Dodaj do ulubionych

Jak się nie dać.

08.06.12, 19:57
Dziś odebrałam moją mamę ze szpitala w Ciborzu. Była tam m-c a trafiła, bo się truła.
Lekarz powiedział że depresja minęła i nic więcej nie zrobią i że mama jest sprawna i może wracać i sama koło siebie dawać sobie radę. Moja mam natomiast twierdzi, ze ona swoje a lekarz swoje.
Ona twierdzi że czuje się- bez zmian, a przecież i po jej minie widać i po głosie słychać że jest ok, stan remisji. Ona jednak ze nie wie czy da sobie radę itd. że boi się wracać.
Lekarz powiedział mi ze ona taką gadka się asekuruje, żebyśmy czasem nie pomyśleli że jest z nią tak dobrze że nie będzie potrzebować naszej opieki. Lekarz twierdzi że ona rozleniwiła się przez te 6 m-cy depresji i jej już się nie chce robić cokolwiek. Radził nam znaleźć jej zajęcie i motywować ją do działania.
Jak to zrobić jak ona na wszystko odpowiada - nie! jak nie dać wodzić się za nos?
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Jak się nie dać. 08.06.12, 20:37
      nie wiem, trudna sprawa. Gdy ja mówiłam, że jeszcze nie chcę wychodzić, bo jeszcze nie czuję się na siłach - lekarz pozwolił mi zostać w szpitalu. Wyszłam w momencie, gdy byłam pewna, że "na zewnątrz" nie jest źle i dam sobie radę.
      • tamaryszek44 Re: Jak się nie dać. 08.06.12, 20:54
        Może z tobą było gorzej, ale lekarz chyba wie.
        Dziś jak wracaliśmy ze szpitala to zajechaliśmy z nią do Biedronki po zakupy, bo w domu nic nie miała do jedzenia. Ona do koszyka zupki chińskie itp. a ja z powrotem je na półkę i do koszyka włoszczyznę ze słowami że sama ma sobie gotować. Rozkazującym tonem, potem zajechaliśmy do Media - Mark i kazałam jej kupić nową pralkę. Jej stara pralka ma 35 lat, przerdzewiały totalny grat. Ona że nie, że nie ma pieniędzy, że nie stać ją na raty itd. a ja że ma na koncie 4 i pół tysiąca bo zaoszczędziła będąc w szpitalu przedtem i teraz. I tak by to wydała cholera wie na co, pisałam wam że ma 17 torebek itp. badziewia. To ona, że nie da sobie rady z nową, nie poradzi itp. a ja, że owszem, obsługiwać telefon komórkowy się nauczyła, satelitę też to i pralki się nauczy. Kupiliśmy pralkę za 950 zł, bardzo prosta w obsłudze. Mama nie zagniewała się na mnie nawet i może z nią właśnie tak trzeba postępować.
      • dr.zabba Re: Jak się nie dać. 08.06.12, 20:57
        no...., raczej wierzyć trzeba Mamie, nie lekarzowi........
        jak mówiłam, że nie mogłam, to nie mogłam................
        choć nigdy nie było tak, że całkiem nie mogłam, bo musiałam.................
        miałam malutkie dziecko.............
        lecz..... - wcześniej.... - gdybym się nie "odchwyciła" na trzecim roku studiów - nie skończyłabym ich'

        depresja straszna rzecz
        • tamaryszek44 Re: Jak się nie dać. 08.06.12, 21:40
          A jak mam rozumieć to...
          Ona to co ma wyprane i to co niewyprane to prawie bez różnicy. Nie miałam co jej zawieść do szpitala bo wstyd. Albo jakieś wyjściowe świecidełka, albo łachy nadające sie na szmaty do podłogi. Nie zapyta i nie poradzi się mnie, a potem ma pretensje ze czegoś nie znalazłam i nie przyniosłam. Stare podarte tenisówki szorowałam bo musiałam jej zawieść do chodzenia po szpitalu. Wstyd mi było jej to dostarczyć, a potem w szafach znalazłam 11 par różnych botków, bo ona często wyjeżdżała na wczasy i wycieczki i była w wygodne buty zaopatrzona. Czemu mi nie powiedziała? czemu nie kazała takich jej przywieść? Na co jej te botki? do leżenia i nabierania mocy? do trumny? Na co?????
          Ona przesadnie oszczędza według mnie, tylko nie wiem po co i gromadzi tego czego nie wykorzysta.
          Ostatnio jak była u mnie to zrobiło mi się szkoda w jakich jest cuchach i butach, dałam jej trochę swoich, dałam jej bardzo fajne wygodne botki, które rzadko nosiłam. Ona dziękowała i zachwalała jakie fajne, jak biedna myszka która tego nie ma, a potem te torby ode mnie znalazłam nierozpakowane nawet u niej w szafie. Po co to brała skoro i tak nie nosiła?
          Mama należy do związku emerytów i tam chyba dają im słoiki z pulpetami, maki, kasze mleka, soki konserwy itp. Znalazłam u niej w domu zapasy jak dla wojska, całe kartony kawy itp. Po co bierze tego tyle ile nie jest w stanie zjeść, nie zostawi dla bardziej potrzebujących, nie zaproponuje nam, chociaż ja i tak nic z tego bym nie wzięła. Połowa z tego jest już przeterminowana......po co?
          Ja nie rozumiem, a ona nie umie się z tego sensownie wytłumaczyć.
          Bigosy i flaki których tyle nagotowałam synowi na wyjazd, dałam i jej i to wszystko stoi i sie psuje, więc po co bierze? NIE rozumiem cholera jasna i denerwuje mnie to. Ja jej nie żałuje, ale to się po prostu marnuje, a swoją oszczędność mam przecież i po niej, bo w domu niczego nie marnowano. Skoro tak żałuje mojej siostry, ze biedna i niezaradna, to czemu choćby jej nie obdaruje?
          Nie rozumiem!, z czym ja walczę? ze skąpstwem? czy nie do końca zrozumianą mamy dolegliwością.
          • 39.a Re: Jak się nie dać. 08.06.12, 22:45
            Nie trzymam strony Twojej Mamy, ale Twojej też nie.
            Człowiek, nawet chory, jest wolny, ma prawo do chińskich zupek (nie pochwalam, nie jem, ale to moja sprawa i moje preferencje).
            Przemocą można zdziałać NIC.
            Czytając tu możesz spróbować zrozumieć chorego, wchodząc na forum dla chorych uzyskasz poradę. Nie wyganiam, o nie, ale czuję sprzeciw... Może ośli upór, kto wie. Czuję agresję, której mówię NIE.
            • 39.a p.s. 08.06.12, 22:46
              dla bliskich osób chorych *
              • ergo_pl Re: p.s. 09.06.12, 02:15
                Nie znam Twojej Mamy ani tego lekarza, ale jego tekst
                "że ona rozleniwiła się przez te 6 m-cy depresji i jej już się nie chce robić cokolwiek".
                delikatnie mówiąc, nie najlepiej o nim świadczy...

                Niedawno wyszłam ze szpitala. Ja miałam szczęście do lekarki prowadzącej, ale to, jak leczyła dziewczynę z sali inna lekarka, wołało o pomstę do nieba. Ponieważ są limity na każdy rodzaj choroby, wypisywano osoby z myślami s. Sama poobserwuj Mamę, przecież to widać, czy ktoś naprawdę nie da rady tej zupy ugotować. Mnie czasem ciężko, czy ktoś w to uwierzy, czy nie, wstawić wodę i zrobić sobie kawę. Ale przynajmniej uczciwie mam w epikryzie napisane, że nie osiągnięto poprawy. U Twojej Mamy musisz sama rozeznać...
                • ergo_pl Re: p.s. 09.06.12, 02:18
                  Sorki, ponieważ dłuugo mnie nie było - najpierw śmierć Taty, potem miesiące w szpitalu - nie wiem, czy Ty sama chorujesz i czy jesteś w stanie rozpoznać chorobę.
                  • tamaryszek44 Re: p.s. 09.06.12, 21:55
                    >Człowiek, nawet chory, jest wolny, ma prawo do chińskich zupek<
                    Tak i nawet sama sporadycznie takie zjem, ale tu chodziło o to że ona musi mieć zajęcie żeby poniekąd też się rozkręcać bo zastała się w nic nie robieniu wymyślaniu problemów. Znam moją mamę i wiem że stan doła minął. Jak zaproponowałam jej konserwę na ewentualną kolację to sie oburzyła że jej nie wolno tego jeść ze względu na chemię w konserwach, a czy w zupkach nie ma chemii? Pytam.
                    Jeśli na prawdę nie jest w stanie ugotować sobie zupy, to dlaczego stoi nade mną i mnie poucza co mam dać do zupy i w jakiej kolejności i ilości. Poucza mnie kiedy się gotuje makaron do rosołu. Ona niby nic zrobić nie może, ale mnie poucza na każdym kroku.
                    Dziś dla odmiany jak u niej byliśmy podłączyć pralkę, na każdym kroku próbowała mi udowodnić jaka jestem niedoskonała czy omylna.......nie wiem jak to nazwać.
                    Niby zły czajnik jej kupiłam bo za duży i wielkością taki sam jaki miała schowany w kredensie. Ten na gazówce był malutki i obklejony brudem że nie napiłabym się z niego zalanej kawy. No więc nie pomogły tłumaczenia że do takiego można nalać mniej wody a nie koniecznie cały i że lepiej że dno ma szersze bo nie marnuje w ten sposób ciepła jak zagotowuje wodę i skoro ten co kupiłam jest taki sam jaki ma w kredensie to niech teraz nowy schowa na zaś, a używany postawi na gazówkę. Wtedy wytykała mi, że ja jej nie każę magazynować a sama teraz jej to radzę. Masakra. Potem, że wczoraj jej okno zepsułam, bo otwierałam ja, żeby wywietrzyć długo niewietrzone mieszkanie, a ona go potem zamknąć nie mogła i szarpała się z nim. Poszłam sprawdzić i wszystko było z oknem ok i nie wiedziałam o co jej chodzi, a jak się okazało chodziło o blokadę którą ja opuściłam aby przeciąg nie zatrzasnął okna i nie pobił szyby. Nakrzyczała, że ona nigdy tej blokady nie opuszcza i po co, że nie mogła zamknąć itd. Masakra. Potem mówię,- to puszczaj mamo pranie rzeczy ze szpitala puki jesteśmy i sie ucz obsługi. Pod naszym nadzorem puściła pranie, powiesiła i.......zaczęło popadywać. Do dupy z takim praniem!, teraz zmoknie, wiedziałam że tak będzie itd. - wykrzykiwała. Następna masakra! Pytam jej czy nie zapisała się przypadkiem do jakieś sekty i te jej czarnowidztwo nie jest tego skutkiem, bo ani za grosz w niczym promyka nie widzi, że wykończy tym mnie i siebie, że chce pomóc a ona wszystko przekręca że jest źle. Nic wtedy sie nie odezwała.
                    Jaka ona jest trudna to nie macie pojęcia. Zrobiło mi się bardzo przykro i popłakałam się troszkę bo mam okres a wtedy mało mi trzeba. Nie wytrzymałam po prostu, ale ona udała że nie widzi i nie skomentowała tego.
                    --
                    • poetkam Re: p.s. 09.06.12, 22:11
                      Tamaryszku, nie wiem, czy pisałaś (przeleciałam wzrokiem Twoje posty, nie mogłam wcześniej odpiowiedzieć), ale czy Ty jeste pod opieką psychologa? Masz wsparcie w mężu, rodzinie, etc.? Sama tego nie udźwigniesz, serio. Zachowanie Twojej mamy może wkurzać, fakt...Mam nadzieję, że znajdziecie z Mamą złoty środek...
                      • tamaryszek44 Re: p.s. 09.06.12, 22:41
                        Mam wsparcie w mężu, ale on już zaczyna sie wkurzać moją irytacją i że to przez mamę.
                        Byłam kilka razy u mamy lekarki o radę jak postępować z moją mamą, i ona mi powiedziała podobnie jak lekarz w szpitalu z którego mama teraz wyszła, że mama próbuje mnie okręcić sobie wokół palca, wykorzystuje mnie i często zgrywa nieszczęśliwą i bezradną, że dużo udaje bo teraz depresji już nie ma, a cały czas upiera się że jest bez zmian.
                        Ja sie na tym za bardzo nie znam, ale mamy mina dużo mówi za siebie, jak ma dół to jest skwaszona i znudzona, a teraz jest zacięta w grymasie i zła. Jeśli lekarze się mylą to już ja na to nic nie poradzę, ja jej innego szukać nie będę bo raz już to robiłam to mnie skrzyczała że nie m na nich pieniędzy ani jak dojechać a i tak wszyscy lekarze są głupi i gówno ( za przeproszeniem) wiedzą.
                    • 39.a Re: p.s. 09.06.12, 23:22
                      Miłość to całe morze cierpliwości

                      dla osoby chorej tej cierpliwości potrzeba być może w dwójnasób

                      rozumiem też, że rzadko kto jest Matką Teresą.
                  • poetkam Ergo 09.06.12, 22:08
                    Ergo - ciepłe myśli...
                    • tamaryszek44 Re: Ergo 09.06.12, 22:48
                      Przypomniało mi się takie zdarzenie....
                      Mama dzwoni do mnie że jest źle, tragicznie itp. idziemy do lekarza, wystanego przeze mnie od 4.30 rano bo trzeba już, a nie czekać m-cami na wizytę i ona u niego uśmiecha sie idiotycznie i na pytanie co sie dzieje odpowiada że jest ......chyba dobrze i ze córka jej kazała przyjść. Ja ją upominam- no powiedz lekarzowi to co mi, że spać nie możesz, że nie wiesz co kupić, że leżysz cały dzień pod kocem, ze się boisz nie wiesz czego itd.
                      Ona jednak próbuje to bagatelizować i łagodzić, uśmiecha się .......nie wiem sama jak to nazwać, jakby wstydziła się do słabości przyznać.
                    • ergo_pl Re: Ergo 09.06.12, 23:31
                      Poetkam, dzięki smile

                      Tamaryszku, trudna sprawa... Może w ten sposób zwraca na siebie uwagę, może coś innego i tych "może" może być wiele. Jedno widać, że powinnaś zadbać o siebie i swoje małżeństwo, odpocząć, jeśli masz rodzeństwo to - jeśli się da - scedować na nie w pewnej części kontakty z Mamą. Przeczytałam teraz, że masz, ale zawikłana sytuacja.
                      A czy Ty kiedykolwiek powiedziałaś Mamie, że nie masz czasu, że źle się czujesz, żeby poprosiła drugą córkę itp.?
                      I NIE POJECHAŁA do niej? Rodzeństwu jest zwyczajnie wygodnie, bo wiedzą, że Ty się zawsze zajmiesz mamą...

                      Wiesz, teraz w szpitalu ordynator powiedziała, że moim problemem jest odpowiedzialność, za duża, którą na siebie biorę i która mnie wykańcza, i to jest prawda... Może tak jest też w Twoim przypadku?
                      • tamaryszek44 Re: Ergo 10.06.12, 17:07
                        Może tak, nawet wpadło mi to do głowy.
                        Moja mama zawsze odsuwa moją siostrę od swoich problemów, bo moja siostra ma w życiu ich nadmiar, na własne życzenie z resztą. Cała rodzina wymaga ode mnie zajęcia się mamą, a na brata i siostrę nawet nie liczą, wkurza mnie to że wymagają ode mnie i wzbudza poczucie winy.
                        • ergo_pl Re: Ergo 10.06.12, 21:13
                          Tamaryszku, powoli, strategicznie odzwyczajaj rodzinę od tego, że jesteś na każde zawołanie...
                          Powodzenia
                          • tamaryszek44 Re: Ergo 11.06.12, 18:43
                            Zaczynam odzwyczajać.....powolutku, ale idzie. Na mamy prośbę bym jutro przyjechała powiedziałam że nie mogę, ale w czwartek tak. Pytała dlaczego, a ja że mam kilka spraw do załatwienia i o dziwo bez sprzeciwu przystała na to - no jak nie możesz to niech będzie w czwartek. Nie obraziła się i nie naciskała o powód. Ja oczywiście mogłam, ale musiałam zobaczyć co ona na to ze nie mogę.
                            Co do siostry i brata to na nic nie liczę, bo brat z mamą i tak od dawna nie rozmawia, a siostra mieszka w innej mieścinie, ale przynajmniej mamę nauczę że nie zawsze mam czas i może zadzwoni wreszcie do siostry o pomoc.
                            • avi_co Re: Ergo 11.06.12, 19:18
                              tamaryszek44 napisała:

                              > Na mamy prośbę bym jutro przyjec
                              > hała powiedziałam że nie mogę, ale w czwartek tak. Pytała dlaczego, a ja że mam
                              > kilka spraw do załatwienia i o dziwo bez sprzeciwu przystała na to - no jak ni
                              > e możesz to niech będzie w czwartek.
                              Prawidłowo smile
                              • ergo_pl Re: Ergo 12.06.12, 03:02
                                smile

                                Ale się przygotuj, że Mama może inaczej zareagować, Ona też się przyzwyczaiła...

                                Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją Mamę.
                                • tamaryszek44 Re: Ergo 12.06.12, 19:19
                                  Dziś moja mama była u mnie. Wczoraj zaprosiłam ja na kawę i przyjechała z przyjacielem, ale minę miała nie tęgą. Ona dalej wszystko czarno widzi, wkurza się niesamowicie jak coś jej spadnie, jak niechcący coś potrąci. Robi z tego dosłownie dramat i jak zwykle- po co ja żyję, nic mi się nie udaje itp. Dowiedziała się też, że lekarka do której chodziła już nie będzie przyjmować. U nas jest dwóch psychiatrów on i ona, ale ona jest już na emeryturze i przyjmowała na jakiś tam jeszcze etat, a teraz zakończyła definitywnie. Co ciekawe, to do niego i tak nie było ludzi tylko wszyscy chodzili do niej. Na niego narzekali że buc itp. Mama też i nigdy do niego nie chodziła i powiedziała że koniec z nią bo nie ma jej lekarki i co ona teraz zrobi. Zaproponowałam jej żeby chodziła prywatnie do bardzo sympatycznej pani bo taka u nas przyjmuje 2 razy w tygodniu, a ona zaczęła biadolić że nie ma kasy itd.
                                  Przecież raz na 2 m-ce jak wyda te 100-120 zł to chyba warto tyle dać za leczenie, ale ona że nie i dalej swoje, że mi łatwo powiedzieć.
                                  Moja mama ma pieniądze, na wycieczki w manii nie żałuje, na fajki też nie, ale na lekarza tak, a cały czas powtarza jak to ona chciałaby być zdrowa. Czasem mam ochotę ja rozszarpać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka