zonka28
24.06.07, 14:21
mam męża od 2 lat, przed ślubem nasz seks wyglądał fantastycznie, kochaliśmy
się często w przeróżnych pozycjach i miejscach, w domu, po za domem, na łonie
natury np. w sadzie. Żadne z nas nie narzekało na brak cielesnej bliskości.
Potrafiliśmy się dowartościować, sprawić sobie nieziemską rozkosz. Byliśmy
szczęśliwi. I teraz krew mnie zalewa bo tego już nie ma!! Po ślubie udany seks
prysnął jak bańka mydlana. Nasze relacje popsuły się, częste kłótnie, nawet na
kila dni wyprowadzałam się z domu aby ochłonąć. Po ślubie nie czułam się już
tą najważniejszą osobą w jego życiu. Duży wpływ na niego zaczęli mieć koledzy
i to tacy, że z chęcią bym ich podusiła, wiem że go buntowali przeciwko mnie.
Wkurza mnie to, że mąż jest ślepy i nie widzi jacy oni naprawdę są, tylko
czyhają na to aż się rozejdziemy. Nawet przy mnie raz wyśmiewali się, że dał
się związać węzłem małżeńskim, dodam że oni wszyscy to kawalerowie. Zdarza
się, że czasem mąż nie okazuje mi należytego szacunku, potrafi w chwilach
złości brzydko do mnie mówić i to nie ważne czy na mnie jest o coś zły a czy
na kogo innego. Boli mnie to że nie mamy tego kontaktu z sobą co wcześniej,
brak mi naszycg długich rozmów, wspólnego spędzania czasu itd. Teraz nasze
życie wygląda o 180 stopni inaczej niż przed ślubem, jest o WIELE gorzej.
Teraz kochamy się tylko 3-4 razy na tydzień a czasem rzadziej. A przecież
kiedyś potrafiliśmy kochać się 4-5 razy dziennie. Brakuje mi tamtego seksu i
to cholernie bardzo. Aż we mnie wszystko chodzi z nerwów. Wiem, że jemu też
brakuje, ale jakoś nie potrafimy razem dość do porozumienia. Tylko ciągłe
kłótnie, nawet o byle co. Poważne rozmowy też nic nie dają, zresztą on nawet
nie chce rozmawiać a do seksuologa też nie chce iść. Chcę się z nim kochać ale
mam jakiś wewnętrzny/psychiczny hamulec, za dużo upokorzeń i przykrości
doznałam z jego strony. Dużo stracił w mych oczach, przede wszystkim stracił
moje zaufanie. Sama jestem na siebie zła, bo chcę się z nim kochać a nie
potrafię się przełamać. Przez przypadek odkryłam, że mąż onanizuje się ale nie
powiedziałam mu o tym, że wiem – pewnie robi to z braku częstego seksu do
którego oboje byliśmy przyzwyczajeni, mi również zdarza się masturbować o czym
z kolei on nie wie. Czasem jest tak, że on chce i ja a jak już zaczynamy grę
wstępną nagle go odpycham. Szlak mnie trafia!! Czemu tak jest, przecież
obydwoje tego chcemy a często jak przychodzi co do czego to ... nic z tego.