wczoraj mja młodsza cioteczna siotra (22 lata) się pocięła z powodu:
a) nikt mnie nie rozumie
b) ja nie chcę, żeby mój narzeczony(a może eks?) cierpiał przeze
mnie.
w efekcie:
a) jej mama (a moja ciocia) wylądowała w szpitalu ze stanem
przedzawałowym
b) jej i moja babcia wylądowała w szpitalu z migotaniem
przedsionówków (ma chore serce i rozrusznik)
młoda nie zgodziła się na pozostanie w szpitalu, zabrałam ją do
siebie do domu i zgodnie z zaleceniem lekarza nakarmiłam moimi
neuroleptykami. coby ją spacyfikowaći żeby mi nie rozrabiała.
przespała noc... teraz jest na etapie "ja nie chcę do psychiatry/
psychiatryka".
zabawa z siostrą trwa od pewnego czasu. ona dąży do awantur, afer.
odgrywa wiecznie uciśnioną, pogardliwie traktuje matkę i babcię
(wychowywana jest bez ojca), mi się też dostało

, bo próbowałam
jej przemówić do rozumu. ma reakcje dość irracjonalne, nie śpi w
nocy od długiego czasu. ostatnio się wytatuowała, przekłuła wargę
(akurat średnio mnie to rusza jako takie, ale częstotliwość robienia
tatuaży i piercingu mnie zastanowiła), sporo pije.
coś mi to wygląda na jakieś zaburzenie psychiczne. macie może
pomysły jak młodą namówić na wizytę u lekarza? bo poza "wziać za łeb
i zaprowadzić zanim nie wymyśli czegoś nowego" nic mi nie przychodzi
do głowy.
po nocy z młodą, bo nie spałam, tylko pilnowałam "artystki" i po
przejściach wczorajszych szczerze mówiąc sama się nadaję na wizytę u
lekarza. a najgorsze jest to, że nie potrafię jej współczuć.zal mi
babci i cioci.