peterrrr1969
23.12.08, 12:12
opiszę wam swoją historię...
Mam 38 lat. Od lat 10 jestem męzem a od 5 lat ojcem. Ostatni raz kochałem sie ze swoją zoną 4 lata temu. Masakra- myslicie??? Jak stwierdziła ona seks jej nie jest do niczego potrzebny- chociaż przed slubem i przed urodzeniem dziecka było fantastycznie i odlotowo. Po czar prysnął... zapanowała zima w sypialni. Na nic moje próby i starania rozmowy... No i tu pojawia sie problem. Jak czegoś brakuje to sie gdzies cos znajdzie. I znalazem. Poznałem kobietę- męzatkę, której zalezało tez na seksie. I tak spotykaliśmy sporadycznie( 2-3 razy w miesiącu)przez kilka miesięcy. Przewrałem to, mysląc ze trzeba ratować rodzinę. Rozmowy z zoną, dyskusje, awantury nic nie dały.Oprócz zimy w sypialni zapanowała zima w rodzinie. Ona sobie ja sobie. I tak ciagniemy ten wózek juz kilka lat, miesięcy - moze dla dobra dziecka?
No i przytrafiło mi się! Klika miesiecy temy poznałem kobietę o kilka lat młodszą od siebie. Jest wolna! Lubie z nią rozmawiac, spacerowac. Przez te kila miesięcy dała mi wiecej niz żona przez 10 lat "pożycia" Czuję ze to kobieta mego zycia... Ale ona nie chce mi sie ładować w moje zycie z buciorami. A ja wiem ze związek z moją zona długo nie potrwa! Coraz poważniej mysle o rozwodzie!
Powiedzcie co ja mam robić? Co dalej?