marysia_live
26.04.14, 17:10
Hejka, od prawię półtora roku jestem w terapii, w relacji z mężczyzną. Takie zalecenie dostałam od terapeutki ze szpitala. Cotygodniowe spotkania są dla mnie trudne, bolesne, ale to wciąga. Przez ten czas, a właściwie, dzięki zbudowaniu jakieś relacji, udało mi się odkryć powielane schematy do dziś, które doprowadzają mnie do ściany, nic tylko walić łbem.
Ostatnio czuję, że dzięki babraniu w dzieciństwie, które mnie męczy, czuję, że dochodzę powoli do matrycy, czyli punktu, od którego zaczęły się tworzyć moje durne schematy.
Jak myślicie, czy dotarcie do tego miejsca coś zmienić? Bardzo się boję jeszcze mówić o tym, tak mnie to boli. Co wy na to?
--------
gorydoliny-xq.blog.pl/