Od poniedziałku zaczynam nowy rozdział - po 2 latach siedzenia w domu z moim dołami i górkami, idę do pracy. Już się nie mogę doczekać, choć jednocześnie boję się nowych wyzwań, tego że mogę sobie nie poradzić. Jak na razie jestem na antydepach, działają średnio, choć na tyle, że zmobilizowałam się do poszukiwania pracy i spięłam się na rozmowie kwalifikacyjnej. Trzymajcie za mnie kciuki. Czy zażywanie samych antydepów jest bardzo niebezpieczne? Mój obecny lekarz czeka na "mańkę" żeby potwierdzić diagnozę. Jak radzicie sobie, żeby oddzielić chorobę od pracy? Nie zawalać w pracy, jak przyjdą doły? Robicie dobrą minę do złej gry??? Czekam na info

no i trzymajcie kciuki