Dodaj do ulubionych

problem na psychoterapii

09.06.04, 19:11
Od kilku miesiecy chodze na psychoterapie. Widze juz pewne pozytywne efekty,
czesc problemow znacznie sie zmniejszyla, lubie mojego terapeute i mam do
niego zaufanie.
Na ostatnim spotkaniu kilka dni temu zeszlismy na tematy zwiazane z zyciem
seksualnym i tak sie jakos stalo, ze opowiedzialam o rzeczach, o ktorych
nigdy nie planowalam nikomu mowic a mianowicie o tym, jakie rzeczy w seksie
najbardziej mnie podniecaja (sa to rzeczy z gatunku tych mniej typowych).
I teraz mi glupio, wstydze sie i najchetniej bym w ogole nie szla na nastepne
spotkanie i juz w ogole na zadne sad.
Czy rozmawiacie na psychoterapii o sprawach zwiazanych z seksem (takze tych
najbardziej intymnych)? Jak sobie radzicie ze wstydem? Jesttescie w stanie
potem wytrzymac kontakt wzrokowy z terapeuta? Czy w ogole rozmowy o seksie sa
konieczne, czy warto o tym mowic? I wreszcie co teraz zrobic? Zmienic
terapeute, zrezygnowac w ogole?
Pomozcie prosze.
Aha na potrzeby tego watku zmienilam moj staly nick, bo pod wlasnym ciezko
byloby mi to napisac.
Pozdrowienia
L.
Obserwuj wątek
    • kamikadzeewe Re: problem na psychoterapii 09.06.04, 21:12
      ja bym ci nie radzila zmienaic terapeuty bo zostanie w tobie jakis niesmak i
      dziwne uczcuie..tak mi sie zdaje..moze wyjasnij to z nim na nastepnym spotkaniu?
      porozmawiacie o tym,ze sie ze z tym czujesz ze mu powiedzials itd..tk by bylo
      najlepiej
    • domeniks Re: problem na psychoterapii 09.06.04, 21:20
      nie widze problemu - seks jest czyms tak naturalnym jak picie wody gdy mamy
      pragnienie czy praca na dwa etaty jesli daje nam to satysfakcje. Towarzyszy nam
      od poczatku a fantazje nawet te najbardziej wyuzdane prowadza i tak do jednego-
      zaspokojenia wlasnych potrzeb. A potrzeby seksualne sa waznym elementem w
      naszym zyciu... to juz nawet instynktownie rozwazajac nie jestesmy w stanie
      tego pokonac... a rozmowy hmm? no coz nalezy przelamywac bo to do niczego nie
      prowadzi... w dobie 21 wieku...w dobie kiedy latamy w kosmos i mamy komputery
      kwantowe nie potrafimy wypowiedizec slowa orgazm i bezpruderyjny seks ktory
      notabene jest dla zdrowia. Siadz naprzeciwko terapety i patrz mu w oczy tak jak
      to robilas do tej pory. Zaloze sie ze jego marzenia erotyczne sa znacznie
      bardziej frywolne gdyz z gruntu samiec ma w tej dziedzinie znacznie lepszy
      instynkt lowcysmile
    • matt35 Re: problem na psychoterapii 10.06.04, 00:37
      lawendowa napisała:
      > Od kilku miesiecy chodze na psychoterapie. Widze juz pewne pozytywne efekty,
      > czesc problemow znacznie sie zmniejszyla, lubie mojego terapeute i mam do
      > niego zaufanie.

      I to jest bardzo, bardzo ważne - to przecież klucz do pozytywnych efektów
      terapii...

      > [...] zeszlismy na tematy zwiazane z zyciem
      > seksualnym i tak sie jakos stalo, ze opowiedzialam o rzeczach, o ktorych
      > nigdy nie planowalam nikomu mowic a mianowicie o tym, jakie rzeczy w seksie
      > najbardziej mnie podniecaja (sa to rzeczy z gatunku tych mniej typowych).

      Lawendo, nie wiem, czy mi wolno, bo to bywają bardzo trudne, bardzo skrywane i
      rzeczywiście intymne zakamarki w duszy, ale skoro tu piszesz, zmieniając nicka
      dla dodatkowej "niepoznaki" (tak jak by każde z nas patrząc na stary, widziało
      od razu twoje zdjęcie wink - to znak, że to dla Ciebie - choć trudne, to ważne...

      Ale mi długi wstęp wyszedł, jasny gwint ...

      To, że powiedziałaś psychoterapeucie o swoich preferencjach, czy marzeniach,
      czy fantazjach, po pierwsze mnie się wydaje dowodem ogromnego zaufania.

      Myślę też, że ono nie wzięło się znikąd. Sama piszesz, że to nie było pierwsze
      spotkanie, tylko któreś-tam w ciągu kilku miesięcy. Czyli miałaś okazję się
      przekonać, że można temu człowiekowi powierzyć wiele z twojego wnętrza.
      Odkrywając się przed kimś zawsze ryzykujemy - niezrozumienie, brak akceptacji
      lub wręcz - odrzucenie. To są strachy, które towarzyszą nam wszystkim i chyba w
      ogóle wszystkim ludziom - tyle, że niektórzy potrafią doskonale maskować ten
      strach lub uczą się niezwykle uciążliwej sztuki maskowania i nieodkrywania
      dużej części osobowości, nawet przed najbliższymi.

      Problem w tym, że maskując wszystko i nie posiadając nikogo, kto zna nas
      całkowicie - nie mamy też "lustra", w którym mamy szansę się przejrzeć i
      zobaczyć sami kim jesteśmy naprawdę, jacy jesteśmy.
      Psychoterapia to taki rodzaj lustra. Jeśli staniesz przed nim zakutana w futro,
      kominiarkę i walonki - to zobaczysz w nim dokładnie to samo...

      Wstyd i strach, to uczucia całkowicie ludzkie i nic w tym dziwnego, ale skoro
      je pokonałaś raz - mówiąc o tym wszystkim, o czym powiedziałaś, to przy
      kolejnej wizycie wcale nie musi być źle. Przecież może byc i tak, że ten temat
      nie pojawi się natychmiast.
      Poza tym - podpiszę się tutaj pod innymi opiniami - może rzeczywiście warto,
      żebyś powiedziała o twoim zażenowaniu twojemu psychoterapeucie. On powienien to
      potrafić uszanować...

      Może sama też potrzebujesz jakiegoś czasu, żeby się oswoić z nowym fragmentem
      obrazu siebie, jaki odkryłaś w towarzystwie i przy pomocy psychoterapeuty, a
      którego to do tej pory nie znałaś w taki sposób.

      Na pewno nie jest Ci potrzebne kolejne poczucie winy. Tego sobie nie ładuj na
      barki.
      A poza tym - nawet jeśli "sa to rzeczy z gatunku tych mniej typowych" - to
      chciałem zapytać, hmm, a skąd uważasz, że wiesz, co jest takie typowe i skąd
      czerpiesz pewność, że wiesz, co się odbywa w sypialni Kowalskich zza ściany (co
      oni uważają za typowe)?!

      Niech Ci nie będzie głupio, nie wstydź się, pan psychoteraupeuta na pewno ma
      też swoje wyobrażenia i fantazje i gdyby odwrócić sytuację - to może on by się
      czegoś wstydził? A może - dzięki swojemu oglądowi - ma do tego dystans, którego
      i Tobie życzę.

      Na pewno nie rezygnuj z psychoterapii, z której działania i efektów byłaś
      zadowolona. Spróbuj się troszkę przemóc - na tyle, żeby nie odpuszczać
      następnej wizyty - i przede wszystkim powiedzieć psychoterapeucie o twoich
      faktycznych odczuciach, jakie spowodowało w Tobie wypowiedzenie najgłębiej
      skrywanych zakamarków intymności. Niech wie, jak ogromne znaczenie ma to dla
      Ciebie i jak mocno odkryta i bezbronna się w związku z tym czujesz.
      Musiałby być idiotą, żeby nie zrozumieć, że porusza się po niezwykle cienkim i
      kruchym lodzie i wymagana jest ogromna ostrożność...

      Mam nadzieję, że nadal będziesz się cieszyła z dobrej współpracy z nim i z
      dobrych efektów terapii.

      Pozdrawiam
      matt

      PS
      Aha, ja też mam różne fantazje... (to taki niby-żart dla rozładowania napięcia
      i uzyskania dystansu) wink




      • lawendowa Re: problem na psychoterapii 10.06.04, 03:57
        Matt dziekuje Ci serdecznie za odpowiedz, bo chyba udalo Ci sie poruszyc
        wszystkie najwazniejsze kwestie i po przeczytaniu Twojego posta kilka rzeczy mi
        sie lepiej ulozylo w glowie. Dzieki raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie.

        P.S. Można do Ciebie kiedyś napisać na priv?
        • matt35 Re: problem na psychoterapii 10.06.04, 10:26
          Lawendo,

          to ja się tylko mogę cieszyć, jeśli Ci troszkę pomogłem...
          I cieszę się smile

          Pewnie, że można, tylko może się zdarzyć, że nie odpowiem od razu, bo ze
          skrzynki gazetowej korzystam tylko na www, więc siłą rzeczy rzadziej tam
          zaglądam.

          Serdecznie pozdrawiam w ten deszczowo-burzowy poranek
          matt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka