Od kilku miesiecy chodze na psychoterapie. Widze juz pewne pozytywne efekty,
czesc problemow znacznie sie zmniejszyla, lubie mojego terapeute i mam do
niego zaufanie.
Na ostatnim spotkaniu kilka dni temu zeszlismy na tematy zwiazane z zyciem
seksualnym i tak sie jakos stalo, ze opowiedzialam o rzeczach, o ktorych
nigdy nie planowalam nikomu mowic a mianowicie o tym, jakie rzeczy w seksie
najbardziej mnie podniecaja (sa to rzeczy z gatunku tych mniej typowych).
I teraz mi glupio, wstydze sie i najchetniej bym w ogole nie szla na nastepne
spotkanie i juz w ogole na zadne

.
Czy rozmawiacie na psychoterapii o sprawach zwiazanych z seksem (takze tych
najbardziej intymnych)? Jak sobie radzicie ze wstydem? Jesttescie w stanie
potem wytrzymac kontakt wzrokowy z terapeuta? Czy w ogole rozmowy o seksie sa
konieczne, czy warto o tym mowic? I wreszcie co teraz zrobic? Zmienic
terapeute, zrezygnowac w ogole?
Pomozcie prosze.
Aha na potrzeby tego watku zmienilam moj staly nick, bo pod wlasnym ciezko
byloby mi to napisac.
Pozdrowienia
L.