, że może to stępić pragnienia żony; ale przez 4 lata? W tym czasie
zawsze miała we mnie oparcie, nigdy się od niej nie odwróciłem.
Aby przedstawić pełny obraz muszę zaznaczyć, że to ja zawsze inicjowałem
zbliżenia, przed ślubem i po ślubie. Żona jeden jedyny raz, na serwetce w
kawiarni napisała, że „chciałaby się dzisiaj ze mną kochać” – ale to było na
początku znajomości. Potem to już tylko moja inicjatywa. Prowokowałem różne
sytuacje, zapraszałem do teatru, do kina, do knajpy, na kolację wiedząc, że
wprawia ją to w miły nastrój. Myślałem, że po ślubie poczuje się bezpiecznie
i się otworzy, ale to była mrzonka. Już w naszym mieszkaniu przygotowywałem w
salonie na dywanie „gniazdko miłości” – cały pokój na figle, świece, wino,
nastrojowa muzyczka, czasem kolacja do łóżka, odpowiedni nastrój żeby czuła
się bezpieczna i nieskrępowana. Żona (po pamiętnej karteczce) nigdy nie
sprowokowała sytuacji erotycznej, nigdy nie podała kolacji do łóżka, nigdy
nie ubrała seksownej bielizny, nigdy nie podjęła rozmowy o seksie, nigdy nie
zaproponowała obejrzenia „filmiku”, nigdy... Nawet jak się jej spodobał
nastrój to ja musiałem przez godzinę czy dwie doprowadzać ja do
stanu „używalności”. Niby chciała, zapewniała, że jestem dla niej atrakcyjny
(mam 186 cm wzrostu [reszta proporcjonalna], byłem wysportowany, zadbany
itd. – ostatnio trochę przytyłem) ale nie obdarzała mnie namiętnością, w
zasadzie musiałem się sam obsłużyć.
I teraz z perspektywy czasu, w sferze intymnej i w relacjach z kobietami mam
poczucie ogromnej pustki i klęski. Jestem zdruzgotany straconym czasem. Czuję
się potwornie mało męski i nieatrakcyjny.
Coś we mnie pękło, zdałem sobie sprawę z beznadziejności i upadku jako
mężczyzny. Ale postanowiłem się podnieść, zrzucam kilka nagromadzonych
kilogramów, odbudowuję
podupadłą w małżeństwie muskulaturę, biegam, jeżdżę na rowerze, uśmiecham
się częściej, widzę i czuję, że znowu przyglądają mi się kobiety – pragnę
ich! Nabieram pewności siebie.
I tu się pojawił problem, który jest głównym powodem mojego listu. Żona
zaniepokojona moją zmianą, zaczęła nagle zwracać na mnie uwagę. Zaczepia
niewybrednym: „Chyba masz jakąś kochankę?”, „Dla kogo tak się
odchudzasz?”, „To kiedy się wyprowadzasz?”. Ostatnio będąc na wyjeździe
służbowym przysłała mi sms-a o treści: „Całuję cię gdzie tylko chcesz”.
Oniemiałem. Przecież ja już nie widzę w niej obiektu seksualnego (nieładne,
ale treściwe określenie), nie mam marzeń z żoną w roli głównej, choć wcześnie
wyobrażałem sobie ostry, wyuzdany seks tylko z nią.
Ja teraz chcę innej kobiety, chcę nowych doznań, chcę być sobą, chcę mieć
kontakty z kobietami jak kiedyś. Wiem, że kobiety mnie lubiły, byłem naprawdę
niezły w łóżku, ponieważ to kobieta była dla mnie zawsze najważniejsza,
upajałem się widokiem wijącej się z rozkoszy kobiety. I wszystko to gdzieś
się rozmyło, musze zacząć od nowa.
Ale co robić, może to, że żona zaczęła zwracać na mnie uwagę coś zmieni, może
będzie jakiś przełom, w końcu bardzo ją kochałem, a może nadal kocham...? A
może się łudzę, że jeszcze będę szczęśliwy....?
Nie będę ukrywał, że jestem ciekawy waszych opini; co sądzicie, powinienem
mieć wyrzuty sumienia, że pragnę innej kobiety?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • deenzeel Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 02:30
      oniemiałeś i jej nie odpisałeś - może to byłby początek powrotu - chyba,że już
      zdecydowałeś i szukasz tylko potwierdzenia własnych przemyśleń
    • gomory Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 06:50
      Wszystko dzieje sie w glowie. Najpierw tam musi byc przyzwolenie na jakis krok by go dokonac. Ty juz rozliczyles zone za pozycie, masz logiczne wytlumaczenie, w malzenstwie dopatrzyles sie sprawcy spadku swojej formy. Tylko jeszcze nie werbalizujesz czy chcesz ja walnac po rogach czy porzucic.
      Gdy kochaliscie sie od czasu do czasu to normalne, ze latwiej bylo o zrywy ciala. Tym bardziej, ze byliscie soba bardziej zafascynowani. Skoro spotykaliscie sie tylko, to kazde spotkanie moglo byc ekscytujace. We wspolnym zyciu dochodzi codziennosc ktorej nie ma przy okazjonalnych widzeniach. Seks "ryzykowny" mogl dostarczac dodatkowych bodzcow ktorych teraz po prostu nie ma. Kobiety w sporej wiekszosci raczej niechetne sa inicjowaniu zblizen bardzo wprost. Dla ich samopoczucia lepszy efekt przynosi gdy to mezczyzna jest strona dazaca, zywo reagujaca na ich wdzieki. To model doskonaly, czesto (choc nie zawsze) funkcjonujacy u niezblokowanych erotycznie pan, nie wstydzacych sie kobiecosci. Dlatego mezczyzni liczacy, na kobiety smialo i wprost mowiace o swoich oczekiwaniach nie maja latwego zycia. Zreszta wielu facetow przy zderzeniu z taka kobieta najczesciej czuje zagrozenie meskosci i wycofuje sie ;).
      To, ze zona moze zaktywizowac poczucie zagrozenia z powodu rozstania to fakt. Z drugiej strony cale zycie nie bedziesz jej przeciez straszyl, porzucal i wracal by podgrzac namietnosc.
      Nie wiem jak u was wygladaja rozmowy i wasze relacje. Zona zdaje sobie sprawe jak bardzo jestes niespelniony? Ze juz nawet przestala byc postrzegana seksualnie?
      • albion4 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 08:13
        Koledzy - w takiej sytuacji jet tylko jedno wyjście
        • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 21:02
          rzeczywiście mam uczuciowy mętlik, ale przeważa poczucie żalu, że mogło być
          przecież tak pięknie, że wystarczyło tylko chcieć i spostrzegać czy tez
          postarać się poprawnie odczytać moje potrzeby; cholera, jak mówiłem o swoich
          potrzebach to po krótkim wykładzie co jest ważne (bo ona wie najlepiej, w końcu
          jest kobietą ma ogromną empatię i genialną intuicję... uuch!) czułem się jak
          zboczeniec, wykolejeniec, popaprany egoista i w ogóle to jestem dorosły i nie
          powinienem sie zajmować pierdołami....
          • kici10 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 01:18
            A co według Ciebie kryje się pod pojęciem "ostry, wyuzdany seks"?
            • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 08:10
              niestety dla mnie wyuzdany to po prostu jakiś lodzik, może 6/9, może w jakimś
              dziwnym miejscu, albo oglądając pornuska, ale przede wszystkim z dużym
              zaangażowaniem żony. Śmieszne, ale nic mocniejszego z żoną nie byłem sobie w
              stanie wyobrazić...
              • druginudziarz Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 08:26
                aaaster napisał:

                > niestety dla mnie wyuzdany to po prostu jakiś lodzik, może 6/9, może w jakimś
                > dziwnym miejscu, albo oglądając pornuska, ale przede wszystkim z dużym
                > zaangażowaniem żony. Śmieszne, ale nic mocniejszego z żoną nie byłem sobie w
                > stanie wyobrazić...

                Jest jeszcze malutka nadzieja, że po dziecku nabierze ochoty, ale i może jej też
                przejść już zupełnie. Zobacz jak to było u jej rodziców, to Ci da w miarę
                wiarygodną odpowiedź.
      • eeela Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 21:48
        Ty juz rozliczyles zone za pozycie, masz logiczne wytlumaczenie,
        > w malzenstwie dopatrzyles sie sprawcy spadku swojej formy. Tylko jeszcze nie w
        > erbalizujesz czy chcesz ja walnac po rogach czy porzucic.
        > Gdy kochaliscie sie od czasu do czasu to normalne, ze latwiej bylo o zrywy cial
        > a. Tym bardziej, ze byliscie soba bardziej zafascynowani. Skoro spotykaliscie s
        > ie tylko, to kazde spotkanie moglo byc ekscytujace. We wspolnym zyciu dochodzi
        > codziennosc

        Gomory, z tonu Twojej wypowiedzi wesze, ze chcesz kobiety troche bronic. Hmm, no
        jasne, biedna jest teraz, czuje sie zagrozona i pewnie slusznie, panu zas juz
        sie nie chce odbudowywac staran. Ja jednak, szczerze mowiac, nie wiem, czy
        chcialabym cokolwiek odbudowywac, gdybym przez szereg lat spotykala sie z
        obojetnoscia na moje starania. Jesli wszystko to, co wyzej opisane, jest zgodne
        z prawda, smutnie to moze wygladac.
    • lilyrush Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 09:46
      Jak zwykle decyzja należy do Ciebie. Ty wiesz czy ją jeszcze ochasz i chesz
      Waszego małzeństwa czy nie.
      Powstaje pytanei czy jest jakaś inna konkretna kobieta czy nie. Jeśli jest i
      Twoje marzenia i wizje są z nią zwiazane to raczej nie widze szans na powrót do
      udanego związku. Jeśli nie ma to może żona ma szanse wrócic do twoich marzen.
      Z drugiej strony Twoja sytuacja jest troche podobma do mojej, tyle, ze u mnie
      chodizo o całkształt twórczosci a nie tyko seks. Mój mąż przespał połowę
      naszego małżeństwa w jakimś latargu z którego zbudzil sie dopiero po moim
      komunikacie, ze ja już podziekuje. Zbudził się półtorej tygodnia temuy i teraz
      staje an uszach, zeby i pokazać, ze jest zupełnie inny niż był. Tylko ja i tak
      widzę, ze nie jest. Robi dokłądnie wszystko o co ja go poproszę czy powiem. ale
      z własnej inicjatywy nie kiwnie palcem. Ja tez nie wyobrażam sobie seksu z nim,
      choc nagle zauważył że jego wielki brzuchol nie jest aktrakcyjny.
      Ja wiem, ze juz nie che tego łatac i nie potrafie wrócic. I wazne jest to, że
      to jest moja suwerenna decyzja, nie spowodowana przez jakiegos innego
      meżczyznę. Tylko moja. Od lipca bede miałą swoje mieszkanie, wyprowadzam sie z
      dzieckiem.
      Pamietaj- nikt nie bedize żył i podejmował decyzji za Ciebie. Jeśli z żona tka
      ogólnie było dobrze to przemysl to. Nie masz żadnej gwarancji, ze spotkasz
      kobietę z którą bedzie lepiej w łóżku. Ale nie jest to też niemożliwe
      • m717 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 09:56
        Powiem Ci , że ja to samo przeżywałem sporo lat temu i nie podjąłem decyzji o
        odejściu, ale było dziecko...i teraz wiem dobrze, że popełniłem błąd. Kobiety
        tego typu jak moja żona i prawdopodobnie Twoja traktują seks jako niepotrzebny
        dodatek do życia i jeśli jeszcze teraz masz sporadyczny seks to po urodzeniu
        dziecka (dzieci) możesz o nim zapomnieć.
        Skończ z tym póki jeszcze masz szansę na szczęśliwą przyszłość! Dla mnie po
        wielu latach nieudanego małżeństwa w którym trwałem głównie dla dzieci taka
        szansa już jest o wiele mniejsza...
      • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 21:10
        nie ma jeszcze innej kobiety w moim otoczeniu. U mnie też nie chodzi tylko o
        seks; może nie całokształt ale kilka spraw mnie po prostu dobija, np:
        traktowanie instrumentalne - jesteś facetem to zrób to, tamto i siamto.
        Zdecydowanie nie mam dwóch lewych rąk, zrobię wszystko, ale w swoim czasie i w
        swoim tempie(nie cierpie partactwa). JEdnak wystarczy że obsunę się czasowo z
        czymś o 1 dzień i mogę być pewny że będzie mito wypominane co dwa dni przez
        okres 1 roku
        • deenzeel Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 02:09
          nie bądź dawcą ! zrób to i siamto mnie ubawiło -znam to i siamto
          i nawet jak już wychodzę na prostą to dochodzą nowe siamta - dlatego
          może lepiej zainwestować w siebie co uczyniłeś - to może teraz kajaczek i na
          dwa dni z domku ? trzymaj się ciepło
        • druginudziarz Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 08:21
          aaaster napisał:

          > nie ma jeszcze innej kobiety w moim otoczeniu. U mnie też nie chodzi tylko o
          > seks; może nie całokształt ale kilka spraw mnie po prostu dobija, np:
          > traktowanie instrumentalne - jesteś facetem to zrób to, tamto i siamto.
          > Zdecydowanie nie mam dwóch lewych rąk, zrobię wszystko, ale w swoim czasie i w
          > swoim tempie(nie cierpie partactwa). JEdnak wystarczy że obsunę się czasowo z
          > czymś o 1 dzień i mogę być pewny że będzie mito wypominane co dwa dni przez
          > okres 1 roku

          Ano widzisz, czyli jest jednak coś więcej niż same problemy z sekszeniem.
          A może byłoby inaczej jakby coś tam robił w jej tempie a nie swoim?
          Może nie jest po prostu usatysfakcjonowana tzw. codziennym życiem?
          Bo to jest taka gra "pokaż jak bardzo Ci na mnie zależy i zrób coś jeszcze a
          będzie nagroda", przy czym wcale nie ma pewności że w końcu będzie.
          Nie ma tez pewności co jeszcze można zrobić, niewykluczone że sama nie wie.
          I teraz muszą się spotkać dwie chęci: jej chęć to zrozumienia Twojego problemu i
          do modyfikacji swojej postawy oraz Twoja chęć to zrozumienia jej potrzeb
          (emocjonalnych) i zaspakajania ich na akceptowalnym przez obie strony poziomie.
          A teraz drastycznie będzie: gdy są takie problemy o jakich piszesz, rzadko udaje
          się sprawę dograć, zwłaszcza, że sprawa jest już zaawansowana kilkuletnim
          brakiem zrozumienia. I jeszcze wskazówka: przyjrzyj się jak wyglądały relacje
          pomiędzy jej rodzicami, zresztą niegłupim pomysłem jest też zastanowić się nad
          swoimi rodzicami.
    • sagittka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 09:58
      > służbowym przysłała mi sms-a o treści: „Całuję cię gdzie tylko chceszR
      > 21;.
      > Oniemiałem. Przecież ja już nie widzę w niej obiektu seksualnego (nieładne,
      > ale treściwe określenie), nie mam marzeń z żoną w roli głównej, choć
      wcześnie
      > wyobrażałem sobie ostry, wyuzdany seks tylko z nią.


      Wiesz, tez kiedyś z jakiegoś wyjazdu mąż przysłał mi smsa w stylu "całuję cię
      tam gdzie lubisz" i ja od razu pomyślałam o nim ciepło i przypomniałam sobie
      jak to on mnie tam całuje. Taki sms przypomina o czymś dobrym, przyjemnym i
      pozwala choć w jakiś wirtualny sposób poczuć partnera i zatęsknić.

      U ciebie to nie dało efektu, bo twoja żona, jak piszesz, nie obdarza cię
      pieszczotami, nie daje ci prawie nic w seksie (choc ma pewnie wrażenie, ze daje
      całą siebie, skoro pozwala na stosunki), więc taki sms jest pusty, nie jest
      żadną obietnicą, a jedynie wynika z poczucia zagrożenia. Rozumiem twoją
      reakcję, jest naturalna.
      Twoja żona przez całe lata dbała o to, zeby być dla ciebie istotą aseksualną,
      nie wykazywała żadnego zainteresowania tą sferą, więc obecne twoje podejście do
      niej wydaje się być konsekwencją jej zachowania. To jednak można zmienić.

      Uwierz, że mozliwe jest także to, ze znowu będziesz pragnął żony, wymaga to
      jednak wysiłku z jej strony (jeśli będzie miała świadomość że powinna coś
      naprawiać) i z twojej strony, jeśli nie zniszczysz waszego uczucia zdradą.
      Jesli okaże się, ze nie jesteście w stanie niczego zmienić, wtedy rozważaj
      odejście.
      • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 21:24
        właśnie problem w tym, że nie wierzę już w jej przemianę...
        prawie 4 lata sie łudziłem i mi po prostu przeszło.
        Powiem ci co sobie mysle: jej obecne zainteresowanie moją osobą sprowokowane z
        pewnością przez moją zmianę i coraz większą pewność siebie, ale jest dodatkowo
        podsycane przez chęć posiadania dziecka (głównie dlatego, że tydzień temu
        ostatni bezdzietni znajomi zostali rodzicami). Mam niemiłe uczucie, że będę
        dawcą spermy i na tym się skończy. Nic to nie zmieni między nami
        • oksytocyna1 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 16:07
          Aaaster,może ze 3 razy coś wpisałam na forum gazety, ale teraz muszę. Nie daj
          się wpuścić w dziecko, bo unieszczęśliwisz i siebie i to maleństwo. Tak,
          będziesz dawcą spermy, vel bykiem rozpłodowym. Uważaj na wpadki kontrolowane.
          Jest duże prawdopodobieństwo, że będziesz tego żałował. Dziecko samo w sobie nie
          uratuje uczuć między rodzicami. A z nim jeszcze zdążycie, najpierw poukładajcie
          Wasze relacje. A jeśli nic Wam nie wyjdzie, to dziecko jeszcze zdążysz mieć, z
          kobietą, która pokocha Ciebie i będzie się z Tobą kochała, akceptowała. A żonę
          masz zimną i wyrachowaną, wygodnicką, "psa ogrodnika". Trzymaj się ciepło.
    • mimiszka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 10:52
      Nie rozumiem pewnych rzeczy czy wy z sobą nie rozmawiacie ,czy między wami nie
      ma żadnej komunikacji słownej. Zamiast filozofować i zastanawiać się czy to ma
      sens, trzeba usiąść jak to się mówi potocznie do stołu i rozmawiać i jeszcze raz
      rozmawiać i to szczerze. Powiedzieć jej co ty oczekujesz ,co ona oczekuje od
      ciebie i wyjasnić sobie wszystkie nurtujące problemy. Gdyby ludzie potrafili z
      sobą szczerze rozmawiać i już na początku wyjasniac sobie wszystkie bolączki
      calkiem inaczej wyglądałoby zycie i nie musiałbyś szukać pomocy na forum .
      dlatego jescze raz powtarzam tylko szczere rozmowy takie od serca z żońą pomogą
      wam wysc z klopotów. pozdrawiam
      • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 17:49
        ha, ale żeby rozmowa sie powiodła conajmniej 2 osoby muszą chcieć rozmawiać...
        tutaj nie ma takiej sytuacji. Teraz już nie próbuję, ale wcześniej kilkanaście
        razy próbowałem poruszyć nasze sprawy i spotkałem się z takimi oto (w skrócie)
        odpowiedziami: "przecież jest dobrze, tylko żebyś się więcej mną zajmował
        (???)", "przeciez kochaliśmy się 2 tygodnie temu, nie było ci dobrze?" jakbyś
        mnie tylko tak przytulił i pogłaskał, niczego więcej mi nie potrzeba (!!!!)"
        itd, itp. Generalnie postawa jest taka, że ciągle za mało sie staram, za mało
        się nią zajmuję (nie chodzi o erotykę); postawa jest typowo roszczeniowa i ma
        za zadanie wzbudzać we mnie poczucie winy. O tekstach w stylu: "jestem
        zmęczona" czy też "muszę się wyspać" nawet nie wspomnę. Ciekawe, że przy całym
        moim zaangażowaniu, o którym pisałem w pierwszym tekscie, nie zaznałem nawet
        promila podobnego zaangażowania z jej strony. Szczytem dobroci jest zostawienie
        mnie w spokoju i nie zarzucanie mnie jakimiś pierdołami do zrobienia, bez
        których każdy normaly człowiek może spokojnie żyć.
    • justyna.ada Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 10:58
      > Ale co robić, może to, że żona zaczęła zwracać na mnie uwagę coś zmieni, może
      > będzie jakiś przełom, w końcu bardzo ją kochałem, a może nadal kocham...? A
      > może się łudzę, że jeszcze będę szczęśliwy....?
      > Nie będę ukrywał, że jestem ciekawy waszych opini; co sądzicie, powinienem
      > mieć wyrzuty sumienia, że pragnę innej kobiety?
      > Pozdrawiam

      Wyrzuty sumienia to nie wiem, ale skoro sam widzisz, że jest gdzieś szansa na
      szczęście z żoną, to jej tę szansę może najpierw daj :-))
    • misssaigon Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 11:43
      przebudzenie zapewne tymczasowe, zona zaniepokojona, ze dotad grzeczny i
      przewidywalny maz sie uniezaleznia, zdobedzie sie na niezbedny wysilek...kilka
      upojnych nocy, akt wlasnosci przyklepany, mozna wrocic do dawnych
      zwyczajow...skoro juz sie emocjonalnie i racjonalnie rozliczyles ze swoim
      malzenstwem to wwykorzystaj to i rozpocznij nowe zycie....

      panta rei
      • woman-in-love Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 11:51
        Ty już odszedłeś, i dobrze - jeśli jest prawdą to, co piszesz. Wg mnie ona od
        dawna kogoś ma.
        • lilyrush Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 12:10
          woman- wcale niekoniecznie
          żwyczajnie jej sie nie chce..i tyle
          • woman-in-love Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 12:19
            nie bardzo wierzę w istnienie młodych kobiet, które nie potrzebują seksu;
            statystycznie - 99% facetów jest robionych w konia przez żonki "migrenówki".
            Ale oczywiście, pani ta może znależć się w granicach błędu. Jednak sms (o tym
            całowaniu) świadczy albo o tym, że pomyłkowo zamiast do kochanka wysłała go do
            męża, albo całkiem klasycznie - poczuła ze płatnik może jej się wymknąć i
            zaczęła akcję "wulkan seksu".
            • kawitator Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 14:13
              Celnie i prosto. Przeczytaj kilkakrotnie posty Woman. Będe złośliwy i niegrzeczny ale byc moze włąsnie taki wulkan seksu moze spowodować po przyjeżdzie zajscie A moze juz zaszała i przygotowuje grunt "będziemy mieli dzidzi " z naciskiem na będziemy. Skad się przecież bierze te około 10-15 % dzieci wychowywanych przez nie biologicznych ojców
              • your_and Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 15:10
                Seks jest swoistym językiem wyrażania emocji miedzy ludźmi. Tych pozytywnych
                jak chęć wspólnego przeżywania ekstazy przyjemności i tych mniej pozytywnych:
                dominacji, kontroli i podporządkowania sobie drugiej osoby.
                W tym przypadku pachnie mi to że ta część trzymania władzy przez bycie
                niedostępną jest celem samym w sobie.

                A tak przy okazji nie od dziś wiadomo facecik dający się podporządkować, dla
                większości kobitek jest wymarzony i wygodny ale cóż zupełnie przy tym niemęski,
                i zupełnie nie wzbudza w niej chuci. Paradoksalnie większe starania takiego
                ułożonego samca jedynie pogrążają go bardziej w sytuacji bezseksia.
            • drak02 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 14:32
              Woman , jesteś cyniczną kobietą. Założę sie, że wyuzdaną a co gorsza księgową
              Ale niestety masz rację :)))


              woman-in-love napisała:

              > nie bardzo wierzę w istnienie młodych kobiet, które nie potrzebują seksu;
              > statystycznie - 99% facetów jest robionych w konia przez żonki "migrenówki".
              > Ale oczywiście, pani ta może znależć się w granicach błędu. Jednak sms (o tym
              > całowaniu) świadczy albo o tym, że pomyłkowo zamiast do kochanka wysłała go
              do
              > męża, albo całkiem klasycznie - poczuła ze płatnik może jej się wymknąć i
              > zaczęła akcję "wulkan seksu".
            • druginudziarz Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 08:34
              woman-in-love napisała:

              > nie bardzo wierzę w istnienie młodych kobiet, które nie potrzebują seksu;

              Mało jeszcze widziałaś.

              > statystycznie - 99% facetów jest robionych w konia przez żonki "migrenówki".

              A można prosić o źródło tych statystyk???

              > Ale oczywiście, pani ta może znależć się w granicach błędu.

              Babskie badanie. "Jedna baba drugiej babie".
              Bez urazy, ale są jeszcze światy, inne niż te w których się na co dzień żyje,
              może tym akurat masz taki krąg znajomych.
    • brunetka95 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 18:11
      masz @
    • bugbuddy Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 20:33
      Będziesz coraz bardziej myślał o skoku w bok, żona coraz bardziej będzie coś podejrzewać, będą Cię męczyły wyrzuty sumienia. Ale w końcu stanie się. I rozwód będzie tylko kwestią czasu. Ciesz się, że nie macie dzieci.
      • woman-in-love Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 22:11
        Misss, Your, Kawi - przyzywam Was na pomoc - powiedzcie Drakowi, ze nie jestem
        księgową! Co do reszty się zgadza ;-)
        • your_and Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 22:45
          Potwierdzam, WIL kompletnie nie ma ani temperamentu ani zawodu księgowej.
          • kawitator Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 10:22
            Z tego co wiem Woman nie jest z zawodu księgową Z wypowiedzi na forum wynika ze osobowościowo też nie pasuje do stereotypu księgowej
    • heyjoe23 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 05.06.07, 23:04
      Hej!
      Krótkie podsumowanie odpowiedzi + moje rady

      1. Zero seksu z Twojej strony - bo faktycznie jak pisze kawitator - dzidzi może
      jest już w drodze
      2. Jak pisze woman-in-love (i co przerobiłem sam) - obawa, że płatnik może dać
      dyla (tym bardziej prawdopodobne, skoro nie ma dzieci).
      3. Na 200% - nawet jeśli teraz zaczyna zauważać seks w Waszym związku, jak
      tylko poczuje, że ma Cię z powrotem, przeżyjesz powtórkę z (braku) rozrywki

      Mogłbym się jeszcze rozpisywać, ale dodam tylko dwa zdania:

      1. Jak ja Ci zazdroszczę, że w takiej sytuacji (jaką i ja mam) nie masz dzieci
      (bo możesz zacząć wszystko, absolutnie WSZYSTKO na nowo, starą panią usunąć z
      życia, a dla nowej być w 100% na wyłączność).
      2. "Tu się nie ma co zastanawiać. Tu trzeba sp...lać."
    • sagittka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 10:24
      Dopóki się nie porozumiecie i nie będziesz miał pewności że będzie jeszcze
      dobrze waszym małżeństwie, PILNUJ SIĘ, żebyś nie wpadł w ciażę!
      Dziecko niczego nie naprawi, raczej nasila kryzysy.
    • katarynka42 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 14:01
      Mysle ze nie powinienes miec zadnych wyrzutow,namietnosc i porzadanie to jest
      cos co kazdy potrzebuje w zwiazku wiec zaryzykuj tymbardziej ze u ciebie jest
      sytuacja taka ze nie macie dzieci wiec po co WEGETOWAC w tym zwiazku.pozdrawiam.
      • sunflower30 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 22:46
        jakie to smutne, że w małżeństwie chodzi głownie o seks. Zwłaszcza mężczyznom.
        A czy zapytałeś swoją żonę, czy jest jej z Toba dobrzez w łóżku?Bo obawiam
        sie,że kobiety nie zadawalasz, nie masz do niej podejścia, więc ona nie chce z
        się bzykać i już. Skończyły sie czasy bezwolnych, posłusznych kobiet,
        wykonujących bez gadania "małżeńskie obowiazki". Rzeczywiście, najlepsze, co
        możesz zrobić dla niej, to dać nogę i uwolnić ją od swego towarzystwa.
        • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 23:17
          przepraszam, napiszę wprost i musi to zabrzmieć nieskromnie;
          otóż jeśli chodzi o łóżko nigdy nie miałem żadnego problemu z żadną kobietą, a
          było ich kilkanaście i każda inna (zwłaszcza na studiach z kilkoma łączył mnie
          tylko seks, ale taki był układ - po prostu chciały to robić ze mną). Byłem
          naprawdę świetny (mam nadzieję, że nadal jestem) ponieważ jak pisałem w głównym
          tekście zawsze na pierwszym miejscu u mnie jest kobieta. Tak już mam, że
          zwłaszcza w łóżku potrafię się "wsłuchać" w jej potrzeby. Nie inaczej jest z
          żoną - jak już się zabiorę do rzeczy to nie ma bata żeby było źle. Ale zupełnie
          nie o to chodzi! To ja daję z siebie wszystko, kombinuję, proponuję,
          rozpieszczam, dogrzewam, ustawiam, przekładam i co tam jeszcze chcesz. Problem
          w tym, że ona nic nie daje z siebie, rozumiesz - stacja samoobsługowa, zero
          namiętności. Jak pytam po minecie na co ma ochotę to mówi: "Ty już wiesz
          najlepiej co lubię" albo "JA nie wiem, ty wszystko robisz dobrze". Otóż innych
          kobiet, z którymi wcześniej byłem nie musiałem pytać na co mają ochotę, bo po
          minecie był lodzik i cały system zachowań instynktownie prowadzących do
          spełnienia. Także nie zrozumiałaś do końca o co chodzi, ale myślę że
          nakreśliłem to jasno.
          • heyjoe23 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 07.06.07, 07:51
            No nieźle - taka samoocena ;-). Ale jeśli czujesz, że tak było, i to nie z
            jedną, to coś w tym musi być. Nie wnikam, czy jesteś dobry, ale to co opisujesz
            znam bardzo dobrze. Posłuże się cytatem z jakiegoś innego forum w gazecie, ale
            zapisałem go sobie, bo jest chyba niezły: "wybierz "odpowiedni" moment, stwórz
            nastrój, podnieć mnie, ustaw mnie, mów coś, zaspokój mnie, mów coś, wycisz
            mnie, mów coś, nie pal, nie pij.". Ze swoich doświadczeń dorzuciłbym jeszcze
            tekst: "Od czego ty tu jesteś?".

            A z drugiej strony - tak jak piszesz - jeśli drugiej stronie zależy i nie jest
            egoistą/tka, to nie są potrzebne rozmowy, tylko próbowanie/działanie. Owszem,
            można nie trafić, ale czymś innym jest działanie i nie trafienie, a czymś innym
            podejście na kłodę (inny cytat: "ja jestem, a ty rób").
            • aaaster do heyjoe23 07.06.07, 11:46
              ot to właśnie chodzi - o NAMIĘTNOŚĆ!!! Niestety wiele kobiet, w tym i moja
              żona, myli namiętność z nadskakiwaniem, podrywaniem itp. Dla niej namiętnie to
              znaczy, że zabieram ją do teatru, potem na kolację, potem kładziemy się spać
              ona mówi, że było cudownie i rozanielona czeka aż się nią zajmę. Pewnie myśli
              sobie: "no dobrze, starałeś sie dzisiaj więc jestem tu leżę i bierz mnie".
              Czyli zdejmij bawełniana piżamkę, rozgrzej, podnieć, ustaw jak sobie chcesz....
              przecież leżę i jestem cała twoja. Eeech, szkoda gadać....
              • heyjoe23 Re: do heyjoe23 07.06.07, 13:40
                No właśnie. Ja leżę a ty rób, a na koniec i tak będę miała kwaśną minę, albo
                puszczę tekst, który cię zdołuje typu "za mało się starasz". Egoizm 200%.
    • light.t moja opinia 06.06.07, 23:03
      > Ja teraz chcę innej kobiety, chcę nowych doznań, chcę być sobą, chcę mieć
      > kontakty z kobietami jak kiedyś.

      Co Cie od tego odwodzi?
      Chcesz innej kobiety? Chyba nie trzeba Ci mowic, co zrobic, aby taka soba
      zainteresowac.
      Chcesz nowych doznan? Wyciagnij po nie reke.
      Chcesz byc soba? Badz.
      Nie trac czasu na zastanawianie sie. Zrob cos, poderwij jakas kobieta. Dopoki
      tego nie zrobisz, nie bedziesz wiedzial, jak to jest.


      > Ale co robić, może to, że żona zaczęła zwracać na mnie uwagę coś zmieni, może
      > będzie jakiś przełom, w końcu bardzo ją kochałem, a może nadal kocham...? A
      > może się łudzę, że jeszcze będę szczęśliwy....?

      Niestety, nikt nie ma zdolnosci do przewidywania przyszlosci, wiec Twoje pytania
      pozostana bez odpowiedzi. O, przepraszam- czas moze ja przyniesc. Stracony niestety.
      • aaaster Re: moja opinia 06.06.07, 23:27
        bardzo bym chciał poderwać jakąś babkę i nawet flirtuję sobie, ale jak zaczyna
        być "poważnie" to odzywa się we mnie jakaś cholerna lojalność; przecież jestem
        już (albo jeszcze) z jedną kobietą... cholera, miałem kilka babek ale nie na
        raz!
        • light.t Re: moja opinia 06.06.07, 23:31
          Rozumiem, sumienie sie odzywa (to moze oznaczac, ze jeszcze nie jest tak zle;
          choc podobno mowia tak ci, ktorzy robia wbrew jego glosowi)
          Musisz ustalic jedno: chcesz ta lojalnosc uciszyc, czy nie? Jesli tak, to pozwol
          sobie na spontaniczne dzialanie- zobaczysz, co bedzie pozniej. Jesli nie- to
          nawet nie flirtuj, bo w miare jedzenia apetyt bedzie Ci rosl...
    • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 23:17
      No proszę. Nie ma to jak jęczący facet. Jeszcze pożycz od żony czerwoną torebkę
      jak tinky-winky i będzie oka. Na pewo zaplusujesz u małżonki. Kurdebalans
      wszystkie te jęcząco-męczące chłopy sprawiają że robi mi sie niedobrze. I jak
      tu nie mówić że zaczyna brakować "prawdziwych" kobiet. Dlatego że coraz mniej
      jest "prawdziwych" mężczyzn. Takich co to w razie przegranej wzruszą ramionami,
      spluną i zaczną wszystko budować od nowa, a nie zatoną we łzach skrzywdzonej
      przez życie ofiary.

      Alleluja i do przodu...
      • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 23:22
        jeśli dobrze zrozumiałem, wg ciebie "prawdziwy facet" to ten, który zawija
        manatki w przypadku problemów i spluwając szuka nowej kobiety - tak???
        • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 06.06.07, 23:36
          Przypisywanie innym swoich myśli to tzw. projekcja. Bardzo bym prosił żebyś
          tego nie robił, tym bardziej że nigdzie nie pisałem o manatkach i ich zwijaniu.
          Natomiast jeżeli wielokrotne próby rozmów i przekonywanie innymi metodami nie
          dają wyników (a trzeba zwrócić uwagę że dziesięciokrotne tłumaczenie tego
          samego daje podstawy do podejrzenia że osoba nie tyle że nie rozumie, co nie
          chce zrozumieć) to rzeczywiście trzeba zwijać żagle chyba że zaakceptujesz tą
          sytuację i pogodzisz sie z nią do końca swoich dni.

          Alleluja i do przodu...
          • misssaigon ankieta -specjalnie dla astera 07.06.07, 11:59
            jesli ci to ułatwi podjecie decyzji - to prosze forumowiczów o głosowanie:
            - kto jest z atymmżeby aster odszedl od zony i zaznal szczescia i seksu w
            ramionach innych uzyskujac jednoczesnie rozgrzeszenie i zwolnienie z wiezów
            lojalnosci - torebeczke do prawej rączki

            - a kto chce zeby trwal, meczyl sie i cierpial jak Werter co najmniej -
            torebeczke do lewej raczki
            • aaaster Re: ankieta -specjalnie dla astera 07.06.07, 12:09
              misssaigon - dzięki ci dobra kobieto :-)
              znalazłaś wyjście z tej patowej sytuacji.
              Teraz juz wiem co mam robić dalej i jak żyć!
            • miedzianakonefka Re: ankieta -specjalnie dla astera 07.06.07, 16:33
              A może być czerwona ta torebeczka ?

              MATKOM POLKOM mówimy stanowcze NIE...
    • flourish zaproponuj żonie terapię małżeńską 07.06.07, 12:05
      gdy się nie zgodzi idź sam na terapię i rzuć babę.
      Przynajmniej się dowiesz dlaczego wybrałeś taki egzemplarz i nie powtórzysz
      błędu w przyszłości
      • aaaster Re: zaproponuj żonie terapię małżeńską 07.06.07, 12:10
        nie pomyślałem o tym, ale cenna uwaga. Może mam jakiś defekt, że tylu kobiet
        wybrałem akurat tą, która daje mi najmniej zadowolenia?
        • flourish właśnie 07.06.07, 12:21
        • flourish szkoda życia na szukanie na oślep 07.06.07, 12:25
          skoro już masz silną motywację do pracy nad sobą wykorzystaj to...
          zyski będą tylko Twoje
          wydaje mi się ze już na początku otworzyłeś jakiś układ ze swojej przeszłości
          z tego punktu widzenia kontynuacja związku nie ma sensu
          jestem też gotów założyć sie że żona odmówi udziału w terapii i uzna że to Ty
          masz problem
          wtedy niestety przychodzi ta chwila decyzji
      • szukamkochanki75 Re: zaproponuj żonie terapię małżeńską 07.06.07, 13:57
        Ja ze swoją byłem. Na pierwszej sesji się skończyło.
        Gdy lekarz (facet, może to błąd) postawił wstępną diagnozę, i mówił żonie co ma
        zrobić...to po wyjściu z przychodni...w samochodzie...powiedziała mi że to zbok
        jakiś....ehh..kobiety...
        A pomysły Pana proste były....jakże seksualne....np. szybki lodzik w przedpokoju
        po powrocie z pracy....Czy to tak wiele? W życiu coś takiego się nie
        przytrafiło....Ani podobnego. Po ślubie oczywiście.
        Przed bywało lepiej.
    • szukamkochanki75 czytam i oczom nie wierzę 07.06.07, 13:54
      aaster !!!

      Przeczytałem wszystko...z ogromnym zaciekawieniem...jestem zdumiony...
      Praktycznie WSZYSTKO o czym piszesz sam przechodzę. Dokładnie taka sama
      sytuacja, poczynając od wieku, wykształcenia, zainteresowań, wątków z kobietami
      na studiach...pewności co do swych umiejętności łóżkowych...czasem trwania
      małżeństwa, uniesień przed ślubem i ich charakteru i okoliczności, niestety na
      żonie kończąc...
      Dosłownie z ust mi to wyjąłeś...
      Jest tylko jedna różnica...ja już mam 2 dzieci, swoich, i z miłości do dzieci i
      poczucia (nie wiem czy dobrze pojętego)obowiązku nie odejdę. Dzieci płodziłem
      świadomie, licząc na to...jak ktoś to gdzieś ujął...że po dzieciach może się
      zmieni...
      U mnie się nie zmieniło. Jest jeszcze gorzej.
      Rozmowy nie prowadzą do niczego poza Jej płaczem. I obietnicą że zacznie się
      starać. Tylko obietnicą.
      Starania moje do niczego nie prowadzą.
      Totalny brak...jak to celnie ująłeś - namiętności, pojętej w dokładnie taki
      sposób, o którym piszesz....
      Męskie ego nie pozwala mi na żebranie o seks, nie upodobniłem się jeszcze do
      obitego, skomlącego kundla....
      Co dziwne...ja na swój sposób nadal Ją kocham...
      Ubóstwiam dzieci, dla nich zrobiłbym wszystko! Z pocięciem się na kawałeczki
      włącznie. Bardzo chcę, by dorastały w pełnej, normalnej rodzinie...

      Ja swoje życie seksualne przegrałem. Nie życzę tego nikomu. Już przestałem się
      łudzić.
      Pozostałe aspekty życia nie są przegrane, ale to seksualne, jakże ważne
      tło...kładzie się cieniem na moich pozostałych osiągnięciach życiowych.

      Ktoś w trakcie dyskusji wspomniał, że są dwa warianty... zostaw, albo dopraw
      rogi. Coś mi się wydaje, że mi został już tylko ten drugi wariant....
      Tylko czy wytrwam całe życie (może nie całe, ale do andropauzy)doprawiając rogi
      i szukając 'pieprzu' poza małżeńskim łożem? To potrafi dać frajdę....co jakiś
      czas nowa, inna kobieta....nowe iskry...inny seks...
      Oczywiście fatalnie się czuję z takim wyborem, ale pozwala mi to na poczucie się
      znowu atrakcyjnym, pożądanym i spełnionym facetem....Trochę tak, jakbym miał
      kontrolowaną schizofrenię.
      Życie staje się prostsze...tylko gdzieś w głębi jakiś cierń wbija się w
      serduszko....że muszę coś udawać...że być może stałem się pajacem, który ma
      wyłącznie konsumpcyjne podejście nie tylko do seksu, ale i do całego życia.

      Czy jest dobre rozwiązanie takiej sytuacji? Oczywiście nie ma. Co stanowi
      mniejsze zło? Zdrada i hedonistyczne czerpanie przyjemności z czystego,
      pozamałżeńskiego seksu?

      Człowieku...gdybym raz jeszcze mógł wybrać, zanim pojawiły się dzieci....nie
      zastanawiałbym się....chyba wiesz, co bym wybrał?

      Ach zapomniałbym...mógłbym jeszcze brać brom....i stać się mentalnym
      kastratem...ale czy to byłoby lepsze rozwiązanie? Dać się stłamsić i zapomnieć o
      seksie? Na razie takie rozwiązanie nie mieści mi się w głowie.

      Jeszcze jedno...moja żona nie ma drugiego faceta...kobiety niestety też nie :)
    • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 07.06.07, 16:14
      No więc nakręcony tym forum i z chęcią wyjaśnienia sprawy postanowiłem dzisiaj
      porozmawiać z żoną. I cóż... Padły argumenty, że czeego ja chcę, przecież mam
      uprane i ugotowane (bardzo sporadycznie gotuje bo nie lubi)i nie rozumie o co
      mi chodzi. Więc ja jeszcze raz o namiętności, o bliskości, o spełnieniu a ona
      na to, że "Kobieta jak się nie czuje kochana to jej się nic nie chce" !!!!
      Cóż... JEśli ja to wszystko poprawnie rozumiem to znowu chciała powiedzieć, że
      za mało się staram, za mało robię ??? Czy ktoś z was forumowiczów uważa, że ten
      argument nie jest uniwersalny, dołujący i poniżej pasa??
      • glurpuk Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 07.06.07, 17:01
        Jest ponizej pasa, to pewne. Moze ona za cos sie msci? Kobiety potrafia byc
        okrutne i doskonale potrafia znecac sie psychicznie, gorzej, jesli trzeba
        wyrazic, o co dokladnie im chodzi, czesto prawda nie potrafi im przejsc przez
        usta. Trzeba taka zmusic do terapii malzenskiej, moze wtedy sie otworzy. Jesli
        sie nie zgodzi to, jak juz zasugerowal ktos wyzej, to bedzie konic.
      • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 07.06.07, 17:12
        Ty się kolego weź w garść i nie licz na jakieś tam rozmowy i inne trelemorele.
        A błaganiem tylko doprowadzisz do tego że będziesz częściej dostawał ciosy
        poniżej pasa. Trza się brać za życie robić swoje a partnerka jak będzie chciała
        to do ciebie dołączy a jak nie to jej wolny wybór i tyle. Mam za sobą okres
        błagania i powiem Ci że to do niczego dobrego nie prowadzi. Szkoda że
        doświadczenie zdobywa sie dopiero z wiekiem :P

        MATKOM POLKOM mówimy stanowcze NIE...
      • matylda_n Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 14:59

        > a ona na to, że "Kobieta jak się nie czuje kochana to jej się nic nie chce" !!!!
        > Cóż... JEśli ja to wszystko poprawnie rozumiem to znowu chciała powiedzieć, że
        > za mało się staram, za mało robię ??? Czy ktoś z was forumowiczów uważa, że
        > ten argument nie jest uniwersalny, dołujący i poniżej pasa??

        Wiesz aaaster a może zamiast bawic się w domyślanki i niedomówienia trza było wprost zapytac kobitkę czy czuje się niekochana ? Pociągnąć temat i dowiedzieć się czego potrzeba jaj do szczęścia. Zrobiłeś to ?
        • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 16:09
          oczywiście, że zapytałem. Nie potrafiła zwerbalizować co dla niej znaczy być
          kochaną? Na prostsze pytanie "czego jej brakuje w związku" usłyszałem "No bo
          jakbyś się mną więcej zajmował...". To ja pytam ale jak więcej? co to znaczy
          więcej? Ja już więcej nie umiem, pewnie mogę ale nie umiem. Rozmawiam z nią,
          interesuję sie jej sprawami, zapraszam na wieczorne wyjścia, w łóżku też tylko
          ja tracę energię. Nie umiem robić więcej. Nie mam żadnego sygnału którego
          mógłbym się przyczepić.
          • matylda_n Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 16:38
            Może na poczatek przyjmij, że nie rozwiążesz za nią jej problemów. Ona sama musi się z tym uporać. A problem tkwi jak sam zauważyłes w jej niezdecydowaniu, niewiedzy co dalej.
            Twoja żona najpierw musi określić czym dla niej jest szczęście, kochanie, związek i czego chce od życia. Co stało się, że nagle poczuła się niekochana ?
            Każdy może mieć swój mały kryzys, ważne żeby to sobie uświadomić i szukać rozwiązania.
            A ty nie bądź taki nadgorliwy i nie staraj się być szczęśliwy za nią ;)
    • sunrise2006 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 07.06.07, 17:23
      no bomb, ja też mam za mało seksu, przez to spada mi poczucie pewności. A
      szkoda, super laska ze mnie. No to pisz na pocztę gazetową ;, to się
      dogadamy ;)) heheh
      po co utrzymywać nieudane małżęństwo? a tym bardziej, ze seks jest szalenie
      ważny!!!!!!!!
    • lilyrush Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 07.06.07, 18:45
      Tak sobie pomyślałąm, ze jednak meżczyźni to mają przechlapane.
      Ja ne mialam dylematu czy ja odejde to moje dizecko bedzie mnie jeszcze poznawać..
    • cichodajka3 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 07:25
      a ja doskonale rozumiem twoją żone. Ja mam tak samo. Mój mąż traktuje mnie jak
      służącą. Ma zrobiony obiad, posprzątane, wyprane. Sam palcem nie kiwnie. Zrobi
      coś z łaską jak mu dopiero powiem ale dopiero po jakimś czasie albo wcale bo
      zapomni. Ja jestem wciąż zmęczona, zniechęcona, sfrustrowana. Nie mam ochoty być
      miła, nie mówiąc już o seksie. On już też nie widzi we mnie kobiety. Nie
      przytula, nie mówi komplementów.Nie stara się wcale. Gdyby nie dziecko.............
      • heyjoe23 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 07:55
        Nie wiem jak u aaastera, ale u mnie: obiady jemy w pracy; jeśli gotujemy to
        zajmujemy się tym po połowie z moją lekką przewagą. Pranie robię ja w 75%.
        Prasuję wyłącznie ja (rzeczy swoje i dziecka, żona prasuje sobie coś od święta -
        2 razy w miesiącu, resztę rzeczy prasuję jej ja). Do sprzątania mamy co
        tydzień panią. Zakupy robimy razem (raz w tygodniu w markecie - duże). Żona
        wychodzi wieczorami kiedy chce (średnio raz na 2 tygodnie - korelacja z
        prasowaniem przypadkowa, ale jednak jest - dopiero piszą co zauważyłem ten
        fakt ;-)), ja wyszedłem w ciągu ostatniego roku 2 razy. Ale ochoty na seks nie
        ma (w zasadzie nie było, bo teraz mnie to w... czy jest czy nie ma). Jak to
        skomentujesz?
        • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 09:53
          Kurdebalans. Może jesteś za dobry jak taki cichy i wiecznie gotowy służący
          którego się ma w głębokim poważaniu. Patrząc na stada lasek biegających za
          karkami ze złotym łańcuchem na szyi mam dziwne wrażenie że oni żelazka nie
          widzieli na oczy o pralce nie wspominając. I chociaż słownictwo mają
          rynsztokowe a rączkę ciężką to kandydatek na wielką miłość i seksowanie na kopy.
          Uczucia to skomplikowana sprawa :)

          MATKOM POLKOM mówimy stanowcze NIE...
          • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 10:19
            miedziana...
            a wiesz że przyszło mi to kilka razy na myśl. Dokładnie miałem takie samo
            sprostrzeżenie: jakbym ją tak może troche sponiewierał słownie, pokazał kto
            jest panem i rzucił raz w tygodniu kasą na waciki to może by mnie zauważała.
            Oczywiście żądałbym czego chce kiedy chce. Tylko jak jak bym się czuł.... Ale
            coś w tym jest, że te laski lecą na obwieszonych złotem przygłupów zajmujących
            sie gangsterką, dostają wpierdol ale zaraz potem się uśmiechają i podskakuja
            jak im koleś zagra. Mam taką ciekawą opowiastkę: siedzimy kiedyś w całkiem
            porządnej restauracji i przychodzi taki palant z blondzią, podchodzi kelner a
            on do niej: mała co wjebi.sz dzisiaj?
            • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 10:47
              MHO znalezienie złotego środka między uległością a męskością daje dobre efekty
              (ze wskazaniem na męskość):P Osobiście byłem świadkiem zdarzenia gdzie kolo
              dzwonił po żonę w nadziei że dołączy do piwnej kompanii czekał niepokoił się a
              ona przyszło i wylała mu jego piwo na łeb. Brechtania było co niemiara,
              gościowi było głupio ale nic nie zrobił. Ja w takiej sytuacji wziąłbym piwa
              kumpli i zrobił żonie śmigus-dyngus a nie pokornie ocierał twarz. Kwestia tego
              czy człowieka stać na to żeby bronić swojego JA.

              MATKOM POLKOM mówiy stanowcze NIE...
      • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 10:08
        odpowiadam:
        gotuję najczęściej ja, bo inaczej od 4 lat jadłbym codziennie rosół -
        praktycznie nic innego nie robi ponieważ jest pracochłonne. Poza tym uwielbiam
        gotować i eksperymentować (podobnie jak w łóżku). Ja sprzątam mieszkanie kiedy
        trzeba (czytaj: kiedy jest brudno), żona sprząta w każdy piątek i jakoś w
        środku tygodnia ponieważ taką ma manierę. O praniu w zasadzeie nie ma co gadać;
        jast pralka i zrobienie prania to ok. 3-5 min - nie zaliczam tego do zajęć
        uprzykrzających życie. Prasuje ja ponieważ lubię chodzić w koszulach i ich jest
        w praniu najwięcej. Żona najbardziej jest zmęczona kiedy wybierze się na zakupy
        i przytaśta całą torbę niepotrzebnych aniołków, świeczek, wazoników, puzderek
        itd. Wszystkie ciężkie "zakupy" robię ja podczas powrotu z pracy. W naszym
        dotychczasowym życiu 2 razy zmienialiśmy mieszkanie: 1-wsze wyremontowałem
        całkowicie samodzielnie po pracy (łącznie z kładzeniem podłóg i zabudową kuchni)
        a pamiętaj, że jestem inźynierem i nie pracuję zawodowo fizycznie, mam raczej
        ciężką pracę przy projektach). Żona pojawiła się na wyremontowanym mieszkaniu
        dopiero podczas przeprowadzki. Drugie mieszkanie robiła ekipa, ale cały osprzęt
        typu gniazdka, lampy, półki, szafy itd to moje dzieło. Cały czas chodziłem w
        tym czasie do pracy, więc uważam, że miałem prawo nie skończyć jakiejś pierdoły
        i zrobić później.
        • druginudziarz Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 10:15
          aaaster napisał:

          > odpowiadam:
          > gotuję najczęściej ja, bo inaczej od 4 lat jadłbym codziennie rosół -
          > praktycznie nic innego nie robi ponieważ jest pracochłonne. Poza tym uwielbiam
          > gotować i eksperymentować (podobnie jak w łóżku). Ja sprzątam mieszkanie kiedy
          > trzeba (czytaj: kiedy jest brudno), żona sprząta w każdy piątek i jakoś w
          > środku tygodnia ponieważ taką ma manierę. O praniu w zasadzeie nie ma co gadać;
          >
          > jast pralka i zrobienie prania to ok. 3-5 min - nie zaliczam tego do zajęć
          > uprzykrzających życie. Prasuje ja ponieważ lubię chodzić w koszulach i ich
          [ciach]

