05.12.08, 00:08
moj ojciec jest alkoholikiem a mama od tego lata ma rozpoznane CHAD, bylam z nia na wakacjach w stanie najostrzejszej manii (m.in. odganiala szatana), po powrocie uderzyla kolesia na dworcu i dzieki temu nie potrzebowalysmy z siostra jej pozwolenia na hospitalizacje. byla miesiac w Krakowie. czula sie dobrze, ale atmosfera w domu nigdy nie byla dobra a przez tate nawet po tabletkach widze ze nie jest dobrze... szczerze mowac to zaczyna mnie to wykanczac dosc mocno...
czasem zaczynam sie sama z nia klocic i potem mam straszne wyrzuty sumienia a ona płacze non-stop, nie wiem juz co mam robic, kazde moje slowo jest przez jedno lub drugie z rodzicow przekrecane i rozumiane jak wyrzut a ja tylko pragne by juz byl spokoj...
czasem zastanawiam sie czy juz sama nie jestem chora... albo conajmniej mocno uszkodzona... boje sie ze nie poznam nikogo wartosciowego i zostane z nimi, preraza mnie perspektywa zycia na ich dyktando a boje sie ze cos sobie nawzajem zrobia jak ich zostawie...
Obserwuj wątek
    • kynus777 Re: AA+CHAD=? 05.12.08, 09:55
      Nie chcę się wtrącać ale sugeruję żebyś się z mamą nie kłóciła. Ona
      musi mieć w kims wsparcie, a z tego co przeczytałem to w ojcu nie za
      bardzo może je znaleźć. Chadowcy to bardzo wrażliwe stworzenia dla
      mnie najgorsze jest jeśli w moim domu sie pieprzy. Jak z moją
      partnerką jest dobrze i jest duzo miłości to mi łatwiej. Wszędzie (
      w pracy, ze znajomymi) może sie pieprzyć ale w rodzinie musi byc ok
      inaczej wysiadam i tracę ochote do życia.
      A co do życia pod ich dyktando to kiedyś trzeba przeciąć pępowinę i
      pójsc na swoje. Kazdy ma swój wiek w którym to zrobi tylko nie
      trzeba czekać za długo.
      • matrioszka42 Re: AA+CHAD=? 05.12.08, 11:00
        Nie usprawiedliwiajmy wszystkiego chorobą. Nie możesz dać się pożreć przez sytuację. Masz prawo do własnego życia. Wspieraj mamę, ale nie własnym kosztem. A z tą wrażliwością chad-owców to takie trochę bajanie.
        • lolinka2 Re: AA+CHAD=? 05.12.08, 13:17
          dokładnie, droga autorko -będąc DDA masz poczucie odpowiedzialności
          przynajmniej za pół świata, poczucie wstydu rozbujane jak ego naszego
          prezydenta i jego brata bliźniaka razem wziętych i kompulsywną
          konieczność opiekowania się kimś i ratowania z bezustannych opresji.

          De facto: jesteś chora. Nie tylko tatuś i mamusia, ale ty też. A może
          - z twojego, obiektywnego, racjonalnego i egoistycznie zdrowego
          punktu widzenia - TY PRZEDE WSZYSTKIM.

          Jeśli chcesz mieć siłę pomóc jeszcze kiedykolwiek komukolwiek na
          świecie, pomóż najpierw sobie. Zaopiekuj się sobą, tą dziewczynką,
          która musiała szybko dorosnąć i podejmować twarde męskie decyzje od
          wczesnych lat. Tą, która musiała niańczyć własnych rodziców. Wyczyść
          się z ich problemów i zauważ własne. Zajmij się nimi, po kolei
          porozwiązuj, a wtedy będziesz miała siłę (taką prawdziwą, a nie
          wypalającą ciebie, bo kradzioną), żeby wspierać tych, którzy wsparcia
          potrzebują i godzą się je otrzymywać. Podkreślam to "godzą się", bo
          jeśli ktoś jest w nawet najbardziej opłakanej sytuacji, ale twierdzi
          że pomocy nie chce, nie weźmie, nie potrzebuje, to nie ma po co
          walczyć z wiatrakami i karmić wampira energetycznego. Wtedy należy
          ciężko westchnąć, fakt zaakceptować i wrócić do swojego gniazdka.

          Dużo siły życzę,
          lolinka (DDA, ChAD)
          • poetkam Re: AA+CHAD=? 05.12.08, 13:33
            Brawo, Lolinko! Nic dodać, nic ująć smile
            • corkamojejmatki Re: AA+CHAD=? 10.12.08, 20:50
              dziekuje wam za te slowa, poszlam na konsultacje do psychologa i troche mi rozjasnila sytuacje... ale wiem ze duzo pracy przede mna. nie moge jednak zostawic mamy... ostatnimi dniami zachowuje sie tak jak w czerwcu, przed wyjazdem. mysle ze z powodu nadchodzacych swiat, w ktorych nikt nie chce u nas w domu uczestniczyc ale nikt nie wie jak rozwiazac te sytuacje. ja osobiscie moglabym wyjechac na narty jesli byloby mnie stac i zapomniec o tradycjach urabiania sie przez caly dzien z potrawami by na koniec dania widziec pijanego ojca i splakana matke solidarnie lezacych na dwoch kanapach przed duzym telewizorem... nawet nie zalezy mi na prezentach-i tak zawsze robilam wszystkie, tylko zeby spokoj byl, tylko jak to osiagnac? ma ktos jakis pomysl na taka patowa sytuacje?
              • lolinka2 Re: AA+CHAD=? 10.12.08, 21:01
                oczywiście - wyjechać. I niech się gryzą sami. Im jest z tym
                baaardzooo dobrze. Gdyby tak nie było, zmieniliby coś. To jak z
                wrzodem na tyłku. Jak cię boli, to go załatwiasz. A dopóki czerpiesz
                z niego jakiekolwiek profity (tzw. głaski) to za anielkę jasną nie
                pozbędziesz się tego "wrzodu".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka