Dodaj do ulubionych

CHAD I MILOSC

20.01.05, 11:33
Zastanawiam sie, czy chorujac na CHAD da rade stworzyc "zdrowy" zwiazek.
Mam pytanie do tych z Was, ktorzy sa w zwiazkach - kiedy Wasi partnerzy
dowiedzieli sie o Waszej chorobie ? Powiedzieliscie im sami ?

Zastanawiam sie kiedy mialabym powiedziec facetowi, ze jestem chora. I czy w
ogole mu mowic. W hipomanii, czy w depresji ? A moze lepiej nie mowic wcale ?

Czy wstydzicie sie przed swoimi partnerami depresyjnego zaniedbania ciala ?
Obserwuj wątek
    • reuptake Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 12:28
      chora, chora. powiedz mu, że jesteś niezwykła. zresztą po co masz mówić, chyba
      sam zauważy?

      no, żartuję trochę. chyba nie ma uniwersalnych rad.
      • planasana Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 12:35
        Ale ja pytalam tak profilaktycznie. smile
        • reuptake Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 13:11
          ale ja odpowiadałem tak platonicznie smile
        • reuptake Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 13:11
          teoretycznie chciałem powiedzieć wink
    • smutaska3 Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 14:55
      jak sie jest chorym to wiadomo ze to wplywa na wszystkie dziedizny
      zycia...wiec...i na zwiazek..nie musi to byc zwiazek chory sam w sobie...ale
      jednak chyba troche inny od calkiem normalnych

      dowiedziec sie o chorobie,to nie to samo co ja zobaczyc i znosic...
      uwazam ze powinno sie koniecznie i bezarunkowo powiedziec...najlepij zanim sie
      zaangazuje czlwoiek w kazdym aspekcie..ale to oczywiscie nie jest mozlwie zawsze


    • smutaska3 Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 14:56
      aa..i ta druga polowka musi byc bardzo silna psychicznie,albo musi
      rozumiec,czuc,miec w czyms jakies silne oparcie.albo nie wiem co jeszcze...tak
      sie mi wydaje..
    • awanturka Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 17:10
      Myślę, że nie ma związków "zdrowych w 100%". Na pewno ludziom z CHAD jest w tym względzie trudniej niż innym. Zreszta dotyczy to nie tylko tej, ale i innych dziedzin życia.

      W moim związku zdawało się być o'kay, ale jak przyszło pogorszenie mojego stanu to nim poważnie zachwiało...

      Nam, żyjacym z CHAD jest trudno, ale tym, którzy zdecydują się żyć z nami też nie jest łatwo...

      - awanturka
    • igepa Re: CHAD I MILOSC 20.01.05, 18:27
      Chyba trudno jest ukryc przed partnerem fakt zazywania lekow 2 razy dziennie;
      rzecz jasna jest to do zrobienia. osobiscie powiedzialabym, jesli zwiazek
      bylby "powazny" i zaawansowany.

      p.s. moja lekarka twierdzi, ze powinno sie mowic.
    • krissk1976 Re: CHAD I MILOSC 23.01.05, 11:57
      hmmm - jakby Ci odpowiedzieć....
      moja partnerka dowiedziała się ostatnio, kiedy nasz związek legł w gruzach -
      wyprowadza się z domu z 2 dzieci, ja się leczę, byłem ostatnio w szpitalu
      ją to juz nie obchodzi...
      czy da się zbudować zdrowy związek z osobą chorą? chyba nie (ale ja teraz
      przechodzę stany mieszane więc za 2 godziny powiem Ci że tak wink
    • nena72 Re: CHAD I MILOSC 23.01.05, 19:34
      bezwzględnie mówić! i to na samym początku! i ze zrozumieniem przyjąć fakt, że
      może się ktoś po takich rewelacjach na nasz temat ze związku wycofać. To
      niełatwe planować życie z kimś tak zmiennym wink
      • mirra Re: CHAD I MILOSC 09.03.05, 14:46
        Witam Was serdecznie,

        Ja (wypowiadałam się już dziś i wczoraj na ten temat) żyję z mężczyzną chorym
        na ChAD; Powiem Wam, że pomimo tego, że jest ciężko - to najbardziej udany
        związek mój - tak samo twierdzi mój mężczyzna;
        Dowiedziałam się już na samym początku; Nie jestem pewna, czy dowiedziałam się
        już pierwszego dnia, czy drugiego; Ale dowiedziałam się na samym początku, za
        co jestem niezwykle Jemu wdzięczna; Moim zdaniem trzeba mówić - ChAD nie da się
        ukryć; Prędzej czy później wyjdzie. W naszym przypadku, wyszłoby b. szybko - bo
        po dwóch tygodniach związku - trafił do szpitala; A właściwie sam się
        zdecydował; Rozmawialiśmy od początku dużo (choć czasem było mi ciężko to
        wszystko rozumieć); Mówił, że powinien pójść... Powiedziałam że sam najlepiej
        wie, jak się czuje itd, i jeśli czuje że powinien, to raczej nie powinien tego
        odkładać... Napewno było mu bardzo ciężko; Coś zaczynało sie układać... nowy
        związek... ale ChAD nie czeka... Odprowadzałam go do szpitala... Cholernie było
        mi ciężko - i nie powiem żebym zachowywała się wtedy jak osoba, która daje
        wsparcie... Płakałam, wciąż płakałam... i nie mogłam przestać... Odwiedzałam Go
        oczywiście codziennie... Jestem mu bardzo wdzięczna za zaufanie jakim mnie
        obdarzył;

        Co do depresji zaś - jak nazwałaś zaniedbania ciała; Nie - staram się to
        rozumieć; Nie drażni, nie irytuje mnie to... Myślę, że to rozumiem i nie
        wymagam; Po prostu Go kocham - i jak coś takiego mogłoby cokolwiek zmieniać? Co
        innego, gdyby człowiek po prostu miał taką naturę "niechlujną" - ale tak nie
        jest;

        Pozdrawiam ciepło
        M.
    • westa11 Re: CHAD I MILOSC 09.03.05, 15:00
      Witaj.Uważam,że trzeba powiedzieć. Ja powiedziałam w depresji i mój mężczyzna
      bardzo się zrobił opiekuńczy od tego czasu no i zaczął rozumieć,że to nie żadne
      moje fochy.A w hipomanii jestem szalona i oboje uwazamy, że to jest super.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka