Z tego co tu czytam na tym forum to wiekszosc z was cierpi na zwykle
zaburzenie nastroju a nie na Chad.chad jest choroba bardzo powazna,nie
leczona prowadzi do samobojstwa ,bankructwa,do rozwodu ,zamknieciem w
psychiatryku lub problemami z prawem.Oczywiscie sa tez inne skutki tej chorby
ale to sa te najwazniejsze.W moim przypadku moja choroba zaczela sie od
depresji trwajacej 2 lata.Byla to powazna depresja z ktorej sie nie
leczylam,kazdy dzien byl taki sam,wszystko robilam jak robot,odruchowo,mialam
gdzies jak wygladam,lustro wtedy moglo dla mnie nie istniec,przytylam 15
kg,calymi dniami chodzilam w pizamie,wtedy wydawalo mi sie ze gorszych dni
juz w moim zyciu nie bedzie a jednak sie mylilam.Pod koniec mojego episodu
depresji postanowilam odejsc od mojego narzeczonego z dnia na dzien
zostawiajac wszystko.Juz nei wytrzymalam ,sama nie wiem czego ...bo przeciesz
mialam super faceta,ktory dobrze zarabial,mialam poczucie
bezpieczenstwa,milosc...ale mi jednak czegos brakowalo...powiedzialam mu ze
jak mi nie pozwoli odejsc to popelnie samobojstwo.Wiec odeszlam zaczynajac na
nowo zycie.Zanaczam ze wtedy jeszcze nie wiedzialam ze choruje na CHAd.Po
mojej depresji mialam krotki stan hipomanii,trwajacy okolo 2 miesiecy.Bylam
wtedy zadowolona ,szczesliwa...chcialo mi sie zyc!! widzialam wszystko w
kolorowych barwach,wydawalo mi sie ze nie ma przeszkod ktorych nie
pokonam,bylam pewna siebie,nie wiedziac jeszcze wtedy ze to byl poczatek
episodu manii...a poniewaz sie nigdy nie leczylam i nie bralam proszkow moj
episod byl bardzo nasilony.Trwal 6 miesiecy.Zakonczyl sie totalnym
bankructwem i problemami z prawem.Przez 6 miesiecy stracilam kontakt z
rzeczywistoscia.Nie bylam soba,robilam rzeczy nie wyobrazalne dla innych.Nie
wiedzilam wtedy ze jestem chora i wszystko wydawalo mi sie "normalne" i nie
widzilam zadnego problemu.Tlumaczylam sobie ze jestem po prostu optymistka,do
tego spontaniczna ktora kocha zycie.Wiem tez ze gdybym szukala pomocy
wczesniej na pewno nie skonczylo by sie na areszcie sledczym.Dalej sie nie
lecze bo moja choroba troche sie unormowala,od 2 lat jestem w tzn fazie
mieszanej,Nauczylam sie zyc z ta choroba,i widze ze na pewne sytuacje
reauguje inaczej niz kiedys.Zamiast wybuchac zloscia,potrafie wszystko dusic
w sobie,nie bede tez ukrywac ze jak czuje smutek i lek to kupuje piwo,to mnei
bardzo relaksuje i uspokaja.Zaczelam tez wiecej palic,chociaz fajek nie
cierpie.Zastanawiam sie jak dlugo tak wytrzymam.Nie chce brac proszkow bo
wtedy dotrze do mnie okrutna prawda ze jestem chora psychiczne

...kiedys
jedna osoba ktora nie widziala ze mam chad zadala mi pytanie czy jestem
zdrowa psychicznie.....myslalam ze wtedy umre...zaczelam zaprzeczac i mowic
ze sam jest chory ..... wiec wole te inne moje sposoby...jak na razie
dzialaja na jak dlugo to nie wiem.Mam pytanie chcialbym sie dowiedziec czy
ktos z was przezyl stan manii tracac calkowity kontakt z rzeczywistoscia?? i
czy wasza choroba zaczela sie od episodu manii czy depresji?
sorry za chaos w tym co napisalm
pozdrawiam