Dodaj do ulubionych

Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu...

19.03.08, 15:18
Widzę, że to forum również dla mnie (niestety). Jak sobie zacząłem zapisywać
terminy w jakich się kochaliśmy, wyszło jakieś poniżej 1x na miesiąc. Przy
czym inicjatywa zawsze wychodziła z mojej strony, a żona bardziej lub mniej
bezwolnie się jej poddawała.
Faktycznie, nigdy nie była zbyt gorąca...
Ale teraz stwierdziła, iż po dwójce dzieci nie dopuści mnie do siebie, gdyż
boi się następnej ciąży. Tabletki nie wchodzą w grę, gdyż nie służą jej
zdrowiu. A inne środki zapobiegania? Tak naprawdę to one nie mają znaczenia,
gdyż jest to tylko temat zastępczy.
Czego żona potrzebuje? Twierdzi, że rozmowy, pogłaskania, przytulenia. I to
dostaje. I tyle... Seksu brak.
Stwierdziła, że w sumie nie powinna mi niszczyć życia i jak chcę, mogę sobie
iść do agencji towarzyskiej. Ale właśnie o to chodzi, że nie chcę. I tak sobie
od długiego już czasu trwa pat.
No tak. Żona stwierdziła również, że jak chcę, mogę sobie znaleźć kochankę,
ale nie taką stałą, która mogłaby wkroczyć w nasz związek. Dlatego proponuje
mi agencję towarzyską. Naprawdę super życie...
Obserwuj wątek
    • al9 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 19.03.08, 15:21
      no cóż szalny wiatr
      strasznie to smutne
      odczekaj trochę
      i spróbuj uzmysłowić jakie będą konsekwencje jej stanowiska...

      jak to nic nie da...
      świat jest pełen kobiet, które Cię pokochają...
      Pozdr
      al
    • sagittka Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 19.03.08, 15:56
      > No tak. Żona stwierdziła również, że jak chcę, mogę sobie znaleźć
      kochankę,
      > ale nie taką stałą, która mogłaby wkroczyć w nasz związek.
      Dlatego proponuje
      > mi agencję towarzyską. Naprawdę super życie...


      Jak widać żona oddziela seks od miłości. Wg niej ona jest do
      kochania, szanowania, okazywania czułości, a od tych "brudnych"
      rzeczy jest prostytutka. Czyli syndrom madonny i ladacznicy, ale tym
      razem wyznawany przez kobietę.

      Dla twojej żony twój seks w agencji nie będzie zdradą, bo na tej
      sferze jej nie zależy, ale juz emocjonalne zaangazowanie się w
      związek z inną kobiet, nawet jeśli oparty wyłącznie na seksie,
      będzie zdradą i zagrożeniem.

      Trudno będzie sprawić, żeby żona zrozumiała, że dla wielu ludzi
      (dorosłych, zdrowych, z normalnym temperamentem i potrzebami
      seksualnymi) seks jest nieodłącznym składnikiem miłości męzczyzny i
      kobiety. A ty tego właśnie pragniesz - miłości i seksu z jedną
      kobietą. Tymbardziej będzie trudno o zrozumienie tego, bo żonie jak
      widać, seks kojarzy się wyłącznie z prokreacją, a skoro tu już sie
      zrealizowała, to jako samiec nie jesteś jej już potrzebny. Przykre.

      Myślę, ze to zadanie dla seksuologa, bo sam możesz jedynie osiągnąć
      tyle, że żona pod groźbą rozwodu odda ci się z obowiązku parę razy w
      miesiącu. Tylko, że pewnie nie o to ci chodzi.
      • andzia3573 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 13.04.08, 21:10
        wydaje mi się,że jeśli kobieta unika seksu to powód może byc taki,że
        mąż nie potrafi jej rozbudzic.po kilku latach małżeństwa do łóżka
        wkrada się rutyna.tak przynajmniej jest w moim przypadku.na początku
        było nawet fajnie,teraz jest byle jak.nie dobraliśmy się pod tym
        względem.ale pod innymi tak.lubię seks ale nie zawsze sprawia mi
        satysfację.nie winię tylko za to swojego męża.
    • m717 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 19.03.08, 16:06
      Hmmm...sytuacja bardzo podobna do tej jaką ja miałem...tyle że Ty
      możesz jeszcze ją przytulić czy pocałować czego u mnie już nawet nie
      było...
      Ja z podobnym typem kobiety (też dwójka dzieci) męczyłem się przez
      lata dla dobra dzieci. Nie wiem czy to było takie dla nich dobre,
      kiedy oglądały ten chłód w domu...
      Przestrzegam Cię przed jednym. Nie daj się przez nią znieczulić na
      bliskość kobiety. Możesz mieć taką reakcję jak ja, która polegała na
      tym , że po którymś tam odrzuceniu powiedziałem sobie koniec i nawet
      już nie próbowałem dalej. Najlepszym według mnie rozwiązaniem dla
      Ciebie jest w sposób jasny przekazanie jej, że taka sytuacja nie
      może dalej trwać i albo coś z tym zrobi albo się rozstaniecie. To
      zapewne bolesne, ale uchroni Cię przed przypuszczalnymi w
      przyszłości kochankami i podwójnym życiem jakie z tego wynika.
      Ja jestem już teraz po rozwodzie i czuję się szczęśliwy w związku, w
      którym moja partnerka docenia moją czułość, moją miłość. Seks jest
      oczywiście fantastyczny i to oczywiści nie taki "wymuszany"...
      Bądź jednak mądrzejszy ode mnie i nie czekaj tyle lat, aby być znów
      szczęśliwy. Te lata bez miłości i seksu nie pozostają bez skutków
      negatywnych dla człowieka...
      Życzę Ci abyś nie bał się działać.
    • maverick53 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 19.03.08, 16:54
      U mnie też jest troche w tym stylu. Pisałem na tym forum "coraz gorzej" jakie napotykamy problemy zwiazane z ta sferą życia. Moja M też podpowiadała mi kierunek na agencję. Była po drodze koleżanka na górskie wycieczki zaręczam,że bez seksu (trochę szkoda) to też mojej M przeszkadzało. Agencja to nie te klimaty,tam będzie obca kobieta do której nic się nie czuje,nawet jej zapach może być niepociągający. W bliskich relacjach z kobietą same mechaniczne ruchy daja tylko chwilową ulgę,a jeszcze jest potrzeba czułości, tej w agencji nie otrzymasz.
      • woman-in-love żona proponuje agencję? 19.03.08, 17:13
        niech Ci to da na piśmie ;-)
        • niezapominajka333 Re: żona proponuje agencję? 19.03.08, 19:33
          Dokładnie :)
          A ty przynoś rachunki.
          Pomoże, jak się odbije na domowym budżecie... :)
          • kawitator Re: żona proponuje agencję? 19.03.08, 19:55
            A ty przynoś rachunki.
            To jakieś jaja może juz wielkanocne
            Dodajcie dziewczyny żeby brał rachunki vatowskie to moze mu w firmie rozliczą ;-PPPP
            Zamiast Wil bo liczyłem że ona to powie:
            Chłopie Musisz dobrze zarabiać, opiekować się dziećmi i byc szalenie spolegliwy To są twoje zalety. Żona ma juz kogos innego do seksu To jest najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie
            • misssaigon a moze 19.03.08, 20:04
              kupisz futro z norek? mozna sie do niego przytulac bez konca...
              na serio to przykre, ze zostales wmanewrowany w taki kanal...ale coz mozna
              poradzic na egoizm partnera? tylko zmiane na inny, bardziej empatyczny egzemplarz

              tylko zaraz padniesz ofiara spolecznego ostracyzmu...zone zostawil z
              dziecmi...zakala meskiego rodu :))
            • brak.polskich.liter Re: żona proponuje agencję? 19.03.08, 21:34
              kawitator napisał:

              > Żona ma juz kogos innego do seksu To jest najbardziej pra
              > wdopodobne wyjaśnienie

              Albo po prostu temperament wora kartofli, polaczony z empatia tegoz wora
              kartofli. Mozliwe, ze pani potrzebuje do szczescia skrzyzowania bankomatu z
              bankiem spermy, zas pan po spelnieniu swoich funkcji moze spadac. Przykre, ale
              zdarza sie.
              Autorowi watku wyrazy wspolczucia, plus zyczenie, zeby znalazl dosc sily i
              motywacji, zeby sie wylogowac z aktualnego ukladu. I poznania pani, ktora wie,
              do czego sluzy cialo.
    • basia02 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 19.03.08, 22:19
      w sumie jeżeli nie może tabletek, to czemu nie spróbuje czegoś innego? Spirala? Może tylko strach przed kolejną ciążą paraliżuje ją? Zawsze taka chłodna była? Nawet przed urodzeniem dzieci?
    • szalonywiatr Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 09:38
      Dzięki wszystkim za wsparcie. Ale po kolei...
      Chyba rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem będzie wizyta u seksuologa.
      Oczywiście, jak się na nią zgodzi. Muszę spróbować. Chociaż jak twierdzi, że
      mnie kocha to powinna się zgodzić.
      Hm, kwestię zgody na agencję już mam. W postaci SMS-a na mój telefon.
      A faktur na rozliczenie nie potrzebuję :-) Jeśli uszczuplę to i tak swój własny
      budżet, z którego finansuję większość rzeczy.
      Zgadza się, iż staram się "zabić" własny instynkt i prowadzi to w jakiejś mierze
      do znieczulenia na bliskość kobiety. Ale też do znieczulenia na inne kobiety w
      otoczeniu. A to już jest niepokojące. Zabijam jakby cząstkę siebie.
      Decyzję odnośnie tego, że się nie rozstaniemy już podjąłem i żona ma jasność
      sytuacji. Dla dobra dzieci, które powinny mieć dwoje rodziców, jestem w stanie
      poświęcić własne życie seksualne. Ale przecież nie o to chodzi...
      A to, że żona wcześniej również nie miała zbyt wygórowanych potrzeb. No cóż,
      człowiek zakochany (i młody do tego) albo nie zwraca na to aż takiej uwagi, albo
      liczy, że z czasem sytuacja zmieni się na lepsze. Przy optymistycznym podejściu
      do świata, nie liczyłem, że zmieni się na gorsze. A w ogóle nie, że będzie taka
      "bryndza".
      Zobaczymy jak będzie z terapią, sam jestem ciekawy...
      • triss_merigold6 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 14:14
        Współczuję dzieciom. Dla ich dobra zafundujecie im zimny dom.
        Możecie świetnie funkcjonować społecznie tj.: bywać wspólnie na
        rodzinnych obiadach, wyjeżdżać na wakacje, spędzać z dziećmi czas
        wolny, razem jeść, robić zakupy, remontować dom etc. ale braku
        cieplejszych kontaktów nie ukryjecie. Za 5 lat będziesz wciąż
        poirytowanym, sfrustrowanym do granic możliwości facetem, uciekniesz
        w pracę albo alkohol. Żeby się znieczulić znienawidzisz kobiety tak
        w ogóle i mozesz stać się hard corowym konserwatystą, bardzo
        pryncypialnym obyczajowo. Agencji nie polecam przy takim stanie
        ducha, kac i niesmak za korzystanie z czegoś w rodzaju wyrafinowanej
        mastrubacji nie będzie przyjemny.
        • brak.polskich.liter Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 14:27
          triss_merigold6 napisała:

          > Agencji nie polecam przy takim stanie
          > ducha, kac i niesmak za korzystanie z czegoś w rodzaju wyrafinowanej
          > mastrubacji nie będzie przyjemny.

          Ja rowniez nie polecam agentury. Ze wzgledu na to, co napisalas, ale rowniez na
          wypadek ewentualnego orzekania o winie - gdyby jednak okazalo sie, ze
          bezseksowne sadomaso, bedace atrapa zwiazku, jednak sie komus znudzi lub po
          prostu w pewnym momencie stanie sie nie do wytrzymania.
          • triss_merigold6 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 15:01
            Żona tego może użyć jako znakomitego argumentu w walce o orzeczenie
            winy przy rozwodzie + alimenty na siebie + uświadomienie dzieciom
            jaką świnią był ich tatuś.
          • triss_merigold6 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 15:09
            Ja to w ogóle widzę tak, że żonie pana mężczyzna na co dzień jest
            zbędny i skorzystanie z propozycji wizyt w agenturze zostałoby
            natychmiast wykorzystane do rozwodu z orzekaniem o winie. Pani
            wychodzi nieskalana, z zabezpieczonym finansami, opinią tej
            nieszczęśliwej i zdradzanej przez chama z dziwkami. Były mąż w
            ramach poczucia winy angażowałby się organizacyjnie w życie dzieci
            (wożenie, przywożenie, lekcje, wakacje etc.) więc pani tez by nie
            odczuła minusów samotnego macierzyństwa. Same plusy.
            • brak.polskich.liter Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 16:10
              Ja to widze podobnie.

              Niezaleznie od tego, jak potocza sie losy autora watku i jego malzenstwa,
              uwazam, ze w sytuacji trwalego, nierozwiazanego konfliktu, siegajacego
              fundamentow zwiazku, idiotyzmem byloby dawanie drugiej stronie bata na wlasny
              tylek.
            • aandzia43 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 23:26
              Taaak, niektóre to się potrafią w życiu urządzić. Wystarczy tylko nie lubić
              seksu i mężczyzn;-) Wiktoriański ideał kobiety - nie rozbudzona manipulantka.
              • misssaigon to my wlasnie 21.03.08, 08:05
                a nie inni, poslugujemy sie swoista podwojna moralnosc pt" akceptuje ale na
                wlasnych zasadach"
                jestem katolikiem ale stosuje antykoncepcje hormonalna
                jestem uczciwym czlowiekiem ale wynosze papier xero z biura
                jestem malzonka ale nie musze uprawiac seksu z mezem, bo to ja tez przeciez
                ustalam zasady w tym malzenstwie

                ja nie czuje sie lepsza od zony autora omawianego postu...nie wiem czy moja
                milosc wlasna nie skloni mnie kiedys do takiej samej postawy pt "zrobilam co do
                mnie nalezalo, teraz mam prawo do spokoju i zycia wg moich zasad"

                • alicja_z Re: to my wlasnie 21.03.08, 08:18
                  Czasem to zasady powinno się zmieniać a nie moralność i bynajmniej
                  nie dotyczy to wynoszenia papieru....
    • yoric Attraction is not a choice! 20.03.08, 15:30
      Heheh, zaklinacze rzeczywistości...
      Po tylu latach, po tych wszystkich tysiącach wątków nadal piszecie takie rzeczy...

      Ale może inaczej. Powiedzmy, że żona "zrozumie", "przestanie być egoistką",
      "zmieni postawę".
      Co to miałoby przynieść? Jakie skutki? Co to miałoby zmienića w sytuacji
      erotycznej jej męża?
    • markos28mr Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 15:55
      Jesteś mięczakiem i tyle , a powiedzenie żonie ,że i tak się nie
      rozwiedziesz jest po prostu głupotą i woda na młyn "Twojej żony".
      Dlaczego z nią jesteś , boisz się ,że przedstawi Ciebie w oczach
      dzieci jako potwora, już to zrobiła, napewno nie dopuszcza Cię do
      ich wychowywania, kształtuje ich powoli , ale systematycznie na
      swoja modłę, a Ciebie przedstawia jako potencjalnego winnego
      wszystkich niepowodzeń w Waszym związku.Nie licz,że twoja uległość
      i to ,że jesteś ciotą zmieni "Twoją żonę"na lepsze, to jest
      beznadziejny przypadek , a Ty masz zmarnowane życia już do końca.
      • basia02 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 20.03.08, 16:29
        zupełna racja, facet musi mieć swoje zdanie inaczej nawet własna żona nie ma do niego szacunku
    • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 21.03.08, 16:12
      Powtórzę pytanie:

      Powiedzmy, że żona "zrozumie", "przestanie być egoistką", "zmieni postawę".
      Co to miałoby przynieść? Jakie skutki? Co to miałoby zmienić w sytuacji
      erotycznej jej męża?
      • zlosnica100 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 21.03.08, 17:18
        Yoric troche by zmieniło, chocby dlatego ze problemem nie jest tu tylko jakość
        /choc zakladam ze ona tez kuleje bo jak ktos nie lubie seksu nawet dobrym
        rzemieslnikiem nie bedzie/ ale i ilosc.
        Szalony Wiatr nie kochałby sie co prawda z Dzika Wilczycą, ale mialby w łózku
        choć jakis substytut żony, zawsze coś.
        • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 21.03.08, 19:28
          Jak ktoś nie lubi szpinaku to nie lubi i choćby nie wiem jak się spiął nie
          będzie go wciągał ze smakiem tylko co najwyżej kombinował jak powstrzymać odruch
          wykrztuśny.

          Kobieta ewidentnie nie chce z nim seksu, więc najwięcej co może zrobić to raz na
          jakiś czas podłożyć się i odczekać.

          "Zawsze coś"???

          Widzicie problem nie tam, gdzie trzeba, tak jak ja to robiłem przez wiele lat.
          Attraction is not a choice!
          • kozica111 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 21.03.08, 19:52
            Tak, ale Ty dokonales zalozenia , ze ona Z NIM nie lubi seksu...wtedy
            faktycznie jest problem.
            Ale moze jest tak ze ona wogole nie lubi seksu, albo ze teraz nie lubi
            seksu...wtedy nalezy zastanowic sie na przyczyna.
            Kiedys dawno temu mialm tak, ze seks dla mnie prze dwa lata nie istnial, nawet
            jedna mysl mi nie przeszla w temacie, nic a nic, zero fantazji- nie mialam wtedy
            faceta, ale to szczegol, bo przed okresem zobojetnienia na ta aktywnosc radzilam
            sobie swietnie sama :) i to czesto, nagminnie i wrecz nalogowo;)
            Do dzis nie wiem co bylo przyczyna.Odmienilo sie z dnia na dzien.
            Mialm kilku partnerow, z jednymi bylo ogniscie, z innymi milo,a jeszcze z innymi
            "seks dla higieny psychicznej";) z kazdym laczyly mnie cieple uczucia ale nie z
            kazdym wielki pociąg /faktem jest ze bylo to szybkim powodem rozpadu/.Mimo to
            seks jako seks zawsze mnie cieszyl i dawal radosc z nimi.Tak jak jedzenie...nie
            zawsze musi byc pyszne, ale to mile uczucie w zoladku po zaspokojeniu glodu.I tyle.
            • zlosnica100 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 21.03.08, 20:01
              "Kiedys dawno temu mialm tak, ze seks dla mnie prze dwa lata nie istnial, nawet
              jedna mysl mi nie przeszla w temacie, nic a nic, zero fantazji- nie mialam wtedy
              faceta, ale to szczegol, bo przed okresem zobojetnienia na ta aktywnosc radzilam
              sobie swietnie sama :) i to czesto, nagminnie i wrecz nalogowo;)"

              Albo hormony albo stres albo i jedno i drugie.
          • zlosnica100 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 21.03.08, 19:59
            "Jak ktoś nie lubi szpinaku to nie lubi i choćby nie wiem jak się spiął nie
            będzie go wciągał ze smakiem tylko co najwyżej kombinował jak powstrzymać odruch
            wykrztuśny.
            Nie zgodze sie Yoric, ja szpinaku nie lubilam w przedszkolu...Teraz jak sobie go
            sama zrobie i przyprawie-uwielbiam:)

            Wiec może kwestia dopracowania tematu.
            • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 22.03.08, 10:40
              Ja Cię proszę...

              Weź sobie wyobraź faceta, z którym kompletnie nie masz ochoty na cokolwiek i go
              "dopraw po swojemu"/"dopracuj temat".
              Oczywiście przyczyny mogą być różnorodne, ale zwykle jest tak, że nie ma seksu,
              bo nie ma pożądania. A pożądanie to nie wybór i zaklinanie rzeczywistości nic tu
              nie zmieni.

              Pozdr
              • zlosnica100 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 22.03.08, 10:49
                "Weź sobie wyobraź faceta, z którym kompletnie nie masz ochoty na cokolwiek i go
                > "dopraw po swojemu"/"dopracuj temat".
                > Oczywiście przyczyny mogą być różnorodne, ale zwykle jest tak, że nie ma seksu,
                > bo nie ma pożądania. A pożądanie to nie wybór i zaklinanie rzeczywistości nic t
                > u
                > nie zmieni."

                Dla mnie to wlasnie nie jest nawet sytuacja hipotetyczna....Bo ja takiemu
                facetowi nie dalabym sie nawet za reke wziac....
                A tu mamy "zwiazek" wiec...zmuszala sie od poczatku? Jezeli tak to ma nerwy ze
                stali....
                • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 22.03.08, 22:23
                  > Dla mnie to wlasnie nie jest nawet sytuacja hipotetyczna...

                  guess what? Nie mówimy o Tobie :).

                  Jestem całkowicie przekonany, że wiekszość omawianych na tym forum przypadków
                  jest prosta jak konstrukcja cepa i chodzi o zwyczajny brak pożądania.

                  1. Nawet jeśli kobieta myśli, że stała się aseksualna, to zwykle tak nie jest.
                  Vide: wszystkie te wpisy "myślałam, że faceci zupełnie przestali mnie
                  interesować, aż tu po dwóch latach pojawił się On...". Kobieta wewnętrznie nie
                  akceptuje tego, że podobają się jej inni, a mąż nie i podświadomie tłumi swą
                  seksualność. Odblokowanie wymaga dwóch czynników - atrakcyjny partner +
                  wewnętrzne przyzwolenie.

                  2. Jak widać choćby po forum, u kobiet spadek pożądania do partnera po kilku
                  latach związku jest czymś powszechnym; ponieważ gros partnerów po kilku latach
                  zaczyna przejawiać cechy partnera długoterminowego, a nie krótkoterminowego; te
                  pierwsze cechy wyzwalają w kobiecie przywiązanie, te drugie - pożadanie.
                  Wzorzec jest taki, że kobieta na początku wcale nie udaje pożadania, tylko potem
                  je traci.

                  3. U facetów - moim zdaniem - zwykle model jest inny, a obrazuje go cytat
                  ex-męża a.b1 z wpisu tej ostaniej w wątku obok:
                  "wiesz, jako kumpel byłaś świetna, dawałaś mi poczucie bezpieczeństwa, ale jako
                  kobieta zupełnie mnie nie kręciłaś, było mi z tobą wygodnie".
                  Wydaje mi się, że tu tendencją jest raczej brak pożadania od początku, niż jego
                  stopniowy spadek, ale oczywiście mogę się mylić.

                  Na koniec jak zwykle mantra "pożądanie to nie wybór" - lepiej to zrozumieć, bo
                  wtedy łatwiej zrozumieć inne rzeczy :).

                  Pozdrawiam
                  • sylwiamich Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 23.03.08, 06:12
                    Moje spostrzeżenia także potwierdzają tą tezę.Ale tylko
                    połowicznie.Jest jeszcze drugi przypadek.Osób o bardzo małym
                    libido.W przypadku takich kobiet dochodzi do tego jeszcze
                    niezrozbudzenie...to skutkuje niemalże zerowym.
                    Dlatego naprawdę rozśmieszają mnie rady: "rozmowa, wino, bielizna i
                    kolacja".
                    • vivien39 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 27.03.08, 12:28
                      Wiesz co- zazroszczę Ci w tej sytuacji jednego...Widzisz mozna
                      jeszcze Ci czegoś w tej chwili zazdrościc. A więc zazdroszczę tego,
                      że żona ci tak szczerze o tym powiedziała. Ja mam dość słuchania
                      wykrętów typu: jestem zapracowany, stres itp. duperele...w przypadku
                      gdy seks mam raz na pół roku!Pozdr.
                  • bomba44 Moim zdaniem Yoric trafil tutaj w sedno 01.04.08, 15:59
                    Dawno nie przeczytałem wypowiedzi z którą bym się tak zgadzał jak z tą
                    przytoczoną poniżej.

                    Z wyrazami szacunku dla Yoric'a,


                    yoric napisał:

                    (...)
                    > Jestem całkowicie przekonany, że wiekszość omawianych na tym forum przypadków
                    > jest prosta jak konstrukcja cepa i chodzi o zwyczajny brak pożądania.
                    >
                    > 1. Nawet jeśli kobieta myśli, że stała się aseksualna, to zwykle tak nie jest.
                    > Vide: wszystkie te wpisy "myślałam, że faceci zupełnie przestali mnie
                    > interesować, aż tu po dwóch latach pojawił się On...". Kobieta wewnętrznie nie
                    > akceptuje tego, że podobają się jej inni, a mąż nie i podświadomie tłumi swą
                    > seksualność. Odblokowanie wymaga dwóch czynników - atrakcyjny partner +
                    > wewnętrzne przyzwolenie.
                    >
                    > 2. Jak widać choćby po forum, u kobiet spadek pożądania do partnera po kilku
                    > latach związku jest czymś powszechnym; ponieważ gros partnerów po kilku latach
                    > zaczyna przejawiać cechy partnera długoterminowego, a nie krótkoterminowego; te
                    > pierwsze cechy wyzwalają w kobiecie przywiązanie, te drugie - pożadanie.
                    > Wzorzec jest taki, że kobieta na początku wcale nie udaje pożadania, tylko pote
                    > m
                    > je traci.
                    >
                    > 3. U facetów - moim zdaniem - zwykle model jest inny, a obrazuje go cytat
                    > ex-męża a.b1 z wpisu tej ostaniej w wątku obok:
                    > "wiesz, jako kumpel byłaś świetna, dawałaś mi poczucie bezpieczeństwa, ale jako
                    > kobieta zupełnie mnie nie kręciłaś, było mi z tobą wygodnie".
                    > Wydaje mi się, że tu tendencją jest raczej brak pożadania od początku, niż jego
                    > stopniowy spadek, ale oczywiście mogę się mylić.
                    >
                    > Na koniec jak zwykle mantra "pożądanie to nie wybór" - lepiej to zrozumieć, bo
                    > wtedy łatwiej zrozumieć inne rzeczy :).
                    (...)
                  • maja_sara Re: yoric 27.06.08, 20:16
                    Mądrze gadasz, naprawdę ;-)
              • druginudziarz Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 09:48
                yoric napisał:

                > Ja Cię proszę...
                >
                > Weź sobie wyobraź faceta, z którym kompletnie nie masz ochoty na cokolwiek i go
                > "dopraw po swojemu"/"dopracuj temat".
                > Oczywiście przyczyny mogą być różnorodne, ale zwykle jest tak, że nie ma seksu,
                > bo nie ma pożądania. A pożądanie to nie wybór i zaklinanie rzeczywistości nic t
                > u
                > nie zmieni.

                Temat stary, ale ktoś odświeżył więc dodam trzygrosze :)

                Yoricu! jeśli kobieta nie będąca w ciąży może wywołać u siebie laktację, niejako
                "siła woli", i to bynajmniej nie jest jakiś medyczny ewenement, to może również
                "nauczyć" się seksu w partnerem, pomimo braku jakiegoś szalonego pożądania.
                W pewnym zakresie człowiek jest w stanie modyfikować swoje popędy, czasem przyda
                się wsparcie kogoś z zewnątrz (np. specjalisty).
                No chyba, że problem jest już natury tzw. organicznej wtedy to już faktycznie
                jest pozamiatane i nic nie da się zrobić :(
                Ale jestem niemal pewien, że nie o takim przypadku jest w tym wątku.

                Czytałem kiedyś tekst o małżeństwach kojarzonych przez rodziny (raczej to była
                Azja Środkowa) i konkluzja była taka że poziom "szczęśliwości małżeńskiej" był
                nie mniejszy niż w modelu zachodnioeuropejskim. No więc jak to jest?

                pzdr
      • krissdevalnor100 ranyboskie, Yoric: 27.06.08, 09:14
        Ok, atrakszyn nie jest czoisem,
        ale: atrakszyn nie jest też konstans w czasie.
        (!!!)
        Fakt braku pożadania w danym momencie (czyt. skomplikowanym układzie
        warunków wewnętrznych i zewnętrznych) nie wyklucza przypływu chęci w
        innym momencie. Do tej samej osoby. Przecież nikt nie neguje, że
        mozna kogoś pożądać a potem przestać. W drugą stronę to samo.
        A wszystkie porady z serii "zrozumienia" i "zmiany postawy" NIE
        odnoszą się do sformuowania nakazu, że żona ma zacząć pożadać, tylko
        nakazu (a jak), że ma razem z mężem sprawdzić, czy istnieją jeszcze
        warunki, w których pożądanie może sie obudzić. I tylko tyle. Osobną
        sprawą, której nie zamierzam roztrząsać jest % tych, którzy takie
        warunki w zdechłych zwiazkach odnajdują. Ale tu pani wali na twarz,
        że NIE MA ZAMIARU szukać niczego a mąż ma sie z tym faktem pogodzić.
        To dlatego ludzie piszą o egoizmie i maniu męża w de.
    • szalonywiatr Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 31.03.08, 10:30
      Kilka przemyśleń po następnych postach...
      Przyznam się, iż rady innych osób na, w sumie, faktyczny opis zaistniałej
      sytuacji dały mi to trochę do myślenia… I to w zasadzie nie tylko czytając
      komentarze do mojego postu, co ogólnie poruszając się po całym forum.
      Najbardziej zdziwił mnie komentarz w stylu „…facet powinien mieć swoje zdanie,
      bez tego żona nie ma do niego szacunku…" Czy ktoś mówił, że nie mam swojego
      zdania? Przecież mam i co z tego. Mam fizyczną przemocą dopominać się seksu?
      Szacunek wypracować ręcznie? Bez sensu. Nie w moim typie.
      Z drugiej strony wszystkie kobiety wpisujące się na forum, zresztą nie tylko,
      twierdzą, że do porządnego seksu potrzebne im to „coś", przytulenie,
      pogłaskanie, dobre słowo. I chyba poszedłem w tą stronę. W zasadzie przyjąłem
      spokojną pozycję. Dla dobra żony, dla dobra swojego, dla dobra dzieci, o które
      też ktoś z forumowiczów zahaczył. Dlaczego tak naprawdę mam zakładać, iż robię
      coś dla partnera oczekując coś w zamian. Na chwilę obecną więc cieszę się tym,
      co mogę zrobić dla drugiej strony, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian. I
      wiesz, przyjemne jest ot tak, bez powodu, robienie innym przyjemności. Z seksem
      się co prawda nic nie zmieniło, ale cóż – zobaczymy.
      ...i czy długo z moją postawą wytrzymam :-))
      • tak.siak.owak Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 01.04.08, 21:50
        Całą ostatnią noc śnił mi się ktoś (nie znam go w realu), z kim łączyła mnie
        miłość i z kim mogłam się do woli całować. Całować, a nie tylko dawać sobie
        buziaki. Myślę od rana. "po co mi się to sniło?".
        Problem polega na tym, że...że ja jestem taka chłodna, oziębła, czy może po
        prostu bez potrzeby seksu jak żona założyciela wątku. Jestem młoda, ładna, a
        jednak chyba "skażona" od matki (którą nawiasem mówiąc kocham - bez nienawiści,
        z podziękowaniami za poświęcenie dla rodziny). Moja rodzicielka poza buziakami
        (!!) zawsze manifestowała brak ochoty na cokolwiek wobec ojca. I z tego co
        opowiada było tak zawsze. Nigdy nie "chciała". I ja jestem niewiele lepszą Jej
        kopią. Potrzebuję i tęsknię za czułością, namiętnością, a jednak nie za seksem.
        Z moim pierwszym partnerem jesteśmy razem od wielu wielu lat. I kiedy
        zaczynaliśmy się odkrywać nie przypuszczałam że taka jestem. Co mam Wam napisać?
        -nie jestem uszkodzona emocjonalnie. Jest we mnie dużo ciepła, współczucia,
        życzliwości dla drugiego człowieka.
        Nie patrzę i nie patrzyłam na facetów nigdy jak na obiekt seksualny. mój
        partner może chodzić przy mnie nago, a ja...nic. Niemniej podnieca mnie
        oglądanie kochających się par( choć jednocześnie gdzieś tam w środku czuję
        zawstydzenie że patrzę. Nie lubię filmów porno, ale lubię erotyki); brak mi
        długich gorących pocałunków, uwodzicielskich spojrzeń ze strony mojego
        mężczyzny. Nie mogę mieć jednak do niego żalu i pretensji. Kiedyś miałam o to,
        że "mysli tylko o jednym", więc zaczął się "ograniczać". Na dobre nam to nie
        wyszło. Odbijało na naszym związku. Dziś jest lepiej bo twierdzi że się
        przyzwyczaił, ale wiem że to g...prawda. Ani on ze mną nie jest szczęśliwy, ani
        ja ze sobą. Ale nie umiem powiedzieć sobie "zmuś się" / "chciej".
        Nie godzę sie na agencję, i on również. Zdrada nie wchodzi w rachubę (jakoś tak
        mamy, że nie i już). Mówiłam Mu nieraz, żeby poszukał sobie tej idealniejszej
        ode mnie; takiej która da mu zadowolenie nie tylko w codziennym dniu, ale i w
        nocy - dalej jesteśmy razem. Mam 25 lat. Nie wiem co seksuolog może i czy może
        mi/nam pomóc. To wcale nie jest łatwe. Czytam jak współczujecie, że komuś się
        źle wiedzie z partnerem w łóżku, jak sobie życzycie dużo seksu, jak tęsknicie za
        nim. Ja nic takiego nie czuję. Czy to możliwe urodzić się bez potrzeby? To się
        leczy?
        • zlosnica100 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 02.04.08, 10:23
          Hmm, jestes jeszcze dosc mloda...
          czasem wydaje mi sie ze blogoslawienstwem jest jak kobieta jako swojego
          pierwszego partnera ma mezczyzne ktory naprawde ja bardzo pociaga.Nie wchodzi w
          zwiazek bo juz na to czas czy dlatego ze wszystkie kolezanki maja chlopakow.
          Ja dosc dlugo czekalam ale weszlam w zwiazek z wielkiej
          namietnosci-obustronnej.I ten wzor stal sie dla mnie standardem, teraz nie
          umialabym inaczej, jak czlowiek raz poprobuje dobrego nigdy juz nie zdecyduje
          sie tkwic w sredniactwie...za duza tesknota.
          Sredniactwo, mimo plusow innej natury ;wsparcie, opiekunczosc, troska zawsze
          przegrywało.I tak juz jest.
        • prosty_facet Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 12.06.08, 07:20
          tak.siak.owak napisała:

          Moja rodzicielka poza buziakami
          > (!!) zawsze manifestowała brak ochoty na cokolwiek wobec ojca. I z tego co
          > opowiada było tak zawsze. Nigdy nie "chciała". I ja jestem niewiele lepszą Jej
          > kopią.

          Widać, że to są wzorce z domu rodzinnego. Jeśli to ci przeszkadza w kontaktach z
          partnerem to po prostu idź do dobrego terapeuty (psychologa - nie seksuologa).
          Jak poukładasz sobie w głowie jakie kuku zrobił Ci dom rodzinny to reszta też
          się poprawi ....
    • busold Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 03.04.08, 09:48
      Większość autorów postów bierze Cię w obronę. Pójdę w inną stronę,
      ok? Tak dla równowagi.
      Natarczywie nasuwa mi się jeden wniosek. Umieściłeś tu swój problem,
      bo potrzebujesz wsparcia. To oczywiste. Nie chodzi Ci jednak o
      obiektywną ocenę sytuacji; chcesz przeczytać jak ludzie Ci
      współczują, jaką masz niewdzięczną żonę. W zasadzie się udało.
      Wiesz co? Umieść na próbę ten temat na typowo kobiecym forum a
      gwarantuję, że w ciągu kilku dni zostaniesz wirtualnie zlinczowany.
      Tak to jest obiektywizmem forum...
      Trzy spostrzeżenia:
      1. Aby osiągnąć pełną perspektywę, zdecydowanie brakuje mi wersji
      Twojej żony.
      2. Może jestem staroświecki (przed 40) ale gdzie tu miejsce na
      uczucie? Jeśli chodzi Ci wyłącznie o fizyczność to może jednak
      lepiej skorzystaj z rad małżonki?
      3. Jestem w zasadzie przekonany, że nie potrafisz zdystansować się
      do problemu. Twoja deklaracja, że robisz wiele – wybacz – nie jest
      zbyt przekonująca. Może ta kobieta potrzebuje czegoś więcej niż
      tylko kilkuminutowego bara-bara? Skoro macie dzieci, znacie się
      przecież dobrze. Kobiety często potrzebują nastroju, a z wiekiem
      następuje eskalacja tej potrzeby. Wypada to uszanować.
      Wiem co piszę. Przechodziłem przez to samo. Zastosowanie innej
      optyki zdecydowanie pomaga. Trzeba jednak wykazać trochę klasy,
      zrozumienia i chęci na rzeczowy dialog. Kobiety to wymagające
      stworzenia. Jeśli nie poskutkuje – wtedy poszukaj innych rozwiązań.
      Moja rada: przestań biadolić i weź się z problemem za bary. W tej
      chwili odrobinę przypominasz dziecko skarżące się kolegom, że
      przeżywa tragedię, bo mama nie kupiła mu zabawki. Nie potrafi się
      jednak przyznać do tego, że wcześniej było niegrzeczne…
      Pozdrawiam i powodzenia.
      • szalonywiatr Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 03.04.08, 15:05
        I zgodnie z opisem w mojej wcześniejszej odpowiedzi na Wasze uwagi, tak staram
        się postąpić. Rzeczywiście, z jakim efektem zobaczymy...
        A, że kobiety to wymagające osoby. Zgadza się, ale związek dwóch osób nie polega
        tylko na braniu. Konieczna jest równowaga.
        No cóż, zobaczymy, co dalej...
    • merlotka30 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 13.04.08, 21:51
      Najgorzej jak ktoś dostaje odpowiedź czarno na białym i udaje, że nie rozumie.
      Podetnij sobie nasieniowody i już. Zrob coś i ty dla swojej kobiety. Wolałbyś
      przepuścic przez swój tyłek arbuza? A ona to już zrobiłax2
      I czy naprawdę bierzesz na serio pozwolenie na agenturę?!
      Żal.
      • prosty_facet Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 12.06.08, 07:24
        merlotka30 napisała:

        > Najgorzej jak ktoś dostaje odpowiedź czarno na białym i udaje, że nie rozumie.
        > Podetnij sobie nasieniowody i już. Zrob coś i ty dla swojej kobiety.

        To jest w tym kraju zabronione ....
    • joasinska1 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 14.04.08, 20:26
      Wiecie czasem istnieje rzeczywiście coś takiego jak przeciwne temperamenty i
      wtedy nic nie pomoże niestety wiem bo tak mam i probowałam już wszystkiego od
      prośby do groźby "mojemu" starcza raz na 2 miesiące i nic nie poradzę. A ja
      próbowałam wszelkiej optyki i chciałam spełniać wszystkie jego zachcianki co z
      tego kiedy on nic nie chce .... i tak może być i tutaj. Współczuje Ci ...
    • nowa-zona Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 19.04.08, 22:49
      Może powienieneś zaproponować jej rozwód? Jeśli Ciebie kocha, to po
      pierwsze nie proponowałaby Ci agencji towarzyskiej, a po drugie
      perspektywa rozwodu być może zmusi ją do działania i spojrzenia na
      Twój problem, bo to jest problem. Niewątpliwie Twoja żona jest
      egoistką, cholerną egoistką, ale myślę, że jak zawiśnie nad nią
      papier rozwodowy to się obudzi, a jeśli nie to znaczy tylko, że tak
      naprawdę nigdy Ciebie nie kochała i nie zasługuje na
      Ciebie.Najwyraźniej nie dorosła do tego żeby budować związek.
    • sobotnik Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 04.06.08, 01:39
      Serdecznie Ci współczuje, sam jestem w identycznej sytuacji, również dwójka dzieci i paniczny lęk żony przed następną ciążą.
      Ostatecznie znalazłem przyczynę, ale sprawa się skomplikowała, żona w międzyczasie zaczęła chorować i praktycznie nie ma szans na jakąkolwiek zmianę.
      Powiem tylko że oziębłość i późniejszą chorobę żony mogę tylko i wyłącznie zawdzięczać swoim debilnym teściom.
    • prosty_facet Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 04.06.08, 07:13
      szalonywiatr napisał:

      > Żona stwierdziła również, że jak chcę, mogę sobie znaleźć kochankę,
      > ale nie taką stałą, która mogłaby wkroczyć w nasz związek. Dlatego proponuje
      > mi agencję towarzyską. Naprawdę super życie...

      To i tak jesteś w super sytuacji. W większości przypadków faceci słyszą tekst: "
      - sex nie jest najważniejszy, znajdź sobie jakieś hobby (sic!) a jak przyłapię
      cię na zdradzie to z nami koniec - jak kochasz tak jak twierdzisz to możesz się
      poświęcić" ... Więc się chłopie ciesz ...
    • mamuska777 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 04.06.08, 09:27
      jestem zszokowana - propozycja twojej zony i az mnie zatkalo i nie
      wiem co moge napisac zeby ci pomoc... poczytaj moj post moze cos
      wymyslisz w zwiazku ze mna ja mam na odwrot to maz nie chcec -
      poradz cos jestes facetem i moze powiesz mi o co chodzi - prosze
      pozdrawiam
    • billo9 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 04.06.08, 09:34
      myslę ze twoja żona boi się następnej ciąży albo po porodzie
      straciła na to ochotę.powiem ze ja po porodzie miałam większą ochotę
      niż przed ale słyszałam od koleżanek ze wogóle nie miały ochoty i
      się bały kolejnej ciąży
    • kaachna1 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 04.06.08, 09:43
      Wierzyć mi się nie chce,że żona mogła zaproponować coś takiego,według mnie albo cię nie kocha albo ma kogoś innego,to niemożliwe,żeby normalna kochająca żona godziła się na coś takiego,współczuję ci i rozumiem bo mąż też jak twierdzi nie potrzebuje seksu tyle co ja,ale gdyby zaproponował żebym znalazła sobie kochanka to by oznaczało,że nasz związek nie ma sensu,chociaż i tak nie wiem czy ma skoro muszę ciągle żebrać o seks do d.... z tym wszystkim
    • maki434 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 12.06.08, 03:21
      Cześć.Mam podobny problem.Tyle tylko że moja nie daje mi już od dziewięciu lat a
      do agencji lub na baby nie pójdę.Twoja Cię przytula,pieszczoty itp.Fajnie bo my
      śpimy w osobnych pokojach.takie stare dobre małżeństwo.Została własna
      graba.Pozdrawiam.
    • lilyrush Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 12.06.08, 13:09
      jak juz nie kochałam mojego eksa, ale wydawało mi się, że dostałam dożywocie i
      nie mam opcji rozwodu to tez mu kochankę proponowałam. Żeby się ode mnie
      oczepił, bo na myśl o seksie z nim robiło mi sie niedobrze.
      Ochotę na seks miałam jak najbardziej.
      Rozumiałam,z eon tez ma prawo ją mieć. A ponieważ ja nie chciałam to nie mogłam
      wymagać, żeby żył w celibacie. Ot takie skręcenie.
      ale on był zdecydowanie za leniwy nawet na znalezienie kogoś. Użalanie sie nad
      sobą, ze niedobra żona z nim nie sypia było lepsze.
      w końcu niedobra żona sie z nim rozwiodła i teraz oboje są dużo szczęśliwsi.
      A syn zobaczył, że mama jest nie tylko od dawania przytulania i głaskania, ale
      czasami można też przytulić i pogłaskać ją...
    • szalonywiatr Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 12.06.08, 13:54
      Dziękuję Wam wszystkim za pomoc i uwagi. Z mojej strony mogę powiedzieć, że
      nastąpiło pozytywne rozwiązanie problemu.
      Spokojne i delikatne podejście do partnerki spowodowało, że i w seksie jest już
      lepiej.
      Pozdrawiam i życzę równie pozytywnych efektów...
      • szalonywiatr Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 09:14
        ...i wszystko wróciło do "normy" :-((
        Mam dość.
        • zlosnica100 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 09:29
          Moj kumpel tak sie woził 12 lat, własnie sie rozwodzą.
          • agatar-m Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 09:55
            nie wiem czy tak jest u wszystkich, ale twierdzisz,ze twoja zona cię
            kocha...wiesz ja kocham swojego mężai w życiu bym go nie póściła do
            agencji ..serce by mi pękło jak bym wiedziała,ze uprawia sex z innna
            kobieta...:(
          • maker6 Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 10:06
            jak czytam takich gości jak ty to mnie skręca...
            już jest lepiej, już się poprawiło....
            a po kilku tygodniach wpis.. wszystko wróciło do "normy"...
            jeżeli liczyłeś, że po tak długim okresie bez seksu znajdziesz super
            sposób na rozwiązanie twoich problemów to muszę powiedzieć, że
            jesteś strasznie naiwny...
            nawet rozmowa ze specjalistą czasem nie pomaga jeśli żona ma niskie
            libido i brakuje jej chęci na zbliżenia..
            nawet stawianie sprawy na ostrzu noża (rozstanie) zwykle pomagają na
            krótka metę a później wraca stare...
            widać, że wogóle nie rozumiesz swojej żony i jej potrzeb..
            jej wystarczy to co mam a seks jest sprawą zbyteczną - złem
            koniecznym... to, że ci "dała" parę razy to tylko po to byś od niej
            nie odszedł i nie zostawał ją z dziecmi... byłeś przez pewien czas
            zadowolony, więc uznała, że już "ugasiła pożar" a teraz niech da mi
            spokój... za jakiś czas pewnie znowu na odczepnego coś ci się trafi
            i tak w kółko...
            znajdź sobie przyjaciółkę albo jeszcze lepiej się rozwiedź zamiast
            żyć w toksycznym związku i marować sobie życie..
            • flamenco_night Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 10:13
              > widać, że wogóle nie rozumiesz swojej żony i jej potrzeb..


              Hm.. ciekawe.. a ona GO i JEGO POTRZEBY rozumie???
            • flamenco_night Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 10:15
              No i czego się utło? :///

              O ile nie dziwi oczekiwanie seksu od Partnerki - jest to w pewnym
              sensie zawartość pakietu "związek małżeński" - o tyle oczekiwanie,
              że Partner nagle sobie na supeł zawiąże, bo jaśnie pani nie ma już
              ochoty na fizyczną miłość, JEST dziwne, naiwne i żenujące.
              • futile_and_duperele Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 10:23
                Ja wychodzę z podobnego założenia.

                Ale żona uważa, że nikt nikogo nie powinien zmuszać do seksu. Dlatego aktualnie
                pokazuję jej, że ten kij ma dwa końce i jeżeli ona miała ochotę raz na kwartał,
                to niech poczuje, jak to jest, kiedy jest się miłym i kochanym i nic z tego nie
                wynika w kwestii seksu.

                Niestety rozmowy nic nie dały i trzeba było przejść do czynów. Może to coś da?
                • flamenco_night Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 10:29
                  Do braku seksu też nie powinien.

                  Mam rozumieć, że teraz seksu nie ma w ogóle u Was? Współczuję.. Ale
                  efekty zależą od charakteru - na mnie takie gry by nie zadziałały,
                  bo ja się jeszcze bardziej zacinam w uporze, gdy ktoś usiłuje
                  walczyć moją bronią ;) Ale życzę powodzenia, może Twoja Pani "ma
                  inaczej" :)
    • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 14:00
      Oczywiście, że wróciło do normy.

      Wróciło, bo 'rozmowy' nie są drogą do zmiany stanu rzeczy. 'Rozmowa' zakłada, że
      to, do kogo kobieta/facet czuje pożadanie, to jej/jego świadoma decyzja.
      Tymczasem "Attraction is not a choice".

      Żona z Tobą nie chce seksu, bo nie czuje do Ciebie pożądania. NIe przekonasz jej
      rozmową, by je czuła - musisz zmienić SIEBIE w taki sposób, aby budzić w niej
      pożądanie. Tu więcej na ten temat:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=63847890

      Flamenco:
      > Do braku seksu też nie powinien.

      Myślałem w ten sposób przez 7 lat, dopóki nie zrozumiałem, że pożądanie to nie
      wybór. Nie ma "powinien - nie powinien"; brak pożądania to brak seksu. Może i
      żona "powinna" czuć pożądanie do męża, ale ona nie wybiera, do kogo czuje
      pożądanie, a do kogo nie!

      Pozdrawiam
      • flamenco_night Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 14:11
        Za chwilę pójdziesz za daleko - to bardzo prosta wymówka, ale
        małżeństwo, to też wybór. Wiążący się z seksem. Zasada, o której
        mówisz, zakłada, że do pewnych osób czujemy pożadanie, do innych
        nie. Tyle, że ona czuła to pożądanie do TEGO konkretnego faceta
        wcześniej - przyzwyczajenie uśpiło żądzę. To nie jest jego wina i
        jakakolwiek zmiana może podziałać chwilowo, albo wcale ("wyszłam za
        kogoś innego, nie wiem, po co robisz z siebie idiotę!!"). Na mój
        brak pożądania do męża lekarstwem okazał się mój romans, nie jego
        próby zmian, działania, rozmowy, ect. ON nie miał na moje pożadanie
        najmniejszego wpływu - reaktywował je kochanek.
        • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 16:08
          > Za chwilę pójdziesz za daleko - to bardzo prosta wymówka

          to nie wymówka, tylko fakt

          > To nie jest jego wina

          jest jego wina.

          Pozdrawiam
          • flamenco_night Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 18:00
            Nie jest :) Jak i nie było winy mojego Ślubnego.

            Odpozdrawiam :)
            • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 27.06.08, 04:19
              "Uuuuu, to twoja wina, twoja wina..."
              • flamenco_night no właśnie.. 27.06.08, 10:31
                wreszcie słuszny kierunek "winnej wyliczanki".. to NICZYJA wina :)
        • audwork Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 26.06.08, 17:46
          flamenco_night napisała:

          (ciach)

          widze ze wolisz pisac anizeli czytac nawet profesjonalistow :)

          ..wiec nic dziwnego ze czasem wychodzi Ci ble, ble ble :))
    • yoric Re: Efekt dyskusji z żoną na temat braku seksu... 28.06.08, 04:04
      > W pewnym zakresie człowiek jest w stanie modyfikować swoje popędy

      pytanie w jakim zakresie? Ja uważam, że w ograniczonym. Jak mnie nie pociągają
      niebieskie oczy, albo kobiety drobne, to sobie nie wkręcę, że pociągają. Być
      może jest to jakoś możliwe, ale trudno mi to sobie wyobrazić.

      > Czytałem kiedyś tekst o małżeństwach kojarzonych przez rodziny... No więc jak
      to jest?

      Nie wiem. Może tam też nie ma attraction. A może tradycyjny podział ról z
      dominacją faceta sprzyja rozwojowi attraction. Ale przyznaję, że to moje zgadywanki.

      Kriss:
      > Fakt braku pożadania w danym momencie...

      problem jest z pojęciem 'attraction', bo to i czysto-fizyczny 'pociąg', i
      bardziej ogólne 'kręcenie'. Niemniej IMO jesteś zbytnią optymistką.
      Zgoda, że żona COŚ powinna zrobić, choćby z obowiązku. Z drugiej strony szanse
      na skuteczność jakichkolwiek działań podjętych przez żonę są bardzo nikłe. IMO
      jedyna szansa to żeby Szalonywiatr trwale zmienił zachowanie na takie pokazujące
      pazur, a wtedy moooże coś drgnie.

      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka