Dodaj do ulubionych

czy jest tutaj ktoś szczęśliwy

30.09.07, 12:17
czytam was ...byłam u lekarza...podobno mogę normalne funkcjonować, spełniać
swoje marzenia, żyć tak jak wszyscy tzw. "normalni" biorąc leki...z tym że jak
was czytam mam wrażenie że to g.... prawda...czy jest tutaj przynajmniej jedna
osoba która bierze leki które jej pomagają i pozwalają jej prowadzić normalny
tryb życia;która to osoba jest po prostu z tego życia zadowolona a nawet
szczęśliwa a nie wiecznie czekająca kiedy depresja na nią spadnie ....
Obserwuj wątek
    • com_sui Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 30.09.07, 13:10
      Czy ktoś niebiorący leków oznacza zawsze i z automatu
      szczęśliwy? Czegoś tu nie kumam... Szczęśliwym się bywa,
      nie jest. Można jeszcze wytrenować umysł i przyjąć, że
      to stan umysłu. Owo szczęście. Nie sądzę, aby większość
      z nas "czekała na depresję" (cóż za optymizm...). Żyjemy
      jak potrafimy. Część (znaczna) pracuje, uczy się, ma
      hobby, kocha, cierpi.

      Tak. Dobrze ustawione leki pozwalają normalnie żyć. Porad-
      niki za free wzięte z poradni nie kłamią. Jeśli prowadzisz
      higieniczny, systematyczny tryb życia (systematycznie bierzesz
      leki, nie pijesz), jeśli tego trzeba uczestniczysz w terapii -
      masz szansę na normalne życie. Twój wybór. W znacznej mierze.

      P.S. Jesteś jedno- czy dwubiegunowa? (mam wrażenie, że tym
      pierwszym jest jednak gorzej. Hypomania, mania potrafią
      wyprodukować taką ekstazę, poczucie takiego szczęścia,
      że człowiek latasmile)

      • fana.j Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 30.09.07, 22:00
        jeśli mój nastrój jest w normie lub manii jestem szczęśliwa i zadowolona z
        życia...problem pojawia się w depresji stąd szukanie pomocy u lekarza...
        czytając wypowiedzi kilku osób miałam wrażenie że nie są one przez tą chorobę
        robić tego co lubią;uczyć się, studiować , pracować...itp.mimo że leki zażywały,
        dlatego taka moja wątpliwość czy warto się w ogóle trućsmile
        • com_sui Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 01.10.07, 06:45
          cóż...w depresji proponuję nie brać leku
          nadal. skutkiem tego będzie jeszcze więk-
          sze przygnębienie.
    • aniol.co.rozki.ma Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 30.09.07, 20:18
      TAAAAKKKK!!!!! JA JESTEM W CHWILI OBECNEJ BARDZOOOO SZCZęśLIWA!!! OD CZERWCA,
      LIPCA FUNKCJONUJE NORMALNIE. I udalo mi sie znależć pracewink która daje mi
      ogromną radośćwink i szkólkę plcealną-jestem po pierwsych zajęciachsmile SUPERwink))))
      Brak mi tylko mężczyzny..ale myśle, że wszystko w swoim czasie wink wIEć główka
      do górywink)))))
    • lolinka2 Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 30.09.07, 23:47
      to zależy, co rozumiesz przez szczęście

      Jeśli jest to stan umiarkowanego zadowolenia z życia, ogólnej samoakceptacji
      pomimo istniejących kompleksów, posiadania nie-nieszczęśliwej rodziny z typowymi
      problemami jak w normalnym związku i jak z grubsza normalnymi dziećmi; jeśli ma
      to być również pełnia szczęścia z tytułu wykonywania pracy, która jest
      jednocześnie pasją i za którą pobiera się przyzwoite wynagrodzenie, jeśli ma być
      to poczucie celowości i sensowności istnienia (poza nielicznymi momentami, gdy
      jest dokładnie odwrotnie) i zadowolenie z takiego stanu rzeczy to owszem -
      jestem szczęśliwa.

      Nie czekam na kolejną depresję bo na nieproszonego gościa się raczej nie czeka
      smile. Doły przychodzą i odchodzą, są mniejsze lub większe, ostatnio usiłowałam
      nażreć się litu (małżon zauważył, chciał mi zabrać to go pobiłam, ale się nie
      dał... i żyję), aczkolwiek takie 'wypadki przy pracy' to zaledwie 4 czy 5 raz w
      mojej 'karierze'. Na ogół kończy się pojęczeniem jak mi źle i za dzień lub dwa
      jest z grubsza OK, a ja szybko i skutecznie zapominam, że źle w ogóle może być,
      jak się człowiek wtedy czuje i co z tym zrobić. Znacząco uporać się z takimi tam
      pomaga fakt, że mam przyjaciół, którzy albo są fizycznie, albo są pod telefonem...
      • anetuchap Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 01.10.07, 00:50
        Szczęśliwym się bywa,to nie jest stan permanentny.
        Może napisz,jaka jest Twoja definicja szczęścia i dlaczego uważasz,
        że większość osób z tego forum,tego szczęścia nie doświadcza.

        Jeśli chodzi o mnie,to lubię swoje życie,choć wolałabym,aby nie było
        w nim tego paskudnego choróbska. Na szczęście są leki,które mnie wyrywają z
        "kręgu depresji". I na co dzień,prawie nie myślę o tym,że
        ta potwora mnie dopadnie. Po prostu żyję jak każdy zdrowy człowiek,
        tylko że łykam codziennie rano tableteczkę,która skutecznie ukręca
        łeb depresji. Oczywiście mam gorsze i lepsze dni,ale tak ma każdy.
        Od 2,5 roku mam taką stałą myśl w głowie,że jestem zadowolona,
        że jest mi dobrze i z optymizmem patrzę w przyszłość.
        I depresja mi w tym nie przeszkadza,tzn.nie tłumi tych ukrytych głęboko myśli.
        Jest jednak coś,co nie pozwala mi tak do końca cieszyć się życiem,nawet w czasie
        remisji i dobrego samopoczucia. Dałabym wszystko,aby "to" zniknęło. Terapeutka
        twierdzi,że właśnie "to"
        było zapalnikiem dla depresji.
        Na dzień dzisiejszy nie ma szans,aby "tego" nie było,można tylko mieć
        nadzieję,że z czasem będzie lepiej,ale "to" już zawsze będzie w moim
        życiu i w życiu mojej rodziny.
    • maciusik Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 01.10.07, 02:46
      A ja rozumiem Twoje pytanie,mam CHAD,strasznie czeste zmiany faz,mimo probowania
      roznych specyfikow od 7-miu lat nie bylo remisji,lekarz mowi,ze naleze do
      tych-lekoopornych...
      • com_sui Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 01.10.07, 06:48
        fana.j chyba leków w ogóle nie bierze...

        p.s. nie pijesz, zdrowo się odżywiasz, bierzesz
        leki i nic? przykro...
        • obecna57 Do Maciusik 01.10.07, 10:35
          Brałaś Olanzapinę?
        • fana.j Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 01.10.07, 16:20
          com_sui mam wrażenie jakbyś brała moje pytanie - wątpliwość do siebie (nie
          wiedziec czemu ech);przyczepilaś się do słowa "szczęście"jakby to było meritum
          tego o co pytam....
          moje zamierzenie chyba w zupełności słuszne to konfrontacja teorii z praktyką,
          ponieważ czytając co niektóre osoby mam wrażenie że "to" czy "tamto" wisi nad
          nimi cały czas nawet biorąc leki rozumiesz....jeśli lekarz zaproponował mi lek z
          niewiadomo jakimi skutkami ubocznymi to chyba normalne że sie zastanawiam czy
          warto je w ogóle brać skoro problem nie przestaje isnieć...tutaj ciągle widzę co
          jakiś czas u osób z chorobą które się leczą jęki "pomocy bo mnie dopadło..."
          więc czy jest jakiś środek który pomaga na tyle że się przestaje człowiek tą
          chorobą martwić....potwierdzenia w waszych wypowiedziach jak do tej pory nie
          znalazłam tylko dodatkowo łapanie za słówka-ja jestem szczęśliwa a jak to ty
          nazywasz dopowadzeniem sie do tego stanu umysłu czy cokolwiek innego to już
          twoja sprawa
          • czareg Re: czy jest tutaj ktoś szczęśliwy 01.10.07, 18:19
            My jesteśmy szczęśliwi. A raczej bywamy "szczęśliwi". Przenosimy wtedy góry, komponujemy symfonie przy których dzieła Beethovena to wlazł kotek na płotek, rozmawiamy z Bogiem i stawiamy Go na baczność za kiepsko urządzony świat. A potem jesteśmy bardzo nieszczęśliwi, gdy dociera do nas, cośmy powyczyniali w "szczęściu". Nie, "szcęśliwi" nie jesteśmy i nie chcemy być. Dlatego bierzemy leki. Cieszyć się spacerem pośród jesiennych liści, delektować się smakiem kakao, czytać książkę i snuć refleksje nad losem jej bohaterów - tego między innymi pragniemy. A najczęściej jesteśmy szczęśliwi, gdy bez problemu w osiedlowym sklepiku kupimy chleb, masło, mleko, w domu mamy posprzątane, poukładane, w pracy efektywnie rozwiązujemy problemy, te małe radości dnia codziennego są chwilami największego szczęścia, którymi się bez żadnych wyrzutów sumienia upajamy. Tak mało nam do szczęścia potrzeba, i zarazem tak dużo. Dlatego bierzemy leki, żeby tego szczęścia zaznać.
            • anetuchap Re:Czareg 01.10.07, 20:54
              Pięknie napisane!
              O to właśnie chodzi i po to bierzemy prochy,aby doświadczać tych okruchów
              szczęścia na co dzień (tzn.ja po to biorę prochy).
              Dzisiaj wyszłam z Majuchą do parku i tarzałyśmy się w suchych
              liściach,a potem poszłyśmy na ciepłe pączki. Patrząc na radość mojego
              dziecka - poczułam ogromne szczęście,chciałam powiedzieć:"chwilo
              jesteś piękna - trwaj wiecznie".
              Dla większość,to nic niezwykłego,ba! nawet banalnego i nudnego,
              ale mi takie chwile dają szczęście.
              • poetkam Re:Czareg 02.10.07, 09:02
                Myślę, że właśnie w tych małych chwilach tkwi to szczęście. Ważne jest, aby to
                umieć zauważyć i docenić. Czasem chcemy niestworzonych rzeczy, piękna, bogactwa,
                etc., a nie potrafimy dostrzec piękna w codziennych małych szczęściach. Dobrze,
                że mi to przypomniałaś, Aneto. Ja te piękne chwile z moją Duczką też nazywam
                szczęściem- wspólne pieczenie, serwowanie po necie, spacerowanie, etc. Gdyby
                ktoś mi to odebrał, nie miałabym po co żyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka