adrianna46
27.03.13, 11:46
znajomi(bo rodziny ptaktycznie nie mam,mama zmarła 25l yemu,ojciec ma żonę i praktycznie nie utrzymuję z nim kontaktu,a rodzice b. męża nie żyją)zaczęli się odsuwać,gdy b.mąż szalał w manii,obrażał innych,kłócił się nie dotrzymywał obietnic.Ja statałam się i stałam między nim-chorym,a dziećmi i resztą świata.Sama przeżywałam koszmar i dramat nie zrozumienia i OPUSZCZENIA przez wszystkich.Dziś jestem sam z dziećmi,jedno pełnoletnie,drugie 9l.Nie wiem jak dalej żyć z samotnością,chorobą,odpowiedzialnością za dzieci.Nie umirm sobie pomóc,a co dopiero im.Co dnia nakładam maskę udaję tak długo jak mogę i oszukuję samą sibir,że dam radę.Ale już nie daję rady,piętrzą się kłopoty finansowe(komornicy,sądy),jestem na rrncie i nie pracuję ,co dnia myślę,co robić,żeby ten koszmar się skończył.Nie mogę patrzeć jal cierpią dzieci,które niczym nie zawiniły,wysiłkiem woli żyję i ogarniam podstawowe obowiązki,choć to dla mnie wyczyn,na nic więcej mnie nie stać.Mam ochotę wyć z bezsilności,samotności i sttachu co będzie jutro...,Jem te wszystkie specyfili na chad,ale nie wiele mi pomagają.W 2012 doprowadziły mnie poraz pietwszy do takiej manii że skutki finansowe i nie tylko odczuwam ka i dzieci do fziś.Mam ochotę zniknąć z tego życia skoro jestem taka nie udana i inni cierpią przez moja chorobę.