Dodaj do ulubionych

Rozsypałam się

14.12.09, 11:57
Rozsypałam się. Nie tyle psychicznie [bo w tym daję radę], ale fizycznie..
Okazuje się, że nerki muszę leczyć. Jestem po zapaleniu dróg moczowych już
ponad pół roku.. ale nadal się coś dzieje..
Od jakiegoś czasu leczę też żołądek.. wczoraj w nocy na ostrym dyżurze
wkładano mi przez nos sondę do brzucha.. Bleee.. Chociaż od dawna tej rury nie
mam w gębie nadal czuję, jakby wciąż tam siedziała
No i wciąż mam krwinek białych za dużo..

Nie mam nawet 30 lat, a czuję się chyba gorzej niż niejedna 60-latka..

Wszyscy mi powtarzają, że to od stresu itd. No ale ile można?
Tydzień w tydzień chodzę do lekarza rodzinnego. Do tego teraz jeszcze będzie
chirurg. Moja półka nad biurkiem wygląda jak apteka - tabletek od koloru do
wyboru, nic tylko jeść i jeść.. A ja już mam taki wstręt do tabletek, że mam
problemy z połykaniem ich..

I na to wszystko jeszcze - strasznie marudzę..
Obserwuj wątek
    • skwr2 Re: Rozsypałam się 14.12.09, 11:59
      Nic tylko nad Tobą westchnąć ze współczuciem.
    • chin_chilla Re: Rozsypałam się 14.12.09, 12:45
      Ja ci tyle powiem, żebys się nie poddawała. Jak się przyjmuje psychotropy przez
      długi czas, to potem tak się własnie robi. Ja niestety mam to samo - wątroba jak
      u alkoholika, a nawet nie mam zapalenia wątroby. system trawienny rozwalony.
      Pisze to, żebyś wiedziała, że nie jesteś sama - czasem taka świadomość pomaga.
      Trzymaj się ciepło i nie łam się - wierze, że jakoś to przetrwasz.
      • majagor Re: Rozsypałam się 14.12.09, 13:04
        Znając życie - pomarudzę, pomarudzę i mi przejdzie smile

        A tak poważniej - pójdę do chirurga i niech mnie leczy abym nie miała na co
        marudzić.. smile
    • dr.zabba Re: Rozsypałam się 14.12.09, 23:46
      A ja dziś byłam u dziwnej pani doktor, o której wcześniej myslałam, że jest
      dobra, ale niestety tak już nie myslę. Trudno mi bedzie napisać, co właściwie
      się stało, bo sama tego nie rozumiem.
      Trafiłam do niej, bo szukałam ginekologa. Okazała się bardziej endokrynologiem
      ginekologicznym i przeprowadziwszy wywiad, zleciła oznaczenie hormonów.
      Odebrałam wyniki, sprawdziłam normy - z grubsza ok, prolaktyna za wysoka, ale
      tak przy moich psychotropach może być. Dziś byłam na wizycie i usłyszałam, że
      wszystkie wyniki są złe i jak się nie będę leczyć, to bedę miała raka piersi
      albo macicy. Tak, tak, słyszałam wyraźnie, powtórzyła to ze trzy razy. Wypisała
      mi paskudne tabletki dopochwowe z progesteronem (stosowałam w czasie ciąży -
      bleee) i cuś na zahamowanie prolaktyny. Ja mówię, że mam walniętą po
      psychotropach wątrobę i nie chcę nowych leków. Ona mi na to znowu z tym rakiem.
      Wzięłam receptę i wyszłam. W domu otwieram komputer, sprawdzam, znów mi
      wychodzi, że wyniki są w normie. Zadzwoniłam do znajomej i doświadczonej
      baaaardzo ginekolog. Podaję wyniki, a ona dziwi się i mówi, że są w normie.
      Nawet ta prolaktyna.
      Ja się czułam przygwożdżona, jak dostałam receptę. Boże, to znowu muszę coś
      brać??? Ja i tak mam dużo, bo psychicznych dropsów cztery rodzaje... I gdybym:
      nie była lekarzem (?), nie była nieufna (?), nie miała znajomej ginekolożki (?),
      to bym wykupiła i zaczęła stosować i chodziła sobie do tej pani dok? Nie wiem,
      nie wiem, nie wiem. Teraz jest we mnie więcej złości, ale czułam się ogromnie
      rozbita. Zmiażdżona. Bardzo nieszczęśliwa. Zwłaszcza, że według wywodu p.dok,
      rak miał być daleką konsekwencją łykania psychotropów.
      Wszystko to do d... jakoś tak jest. (przepraszam za d...)
      • chin_chilla Re: Rozsypałam się 15.12.09, 00:08
        Jejku nie łam się czyjąś krótkowzrocznością i głupotą! sad Tacy ludzie też się
        zdarzają. Najważniejsze, że masz mądrą znajomą i sama też głupia nie jesteś smile
        Jeśli chodzi o raka, cóż, to jest faktycznie przerażająca wizja, ale go jeszcze
        nie masz więc się nie załamuj. Jest takie mądre powiedzenie - będzie problem
        będzie rada.
      • lolinka2 Re: Rozsypałam się 15.12.09, 11:12
        żaba, dołączam się do Ciebie w westchnieniach.
        Też tak mam, że sprawdzam 100 razy, konsultuję ze znajomymi specjalistami i
        nieraz się okazuje, że po prostu lekarz w poradni frajerem był...

        A wczoraj na rozdaniu dyplomów kładziono oślętom do główek, że zaufanie pacjenta
        to podstawa, że nie leczy się jednostki tylko człowieka, że pokornym należy być
        i pozostać, choćby nie wiem jakie sukcesy były... że szacunek etc. etc. etc. I
        tak ładnie przyrzekali po pl i ang. Ciekawe ilu z nich to a) zapamięta, b)
        zastosuje, c) nadal będzie stosowało za 10 lat?
        • majagor Re: Rozsypałam się 15.12.09, 11:39
          U mnie frajerem była ta pani doktor, która leczyła mnie w marcu na
          zapalenie dróg moczowych nie badając mego moczu...
          I okazuje się, że chociaż od marca kupa czasu minęła to me nerki
          dobrze nie pracują..
          Widocznie żal jej było wydać z publicznej kasy 4,5 zł [bo tyle
          badanie to kosztuje]

          Co do sprawdzania diagnozy lekarzy - to mamy tak z mamą. Staramy się
          każdą decyzję odnośnie jej leczenia konsultować z lekarzem, który
          nas już dobrze zna, któremu my ufamy.
          Zresztą jesteśmy po bardzo niemiłej przygodzie z pielęgniarkami -
          miesiąc temu pomyliły się przy wydawaniu nam Nexavaru [tego leku
          przeciwnowotworowego] - zamiast na raka wątroby dały nam coś na raka
          piersi - mama mogła nawet umrzeć z powodu tej pomyłki - to ja w
          drodze do domu spostrzegłam, że chyba zły lek nam dano..

          Żadna z czterech pielęgniarek nie przyznała się do tego - mama nie
          pamięta, która jej lek wydawała. Ostatnio byliśmy po nową dawkę leku
          i przeprosił nas koordynator tego oddziału i kierowniczka
          pielęgniarek, ale sama pielęgniarka nie ma chyba odwagi spojrzeć nam
          w twarz..
          • chin_chilla Re: Rozsypałam się 15.12.09, 11:53
            Cóż, błądzić jest rzeczą ludzką... Ale do błędu też trzeba umieć się przyznać i ponieść za niego konsekwencje. Zwłaszcza jeśli może mieć tragiczne skutki. Sama byłam świadkiem tego, jak pielęgniarki kazały pacjentowi wypluwać lek bo się w ostatniej chwili zorientowały, ze to nie ta porcja co być powinna. Od tej pory zawsze dokładnie sprawdzałam co mi dają.
            Ja chyba jeszcze nie trafiłam na lekarza całkowicie niekompetentnego - raczej na stały poziom niekompetencji.
            Kiedyś jak byłam na oddziale to trzeba było podjąć decyzję co do pewnego elementu leczenia. Akurat pani profesor, która mnie leczy była na jakimś zjeździe czy urlopie. W każdym razie na tym oddziale było ze dwudziestu lekarzy w tym ordynator i zastępca ordynatora i nie potrafili zadecydować co zrobić.
            W końcu uradzili, że mam sama zdecydować i jeśli się zdecyduję, napisać im oświadczenie, ze nie pociągnę ich do konsekwencji jeśli coś pójdzie nie tak!
            powiedziałam im, żeby mnie w d... pocałowali, bo ja się przez 10 lat na psychiatrę nie kształciłam i że ja sobie spokojnie zaczekam.
            Kiedy wróciła pani profesor powiedziała, że w żadnym wypadku nie powinni mi włączać tego leczenia bo to mogło by mieć katastrofalne skutki.
            Pacjent ma być mądrzejszy od bandy lekarzy - to jest dopiero dobijające.
            • majagor Re: Rozsypałam się 15.12.09, 12:23
              Podczas rozmowy z koordynatorem nadzorującym ten oddział mówiłam
              właśnie to samo - kazdy może się pomylić, ale można się do tego
              przyznać i przeprosić, a nie udawać, że nic się nie stało.
              Mi nie chodziło by tej pani coś złego powiedzieć, czy ją zbić - ale
              chciałam aby spojrzała mej mamie w oczy i powiedziała jedno magiczne
              słowo.. Co z tego, że przeprosili mnie jej przełożeni, jak ona tego
              uczynić nie potrafi..

              Na dobrą sprawę - wg tego koordynatora - ona powinna stracić pracę
              po takim czymś. Ale absolutnie tego nie chcemy. Nie chcę aby ktoś
              stracił źródło dochodu z naszego powodu.

              Teraz ja z mamą odbieram lek. Pięć razy sprawdzam czy oby na pewno
              właściwy otrzymaliśmy. I będzie dobrze smile
    • majagor Re: Stres 22.12.09, 22:49
      Stres, stres pożera mnie..
      Nadal łażę po lekarzach, nadal wynajdują coraz to nowe cuda..
      Dziś musiałam zrobić porządek z moimi lekami, bo już po całym pokoju rozwalone
      były..
      Ledwie upchałam je w karton po butach..
      Mam tyle tego świństwa, że musiałam sobie karteczki-rozpiski zrobić, co kiedy,
      ile mam jeść..
      Strasznie mnie to dołuje. Dołuje mnie mój stan fizyczny. Martwię się i boję co
      tam jeszcze wynajdą..

      A tu trzeba dla mamy dzielnym być. Trzeba sprzątać, gotować, prać, mamie
      pomagać, w nocy 3-4 razy wstawać do niej..

      Chciałabym już odpocząć.. chociaż jeden dzień..
      Zapisałam mamę do hospicjum domowego - więc odwiedza nas lekarz, pielęgniarka,
      mama dostała leki przeciwbólowe już do stałego zażywania i bardzo proszę aby w
      końcu zaczęły działać..

      Przepraszam za me ciągłe marudzenie.. ale czasem troszku muszę..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka