Dodaj do ulubionych

moje żale

14.08.08, 18:09
Nie umiem zaakceptować siebie takiej, nieobecnej, żałosnej, bojącej się ludzi,
nieufnej. Nie byłam taka... Wokół było tyle ludzi, nie mogłam usiedzieć w
domu. W tym roku po raz pierwszy nie wyjechałam na wakacje. Wróciłam do pracy,
wytrzymałam trzy dni.
Nawet już nie jest mi wstyd. Czuję spokój i zobojętnienie. Nie ma znaczenia.
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: moje żale 14.08.08, 19:14
      Kochana moja Ka_an...Tak bardzo chciałabym Cię pocieszyć, tak bardzo...Mogę
      tylko jednym zdaniem: będzie lepiej, zobaczysz: będzie lepiej. Po burzy zawsze
      wychodzi słoneczko, zawsze...
      Jeśli Ci to coś pomoże: myślę o Tobie cieplutko codziennie.
      Wirtualne uściski Ci ślę. Lubisz chałwę? Mnie poprawia humorek choć na chwil kilka.
    • meggi_gi Re: moje żale 14.08.08, 23:24
      Moze zmień lekarza?Ja zaczęłam jeżdzic 100 kilometrów do wiekszego miasta do klinicysty.Myślę ze lekarz z praktyką w szpitalu ma większe doświadczenie i jest po prostu lepszy.Ja jestem zadowolona.Sa to większe koszty,musze sobie wiele odmawiac ale to przecież chodzi o zdrowie.Tak długo juz się niepotrzebnie męczysz...cos się musi w końcu zmienic na lepsze.Pozdrawiam Cię ciepło.
    • ka_an Re: moje żale 15.08.08, 10:58
      Nie wiem, co to było. Nie brałam nic nasennego. Napisałam w środku nocy do
      koleżanki sms, że nauczyłam się latać, komentarz do bloga, że litery wyszły poza
      ekran... Rano myślałam, że to tylko sen. A to wszystko prawda.
      Tak strasznie się boję...
      • poetkam Re: moje żale 15.08.08, 11:07
        Dziewczyno, możesz zadzwonić do swojego lekarza teraz przez długi weekend? Do
        poniedziałku strasznie daleko...
        Nie chcę się wymądrzać, bo tego nie znoszę..., ale czy nie bierzesz za dużo
        leków? Coś tu jest w każdym razie nie tak z tymi lekami...
        Martwię się o Ciebie...Nic więcej mądrego nie napiszę, jestem bezsilna.
        Na pocieszenie: czuję się jak rozdygotany nerwicowiec, na dodatek z napadem
        złości...
        • ka_an Re: moje żale 15.08.08, 11:15
          Moja lekarka jest na urlopie. Mogę do niej pójść dopiero 1 września.
          To, że biorę za dużo leków to fakt. Ale z 1 od wczoraj nie biorę już a z 2
          powoli schodzę. Nie wiem, czy to efekt ich odstawienia, czy nowego leku.
          • i_am_the_army Re: moje żale 15.08.08, 11:23
            Pewnie i to, i to... plus choroba...
            Mieszanka wybuchowa...
            Przeczekać. Tylko jak?
            • mea-22 Re: moje żale 15.08.08, 16:26
              Ja sie nie bede wymadrzac za bardzo, bo za malo sie znam na
              reakcjach na leki..jedynie patrzac na swoje doswiadczenia...zmiana
              lekow moze rzeczywiscie miec duzy wplyw na czlowieka..na emocje i na
              fizyczne samopoczucie...ja obecnie biore w kratke i zauwazylam ze
              jak biore to robie sie tak nabuzowana, wrecz agresywna w srodku,
              zreszta daje sie to we znaki innym...ale po poprzednich tabletach
              (wzmocnionej dawce) o malo co a nie bylabym druga Spiaca Krolewna
              (hmmmm do krolewny mi troche brakuje...haha)...
              a mam takie male pytanie do ka_an Jakbys sie teraz czula jakbys
              sie nagle zakochala? tylko nie mow nie ma takiej mozliwosci, jak?
              itd...po prostu wyobraz sobie taka sytuacje...zmieniloby to Twoje
              samopoczucie...potrafisz jeszcze pozytywnie myslec?
              • i_am_the_army Re: moje żale 15.08.08, 17:54
                Mea, tylko nie weź tego do siebie, tak się tylko wtrącę niewinnie:
                gdyby mnie w potwornej depresji ktoś spytał jak bym się czuła gdybym się zakochała to bym tego kogoś chyba zabiła wink
                Ale ja to mutant podobno jestem, więc proszę się nie sugerowaćtongue_out
                • mea-22 Do Armii!!! 15.08.08, 18:42
                  Armio! Wcale sie nie obrazilam ...rozbawilam...na serio!!!..no bo
                  biorac i taka opcje pod uwage ze chcialabys mnie lub kogokolwiek w
                  takim momencie zabic to....czy to nie znaczy ze Twoja reakcja jest
                  tak gwaltowna, burzy Ci krew w zylach lub co kto tam woli i zmusza i
                  ZMUSZA(nawet gdy sie nie chce, bo niby przybity czlowiek w depresji)
                  do REAKCJI...a toz to nic innego jak poczatek wychodzenia z
                  depresji.... w ktorakolwiek strone ale zawsze to lepsze niz nic....
                  co myslisz o takiej teorii?
                  • i_am_the_army Re: Do Armii!!! 15.08.08, 18:56
                    hehe myślę, że teoria jest ok, ale sprawdzałaby się tylko w przypadku osób, które przechodzą depresję z całkowitą rezygnacją i zahamowaniem, czyli nie u mnie wink
                    ja własnie w depresji jestem strasznie drażliwa, depresyjna rozpacz wywołuje u mnie często wręcz nadmiar reakcji wink
                    no chyba że mnie lęk przyhamuje, co u mnie niezwykle częste... no ale wtedy żadne takie odhamowania i tak nie pomogą wink

                    trzeba też uważać, by kogoś czymś takim nie dobić, bo myślę, że temat miłości to w depresji dla większości dość czuły temat,może przynieść więcej szkody niż pożytku...
                    • maciusiko Re: Do Armii!!! 15.08.08, 21:49
                      Przechodząc ciężką deprechę spojrzałabym jedynie beznamiętnie na pytającego,
                      a w lżejszym stanie, z wrodzonym pesymizmem odpowiedziałabym, że nie wierzę, by
                      mi się jeszcze miłość w życiu przydarzyła...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka