Dodaj do ulubionych

Metoda Berta Hellingera

18.02.09, 14:19
Mój ordynator lecząc mnie mówił tylko o synapsach i uwarunkowaniach
genetycznych, a co sądzicie o prawdziwych powodach wywołujących
chorobę ? Moim zdaniem leki może i leczą ale skutki, a nie przyczynę
CHAD. Kiedy nic mi nie pomagało skorzystałam z ustawienia rodzinnego
metodą Berta Herllingera. Żeby sie nad nią nie rozwodzić,
wspomnę ,iż polega na znalezieniu przyczyny choroby w problemach
rodzinnych.
Szczególnie "choroby" duszy są przejawem naszego dyskomfortu,
człowiek szczęsliwy i spełniony raczej rzadko zapada na tę chorobę ,
a jeżeli się to nawet przydarzy łatwiej mu z nią żyć.Mnie to
ustawienie bardzo pomogło zobaczyć ,że niepozałatwiane sprawy ,
które sie za mna ciągną , mój bunt, moja niemoc, dolewała oliwy do
ognia. Być może nie mogłam tak dalej żyć i mój mózg się zagotował.
Od kiedy zaczęłam nad sobą "pracować" tzn. dostrzegać ,że to nasze
myśli tworzą jakośc naszego życia i godzić się na to na co nie mam
wpływu nastała remisja, która narazie trwa.Zachęcam każdego do
literatury , która pomaga świadomie sterować swoim życiem. Nie
zawsze to się udaje, ale próbować warto.
Obserwuj wątek
    • audrey2 Re: Metoda Berta Hellingera 18.02.09, 15:27
      Cokolwiek by to nie bylo, szczerze sie ciesze, ze Ci pomoglo.
      Niemniej, moja prywtana opinia na temat pana Helingera -
      charyzmatyczny blazen. Do dzis nie potrafie uwierzyc, ze polska
      psychologia sie pod nim podpisuje (zdaje sie, ze glownie polska; na
      zachodzie o nim cicho). Bylam kiedys na spokaniu z nim, widzialam
      ustawienie, ktore prowadzil i przezylam szok. Banda krakowskich
      psychologów z zachwytem wspatrywala w czlowieka, który równie dobrze
      móglby byc przywódca sekty. Wyglaszal wyroki i zostawial ludzi z
      rozgrzebanymi emocjami. Poza tym nie miesci mi sie w glowie, jak
      mozna naprawic cos, co roslo w czlowieku przez lata w ciagu kilku
      minut.Zreszta, to dluzsza rozmowa.
      To jednak moja opinia na temat tego czlowieka i tej czesci
      psycholgów, którzy sie pod nim podpisuja. NIe znaczy to jednak
      absolutnie, ze potepniam Ciebie, poniewaz skorzystalas z tej metody.
      Poza tym, jak juz napisalam, cos Ci jednak pomoglo. Czy to jednak
      byl Helinger...? Nie wiem.
      • beatrix-kiddo Re: Metoda Berta Hellingera 18.02.09, 19:21
        Podpisuję się pod dziewczynami. Dałam się kiedyś na to namówić, uczestniczyłam w
        dwudniowej sesji, raz jako uczestniczka ustawień, a raz jako "ustawiana" i
        powiem krótko - hochsztaplerstwo i pic na wodę. Jeśli na kogoś działa, to IMHO
        na zasadzie placebo. No ale jeśli Tobie pomogło, to tylko się cieszyć.
    • awanturka Re: Metoda Berta Hellingera 18.02.09, 15:58
      O metodzie ustawień rodzinnych Berta Hellingera myślę jak najgorzej i uważam za totalne szamaństwo nie poparte żadnymi podstawami naukowymi (sam Hellinger nie ma nawet wykształcenia psychologicznego!).

      Niektórzy twierdzą, że jego metoda ma coś wspólnego z okultyzmem (uważam, że takie stwierdzenie to jednak przesada). Na stronach katolickich można znaleść opisy zniewoleń i wręcz opętań u ludzi "leczonych" tą metodą (osobiście na te opisy zapatruję się dość sceptycznie). Na stronach Polskiego Towarzystwa Psychologicznego znalazłam zdanie, że żaden szanujący się psychoterapeuta nie będzie polecał tej metody.

      Niestety praktyka jest inna. Na ustawienia rodzinne terapeutka z ośrodka interwencji kryzysowej namówiła moją sąsiadkę. Dziewczyna zapłaciła za to dwa razy po 500 zł (a jest bezrobotna jak a mąż na rencie i w trójkę, z dzieckiem mają 1000 zł miesięcznie!) i po tych ustawieniach "rozhuśtało" ją bardzo (choruje na zaburzenia schizoafektywne).

      Dobrze, że Tobie chociaż pomogło. Wiem, że człowiek chorujący na CHAD chwyta się różnych metod żeby sobie pomóc, ale ja na ustawienia rodzinne w życiu bym się nie zdecydowała.
    • awanturka Re: Metoda Berta Hellingera 18.02.09, 16:05
      Co do powodów choroby to jest ona przedewszystkim uwarunkowana genetycznie i to udowodniono ponad wszelką wątpliwość.

      Przewlekły stres może pogarszać przebieg tej choroby ale nie on jest jej przyczyną. Ale oczywiście ważne jest by unikać przewlekłego stresu, który wywołują między innymi nie rozwiązane problemy z przeszłości, wewnętrzne konflikty, nieprawidłowe wzorce myślowe itp. Tak, że pracą nad własnymi myślami i emocjami, zrozumieniem siebie i swoich przeżyć można wpłynąć na przebieg choroby, ale to nas niestety nie uzdrowi.
      • nowako-wa Re: Metoda Berta Hellingera 18.02.09, 21:05
        To nie tak do końca pomogło, raczej uzmysłowiło mi złożonośc
        problemu,że być może za mojego dziadka, który się powiesił i
        przeklął inną rodzinę przyszło mnie trochę odpokutować - i nawet
        zgadzało by się z podejściem medycyny, bo to obciążenie genetyczne...
        A konia z rzędem temu kto jest w stanie stwierdzić co mi pomogło,
        napewno nie leki , bo je nie zażywam od pół roku.Skoro Bóg działał i
        działa cuda, a przykładów udokumentowanych medycznie jest kupa, to
        dlaczego mam nie wierzyć ,że zaliczam się do tego wąskiego grona?
        Pytałam o Hellingera raczej pod kątem możliwosci
        pozafarmakologicznej, które są pomocne w walce z chorobą.Może
        wypływa to z mojej religijności, ale większośc osób na forum
        podziela zdanie mojego ordynatora- on wierzy we wszystko co można
        dotknąc i zbadać, resztę uważając za szkodliwa filozofię. A co z
        całym światem pozamaterialnym, skoro nie można udowodnić jego
        istnienia, czy można zaprzeczyć w jego istnienie?????
        Metoda Herllingera jest o tyle ciekawa ,że podejmuje temat wpływu
        tego świata, którego nie umiemy istnienia udowodnić.
        • awanturka Re: Metoda Berta Hellingera 18.02.09, 21:25
          nowako-wa napisała:

          > Metoda Herllingera jest o tyle ciekawa ,że podejmuje temat wpływu
          > tego świata, którego nie umiemy istnienia udowodnić.

          I właśnie dlatego nie jest to metoda naukowa tylko szamaństwo. Choroba należy do porządku tego świata i metodanmi tego świata należy ją leczyć. Takie jest przynajmniej moje zdanie.

          Co do świata niematerialnego (o ile w ogóle można mówić o istnieniu tego co z samej definicji jest niesprawdzalne) to z punktu widzenia chrześcijaństwa próby nawiązania kontaktu z "tamtym światem" to okultyzm i są grzechem.

          Co do pozafarmakologicznego leczenia to są duże możliwości (zweryfikowane, sprawdzone naukowo). na przykład terapia poznawcza. Sprawdzono, że w lekkiej i umiarkowanej depresji przynosi efekty zbliżone do leczenia farmakologicznego. Mniej spektakularne, ale również mierzalne metodami naukowymi przynosi terapia behawioralna. Najlepsze poznawczo-behawioralna.

          Natomiast wszelkie formy psychoterapi wywodzące się jakoś tam z psychoanalizy (np. terapia psychodynamiczna) są w CHAD raczej nie wskazane (za to dobre dla nerwicowców) bo zanadto "grzebią" w psychice, w przeszłości, wywołują silne emocje i mogą się przyczynić do zaostrzenia choroby.

          • 36.a Re: Metoda Berta Hellingera 19.02.09, 14:06
            Awanturko, co konkretnie na Ciebie zadziałało? Pytam życzliwie, bo
            ostatnio czytałam że nic... Serio nic-nic? Mnie posłużyła psychoanaliza lacanowska,
            nie tyle pomogła na ChAD, ale wyprowadziła ze stu fobii smile I jest to metoda
            niefalsyfikowalna, nie ma żadnej porządnej katedry psychoanalizy na chocby
            jednym polskim uniwersytecie. Szkoda. I jednak działa, ta analiza, choć badania
            temu przeczą. A może badanymi są ludzie, którzy po roku machnęli
            na siebie ręką i przestali chodzić. Who knows.
            A o Hellingerze powtarzać się nie będę, też myślę, że szarlatan.
            Jesli komuś pomógł - OK.
            • awanturka Re: Metoda Berta Hellingera 19.02.09, 14:24
              Przeszłam trzy psychoterapie grupowe (w ty m jedną 5 miesięczną w ośrodku zamkniętym) i lata całe terapii indywidualnej.

              I dało mi to dużo, bardzo dużo. Poznałam siebie, zmieniłam swoje wzorce myślowe, nabyłam zdolności interpersonalne, które bardzo przydają się w kontaktach z ludźmi, nauczyłam się (no, może nie do końca) jak radzić sobie ze stresem i frustracją itp. itd.

              To wszystko jest bardzo dużo, ale jak widać nie wystarcza aby nie mieć nawrotów i utrzymać stałą remisję. Moje doświadczenie uczy, że skuteczność psychoterapia w naszym schorzeniu jest ograniczone.

              Inna sprawa, że może moja choroba miałaby jeszcze gorszy przebieg gdyby nie psychoterapia? Kto to może wiedzieć...
              • 36.a Re: Metoda Berta Hellingera 19.02.09, 14:47
                Masz rację, ujęłabym to - pozwola brać życie garściami, gdy jest remisja.
                Al prawdą jest też to, o czym kiedys pisała beatrix - są ludzie mający ChAD bardziej reaktywnie. Ja raczej też. Za mocno reaguję
                na życie, ściślej na to, co mi się wydarza. Na zdarzenia ode mnie
                mało zależne. Radość za mocna, smutek też. Czyli jednak podłoże
                biologiczne? sad
                • lolinka2 Re: Metoda Berta Hellingera 21.02.09, 17:52
                  i u tych "mających ChAD bardziej reaktywnie" po dogłębnej analizie na
                  ogół rozpoznaje się osobowość pogranicza (borderline).

                  To jest właśnie jeden z czynników diagnostyki różnicowej ChAD i
                  borderline - ta reaktywność, oprócz oczywiście całej masy swoistych
                  objawów zaburzenia osobowości różnicujących je od choroby
                  biologicznej jaką jest ChAD.
                  • 36.a Re: Metoda Berta Hellingera 21.02.09, 19:15
                    nie jestem "borderem" i mam nadzieję, że nie będę miec do czynienia
                    z osobami z border line (przepraszam, jesli sa tu takowe).

                    pytałam o to swoją lekarz: wykluczyła.
                    • 36.a sobie poczytałam: 21.02.09, 19:35
                      pl.wikipedia.org/wiki/Osobowość_borderline
                      pierwszy sznurek z brzegu.
                      ani alkohol, ani substancje psychoaktywne - nie ciągnie mnie,
                      do sekt też mnie nie ciągnie smile boję się takich osób, bo są
                      naprawdę "stuknięte" smile Uczucia pustki tez nie odczuwam. I dobrze.
                    • lolinka2 Re: Metoda Berta Hellingera 21.02.09, 19:49
                      36.a napisała:

                      > nie jestem "borderem"

                      AMEN
                      • 36.a = 21.02.09, 19:56
                        niech tak się stanie? NIE CHCĘ big_grin
                        koniec?

                        nie biorę antydepa i mało rozumiem smile

                        obserwuję z daleka czyjś związek z borderem. zostawiłabym tego
                        bordera już z 8 razy. ale osoba kocha. NEVER.
                        • lolinka2 Re: = 21.02.09, 21:38
                          Amen ma kilka znaczeń, jedno z nich to "tak, to prawda"
                          • 36.a Ujjjjj... 21.02.09, 22:17
                            wiem od dawna, że wolę Cię omijać szerokim łukiem.
                            całusek.
    • xsenia Re: Metoda Berta Hellingera 22.02.09, 13:11
      > Mój ordynator lecząc mnie mówił tylko o synapsach i
      uwarunkowaniach
      > genetycznych, a co sądzicie o prawdziwych powodach wywołujących
      > chorobę

      sądzimy, że są to prawdziwe powody wywołujące chorobę
      • nowako-wa Re: Metoda Berta Hellingera 23.02.09, 10:20
        Z chorobą jest jak z pytaniem : co było pierwsze - jajko , czy kura?
        Czym są spowodowane "uszkodzenia" w funkcjonowaniu mózgu? Mózg jest
        dla nas nadal wielką zagadką. Co sądzicie o ćwiczeniach duchowych,
        medytacji, dzięki czemu ludzie osiągają nadludzkie wyniki? A co z
        przypadkami , kiedy mogą latami nieprzyjmować pokarmów? Przykładów ,
        kiedy nasza logika wysiada jest wiele. Wiem tylko tyle , co
        awanturka. Jej praca nad sobą pozwala lepiej znosić chorobę. Dla
        mnie myślenie ,że mam jednak na nią wpływ i mogę ogarniać moje
        emocje daje pozytywne rezultaty. I nikt mnie nie zapewni na ile moje
        dobre samopoczucie jest efektem remisji , a na ile mojej własnej
        pracy nad swoja podświadomoscią. TO NASZE MYŚLI KSZTAŁTUJĄ NASZE
        ŻYCIE. Mój brat parę lat temu się wykończył, bo się poddał-
        uwierzył ,że jego życie to klęska, nie podjął walki. Pomimo iz
        wiediał ,że alkohol potęgował jego objawy psychiczne, zalewał się
        nim. Co musiała przecierpieć z nim moja mama, zanim się "
        unicestwił"... Nawet z cierpienia idzie czerpać siłę- człowiek sam
        dla siebie jest największym zagrożeniem, ale też lekarstwem.
        Każdy wierzy w to co chce, życzę każdemu takiej wiary ,która pomaga,
        a nie dołuje...
        • awanturka Re: Metoda Berta Hellingera 23.02.09, 21:40
          Badania nad bliźniętami jednojajowymi adoptowanymi do różnych rodzin (aby wykluczyć wpływ środowiska w jakim wychowuje się dziecko) dowiodły niezbicie, że ta choroba jest uwarunkowana genetycznie. I takie są fakty. Ale wpłynąć w jakimś tam zakresiena jej przebieg jakoś tam można zmniejszając poziom stresu (szczególnie tego przewlekłego). I nawet jeżeli miałoby to przebieg choroby poprawić o parę procent to warto! Jednak co nieco (chociaż w moim przypadku wydaje mi się, że nie tak wiele)zależy od nas. I właśnie z tego "co nieco" trzeba zrobić jak najlepszy użytek.

          No i tutaj jest pole do pole do popisu dla różnych technik stricte psychologicznych i innych. Można próbować wszystkiego poza technikami polegającymi tych, które budzą bardzo silne emocje.

          awanturka
    • tlenoterapia Re: Metoda Berta Hellingera 26.02.09, 00:49

      Teoria tej metody uzmyslowila mi jak pewien problem (brak
      przeplywu emocji/autyzm)przenosi sie z pokolenia na pokolenie w
      mojej rodzinie...do jakich groteskowych form zachowania
      doprowadzaja w koncu zajscia z odleglej przeszlosci.Odpowiedz kto
      jaki byl i jak oddzialywal na potomnych ,to nie spirytyzm tylko
      domino przyczyn i skutkow.I jesli metoda daje do myslenia i lepszy
      wglad w swoje emocje i zachowania to juz spelnia dobra role.

      Poznalam chlopaka ktory przez ustawienia zmienil calkowicie swoja
      relacje z matka,zrozumial cos czego by nie poja bez tej metody.

      Wyzdrowiec jednak to nie to samo, co zrozumiec i zmienic zachowanie.

      Latwiej jest zracjonalizowac to co sie dzieje z nasza psychika
      mowiac ,ze mam remisje bo...terapia pomogla,albo ze poziom
      serotoniny sie wyrownal ,czy ze mam depresje bo jestem uboga i nie
      mam domu ,niz przyznac ,ze sie nie rozumie czemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka