Dodaj do ulubionych

Jestem głazem.

06.12.09, 16:41
Kupą gówna.
Dzisiaj korespondowałam z moją przyjaciółką. Jest cholernie szczerą osobą.
Wytrzymuje ze mną. Często daje mi do zrozumienia, że ją irytuję. Równie często
daje mi odczuć, że jestem dla niej kimś ważnym.
To chyba jest przyjaźń. Obiektywnie ocenia sytuacje wszelkiego rodzaju. Potraf
walnąć z grubej rury (zupełnie spokojnie).

Ponieważ jestem nogą komputerową często potrzebuję jej pomocy. Jestem w dole.
Nie wiem na ile obecnie ... w tej chwili.
Wywęszyła, że mam kiepski humor. Nie wiem czemu,dlaczego... zaczęłam pisać
różne dziwne rzeczy. Nic nie potrafię, itp. Łamaga ze mnie.
Zapytała wprost: depresja? .Zna mnie jakiś czas. Nie trafiłaś.
Szukała dalej. Chad? Nie odpowiedziałam. Nie...napisałam, że nie. Zapytałam,
czy hipotetycznie coś by to zmieniło. Bałaby się, że ją zawiodę, zranię. Ja
nie zabijam ludzi. Nie o to chodzi. Detektyw szukał dalej. Hipo.Rapid
cyckling. Od początku wiedziała, że mam problemy emocjonalne. Za pytała, czy
wmawiam sobie chorobę - bo się oczytałam czy to rzeczywiście prawda i się
leczę. Nie mogłam odp. Krótkie wypowiedzi mailowe. Myśli, że mnie uraziła.
Bezpodstawnie.
wyszło szydło z worka. Pomimo tego nie potwierdziłam chadu.Nic nie
potwierdziłam. Boję się, że mnie zawiedzie ( komuś coś szepnie-bezpodstawnie
chyba), boję się że ja ją zawiodę...

Co mam począć????? Histeria. Nie mogę złapać oddechu... wyję... krzyczę...

A ja tylko wspomniałam po jej zapytaniu o dep, że nie. Mam po prostu dołek.
Jest inteligentna. Biorąc pod uwagę moje zachowanie na uczelni i słowo "dołek"
wpadła sama na to. Wg niej choroba jak choroba. Dalej nie potwierdziłam. Może
mnie zabić. Każdy może dojść do takich wniosków.Skoro jej się udało. Nie
powinnam być wśród ludzi. Powinnam się zamknąć na klucz w jakiejś skrzyni.
Klucz zniszczyć. Powinno mnie nie być!!!

Jestem zdruzgotana. Nie pojadę na uczelnię. Nie ma mowy.
Jestem kupą gówna. Chciałabym być niewidzialna.

Powiedzcie coś!!! Spazmy płaczu. Histeria!!! Nie mogę złapać oddechu.
Łapię na moment po czym przestaję oddychać!
Panika!!!!!!
Co teraz???!!!
Zaprzeczyć. Muszę coś zrobić. Nie chcę wciągać kolejnej osoby. Uciąc tą
przyjaźń!!!
Kupa gówna.
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: Jestem głazem. 06.12.09, 16:43
      Błędy.
      Analizując w sobie moje achowanie, plus moj stan ostatni.Wniosek. Mogę
      powiedzieć, że to nie to. Skłamać. Zagrać. Wyjścia są 2.
      Które?????????????????????????????????????
      • chin_chilla Re: Jestem głazem. 06.12.09, 20:00
        Cóż, z doświadczenia wiem, że nie zbuduje się przyjaźni bez szczerości. Ale może
        się zastanów nad swoją definicją przyjaźni. Dla mnie przyjaciel to taki
        człowiek, któremu można zwierzyć się ze wszystkiego, który wie wszystko. Przed
        którym nie trzeba się wstydzić swojej słabości. Moi przyjaciele i znajomi wiedzą
        - znalazłam u nich zrozumienie.
        Co do innych ludzi... Nawet jeśli się dowiedzą to co z tego? Moja pani psycholog
        mi powiedziała kiedyś, że warto wtedy się uważnie przyjrzeć otaczającym nas
        ludziom i wyciągnąć wnioski. Można się przekonać kto jaki jest.
        Odnośnie twojego myślenia "co jeśli ja ją lub ona mnie zawiedzie?" - jest to
        myślenie typowo depresyjne (według mojej pani psycholog). Dlatego nie powinnaś
        przywiązywać do niego zbyt wiele wagi.
        Jeśli nie potrafisz teraz podjąć wiążących decyzji może po prostu spróbuj
        powiedzieć koleżance tak: "Wiesz, mam ostatnio gorszy nastrój i jest mi troche
        smutno, ale nie mam ochoty o tym rozmawiać w tej chwili." I tyle.
        Trzymaj się smile
    • balbina_alexandra Re: Jestem głazem. 06.12.09, 21:05
      Zaraz, zaraz, zaraz...
      To Twoja przyjaciółka i nie wiesz co jej powiedzieć?
      Rozumiem, obca osoba, ale przyjaciółka?
      Dlaczego chcesz to ukrywać? Dlaczego nie chcesz powiedzieć prawdy?
      Co masz na myśli mówiąc: "nie chcę wciągać kolejnej osoby"?

      Przecież to jedna z najbliższych osób w Twoim życiu. Moje obie przyjaciółki i
      mój przyjaciel wiedzą o mnie wszytko. Nigdy nie ukrywałam przed nimi choroby,
      wtedy kiedy jeszcze myśleliśmy że to jednobiegunowa depresja. Wiedzieli o moich
      problemach z odżywianiem, dysmorfobii, nałogach. Ba! Moja jedna przyjaciółka
      najwcześniej rozpoznała że to mania i chad, na kilka lat zanim przyznałam się do
      wszystkich ekscesów mojemu lekarzowi... Wsparcie moich dziewczyn jest dla mnie
      ważne. Okres wakacyjny kiedy najpierw straszna depresja, taka najgorsza od
      lat... a potem... potem wiadomo co... standardowo sex i zakupy, jak wracałam z
      łowów, albo pan mi nie podpasował, albo miałam ochotę się urżnąć w trupa - dość
      rzadko sięgam po alkohol na szczęście, to moja przyjaciółka, ta która mieszka
      najbliżej była gotowa przyjść o każdej godzinie w nocy i pilnować mnie żebym nie
      zrobiła jeszcze więcej głupstw. Obie są wyczulone na moje pewne
      charakterystyczne zachowania bo znają mnie od nie wiem, 18 lat? Wiedzą, kiedy
      włącza mi się faza, mówią mi wprost, że ma natychmiast iść do lekarza. Jestem im
      bardzo wdzięczna za wszystko.

      Uderzyło mnie że tak źle myślisz o sobie. Przecież przyjaciółka Cię kocha - dla
      Ciebie samej, i choroba tego nie zmieni. To choroba jak każda inna.Ukrywając to,
      sama się stygmatyzujesz i automatycznie ustawiasz w pozycji "gorszej". Jakbyś
      miała astmę, też byś ukrywała?

      Od czasu kiedy rozpadł się mój ostatni związek, mówię wszystkim. I nikt, nikt
      się ode mnie nie odwrócił, ludzie w pracy nadal mnie szanują, nie spotkały mnie
      żadne przykrości. Może mam głupie poczucie misji, może będę kiedyś tego żałować,
      ale korespondowałam kiedyś z Terri Cheney (bo poczułam dziwne deja vu, jak
      czytałam jej książkę), która zapytała "nie chcesz opisać swojej historii? im
      więcej ludzi będzie wiedzieć czym jest nasza choroba tym lepiej".
      I tak sobie myślę, że ludzi trzeba edukować. Bo każdy na hasło "choroba
      psychiczna" ma wizję jakiegoś ponurego szpitala z przełomu wieków i skrępowanych
      pacjentów...

      Nie myśl tak o sobie Kamyczku. Powiedz przyjaciółce, normalnie i naturalnie. To
      zwykła rzecz, ludzie chorują na różne choroby. jeśli jest Twoją przyjaciółką, to
      zrozumie.
    • sensitivelive Re: Jestem głazem. 06.12.09, 21:54
      A ja Cię rozumiem. Trudno przyzanać się ,że się choruje,leczy u
      psych itp. np.z powodów lęków,że ktoś może to przeciwko nam
      wykorzystać. Mam kilka koleżanek, z którymi rozmawiam na różne
      tematy,ale nigdy nie powiedziałam,że choruję i biorę psychotropy.
      Jeżeli masz takie problemy w kontaktach ze znajomymi w realu możesz
      nawiązać tutaj z kimś kontakt(maile,gg,priv na czacie). Pozrawiam.
      • kamyczek_0 Re: Jestem głazem. 06.12.09, 22:09
        Ufam.Nie jest na to gotowa. Nie zrozumie. ok,depresja. Ale przeczytać o
        psychozie to zupełnie co innego niż poinformować o depresji. Bynajmniej dla
        mnie. Tak stygmatyzuję siebie. Tak boję się zaufać komuś. Obciążę ją, a ona nie
        jest na to gotowa.
        Nie zrozumie, że piekło nie istnieje po śmierci. Ono jest tutaj...bynajmniej dla
        nas.
        Jeżeli nie jest w stanie zrozumieć, że nie chcę o tym mówić, wtajemniczyć jej,
        to chyba nie powinna o tym wiedzieć.
        Ja mogę się zwierzyć sobie. Dziwne...kiedy jest źle. Mogę krzyczeć do środka.
        Tak Wy jesteście obcy, a jednocześnie bardziej bliscy niż drodzy mi ludzie.
        • chin_chilla Re: Jestem głazem. 06.12.09, 22:20
          Skąd wiesz, ze nie jest gotowa? Może jest inteligentną i wrażliwą osobą. Może
          jest w stanie zrozumieć więcej niż myślisz? Nie chcesz nie mów. Nie musisz. Ale
          jak długo wytrzymasz sama ze sobą bez kogoś kto cię wesprze?
    • kamyczek_0 Re: Jestem głazem. 06.12.09, 22:18
      " Człowiek jest zagrożony nocą swej podświadomości i to jest jednym ze źródeł
      jego pogotowia lękowego, a zwłaszcza jego lęku przed chorobą psychiczną."

      "Lęk przed społecznym potępieniem jest u człowieka bardzo silny i zdarza się, że
      przeważa on nad lękiem biologicznym."

      "Każdy człowiek w mniejszym lub większym stopniu odczuwa lęk przed swym
      otoczeniem społecznym."

      A. Kępiński.

      Nic dodać, nic ująć...
      • chin_chilla Re: Jestem głazem. 06.12.09, 22:26
        Wiesz co to jest lęk? Lęk to nieuzasadniona obawa przed czymś, co jeszcze nie
        miało miejsca. Co jest hipotetyczne.
        Strach to reakcja naturalna na coś co właśnie ma miejsce, np. kiedy usłyszysz
        głośny dźwięk albo ktoś ci przyłoży broń do skroni. Lęk jest irracjonalny i
        niepożądany.
        Strach jest dobry i jest jednym z elementów służących naszemu
        przetrwaniu.
        Z lękiem trzeba walczyć.
        • kamyczek_0 Re: Jestem głazem. 06.12.09, 22:32
          To doskonale wiem. Czasami cholernie ciężko z nim walczyć. Dla stojących z boku
          lęk jest czymś niepojętym.
          • chin_chilla Re: Jestem głazem. 06.12.09, 22:50
            Myślę, że każdy czegoś się lęka. Ludzie rozumieją więcej niż nam się wydaje.
            Trzeba tylko dać im szansę. O wiele łatwiej idzie się przez tę chorobę z kimś.
            Choruję na to cholerstwo od 10 lat. Ale dopiero kiedy otworzyłam się na innych
            zaczęłam choć w minimalnym stopniu iść do przodu. Nigdy nie jest łatwo. Ale jest
            o wiele łatwiej, kiedy mogę o 2 w nocy do kogoś zadzwonić i szlochać w
            słuchawkę. Ja bym na twoim miejscu zaryzykowała - tacy jak my raczej niewiele
            mają do stracenia.
            • skwr2 Re: Jestem głazem. 07.12.09, 10:57
              chin_chilla napisała:

              > O wiele łatwiej idzie się przez tę chorobę z kimś.
              > Choruję na to cholerstwo od 10 lat. Ale dopiero kiedy otworzyłam
              się na innych
              > zaczęłam choć w minimalnym stopniu iść do przodu. Nigdy nie jest
              łatwo. Ale jes
              > t
              > o wiele łatwiej, kiedy mogę o 2 w nocy do kogoś zadzwonić i
              szlochać w
              > słuchawkę.
              Chciałabym mieć osobę, która miałaby czas i ochotę bodajże ze mną
              rozmawiać, gdy czuję się podle. Pomijam wszelkie nocne ekscesy.
              Czasami stawiam kogoś pod ścianą, gdy już nie daję rady. Najczęściej
              za zbiorowego przyjaciela musi mi wystarczyć Internet. Rzucam czasem
              hasło, że czuję się źle. Przeważnie zostaje puszczone mimo uszu, ale
              i tak cenię sobie te nikłe więzi, którymi dysponuję. Zawsze warto
              pielęgnować to, co się ma.
    • 36.a Re: Jestem głazem. 06.12.09, 22:44
      Często daje mi do zrozumienia, że ją irytuję.

      Na bambus z taką przyjaźnią. Ty się jej boisz, skoro później masz reakcje histerii, paniki etc.
      • kamyczek_0 Re: Jestem głazem. 07.12.09, 09:07
        Irytuje ją moje ciągłe bycie w centrum uwagi. Nie wiem na ile irytuje ją to, bo
        wtedy ma mnie dość. Czy też irytuje, bo boi się że ktoś swoimi opiniami może
        mnie w takiej sytuacji skrzywdzić. Tego nie wiem. hmmm... nie przyszło mi do
        głowy zapytać o to. Takie sytuacje, w których ściągam uwagę na siebie dobitnie
        świadczy o hipo (dochodzą inne objawy typowe).
        Z drugiej strony może Chad będzie w jej oczach usprawiedliwieniem. Wtedy może
        zaskoczyć. Może zrozumie, że to nie moje prawdziwe "ja".
        Nie wiem... Poza tym boję się, że kiedyś może to wykorzystać.
        Ktoś kiedyś napisał: "zawsze pozostaniesz moim przyjacielem, bo za dużo o mnie
        wiesz". Wiem,że myśląc w ten sposób wysyłam sygnały, że nie do końca jej ufam. A
        co gdy kiedyś dowie się o tym najbliższe otoczenie (chodzi o studentów).
        Mam na tym punkcie obsesję. Leki kupuję tylko w jednej aptece . Na skierowaniu
        do Zusu nie wpisałam Chad (inne choroby współist.).
        Leki wypisuje mi lekarz w swoim gabinecie. A nóż ktoś z pielęgniarek zerknie na
        świstek od psych. o potwierdzeniu Chad. Równie dobrze mogłabym ułatwić sobie tą
        sytuację i nie marnować czasu na umawianie i czekanie w kolejce do lek. Piguły
        wypisałyby bez problemu (w wypadku, gdy jest ciągłość zażywania leków).
        Tak to wygląda sad
        Czy ten lęk jest irracjonalny? Czy mam coś do stracenia? Mam. Moją opinię w
        oczach innych. Im mniej osób wie, tym lepiej. Wie tylko kilka (słownie 3+ja)
        osób. Nie wiem, czy wtajemniczać ją. Przyjaźnimy się 3 lata. Spędzamy ze sobą co
        drugi łikend (czasem każdy)-zjazdy. Proponuje pomoc w każdej sytuacji. Jest
        szczera. Kiedy chce pobyć sama, nie ma na coś ochoty to nie kombinuje z
        wymówkami- mówi wprost. Chad i moje zachowanie (rapid c) wyjaśniło by jej moje
        zachowania. Dużo by wyjaśniło. Może wtedy zajęła by się mną i próbowała pomóc w
        kontrolowaniu mnie (wiem, że przeginam gdy dochodzę do siebie. Tylko co z tego,
        kiedy znowu przychodzi hipo ).

        Poczekam do naszego spotkania. Napisałam, że boję się jej reakcji. Być może
        teraz mówi o akceptacji itp. A potem może zmienić zdanie kiedy zmierzy się z
        tym. Ja ze sobą nie mogę wytrzymać.
        Chcesz być z osobą niepełnospr. fizycznie, a po jakimś czasie okazuje się to
        ciężarem ponad nasze siły. Tak, można powidzieć że wtdy mam chrzanić taką
        przyjaźń. Tylko wtedy rozbiję się emocjonalnie totalnie.
        • chin_chilla Re: Jestem głazem. 07.12.09, 09:22
          Odnoszę silne wrażenie, ze postrzegasz ją poprzez pryzmat postrzegania siebie.
          Miałaś kiedyś jakieś złe doświadczenia z mówieniem o swojej chorobie? Ktoś cię
          zranił, skrzywdził?
          Czy ty inaczej byś postrzegała swoją koleżankę gdyby to ona była na coś chora,
          np. miała HIV? Czy odwróciła byś się od niej? A może innych wadami które,
          słusznie bądź nie, dostrzegasz u siebie? Może problem nie leży w tolerancji
          innych ludzi ale w twojej?
          P.S.
          To trochę inna sytuacja, ale ja np. leczę się na oddziale dla schizofreników bo
          na oddziale dla ChAD-owców pracuje koleżanka mojego ojca i parę osób z którymi
          współpracuję z racji wykonywanego zawodu. Rozumiem twój dylemat jeśli chodzi o
          pielęgniarki itp., ale tylko w tym aspekcie.
          • majagor Re: Jestem głazem. 07.12.09, 10:31
            Także jestem z tych, co raczej nie mówią o tym, co mi dolega. Na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy coś tam wiedzą.
            Ale jeśli już ktoś jest moim przyjacielem - to stopniowo zaczynam tego kogoś oswajać z tym, co mi dolega.
            Nie wyobrażam sobie, abym mogła przed moim przyjacielem to ukrywać. Strasznie by to mnie męczyło, strasznie irytowało.. no i on nie mógłby mi pomagać nie znając mej sytuacji, a ta pomoc jest dla mnie mega ważna.

            Nie muszą wiedzieć o tym moi znajomi, nie muszą wiedzieć współpracownicy, nie muszą wiedzieć sąsiadki, nie muszą wiedzieć o tym rodzice mego M. - ale moi bliscy, przyjaciele - MUSZĄ to wiedzieć. I nie chodzi tu tylko o szczerość wobec tych osób, ale także o pomoc, którą mogą mi udzielić tylko wtedy, gdy będą wiedzieli co mi jest..

            Mam takie miłe, ważne dla mnie słowa:
            "O, jakiż to komfort, niewypowiedziany komfort, czuć się bezpiecznie w obecności osoby, przy której nie musisz ważyć ani myśli, ani słów, lecz po prostu możesz wylewać je takie, jakie są, nie oddzielając ziaren od plew, wiedząc, że przyjazna dłoń weźmie je i przesieje, zatrzymując to, co jest warte zatrzymania, a resztę, z miłym westchnieniem, zdmuchnie"
            D.M.M. Craik

            I ja wiem, że przyjacielowi memu mogę powiedzieć wszystko. Mogą mi postawić najgorsze diagnozy. Najstraszniejsze. Ale on znając mnie, będąc mym przyjacielem - zrozumie to i nadal będzie ze mną i nadal będzie mnie kochał jak mój starszy brat.
        • 36.a Re: Jestem głazem. 07.12.09, 14:46
          Ojjjj, niepokojący jest klimat Twojego posta. Obsesja potyka się o paranoję. Nie chcę Cię urazić, życzliwie mówię o spostrzeżeniach.

          Masz prawo do prywatności. Leki kupuję tam, gdzie najtaniej w Warszawie, gabinet psychiatryczny też w Warszawie (mieszkam poza).
          Nie mam problemu jednak z pojsciem do osiedlowej apteki z rec. na Tegretol za grosze. Farmaceutki są sympatyczne, a mnie wszystko jedno czy pomyślą sobie "ChAD" czy "epilepsja". One nic nie pomyślą, bo to ich praca. Tak samo pielęgniarka medyczna. Owszem, nie poszłabym do poradni, którą mam blisko domu. Resztki instynktu samozachowawczego mną kierują.

          Może pomoże Ci w spostrzeganiu samej siebie zmiana nazwy z "choroba psychiczna" na "zaburzenie nastroju"? I tak możesz mówić (jeśli chcesz) mniej zorientowanym znajomym. I zaprawdę powiadam Ci, że niepokoiłaby mnie przyjaciółka sondująca "Chad? coś innego?" Masz prawo nie odpowiadać na takie pytania. Masz prawo w kontaktach z ludźmi czuć się bezpiecznie, asertywnie, to lepsze słowo. Nie czyń z niej Boga.
          Łatwiej Ci będzie, jeśli przyjmiesz za prawdopodobny fakt, że wielu ludzi (Twoi znajomi więc też) boryka się z różnymi ukrytymi przypadłościami?
          • kamyczek_0 Re: Jestem głazem. 07.12.09, 15:58
            Pewnie masz rację. W naszym otoczeniu(istnieje takie prawdopodobieństwo)
            funkcjonują ludzie z różnymi chorobami. Bliska mi osoba - może nie przyjaciółka,
            patrząc z perspektywy czasu - prawdopodobnie podzieliła się wiadomością o
            depresji (przed zdiagnozowaniem Chad) .Tak myślę, bo użyto określenia "chora
            psychicznie". Zbieg okoliczności ? Obie obecnie się przyjaźnią.
            A może tak na prawdę jej nie ufam tak na 100% ? Zobaczymy jak potoczy się dalej
            ta cała sytuacja.
            Być może to obsesja / paranoja. Boję się stygmatyzacji.
            Wie mój M., bliska osoba z rodziny ( mogę być spokojna- sama ma problemy więc
            wie z czym to się je ).
            Jest takie powiedzenie (autora nie pamiętam) :
            " Zawsze będziesz moim przyjacielem, zbyt dużo o mnie wiesz".
    • drugikoniecswiata Re: Jestem głazem. 08.12.09, 16:12
      nie przeczytałam całego wątku, ale moja główna zasada - gdy nie wiadomo co
      mówić, to mówić prawdę, gdy nie wiadomo jak, to krótko i konkretnie.

      ja bym powiedziała / napisała to, co się przez ciebie przewala, i to, co po
      części piszesz tu. czyli postawiła granice. w wersji minimalistycznej - "nie
      chcę odpowiadać w tej chwili na twoje szczegółowe pytania, bo nie czuję się do
      tego gotowa". uważam, że tak jest dużo lepiej, niż zaprzeczać. no a w przyjaźni
      pewnie dobrze byłoby też przegadać emocje i sposób komunikacji...

      no i zastanowiłabym się, czego i dlaczego tak bardzo się boisz. dla mnie reakcja
      na info o chorobie jest sprawdzianem przyjaźni. nie chcę przyjaciół, którzy nie
      akceptowaliby albo nie dawali wiary czemuś, z czym tak bardzo sobie nie radzę,
      czego tak bardzo się boję, co tak bardzo mnie przerasta. po ... tacy
      przyjaciele? pogadać o pierdołach mogę sobie z panią w autobusie i barmanem.
    • kamyczek_0 Re: Jestem głazem. 10.12.09, 13:46
      Wyrzuciłam wszystko z siebie pisemnie. Chyba łatwiej mi pisać, niż mówić.
      Dziwne... kiedyś tak nie było. Nie pominęłam niczego. Szczerość do bólu : jak to
      jest być chadowcem, łącznie z lekami. Nie chciałam, żeby ściągnęła z neta
      wszystko, co jej wpadnie bo dozna szoku wink Sama ujęłam to w jakiś ... sposób w
      miarę przystępny. Przysłała smsa, w którym napisała że bardzo mi dziękuje za to,
      że wreszcie z siebie to wyrzuciłam. Między nami nic się nie zmienia-tego bałam
      się szczerze mówiąc. Teraz już wie, skąd takie a ni inne zachowania. Ostatnio
      pofolgowałam sobie na uczelni. Cyrk rozpaczy i wkurwienia na kółkach. Na
      szczęście babka na ćw. zareagowała ok i próbowała pomóc w rozwiązaniu problemu z
      lic. Bo o to chodziło. Właściwie zrobiłam pierwsze kroki ku rezygnacji z tej w
      obecnie wątpliwej dla mnie przyjemności.
      Boję się naszego spotkania. Pewnie zwieję.Unikam wzroku w takich ciężkich
      sytuacjach, zamykam się w sobie. Taki stan trwa jakiś czas...
      Tak już jest i koniec. Zapytała też jak mogłaby mi pomóc w sensie reagowania na
      dołko-górki. Nie wiem szczerze mówiąc. A jak by mogła?
      Nie mam doświadczenia. Zawsze sama borykałam się ze wszystkim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka