Dodaj do ulubionych

Nauczylam sie zyc z Chad

01.05.07, 15:25
Z tego co tu czytam na tym forum to wiekszosc z was cierpi na zwykle
zaburzenie nastroju a nie na Chad.chad jest choroba bardzo powazna,nie
leczona prowadzi do samobojstwa ,bankructwa,do rozwodu ,zamknieciem w
psychiatryku lub problemami z prawem.Oczywiscie sa tez inne skutki tej chorby
ale to sa te najwazniejsze.W moim przypadku moja choroba zaczela sie od
depresji trwajacej 2 lata.Byla to powazna depresja z ktorej sie nie
leczylam,kazdy dzien byl taki sam,wszystko robilam jak robot,odruchowo,mialam
gdzies jak wygladam,lustro wtedy moglo dla mnie nie istniec,przytylam 15
kg,calymi dniami chodzilam w pizamie,wtedy wydawalo mi sie ze gorszych dni
juz w moim zyciu nie bedzie a jednak sie mylilam.Pod koniec mojego episodu
depresji postanowilam odejsc od mojego narzeczonego z dnia na dzien
zostawiajac wszystko.Juz nei wytrzymalam ,sama nie wiem czego ...bo przeciesz
mialam super faceta,ktory dobrze zarabial,mialam poczucie
bezpieczenstwa,milosc...ale mi jednak czegos brakowalo...powiedzialam mu ze
jak mi nie pozwoli odejsc to popelnie samobojstwo.Wiec odeszlam zaczynajac na
nowo zycie.Zanaczam ze wtedy jeszcze nie wiedzialam ze choruje na CHAd.Po
mojej depresji mialam krotki stan hipomanii,trwajacy okolo 2 miesiecy.Bylam
wtedy zadowolona ,szczesliwa...chcialo mi sie zyc!! widzialam wszystko w
kolorowych barwach,wydawalo mi sie ze nie ma przeszkod ktorych nie
pokonam,bylam pewna siebie,nie wiedziac jeszcze wtedy ze to byl poczatek
episodu manii...a poniewaz sie nigdy nie leczylam i nie bralam proszkow moj
episod byl bardzo nasilony.Trwal 6 miesiecy.Zakonczyl sie totalnym
bankructwem i problemami z prawem.Przez 6 miesiecy stracilam kontakt z
rzeczywistoscia.Nie bylam soba,robilam rzeczy nie wyobrazalne dla innych.Nie
wiedzilam wtedy ze jestem chora i wszystko wydawalo mi sie "normalne" i nie
widzilam zadnego problemu.Tlumaczylam sobie ze jestem po prostu optymistka,do
tego spontaniczna ktora kocha zycie.Wiem tez ze gdybym szukala pomocy
wczesniej na pewno nie skonczylo by sie na areszcie sledczym.Dalej sie nie
lecze bo moja choroba troche sie unormowala,od 2 lat jestem w tzn fazie
mieszanej,Nauczylam sie zyc z ta choroba,i widze ze na pewne sytuacje
reauguje inaczej niz kiedys.Zamiast wybuchac zloscia,potrafie wszystko dusic
w sobie,nie bede tez ukrywac ze jak czuje smutek i lek to kupuje piwo,to mnei
bardzo relaksuje i uspokaja.Zaczelam tez wiecej palic,chociaz fajek nie
cierpie.Zastanawiam sie jak dlugo tak wytrzymam.Nie chce brac proszkow bo
wtedy dotrze do mnie okrutna prawda ze jestem chora psychiczne sad...kiedys
jedna osoba ktora nie widziala ze mam chad zadala mi pytanie czy jestem
zdrowa psychicznie.....myslalam ze wtedy umre...zaczelam zaprzeczac i mowic
ze sam jest chory ..... wiec wole te inne moje sposoby...jak na razie
dzialaja na jak dlugo to nie wiem.Mam pytanie chcialbym sie dowiedziec czy
ktos z was przezyl stan manii tracac calkowity kontakt z rzeczywistoscia?? i
czy wasza choroba zaczela sie od episodu manii czy depresji?
sorry za chaos w tym co napisalm

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 15:59
      Podsumowanie twoich wynurzeń brzmi: nie nauczyłaś się żyć z ChAD, nie
      akceptujesz choroby po prostu. Takich jak ty jest mnóstwo.... prędzej czy
      później kończą na kozetce błagając o litość...
      • kropladeszczu2 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 16:45
        lolinka2 napisała:

        > Podsumowanie twoich wynurzeń brzmi: nie nauczyłaś się żyć z ChAD, nie
        > akceptujesz choroby po prostu. Takich jak ty jest mnóstwo.... prędzej czy
        > później kończą na kozetce błagając o litość...

        ok nie akceptuje choroby to Ci musze przyznac...ale nauczylam sie z nia zyc i
        kontrolowac swoje zachowanie.Wiem kiedy dopada mnei stan manii...wtedy uciekam
        izoluje sie bo nie chce sobie narobic problemow.Dlatego miedzy innymi
        dystansuje sie od ludzi,bo zawsze zwalam na nich ze to oni mnie w ten stan
        wprowadzaja.Na depresje pomagi mi piwo i papierosy.na razie biore tylko persen
        i magnez .jakos nei wierze ze inne leki mi pomoga...nie moge sie do nich
        przekonac.walcze z ta choroba i mnie to bardzo meczy...czasmi brakuje mi
        sil....ale wierze ze ja pokonam bez lekow...
        • lolinka2 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 19:17
          uważaj na to piwo, serio....

          a ten twój wpis jakoś mi obniżył poziom mego własnego pieniactwa. Tak w ogóle
          witaj na forum dwunickowa koleżanko.
    • comsui Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 16:07
      Cieszę się, że mam odpały nie na tyle silne, aby gdzieś chciano mnie zamknąć.
      Autentycznie się z tego powodu cieszę. Naprawdę wolę mieć hypomanię niż manię.
      Po co ta licytacja zatem?

      Lolinko smile Czemu kozetka?
      • lolinka2 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 16:12
        za dużo amerykańskich stron web odwiedziłam ostatnio smile))
    • miriam11 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 16:45
      Zacytuję moją znajomą "chaderkę": wcale nie trzeba spektakularnie wariować, żeby
      mieć ChAD.
      Poza tym istnieje kilka typów tej choroby.
      I w ogóle nie rozumiem, przyszłaś się tu licytować, kto bardziej chory? Po co?
      Masz jakieś kompleksy, czy co?
      • kropladeszczu2 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 16:59
        zle mnie zrozumialas albo ja zle zaczelam watek .Wiem ze sa rozne typy
        chadu,ten lagodniejszy o ktorym piszesz to Cyklotymia.Ja akurat mam typ 1 ze
        stanem mieszanym,jest to chyba najbardziej okrutnych ze wszystkich bo nigdy nei
        wiadomo jak sie zakonczy episod manii.Chcialam tylko wiedziec czy sa tu osoby
        ktore przeszly taki episod manii jak ja.Taki ktory zrujnowal ich zycie...to
        wszystko

        pozdrawiam

        miriam11 napisała:

        > Zacytuję moją znajomą "chaderkę": wcale nie trzeba spektakularnie wariować,
        żeb
        > y
        > mieć ChAD.
        > Poza tym istnieje kilka typów tej choroby.
        > I w ogóle nie rozumiem, przyszłaś się tu licytować, kto bardziej chory? Po co?
        > Masz jakieś kompleksy, czy co?
        • miriam11 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 17:10
          akurat gwoli ścisłości, ChAD a cyklotymia to dwie różne choroby, nawet mają dwa
          różne numerki klasyfikacyjne. Ja pisałam o różnych typach ChADu jako takiego.
          Jeśli chodzi o mnie, to mam rapid cycling ze stanami mieszanymi, więc manie mam
          krótkie i nigdy nie zdążyłam porządnie narozrabiać. Mam na koncie dwa wybryki -
          umówienie się z kilkunastoma osobami na podpisanie umowy kupna mieszkania (bez
          oglądania tegoż, zapewne nie potraktowali mnie poważnie, ale nie pamiętam), oraz
          nagły wyjazd z dnia na dzień stopem do Paryża.
          W sumie to sama nie wiem, ChAD zdiagnozowano mi niedawno, trudno mi powiedzieć,
          ile "numerów" wcześniejszych, sprzed diagnozy, było (hipo)maniakalnych, bo po
          prostu wtedy się mówiło, że mam fantazję.... i zawsze słynęłam w rodzinie jako
          oryginał...
          Dłuższe miewam okresy depresji, niestety, już nie wiem sama, co gorsze.
          • kropladeszczu2 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 17:47
            wlasnie o taka odpowiedz mi chodzilo...ja to z depresji sie nigdy nie
            wylecze...teraz przechodze taka slabsza wersje...typu "nie chce ale musze" zyje
            jak kazdy..smieje sie...korzystam z zycia...ale w srodku czuje smutek...i
            straszna niechec do zycia...zyje bo musze po prostu...ale nie widze w tym zyciu
            zadnego sensu...mysle tez czeso o starosci i smierci...wtedy juz calkowicie
            odechciewa mi sie zyc


            miriam11 napisała:

            > akurat gwoli ścisłości, ChAD a cyklotymia to dwie różne choroby, nawet mają
            dwa
            > różne numerki klasyfikacyjne. Ja pisałam o różnych typach ChADu jako takiego.
            > Jeśli chodzi o mnie, to mam rapid cycling ze stanami mieszanymi, więc manie
            mam
            > krótkie i nigdy nie zdążyłam porządnie narozrabiać. Mam na koncie dwa
            wybryki -
            > umówienie się z kilkunastoma osobami na podpisanie umowy kupna mieszkania (bez
            > oglądania tegoż, zapewne nie potraktowali mnie poważnie, ale nie pamiętam),
            ora
            > z
            > nagły wyjazd z dnia na dzień stopem do Paryża.
            > W sumie to sama nie wiem, ChAD zdiagnozowano mi niedawno, trudno mi
            powiedzieć,
            > ile "numerów" wcześniejszych, sprzed diagnozy, było (hipo)maniakalnych, bo po
            > prostu wtedy się mówiło, że mam fantazję.... i zawsze słynęłam w rodzinie jako
            > oryginał...
            > Dłuższe miewam okresy depresji, niestety, już nie wiem sama, co gorsze.
            • miriam11 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 18:02
              Nienawidze moich depresji, Kroplo... to są takie stany, kiedy się nie myję, nie
              ubieram (a jeśli już nie mam wyjścia, to wyjściem jest włożenie dresu na
              piżamę), kiedy leżę w pozycji embrionalnej i każdy kontakt z ludźmi sprawia mi ból.
              I dlatego właśnie biorę leki, bo nie chcę,za nic na świecie nie chcę żeby to
              wróciło. Nie, ja Cię nie namawiam: nie chcesz - nie bierz. Ale gdzieś pytałaś,
              po co my leki bierzemy, skoro ChAD i tak jest nieuleczalny.
              I tak samo nie chcę tego koszmarnego uczucia, kiedy nie mogę dogonić własnych
              myśli, kiedy mam wrażenie, że zaraz mnie bomba rozsadzi od środka, kiedy śmieję
              się głupkowato a ludzie patrzą jak na naćpaną, kiedy mam słowotok itd. itd.
              Kiedy rozbijam samochód. Kiedy zaczynam 8 rzeczy naraz i nagle nie mogę się
              połapać, a potem, kiedy to wszystko nagle mija, przychodzi uczucie potwornego
              zmęczenia i bólu.
              Ja po prostu chcę dojść do remisji, marzę o czasie, kiedy będę widywać się z
              lekarzem raz na 3 miesiące celem przedłużenia recept.
              Teraz jestem w miarę stabilna, i Bogu za to dziękuję. Oby tak dalej, bo wielkie
              zmiany w zawodowym życiu przede mną, a moja psychika tego cholernie nie lubi sad
              • kropladeszczu2 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 18:17
                a twoja depresja czym jest spowodowana? depresja czesto laczy sie z
                lekami...obawiasz sie czegos?? ja w sumie jestem optymistka...zawsze
                usmiechnieta...ale w srodku..czuje ogromny zal....i smutek...i nie widze sensu
                w zyciu...ale funkcjonuje normalnie...i nikt w tym momencie nie mogl by
                powiedziec ze moge byc chora....bo tryskam straszna energia...ostatnio doszlam
                do wniosku ze to wlasnie przez depresje mam stany manii...jestem tak smutna ze
                az szczesliwa ...inaczej sie nie da tego wytlumaczyc.


                miriam11 napisała:

                > Nienawidze moich depresji, Kroplo... to są takie stany, kiedy się nie myję,
                nie
                > ubieram (a jeśli już nie mam wyjścia, to wyjściem jest włożenie dresu na
                > piżamę), kiedy leżę w pozycji embrionalnej i każdy kontakt z ludźmi sprawia
                mi
                > ból.
                > I dlatego właśnie biorę leki, bo nie chcę,za nic na świecie nie chcę żeby to
                > wróciło. Nie, ja Cię nie namawiam: nie chcesz - nie bierz. Ale gdzieś pytałaś,
                > po co my leki bierzemy, skoro ChAD i tak jest nieuleczalny.
                > I tak samo nie chcę tego koszmarnego uczucia, kiedy nie mogę dogonić własnych
                > myśli, kiedy mam wrażenie, że zaraz mnie bomba rozsadzi od środka, kiedy
                śmieję
                > się głupkowato a ludzie patrzą jak na naćpaną, kiedy mam słowotok itd. itd.
                > Kiedy rozbijam samochód. Kiedy zaczynam 8 rzeczy naraz i nagle nie mogę się
                > połapać, a potem, kiedy to wszystko nagle mija, przychodzi uczucie potwornego
                > zmęczenia i bólu.
                > Ja po prostu chcę dojść do remisji, marzę o czasie, kiedy będę widywać się z
                > lekarzem raz na 3 miesiące celem przedłużenia recept.
                > Teraz jestem w miarę stabilna, i Bogu za to dziękuję. Oby tak dalej, bo
                wielkie
                > zmiany w zawodowym życiu przede mną, a moja psychika tego cholernie nie
                lubi :-
                > (
                • miriam11 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 01.05.07, 18:31
                  Niczym nie jest spowodowana, po prostu nagle jest. Tak jak nagle przychodzi hipo
                  i też jest.
                  Do jasnej anielki, przecież to jest istota ChAD - że nasze nastroje są w dużej
                  mierze niezależne od czynników zewnętrznych!
                  Chociaż oczywiście, jak każdy ChAdowiec jestem nadwrażliwa i wszelkie bodźce
                  działają na mnie nadmiernie silnie - byle durnota może wyzwolić wielodniową,
                  wielotygodniową depresję, tak samo byle drobiazg może wyzwolić atak oszalałej
                  euforii i w konsekwencji hipomanię.
                  Przykład z ostatnich tygodni: spore sukcesy w pracy a ja w depresji, zamiast się
                  cieszyć. Nawet tu na forum piszczałam, że nie wiem, co robić, dopiero jak
                  zadzwoniłam do lekarza i zwiększyłam dawkę antydepresantu, to zaczęłam wracać do
                  świata żywych.
                  Ja w sumie nie do końca rozumiem samą siebie i przepraszam, jeśli mącę. Staram
                  się pisać, jak jest.
        • smutnymis Re: Nauczylam sie zyc z Chad 06.05.07, 23:04
          Witam Cie!
          w odpowiedzi na Twoją historię i pytanie....
          Ja przeżyłem coś bardzo podobnego eózniez z opłakanymi skutkami...
          Na szczęście przyjaciele i rodzina pomimo mojego zachowania nie odpuscili i
          powoli wychodze na prostą choć konsekwencje będą jeszcze długo.
          Nie chcę powtórki wiec zaczołem się leczyć i przyjmuję leki...
          Nie ma wyjścia jeśli nie chcesz mieć znów jazdy!!!
          Da sie przyzwyczaić choć ciężko.
          Wielu ludzi ma dużo gorzej!!!
          3maj sie powodzenia i pzdr
    • efam1 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 05.05.07, 21:34
      bankructwo...rozwód...kłopoty z prawem

      co do bankructw...ostanio wkręciłam sie w allegro i bez przerwy sprzedaję i
      licytuję na zmianę...co do rozwodu w ostatnim napadzie napisałam śliczny pozew
      rozwodowy który jest schowany w dokumentach i czeka na coś...a kłopoty z
      prawem...jako takich nei było ale były bardzo różne dziwne (kiedyś uważaląm ze
      szalone) zachowania
      • lookfor84 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 06.05.07, 15:36
        Nie akceptuje swojej choroby, ciagle zastanawiam sie nad tym, czy cos mi
        rzeczywiscie jest (a chyba jest), a jesli jest, to co.Czasem zakrawa to na
        obsesje, a moj lekarz mowi,iz to objaw mojej choroby wlasnie.Klocic sie z nim
        nie bede, on skonczyl studia medyczne i ma troche doswiadczenia.Ufam, ze wie,
        co mowi.Zreszta to inteligentny, sympatyczny facet.Wiem,ze chce pomoc.
        A jak sie zaczelo?Historia jest koszmarnie dluga.Nagle podczas zajec na uczelni
        zaczelam mnostwo mowic(nawet nie na temat.Wyobraz sobie, jak musialo brzmiec
        zdanie typu: musze sobie kupic nowa szczoteczke do zebow wypowiedziane w srodku
        zajec glosno i dobitnie), stalam sie bardzo kreatywna, zaczelam angazowac w
        mnostwo rzeczy.Wydawalo mi sie,ze jestem genialna, ze na wszystko mam czas, ze
        z wszystkim swietnie sobie radze.Ponadto, spotykalama sie wtedy z mezczyzna, z
        ktorym mialam wczesniej zajecia.Taaak, bylo to bardzo ekscytujace, ale troche
        nierozwane, prawda?Wlasnie.Po pewnym czasie oskarzylam go o to,iz powtarza po
        mnie zdania, ktore ja wczesniej wypowiedzialam na zajeciach u niego.Kolejne
        zajecia z jego kolega byly juz ogromna meka.On tez po mnie powtarzal.Nagle
        wykladowcy zaczeli mi sie przygladac (takie wydluzone spojrzenia), pozniej
        ludzie w tramwajach.Zblizal sie egzamin.Uczylam sie jedna noc i zdalam na 4.Do
        dzis nie wiem, jak to sie stalo.Ludzie zaczeli mi sie przygladac na ulicy, o
        powtarzanie po mnie oskarzylam znajomych, rodzine.Budzilam sie w nocy,
        przestalam jesc, schudlam, wygladalam jak anorektyczka.Pozniej zaczelam sobie
        wymyslac rozne historie, zaczelo mi sie wydawac,ze jestem inkarnacja
        Buddy.Balam sie,ze bede musiala wyjechac do Indii, zostawie swoja
        rodzine.Ludzie wciaz mi sie przygladali i ciagle obsesyjnie zastanawialam sie,
        po co moi wykladowcy po mnie powtarzaja, po co sie przygladaja.Teoria A, teoria
        B i teoria C.Nie moglam myslec o niczym innym.Przestalam sie uczyc.Przestalam
        wychodzic z domu, lezalam calymi dniami w lozku, sluchalam muzyki i
        analizowalam teksty piosenek.Zmarla moja bacia.Osoba bardzo mi bliska, wiele
        sie od niej nauczylam.A ja mialam ochote smiac sie na pogrzebie(!!), po 2
        miesiacach dotarlo do mnie,ze odeszla.Nadal nie moglam spac.Przyszedl wrzesien,
        zostaly mi 3 egzaminy do zdania, a ja budzilam sie w nocy, bedac przekonana,ze
        spalilo mi sie mieszkanie.Nieustanne leki.I to poczucie, ze wszystko mi sie
        tylko sni.Czy mozna to nazwac utrata kontaktu z rzeczywistoscia?Obsesyjne
        myslenie o smierci, ale nie mysli samobojcze.Wtedy wybralam sie do
        psychiatry.Dzieki Bogu.Facet mnie z tego wyciagnal.Stanelam na nogi.Nie miewam
        juz mysli typu: powtarzaja po mnie, czy,ze bede musiala wyjechac do Indii, czy
        Tybetu jako przywodca duchowy.Pozdawalam, co mialam do zdania, troche to
        trwalo, ale dzis jest juz bardzo dobrze.Minely dwa lata, wizyty miewam raz na 4
        miesiace, czasem lapie jakies dolki, ale one nie trwaja dlugo.Czasem sie
        zamyslam, ludzie do mnie mowia, a ja ich nie slysze.Tez tak macie?Bylam osoba
        blyskotliwa, teraz czuje, ze nie jestem taka, jak dawniej, miewam uczucie
        jakiegos okropnego otepienia, ale wierze,ze powolutku wroce do tego, co
        mialam.Zyje normalnie, spotykam sie z ludzmi, ucze, wyjezdzam w rozne miejsca,
        uwielbiam podroze.Udalo mi sie nawet pol roku pracowac w Anglii jako kelnerka,
        odpoczelam od trudnych studiow.Czuje,ze wszystko jest na dobrej drodze.Jeszcze
        kolokwium, egzamin i koncze 3. rok.Ciesze sie tym, co mam i wierze, ze bedzie
        coraz lepiej.
        Pewnie po przeczytaniu mojej "historii" uznacie,ze jestem czubkiem.Sama nie
        moge uwierzyc w to,co mnie spotkalo.Najsmieszniejsze jest to,ze wczesniej nie
        darzylam sympatia ludzi chorych psychicznie, zastanawialam sie, co z nimi jest
        nie tak.Dostalam nauczke.Nie jestem dumna z fatku, ze spotkalo mnie to, co mnie
        spotkalo, nie mowie o tym kazdemu, bo wiem, jak ludzie reaguja na tego typu
        rzeczy.
        Kazdy jest inny i u kazdego choroba przebiega inaczej.Nie ma przeciez
        znaczenia, kto ma ile prob samobojczych na koncie.Wszyscy jestesmy
        zdiagnozowani i sie leczymy.Mysle, ze mozna sie z tego wyleczyc.Ale podstawa sa
        leki, takie jest moje zdanie.Nie wiem, co by sie dzisiaj ze mna dzialo, gdybym
        nie wybrala sie do lekarza dwa lata temu.Zachecam wszystkich do poczynienia
        tego kroku.
        • kmka Re: Nauczylam sie zyc z Chad 06.05.07, 15:46
          Czy kazdu chadowiec chce wyjechać do Indji i Tybetu?
          A tak poza tym ja zaczynam akceptować bo poraz 1 od roku czuje się doskonale.
          Tak to ja moge chorować
          • bialeoko Re: Nauczylam sie zyc z Chad 07.05.07, 00:49
            Tak. Ale ja oprócz tego bym chciała na Borneo. Chyba mi się zrobiło w 2.
            stronę, bo nie chce mi się nawet iść po chleb do sklepu.
            Dobrze że mam z czego 'schuść'.
          • muzyksiedemtrzy Re: Nauczylam sie zyc z Chad 07.05.07, 01:18
            Hej, Kmka to miłe co piszesz ale TAKIE są początki górki, relax...
            Hej, Kroplodeszczu2 moja choroba zaczeła się również poważną depresją z
            nieudaną próbą samobójczą ale gdyby nie silne leki dzisiaj bym tego nie
            pisał.Po kilkunastu miesiącach brania leków i popijania codzien paru piwek
            przyszła przepiękna mania, nic tylko książke wydać i zarobić kupe kasy. Niewiem
            jak Ty sobie radzisz bez leków ale chyba przyznasz mi racje, że najgorsze jest
            wyjście z mani i te pierwsze przepustki do domu...
            Do końca nie pogodze się z moją chorobą, staram sie samokontrolować,wszysko
            oceniać na sokojnie, cieszyć sie małymi zwycięstwami(lekarskie bla, bla) ale
            leki musze brać chociażby, żeby wyjść z domu.
            Niedawno na regionalnej trójce był taki angielski program o chorych na chad-
            może ktos z Was oglądał? Tam właśnie pokazywali jak ludzie w Anglii radzą sobie
            z chorobą.Oby więcej takich programów.
            Pozdrawiam wszyskich Chad'owców-trzymajcie sie
            • kmka Re: Nauczylam sie zyc z Chad 07.05.07, 07:19
              pewnie uwierzyłabym, ze coś zaczyna byc ze mna dziać za wesoło ale spię prawie
              do 6 wiec chyba jest ok
              • kmka Re: Nauczylam sie zyc z Chad 07.05.07, 19:44
                ciągnąc dalej ten temat to ja nauczyłam się zyć z tą chorobą ale inni żyć ze
                mną się oduczają
                • muzyksiedemtrzy Re: Nauczylam sie zyc z Chad 08.05.07, 01:16
                  -racja Kmka, jak jest sen to ok.
    • katerina14 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 12.05.07, 17:14
      kropladeszczu2 napisał:

      > Z tego co tu czytam na tym forum to wiekszosc z was cierpi na zwykle
      > zaburzenie nastroju a nie na Chad.chad jest choroba bardzo powazna,nie
      > leczona prowadzi do samobojstwa ,bankructwa,do rozwodu ,zamknieciem w
      > psychiatryku ...

      Faktycznie źle zaczęty wątek, oj bardzo.
      A ChAD jest w istocie chorobą poważną - więc się moja droga trzeba zacząć
      leczyć. Oczywiście możemy pisać tu epopeje na tamat naszych manii i depresji. I
      uwierz mi droga kroplodeszczu, że są to historie z prawdziwymi ludzkimi
      tragediami w tle. Są tu rozwody, bankructwa, robienie szmaty z samego siebie,
      krzywdzenie najbliższych i wielokrotne ocieranie się o jak najbardziej realną
      śmierć. Sorry że tak trochę pompatycznie napiszę ale czasem trzeba. Są tu też
      historie o walce którą człowiek toczy z tą chorobą, tygodnie lub niekiedy
      miesiące spędzone w szpitalu (nie w psychiatryku jak to nazywasz), dużo
      wziętych leków. I są tu na tym forum zajebiście wielcy ludzie, którzy
      intensywnie pracują, mają rodziny, po prostu żyją w miarę normalnie. I to życie
      zawdzięczają leczeniu, ale przede wszystkim sobie, bo chcą, bo wierzą, bo się
      nie poddają, bo się wreszcie nad sobą nie użalają. Jeśli ktoś ma nowotwora i
      nie godzi się na chemioterapię lub inną formę leczenia to najprawdopodobniej
      nie wyzdrowieje, u nas podobnie, cudów niewiele. Piwo i papierosy jeszcze nigdy
      nikogo z depresji nie wyleczyły, jak dotąd. Wkurzył mnie ten post. I jeszcze
      to "zamknięcie w psychiatryku" - tworzenie stereotypu psychola - moje
      gratulacje.Ufff
      Przepraszam jeśli chwilami ton był za ostry ale czasem głaskanie po główce i
      mówienie - "nie martw się, będzie dobrze, dasz sobie radę bez leków, u mnie też
      było tak ciężko " itd jest bez sensu
      Bo do jasnej cholery bez leczenia rady sobie raczej nie dasz, nikt nie obieca
      Ci, że będzie dobrze. Może być jeszcze gorzej niż było wcześniej.
      Trzeba uruchomić szare komórki i pomyśleć jak sobie z tym poradzić, bo
      prawdopodobnie jak większości z Was, mnie to g...strasznie dało popalić. Ende
      • karoryma1 Re: Nauczylam sie zyc z Chad 19.05.07, 09:12
        mam zdiagnozowany Chad jak sie okazalo choruje od wielu lat a leczono mnie na
        depresje - proby samobojcze w stanach depresji to nic co mozna zrobic w manii -
        boje sie sama o siebie - podziwiam ludzi ktorzy z tym potrafia walczyc i zyc,
        bo ja nie potrafie. Aborcja rozwod dwojka dzieci przypadkowe kontakty
        seksualne, wydawanie mnostwo kasy na ciuchy kosmetyczke fryzjera - az do
        wyczyszczenia konta .Ide ulica faceci sie za mna ogladaja nie sprawia mi to
        przyjemnosci, nawiazujem z nimi szybki i "latwe" kontakty, a potem sie budze i
        nie wiem gdzie jestem. I tak bez konca a potem do pracy -
        odpowiedzialna,pokladana, zedstresowana praca po 12 14 godzin dziennie, ale
        pomaga, zeby nie myslec co by tu jeszcze wymyslic. Incydenty depresyjne sa
        ciezkie do przejscia - czuje sie jak kupa gnoju, ale mania to juz jest presada
        i ciagle wyrzuty sumienia - rozwalilam swoja rodzine, dzieci mnie prtaktycznie
        nie widza a ja sie podrozam w czyms co jest nie do konca dla mnie zrozumiale ..
        mamnadzieje,ze ktos tutaj zrozumial ten belkot bo mi tak jakos samo pisanie
        idzie .. pozdrawiam wszystkich chorych co daja rade - wielki podziw

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka