Witam wszystkich tutaj piszacych. W zasadzie to nawet nie wiem o czym pisac.
Pisze tak zeby sie wypisac. Od jakiegos czasu juz chcialem napisac na jakims
forum to jest pierwsze na ktorym pisze. Jestem chory na chad. Moj lekarz o tym
nie wie ale musze mu kiedys powiedziec

Biore olzapine juz jakies pol roku.
Pamietam jak mialem manie. Wszystko moglem zrobic, gory przenosic. Bardzo milo
wspominam ten okres. Bylem bardzo pewny siebie wtedy nie mozna mnie bylo
przegadac. Ale niestety to minelo dostalem deprechy ostre urojenia mialem
ktore do tej pory daja mi znac. Ale lek ktory biore bardzo mi pomogl - ta cala
olzapina. Moge jakos funkcjonowac normalnie. Ale deprecha niestety caly czas
jest. Wogole teraz to mam manie w pracy jak siedze , patrze caly czas na
zegarek, ile mi jeszcze czasu zostalo, odliczam godziny minuty i nie wiem jak
sie tego pozbyc. Ale deprecha jest najgorsza. Nic mi sie nie chce, ciagle
chodze przybity, zdolowany. Caly czas mysle o przeslosci i o tych najgorszych
zeczach ktore sie wydarzyly i sie nakrecam negatywnie. Takie gowno co mnie
dopadlo. No ale kiedys palilem duzo marichuany na umor ile sie dalo no i na
ile mnie bylo stac i czuje ze to wlasnie ziele rozwinelo czy tam uaktywnilo i
wpedzilo mnie w ta chorobe. Teraz sobie w brode pluje po co ? Po co tyle
jaralem. Bylo przyjemnie cale dnie przed kompem i palenie ziela. Poznalem
roznych ludzi ale palenie zbytnio mnie wciaglo. Zamiast wychodzic z ekipa na
imprezy i spozywac alkochol to ja siedzialem w domu i jaralem trawe. No i
teraz sa skutki mam CHAD i jest "wspaniale". Sie doczekalem. Takze mowie
wszystkim NIE BIERZCIE NARKOTYKOW. Narkotyki tylko wpedzaja w psychozy i je
poteguja.
Sa dni gorsze sa dni lepsze. Ale ogolnie ciezko sie z tym zyje. Ale u mnie
zauwazylem ze z kazdym dniem jest coraz lepiej. Nie mam manii czy tam
hipomanii i nastroj mi sie ustabilizowal. Jeszcze cwiczenia fizyczne sa dobre.
Mozg sie dotlenia i lepiej sie mysli. Tak samo odpowiednia dieta. Ja powoli z
tego wychodze ale jest ciezko. Mam nadzieje ze wyjde z tego i Wy tez sobie z
tym poradzicie. Grunt to wiara i dobre lekarstwa. Ja caly czas przypominam
sobie jaki kiedys bylem i to mnie trzyma na duchu. Ok troche sie rozpisalem.
Dzieki za wysluchanie/przeczytanie mojego posta. Pozdrawiam serdecznie