kaszmir74
26.07.08, 00:14
33 lata,jedno dziecko,jeden maz od 7 lat.Bywalo roznie,duzo na
odleglosc,pol roku razem,pol roku osobno.Potem 3 lata w
rozjazdach.Gdy sie "spotykalismy" na dluzej bylismy nierozlaczni,sex
fascynujacy,potem znow w rozjazdach-taka praca.Od 9 miesiecy
jestesmy juz razem,ale...jeszcze bardziej osobno.Kazde z nas ma
swoje przyzwyczajenia i nawyki,ale jakos sie dotarlismy.Sex
tragedia,nie moge sie doprosic.wejdzie,dojdzie,koniec.Nie jestem
UFO,podobam sie facetom i niejeden sklada mi jednoznaczne
propozycje.Tylko przysiega malzenska powstrzymuje mnie przed krokiem
w zdrade.Tlumaczylam,rozmawialam,tak,tak wszystko rozumie,wszystko
wie.Kazda noc jest dla mnie bezsensowna,a potem sie dziwia,ze
kobiety szukaja szczescia gdzie indziej.Jakies pomysly na "uczciwosc
malzenska"?