Dodaj do ulubionych

Psychoterapia

26.04.14, 17:10
Hejka, od prawię półtora roku jestem w terapii, w relacji z mężczyzną. Takie zalecenie dostałam od terapeutki ze szpitala. Cotygodniowe spotkania są dla mnie trudne, bolesne, ale to wciąga. Przez ten czas, a właściwie, dzięki zbudowaniu jakieś relacji, udało mi się odkryć powielane schematy do dziś, które doprowadzają mnie do ściany, nic tylko walić łbem.
Ostatnio czuję, że dzięki babraniu w dzieciństwie, które mnie męczy, czuję, że dochodzę powoli do matrycy, czyli punktu, od którego zaczęły się tworzyć moje durne schematy.
Jak myślicie, czy dotarcie do tego miejsca coś zmienić? Bardzo się boję jeszcze mówić o tym, tak mnie to boli. Co wy na to?
--------
gorydoliny-xq.blog.pl/
Obserwuj wątek
    • mozeinie Re: Psychoterapia 26.04.14, 21:01
      mi psychiatra powiedział, że dam sobie radę bez psychoterapii (chociaż wcześniej chciał mnie na nią wysłać). i faktycznie, daję sobie radę, bo terapię robię sama na sobie smile
      powiem Ci tak, to, czy może coś zmienić, zależy od tego, czy chcesz coś zmienić. mi świadomość istnienia głupich schematów, z których większość się stworzyła w dzieciństwie, umożliwiła dojście do tego, co jest ich przyczyną, a od tamtego momentu zmieniło się wiele, głównie na lepsze smile ja bardzo chciałam to zmienić, bo mi to przeszkadzało, chociaż było wygodne i nie umiałam inaczej. niby chciałam, ale i tak g** z tego wychodziło sad tak myślę, że to jest to, co Ty nazywasz waleniem łbem w ścianę, bo dokładnie tak się czułam...
      ja nie wierzyłam, że tak wiele zależy ode mnie... w ogóle nie wierzyłam, że ktokolwiek może mi coś doradzić i jakkolwiek pomóc, że nic się nie da zrobić i zmienić. a dzisiaj wiem, że się da smile
      pozdrawiam Cię cieplutko i życzę powodzenia smile
      • marysia_live Re: Psychoterapia 27.04.14, 11:29
        Fajnie, że sama odkryłaś powielane schematy i doszłaś do przyczyny, punktu zwrotnego. Ja bez terapii sama nigdy bym do tego nie doszła. Pewnie ciągle powielałabym te same schematy, a potem tylko ściana i psychiatryk. Czytałam trochę o Tobie i fajnie, że masz przy sobie męża. Ja nikogo do siebie nie dopuszczałam. Wolałam moje szambo, bo znane i nie wyobrażałam sobie, że może być inaczej. Przede mną długa i żmudna praca, nie tylko chodzi o terapię, ale o każdy dzień. Walka ze starym i odkrywanie nowego.
        pozdrawiam
        ----------------
        gorydoliny-xq.blog.pl/
        • mozeinie Re: Psychoterapia 27.04.14, 16:02
          To masz rację, narobić się trzeba długo i dużo, żeby cośkolwiek się zmieniło uncertain
          ale warto, pomimo tego że na własnych śmieciach się siedzi najwygodniej. zanim poznałam mojego męża, byłam przekonana, że nikt mnie nie pokocha, miałam wtedy 18 lat. zresztą jeszcze długo potem nadal sądziłam, że mnie porzuci, bo jak można wytrzymać z takim przetrąconym człowiekiem, tym bardziej jak się jest zupełnie normalną osobą, która, w przeciwieństwie do mnie, ma wspaniałych rodziców... do dziś się dziwię i pytam go, czy nie lepiej by mu było z kimś normalnym. a on mówi, że nie chce kogoś normalnego, że chce tylko mnie. właściwie to dzięki niemu uwierzyłam, że mogę być szczęśliwa smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka