alicja30
10.08.08, 22:40
Jestem "depresyjna" raczej niż "dwubiegunowa"(do tej pory 3 epizody
co kilka lat), ale mam problem więc może mi pomożecie...
Przez ostatnie 2,5 roku nie brałam leków. 1,5 roku temu urodziłam
dziecko i do tej pory było ok. Sprawy zaczęły się komplikować kilka
tygodni temu. Zauważyłam, że czasem widzę nieostro. Czułam też
dziwne drętwienie rąk i nóg. Tak jakby wszystkie mięśnie były
maksymalnie napięte. Okulistycznie wszystko ok, neurolog
stwierdził, że oko nie porusza sie płynnie, dał przekaz na tomograf.
Wynik był prawidłowy. W międzyczasie zaliczyłam 3 razy kilkugodzinne
osłabienia - nie miałam siły chodzić, z trudem ruszałam rękami i
mówiłam. Tak jakby każdy ruch wymagał ogromnego wysiłku. Czułam przy
tym, że słabsza jest lewa strona. Trafiłam do szpitala. Podejrzenie
guza mózgu lub sm. Zrobili mi przeróżne badania w tym rezonans.
Wszystko prawidłowe. Przyznałam się, że leczyłam się wcześniej na
depresję i że ostatnio miałam sporo stresu. Tłumaczyłam, że nastrój
mam dobry, radzę sobie w życiu, że nie czuję sie "depresyjnie".
Wypuścili mnie po 4 dniach, napisali nawracająca depresja i
kazali "cieszyć się życiem". Poczułam się jak idiotka.
Objawy nie ustąpiły. Wczoraj osłabienie dopadło mnie na spacerze.
Ledwie doprowadziłam dzieciaka w wózku do domu. Z trudem poruszałam
nogami. Wybieram się do psychiatry, ale wizytę mam dopiero na 19.
Zaczęłam brać seroxat (brałam kiedyś więc kazali wrócić do niego),
ale po 3 tygodniach od rozpoczęcia nie ma poprawy.
Nie wiem, co o tym myśleć. Szukać innej przyczyny czy to faktycznie
deprecha wraca w jakiejś dziwnej postaci?