          Sam widzisz, cóż jej więcej do szczęścia potrzeba...
      • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 10:10
        dla sprawiedliwości: dodam, że robi naprawdę świetne wypieki!!!
        • kawitator Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 11:27
          Aster
          Czytając Twoje posty w tym wątku można dojść do wniosku że to lubisz. Być usłużny, zrobić wszystko i czekać na łaskawe spojrzenie kobitki.
          Gdybyś nie lubił to by cie juz tam nie było chyba ze brak wzorców.
          Czy ty czasem czegoś nie zgubiłeś ? Miałeś w ogóle kontakt z Ojcem czy wychowywała tylko mamusia ?
          Powiedz o co ma się starać twoja kobitka skoro i tak ma wszystko podane na tacy. Nie macie dzieci to jesteś wolny Zabierz się z grupa kolegów na żagle . Wyjedź na 2 tygodnie nawet na mazury Wiatr woda jakaś gorzałka i kiełbaska przy ognisku. Proste męskie przyjemności Co ci szkodzi Obrazi się, ze obiadku nie będzie to zaraz zapisz się na siłownie i znikaj na całe popołudnia rozrzucając przepocone śmierdzące testosteronem podkoszulki po domu Niech Pozbiera i wypierze jak nie głośno się domagaj i wymagaj Nie wypierze to zapij mordę kilka razy i wróć w stanie wskazującym ( bez przesady oczywiście ;-))) ) Żadna kobitka nie zrozumie nic jak do niej mówisz jak dasz po kulach jak zobaczy ze facet może w każdej chwili bryknąć i wcale nie jest taki miły miso to się jaj cudowanie libido naprawia a i za gotowanie się weźmie jak nie poskutkuje to się spakuj podział majtku i niech szuka innego frajera co to jej potrzeby bezie zaspokajał Świat jest naprawdę piękny i sporo fajnych równych kobitek kręci się po świecie
          • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 11:46
            9/10 ale tylko dlatego że wychowanie przez mamusię nie zawsze skutkuje
            niemęskością ;) Ja byłem tak chowany a jest ze mnie kawał męskiego szowinisty i
            brudnej samczej świni. Co gorsza jestem z tego dumny :P

            MATKOM POLKOM mówimy stanowcze NIE...
          • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 12:05
            myśląc stereotypowo masz rację, ale świat na szczęście nie daje się zamknąć w
            sztywnych ramach. Akurat było odwrotnie, wychowałem się w pełnej rodzinie a
            ojciec był, mówiąc oględnie, surowy. I to właśnie nauczyło mnie żeby szanować
            ludzi i traktować po partnersku. Niestety taka postawa najczęściej jest
            bezlitośnie wykorzystywana.
            • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 12:10
              Amen.

              MATKOM POLKOM mówimy stanowcze NIE...
        • twins_aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 11:38
          Witam

          Od razu przepraszam, ze uzylem takiego nicka, ale poprostu, gosciu, normalnie
          jakbym czytal o sobie ;). Fajnie jest to zobaczyc w innym swietle, jako osoba
          trzecia. Nie bede sie tu rozpisywal o sobie, bo chyba lepiej, jak kazdy wezmie
          sobie kalke i odbije Twoja historie. Jedyna roznica to taka, ze ja budowalem i
          wykanczalem dom, nie mieszkanie.

          Powiem Ci tak, jestesmy zbyt wrazliwi i zbyt dobrzy dla nich. Wiem to, poniewaz
          za namowa pewnej kolezanki zaczalem ja traktowac bardziej "szorstko" i sa tego
          efekty. Ale niestety, jakto mowia, "Ten typ tak ma" i w momencie jak sie tylko
          ustabilizuje wszystko wraca do normy. Wazne jest, zeby duzo w tym zwiazku
          krzyczec, klucic sie, rzadac itd. Z osoba o takich cechach nie ulozysz sobie
          zycia pelnego harmonii i szczescia.

          Mamy zatem dwa wyjscia, porzucic swoja dobroc i romantyzm, przybrac bardziej
          meskie cechy, albo poszukac nowej zony, ktora nie bedzie tylko brala, ale
          rowniez dawala. Powiem Ci, ze wiekszosc kobiet potrafi docenic takich ludzi jak
          my, szczegolnie te, ktore maja za soba jakas przeszlosc i skonczyly 30 lat,
          osiagnely juz dojrzalosc i wiedza, czego chca.

          Cos sobie jeszcze przypomnialem, nie wiem jak u Ciebie, ale my bardzo czesto
          szczerze rozmawiamy. Rozmowy sa inicjowane zawsze przeze mnie, ale to szczegol.
          Najlepsze jest to, ze ona potrafi tak przedstawic ta sytuacje, ze zastanawiam
          sie, czy to czasem ja nie jestem tego winien. Na szczescie mam na tyle mocna
          osobowosc, ze ta mysl to tylko jak pylek przelatuje mi przez glowe. W kazdym
          razie wypracujemy jakis kompromis, zaczyna byc milo ... przez pare dni i
          historia zatacza kolo ;)

          Pozdrawiam
          • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 11:59
            tweens..
            jak to cholera się dzieje, że na chwilę potrafi być normalna i jak już zaczyna
            być dobrze to znowu coś nie pasi? Nie moge tego pojąć... Wcześniej też
            romawialiśmy, tylko problem w tym, że to ja byłem szczery, ale moja szczerość i
            bezpośredniość w wyrażaniu co mnie gnębi wywoływała u niej reakcję alergiczną.
            Jak ja mogę na głos mówić, że potrzebuję od czasu do czasu spontanicznego
            seksu, przecież ona się musi przygotować, nastawić itd. A w ogóle to jestem
            zboczony i ona nie słyszała żeby koleżanki miały takie problemy ze swoimi
            mężczyznami. Dalsza dyskusja jest bezcelowa...
            Skłaniam się coraz bardziej do odejścia, ale powstrzymuje mnie banalna obawa
            przed porzuceniem wszystkiego co ciężko wypracowałem. Ale echyba bede musiał to
            wpisać w koszty....
            • twins_aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 12:35
              aaaster

              Powiem Ci tak, one takie juz sa i tego nie zmienisz. Kiedys zagrozilem rozwodem
              to zmienila sie na miesiac ;) ale ... do czasu kiedy znow wrocilo do normy.
              Wiem, ze to jest zarazem smieszne jak i zalosne, ale tak juz jest. One sie nie
              zmieniaja!!!.

              Chcesz spontanicznego seksu, oto recepta. Badz stanowczy i zdecydowany, podejdz
              do niej, sciagnij majtki i do dziela. Jesli Ci odmowi, wydrzyj sie na nia, ze
              Cie to wqu..., ze chcesz seksu, ze masz juz dosc blagania o chwile namietnosci,
              a zobaczysz, ze zmieni zdanie :).

              I skoncz z okazywaniem uczuc, wyslij ja po piwo, kaz jej posprzatac itd. Wiem,
              ze dla Nas nie jest to latwe, ale innej recepty nie ma, niestety, nie w tym
              zwiazku. Nigdy nie bedzie dla Ciebie pelna ciepla, nie bedzie okazywac Ci uczuc.
              Jesli Ci to przeszkadza, to zmien kobiete. Ja sie nad tym zastanawiam od 2 lat,
              i wiesz, szkoda mi tego wszystkiego. Jest super przyjaciolka, na tym poziomie
              jest naprawde idealnie. Schody zaczynaja sie o poziom wyzej. Powoli pozbawiam
              sie tych uczuc i wiesz, zaczyna mi sie to coraz bardziej podobac ;) chodz w
              glebi serca marze o tym, aby kobieta znalazla ukojenie w moich ramionach i w
              milczeniu podziwiala ze mna piekno gwiezdzistego nieba.

              Pozdrawiam
          • miedzianakonefka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 12:03
            >Najlepsze jest to, ze ona potrafi tak przedstawic ta sytuacje, ze zastanawiam
            >sie, czy to czasem ja nie jestem tego winien.

            Oj tak. Moja ślubna ma specjalne kalendarzyki w których zapisuje wydarzenia z
            przeszłości i potrafi mnie zażyć czymś co działo się przed pięciu laty i czego
            nawet nie pamiętam. Jedynym sposobem jest nie dac się wciągnąć w dyskusję o
            starych czasach tylko konsekwentnie wracać do temtu dnia dzisiejszego.
            Wciąganie się w dyskusje typu: - a ty trzy lata temu... nie służą niczemu
            dobremu, a już na pewno nie porozumieniu zwaśnionych stron. Osobiście znam
            tylko jednego gościa który potrafi wygrać z kobietami w dyskusji o duperelach.
            A mnie niestety pozostaje tylko standartowe trzaśnięcie drzwiami w nadziei że
            się opamiętają :P

            MATKOM POLKOM mówimy stanowcze NIE...
            • twins_aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 08.06.07, 12:48
              miedzianakonefka napisał:

              > >Najlepsze jest to, ze ona potrafi tak przedstawic ta sytuacje, ze zastanaw
              > iam
              > >sie, czy to czasem ja nie jestem tego winien.
              >
              > Oj tak. Moja ślubna ma specjalne kalendarzyki w których zapisuje wydarzenia z
              > przeszłości i potrafi mnie zażyć czymś co działo się przed pięciu laty i czego
              > nawet nie pamiętam. Jedynym sposobem jest nie dac się wciągnąć w dyskusję o
              > starych czasach tylko konsekwentnie wracać do temtu dnia dzisiejszego.
              > Wciąganie się w dyskusje typu: - a ty trzy lata temu... nie służą niczemu
              > dobremu, a już na pewno nie porozumieniu zwaśnionych stron. Osobiście znam
              > tylko jednego gościa który potrafi wygrać z kobietami w dyskusji o duperelach.
              > A mnie niestety pozostaje tylko standartowe trzaśnięcie drzwiami w nadziei że
              > się opamiętają :P
              >
              > MATKOM POLKOM mówimy stanowcze NIE...


              Dokladnie tak to sie odbywa ;). Kobiety sa strasznie pamietliwe, zawsze
              wyciagaja stare sprawy, aby nadac rozmowie odpowiednia temperature i wyprowadzic
              z rownowagi rozmowce. Czasem ciezko jest zachowac zimna krew i wracac na
              odpowiedni tor dyskusji. Waznym elementem jest pewnosc tego, co sie chce
              powiedziec i nie dac sobie odebrac glosu ;P. Szkoda drzwi, w sumie bardzie
              ościeżnic ;)

              Pozdrawiam
              • sunflower30 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 09.06.07, 10:43
                aster, chłopie, rozwiedź się ze swoją zoną i koniecznie umów sie ze mną. A jak
                mnie poznasz, to napewno sie ze mną ożenisz. Na bank będę spełnieniem twoich
                marzeń! Też nie mam dzieci, więc nie będzie problemu.Bo robię to wszystko,
                czego ty pragniesz w związku (spontaniczny sex).A mimo to, zapewniam cię, nie
                jest dobrze w moim związku. Po pierwsze mężczyźni potrafią oddzielić sex od
                reszty zycia, kobiety nie!Kobieta musi czuć sie w związku kochana, adorowana,
                najważniejsza, aby mogła iść wieczorem na całość, bez kontroli, oporów.Nie ma
                namiętności, bez miłości. Zrozum to , chłopie!Ja z moim mężem tez mam problem,
                ale tak jakby z punktu widzenia twojej zony.widzę, ze mój mąż sie stara, ciężko
                pracuje, nie szczędzi mi pieniędzy...i to wszystko. Wiesz, czego zazdroszczę
                koleżankom?Kiedy facet spojrzy na kobietę wzrokiem pełnym troski, opieki. Kiedy
                będąc na spacerze czule obejmie, nieoczekiwanie weźmie za rękę. Ale to sa
                bzdety, tego sie mozna nauczyć. Chciałabym, zeby mąz był ze mnie dumny, że
                pracyję, mam wyzsze wykształcenie, mozna porozmawiać ze mną na każdy temat, nie
                jestem typem cizi pończoszanki. I co najgorsze, komplementy na temat wyglądu
                otrzymuję jedynie od obcych facetów. Te drobiazgi mogłabym mnożyc. Dla faceta,
                to jest nic, dla kobiety, bardzo wiele. Nie dostaję tego od męża, a jednak stać
                mnie na lodzika w środku nocy, na odstawienie teatru w postaci świeczek i
                bielizny seksownej przed bzykankiem. I czasami też mam juz dosyć, bo w naszym
                związku jestem sama. Nie sama, samotna. Też były rozmowy z mężem, żeby mnie
                zauważył, docenił. I nic. I zapewniam cie, ze czasami, jak mam iść z nim do
                łóżka, to wolałabym wycierać kurze. Ale co mam zrobić?Wziąć rozwód?Ale tylko
                pod warunkiem, że ty się ze mną ożenisz, ideale!

                P.S
                Zamiast tracic czas na sadzenie na necie, przytul żonę, powiedz jej, ze ją
                kochasz i że jest kobietą twojego życia, że jej potrzebujesz i pożądasz. I
                zobaczysz, co się stanie.
                • twins_aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 09.06.07, 18:57
                  > P.S
                  > Zamiast tracic czas na sadzenie na necie, przytul żonę, powiedz jej, ze ją
                  > kochasz i że jest kobietą twojego życia, że jej potrzebujesz i pożądasz. I
                  > zobaczysz, co się stanie.

                  Nie sluchasz Nas, albo nie rozumiesz. Myslisz, ze tego nie robimy, do tej Twojej
                  listy dodaj jeszcze czerwona rozne, a otrzymasz komplet. Powiedzialem to rowniez
                  w imieniu aaaster'a, Nasze historie sa zbyt analogiczne, by mogly sie w tym
                  przypadku roznic.

                  Pozdrawiam
    • czterolistna.koniczynka1 Aaaster - musisz do mnie napisac ! 09.06.07, 23:17
      Koniecznie ! Czekam na mail ;)
    • ada1212 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 18:17
      och jak ja bym chciała mieć takiego męża,a mam takiego,jak ty masz żonę!!!
      • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 21:48
        ada1212 - zamieńmy się! To takie proste i sukces prawie pewny!
        • kusiciel_dusz Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 22:02
          No i jak? Poprawiło się coś w domu?
          • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 22:48
            ciężko powiedzieć... z pewnością jestem teraz pewny, że nie będzie "dobrego
            seksu" z żoną, ponieważ nie traktuje tego jak jednego z najważniejszych
            elementów bliskości między mężczyzną i kobietą (inne konfiguracje są mi obce).
            Jestem również pewien, że seks jest dla mojej żony "marchewką"; lepiej mi nie
            dawać marchewki bo nie miałbym do czego dążyć. Jest niestety w błędzie myśląc,
            że facet nie może się obyć bez tego. Muszę przyznać że świetnie się obywam
            bawiąc się (choć to może się wydać żałosne) jej zdumieniem, że nie wołam seksu.
            Jest zaniepokojona i zachodzi w głowę jak to możliwe, że mąż nic nie sugeruje,
            chodzi bardzo puźno spać, wieczorami siedzi w necie itd... Oczywiście ma
            pretensje i zarzuty o zbyt małe zainteresowanie ale nie ma mowy, zaparłem sie
            na amen - teraz to albo przyjdzie koza do woza albo wypad z baru. Ja zrzuciłem
            znowu jakieś kilogramy, wskoczyłem nawet w t-shirt i majtasy rozmiaru L i jest
            zajebiście !!! Babki się za mną oglądają mam po co żyć.
            • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 22:52
              dodam tylko, że nie wykonuje żadnych ruchów ze swej strony, dzięki którym w
              naszym pożyciu mogła by się pojawić jakaś nowa wartość. Powinna dostać nobla za
              bierność.
              • sunflower30 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 23:02
                aaster, przepraszam, ze pytam, ale wspominałeś, że nie macie dzieci. Dlaczego?
                Zastanów się, może tu tkwi problem twojej żony.
                • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 23:17
                  a sam nie wiem... Na początku się dorabialiśmy, potem były jakieś kłopoty
                  rodzinne, zawsze coś blokowało. Potem to ja (no bo kto?) nalegałem na dzieci
                  ale znowu był problem, bo nowa praca czy coś tam, a teraz to chyba ja nie chce
                  mieć z nią dzieci... Prawdopodobnie należymy do par dla których żaden czas nie
                  jest dobry na posiadanie dzieci... Ku..a, ale do dupy to wyszło... :-(
              • kusiciel_dusz Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 23:03
                To właściwie to, po co Ty jesteś z żoną? Jak tak lecą na Ciebie babki to zostaw
                żonę i pomyśl o czymś zupełnie nowym. Po co żyć ze sobą jak nie ma z tego
                żadnych przyjemności.
                Dobrze się radzi obcej osobie a ja mam podobnie w domu:) tyle, że u mnie jest
                dwójka dzieci a w tym jedno miesięczne:)
                • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 23:20
                  Sam się pytam po co? No chyba ją kocham (jeszcze...?). Na niektórych
                  płaszczyznach żyje się nam naprawdę fajnie, ale wieczorem człowiek zawył by do
                  księżyca z żalu...
                  • alta_rica Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 23:24
                    No tak... a poza tym ta perspektywa rżnięcia przysłowiowego telewizora na pół
                    nie napawa optymizmem... ciężko się rozstać po wspólnym dorabianiu się... jak
                    cynicznie by to nie brzmiało
                    • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 23:38
                      dokładnie, to nie takie proste. Sam akt małżeństwa wszystko zmienia, no chyba
                      że ktoś nie ma "kręgosłupa" moralnego i my to dynda. W wolnym związku człowiek
                      się pakuje i wychodzi, przynajmniej w moim przypadku gdyby nie małżeństwo to
                      bym się nie zawachał. A tak - nawet myślałem żeby się wyprowadzić na jakiś
                      czas tak dla dla wstrząsu i zdowia psychicznego ale jakoś wyprowadzka kojarzy
                      mi się ostateczną i nieodwołalną decyzją...
                      • alta_rica Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 22.07.07, 23:44
                        Właśnie. I tak masz szczęście, że nie macie dzieci...
                        • sunflower30 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 23.07.07, 08:33
                          nie chcę być złym prorokiem, ale mam wrażenie, że wszystko się składa ku
                          partnerce na boku. Ona "przyjdzie jak złodziej" nawet nie będziesz wiedział
                          kiedy, w najmniej oczekiwanym momencie. Ale nie rób nic na siłę, nie szukaj,
                          tylko dbaj o siebie, w sensie zewnętrznym i wewnętrznym (zainteresowania).
                          Wychodź częściej z kumplami na piwko, idź do kina, na siłownię(na siłownię już
                          chyba chodzisz?). Kiedy spotkasz kobietę, która cię zakręci na maxa, sam
                          będziesz wiedział, co zrobić. A teraz nic nie planuj.
                          Pozdrawiam.
                          • sagittka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 23.07.07, 11:18
                            > Kiedy spotkasz kobietę, która cię zakręci na maxa, sam
                            > będziesz wiedział, co zrobić. A teraz nic nie planuj.

                            No, właśnie wtedy nie będzie wiedział co robić. Będzie zakręcony, zakochany,
                            spełniony erotycznie. Kiepskie to warunki na rozsądne myślenie i podejmowanie
                            życiowych decyzji. Poza tym, wtedy zostawi żonę, nie dlatego, ze jest z nią
                            nieszczęsliwy, tylko z powodu innej kobiety. Kiedy w końcu ta inna kobieta
                            będzie też przeszłością, będzie wyrzucał sobie, ze z jej powodu zostawił żonę.
                            Myślę, że właśnie teraz powinien podjąć decyzję, czy szuka szczęścia w żcyiu z
                            zoną, czy bez niej. Jesli bez niej, to jako wolny człowiek będzie mu łatwiej
                            ustalić priorytety i obrać drogę. Wtedy będzie najlepszy czas na nową miłość.
                  • ada1212 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 23.07.07, 11:26
                    aaster,jak czytam twoje wypowiedzi,to czuję dikładnie to samo...Wyć mi się chce!
                    Nie mogę znieść myśli,że mąż mnie ciągle odrzuca,ale po wczorajszym
                    przewertowaniu tego forum,stwierdziłam,że nie będę już prosić męża o sex i się
                    poniżać,choć bardzo brak mi tego!!!!!!!!!!!.Jeśli masz ochotę napisz do mnie na
                    e-meil,pogadamy sobie,a im bardziej dbam o siebie,tym bardziej mąż nie chce się
                    ze mną kochać.:-(coż to za życie,czasem mam wrażenie,że wszystko kręci się
                    wokół sexu,tak mi tego brak.pozdrawiam.
                    • patysiaty Do doktora!!! 23.07.07, 11:54
                      Miałem ten sam problem przez dobre kilka lat, do niedawna. I też przeszedłem
                      "wzbudzanie zazdrości", ćwiczenia, starania wszelakie, romantyczne wieczorki,
                      zmiany otoczenia - wsio klapa. Dopiero seksuolog wskazał przyczynę. W przypadku
                      mojej partnerki były to hormony (przy okazji okazało się, że potrzebna jest
                      terapia hormonalna także czysto zdrowotnym powodów), ale zostaliśmy uprzedzeni
                      także , że mogła to być jakaś trauma, złe wspomnienia, rutyna i różne takie.

                      Najważniejsze to się (czy raczej "Ją") przełamać. Przecież jak boli mnie ząb, to
                      idę do dentysty, jak zepsuje się telewizor, idę do serwisu. Seks też może
                      wymagać takiej naprawy. Warto, warto, warto!!! Nasz związek ożył, a przebyte
                      trudności dały nam dużo szacunku do siebie wzajemnie i seks stał się bardziej
                      przemyślany i bogatszy. Stąd między innymi jestem obecny na tych forach. Uczę się:)
                      • lilyrush Re: Do doktora!!! 23.07.07, 12:43
                        patysiaty napisał:

                        > Miałem ten sam problem przez dobre kilka lat, do niedawna. I też przeszedłem
                        > "wzbudzanie zazdrości", ćwiczenia, starania wszelakie, romantyczne wieczorki,
                        > zmiany otoczenia - wsio klapa. Dopiero seksuolog wskazał przyczynę. W
                        przypadku
                        > mojej partnerki były to hormony (przy okazji okazało się, że potrzebna jest
                        > terapia hormonalna także czysto zdrowotnym powodów), ale zostaliśmy uprzedzeni
                        > także , że mogła to być jakaś trauma, złe wspomnienia, rutyna i różne takie.
                        >
                        > Najważniejsze to się (czy raczej "Ją") przełamać. Przecież jak boli mnie ząb,
                        t
                        > o
                        > idę do dentysty, jak zepsuje się telewizor, idę do serwisu. Seks też może
                        > wymagać takiej naprawy. Warto, warto, warto!!! Nasz związek ożył, a przebyte
                        > trudności dały nam dużo szacunku do siebie wzajemnie i seks stał się bardziej
                        > przemyślany i bogatszy. Stąd między innymi jestem obecny na tych forach. Uczę
                        s
                        > ię:)

                        co Ty...prościej jest znaleźc sobie kochankę/ kochanka
                        Tanije wychodiz i traumy nie masz ;-(
                        • jumami Re: Do doktora!!! 24.07.07, 11:01
                          Klucz do rozwiązania problemu to SZCZERA ROZMOWA.Otwórz się i powiedz co
                          czujesz, jak jest tobie w związku itp.Pozdrawiam
                          • sylwiamich Re: Do doktora!!! 24.07.07, 12:28
                            Jak czytam takie wypowiedzi to smiać mi się chce.Szczera rozmowa?
                          • aaaster Re: Do doktora!!! 28.07.07, 23:25
                            jumami, szczefra rozmowa to była na samym początku, potem były juz tylko
                            najszczersze. Zostałem delikatnie mówiąc "olany", no bo to ja mam przeciez
                            problem. Z lekarzem jest dokładnie podobnie.
    • ada1212 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 23.07.07, 13:02
      rozmawiałam z mężem na temat lekarza,wyśmial mnie!!!mówi,że tak ma i mam to
      zaakceptować,ale jak mogę to zaakceptować,kiedy ja też mam swoje
      potrzeby,kiedyś sex między nami byl super,wszystko robiliśmy próbując nowych
      rzeczy itp..było bardzo dużo namiętności,mniej więcej od 1.5 roku to
      pryslo,jest mi tak strasznie ciężko...ciągle mam wrażenie,że mężowi na mnie nie
      zależy,że nie podniecam go jako kobieta,a moje poczucie wartości spadlo już
      chyba do 0.Mam 29 lat,7 lat stażu małżeńskiego,a sexu 0!.Tyle rozmów było na
      ten temat,wszystkie kończą sie tym samym,masz sie przyzwyczaić i koniec..To
      chyba nie jest normalne?
      • pawcio-po-prostu-pawcio Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 12.08.07, 22:42
        Ada - czy ty masz jakiś swój wątek tutaj ? Chodzi mi o to, że czytając Ciebie i
        astera można się wiele od was nauczyć. Ja mam 27 la i 2 lata małżeństwa. Po
        ślubie seksu prawie nie ma i jest do dupy. A w ogóle to proponuję wam, abyście
        jakiegoś bloga założyli. Chętnych by nie brakowało.
    • wawrzynka Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 23.07.07, 14:41
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi i wyć mi się chce jeszcze bardziej:-(((

      Assster jesteś bardzo młodym facetem, nie macie dzieci. Na Twoim miejscu nie
      zastanaiwałbym się. Po prostu poszukała swojego szczęscia, gdzie indziej.

      Szkoda życia, szkoda kazdego dnia....

      Mieszkam pod jednym dachem (nie mamy slubu) z 1/2 faceta. Teraz już wiem, że
      lepiej być samemu niz w zwiazku, gdzie nie ma namiętnosci.
      Wiem już, że jak ktoś nie ma libido...to nic nie pomoże.

      Jedyne co można zrobic to zmienic partnera...albo pogodzić się, ze bardzo ważna
      sfera życia dla nas przestała istnieć.
      Mam 36 lat nie potrafię pogodzic sie z brakiem seksu:-) Szybciej pogodzę się na
      z źyciem singla;-)

      Powodzenia i dobrych dla Ciebie decyzji:-)

      • sylwiamich Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 23.07.07, 15:39
        Nie płacz wawrzynka...juz za parę dni, za dni parę....:)))

        kabarety.tworzymyhistorie.pl/411_paranienormalni_blondynka.phpa
        • sunflower30 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 23.07.07, 16:44
          aaster, przeczytałam twoje wpisy, skupiając sie głównie na tych, dotyczących
          żony i odnoszę delikatne wrażenie, że wy nie tylko nie dopasowaliści się w
          łóżku, ale i mentalnie. Piszesz, ze kobieta wykształcona, wiem że to nie
          gwarantuje mądrości, inteligencji i polotu, no ale chyba coś sobą reprezentuje?
          Zdziwiło mnie, że nie potrafi zdefiniować swoich potrzeb, oczekiwań wobec
          ciebie. A już w ogóle jestem zdumiona, że nie umiecie ze sobą rozmawiać (ludzie
          wykształceni). Czy może przez twój cynizm mam wykształtowany taki jej obraz?
          Przyszedł mi do głowy jeszcze jeden powód waszych problemów. Otóż, czasami
          drogi dwojga ludzi zaczynają się rozchodzić w sferze zawodowej. Zdarza się tak,
          że gdy jedno sie rozwija, poznaje nowych ludzi, podnosi swoje kwalifikacje, a
          drugie stoi w miejscu (przysłowiowe osiem godz. i fajrant), to w pewnym
          momencie znajdą się w innych światach. Małżonkowie powinni wzajemnie się
          dopingować, podnosić sobie poprzeczkę, a nawet zdrowo rywalizować. Nie należy
          zapomnieć jednak o wzajemnym wsparciu.
          Wspomniałeś coś o pracy zawodowej i o swoich uzdolnieniach pozainżynierskich,
          jawisz się jako "gość z jajami" w pełnym tego słowa znaczeniu, więc to może
          twoja żona ma kompleksy, czuje sie gorsza, nie nadąża za tobą. Próbuje to ukryć
          poprzez ignorowanie ciebie, zbywanie. Napisz coś, jak wygląda wasze
          porozumienie. Czy nie dogadujecie sie wyłącznie w sprawach seksu, czy na innych
          płaszczyznach też?
          P.S. Żeby była pełna jasność: w poprzednich wpisach nie próbowałam namówić cię
          do zdrady, pisałam tylko, co może sie wydarzyć.
          Pozdrawiam.
          • garry71 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 25.07.07, 23:57
            Niezłe jaja - ciekawe ilu jeszcze jest takich jak aaster.
            U mnie jest identyczna sytuacja - to rzeczywiście takie deja Vu.
            Niestety potwierdzam, że rozmowy do niczego nie prowadzą.
            Są chwile uniesienia ale i tak w końcu historia zatacza koło i nic. Tylko
            wymagania, żadnego dostrzegania potrzeb drugiej osoby.
            A może to jakaś choroba, skoro występuje u większej liczby osobników ;) ???
            • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 29.07.07, 19:18
              garry, to genialne - choroba. Skoro choroba to i lekarstwo się znajdzie
          • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 29.07.07, 19:11
            ale jak to jest, że przed ślubem kobiety są IDEALNE?! przed ślubem wszystko
            było ok, wiadomo - na początku szaleństwo, potem troche znormalniało ale było
            naprawdę nieźle. I moge trochę uogólnić, że kobiety udają przed ślubem idealne
            dziewczyny; kilku znajomych ma tak samo. A żeby było sprawiedliwie to znam
            również facetów którzy potrafili się wyidealizować, a po ślubie wyłażą z nich
            zwykłe chamy i gnojki. Po jednym znajomej został cały pokój maskotek, przyłaził
            z nimi na każdą randkę a ona (głupia?) dała się nabrać....
            Co do rywalizacji to coś w tym jest... Jak się tak zastanawiam to może
            rzeczywiście istnieje tu jakiś konflikt.... Zona często powtarza, że to ona ma
            doskonale rozwiniętą "inteligencję emocjonalną". Tylko ja nie widze tych
            emocjii... albo nie o to chodzi...?
            • murakami2 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 29.07.07, 19:59
              aaster, napisz do mnie - pójdziemy na randkę i obgadamy swoich współmałżonków,
              bo ja już o braku seksu nie mam siły z moim facetem rozmawiać. I, kurka wodna,
              chcę się bzykać więcej niż raz na dwa miesiące rano (kiedy nie cierpię tego
              robić) i z poczuciem ulatniającej się atrakcyjności. I też mam tak, że wszystkim
              się podobam i nigdy nie miałam problemów z seksem, tylko taki egzemplarz sobie
              wybrałam załamujący...
              • aaaster Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 30.07.07, 13:01
                murakami, chodźmy więc na tą randkę bo ja już nie mogę... Dam z siebie wszystko
                i to nie tylko w rozmowie :-))
                • murakami2 Re: samotny i odrzucony w małżeństwie 01.08.07, 20:29
                  napisz do mnie :)
            • sagittka Re: wszyscy udają? 03.08.07, 14:48
              > I moge trochę uogólnić, że kobiety udają przed ślubem idealne
              > dziewczyny; kilku znajomych ma tak samo. A żeby było sprawiedliwie to znam
              > również facetów którzy potrafili się wyidealizować, a po ślubie wyłażą z
              > nich zwykłe chamy i gnojki.Po jednym znajomej został cały pokój maskotek,
              przyłaził z nimi na każdą randkę a ona (głupia?) dała się nabrać....


              To akurat jest naturalne, że na etapie randkowania wszyscy się bardziej
              starają, ale nie da się żyć na wysokich obrotach nonstop, w końcu entuzjazm
              opada i zaczyna się zwyczajne życie. I można się bardzo rozczarować, jeśli
              swoją decyzję o byciu z kimś na dobre i złe opiera się na ilosci podarowanych
              pluszaków lub częstotliwości uprawiania seksu, w ogóle na randkowaniu tylko. A
              można przecież zabrać narzeczonego z plecakiem w góry, od razu wyjdzie, czy
              cham i gnojek, czy higieniczny i pomysłowy (jakie testy nalezy robić
              dziewczynom,to może panowie się wypowiedzą).

              Z seksem jest podobnie. Nie musi to byc wyrachowane udawanie przed ślubem,
              tylko po prostu przed ślubem jest łatwiej. Skoro początki związku
              charakteryzuje duża namiętność, to seks sam z siebie jest zadowalający, częsty
              i pożądany. Namiętność jednak w końcu spada, bo spadać musi, taka jej cecha, i
              wtedy trzeba się już przyłożyć i dać coś od siebie, żeby ten seks był
              zadowalający, częsty i pożądany przez obie strony. Nie każdy potrafi, nie
              każdemu zalezy i się chce.
              • aaaster Re: wszyscy udają? 09.08.07, 22:51
                rodzi się zatem naturalnie pewna teoria; żeby być szczęśliwym w
                związku (takim na długie lata) to partnerzy musza być po
                przejściach, muszą być osobami które zasmakowały wielu kolorów
                życia, wiedza czego oczekują od partnera i potrafią to
                zwerbalizować. Prawda to...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka