Dodaj do ulubionych

Samotność we dwoje......

13.07.07, 19:53
Nie wiem czy jestem normalna(mąż twierdzi,że nie i powinnam się leczyć), ale
odczuwam samotność będąc mężatką. Mam 41 lat, od 19 jestem mężatką i osobą
samotną. Czuję się jak kobieta, która podpisała nie akt ślubu, tylko umowę o
pracę. Próbuję powiedzieć mężowi o tym co czuję, ale on twierdzi,że jestem
chora psychicznie. Jestem rozgoryczona i wpadam w depresję. Dlaczego facetowi
tak trudno zrozumieć potrzeby kobiet? I dlaczego nie potrafi o tym rozmawiać????
Moje życie to dwa światy. Jeden to ten który stworzył mój mąż. To dom o który
muszę dbać (i zarobić na niego) żeby rodzina była zadowolona i drugi to ten do
którego nie mam wstępu. Tam mój pan jest ideałem. To dusza towarzystwa,
uwielbia żarty i imprezy. To prawdziwy facet. Nie okazuje uczuć, bo to nie
męskie..... Męskie cechy wg. niego to mściwość i nienawiść (i chamstwo za
chamstwo, jak twierdzi).Czy naprawdę jestem nienormalna, czy to,że od 18 lat
mąż wraca do domu tylko na noc i że, woli wieczory spędzać przed telewizorem
to nie powód do niepokoju? Nie rozmawiamy, nie planujemy nic razem, nie mówi
mi co będzie robił następnego dnia, nic o nim nie wiem, bo on tego nie chce.
Czy ja naprawde jestem nienormalna??????
Obserwuj wątek
    • yuka4 Re: Samotność we dwoje...... 13.07.07, 20:12
      dziwie się,że tak długo wytrzymujesz w tym związku ,
      co cię trzyma?
    • elein Re: Samotność we dwoje...... 13.07.07, 20:21
      nie MUSISZ dbac o dom dlatego ze tak chce twoj mąz. dałas się wrobić w
      przypisany płci schematyczny kierat, i tyle.
      MASZ PRAWO chciec wspolnoty, bliskosci i normalnosci.
      MASZ PRAWO miec wlasne szczesliwe zycie, jesli on nie chce zeby z nim- to bez
      niego.
      Obudz sie, masz nie tylko obowiązki wobec rodziny, nie tylko!! Nie przegap
      swojego dobrego życia!!

      jesli facet wraca tylko aby sie przespać i nawet z Toba nie gada to na 99,9% ma
      inne kobiety które mu dostarczaja wystarczajacej ilości rozrywek by nie
      potrzebował Ciebie jako kobiety... Albo ten facet powinien sie leczyć...
      • dziwnamniszka Re: Samotność we dwoje...... 13.07.07, 20:35
        Znam to.Tylko, ze ja odeszlam emocjonalnie, zeby nie cierpiec. Od 10 lat nie
        zawracam sobie glowy tym, ze nic nas nie laczy. Ale jestem baba, pelna potrzeb
        i emocjii, uczucie znalazlam sobie poza domem. Fatalny pomysl, wiec znowu
        odcierpialam troche.Teraz mobilizuje sie, zeby radykalnie to skonczyc
        malzenstwo.
        Dran nie chce o tym slyszec, jakbym podpisala dozgonna umowe o prace. Nie
        chodzi mu o mnie ,tylko o funkcjonowanie naszej koszmarnej rodzinki. Przeciez
        on pracowal i w ryja nigdy nie dostalam, wiec o co mi chodzi???? Do tego mialam
        kochanka, powinnam pokutowac.
        Tak bym chciala juz na niego nie patrzec. nie wiem czy wspolczuc, czy
        zazdroscic kobietom, ktore mimo kleskii jeszcze kochaja.
        • be_lata1 Re: Samotność we dwoje...... 13.07.07, 22:33
          To co opisujesz to koszmar brrr. Pytasz czy zazdrościć czy współczuć-to drugie.
          Nie jestem męczennicą.
    • miedzianakonefka Re: Samotność we dwoje...... 13.07.07, 21:02
      Heh. Znam tylko opinię jednej strony ale jeżeli tak jest faktycznie to jakiś
      marny model Ci się trafił. Mam podobnie tylko z drugiej strony (o to ty
      kochanie ?) :P Ja mimo tego że mam zastępczą żonę do seksowania to swoją ślubną
      lubię jako człowieka i jakoś wspólnie oramy na tym ugorze. Fakt są gorsze i
      lepsze dni raz była nawet afera o kochankę ale skończyło się ugodą bo ślubna
      zdaje sobie sprawę że ma małe wymagania a ja duże i prawie się
      zaprzyjaźniły :P Wniosek: da się. I nie musi to polegac na wspólym robieniu
      sobie koło pióra.

      Alleluja i do przodu...
      • frida781 konefka!!! 13.07.07, 22:59
        Konefka:))) coś tu fantazjujesz:)) Jak to się prawie zaprzyjaźniły?????
        Jesteś niemożliwy... hihihi
        • miedzianakonefka Re: konefka!!! 13.07.07, 23:22
          Żartowałem :P Mażonka wie że mam przyjaciółkę a mimo to jak jej czasem
          przyjdzie ochota na małe conieco to korzysta z moich usług. Dlatego napisałem
          że sie prawie zaprzyjaźniły. Oprócz seksowania to w zasadzie reszta jest w
          porządku. Może to głupi układ ale działa całkiem nieźle.

          Alleluja i do przodu...
          • lajosz3 Re: konefka!!! 13.07.07, 23:59
            miedzianakonefka, u mnie funkcjonuje identyczny układ i uważam, że jest to
            układ najzupełniej normalny, żeby nie powiedzieć idealny.
            Moim zdaniem, około 80% małżenśtw "tak ma", ale nie przyznają się do tego przed
            nikim. Nawet przed samym sobą.

            Do przodu i chwalmy Pana... :-)
            • ewolwenta Re: konefka!!! 14.07.07, 00:32
              > Moim zdaniem, około 80% małżenśtw "tak ma", ale nie przyznają się do tego przed

              więc albo 80% panów ma rogi albo bilans się nie zgodzi

              • miedzianakonefka Re: konefka!!! 14.07.07, 00:47
                MHO to mało ważne jest. Jeżeli tylko nie zachaczaja o futrynę. Dla mnie to
                dziwnym sie wydaje że dla niektórych wierność w związku jest na tyle ważna że
                potrafią za to zabić. Mi wystarczy że ktoś do mnie wraca i gotuje dla mnie
                obiad i przytula się a czy w międzyczasie spędza upojne chwile z dwoma
                partnerami czy z trzema to mam głęboko w powarzaniu. Liczy się to czy
                partner/ka wraca i chce byc na codzień z daną osobą. Reszta jest rydzykiem...

                Alleluja i do przodu...
                • lajosz3 Re: konefka!!! 14.07.07, 00:56
                  miedzianakonefka.

                  Święte słowa !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka