35.a
04.09.08, 11:29
Mogę, mogę? Grafomaniak we mnie się domaga : ) Po przeczytaniu lub
nie można skasować.
* umawiam się od dłuższego czasu z kolegą informatycznym na naprawę
notebooka cóż za wyszukana nazwa, ale bardziej mi się podoba niż
taki laptop. no i piszę wczoraj do niego formułując zgrabnego esemesa
bo innych nie potrafię : ) że stawimy się we dwóch, ja i moje zepsute
srebrne pudełko opakowane w czerwoną reklamówkę z szałowym napisem
Travel Value&Duty Free bo posiadana pożyczona torba miała za mały
rozmiar, a ja lubię duże rozmiary, więc stawimy się tu i tu.
Nie doceniając całkiem faktu, że o 7:00 to ja się zrywam nigdy
odpisuje, że może weźmie pudełko do siebie do domu na jeden dzień.
Jeszcze nie wie, że w moim laptopie moc prywatności i ja to nawet
z nim śpię ; ) Zapraszam go więc do domu. Kuszę swoim towarzystwem
etc. A on mi, że głos ćwiczy, że ma lekcję śpiewu (Eunuch, pomyślałam
szybko i niesprawiedliwie) Co myślicie w takich przypadkach? Bo
lojalnie mu dałam znać Śpiewaj sobie, poradzę sobie sama. I zaczęło
się wydzwanianie. Notebook nocą cudownie się zreanimował... I tu
jest problem, bo nie wiem jak. Postanowiłam pomocy dla niego pomocy
poszukać wszędzie, ale już nigdy u zajętego kolegi R. Poczucie
własnej wartości cudownie się pojawiło, cieszę się, wiecie?
Kalifornijskie wino Sutter Home rocznik 2003 wypiję sama, a R. poczuł
i wczoraj, i dziś, jak to jest, gdy się dzwoni a po drugiej stronie cisza.
Kolega R. wykreślony z życia. Ciekawe, czy ma dobry głos? : ))
* koleżance B. odpowiadam, że wcale nie pragnę, ale idę dziś do
pracy, ale na 7 godz. To już jest przyzwoicie z niecałymi 5-6 w
sierpniu
* obserwuję, jak ładnie ziarninuje się skóra na przedramionach,
opalenizna się wyrównuje, a skóra leczy. I myślę sobie, jak mało
ludzie mają taktu, miast zainteresować się skąd wracam i jak ładnie
jestem opalona usłyszałam dwukrotnie ALE SIĘ ZJARAŁAŚ.
Cóż za subtelność. ostatecznie nie mówię BLADA JESTEŚ JAK...jak
nie wiem co : )
* na wakacjach w Bg sprawdzałam, czy potrafię uwieść na brązowo
opalonego pana w obcisłych kąpielówkach (oj, takie gacie i ich włożenie
dużo o panu mówią : ) i leżąc w białej sukience na leżaku
dokładnie po drugiej stronie basenu pocierałam stopą o stopę. Uśmiechał się. Ja też : )
To był przedostatni dzień, więc nie wiem, co było dalej.
* zastanawiam się, jak uwieść kolegę z pracy : ) przed wyjazdem
przeszliśmy przez wstępne rozpoznanie obiektu, wiem, że śmiesznie
się z nim/nam rozmawia. kolega wczoraj był napalony i był w niebieskiej koszuli.
sorry, opalony. gdy wróciłam, ukłonił się nisko składając dłonie wnętrzem
do siebie "Witam, W." (moje miasto). "Witam Warszawę G." : )
Przeszkadzam mu czasem w pracy, stojąc blisko, gdy rozmawia z klientem.
Uśmiecha się. Położę mu dziś dłoń na ramieniu. Na ułamek sekundy. Mogę, mogę? : )
Wystarczy mi, jeśli powie: Chodźmy gdzieś po pracy.
Hipomanii nie mam, może powinnam zacząć pisać egzaltowanego bloga.
Rozpatrzę, ale ktoś musi napisać podanie.
Dzięki za dobrnięcie aż tu : )