Dodaj do ulubionych

Zamartwianie się

05.01.09, 14:48
Kocham się martwić...Cholera, na okrągło! Skończy mi się jedno
zmartwienie, znajduję sobie natychmiast inne. Moja mama uważa, że ja
żyć nie mogę nie przejmując się byle czym.
Jak u Was jest z przejmowaniem się?
Ja muszę, no po prostu muszę. Non stop. Skończył mi się kłopot z
byłym mężem, teraz mam kłopot ze sprzedażą domu. Ale, żeby tylko z
tym! 1000 maleńkich innych problemów codziennie dowala mi się do
limitu zmartwień!
Jak sobie radzicie z zamartwianiem się?
Wykorkuję, czuję, że jestem przeładowana. Przez zamartwianie się
dopadają mnie paniczne lęki. Dołuję się. I kółko się zamyka.
Bezsens...
Obserwuj wątek
    • ka_an Re: Zamartwianie się 05.01.09, 15:20
      Też się martwię, głównie za innych.
      Nożesz ja przeklinać nie umiem, mam gdzieś tę wrażliwość!!!
    • vinci28 kazdy sie przejmuje 10.01.09, 11:27
      obojetnosc i niepokoj,czym sie przejmowac zycie jest za krotkie by tracic czas
      na zbedne mysli

      powodzenia
    • nowako-wa Re: Zamartwianie się 10.01.09, 14:06
      Odkąd zdecydowałam się odstawić leki i zaszłam w ciąże ( po 16
      latach przerwy)dziś 3 miesiąc powinnam sie zadręczać,że kompletnie
      oszalałam- wariatka chce mieć dziecko, w dodatku z powodu choroby
      zamknęłam jedną firmę, a jak dziecko przez zażywane leki urodzi się
      chore? Już na początku wyrzuciłam wszystkie te "podpowiedzi" z
      głowy, a wstawiłam własne: wszystko będzie dobrze, a jak będzie żle
      to się wtedy będę martwić, mam w końcu męża , starszego syna , na
      których mogę liczyć. Jeżeli będzie nawrót to przejdziemy to razem,
      co cię nie zabije to cię wzmocni.A może wszystko będzie OK...
      Zakładanie czarnego scenariusza nie wnosi nic dobrego , więc po co o
      tym mysle ?
      • lolinka2 Re: Zamartwianie się 10.01.09, 14:28
        3maj się nowako-wa, dla nas afektywnych kobitek ciąża to naprawdę
        błogosławiony okres - 80% przypadków remisji na ten czas.
        • nowako-wa Re: Zamartwianie się 10.01.09, 14:49
          Gdyby ktoś powiedział jeszcze rok temu o dziecku, powiedziałabym
          absolutnie, a dziś to moja nadzieja na normalne życie i codzienne
          obowiązki. Po zażywanych lekach pól roku problemu z okresem, a dziś
          już mamusia, to dla mnie cud po tylu latach dostąpić " zaszczytu"
          bycia znów mamą . I wiecie co ,zamierzam nie zmarnować żadnej danej
          mi chwili, aby dla choroby po prostu zabrakło miejsca...
          W końcu mam jakis cel w życiu i powód aby być zdrowa, bo dotąd
          uwazałam ,że mój limit na szczęsliwe życie się wyczerpał...
          Wszystkich zahcęcam do stawiania sobie wymagań , nawet tych
          trudnych , które wymagają od nas wyrzeczeń- tylko to co dużo
          kosztuje wysiłku ma prawdziwą wartość, czasem warto zaryzykować...
          Do tej decyzji " namówiła " mnie Matka Boża i pielgrzymki do
          Medjugorje.Zaufałam jej i mam taki spokój wewnętrzny jak nigdy dotąd.
          Zaufajcie najpierw sobie , a potem komuś lub czemuś w co wierzycie,
          bo wiara czyni cuda...
          • lolinka2 Re: Zamartwianie się 10.01.09, 15:06
            ale jakby co, to nie zapominaj o medycynie, OK?
            wiara wiarą, ale to w końcu Najwyższy dał ludziom umiejętność
            wykombinowania czym nasze neurotransmittery załatwić, żeby działały
            jak potrzeba. Bądź czujna. Zdruffka smile
            • nowako-wa Re: Zamartwianie się 11.01.09, 14:39
              W ciąży jestem niestety zdana tylko na wiarę , bo farmakolkgia nie
              wchodzi w grę , nie ryzykowałabym zdrowia dziecka...
              Po drugie od 8 miesięcy czuję się normalnie, tzn. nie zauważam u
              siebie innych symptomów, niż te z którymi nie borykałby się każdy
              przeciętny człowiek...
              Jestem narazie zdrowa, ale też pokorna wobec choroby...
              • lolinka2 Re: Zamartwianie się 11.01.09, 16:13
                ja mówię o "pociąży", w ciązy jedyną moją ekstrawagancją była 1
                tabletka relanium i 2 porcje hydroxyzyny (a 5 ml)... gdybym miała
                wziąć coś jeszcze, to chyba zdałabym się raczej na wąchanie skarpetek
                męża albo inną formę homeopatii...smile))

                Po ciąży może ci niestety dół wrócić, i to już na wylocie z sali
                porodowej (z autopsji). Uważaj, bądź czujna, jako i ufam jesteś... i
                pisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka