Dodaj do ulubionych

ChAD, nie ChAD? Długie.

19.08.11, 10:51
Sama nie wiem, co mam o tym myslec.
1 wrzesnia mam kontrole u mojej psychiatry, od dwoch lat lecze depresje, ktora de facto trwa sporo dluzej.
Od dwoch lat biore leki, ale jak sie zastanawiam, to duzo sie nie zmienilo - w dalszym ciagu potrafie zaliczyc straszliwy dol, co zazwyczaj skutkuje podwyzszeniem dawki, moze depresje sa krotsze, ale sa. A miedzy nimi bardzo dobre okresy, kiedy wchodze kwitnaca i uchachana do gabinetu i pani doktor mi mowi, ze dobrze wygladam.
Dopiero niedawna wymiana doswiadczen z kolezanka (pozdrawiam) uswiadomila mi, ze w moich dobrych okresach sa niedobre symptomy.

Ze jest sinusoida, to zauwazylam jakis czas temu, ale traktowalam to jako nawroty depresji.
A ze zawsze bylam osoba zywiolowa, energiczna, mialam wiele zainteresowan, to pewne obsesją tracace i nakrecajace sie zachowania w trakcie dobrych okresow nie wzbudzaly mojej czujnosci.
A im wiecej o tym mysle, a juz nie daj Boze, jak czytam objawy manii - zaczynam myslec, ze to sa manie, nie dobroczynne dzialanie antydepresantow i normalna ja..
Problem mam w tym, ze w zasadzie jedyny skutek uboczny moich dobrych okresow, to czasem zbyt rozrzutne zakupy - ale nic glupiego w sumie, no moze jakas mala czesc, bo ponosi mnie wyobraznia - kupuje materialy do pracy i troche przesadzam z niektorymi, leza potem w kacie nigdy nie ruszone.
Rozpoczynam rozne drobne biznesy - w zasadzie wypalaja wszystkie, ale tez czasem skala jest przesadzona i naruszam nam rownowage finansowa.
Remontuje, przy czym czesc rozgrzebuje i czeka potem rok i dluzej, kupuje meble do malowania - stoja i sie kurza.
Wiekszosc akcji ma pozytywne zakonczenie, ale jest w tym cos z obsesji - o niczym innym wtedy nie mysle, siedze po nocach grzebiac w necie, szukajac idealnej lampy, tapety, butow dla dziecka itd
Zrobilam rozne kursy na fali takiego szalu - kiedys moze i je wykorzystam, ale w tamtym momencie, bylo to dzialanie i wydatek bez sensu.
Mam gonitwy mysli, leki - nie czytam nie pisze maili, wyciszam telefony - zarowno w zlych jak i dobrych okresach to robie. Potem mija, a ja odkrecam zasmierdle sprawy.
Libido szaleje, od zera, do obsesyjnego myslenia o seksie i innych facetach, a jak mi wpadnie w oko jakis aktor w filmie czy facet przypadkow spotkany, to nie moge go wykopac z glowy, zaczyna sie fantazjowanie itd W zasadzie od skokow w bok powstrzymuje mnie tylko niemoznosc techniczna, ciagle z malymi dziecmi - trudno o okazje. Malo tego, w okresie takiego podwyzszonego libido stwierdzilam, ze bez skokow w bok nie bede w stanie normalnie funkcjonowac, ze potrzebuje tego jak powietrza i udalo mi sie meza przekonac do idei malzenstwa otwartego.. Potrafie byc jak widac przekonywujaca.

Tylko ze to wszystko jest takie trudne do wylapania, nauczylam sie kontrolowac zakupowe szalenstwa, nadmiar energii wyladowuje na biezni - potrafie biegac dwa razy dziennie, bo mnie tak roznosi.

Depresje sa prostsze - zmecz od rana do nocy, ciezko mi zrobic cokolwiek, wlosy myje jak juz naprawde sa usyfione, choc bywalo, ze ulizywalam i chodzilam dalej, zamiast prysznica kolejna warstwa dezodorantu, zamiast mycia zebow unikanie rozmow z sasiadami..
I chowanie sie przed swiatem, nadrabialam zajeciami w domu z dziecmi, zeby tylko miec poczucie, ze cos robie.

Zaczelo sie rozwodowa depresja 10 lat temu - anoreksja i zrzut prawie 20 kilo, placz bez powodu - dostalam deprexetin i depakine chromo, pol roku pozniej bylo po rozwodzie, poznalam swietna dziewczyne, z ktora zaczelysmy imprezowac, odstawilam leki i zycie nabralo rumiencow - duzo pracowalam, bo rozkrecalam firme, imprezowalysmy w weekendy, faceci sie zmieniali co impreze, a ja sie czulam szczesliwa. Namowilam rodzicow na kredyt na mieszkanie, kolejnych kilka lat ciezko pracowalam, wciaz przyjaciolka wyciagala mnie na imprezy, ale juz wtedy cos mnie gryzlo, mialam dlugi epizod bulimi z nawrotami, wyrzygiwalam z placzem zale do zycia i funkcjonowalam dalej. Potem sie pozbieralam, firma mi kopnela do przodu dzieki ciezkiej pracy, ja sie zaczelam interesowac zdrowym zywieniem, sportem, zasuwalam codziennie na silownie i 3 razy w tygodniu na basen, do tego pracowalam po 14 godzin dziennie 6 dni w tygodniu - firma kwitla, ja schudlam, w soboty imprezka do poniedzialku itd. I tak sie pare lat potoczylo, potem poznalam drugiego meza, zaszlam w ciaze, zachorowala moja mama, wyprowadzilam sie za granice, firma miewala klopoty a ja sie z tym wszystkim boksowalam i znow wpadlam w dol. Potem byly gorki i dolki przez 3 lata, rozkrecanie biznesow i okresy siedzenia w domu, budowa domu, przeprowadzka, zamkniecie firmy, bo czas bylo zyc w jednym kraju, nie ciagle na rozjazdach z malymi dziecmi. Potem byl mega dol, kiedy zaczelam myslec, ze prosciej byloby umrzec i dociagnelam sie do psychiatry - dwa lata temu. No i tak do dzis.

Jak ktos przebrnal, to gratuluje wink ale musialam sobie sama uporzadkowac zdarzenia.
Nie chce sie sama diagnozowac, moze zle interpretuje to co przezywam, zobacze co powie moja doktor. Jesli nie zobaczy nic dziwnego, pojde po druga diagnoze i wtedy sie uspokoje, jesli powiedza mi, ze to nie bipolar.
Bo meczy mnie hustawka, planuje rozne rzeczy - potem nie mam sily ich zrobic. Nigdy nie wiem, w jakim stanie sie obudze, i to jest koszmar. Plus male dzieci, dla ktorych chce byc dobra mama. Plus maz, ktory mnie wspiera i rozumie i zasluguje na spokojne zycie.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: ChAD, nie ChAD? Długie. 19.08.11, 10:54
      A dzień dobry, dzień dobry smile
      Moje zdanie znasz....
      • perfekcyjna.niedoskonalosc Re: ChAD, nie ChAD? Długie. 19.08.11, 10:57
        lolinka2 napisała:

        > A dzień dobry, dzień dobry smile
        > Moje zdanie znasz....

        wiesz, staram sie miec troche dystansu do opinii zaangazowanych wink czasem sie latwo doszukiwac podobienstw, ktore nas interesuja
        choc nie mam wielkich zludzen..
    • skwr2 Re: ChAD, nie ChAD? Długie. 19.08.11, 18:45
      Stanowczo Chad.
      • marysia_live Re: ChAD, nie ChAD? Długie. 19.08.11, 20:18
        Moim zdaniem czysta depresja to nie jest. Jest coś więcej. Reszta należy do lekarza.
        • kebli Re: ChAD, nie ChAD? Długie. 19.08.11, 20:43
          Zgadzam się z przedmówczyniami. Moim zdaniem to nie jest czysta depresja. Powinnaś opowiedzieć to wszystko lekarzowi i swoje podejrzenia, napisz co powie smile
          • perfekcyjna.niedoskonalosc Re: ChAD, nie ChAD? Długie. 19.08.11, 20:46
            kebli napisała:

            > Zgadzam się z przedmówczyniami. Moim zdaniem to nie jest czysta depresja. Powin
            > naś opowiedzieć to wszystko lekarzowi i swoje podejrzenia, napisz co powie smile

            napisze wink wizyte mam 1 wrzesnia
            dzieki, tak myslalam, po przeczytaniu zwlaszcza co napisalam, ze cos jest na rzeczy
            ale to trudno samemu wylapac, jak sie jakichs mega numerow nie odwija
    • perfekcyjna.niedoskonalosc Re: ChAD, nie ChAD? Długie. 01.09.11, 20:50
      dzisiaj mialam wizyte
      zaczelam od tego, ze mam przemyslenia co do moich dobrych okresow, ze maja pewne cechy wspolne - opisalam pokrotce to co wyzej
      pani doktor pokiwala glowa i wyjela mala ksiazeczke pod tytulem Bipolare Störung, na koncu jest kalendarzyk do zaznaczania sampoczucia - mam wypelniac do wizyty, wypisala skierowanie na pelna morfologie z tarczyca i EKG, zmniejszyla dawke antydepresanta, dolozyla ankiete do wypelniania i dala termin za 3 tygodnie
      krotko mowiac, z duza doza prawdopodobienstwa mozna przyjac ze to chad, pewnie leczenie pokaze, na ile diagnoza jest sluszna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka