Dodaj do ulubionych

jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co dalej..

13.10.08, 22:23
jesteśmy małżeństwem 2 lata, ze sobą 7 lat. Ja mam 27, mąz 29
lat.Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi na świecie, generalnie bardzo
udane małżeństwo. 5 m-cy temu urodził się nam syn.
Sex na początku tylko był świetny. Od 4 lat coraz rzadszy i rzadszy,
z jego strony zero inicjatywy, zawsze z mojej. Jednocześnie
odkryłam, że codziennie mąż siedzi w necie i ogląda filmy, zdjęcia
porno. Codziennie wieczorem. Rozmawialiśmy o tym jeszcze przed ciążą
kilka razy, mówiłam jak bardzo mnie to boli. Nie to, że ogląda,
rozumiem, że to go kręci, też lubię od czasu do czasu ..Boli mnie
to, że wyszukuje gwiazdy porno, modelki obrobione w photoshopie i z
nimi pieprzy się codziennie wieczorem, a ja leżę w pokoju obok sama
(bo on zostawał zeby jeszcze "pracować"...)Zawsze byłam zadbana,
miałam kilku adoratorów jednocześnie, do dziś jak wypije chwali się
jak mnie sprzątnął sprzed nosa niektórym, więc teoretycznie mu się
podobam; ale nie wyglądam tj. modelki poprawione przez kogoś, z mega
długimi nogami, bez żadnego włoska na ciele, jestem po prostu
normalną dziewczyną.
W sumie od 3 lat kochaliśmy się z mojej inicjatywy jeśli się
zgodził, ok. 6-7 razy w roku. W czasie ciązy w ogóle, po porodzie z
mojej inicjatywy raz. Mąż codziennie się onanizuje patrząc się na
modelki..jestem na skraju załamania nerwowego..kiedy rozpoczynam
temat, że się nie kochamy w ogóle, on mówi, że przy małym ciągle
jesteśmy zmęczeni, że praca, ze dziecko, że nieprzespane noce...a ja
rano wchodzę na strony na których był w nocy i łzy płynął mi jak
grochy. Nie wiem co mam robić..potrzebuję jakiegoś spojrzenia z
boku, nikomu o tym nie mogę powiedzieć.. nie piszcie tylko żebym
założyła sexowną bieliznę itd. - to nie działa...
Obserwuj wątek
    • mamusinda Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 13.10.08, 22:28
      zapomniałam napisać o jeszcze jednym - miałam bardzo ciężki poród,
      zakończony w ostaniej chwili cesarką, w szpitalu przeżyłam koszmar..
      po powrocie do domu zmroziło mnie - kiedy weszłam na historię
      zobaczyłam, że on każdego dnia, kiedy byłam w szpitalu oglądał
      mnóstwo zdjęć i filmów porno w modelkami, wtedy kiedy ja mu płakałam
      w telefon, z depresją, na środkach przeciwbólowych; i tego wieczoru
      kiedy urodził się nasz syn też..
      poczułam jakby ktoś mi wbijał mnóstwo igieł w całe ciało...
      • a.b1 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 13.10.08, 22:44
        mnie też interesowało kiedyś to zjawisko....nie udzielił mi
        odpowiedzi....nigdy, 4 lata bezseksia, nawet takiego wyżebranego
        być może byłam zbyt leniwa....albo za dumna
        dziś jestem z cudownym facetem, fakt rozwód też mam na karku
        myślę, że Twój problem nie zostanie rozwiązany na forum
        rozmowa z nim + terapia w poradni małżeńskiej
        ale to nie jest gwarant
        poszperaj w archiwum tego forum, był poruszany problem
      • wypasior Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 13.11.08, 15:28
        nakłada się kilka czynników:

        - po urodzeniu dziecka kobiety bardzo zmieniają się psychicznie..
        pewna spontaniczność, nawet nieobliczalność młodych lasek zostaje
        zastąpiona potwornie nudnym zafiksowaniem tematami czysto bytowymi,
        przyziemnymi, do tego pojawia się skłonność do depresji i
        naburmuszenia, dziecko służy jako wzmocnienie postawy
        roszczeniowej, usprawiedliwienie fochów..

        - młode mamy bardzo się zaniedbują.. chodzę z dzieckiem na plac
        zabaw i widzę te dziewczyny, jedna na 10 wygląda znośnie, ubiór i
        estetyka ogólna poniżej krytyki, dzieci potrafią wyglądać dobrze i
        być wystrojone ale mamom niczego więcej do szczęścia nie trzeba niż
        ich słodki maluszek.. Otyłość mam podjadających przy dziecku to
        sprawa nagminna.

        Oczywiście piszę z perspektywy faceta i możecie mi zarzucić
        nieobiektywizm ale w tej powodzi postów antymęskich przyda się
        przeciwwaga.

        Jakimś dziwnym trafem w tych parach, gdzie ludzie zachowują
        estetykę ogólną i trzeźwy umysł, daje się wyczuć pozytywne relacje,
        wzajemny pociąg fizyczny.

        Jaka porada dla mamusindy? trudna sprawa bo wasz związek jest już
        bardzo zapuszczony. Trzeba mocnej zmiany zarówno twoich przywar
        (nie pisz że nie masz) jak i nawyków męża (monitor i sprawna ręka
        są jego azylem). Ewidentnie widać że go nie pociągasz i zmiana tego
        stanu wymaga terapii szokowej, grunowneej zmiany waszego sposobu
        życia.
    • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 07:30
      Nie sądzę, żeby ktoś Ci tu poradził 'założenie seksownej bielizny' - to nie
      kącik porad jakiejś gazetki, tu ludzie generalnie niestety wiedzą dobrze, o czym
      mówią.

      Tak ogólnie, to temat jest duży i faktycznie dobrze by było, gdybyś poszperała w
      archiwum i znalazła wątki innych pań w podobnej sytuacji.

      Ja Ci tylko powiem, żebyś tego jego onanizmu nie brała aż tak bardzo do siebie,
      to nie jest kwestia Twojej atrakcyjności czy myślenia o Tobie. Facet po prostu
      sobie ucieka w świat fantazji (jak chcieliby niektórzy, nałogowo) gdzie ma łatwą
      rozrywkę. Tylko, że oczywiście przez to już mu nie starcza entuzjazmu na Wasz
      wspólny seks. Mnóstwo dziewczyn pytało "dlaczego nie przyjdzie do mnie jak ma
      ochotę?" Bo nie ma ochoty. Nie na seks przynajmniej, z kontaktem z drugą osobą,
      'wymianą energii' o jakimś tam staraniu nie mówię. Chce tylko się pobawić i
      rozładować, tylko, że to oczywiście skrajnie samolubne i raniące dla Ciebie.

      A co On w ogóle Ci odpowiadał, jak rozmawialiście?
    • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 08:01
      www.szansaspotkania.pl/index.php?page=2565
      przeczytaj artykuly.
      wspolczuje Ci strasznie, a jemu potrzebna jest pomoc specjalisty, bo
      to juz choroba
      • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 08:55
        Argh.

        Nie, serio, poczytaj lepiej archiwum forum. Takie 'świetne' opracowania jak na
        podanej stronie, mają tę wadę, że autentyczny problem próbują wtłoczyć w ramy
        światopoglądu. Czyli zakładają, że pornografia jest zła onanizm jest zły i jest
        tylko jedna dopuszczalna 'norma' seksualna, a następnie dopasowują zjawisko do
        tego założenia.

        Pewnie, całkiem być może Twój mąż wymaga pomocy terapeuty. Ale nie takiego,
        który mu będzie opowiadał, że jak się nie przestanie onanizować, to pójdzie do
        piekła.

        (przepraszam za złośliwe uproszczenie, ale ręce mi opadają)
        • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 09:18
          w tym przypadku onanizm meza do ktorego tak beztrosko podchodzili
          rani zone i psuje rodzine, wiec lepiej zrezygnowac z tej
          przyjemnosci na rzecz szczescia zony
          • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 09:39
            Oj waćpanna, ja o niebie, ty o chlebie.

            A czy ja powiedziałem, że wszystko jest ok? Nie jest.

            Natomiast wskazałem na to, że podpowiedziana przez Ciebie strona prezentuje
            wysoce nieobiektywne poglądy i według mnie może tyleż zaszkodzić, co pomóc.

            Oczywiście możesz te poglądy podzielać i promować, to wolny kraj, ale na takiej
            samej zasadzie ja mam prawo je negować.
            • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 09:51
              manahmanah77 napisał:
              > Natomiast wskazałem na to, że podpowiedziana przez Ciebie strona
              prezentuje
              > wysoce nieobiektywne poglądy i według mnie może tyleż zaszkodzić,
              co pomóc.

              Hmmm... a od kiedy to w kwesti onanizmu i pornografii istnieją
              OBIEKTYWNE poglądy?
              • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:05
                W ten sposób można stwierdzić że każda opinia jest z definicji nieobiektywną.

                Wiesz, co chciałem przekazać, chyba każdy kto przeczytał wie, więc proszę o to
                byś się z łaski swojej nie czepiała:-)

                No, chyba, że odczuwasz wewnętrzny przymus. Wtedy jakoś zmogę.
                • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:18
                  manahmanah77 napisał:
                  > W ten sposób można stwierdzić że każda opinia jest z definicji
                  nieobiektywną.

                  W jakiś sposób każda. Są jednak tematy, gdzie zachowanie
                  obiektywizmu graniczy z cudem ;)
            • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:42
              jak widac po forum wiecej z tego wychodzi szkod niz korzysci. i
              czlowiek nastawia sie egoistycznie
        • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:40
          poza tym lepiej poczytac takie artykuly niz rady rzuc meza,znajdz
          kochanka,zacznij sie sama zaspokajac
          • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:58
            To jest Twoje zdanie moja droga.

            Ja uważam, że takie artykuły i przyjmowanie z góry że wszelki onanizm i
            pornografia to zło są diabelnie szkodliwe.
    • paulawr cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 08:47
      www.szansaspotkania.pl/index.php?page=2762
      • rumpa Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 09:50
        zadałam se trud przeczytania artykułu
        na samym wstepie

        W małżeństwach, w których istnieje tego typu uzależnienie seksualne,
        pojawia się zmniejszona intymność i wrażliwość, niepokój, skrytość,
        izolacja oraz zaburzone poczucie bezpieczeństwa związane z lękiem
        przed utratą pracy czy niezdolnością spłacenia zaciągniętych długów.

        błąd logiczny - to może być co najwyżej PRZYCZYNĄ uzależnienia
        ale jak się z racji światopogladowych dostosowuje rzeczywistość do
        teorii to i takie kwiatki mogą wyrosnąć

        opisy odczuć pań pewnie adekwatne

        tylko te panie mylą pornografię jako taką z uzależnieniem od niej
        mój mąż pija piwo, ale nie zamiast herbaty i nie codziennie

        • mamusinda Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:42
          dziękuję za odpowiedzi:) przeczytałam artykuł, niektóre ze
          sformułowań tak bardzo oddają to co czuję, sama nie potrafiłabym
          lepiej tego opisać: "..kobiety w takich związkach powszechnie
          przyznają, że odczuwają głębokie zranienie, zdradę, odrzucenie,
          emocjonalną dewastację, samotność, wstyd, izolację, poniżenie,
          zazdrość, złość..." - to dokładnie opisuje to co czuję, z jednej
          strony czuję się poniżona, zdradzona i zraniona, a z drugiej jestem
          wściekła na sytuację, która się ciągle tylko pogłębia.
          Nie mam natomiast żadnego lęku przed utratą pracy, myśli
          samobójczych itd. To co się dzieje w sferze sexu między nami nie
          rzutuje na inne sfery życia. Generalnie rzecz ujmując - jestem co do
          zasady baaardzo szczęśliwą osobą, z mężem jesteśmy naprawdę
          szczęśliwi, mamy takie same poczucie humoru, zainteresowania, pasje,
          potrafimy godzinami gadać o byle czym, śmiać się do łez z głupot,
          tęsknimy do siebie nawet jak jesteśmy tylko kilka godzin osobno.
          Teraz, jak siedzę w domu z synkiem, też dzwoni kilka razy do mnie
          tylko po to, żeby mnie usłyszeć. Ja WIEM, że on mnie bardzo kocha,
          czuję jego miłość każdego dnia we wszystkim co robi, jest wspaniałym
          tatą, nigdy nie dał mi powodów do zazdrości (nie-interenetowych),
          kiedy razem gdzieś wychodzimy cały czas mnie przytula, całuje, moje
          koleżanki tylko mi zazdroszczą...
          no i właśnie...ktoś pytał co on mówi jak o tym rozmawiamy..on mówi,
          że lubi patrzeć na te kobiety trochę jak na dzieło sztuki (to
          jeszcze bardziej mnie dobija..), że są po prostu piękne, ale nigdy w
          życiu nie chciałby być z taką osobą, że nawet gdyby miał okazję to
          nie chciałby takiej laski pocałować, bo kocha tylko mnie i nie
          wyobraża sobie zdrady, że jestem dla niego najważniejsza itd. a
          jeśli chodzi o brak sexu to on jest po prostu zmęczony, jak pomyśli
          o tym, że teraz przez godzinę mielibyśmy się kochać to nie ma sił...

          a ja to widzę inaczej, leżę w łóżku ze ściśniętym gardłem, a on
          codziennie wchodzi na te strony, podziwia je, w myślach je
          dotyka..na to ma siły, a mnie nie chce..ja go po prostu nie
          podniecam a co najgorsze - ja naprawdę jak oglądam te laski
          następnego dnia wiem, że NIE MAM SZANS go podniecić. One są idealne..
          Kiedy w nocy wstaję do toalety słyszę szybkie klikanie myszką,
          minimalizuje/zamyka expresowo te strony, na wypadek gdybym przyszła
          do pokoju..ale ja nie przychodzę, nie mam już sił o tym z nim
          rozmawiać
          • mujer_bonita Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:48
            mamusinda napisała:
            > jeśli chodzi o brak sexu to on jest po prostu zmęczony, jak
            pomyśli
            > o tym, że teraz przez godzinę mielibyśmy się kochać to nie ma
            sił...

            No i masz odpowiedź. Ma Ciebie i Twoje potrzeby w dupie. Pytanie
            brzmi co zamierzasz z tym zrobić. Moim zdaniem cierpienie w
            milczeniu jest najgorszym rozwiązaniem.
            • krzysztof-lis Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:51
              > No i masz odpowiedź. Ma Ciebie i Twoje potrzeby w dupie.

              Nie tylko on jej, ona jego potrzeby też ma w nosie.
              • mujer_bonita Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:58
                krzysztof-lis napisał:
                > Nie tylko on jej, ona jego potrzeby też ma w nosie.

                Krzysztof i jego 'kobieta zawsze winna'. Jakie potrzeby ma w nosie
                tym razem?
                • krzysztof-lis Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 12:08
                  > Jakie potrzeby ma w nosie tym razem?

                  Potrzebę wyspania się?

                  Załóżmy, że mężczyzna rzeczywiście jest notorycznie zmęczony. Jeśli źle śpi
                  całymi tygodniami, dużo pracuje, ma prawo wyżej wycenić masturbację i godzinę
                  snu niż godzinę seksu. Rozumiem to, bo nie raz i nie dwa mnie też się nie chciało.

                  Co oczywiście nie oznacza, że taka sytuacja jest poprawna i należy ją
                  konserwować. Zdecydowanie NIE, ja po prostu myślę, że można byłoby sięgnąć
                  głębiej do przyczyn tego, że mąż jest notorycznie zmęczony i tym się tłumaczy.

                  Chyba, że to tylko ściema, co oczywiście jest jak najbardziej możliwe.
                  • glamourous ??? 14.10.08, 12:33

                    krzysztof-lis napisał:


                    > ja po prostu myślę, że można byłoby sięgnąć
                    > głębiej do przyczyn tego, że mąż jest notorycznie zmęczony i tym
                    > się tłumaczy.


                    Krzysztof, autorka watku wyraznie przeciez napisala ze na
                    przestrzeni ostatnich 3 lat seks uprawiali 6, moze 7 razy. Sorry,
                    ale NIE istnieje takie zmeczenie, ktore tlumaczyloby tak rzadki
                    seks. No chyba ze facet przerzuca codziennie 70 ton wegla lopata. A
                    nawet i to jest naciagane, bo istnieja przeciez weekendy ;-)

                    > Chyba, że to tylko ściema, co oczywiście jest jak najbardziej
                    > możliwe.

                    Ja stawiam na scieme, w dodatku wielką jak ciezarowka. Facet
                    ewidentnie uzalezniony jest od netowego porno, zona dla niego to ZA
                    SLABY BODZIEC. Zdarza sie przeciez, wiec co tu negowac i doszukiwac
                    sie winy kobiety.... :-/
                  • songo3000 Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 18:14
                    Jest taka lakoniczna ale za razem praktyczna rada na notoryczne zmęczenie - lepsza organizacja czasu. Konkretnie to chodzi o priorytety. Co jest ważniesze, (przeważnie) kasa czy związek.

                    Nałożył bym tu jeszcze zdaje się nieatrakcyjność seksualną żony dla męża. Sorry, ja rozumiem, że łatwiej i szybciej trzepać kapucyna niż 'organizować' seks z (dajmy na to średnio atrakcyjną) żoną ale litości. Nawet dla samego urozmaicenia, przy jego potrzebach bzyknął by ją z raz na miesiąc. Gdyby żona była dla męża zjadliwa.

                    Tak czy siak mężulo postępuje nieuczciwie zbywając sprawę a żonuś chyba żyje w jakimś harlekinie twierdząc, że >wszystko< poza łożem jest >super<.
          • krzysztof-lis Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:49
            > jeśli chodzi o brak sexu to on jest po prostu zmęczony, jak pomyśli
            > o tym, że teraz przez godzinę mielibyśmy się kochać to nie ma sił...

            Nic dziwnego. Seks męczy, masturbacja przy pornolu
          • manahmanah77 Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:50
            To nieprawda, że nie masz szans go podniecić bo one są takie piękne, a Ty
            zwyczajna. Nie podniecasz go, bo się rozładowuje sam, a z próżnego nawet Salomon
            nie naleje...

            Daj sobie powiedzieć, że tu nie chodzi o jego stosunek do Twojej osoby. To nie
            Ty powinnaś czuć się gorsza, co najwyżej on powinien się zastanowić jakim jest
            mężczyzną, skoro nie ma dość charakteru, żeby rzucić radośnie uprawiany onanizm
            i zająć się żoną.
            • krzysztof-lis Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:51
              > co najwyżej on powinien się zastanowić jakim jest mężczyzną, skoro
              > nie ma dość charakteru, żeby rzucić radośnie uprawiany onanizm
              > i zająć się żoną.

              Zmęczonym?
              • manahmanah77 Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:56
                A co ma piernik do wiatraka?

                Zmęczenie nie usprawiedliwia bycia niewrażliwym na potrzeby drugiej osoby. Z jej
                strony również. Nawet jeśli założymy, że ich współżycie nie było dla niego
                satysfakcjonujące z jej winy, to trzeba było podjąć temat, powalczyć, a nie
                uciekać w kompulsywny onanizm.

                No zastanów się, gdyby to on napisał tu na forum, że żona ciągle zmęczona i w
                łóżku drewno, to poradziłbyś mu: "Stary, na necie są fajne panienki, pooglądaj,
                zrelaksujesz się i problem zniknie!"?
                • krzysztof-lis Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 12:09
                  > Zmęczenie nie usprawiedliwia bycia niewrażliwym na potrzeby drugiej
                  > osoby.

                  Owszem. Zmęczenie trzeba usunąć a nie walczyć o seks pomimo zmęczenia,
                  eksploatując tylko faceta ponad jego możliwości.

              • mujer_bonita Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:59
                krzysztof-lis napisał:
                > Zmęczonym?

                Non-stop od 4 lat???? To się kwalifikuje do leczenia!
                • krzysztof-lis Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 12:09
                  > Non-stop od 4 lat???? To się kwalifikuje do leczenia!

                  Nie da się ukryć.
        • paulawr Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 10:43
          tak ale piwko od czasu do czasu moze doprowadzic do uzaleznienia,tak
          samo porno od czasu do czasu moze doprowadzic do uzaleznienia.

          ciesze sie ze zadalas sobie trud przeczytania:)pozdr
          • songo3000 Re: cierpienie żon a pornografia mężów 14.10.08, 18:01
            Hmmm, no to słuchanie pierdół i łgarstw tydzień w tydzień w piątek/sobotę/niedzielę (niepotrzebne skreślić) na pewno prowadzi do uzależnienia. Znaczy się ten, który do takich prewersji namawia to diabeł wcielony, przyczyniający się do rozbicia rodziny O!
    • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:22
      > nie piszcie tylko żebym założyła sexowną bieliznę itd.
      > - to nie działa...

      My wiemy, że to nie działa.

      Ja mam za to doskonałą radę: porozmawiać. :)
      • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:41
        krzysztof-lis napisał:
        > Ja mam za to doskonałą radę: porozmawiać. :)

        Popieram. Tylko nie owijajac w bawełnę, sugerować itp. Nie dawać się
        zbywać bzdurami w stylu 'przy małym ciągle jesteśmy zmęczeni, że
        praca, ze dziecko, że nieprzespane noce'.

        Zapytać małżonka wprost i prosto z mostu jak to możliwe, że
        przy 'takim' zmęczeniu znajduje siły na codzienny onanizm a na seks
        chociaż od czasu do czasu nie oraz jak widzi zaspokajanie Twoich
        potrzeb.
        • mamusinda Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:49
          :)) my już na ten temat rozmawialiśmy przed ciążą 2-3 razy,
          pwoiedziałam jak mnie to rani, płakałam, on prawie też, przytulał
          mnie, mówił, że nie wiedział, że to mnie może tak boleć, bo dla
          niego do swojego rodzaju rozrywka, że się zmieni..i faktycznie
          zaczął się do mnie przez jakiś czas dobierać, nie najlepiej się z
          tym czułam, bo miałam wrażenie, że robi to dla mnie, a nie dlatego
          że sam ma na mnie ochotę, potem przestał..następne 2 rozmowy bez
          większych skutków. Teraz rozmawiałam z nim 2 m-ce po porodzie,że
          chciałabym... kilka dni później zaaranżował wieczór romantyczny i
          się kochaliśmy. Raz. I teraz znowu 3 m-ce nic. Czy w takiej sytuacji
          jest sens dalej z nim rozmawiać???? czuję się bezradna..
          • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:53
            > i faktycznie
            > zaczął się do mnie przez jakiś czas dobierać, nie najlepiej się z
            > tym czułam, bo miałam wrażenie, że robi to dla mnie, a nie dlatego
            > że sam ma na mnie ochotę, potem przestał..

            Widocznie zobaczył, że jego wysiłek nie daje efektów, więc nie warto się wysilać.
            • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:57
              krzysztof-lis napisał:
              > Widocznie zobaczył, że jego wysiłek nie daje efektów, więc nie
              warto się wysila
              > ć.

              A jakie Twoim zdaniem efekty miało by to przynieść?
              • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:11
                > A jakie Twoim zdaniem efekty miało by to przynieść?

                Facet dostaje opier--l, że się nie stara.

                Facet zaczyna się starać.

                Kobieta to widzi, ale czuje, że on się stara bo ona mu kazała a nie dlatego, że
                to jemu na tym zależy. Obstawiam, że trudno było jej to ukryć. I w związku z
                tym, w dalszym ciągu coś było nie tak, jak być powinno.

                Facet to widzi i zastanawia się, czy warto się wysilać, skoro i tak coś jest nie
                tak, jak by żona chciała...
          • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:59
            mamusinda napisała:
            > się kochaliśmy. Raz. I teraz znowu 3 m-ce nic. Czy w takiej
            sytuacji
            > jest sens dalej z nim rozmawiać???? czuję się bezradna..

            Jeżeli KAŻDY seks ma być wynikiem rozmowy to nie.

            Może terapia szokowa? Skoro pan małżonek ma w dupie Twoje potrzeby
            bo jak mówi wymagają od niego takiego wysułku to może Ty też dla
            niego się nie wysilaj? Bez obiadków, prasowania koszul itp.?

            Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.
            • songo3000 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 18:18
              No wiesz, tylko żeby ktoś tu komuś w rewanżu kasy nie zakręcił. Jak Kuba Bogu...
          • sara.pl Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:33
            Mamusinda,

            nawet nie wiesz, jak bardzo Cię rozumiem...
            Przeżywałam dokładnie to samo, co Ty.

            Mój mąż może nie siedział wieczorami w pornoskach, ale robił to sam
            codziennie rano, pod prysznicem. Jednocześnie zapewniał mnie, ze
            jestem najcudowniejsza, najpiękniejsza i kocha mnie nad życie. Nie
            oglądał się za innymi kobietami. Nie oglądał pornosów. Ale jakoś mi
            to nie pomagało... Wieczorem ja kładłam się o 22.00, a on przełączał
            kanały w TV i kolejne 2 godziny spędzał na jakimś durnym kryminałku,
            zamiast położyć się obok, poprzytulać, może byśmy siły odzyskali:) A
            rano...pod prysznic. Jezuuuuuuuuu, jak ja go nienawidziłam, jak
            wychodził z łazienki. Zawsze wiedziałam, kiedy to zrobił. Po oczach.
            Czułam się po prostu odrzucona.
            I tak frustracja roścnie od 6 lat. Sypiamy ze sobą co 3 -4 msc -
            wtedy jest tak podniecony, że natychmiast prawie kończy. No i
            oczywiście jestem najważniejsza na świecie i najpiękniejsza i mam
            najpiękniejszy biust...:))

            Rozmawiałam, tłumaczyłam, prosiłam, żebyśmy do lekarza się wybrali,
            pytałam: co mam zrobić, żeby się zmieniło? Ale on zapewniał, że
            przeciez pragnie tylko mnie i jak sam to robi, to też myśli o mnie...

            Od jakiś 6 msc mam dość.

            Co osiągnęłam przez rozmowy, prośby, sugestie, podkoszulki seksowne.
            Nic. Nadal tak się dzieje.
            Wiem, niektórzy to już tłumaczyli w różnych wątkach - onanizm jest
            łatwiejszy, szybszy, bezwysiłkowy. Ok. Niech sobie będzie.
            Tylko niech nie zabija kobiecości w kobiecie.
            Niech sobie tak mój mąż żyje. Widocznie nie jesteśmy dla siebie
            stworzeni. Kiedyś obudzi się rano, chcąc iść do swojego ukochanego
            prysznica i mnie obok nie będzie już do przytulenia...
            Ponieważ ja tego nie akceptuję. Nadal jest we mnie złość. Ale już
            mniejsza - pracuję nad tym. Jeszcze bardziej o siebie zadbałam i
            zaczynam żyć swoim życiem.

            I jak go kiedyś wreszcie zdradzę, to niech tylko słówko powie, to
            chyba ta cała lawa frustracji i złości zatopi go...

            Uff, wyrzuciłam to z siebie. Odważyłam się wreszcie powiedzieć o tym
            PRYSZNICU...

            Sara
            • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:37
              Takie nieśmiałe pytanie: czy odwiedziłaś go kiedyś pod prysznicem?
            • paulawr sara 14.10.08, 12:44
              a powiedz mi skad wiesz ze on to codziennie pod prysznicem robi?
              przeciez nic nie slychac. zastanawiam sie skad to mozna wiedziec jak
              maz sie nie przyznaje
              • glamourous Re: sara 14.10.08, 12:50

                paulawr napisała:

                > a powiedz mi skad wiesz ze on to codziennie pod prysznicem robi?
                > przeciez nic nie slychac. zastanawiam sie skad to mozna wiedziec
                jak
                > maz sie nie przyznaje


                No przeciez wyraznie napisala, ze "widzi po oczach". To fakt, ze
                jakis czas po orgazmie czlowiek ma specyficzny wyraz twarzy, a
                jezeli w dodatku kobieta jest na to wyjatkowo wyczulona...
                • paulawr Re: sara 14.10.08, 12:56
                  wiem ze widzi po oczach.zastanawiam sie czy jest jeszcze cos innego
                  poza oczami, bo ciezko to wykryc. pod prysznicem to zadne lady nie
                  zostaja,maz nie wydajew dzwiekow i wszystko trwa krotko bo duzo mu
                  nie trzeba.

                  nie kwestionuje ze ona wie to na pewno. tylko szukam rozwiazania
                  swojego problemu
                  • sara.pl Re: sara 14.10.08, 13:36
                    Paula,

                    kiedy zaczęłam podejrzewać, ze coś nie tak - właśnie po oczach -
                    znam wzrok swojego męża po orgaźnie:)zwróciłam uwagę dodatkowo na:

                    1) czas pobytu pod prysznicem, można porównać sobie do sytuacji,
                    kiedy bierze prysznic, a napewno nic takiego się nie dzieje - np.
                    właśnie po kochaniu się, kiedy na pewno tego nie potrzebuje, albo,
                    kiedy się spieszy, albo kiedy ma myśli zaprzatnięte jakimś
                    problemem - generalnie takie rzeczy zauważa się po dłuższym stażu
                    bycia razem...
                    2) wtedy, kiedy to trwa woda leci jednostajnie..(!!) - to ważny
                    wskaźnik!
                    3) kilkakrotnie chciałam się przekonać się w 100% - uwaga(!!)
                    wyjęłam kratkę od spłuczki w prysznicu i obejrzałam sobie stojącą
                    tam wodę - bez wielkiego zaskoczenia zauwazyłam ścięte białeczko:)
                    4) po orgaźnie jeszcze przez chwilę męski narząd jest usztywniony -
                    można sobie poobserwować slipki męża po wyjściu z prysznica, albo
                    nawet pogłaskać:)
                    5) wielu mężczyzn, jak to zrobi, to się zwyczajnie wstydzi i ucieka
                    ze wzrokiem..

                    Ale jestem self-made-seks-detektyw, nie??

                    Mam nadzieję, że te wskazówki pomogą przekonać się, że mąż Ci "tego"
                    nie robi...

                    Sara
        • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:50
          > Zapytać małżonka wprost i prosto z mostu jak to możliwe, że
          > przy 'takim' zmęczeniu znajduje siły na codzienny onanizm a na seks
          > chociaż od czasu do czasu nie oraz jak widzi zaspokajanie Twoich
          > potrzeb.

          To akurat mnie wcale nie dziwi. Seks jest znacznie bardziej wyczerpujący i
          wymagający znacznie więcej czasu, niż masturbacja.
          • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:55
            krzysztof-lis napisał:
            > To akurat mnie wcale nie dziwi. Seks jest znacznie bardziej
            wyczerpujący i
            > wymagający znacznie więcej czasu, niż masturbacja.

            Dokładnie. I taka jest odpowiedź. Od czasu do czasu OK ale jak jest
            to prawie ZAWSZE to niestety odpowiedź jest prosta - facet jest mega
            egoistą i potrzeby żony ma totalnie gdzieś. Należy mu to uświadomić.
            • songo3000 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 19:08
              Ja obstawiam jeszcze co innego. Nawet największy egoista od czasu do czasu przeleci kobietę tylko dla swojej przyjemności dajmy na to totalnie ją lekceważąc przed, w trakcie i po stosunku. Jeżeli facet bzyka ją z 4 razy do roku po wielkich prośbach i groźbach to znaczy, że nijak go ona nie kręci :(
              • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 19:24
                songo3000 napisał:
                > Ja obstawiam jeszcze co innego. Nawet największy egoista od czasu
                do czasu prze
                > leci kobietę tylko dla swojej przyjemności dajmy na to totalnie ją
                lekceważąc p
                > rzed, w trakcie i po stosunku. Jeżeli facet bzyka ją z 4 razy do
                roku po wielki
                > ch prośbach i groźbach to znaczy, że nijak go ona nie kręci :(

                Też możliwe. Dlatego należy panem potrząsnąć i wydobyć PRAWDZIWĄ
                przyczynę. W 4-letnie zmęczenie? Absurd!
      • magda0177 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:49
        próbować rozmawiać o tym co nas "boli" zawsze warto...


        ja też kiedyś miałam taką sytuację..mój mąż na necie a ja głowę w poduche i
        tylko płacz i zgrzytanie zębów..
        owszem próbowałam rozmawiać ale to nie przynosiło rezultatów..więc najpierw
        rzucałam talerzami, pózniej pierścionkiem, obrączką...nie odzywałam się
        dniami..nie sypiałam z nim...
        w końcu to "olałam"..i zaczęłam robić to samo co on...siedzenie na necie, różne
        fora, czaty..
        nagle mąż zauważył że nie rusza mnie to co on robi (oczywiście był to tylko
        pozor)sam wziął mnie na bok i stwierdził że musimy oboje przestać bo to "chore"
        i tylko oddalamy się od siebie...

        zgodziłam się...

        ja przestałam "czatować", on przestał zaglądać na erotyczne strony...
        jest ok;)
        • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:54
          > próbować rozmawiać o tym co nas "boli" zawsze warto...

          Zgoda.

          > owszem próbowałam rozmawiać ale to nie przynosiło rezultatów..więc
          > najpierw rzucałam talerzami, pózniej pierścionkiem, obrączką...nie
          > odzywałam się dniami..nie sypiałam z nim...

          Wow, bardzo dojrzały sposób prowadzenia rozmów.

          Rozumiem, że dla kobiety powiedzenie mężowi "weź zostaw te pornole i chodź mnie
          zerżnąć" może być ujmą na honorze. Ale same sobie jesteście winne, że mąż was
          nie zaspokaja. Właśnie z tego powodu.
          • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:59
            Kurcze, k_l, wyluzuj chłopie, kobiety nie są całym złem tego świata...
            • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:13
              > Kurcze, k_l, wyluzuj chłopie, kobiety nie są całym złem tego
              > świata...

              No co Ty? Poważnie? :o

              A tak zupełnie serio
          • anula36 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 11:00
            o rany, tak cie zona namawia na seks???
            Twarda kobieta:)
            • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:14
              > o rany, tak cie zona namawia na seks???

              Niestety, i bardzo żałuję. Moja żona należy do tych, które czekają i marudzą, że
              się nie udaje im doczekać.
          • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:15
            krzysztof-lis napisał:
            > Rozumiem, że dla kobiety powiedzenie mężowi "weź zostaw te pornole
            i chodź mnie
            > zerżnąć" może być ujmą na honorze. Ale same sobie jesteście winne,
            że mąż was
            > nie zaspokaja. Właśnie z tego powodu.

            Nie nie - to już paranoja! WINĄ kobiety jest to że nie chce się
            przez całe zycie dopraszać o kązdy seks??
            • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:17
              > Nie nie - to już paranoja! WINĄ kobiety jest to że nie chce się
              > przez całe zycie dopraszać o kązdy seks??

              Nie, ale winą kobiety jest to, że nie chce o niego NIGDY zabiegać czy poprosić.
              • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:22
                krzysztof-lis napisał:
                > Nie, ale winą kobiety jest to, że nie chce o niego NIGDY zabiegać
                czy poprosić.

                Jasne. Żadna kobieta nigdy nie zabiega. Szczególnie te, które
                wypowiadają sie w tym wątku. Zastanów się zanim coś napiszesz.
                • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:27
                  To było stwierdzenie o wyższym poziomie ogólności. Nie musisz go brać do siebie.
                  • anula36 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:45
                    rozumiem ze to zla zona ktora nie blaga na kolanach oprzywilej zrobienia lodzika;)
                    Ale wkoncu zawsze mozna porozmawiac czyz nie,moze sie wreszcie cholera zmieni na lepsze.
        • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:22
          super ze Wam sie udalo, a kiedy to bylo?dlugo trwa juz jego trwanie
          bez pornoli?moge zapytac jak wyglada Wasz seks,jak czesto...
    • sagittka Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:46
      Poszukaj w archiwum wątków na ten temat. Masturbacja nie jest niczym
      złym, pornografia dla dorosłych ludzi także. Jednak sytuacja, którą
      opisujesz wygląda poważniej. Od kompulsywnego seksu i porno można
      się uzaleznić i jest to nałóg, który powinno się leczyć, gdyż może
      się pogłębiać i przybierać ostrzejsze formy (seks z nieznajomymi,
      itp).
      Największy problem w tym, że uzależniony nie uświadamia sobie
      problemu i nie ma ochoty udać się z tym do specjalisty (jak
      większość alkoholików we wczesnym stadium nałogu).

      • mamusinda Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 10:56
        do krzysztof lis -
        1 - rozmawialiśmy, o tym wyżej
        2 - uwierz, że pasywna nigdy nie byłam; wręcz po sexie miałam
        wyrzuty sumienia, że skoro już mu się zebrało na sex ze mną to
        zachowywałam się jak...dziwka?? spragniona na maxa dotyku..
        3 - tak naprawdę nie chodzi o fizyczne zaspokojenie, chodzi o moją
        psychikę..
        • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 11:01
          mamusinda - Krzysztofem się nie przejmuj. On zawsze widzi winę w
          kobiecie niezależnie od tego co się w związku dzieje.
          • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:15
            Wybacz
            • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:17
              krzysztof-lis napisał:
              > Wybacz
              • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:18
                > Ale wymyślanie takich karkołomnych argumentów jak w tym wątku, żeby
                > 'udowodnić' winę kobiety jest naprawdę śmieszne.

                Jakich karkołomnych argumentów? Że seks jest męczący? To jest według Ciebie
                argument karkołomny?
                • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:21
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Jakich karkołomnych argumentów? Że seks jest męczący? To jest
                  według Ciebie
                  > argument karkołomny?

                  Używanie takiego argumentów w przypadku w zasadzie zerowego
                  argumentu od 4 lat i codziennej masturbacji jest dla mnie śmieszne.

                  A już stwierdznie, że kobiet powinna mówić facetowi 'zostaw te
                  pornole i zerżnij mnie' w tej sytuacji to jakiś ABSURD!
                  • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:23
                    > A już stwierdznie, że kobiet powinna mówić facetowi 'zostaw te
                    > pornole i zerżnij mnie' w tej sytuacji to jakiś ABSURD!

                    Absurdem jest artykułowanie swoich potrzeb mężczyźnie w sposób JASNY, bez
                    owijania w bawełnę i bawienia się w jakieś głupie gierki?
                    • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:26
                      krzysztof-lis napisał:
                      > Absurdem jest artykułowanie swoich potrzeb mężczyźnie w sposób
                      JASNY, bez
                      > owijania w bawełnę i bawienia się w jakieś głupie gierki?

                      Tego nie napisałam a kilka wypowiedzi wyzej wręcz poradziłam to
                      autorce wątku. Absurdem jest doradzanie tego kobiecie, która po iluś
                      próbach ma już serdecznie dość. Absurdem jest mówienie takiej
                      kobiecie 'sama jest sobie winna'. Ile można 'komunikować wprost'. O
                      każdy seks się prosić?
                      • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:33
                        > Absurdem jest mówienie takiej kobiecie 'sama jest sobie winna'.

                        I dlatego właśnie ja nic takiego nie napisałem. :)
        • mamusinda Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 11:02
          krzysztof -lis:
          czytam Twoje komentarze i trochę nie rozumiem w jaki sposoób
          wyciągasz wnioski, piszesz o tym, że mu się nie chce bo jestem
          pasywna, hmmm..to nie o naszym związku
          piszesz że ja nie rozumiem jego potrzeb..jakich? takiej potrzeby
          żebym po prostu dała mu swięty spokój i przeszła nad tym wszystkim
          do porządku dziennego? może i rozumiem tą potrzebę ale nie chcę jej
          akceptować
          jeśli masz wypisywać takie rzeczy, które ja za chwilę muszę
          dementować to daj sobie spokój..
          • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:13
            moze odlacz mu po prostu internet.
            albo porozmawiaj z nim ze tak dalej byc nie moze. moze znowu
            postara sie Ciebie zrozumiec. tylko wykorzystaj to tak ze koniec
            internetu i dostepu do pornografii. i moze uda Ci sie go namowic na
            jakas terapie.
            ja to pewnie jakby nic nie dalo rezultatu to bym mu powiedziala albo
            ja albo porno i niech wybiera,i nie zgadzalabym sie na zadne
            porno,nawet raz w tygodniu. alkoholicy po terapii tez nie moga nawet
            lyka alkoholu sie napic bo nalog moze powrocic.
            Tobie oczywiscie nie moge poradzic zebys mu powiedziala ja albo
            porno.

            proponuje rozmowe i konkretne radykalne rozwiazania
            • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:27
              paulawr napisała:

              > moze odlacz mu po prostu internet.
              > albo porozmawiaj z nim ze tak dalej byc nie moze. moze znowu
              > postara sie Ciebie zrozumiec. tylko wykorzystaj to tak ze koniec
              > internetu i dostepu do pornografii. i moze uda Ci sie go namowic na
              > jakas terapie.
              Dlaczego w ogóle dopuszczasz taką możliwość że facet (albo kobieta, płeć nie ma
              znaczenia) pozwoli sobie być traktowanym jak dziecko?

              > ja to pewnie jakby nic nie dalo rezultatu to bym mu powiedziala albo
              > ja albo porno i niech wybiera,i nie zgadzalabym sie na zadne
              > porno,nawet raz w tygodniu. alkoholicy po terapii tez nie moga nawet
              > lyka alkoholu sie napic bo nalog moze powrocic.
              > Tobie oczywiscie nie moge poradzic zebys mu powiedziala ja albo
              > porno.
              A to ma większy sens, jeśli autorka jest dostatecznie mocna, żeby powiedzieć to
              poważnie. Bo jeśli "ja albo porno" oznacza "nie możesz wybrać porno, bo bardzo
              się obrażę", to wyyyybacz...

              Według mnie - na podstawie tych ograniczonych informacji, które mam - facet musi
              zrozumieć w jaki sposób to, co robi wpływa na jego związek. I znaleźć sobie inny
              sposób relaksu niż kompulsywny onanizm. Gdy te dwie rzeczy zostaną spełnione,
              będzie łatwiej o poprawę sytuacji.
              • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:53
                jesli u mnie juz nic by nie przynioslo efektu a maz nie chcial isc
                na terapie to ja bym tak zrobila. ja albo porno. jakby z porno nie
                skonczyl. to bym sie wyprowadzila liczac na to ze to go wreszcie
                ruszy i zobaczy jak mnie zranil,moze wtedy by cos zrozumial.
                obrazenie to za malo ale na zupelne rozstanie bym sie nie zdecydowala
          • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:16
            > czytam Twoje komentarze i trochę nie rozumiem w jaki sposoób
            > wyciągasz wnioski,

            Wyciągam wnioski na podstawie niepełnego i jednostronnego opisu sytuacji.
            Zauważyłem w tym opisie wzór, który pasuje do moich doświadczeń. I dlatego o tym
            wszystkim pisałem.
            • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:19
              krzysztof-lis napisał:
              > Wyciągam wnioski na podstawie niepełnego i jednostronnego opisu
              sytuacji.
              > Zauważyłem w tym opisie wzór, który pasuje do moich doświadczeń. I
              dlatego o ty
              > m
              > wszystkim pisałem.

              A gdzie Twoje założenie o domniemaniu prwdomówności wypowiadających
              się? Oczywiście co do kobiet nie działa bo kobiety są nieobiektywne!
              • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:22
                > A gdzie Twoje założenie o domniemaniu prwdomówności wypowiadających
                > się? Oczywiście co do kobiet nie działa bo kobiety są nieobiektywne!

                A gdzie napisałem, że wątkotwórczyni kłamie?

                Opis jest niepełny i jednostronny, bo prezentuje tylko stanowisko jednej strony.
                • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:24
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Opis jest niepełny i jednostronny, bo prezentuje tylko stanowisko
                  jednej strony

                  Tak, ale jak się wypowiada facet to nie doszukujesz się 'niepełności
                  i jednostronności' tylko przyjmujesz, że wszystko jest tak jak
                  opisuje autor wątku.
                  • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:28
                    > Tak, ale jak się wypowiada facet to nie doszukujesz się 'niepełności
                    > i jednostronności' tylko przyjmujesz, że wszystko jest tak jak
                    > opisuje autor wątku.

                    Tu też niespecjalnie się doszukuję niepełności i jednostronności. Bo to, co tu
                    widzę, wystarczy, by znaleźć przynajmniej jedną przyczynę całej sytuacji.
                    • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:32
                      krzysztof-lis napisał:
                      > Tu też niespecjalnie się doszukuję niepełności i jednostronności.
                      Bo to, co tu
                      > widzę, wystarczy, by znaleźć przynajmniej jedną przyczynę całej
                      sytuacji.

                      Znów mylisz przyczyny (jak w dyskusji o przemocy). Jeżeli face
                      jest 'zmęczony' od 4 lat, jeżeli przy dziecku jest bardziej zmęczony
                      od żony a przy tym wszystkim masturbuje się CODZIENNIE to sory, ale
                      zmęczenie przyczyną nie jest!
                      • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:35
                        > Znów mylisz przyczyny (jak w dyskusji o przemocy). Jeżeli face
                        > jest 'zmęczony' od 4 lat, jeżeli przy dziecku jest bardziej zmęczony
                        > od żony a przy tym wszystkim masturbuje się CODZIENNIE to sory, ale
                        > zmęczenie przyczyną nie jest!

                        Przyczyną wybierania masturbacji MOŻE BYĆ zmęczenie. Ale i zmęczenie ma swoje
                        przyczyny.
                        • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:40
                          krzysztof-lis napisał:
                          > Przyczyną wybierania masturbacji MOŻE BYĆ zmęczenie. Ale i
                          zmęczenie ma swoje
                          > przyczyny.

                          Jasne, jednak w tym przypadku są inne wyraźne przesłanki, że jest to
                          TYLKO wymówka. Więc proszę oszczędź nam teoretycznych wywodów na
                          temat przyczy, których prawdopodobieństwo tu wynosi 0,001% tylko
                          żeby faceta wybielić.
    • glamourous Mamusinda 14.10.08, 12:23
      Na Twoim miejscu miejscu przeszlabym z trybu "placzaco-cierpiaco-
      rozgoryczonego" na tryb bardziej WYMAGAJACY. Jak w ogole mozna
      dopuscic do takiej sytuacji, ze Ty CODZIENNIE idziesz spac do lozka
      SAMA, polykajac lzy i lkajac w poduszke, a maz sie w tym czasie
      spokojnie zabawia? Dlaczego przyzwyczailiscie sie, ze wszystkie
      wieczory spedzacie osobno? Trzeba szczerze pogadac - wszak z
      komunikacja problemow nie macie - ale nie tylko placzliwie PYTAC "co
      ty widzisz w tym porno?!" tylko uswiadomic chlopu jasno i dobitnie
      ze Cie ta sytuacja BOLI, ze Cie to upokarza, ze to zabija wasz
      zwiazek - i wspolnie ustalic jakas metode na wyjscie z tego
      niszczacego schematu. Zaczac troche WYMAGAC. Na poczatek - maz w
      gescie dobrej woli powinien ograniczyc swoje nocne posiedzenia w
      necie i klasc sie spac razem z Toba. Oczywiscie nie od razu z
      obowiazkową opcją seksu - mozecie przeciez w lozku pogadac, posmiac
      sie, poprzytulac, po prostu spedzic razem troche czasu przed
      zasnieciem. To zbliza, a w polaczeniu z faktem ze sila rzeczy maz
      nie bedzie sie tak czesto onanizowal, w pewnym momencie seks
      powinien sie pojawic jako naturalna konsekwencja.

      Jezeli jednak po jakims czasie stwierdzisz, ze mezowi nie udalo sie
      ograniczyc swojego przyzwyczajenia i ze nie moze sam sobie dac rady
      z tym problemem - wybrac sie do seksuologa. Koniecznie. Inaczej wiez
      miedzy Wami bedzie coraz bardziej zanikac, jego przyzwyczajenie
      nasilac, a Ty przy okazji nabawisz sie nerwicy. Szkoda Was i szkoda
      dobrego zwiazku.
      • paulawr Re: Mamusinda 14.10.08, 12:26
        popieram glamourous. obawiam sie ze jego uzaleznienie jest tak silne
        ze bez odciecia netu sie moze nie udac
        • mujer_bonita Re: Mamusinda 14.10.08, 12:30
          Popieram!

          Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Skoro dla Twojego meża zaspokajanie
          Twoich potrzeb to taaaaaki wysiłek, że nie da się go podjąć to nie
          wysilaj się dla niego.

          Oczywiście terapia również wskazana.
          • paulawr mujer_bonita 14.10.08, 12:41
            mysle ze nie chodzi zeby sie zemscic i nawzajem robic sobie na
            zlosc,niech tylko ją zauwazy
            • mujer_bonita Re: mujer_bonita 14.10.08, 12:45
              paulawr napisała:
              > mysle ze nie chodzi zeby sie zemscic i nawzajem robic sobie na
              > zlosc,niech tylko ją zauwazy

              Ależ mi nie chodzi o zemstę tylko 'naskórne' pokazanie jak się czuje
              osoba dla której potrzeb partner nie ma ochoty się wysilić.

              Skoro jemu na samą myśl o seksie z nią 'nie ma sił' to może ona na
              samą myśl o prasowaniu jego koszul też powinna kierować się w stronę
              własnego relaksu ;)
              • paulawr Re: mujer_bonita 14.10.08, 12:47
                cos w tym jest;)
      • kachna79 Re: Mamusinda 14.10.08, 12:41
        Historia Mamusindy przypomina moje osobiste doświadczenia. W
        przypadku mojego Męża uzależnienie nie oznaczało jednak tak
        drastycznego zaniedbywania moich potrzeb. Kiedy przedstawiłam Mężowi
        mój punkt widzenia obiecał poprawę. Po pewnym czasie przyznał, że
        sam sobie nie radzi i dlatego rozpoczął terapię. Zrobił to sam, z
        własnej woli - w tak trudnej sytuacji pokazał, że mnie kocha:)
        Terapia potrwa około 2 lat. Ja osobiscie nie uczestniczę w
        spotkaniach, ale odczuwam poprawę. Źródła naszej trudnej sytuacji
        tkwią w dzieciństwie M - uświadomienie tego pomogło mi w walce o
        dobrą samoocenę.
      • manahmanah77 Re: Mamusinda 14.10.08, 14:22
        Ech, Glamourous, napisz Ty raz dla odmiany coś głupiego, dobra?

        A poważnie, to dobra, praktyczna rada. Zmieńcie przyzwyczajenia. Oczywiście, to
        nie ma być tak, że leżycie w łóżku w milczeniu Ty z płaczem na końcu nosa albo
        zaciętą miną, on jak na szpilkach. Obejrzyjcie coś razem, pogadajcie, ale
        bądźcie wieczorami razem. Niech zmieści "dodatkową pracę" w innym okienku
        czasowym. Przedtem jednak zadaj sobie trud odbycia kolejnej rozmowy, bo w
        przeciwnym razie on po prostu będzie się onanizował właśnie w tym innym okienku
        czasowym.

        No, ale to w zasadzie Glam już powiedziała. Jak nie pomoże, to do terapeuty.
        Najlepiej nie-księdza, chyba że OBOJE jesteście mocno wierzący.
    • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:25
      Skoro pomysł porozmawiania z mężem poważnie na temat tego, że nie zaspokaja
      potrzeb żony, nic nie daje, mam inną propozycję.

      Terapia!

      Albo cokolwiek innego, co zakłada rozmowę w składzie:
      * żona,
      * mąż,
      * ktoś bezstronny, byle nie ksiądz.
      • kachna79 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:29
        > byle nie ksiądz

        wymiękam...
        • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:36
          > > byle nie ksiądz
          >
          > wymiękam...

          Nie rozumiem... Dlaczego?
          • kachna79 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:44
            > Nie rozumiem... Dlaczego?

            bo to rasizm:) - żarcik.
        • glamourous Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:40

          kachna79 napisała:

          > > byle nie ksiądz
          >
          > wymiękam...


          ;-)))
          Sorry, ale nie moge sie powstrzymac ;-) Uwazasz Kachna, ze ksiaz
          jest odpowiednim mediatorem dla pary ktora ma problemy z SEKSEM???
          • kachna79 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:47
            Osobiscie znam dwóch księży psychologów specjalizujących się w
            problematyce małżeńskiej - rozmowa z nimi może pomóc. I są dla mnie
            bardziej wiarygodni niż np. seksuolog rozwodnik. Uważam, że sutanna
            nie oznacza braku fachowości z założenia.
            • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:49
              ja tez znam ksiezy ktorzy zajmuja sie pomoca malzenstwom i to
              naprawde przynosi efekt.
              • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 12:58
                Ja miałem na myśli takiego (stereo)typowego księdza, który dla dobra rodziny
                każe żonie trwać w tym nieudanym związku nie robiąc nic dla zmiany swojej sytuacji.
                • paulawr Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 13:00
                  to prawda, sa rozni. psycholodzy czy seksuolodzy tez sie roznia
                • mujer_bonita Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 13:01
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Ja miałem na myśli takiego (stereo)typowego księdza, który dla
                  dobra rodziny
                  > każe żonie trwać w tym nieudanym związku nie robiąc nic dla zmiany
                  swojej sytua
                  > cji.

                  Stereotypowy ksiądz to na wzmiankę o porno i masturbacji wysłałby
                  faceta na egzorcyzmy :P
                  • kachna79 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 13:15
                    > Stereotypowy ksiądz to na wzmiankę o porno i masturbacji wysłałby
                    > faceta na egzorcyzmy :P

                    Ale tylko wtedy, gdy zainteresowanie pornografią i onanizmem jest
                    wynikiem opętania:)
                • kachna79 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 13:06
                  Ja się domyślam, że kierujesz się stereotypowym myśleniem, tylko że
                  taka postawa bywa krzywdząca dla innych.
                  • krzysztof-lis Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 13:22
                    > Ja się domyślam, że kierujesz się stereotypowym myśleniem, tylko że
                    > taka postawa bywa krzywdząca dla innych.

                    Bywa, ale statystycznie rzecz ujmując, lepiej szukać pomocy u nie-księdza, niż u
                    księdza. Większa szansa na jej uzyskanie.
              • glamourous Kachna i Paula 14.10.08, 13:05

                paulawr napisała:

                > ja tez znam ksiezy ktorzy zajmuja sie pomoca malzenstwom i to
                > naprawde przynosi efekt.


                Hehe, no coz, ja nigdy nie zwrocilabym sie o pomoc do TEORETYKA,
                ktory z zalozenia :

                - nigdy nie zyl w jakimkolwiek dlugim zwiazku
                - nigdy nie wspolzyl z kobieta
                - nigdy sie (hmmm, przynajmniej z zalozenia ;-)nie onanizowal i nie
                wie nawet jakie to jest uczucie ;-)))
                - nigdy nie ogladal porno (tez z zalozenia, oczywiscie ;-)
                - orgazmy przezywa tylko w snach ;-)

                Bo, wobec powyzszego, te jego rady to byloby wylacznie puste
                filozofowanie. Jaka JA moglabym miec wiarygodnosc dywagujac na
                temat, dajmy na to, sekwencjonowania DNA, przeczytawszy tylko jedna
                ksiazke na ten temat, ale nigdy nie majac za soba zadnej praktyki
                laboratoryjnej?? ZADNA.

                Niech sie wiec ksieza zajmuja raczej nawracaniem zblakanych dusz,
                jesli chca, natomiast sprawy cielesne owieczek niech lepiej zostawia
                w spokoju bardziej odpowiednim specjalistom ;-)

                PS. Sorry za te nutke ironii, ale nie moglam sie powstrzymac.
                • paulawr Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:08
                  ksiadz mimo braku praktyki osobistej moze miec lepsze spojrzenie na
                  ten temat.
                  • anula36 Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:12
                    poza tym nie nie kazdy ksiadz jest prawiczkiem,nie przesadzajmy w druga strone.
                    • paulawr Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:19
                      a pewnie niewielu jest prawiczkami. mniejsza z tym jak ktos nie
                      wierzy ze ksiadz moze pomoc to niech nie korzysta z jego pomocy. ale
                      nie przesadzajmy
                    • glamourous Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:19
                      anula36 napisała:

                      > poza tym nie nie kazdy ksiadz jest prawiczkiem,nie przesadzajmy w
                      druga strone.


                      Anula przeciez ja ironizuje. Doskonale wiem przeciez ze ksieza maja
                      praktyke w orgazmach, onanizmie, porno itp. Nie zmienia to jednak
                      faktu, ze o seksie w DLUGIM I STALYM zwiazku wiedza niewiele poza
                      tym co wyczytali u Starowicza i Wislockiej ;-))
                      • mujer_bonita Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:24
                        glamourous napisała:
                        > Nie zmienia to jednak
                        > faktu, ze o seksie w DLUGIM I STALYM zwiazku wiedza niewiele poza
                        > tym co wyczytali u Starowicza i Wislockiej ;-))

                        A przepraszam terapeuci to skąd czerpią wiedzę? Bo przecież
                        wszystkiego nie przeżyli. Wiedza książkowa + doświadczenie. Tak samo
                        jak u księży. U tych drugich problem może jednak
                        stanowić 'skrzywienie' pod kątem wiary, która pewnych rzeczy po
                        prostu nie dopuszcza.
                        • kachna79 Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:30
                          > U tych drugich problem może jednak
                          > stanowić 'skrzywienie' pod kątem wiary, która pewnych rzeczy po
                          > prostu nie dopuszcza.

                          Zgadzam się. Tylko, że ja uważam, że to skrzywienie pod kątem wiary
                          nie zawsze jest złe. Dla osoby wierzącej może to być dodatkowy atut,
                          że pomaga jej ktoś, kto szanuje jej system wartości.
                          • mujer_bonita Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:37
                            kachna79 napisała:
                            > Zgadzam się. Tylko, że ja uważam, że to skrzywienie pod kątem
                            wiary
                            > nie zawsze jest złe. Dla osoby wierzącej może to być dodatkowy
                            atut,
                            > że pomaga jej ktoś, kto szanuje jej system wartości.

                            Dokładnie. Dla jednych plus, dla innych minus. Sam 'brak
                            doświadczenia' nie jest tu mocnym argumentem, bo czy teraperuta
                            stanu wolnego wie więcej o długoletnich związkach niż ksiądz?
                        • glamourous Re: Kachna i Paula 14.10.08, 14:42
                          mujer_bonita napisała:


                          > A przepraszam terapeuci to skąd czerpią wiedzę? Bo przecież
                          > wszystkiego nie przeżyli. Wiedza książkowa + doświadczenie. Tak
                          samo
                          > jak u księży.


                          Jeszcze tylko raz sie pokusze o komentarz na temat ksiezy. Pewnie,
                          ze czasami informatyk - amator zna sie na komputerach lepiej od
                          inzyniera po polibudzie. Istnieje cos takiego jak ntuicja, talent,
                          itp itd.

                          NIEMNIEJ logicznie i statystycznie jest wieksze prawdopodobienstwo
                          iz czlowiek (tu mowie juz o seksuologu) ktory ma za soba wiele lat
                          studiow W TYM KONKRETNYM kierunku, dyplom, specjalizacje, oraz
                          ktorego teoretyczna wiedza wyniesiona ze studiow poparta jest
                          wieloletnia praktyka w gabinecie terapeutycznym, ma wiecej do
                          powiedzenia o "zyciu mrowek" niz przecietny ksiadz, do tego jeszcze
                          skrzywiony - tu racja - pod katem katolickich wymogow.

                          Doswiadczenie seksuologa opiera sie NIE TYLKO na tym ze on cos tam
                          przezyl na wlasnej skorze (choc pewnie czasem czerpie z tego
                          inspiracje, a przynajmniej WIE o czym gada) ale glownie na
                          wieloletniej praktyce W TEJ KONKRETNEJ KWESTII - ludzkiej
                          seksualnosci. Seksuolog ma precyzyjny WARSZTAT, zna konkretne i
                          sprawdzone METODY pracy nad poszczegolnymi problemami. Domena
                          ksiedza jest zas duchowosc, nie cielesnosc czy seksualnosc - wiec
                          sila rzeczy skutecznych metod pracy nad zaburzeniam niestety nie zna
                          na tyle na ile zna je seksuolog - i to czyni jego porady z lekka
                          dyletanckimi. To tak jakby osoba znajaca jezyk, ale nie majaca
                          przygotowania pedagogicznego chciala uczyc w szkole jezyka obcego.
                          Owszem, nikt jej nie zabroni i pewne efekty moze i osiagnie - ale
                          nie ma ona niezbednego warsztatu metodologicznego - wiec sila rzeczy
                          jest mniej skuteczna niz ktos kto zna jezyk i do tego ma duze
                          doswiadczenie w metodologii nauczania. Ten przyklad jest chyba
                          adekwatny ;-)

                          Sorry, ale nikt mi nie wmowi, ze skuteczniej bedzie pojsc z
                          seksualnym problemem do ksiedza niz do Starowicza ;-)
                          • mujer_bonita Re: Kachna i Paula 14.10.08, 14:51
                            glamourous napisała:
                            > Sorry, ale nikt mi nie wmowi, ze skuteczniej bedzie pojsc z
                            > seksualnym problemem do ksiedza niz do Starowicza ;-)

                            Do pierwszego lepszego księdza to nie. W przykładzie zdaje się byli
                            tacy, którzy się specjalizują (również naukowo).
                  • glamourous Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:14
                    paulawr napisała:

                    > ksiadz mimo braku praktyki osobistej moze miec lepsze spojrzenie
                    na
                    > ten temat.


                    Taaak, a ja moge miec "lepsze spojrzenie" na wspomniana wyzej
                    kwestie sekwencjonowania DNA niz moj maz, ktory pracuje nad tym
                    zawodowo od 10 lat.
                    • kachna79 Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:16
                      > Taaak, a ja moge miec "lepsze spojrzenie" na wspomniana wyzej
                      > kwestie sekwencjonowania DNA niz moj maz, ktory pracuje nad tym
                      > zawodowo od 10 lat.

                      Naprawdę uważasz, że to dobre porównanie, czy po prostu ciągniesz
                      wątek?
                  • krzysztof-lis Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:23
                    > ksiadz mimo braku praktyki osobistej moze miec lepsze spojrzenie na
                    > ten temat.

                    A z czego niby miałoby to wynikać?
                    • kachna79 Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:33
                      > A z czego niby miałoby to wynikać?

                      z konfesjonału
                    • mujer_bonita Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:37
                      krzysztof-lis napisał:
                      > > ksiadz mimo braku praktyki osobistej moze miec lepsze spojrzenie
                      na
                      > > ten temat.
                      >
                      > A z czego niby miałoby to wynikać?

                      Chociażby właśnie z braku skrzywienia z uwagi na własne
                      doświadczenia :)
                • kachna79 Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:13
                  > Niech sie wiec ksieza zajmuja raczej nawracaniem zblakanych dusz,
                  > jesli chca, natomiast sprawy cielesne owieczek niech lepiej
                  zostawia
                  > w spokoju bardziej odpowiednim specjalistom ;-)

                  Jeden z księży, o których pisałam zrobił doktorat z psychologi na
                  UJ, drugi jest w trakcie doktoratu "łączonego" na PAT w Krakowie i
                  świeckiej uczelnii w Warszawie (nie pamiętam jakiej). Ale obydwaj
                  przyznają, że ich główne doświadczenia wiążą się z konfesjonałem.
                  Dla mnie jako osoby wierzącej są oni wiarygodni - dla Ciebie nie,
                  ale to jeszcze nie powód żeby odbierać im prawo do wiedzy.

                  > PS. Sorry za te nutke ironii, ale nie moglam sie powstrzymac.

                  Nie ma sprawy - Twoja reakcja jest typowa...
                  • glamourous Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:23
                    Niniejszym ucinam - z mojej strony - ten pociagniety przeze mnie
                    niechcacy watek o ksiezowskich kompetencjach w sprawach seksu.
                    Dalsza dyskusja w tym kierunku nie ma sensu.
                    Nikt tu wszak nikogo nie przekona, a ja nie chce nikogo urazic.
                    • kachna79 Re: Kachna i Paula 14.10.08, 13:28
                      Kurcze, przecież tu chyba nikt się nie obraża:/ A do wspólnych
                      wniosków nie musimy dochodzić, bo po prostu w razie problemów (oby
                      ich nie było) będziemy stać w krótszej kolejce, bo skorzystamy z
                      porady różnych specjalistów:)
                      • mamusinda oo..... 14.10.08, 15:20
                        wchodzę na forum i widzę ponad 100 postów:)) szkoda, że moje dziecko
                        tak rzadko śpi:)

                        po pierwsze, niezależnie od kompetetncji księży, do księdza nie
                        pójdę, nie mam za dobrych doświadczeń, kiedyś kiedy szukałam tak
                        pomocy trafiłam na tych niewłaściwych i tyle, uraz chyba mam..

                        po drugie - dzięki za odpowiedzi, w szczegóności tym dziewczynom,
                        które przechodzą /dziły przez to samo. dużo daje to, że wiem że nie
                        tylko ja jestem w takiej koszmarnej sytuacji. Tak dobrze rozumiem to
                        o czym piszecie..też momentami jestem taka zła, mam ochotę go ukarać
                        za to co mi robi, za te łzy, ściśnięte gardło, nawiązać jakiś
                        kontakt, chociażby z tymi dawnymi, zdradzić, sprawić żeby się
                        dowiedział, zobaczyć jak się czuje - zdradzony, upokorzony i
                        wściekły - czyli tak jak ja teraz...ale ja nie mogę tak zniszczyć
                        tego co jest m-dzy nami bo za wiele dla mnie znaczy on i nasz
                        związek,a tak bardzo bym chciała żeby postawił się na moim miejscu,
                        zobaczył, że to co dla niego jest rozrywką, przyjemnością, zjada
                        mnie od środka..

                        po trzecie - dzięki za radę glorious, trochę mnie otrzeźwiło, czemu
                        właściwie ja taka zrozpaczona ciągle jestem zamiast zachować się jak
                        twarda baba, ustawić męża torchę do pionu i powiedzieć, czego
                        WYMAGAM, a nie tylko jak bardzo mi przykro i co bym chciała zeby było

                        po czwarte - czytałam dywagacje nt. zmęczenia, faktycznie teraz przy
                        dziecku jesteśmy zmęczeni, nie będę się z nim licytować kto
                        bardziej, ale powiem tylko tyle, że noce to on przesypia, bo ja
                        wzięłam na siebie wstawanie do małego, czasem nawet co 30 min.
                        (przeklęte zębiska!; tylko, że to zmęczenie to wymówka, wcześniej
                        przed dzieckiem ieliśmy tylko prace - i to taką do 17:00, weekendy -
                        każdy wolny...

                        po piąte - czy ktoś z Was korzystał z terapii?? jak to wygląda?
                        warto? nie wiem czy warto przekonywać, później chodzić, płacić, w
                        sytuacji gdy on nie widzi problemu..
                        • mamusinda Re: oo..... 14.10.08, 15:22
                          przepraszam, glamourous a nie glorious..
                          • glamourous Re: oo..... 14.10.08, 15:55
                            mamusinda napisała:

                            > przepraszam, glamourous a nie glorious..

                            Spoko :-)

                            Odnosnie terapii. Bezposrednich doswiadczen z terapia nie mam, bo
                            choc mialam swojego czasu problem z mezem bardzo analogiczny do
                            Twojego (tyle ze w mniejszym nasileniu) to jakos obylo sie bez
                            terapii. Teraz jest OK, ale tylko dlatego ze ja jestem dosc
                            wymagajaca (i nie pozwole sie unieszczesliwiac), a maz na szczescie
                            empatyczny i skory do wspolpracy.

                            Ale wiem - bo interesuje sie ta tematyka - ze DOBRY, doswiadczony
                            seksuolog ma metody zeby przekierowac zafiksowanie faceta z
                            wirtualnych lasek na zywa, dostepna kobiete. Inaczej powiedziawszy -
                            z seksu iluzorycznego na prawdziwy. Oni stosuja pewne konkretne
                            techniki psychologiczne, wlaczaja nawet elementy psychoanalizy
                            (docierajac do zrodla problemu) i potrafia przemanipulowac faceta,
                            przekierowac jego libido. W sumie uwazam, ze sprobowac warto.
                        • krzysztof-lis Re: oo..... 14.10.08, 15:31
                          > po piąte - czy ktoś z Was korzystał z terapii?? jak to wygląda?
                          > warto? nie wiem czy warto przekonywać, później chodzić, płacić, w
                          > sytuacji gdy on nie widzi problemu..

                          To, czy on nie widzi problemu, nie ma znaczenia.

                          Po dyskusji na temat terapii dowiesz się, czy mu zależy, czy nie.

                          Jeśli mu zależy, pójdzie na terapię nawet, jeśli uważa to za niepotrzebne.
          • songo3000 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 19:20
            No co Ty, przecie nie od dziś wiadomo, że w kwestji porno i onanizmu to statystycznie - eksperci.

            Reszta wpisów o księdzach seksuologach, znawcach problemów rodzinnych - żenada.
    • kaachna1 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 16:30
      Czytając niektóre wątki na tym forum zauważyłam,że mężczyźni ogólnie podchodzą
      inaczej do masturbacji niż kobiety,dla nich jest to taka sama czynność jak
      codzienne picie kawy,kobiety podchodzą do tego bardziej emocjonalnie,do tej pory
      nie spotkałam wątku typu:poradźcie,nie wiem co robić moja żona codziennie się
      masturbuje i nie chce się ze mną kochać bo woli robić to sama,jak dotąd to
      kobiety były odrzucane,mimo,że mężczyźni mogli mieć seks na wyciągnięcie
      ręki.Mój mąż kilka razy mi mówił;zrób sobie sama skoro masz takie potrzeby bo
      mnie się nie chce,dla mnie było to na początku szokujące,jak mógł mi powiedzieć
      coś takiego,powinien być zadowolony,że po tylu latach wciąż mam na niego
      ochotę,ale potem doszłam do wniosku,że chciał żebym po prostu rozładowała
      napięcie,bo mężczyźni tak mają.Osobiście uważam,że jesteście na takim etapie,że
      sami sobie możecie z tym nie poradzić i potrzebujecie pomocy,masturbacja jako
      uzupełnienie owszem,ale nie jako środek zastępczy.Jeśli będzie mu na tobie
      zależało to zrobi wszystko żebyście znowu mieli wspólny seks.Zgadzam się też z
      glamourous,że za mało spędzacie wspólnie wieczorów,być może twój mąż będzie się
      wymykał w nocy kiedy zaśniesz,ale powinnaś być stanowcza i powiedzieć mu
      dokładnie to co czujesz,a jeśli masz problem żeby powiedzieć mu to wprost to
      napisz do niego list ja zaczynałam od tego
    • kajetanb52 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 17:38
      Mówiąc w skórcie twój facet idzie na łatwiznę. Bo nie ma się co
      oszukiwać sex to jest ciężka orka. Podchody, gra wstępna, samo
      bzykanko jak nic z godzina czasu. Po drugiej stronie mamy szybką
      robótkę ręczną. Frajdy dużo mniej, ale efekt ten sam, spuszcza się z
      krzyża. Facetom w przeciwieństwie do kobiet sex służy tylko do sexu.
      Nie ma w tym wartości dodanej w postaci potwierdzania atrakcyjności,
      poczucia bliskości itp. I właśnie z tej niekompatybilności wynika
      odmienne podejście do sprawy, on nie widzi problemu, dla ciebie to
      mały koniec świata. W przeciwieństwie do niektórych nie wierzę w
      uzdrawiającą moc rozmowy i polecm od razu terapeute, koniecznie
      świeckiego.
      • manahmanah77 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 19:01
        Kajetanb52, mów za siebie - jestem jak najbardziej facetem i ta 'wartość dodana'
        to dla mnie różnica pomiędzy słabym seksem, a dobrym. I nie sądzę, żebym był
        jakimś wyjątkiem.

        W skrócie - facet to nie maszyna, zdrowemu emocjonalnie onanizm nie zastąpi
        kobiety.
      • kaachna1 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 19:19
        kajetanb52 napisał:

        > Mówiąc w skórcie twój facet idzie na łatwiznę. Bo nie ma się co
        > oszukiwać sex to jest ciężka orka.Podchody, gra wstępna, samo
        > bzykanko jak nic z godzina czasu.

        No proszę cię!jaka orka?jak kobieta jest spragniona i napalona to 10 minut i po
        sprawie


        Po drugiej stronie mamy szybką
        > robótkę ręczną. Frajdy dużo mniej, ale efekt ten sam, spuszcza się z
        > krzyża. Facetom w przeciwieństwie do kobiet sex służy tylko do sexu.

        Nieprawda,czytając to forum wiele razy natknęłam się,że faceci też potrzebują
        bliskości,czułości,dotyku drugiej osoby


        > Nie ma w tym wartości dodanej w postaci potwierdzania atrakcyjności,

        mężczyźni,którzy borykają się z problemem odrzucenia przez partnerkę,również
        mają zaniżone poczucie wartości

        >I właśnie z tej niekompatybilności wynika
        > odmienne podejście do sprawy, on nie widzi problemu, dla ciebie to
        > mały koniec świata. W przeciwieństwie do niektórych nie wierzę w
        > uzdrawiającą moc rozmowy i polecm od razu terapeute, koniecznie
        > świeckiego.

        z tym sie zgadzam jak najbardziej
    • anna_41_wawa Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 18:01
      Jesteśmy małżeństwem 18 lat. Po 7 - było tak jak u Ciebie . Po 10
      przeżyłam depresję - właśnie z powodu jaki opisujesz. Teraz czuję
      dziwnie i staro....
      • mamusinda Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 14.10.08, 21:33
        dzięki za odpowiedzi, ta o terapii dałą nadzieję..ale najpierw
        napiszę list, tak jak ktoś poradził, zbiorę wszystkie myśli do kupy
        i na pewno niczego nie zapomnę. Kiedy rozmawiamy o tym, mi od razu
        chce się płakać i muszę walczyć ze sobą, zapominam o tym co chcę
        powiedzieć.
        • avide Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 15.10.08, 09:27
          Mam pewne doświadczenia co do terapii.

          Po pierwsze list. Dla mnie to podstawa. Proponuję byś przez jakiś czas, tydzień, dwa, zapisywała (nawet hasłowo) wszystko co ci przyjdzie do głowy w tej sprawie. Co cie boli i dlaczego itp. Jak nie będziesz miała czasu na rozwinięcie samo hasło sprawi, że będziesz mogła do tego wrócić później i dokładnie opisać.
          Jak będziesz miała całą "listę zarzutów" ;-))) sprządź "akt oskarżenia" ;-))) Czyli opisz wszystko chronologicznie.
          W opisie może nakreślić również takie tematy z jakich rodzin sie wywodzicie, jakie były relacje z matką, ojcem w domu rodzinnym.

          To są podstawowe rzeczy o jakie pytają seksuolodzy. Może np. w wyniku relacji z matką mąż szuka czegos konkretnego w tym porno.

          Czytałem w książce Starowicza jak kobieta skarżyła się na faceta o coś podobnego. Jej mąż uwielbiał porno, ale bardzo specyficzne. Szukał tylko i wyłącznie określonego typu tj. z kobietami tzw dojrzałymi. Siedział facet onanizował się patrząc na takie kobiety podczas gdy jego młoda atrakcyjna żona płakała w poduszkę że on to robi. Temat wyszedł właśnie po analizie bodajże kontaktów z matką w domu oraz pierwszych kontaktów seksualnych faceta. To tylko przykład, ale chciałem pokazać że bóg jeden wie co siedzi w głowie Twojego męża. Może nic, a może gdzieś tam jest jednak drugie dno o którym on sam może sobie nie zdawać sprawy.

          Spisanie tego z TWOJEGO punktu widzenia może rozszerzyć obraz terapeucie. Twój mąż niekoniecznie może mieć ochotę mówić o swojej przeszłości obcej osobie. Ludzie poddawani terapii czasami długimi miesiącami nie mówią najważniejszych rzeczy terapeucie przez co terapia trwa i trwa.

          Następnie jak już wszystko będziesz miała poszukaj dobrego specjalisty. Warto wydać pieniądze. Ja (tzn zona bo to ona była na terapii) zaliczyła najpierw takiego na państwowym wikcie i efekty były mizerne. Głównie dlatego że facet nie miał dla niej dużo czasu a to w tym fachu podstawa.
          Później jako "ostatnią deskę ratunku" postanowiłem (uparłem się) na kogoś o sprawdzonej renomie. Padło na Starowicza.
          Powiem tyle, nie wiem co ten facet z żona w gabinecie robi, ale zawsze jak od niego wróci to jakby inna kobieta była.

          Na pierwsze spotkanie proponuję wybrać się razem. Najlepiej jakbyś najpierw weszła sama i powiedziała wszystko, a mąż czekał na zewnątrz. Dzięki temu będziesz mogła porozmawiać z terapeutą dużo bardziej szczerze. List który sporządzisz lepiej żeby mąż nie czytał. Faceci są bardzo czuli na punkcie swojej seksualności i jak zacznie czytać może go przerazić i może się chcieć wycofać albo chcieć cenzurować. A im dokładniej opiszesz wszystko tym terapia będzie krótsza i trafniejsza, a o to wszystkim chodzi.

          No i na koniec. Nie oczekuj cudów, że po 2-3 spotkaniach będziesz miała faceta jak "nowego". Takie sprawy zazwyczaj trwają czasami nawet latami. Poprawy przychodzą stopniowo.

          Chyba tyle. ;-) Powodzenia.

          Avide

          PS. A tak poza tym wdrażaj rady Glamour. ZAWSZE powtarzam, że faceta trzeba sobie wychować. Postawa płaczliwo-błagalna to jedna z najgorszych możliwych. Zacznij się ubierać, ładnie ale dla siebie nie dla niego, bądź bardziej tajemnicza jeśli się da (np.spotkania bez niego z koleżankami), zacznij wymagać (zmęczony jest nie tylko on), bądź niezależna. Niech czuje że mu się wymykasz. Wtedy zazwyczaj działa mechanizm łowcy w facecie. Z układu ofiara (TY) - myśliwy (On), przejdziecie do konfrontacji. Takie "silne" , zdecydowane, pewne siebie kobiety zazwyczaj są bardziej pociągające niż te sierotki Marysie płaczące w kącie.
          ;-)))
          • woman-in-love Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 15.10.08, 12:08
            niesposób przeczytać całego wątku, tak pobieżnie przejrzałam, bardzo się
            zachwyciłam wypowiedziaAvide, od siebie doezucę tylko, ze mechanizmy
            terapeutyczne chyba muszą byc podobne jak w przypadku żony alkoholika. Mamusinda
            wg mnie zalicza się do tzw co-dependent czyli współ-uzależnionych, Mimo woli
            jest współautorką sytuacji, choćby dlatego, że jest żoną.
            p.s. ten nick "mamusinda" jest zastanawiający, jakiś taki aseksualny.
            • glamourous Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 15.10.08, 12:21
              woman-in-love napisała:

              > p.s. ten nick "mamusinda" jest zastanawiający, jakiś taki
              aseksualny.


              No wlasnie, wlasnie, tez na to zwrocilam uwage... Moze autorka watku
              powinna troche przemyslec swoj kobiecy image. I wcale tu nie mowie o
              image'u fizycznym (typu bielizna, ciuchy i makijaz) ale o tym
              MENTALNYM...
        • kaachna1 Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 15.10.08, 16:26
          mamusinda napisała:

          > dzięki za odpowiedzi, ta o terapii dałą nadzieję..ale najpierw
          > napiszę list, tak jak ktoś poradził, zbiorę wszystkie myśli do kupy
          > i na pewno niczego nie zapomnę. Kiedy rozmawiamy o tym, mi od razu
          > chce się płakać i muszę walczyć ze sobą, zapominam o tym co chcę
          > powiedzieć.

          Nie wiem czy już napisałaś list do męża jeśli nie to myślę,że warto byłoby w nim
          również zapewnić męża o twojej miłości do niego tzn.napisać,że bardzo go
          kochasz,że ci na nim zależy dlatego nie możesz dłużej tolerować jego zachowania
          i że chcesz mu pomóc,abyście oboje mogli cieszyć się ze wspólnego seksu.Przed
          tobą trudna droga,będziesz miała chwile zwątpienia,ale nie poddawaj się i
          koniecznie informuj nas o skutkach terapii o ile twój mąż się na nią zgodzi,może
          twoje wpisy będą mogły pomóc komuś innemu.Powodzenia:)

          U mnie listy były przełomowym momentem,dzięki nim nauczyłam się rozmawiać o
          problemach,najważniejsze żebyś nie trzymała tego w sobie twój mąż musi wiedzieć
          co czujesz,bo może myśli,że ci to nie przeszkadza i nie zdaje sobie sprawy z
          powagi sytuacji.Ja też nie mogłam wydusić z siebie ani słowa,miałam ściśnięte
          gardło,a mąż tylko się wkurzał,że zamiast porozmawiać to ciągle ryczę,dlatego
          zachęcam wszystkich,którzy nie mogą opanować emocji aby na spokojnie wszystko
          opisali,to dobra metoda bo druga strona ma czas aby przemyśleć pewne sprawy i
          spojrzeć na nie z dystansem.
    • zakletawmarmur Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 15.10.08, 12:52
      Trochę przypomina mi moją sytuację... Tylko u nas nie było aż
      takiego problemu z porno. Mój w ogóle przestał się interesować
      seksem... Zaczęłam się zastanawiać dlaczego? Przecież jestem nadal
      atrakcyjna. Oczywiście bardziej o siebie dbałam, nosiłam ekstra
      bieliznę i nic..

      Jak byliśmy młodsi miałam zawsze po kilku adoratorów... Taka
      konkurencja zwiększała naszą atrakcyjność. Później stały związek a
      on zawsze miał pewność że go nigdy nie zdradzę.

      Od kilku miesięcy jeszcze bardziej o siebie dbam i już nie zapewniam
      o swojej 100% wierności (a nawet są podteksty o jej braku), jeśli mi
      odmawia to czekam na jego inicjatywę (koniec z wymuszaniem seksu).
      Podchodzę bardziej egoistycznie do życia niż wcześniej. Flirtuje z
      innymi na jego oczach, wychodzę sama z domu, spotykam się ze starym
      kumplem. To prywatne życie zwiększa moją atrakcyjność…
      Jednak to zazdrość, konkurencja są najlepszymi afrodyzjakami... Gdy
      po jednej z imprez jego kolega zachwycał się moimi wdziękami nasza
      tygodniowa statystyka podskoczyła o 600%.
    • sagittka Re: jestem załamana, rozgoryczona..nie wiem co da 15.10.08, 20:22
      kajetanb52 napisał:
      > Mówiąc w skórcie twój facet idzie na łatwiznę. Bo nie ma się co
      > oszukiwać sex to jest ciężka orka. Podchody, gra wstępna, samo
      > bzykanko jak nic z godzina czasu. Po drugiej stronie mamy szybką
      > robótkę ręczną. Frajdy dużo mniej, ale efekt ten sam, spuszcza
      > się z krzyża. Facetom w przeciwieństwie do kobiet sex służy tylko
      do sexu. Nie ma w tym wartości dodanej w postaci potwierdzania
      atrakcyjności, poczucia bliskości itp.

      Zbyt daleko posunięte uogólnienie. U mężczyzn w stałych związkach
      seks pełni także rolę więziotwórczą. Poza tym są faceci, którzy
      lubią i mają satysfakcję z tego, ze kolokwialnie mówiąc, potrafią
      zrobić swojej kobiecie dobrze. Wprost deklarują w badaniach, że
      seks, w którym partnerka przeżywa rozkosz jest dla nich bardziej
      satysfakcjonujący (to także zaspokojenie własnych samczych ambicji),
      więc nie wszystkim chodzi wyłącznie o spuszczenie z krzyża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka