Dodaj do ulubionych

Rozważania

15.06.09, 02:24
Cóż mogę powiedzieć. Problem taki jak u wszystkich. Mam trzydzieści parę lat,
od prawie 9 lat żonaty, dwoje dzieci... Chciałem napisać że po prostu jest mi
smutno. Przeszedłem już wszystkie chyba stany od prób reanimacji naszego
pożycia, przez wściekłość (prawie odszedłem) do rezygnacji. Tak naprawdę to
kocham moją żonę. Zdałem sobie z tego sprawę kiedy prawie doszło do rozwodu.
Problemy rozpoczęły się po pierwszym dziecku. Najpierw myślałem że to stan
przejściowy, ale tak już zostało. Może czuje się tym bardziej oszukany bo
kiedyś obiecała mi że nigdy tak nie będzie... Może. W każdym razie po paru
latach eksperymentów reanimacyjnych muszę sobie powiedzieć że nic nie działa.
Nic na to nie poradzę. Jasne że jak będę naciskał to pewnie zwiększę
częstotliwość.. Tylko jaki sens kochania się z kimś kto tego nie chce, a w
każdym razie w takiej częstotliwości.. Co do jakości to też jest gorzej.
Zastanawiam się czy taka tendencja spadkowa będzie się utrzymywać czy nie.
Jest mi źle na myśl o tym że tak będzie do końca. Kiedyś próbowałem rozmawiać,
ale to nic nie daje. Próbowałem zmienić atmosferę, starać się to jakoś
urozmaicić. Też nic. Nie mam już nic więcej do zrobienia, wszystko już zostało
powiedziane. Czuję się oszukany, przegrany, samotny, wykorzystany. Wszystko to
wydaje się powoli we mnie dopalać. Gniew umarł pierwszy. Powoli ogarnia mnie
pustka. Bez nadziei. Mam w sobie dwie natury i czuję jak one we mnie walczą.
Wiem że po dobrym seksie inaczej myślę inaczej. Teraz kontroluję się
podwójnie, dwa razy myślę zanim coś powiem, tak żeby nie ranić słowami. Więcej
milczę żeby nie powiedzieć za dużo. Uciekam myślami w pracę, sport. Zasypiam
krańcowo zmęczony bo to daje gwarancję snu. Popadam powoli w jakąś formę
letargu emocjonalnego. Co będzie następne? Ktoś zaszedł dalej?
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: Rozważania 15.06.09, 10:36
      A jak reaguje na sytuację połowica? Dobrze jej z tym czy wręcz odwrotnie?
      • ortopedawawa Re: Rozważania 16.06.09, 09:54
        Cóż - tak to bywa - współczuję. Osobiście jestem zwolennikiem
        radykalnych rozwiązań - oczywiście poprzedzonych próbami naprawy
        związku. Utrzymywanie jednak stanu wiecznego niezadowolenia,
        frustracji nie wpływa korzystnie zarówno na Małżonkę jak i na
        Dzieci - Dzieci szczęśliwe to takie które mają szczęśliwych
        Rodziców - trzeba o tym pamiętać. Moje doświadczenie mówi, że gdy
        sie już przejdzie pewną granicę to szanse sa w zasadzie żadne na
        szczęśliwe pożycie.
        • cyklista6 Re: Rozważania 16.06.09, 12:08
          W sumie, to mógłbym się podpisać, chociaż u mnie to trwało nieco dłużej, czasami
          ogarnia mnie gniew a przeważa pogodna rezygnacja. Przerywana jakimś letnim
          seksikiem raz na 2-3 tygodnie, po którym zawsze się łudzę, że może teraz będzie
          lepiej i coś się zmieni. Nic się zmienia, kolejny letni seksik za 2-3 tygodnie.
          Ale noszę w sobie żal, że wcale tak nie musiało się stać, że jeszcze wiele
          radości moglibyśmy sobie nawzajem ofiarować.
          No i nadal tę kobietę kocham, chociaż są chwile że ciężko mi nie zrobić czegoś
          głupiego.
    • zamyslonaona Re: Rozważania 17.06.09, 22:32
      Za młoda chyba jestem, aby rad udzielac, ale zastanawia mnie jedno
      czy rzeczywiscie ten seks jest tak ważną wartoscią dla Ciebie, że
      bez niego kompletnie sie rozpadasz, tracisz nadzieje, czujesz sie
      osamotniony, przygnebiony...czy warto? życie jest takie krótkie.
      Skoro czujesz, że kochasz żonę to czy ta miłosc nie daje jakiejs
      siły, żeby jeszcze powalczyc? Jeśli juz całkowicie straciłes
      nadzieje to czy to nie oznacza, że ta miłosc wygasła? Bo jeśli
      wygasła to czy warto w tym tkwic...a jesli nie wygasła to trzeba
      walczyc. Piszesz ze czujesz sie oszukany przez żonę, ale czy znasz
      powód jej niechęci?Czy szczerze o tym porozmawialiście kiedyś, tak
      do bólu szczerze dlaczego? a jeśli tak i juz wiesz dlaczego to może
      warto wzbudzic w niej zazdrosc, aby mogła juz naprawde poczuc, ze
      Cie traci...
    • gomory Re: Rozważania 18.06.09, 11:28
      > Jasne że jak będę naciskał to pewnie zwiększę częstotliwość..
      Tylko jaki sens kochania się z kimś kto tego nie chce, a w każdym
      razie w takiej częstotliwości.. Co do jakości to też jest gorzej.
      Zastanawiam się czy taka tendencja spadkowa będzie się utrzymywać
      czy nie.

      Nic nie wskazuje na to by taka tendencja miala przestac sie
      utrzymywac. Cialo musi miec psychiczne przyzwolenie osoby do
      erotycznego otwierania sie na kogos. Wtedy moze reagowac
      podnieceniem, ale wcale przeciez nie musi. Czlowiek to nie automat,
      i nawet jesli chcialby to sila nie narzuci sobie milosci czy
      pozadania. Seks dajacy przyjemne spelnienie jest mily wiec nikt go
      nie unika. Tak jak wielbiciel ciastek nie odmowi sobie paczka (o ile
      nie jest przejedzony). Ale jesli komus nie smakuja ciacha to czy
      powinien udawac, ze jest inaczej? Czy to jej wina, ze czegos tam nie
      lubi? Wychodzi na to, ze nie jestes dla niej zawsze smakowitym
      ciachem. Sam zauwazyles, ze wciskanie w kogos niesmacznych mu kaskow
      sprawia srednia frajde.
      Co bedzie dalej? Raczej to co zdecydujesz, a nie to co przytrafilo
      sie innym ludziom z forum. Masz dzieci, prace, sport to masz co
      robic poza tymi smiesznymi ruchami w lozku ;).
    • spincat Re: Rozważania 18.06.09, 20:40
      Zadam trudne pytanie: Czy polowica cie nadal kocha? jak mezczyzne? czy moze jak
      przyjaciela?
      Jezeli nie jest to zwiazane z jakas psychiczna blokada (co powinniscie sprawdzic
      u seksuologa), to moze czar prysl?
      Slyszalam tez o kobietach tkore sa tak nakierowane na maciezynstwo ze po
      osiagnieciu celu (dziecko) czynnosc ta dla nich jest bezsensowna.
      Nie jestem ekspertem a to ekspert powinien pomoc. seksuolog mysle bylby
      najlepszy. Nie ma co rezygnowac z milosci fizycznej, rozumiem pana sama bym sie
      tak pewnie czula...
    • fotofirma Re: Rozważania 19.06.09, 15:38
      mój kumpel tak miał - też po dziecku,
      znalazł sobie w pracy kochankę - mężatkę (też z mężem wszystko super ale sex nie
      wychodzi) i co ? Jest zajebiście - czuje się jak to mówi "sprawny facet" żonę
      nosi na rękach (z miłości pomieszanej z poczuciem winy). Moja żona nie wiedząc
      wszystkiego stawia ich za wzór przykładnego małżeństwa. A co najważniejsze facet
      czuje się szczęśliwy co widać.
      • gomory Re: Rozważania 19.06.09, 16:00
        > A co najważniejsze facet czuje się szczęśliwy co widać.

        Na przykladzie Twojej zony widzisz, ze oceniajac cudzy zwiazek "na
        oko" mozna sie pomylic. Twoj kumpel rownie dobrze moze sie czuc
        bardzo niekomfortowo w tym ukladzie. To wie tylko on sam.
        • fotofirma Re: Rozważania 19.06.09, 16:04
          Na przykladzie Twojej zony widzisz, ze oceniajac cudzy zwiazek "na
          > oko" mozna sie pomylic.

          dokładnie tak


          Twoj kumpel rownie dobrze moze sie czuc
          > bardzo niekomfortowo w tym ukladzie. To wie tylko on sam.

          znam go od podstawówki i widzę że mu pasuje - facet odżył...
          • mantis_after_dinner Re: Rozważania 19.06.09, 16:20
            znam go od podstawówki i widzę że mu pasuje - facet odżył...

            >>> eeee tam odzyl - odzyje to on dopiero jak mu sie ten uklad z
            hukiem rypsnie ... ;)
            • ognrfrf061 Re: Rozważania 19.06.09, 16:21
              a ja myślę że czarnowidztwo zagania ludzi narożnik
              a gdybanie? ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka