Dodaj do ulubionych

Depresja a myśli samobójcze

06.02.08, 16:28
Tak się zastanawiam, czy za każdym razem w depresji występują myśli
samobójcze? U każdego? U mnie na przykład za każdym razem.
A u Was?
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: Depresja a myśli samobójcze 06.02.08, 16:55
      ja chyba będę nietypowym przypadkiem - bo u mnie nie.
      miewam wprawdzie dość często myśli pt. "nie chcę żyć", zadręczam się tym, jak
      bardzo jestem nieprzystosowana do tego świata i jak okropnie ten świat jest
      skonstruowany. ale myśli samobójczych nie mam. najprawdopodobniej wiąże się to u
      mnie z bardzo silnym, wręcz fobicznym, lękiem przed śmiercią i wszystkim co z
      nią związane (w dzieciństwie np. na widok grobu albo trumny, choćby w tv,
      dostawałam duszności i myślałam że umieram. a poza tym strasznie bałam się tego,
      że którejś nocy nad moim łóżkiem stanie zakapturzona kostucha...)
      w głębszej depresji często mam tak, że wszystko kojarzy mi się ze śmiercią - tak
      jakbym wokół czuła "zapach śmierci", jakby wszytko było nią przesiąknięte...
      • maciusiko Re: Depresja a myśli samobójcze 06.02.08, 17:19
        W sredniej depresji nie mam takowych ale w mocnym dole-zawsze.
    • beatrix-kiddo Re: Depresja a myśli samobójcze 06.02.08, 17:40
      Moje depresje są coraz silniejsze, każda kolejna i od pewnego czasu już w każdej
      mam myśli samobójcze.
    • aniol.co.rozki.ma Re: Depresja a myśli samobójcze 06.02.08, 18:28
      Przeżyłam kilka ostrzejszych depresji..ale dopiero ta ostatnia dała mi na tyle
      mocno w tyłek, że zaczęłąm naprawdę myśleć o samobójstwie Może byłam już tym
      wszystkim zmęczona? Może miałam dość czekania na lepsze jutro? Nie wiem..
      Wczęśniej mimo, że było źle.. nie myślałam by ze sobą skonczyć Może to również
      kwestia wieku? Mając 17 lat i depesję nie myślałąm o śmierci? Nie wiem od czego
      to zależy..? Teraz będąc w dobrej formie przebiegła mnie jakiś czas temu myśl,że
      w moim życiu możliwy jest moment, że przyjdzie taki czas, gdy będę chciała
      odebrać sobie życie Przeraziło mnie to, uświadomiłam sobie, że depresja potrafi
      tak strasznie zmienić człowieka.. i jego podejście do życia i samego siebie.. I
      teraz gdy o tym myśle, to takie to straszne, że być może kiedyś targnę się na
      swoje życie.. Ale trzeba być dobrej myśli Jak do tej pory, w chorobie zawsze
      czuwały nade mną jakieś dobre duszkiwink
      • ditta12 Re: Depresja a myśli samobójcze 06.02.08, 19:43
        Mam takie myśli ale nie zrobię tego.Jestem może zbyt tchórzliwa,choć
        raz próbowałam bo świat się zamknął.
    • i_am_the_army Re: Depresja a myśli samobójcze 07.02.08, 01:16
      u mnie nie, nawet szczerze mówiąc rzadko mam myśli samobójcze,
      dominuje natomiast paniczny lęk przed śmiercią - swoją i bliskich
    • poetkam Re: Depresja a myśli samobójcze 07.02.08, 09:15
      Wczoraj ktoś mądry powiedział mi, że być może te moje myśli samobójcze są dla
      mnie ucieczką przed trudną rzeczywistością. Chciałabym pozbyć się problemów w
      ten sposób , ale "terroryzujące" poczucie obowiązku, szczególnie wobec córy,
      momentalnie wymazuje mi te myśli z głowy.
      • luckylucy Re: Depresja a myśli samobójcze 27.09.08, 17:16
        Tak właśnie jest - odejście to koniec cierpienia, ale obowiązek wobec bliskich
        (jak dzieci będą się wychowywały bez taty lub mamy? jak żona/mąż poradzi sobie z
        dziećmi ze sobą beze mnie) zatrzymuje nas na ziemi. Jak mam na przemian to, a na
        przemian lęk przed śmiercią swoją lub kogoś bliskiego. Moi rodzice odeszli
        wcześnie, stąd chyba te myśli. Ja mam tendencje do autodestrukcji. Próbuję
        rzucać palenie, po czym palę za dużo wyjaśniając sobie, że jak przyjdzie rak, to
        będzie on z (nie)mojej winy. Pcham się ku zagładzie. Podobnie jest gdy jadę
        samochodem. Gdy ruszam w dalszą trasę, boję się o swoje zycie i jadę ostrożnie,
        a w drodze do pracy prędkość "dozwolona x 2" i jazda zygzakiem po trzypasmówce.
        O co w tym chodzi? Ktoś to rozumie? Do psycho (na razie) nie pójdę, bo o moich
        problemach nie jestem w stanie opowiadać obcej osobie.
        • 35.a Re: Depresja a myśli samobójcze 27.09.08, 17:26
          Zrobisz coś dla mnie? Idź. Do psychiatry. Mam słabość do ludzi precyzyjnie i
          ładnie wyrażających się w piśmie (w mowie zresztą też),
          więc szkoda by Ciebie było. Wybierz sobie z góry forum jakiegoś
          mądrego psychiatrę i idź.
          • luckylucy Re: Depresja a myśli samobójcze 27.09.08, 20:26
            Musiałbym z nim rozmwiać, wywnętrzać się, spowiadać. Intymność
            bierze w łeb. Powiedzmy, że jest coś takiego, jak różnice potrzeb w
            związku, co powoduje szereg następstw, zapętleń etc. Przyczyny nie
            usunę, więc psychiatra może mnie nakarmić jedynie prochami. A tego
            nie chce. Życia sobie nie odbiorę. Najwyraźniej muszę dzielić
            mieszkanie z moimi demonami. Taki los.
            • 35.a Re: Depresja a myśli samobójcze 27.09.08, 20:31
              Rozwiedź się...
              • 35.a Re: Depresja a myśli samobójcze 27.09.08, 20:44
                I zdecyduj się na płeć...
                W cytowaniu jest "napisała". Chyba że masz okresowo jak ja, gdy mówię
                o sobie jak mężczyzna.
                • luckylucy Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 12:21
                  Już jestem "sobą"
    • obecna57 wyróżnik 07.02.08, 11:29
      Myśli samobójcze to nie myślenie "nie chcę żyć". To nieustanna
      umysłowa praca na techniką odebrania sobie życia- o niczym więcej
      nie myśli się wtedy. Tym różnią się prawdziwe myśli samobójcze
      od "pseudo- myśli". Te drugie sa niegroźne.Sprawdzone. Pa.
      • luckylucy Re: wyróżnik 27.09.08, 17:18
        Pocieszyłeś mnie, bo o technikach nie myślałem wink Tylko właśnie nie chce się życ.
        • 35.a Re: wyróżnik 27.09.08, 17:19
          Bo?
          • luckylucy Re: wyróżnik 27.09.08, 20:19
            jako liberał mogę się zwierzać i pruderyjny nie jestem, ale jako
            konserwatysta niechętnie dzielę się moimi prywatnymi sprawami ze
            światem...
            ogólnie depresja okresowa, którą karmią jakieś małżeńskie
            nieporozumienia, których nie udaje się wyprostować przy pomocy
            nocnych rozmów... różnice celów, widzenie "nas" z odmiennych
            perspektyw...
            • 35.a Re: wyróżnik 27.09.08, 20:21
              luckylucy napisała:

              > jako liberał mogę się zwierzać i pruderyjny nie jestem, ale jako
              > konserwatysta niechętnie dzielę się moimi prywatnymi sprawami ze
              > światem...


              smile


              > ogólnie depresja okresowa, którą karmią jakieś małżeńskie
              > nieporozumienia, których nie udaje się wyprostować przy pomocy
              > nocnych rozmów... różnice celów, widzenie "nas" z odmiennych
              > perspektyw...

              Wypisanie się (dziennik, bo nawet nie namawiam na bloga) i autoanaliza?
              • luckylucy Re: wyróżnik 30.09.08, 15:30
                Blog prowadziłem. Polityczny. Był nawet w którymś momencie w pierwszej 20
                najpopularniejszych w Polsce, ale zarzuciłem z braku czasu i niewiary w to, że w
                jakikolwiek sposób zmienię rzeczywistość.
                Ty masz jednak pewnie na myśli blog "intymny"? Odpada. Mówić mogę tylko o sobie,
                a taki blog to jednak opowiadanie o "nas", więc niedyskrecja, a wręcz
                ekshibicjonizm. To nie byłoby fair. Szczególnie, że pewne sytuacje w życiu
                bywają przejściowe. Zmieniamy się my, zmieniają się warunki, w jakich żyjemy,
                sytuacja... Ja wyboru dokonałem świadomie, więc chyba jakieś powodu ku temu miałem?
                • 35.a Re: wyróżnik 30.09.08, 16:21
                  Bufon smile Nie, kochanie, mam na myśli diariusz pisany piórem
                  np. Albo bardzo dobrym długopisem.
                  Zdecyduj się na płeć.
                  • luckylucy Re: wyróżnik 30.09.08, 22:39
                    Skłonności do bufonady mam, na przemian z przesadną samokrytyką wink
                    Piórem? Męczy mi się ręka po dwóch linijkach - słowo! Jakoś zgniatam przybory do
                    pisania w dłoni tak, jakby z nich się ten tusz/atrament wyciskało.
                    Hm, poza tym PISMO, ktoś może przeczytać, a w kompie mogę zrobić plik na hasło /
                    względnie publikować pod pseudo "luckylucy" itp.
                    Na marginesie: pisanie bywa cenne, publikowanie jest prawie zawsze bewstydne
                    (vide: bufon).
                    Co do płci - kiedyś miałem taki adres pocztowy na gazecie i przez pewien czas
                    dzieliliśmy skrzynkę z żoną, po czym ona użyła go najwyraźniej na forum i stąd
                    kobieta. Zaraz poszukam, gdzie to przestawić.
                    • 35.a Re: wyróżnik 01.10.08, 11:33
                      Jeszcze nie poszukałaś smile
                      Pisz bloga i daj mi dostęp big_grin
                      • luckylucy Re: wyróżnik 01.10.08, 12:22
                        Nie mam czasu na pisanie bloga i nie chcę się obnażać.
      • lolinka2 Re: wyróżnik 27.09.08, 19:41
        nasz rację, obecna
        Uzupełnię jeszcze: te pseudo mogą stanowić preludium do rzeczywistych
        myśli...
        • cassandrax Re: wyróżnik 27.09.08, 20:04
          po odejściu partnera probowałam raz, drugi...byc może robiłam to
          celowo nieskutecznie,żeby udalo mnie się ratowac....nadal badzo
          często o tym myślę....z błachych powodów....może z nudów....może
          dlatego,że wszsytko pozbawione jest sensu,może dlatego,że sama dla
          siebie jestem tłem.... lecz na dzień dzisiejszy po Olzapinie jestem
          dziwnie spokojna...jem i jem....i przytyłam już 5 kg....to sukces...
          (dla mojego anorektycznego ciała)...pozdrawiam wszystkich
    • skwr2 Re: Depresja a myśli samobójcze 28.09.08, 19:47
      Myśli samobójcze to rutynowe zajęcie w depresji. Na ogół nie
      traktuję ich powaznie, a wyłącznie jako oznakę choroby, czasami mnie
      wręcz śmieszą.
      Ugruntowana myśl o samobójstwie towarzyszy mi zawsze. To moja
      gwarancja na zyskanie spokoju (wiecznego). Traktuję wyjście
      ostateczne sprokurowane własną ręką jako rodzaj eutanazji.
      • luckylucy Re: Depresja a myśli samobójcze 30.09.08, 15:36
        Eutanazja na życzenie nie przekonuje mnie, ale jak ktoś jest naprawdę chory i
        zamierza własnoręcznie oddzielić swojego ducha od ciała - to proszę bardzo. Sam
        wolałbym chyba taką opcję niż jakieś hospicjum czy leżenie pod maszyną.
        Natomiast prosząc kogoś o "ulgę", miałbym świadomość, że namawiam go, by
        obciążył swoje sumienie. Tego nie można od nikogo wymagać!
        No, ale to akurat nie są myśli samobójcze.
        • 35.a Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 11:28
          Nie są... Czytam Dziennik Sándora Máraia, nie ukrywam, wcale łatwo się
          nie czyta. Traktuję go trochę jak Lapidaria i ruchem konika szachowego.
          Do rzeczy. Czytam od końca i posłowie rzekło, że Márai jakiś czas
          po śmierci żony metodycznie się zastrzelił, najpierw wypytując nieświadomego
          lekarza o sposób. Później sklep myśliwski, "tu ma Pan jeszcze 50 naboi",
          "Ale po co tak dużo"... I ta niechęć do Nursery Home.
          I cholera coraz bardziej mnie ta koncepcja w swej słuszności przekonuje.
          Chyba że pod koniec życia zapragnę jednak jeszcze raz
          poczuć się jak dziecko - karmiona, przewijana. Who knows.
    • veritas8 Re: Depresja a myśli samobójcze 30.09.08, 18:57
      Poetkam............witaj
      ja mam ten dar i luksus, że nie ciągnie mnie do samobójstwa...Nie
      wiem nawet, dlaczego. Bywałam w takich stanach, że najlepiej byłoby
      wyskoczyć przez okno, a ja nic.
      Ciekawe?
      • poetkam Re: Depresja a myśli samobójcze 30.09.08, 19:07
        > Poetkam............witaj

        Witaj, witaj smile
        Dawno Cię tu nie było. Jak się czujesz?
        • veritas8 DO POETKAM 01.10.08, 14:36
          Witaj...
          czuję się tak sobie, buja mnie trochę, ale radzę sobie jakoś.
          Pracuję dużo, to mnie mobilizuje. Staram się za wiele nie myśleć, bo
          to zawsze kończy się dołkiem.
          Żyję z dnia na dzień...
          No i taksmile
    • sad-man Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 12:16
      Dzisiaj o mało tego nie zrobiłem. Jechalem samochodem i zacząłem rozpędzać się ,
      gdy zobaczyłem, że mój pas ruchu konczy się betonowym murkiem.
      W ostatniej chwili wcisnąłem hamulec i zaciągnąłem ręczny. Pomogło mi to, że
      emignęły mi porzed oczami twarze jej i dzieci.
      Ona mowi, że kocha i rozwodzić się nie chce, a ja nie mam najmniejszych podstaw,
      by jej nie wierzyć. Ale...
      Ona od 5 lat ona jest w domu - dzieci dopiero teraz poszły do przedszkola. Ona
      nie ma na miejscu znajomych, żyje w sporej izolacji. Wychodzi po dzieciaki albo
      na jakieś zakupy, ale ogólnie czuje się dość samotna. Nie chcę rad, jak możemy
      to zmienić, bo teorię znamy, ale z praktyką jest gorzej. Kolejne opiekunki nie
      wytrzymały z naszymi dziećmi, a rodziny zero. Ona mówi, że się wypaliła, że jej
      życie się skończyło. Gdy mam wolne i mowię, jedź do W-wy, spotkaj się z kimś,
      ona mi mowi, że po 5 latach nie ma już znajomych, z którymi mogłaby się spotkać,
      względnie ludzie w ciągu dnia pracują itp. itd. Nie osądzam jej, wiem, że jest
      jej ciężko. Alle przez to siadły nasze relacje, także te łóżkowe. Staram się
      dbać o nią i o dzieci, być dla nich dobrym mężem... ojcem... Poza okresowymi
      depresjami (post-łóźkowymi), nie można mi chyba nic zarzucić. Ona w każdym razie
      nie zarzuca i mówi, że jestem dobrym mężem - "najlepszym możliwym smile"
      Ale ja przez to rozluźnienie więzi, przez te braki, czuję się odrzucony,
      niechciany, niekochany, nic nie wart. Oczami wyobraźni widzę jakiegoś
      przystojniaka, zimnego drania, ktory pojawia się na horyzoncie i rozpala we niej
      to, czego ja nie mogę rozpalić. Te myśli przeżerają mnie na wylot, powodują, że
      mam jakieś psychosomatyczne bóle brzucha, kręgosłupa. Nie mogę wieczorem zasnąć,
      bo albo kiepski humor i czarne myśli, albo na starcie mam dobry, chcę zbliżenia,
      dostaję kosza i znow nie mogę spać. Ona mówi, że w ogóle nie myśli o seksie. Ani
      ze mną, ani z nikim innym, że ta dziedzina życia w tym momencie dla niej nie
      istnieje (przebudzenia są, dyktowane fazami księżyca, ale kilkudniowe).
      Boję się, że to ja przestalem na nią działać, że ona - choć pewnie mnie kocha -
      przebudziłaby się, gdyby pojawił się jakiś "prawdziwy facet".
      Jestem gó**o wart. Nie chcę żyć, a jednocześnie wiem, że zapewniam mojej
      rodzinie byt - ekonomiczny, alee przecież nie tylko. Bywam dla dzieci nieraz
      zbyt ostry, ale one mnie kochają, a je kocham je. Nie wyobrażam sobie życia bez
      nich, osobno... Ona czasami mowi, że jest zadowolona z naszego związku, że jest
      to dla niej trudny okres (gdy pytam, czy przypadkiem nie chce się rozwieźć). Za
      to wyjaśni mi, że to ja jeestem nieszczęśliwy w tym układzie, że "nie
      zawracałaby" mi du*y, gdyby wiedziała, że tak siądzie jej libido.
      Ja się z nią nie rozwiodę. To kobieta mojego życia. Poza tym - gdybyśmy się
      kiedyś rozstali, nie przeżyłbym, gdyby miała innego faceta.
      Dawno temu byłem z kimś krótko żonaty. Tamta odeszła do innego.... Drugi raz nie
      przeżyłbym takiego bólu. Nie chciałbym go przeżywać. Wolałbym odejść, zanim coś
      takiego się zdarzy.
      A na co dzień wyglądam na normalnego i zdrowego faceta. Potrafię pożartować w
      towarzystwie, w pracy jestem chyba dość lubiany.
      Jak wyjść z tego impasu? Jakie prochy łyknąć? Tylko żeby nie powodowały
      chemicznej kastracji...
      • 35.a Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 12:44
        Jak dużo tu fajnie piszących facetów...

        Zmuś ją do czytania sobotnich Wysokich Obcasów (będziesz miał
        w domu żonę feministkę, żonę wyzwoloną) i na siłę wyrzuć
        ją z domu big_grin Trudno mieć ochotę na seks (ona), gdy przestało ją
        życie kręcić. A jest cholernie ciekawe.

        Życie uczy, że w istocie poznanie innego faceta może rozbudzić.
        Niewykluczone, że miałaby później ochotę i na Ciebie, i na seks.
        Zresztą, ja nie wiem, ja dziś sprzątam i myśli mam przyziemne smile
        • sad-man Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 12:59
          Jesteśmy zbyt na prawo, by czytać GW smile. Co nie przeszkadza w korzystaniu z
          forum G, czy poczty na G.
          Feministką nie jest, choć to mądra babka. Wyrzucam ją często, a ona nie che
          wyjść, mówi, że nie ma siły, nie ma dokąd. Wyrzucam - mówię, jedź na zakupy do
          Centrum handlowego (najbliższe - komunikacją - 1,5 h, a samochodem niestety nie
          chce jeździć).
          No właśnie - poznanie kogoś może ją rozbudzić. Piszesz, że niewykluczone, że
          miałaby potem ochotę na mnie. Po czym? Po poznaniu kogoś? Czy po czymś więcej?
          Średnia przyjemność czekać, że jakiś facet ją rozbudzi. "Niewykluczone" że dla
          mnie. Ku**a, ale to bolesne myśli!!!
          • 35.a Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 13:17
            Domyślam się.
            Obcasy są inspirujące. Czasem. Choć ostatnio są mocno wulgarne.
            Ale to? I ta osóbka ma tylko 30 lat. Jestem pod wrażeniem.

            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5729513,O_czym_szczekaja_papugi.html
            Dokąd? Jeju, tysiące miejsc. Choćby samotnie do kina. Jeśli nie mieszkacie na prowincji (chyba jednak mieszkacie. W pole niech idzie i niech wróci za 3 godziny) Niech sobie idzie do psychoterapeuty.
            Albo Ty sobie idź (śmieję się, ale rady są szczere)

            Inny facet będzie po prostu...inny. Wiem, to może boleć. Niewykluczone, że myślami będzie przy Tobie. I że będzie, ten
            przypadkowy facet, posuwał ją jak ostatni łamaga. Pociąga, niestety
            niestety, inność. I wcale nie życzę Ci tego. Tfu tfu. Komunałami
            ostatnio lecę, ale związek to podobno rozstania i powroty.

            Życie często boli, wiesz?

            [OK. Spadam. Monopolizuję ostatnio forum]
            • sad-man Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 13:35
              Kto powiedział, że ma 30 lat? nie ma tyle, ja tego nie napisalem.

              > Inny facet będzie po prostu...inny. Wiem, to może boleć. Niewykluczone, że myśl
              > ami będzie przy Tobie. I że będzie, ten
              > przypadkowy facet, posuwał ją jak ostatni łamaga. Pociąga, niestety
              > niestety, inność. I wcale nie życzę Ci tego.

              Widzę, że Obcsy wulgarne, chyba za dużo to czytasz.... "posuwał jak ostatni
              łamaga". Co to za język? No sorry...
              Ja pie**olę, żeby myślami była wtedy przy mnie!!! Co Ty wypisujesz? To ja chyba
              jednak nie nadaję się do życia. Na pewno nie takiego. Jak ona ma to robić z kimś
              innym, to już może do mnie nie wracać.
              Ja dziękuję za taką feministkę. Tfu... zawsze trzymałem się od takich z daleka.
              Może jednak powinienem był nie hamować dzisiaj, jeśli prawdą jest to, co piszesz!!!
              • 35.a :-D 01.10.08, 13:44
                Wbrew pozorom jestem bardzo kulturalną osobą (tak), jakkolwiek inną
                sprawą jest, co mi w głowie/duszy gra.
                Jak mam pisać. Spółkował, współżył, kopulował są obrzydliwe. Język
                tym lepszy, im barwniejszy.
                Feministka, czyli człowiek. Ani lewicowy, ani prawicowy, jeśli o to
                Tobie biega. Ale nie apolityczny, bo to socjologicznie niemożliwe.
                Jeśli macie chłód, to ją k... zerżnij na stole, w windzie, nie ma windy?
                weź ją (o, dobre słowo) przy pierwszym lepszym drzewie, ale
                nie w szkółce leśnej, bo wylądujecie na ziemi. Zimno.

                Kurczę, jak mam pisać o seksie? W ogóle nie pisać? To i wykluczmy
                pisanie o jedzeniu.

                Wróć do domu trolejbusem autobusem, nie chcę mieć nikogo na sumieniu.


                Ty, to prowokacja, co?
                • sad-man Re: :-D 01.10.08, 13:56
                  35.a napisała:
                  > Wbrew pozorom jestem bardzo kulturalną osobą (tak), jakkolwiek inną
                  > sprawą jest, co mi w głowie/duszy gra.
                  > Jak mam pisać. Spółkował, współżył, kopulował są obrzydliwe. Język
                  > tym lepszy, im barwniejszy.
                  Pisząc o seksie, wolę eufemizmy, szczególnie, gdy może to kogoś dotknął. Wiesz,
                  jak się czyta tekst "posuwał twoją żonę"? Ręce zaciskają się w pięści...

                  > Feministka, czyli człowiek. Ani lewicowy, ani prawicowy, jeśli o to
                  > Tobie biega. Ale nie apolityczny, bo to socjologicznie niemożliwe.
                  Feministka, czyli człowiek lewicowy. Tyle, że teraz się kategorie polityczne
                  pomieszały, a wg definicji - lewicowy.

                  > Jeśli macie chłód, to ją k... zerżnij na stole, w windzie, nie ma windy?
                  > weź ją (o, dobre słowo) przy pierwszym lepszym drzewie, ale
                  > nie w szkółce leśnej, bo wylądujecie na ziemi. Zimno.
                  Próbowałem tego wink. Kończyło się bardzo źle i wychodziło na to, że nie potrafię
                  nad sobą zapanować i zachowuję się jak jaskiniowiec. Poza tym zawsze w tle
                  pytanie, nawet jeśli niewypowiedziane: "czy myliśmy się w ciągu ostatnich kilku
                  godzin?", nie wystarczy więc, że zadbama zawczasu o własną higienę.

                  > Wróć do domu trolejbusem autobusem, nie chcę mieć nikogo na sumieniu.
                  Nic sobie dziś nie zrobię. Ale prowokacja to nie jest. Niestety.

                  Natomiast naprawdę obawiam się, że ktoś trzeci mógłby ją obudzić. Nie
                  podejrzewam ją, by miała takie plany, nie podejrzewam, by to obudzenie zaraz
                  musiała skonsumować, ale nie mogę tego przetrawić. Wypala mi to dziurę na wylot
                  w głowie, a może w sercu... W każdym razie boli.
                  • 35.a Re: :-D 01.10.08, 14:23
                    sad-man napisał:

                    > 35.a napisała:
                    > Wiesz, jak się czyta tekst "posuwał twoją żonę"? Ręce zaciskają się w pięści...

                    Nie wiem. Może pojechałam sobie za mocno. Przepraszam. Dwa: atawistyczne "ona
                    jest moja"? Każdy jest wolny...Prawda?

                    > Feministka, czyli człowiek lewicowy. Tyle, że teraz się kategorie
                    > polityczne pomieszały, a wg definicji - lewicowy.

                    Nie jestem w żadnej ze znanych lewicowych organizacji, tej
                    która grupuje feministki też nie.
                    Można powrzucać ludzi do szuflad, ale - powiedz - po co?
                    Bez sensu jest jakakolwiek z kimkolwiek rozmowa z poziomu "etykietka". Może,
                    dodam ostrożnie, porzućmy uprzedzenia?

                    (...)

                    Smutna konstatacja: człowiek, który dba o higienę czasem jednak
                    czuje impulsy, które skazują go na miano troglodyty.

                    [a ja nie jestem seksuologiem...]

                    Nie wygłupiaj się i uważaj na siebie.
                    • sad-man Re: :-D 01.10.08, 14:35
                      każdy wie, że określenie "ona jest moja" jest równoznaczne z myśleniem w
                      kategoriach przynależności do siebie - wzajemnej - a więc i wierności
                      A atawizm to jest, bo nikt nie chce wychowywać kukułki. Nie widzę w tym nic
                      złego. Przecież ona nie jest moja tak, jak książka czy krowa wink

                      OK. odpuśćmy etykietki, choć nie organizacja czyni... też do niczego nie należę.
                      Etykiety są po to, by porządkować wiedzę o świecie i ludziach.

                      Dla mnie feminizm to antytradycyjność, stąd lewica.

                      Miałem na myśli to, że jak przypuszczę atak, zostaję zbesztany jako cham i
                      prostak. Kilka razy próbowałem, tak niby zdominować, podporządkować, wziąć, bez
                      chamstwa czy "gwaltu", ale odzew był agresywny, niemiły...

                      Będę uważał. Moją "polisą" są moje 3 kobiety. Dla nich chcę żyć.
                      • 35.a Sandman, 03.10.08, 13:13
                        i co było dalej?
                  • zgaga74 Re: :-D 01.10.08, 14:30
                    sad-man, czego chcesz? trójkata? nie sądzę. ty ja obudź!! rozmawiaj, słuchaj, czego chce, dlaczego tak jest...albo porwij na jakąś romantyczna kolację czy inny miły wieczorek. nie zastanawiaj sie, nie rój sobie głupot w głowie, dzialaj! życze wszystkiego dobrego.
                    • sad-man Re: :-D 01.10.08, 14:45
                      trójkąt nie - bo niezależnie od konfiguracji ktoś by kogoś zradził smile. nie
                      interesuje mnie to!
                      ależ ja robię takie akcje, choć to nie jest łatwe z braku rodziny na miejscu,
                      której można by wlepić dzieci... a i opiekunki nie wytrzymują z naszymi potworami...
                      Tak zupełnie sami, to spędziliśmy noc 2 razy w ciągu 7 lat.
                      Żebyś ty wiedziała, ile ja już kombinacji wymyśliłem!
                      • zgaga74 Re: :-D 01.10.08, 15:53
                        to chyba niemozliwe! 2 razy???? bujasz... a dzieciaki naprawdę potwory? na 1 raz opiekunka sie nie pozna...
                        słuchaj, a tak z innej beczki, może Twoja żona ma depresję? pomyslaleś o tym?
                        • sad-man Re: :-D 01.10.08, 16:15
                          Nie bujam - 2 noclegi bez dzieci. Chciałem teraz wykombinować wyjazd, ale jakieś
                          fatalne zbiegi okoliczności utrudniły sprawę, a teraz ona nie chce wyjeżdżać. Ja
                          chwilowo chyba też nie, bo zima (w nas).
                          Depresję chyba ma. Powiedziała, że weźmie się za nią, jak ja wezmę się za swoją.
                          A ja uważam, że moja wynika tylko z tej "zimy", bo gdy między nami gorąco, ja po
                          prostu kwitnę i energia mnie rozpiera. Od razu mam siły do pracy - w pracy i w
                          domu też.
          • lolinka2 Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 16:04
            sad-man, poznanie kogoś może ją rozbudzić i otworzyć - NA TEGO KOGOŚ.
            Nie na ciebie.

            A co do meritum, czy (takie moje swobodne przemyślenie) ty nie
            ujawniasz zbyt mocno swojej refleksyjnej strony w domu? Tj. w pracy
            do pożartowania itp, a w domu bardziej rozmemłany, co żonę
            potencjalnie obciąża psychicznie...? To jedna z teorii... Inna:
            afektywni się przyciągają. Również nieświadomie. Czy żona aby
            depresji nie ma?

            pzdr.
            • sad-man Re: Depresja a myśli samobójcze 01.10.08, 16:13
              wiem, że NA KOGOŚ się może otworzyć, dlatergo się wkurzylem na "a.35"
              takiego otwarcia to ja nie potrzebuję!!!
              Obie Twoje teorie mają w sobie sporo prawdy!
              • zgaga74 do sad-man 01.10.08, 16:21
                chłopie, po kazdej zimie przychodzi wiosna... wiem,że trudno rozniecac ogień w pojedynkę, ale może zona ma doła, bo widzi, ze tobie sie nie chce? nie wiem, czy dobrze kumam?
                • sad-man Re: do sad-man 01.10.08, 16:34
                  ona ma doła, jako kura domowa, niby ochotniczka, ale jednak...
                  to ja mam doła, że jej się nie chce, jeśli mam być dosłowny
                  • zgaga74 Re: do sad-man 01.10.08, 17:05
                    bycie kura domową czy z wyboru, czy z koniecznosci, no nie oszukujmy sie, nie jest szczytem marzeń. ty pewnie harujesz na swoje stadko i wracasz póxno i na nic nie masz ochoty..a na jej głowie dzieci i cała chata? tez pewnie ma dość. i dzien po dniu taki sam. a na moze wyręcz ja w paru "babskich"zajeciach, może sie opłaci?
                    albo znajdźcie znajomych? nowych? co ja pisze, z dziecmi to pewnie juz tyle czasu nie ma...
                    • sad-man Re: do sad-man 01.10.08, 19:45
                      Ja sporo obowiązków domowych wykonuje - 99% zakupów, tzw. prace męskie
                      (mieszkamy w domu, wykańczamy, więc pracy jest sporo). Fakt, wracam nieraz
                      padnięty, ale w domu nie ma mnie od 9 do 18-19. Więc chyb w miarę.
                      Nowych znajomych tu nie widać. Ja znam wszystkich w okolicy. Niestety ci dość
                      mądrzy wyjechali do W-wy, a nam się wsi zachciało.
                      A... nie masz dzieci. Kochaneńka, z dziećmi, to nie masz wolnych nawet 5 minut,
                      dopóki nie zasną. Szczególnie nasze, wiecznie ze sobą walczące jak kot z mysza.
                      No i takiego towarzystwa z pogranicza ADHD zapraszać nikt nie chce, a i my się
                      stresujemy, żeby komuś czegoś nie znizczyły w domu, bo ani prośba ani groźba nie
                      skutkuje, taki mają w sobie dynamit.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka