Bycie z chorym na CHAD

15.06.09, 11:42
Kochani...to mój debiut na tym forum ale życie pokazuje,że będę tu
gościła częściej.Mój chłopak właśnie został zdiagnozowany na CHAD.Po
konsultacjach z lekarzem psychiatrą oraz psychologiem klinicznym
wiem, choć nie od podszewki-z czym przyjdzie mi się
zmierzyć.Podjęłam decyzję-nie iwem, jak długo terminową ale to mój
wybór.Jest cięzko.Natomiast nie wyobrażam sobie już życia bez tego
człowieka.Kiedy stan manii mija jest po prostu ciepłym, pomysłowym
facetem, dla którego jestem jedyna.Depresyjność przechodzi
łagodnie.Czasem po prostu słucham Go, bynajmniej się
staram.Najbardziej boli mnie to, jak ciągle słyszę od otoczenia,
które nawet trudu nie zada sobie by choć literacko zaznajomić się z
chorobą-że będzie źle,że to wyrok.To faktycznie zabiera zawsze
trochę sił.A ja kocham spokojnie.Bo mam świadomość,że tak muszę.
    • bonus1985 Re: Bycie z chorym na CHAD 15.06.09, 19:10
      eee no to jesli to wszystko u niego łagodnie przebiega to nie masz sie czym
      martwic, tylko pilnuj zeby sie regularnie serwisowal i swirologa i bral
      dropsy... a wszystko bedzie jak w zwyklym zwiazku. Powodzenia wink
      • karolaja2271 Re: Bycie z chorym na CHAD 15.06.09, 20:56
        Dzięi!Pojęcia nie masz, jak czasami potrzeba zwykłego"kurczę, a może
        bedzie dobrze".W końcu mam świadomość, tego, z czym mam się
        liczyć....więc dlaczego dodatkowo meczyć mnie czarnowidztwemwink
    • nieuczek Re: Bycie z chorym na CHAD 15.06.09, 21:55
      doskonale Cię rozumiem bo znalazłam się w podobnej sytuacji
      zakochałam się w człowieku , który okazałao się że jest chory ,
      zresztą sam mi to powiedział, i nagle świat mi zawirował, jest mi
      bardzo bliski ale z tego co poczytałam w necie to się załamałam i
      nic innego tylko czarnowizjerstwo wchodzi w rachubę, on od 10 lat ma
      spokój bierze lit który wiadomo powoduje spustoszenia w
      organiźmie,ale podobno jest przeciwskazaniem jeżeli bym chciała
      zajść w ciąże i tu jest problem jak taka osoba może być ojcem dla
      dzieci,czy to nie jest genetyczne jak sprawdzić czy możemy w ogóle
      mieć razem dzieci - chodzi mi o ryzyko urodzenia się dziecka
      chorego, mam takie kłębowisko obaw, że w zasadzie sama nie śpię od
      dwóch tygodni, on to widzi i jest mu też na pewno ciężko bo nnie
      chciał by by tak było ale niestety jest , obawiam się że nie będę
      miała tyle siły by być z nim, choć go naprawdę bardzo kocham i jest
      chyba jedynym człowiekiem z którym bym chciała być w życiu, wiem że
      nikt mi nie pomoże i sama muszę podjąć decyzję ale na razie to wiem
      jedno co się dzieje w mojej głowie PRZERAŻENIE !!!!
      • awanturka Re: Bycie z chorym na CHAD 16.06.09, 00:17
        Co do ryzyka odziedziczenia CHAD przez potomstwo gdy jedno z rodziców choruje to są wyniki badań - poszukaj w necie. Jest to choroba majaca uwarunkowania genetyczne, ale nie dziedziczy się samej choroby, ale jedynie zwiekszone prawdopodobieństwo zachorowania.

        Co do brania lutu przez ojca mozesz byc spokojna - nie ma ryzyka, ze odbije się to jakoś niekorzystnie na potostwie, a tak w ogóle to nie wiem skąd czerpiesz wiadomości o tym takim siejacy spustoszenie w organiźmie działaniu litu. Wiele osób bierze go nawet kilkadziesiąt lat i nic się nie dzieje. To dobrze przebadany lek i stosunkowo bezpieczny, trzeba tylko regularnie robic badania bo u cześci chorych potrafi wplywac niekorzystnie na funkcje tarczycy i dobrze jest wychwycic u takich osób odpowiednio moment w którym trzeba zmniejszyć dawkę lub zamienić lit innym stabilizatorem nastroju.
      • karolaja2271 Re: Bycie z chorym na CHAD 16.06.09, 07:53
        Hmm...popatrz post poniżej.To prawda, nawet mi lekarz psychiatra
        powiedziała,że dziedziczy się jedynie predyspozycje do wystąpienia
        choroby ale nie samą chorobę.Lit faktycznie zwiększa ryzyko zaburzeń
        hormonalnych związanych z funkcjonowaniem tarczycy.A co do ciąży-
        należałoby się do niej przygotować i poradzić ginekologa.Ja nie
        słyszałam,żeby z powodu brania litu istniało ryzyko uszkodzenia
        płodu, etc....ale nie jestem lekarzem.Moim skromnym zdaniem
        ważniejsze są tu inne rzeczy-kwestia Twojego strach.Ja świadomie
        podjęłam decyzję a Ty chyba jeszcze nie.proponuję Ci pujść po prostu
        do psychologa.Nie podejmie On decyzji za Ciebie ale może przybliży,
        z czym musisz się liczyć a co jest tylko głupim gadaniem wzmagającym
        Twój niepokój.
        PS.U mojego dwubiegunowca wchodzi remisja.Zabezpieczyłam się
        majątkowo,, mam osobne konto i zamierzam zapisać się na flamenco.Nie
        myślę o dzieciach ale chcę być z tym człowiekiem.Nie poddam się tak
        łatwo, z chorobą mogę walczyć.Dzięki za wysłuchanie i do zobaczenia
        na Forumwink.Ps.Czy są osoby mające kontakt z tą chorobą z Olsztyna
        lub okolic?
        • poetkam Re: Bycie z chorym na CHAD 16.06.09, 09:47
          Ale optymistyczny post... dziękuję Ci za niego smile
          Bardzo rozsądnie podeszłaś do związku ze swoim ukochanym. Ale
          proszę, nie pisz : bo ja tak muszę. To bez sensu. Nic nie rób z
          musu.. To tak, jakby ktoś próbował zmusić Cię siłą do tego związku.
          A Ty przecież tego chcesz, prawda?

          Powodzenia. I wpadaj tu częśćiej smile
          • cassandrax Re: Bycie z chorym na CHAD 16.06.09, 10:46
            uważam ,że osoby chorujące na chad nie powinny byc samotne, zawsze
            jest ktoś potrzebny,kto podniesie na duchu w ciężkich chwilach i
            pomoże sie opanowac,pomoze uciec od złych myśli....u mnie było z tym
            bardzo ciężko,doszły urojenia, moja zazdrośc nie do zniesienia...ale
            od kąd biore nowe leki jest juz coraz lepiej...trzymam kciuki!!!
        • nieuczek Re: Bycie z chorym na CHAD 16.06.09, 18:16
          Bardzo Wam dziękuję za wpisy na forum, troszkę mnie
          uspokoiły ,karolajla faktycznie masz rację ty podjęłaś decyzję a ja
          chyba jeszcze nie,rozmawiałam z nim że chciałabym udać się z nim do
          lekarza który mi więcej opowie o tej chorobie, bo to co wyczytałam
          mnie po prostu wykańcza,( może dlatego że miałam w rodzinie osobę
          chorą na schizofrenię i pamiętam doskonale wizyty w szpitalach różne
          akcje w domu, boję się tego samego) ale on czyni zdecydowane uniki
          mimo iż staram się delikatnie tłumaczyć że ja po prostu musze
          porozmawiać z osobą kompetentną lekarzem żeby wiedzieć co i jak
          nawet jak mu pomóc jak rozpoznawać poszczególne fazy - objawy jego
          choroby, tym bardziej ze jesteśmy w takim wieku ze trzeba juz raczej
          decydować się na dziecko , bądź adopcję bo oboje chcemy mieć pełną
          rodzinę,powiedział mi o tym przed zaręczynami
          • karolaja2271 Re: Bycie z chorym na CHAD 17.06.09, 06:10
            Ja, ale podkreślam,JA...pewnie wobec tego poszłabym do lekarza
            specjalisty sama po poradę,żeby zaznajomić się z tematem, etc...Tak
            zresztą było....chory na CHAD nie zawsze ale przeważnie trafia do
            szpitala przy ciężkim epizodzie manii lub depresji.Skąd inąd prawdą
            jest też to,że przynajmniej mój Adam twierdził,że jest zdrowy.Potem
            zaś,że jest chory ale leków brał nie będzie więc zakłuli go w pasy i
            zastrzyk w dupala...
            Dziś zły dzień...wczoraj okazało się,że to nie remisja tylko
            zastrzyk był ale jestem cierpliwa.Otaczam Go tysiącem ciepłych
            myśłi.Nic nie muszę, to prawda.Modlę się tylko, by starczyło mi
            sił...bardzo chciałabym wziąść to małe dziecko i przytulić mocno,
            zabrać od tego...ale to walka, którą On musi stoczyć sam...ja mogę
            tylko być obok...Proszę,czy jest ktoś z Olsztyna lub okolic?Bardzo
            życzyłabym sobie rozmowy w realu...sił mi od tego może nie
            przybędzie ale raźniej będzie.Co do Adasia...no skarbek trochę
            posiedzi w szpitalu...a jak wróci zrobię Mu krem z brokułów, bo
            lubi...tylko czy nie zmieni mu się smak...
          • karolaja2271 Re: Bycie z chorym na CHAD 17.06.09, 06:12
            ...a jeżlei bardzo źle się czujesz zapraszam do Olsztyna...może
            mogłabym Ci po prostu przekazać swoje obserwacje choć pamiętaj-ja
            lekarzem nie jestem, to powinnaś zrobić i tak, swoją drogą...
    • kajka68 karolaja 17.06.09, 06:58
      wysłałam do Ciebie wiadomosc na poczte.
      • karolaja2271 Re: karolaja 17.06.09, 08:03
        Nic nie dostałam bo nie aktywowałam przed Twoim postem skrzynki w
        ramach forum...ale już to naprawiłam...winkGratuluje pociech!I
        Zadzdroszczę.Mnie to chyba nie pisane, choć myślę,że dałabym dużo
        ciepła i miłości......bo to nie zawsze jest wkalkulowane w
        macierzyństwo.dziś się spalam.praca-szpital-bank-praca-szpital-bank-
        praca -szpital.Szpital, szpital-zabrałabym Adasia....serce mi się
        kraja , jak On się miota....wiem,że musi....ale chciałabym,żeby Go
        mniej bolała ta walka...
    • karolaja2271 Re: Bycie z chorym na CHAD 17.06.09, 11:19
      ...pory roku...
      Gdy ulicą przemykam to szparki oczu rejestrują jedynie kształty, by
      się o nie nie potknąć
      Stalowy świat nie ma barw bez Ciebie ale czasem nie chcesz otworzyć
      drzwi do swojego klosza, choć tak bardzo chcesz,żebym w nim była
      Czekam cierpliwie aż moje krzyczące serce w proch obróciu Twoją
      zaporę
      Czasem myślę,że to tylko wiatr wieje a tu nagle świat, gówno
      rozumiejący-krzyczy do okoła próbując dać mi instrukcję obsługi na
      tą miłość, na Ciebie
      Kiedy znów wejdę, bo mam już rzeczy w Twoim świecie, nawet swoją do
      zębów szczoteczkę...
      Wtedy zrobimy razem pranie i pójdziemy do kina na film, którego nie
      zniesiesz bo zawsze robisz to dla mnie a ja po prostu się w
      ciemności przytulę tak jak teraz w Twoich ciemnościach doo siebie
      się przytulam i czekam ,az sam zobaczysz, ze jednak jestem obok...
      Kocham Cię , Adam.
    • saudadee Re: Bycie z chorym na CHAD 21.06.09, 20:46
      Hej! Jestem Kasia i jestem tu nowa.
      Nie mam chad ale jestem z "czadowym" chłopakiemsmile.
      Krótko jestem, poznajemy się powolutku. Wczoraj wieczorem, po długim
      spacerze w ciemnym już lesie, powiedział mi o chorobie.
      Będziecie się śmiali ale okropnie się przestraszyłam, pomyślałam, że
      za chwilę "zaciuka" mnie scyzorykiem albo coś jeszcze gorszegosmile)).
      Dziś sama śmieję się ze swej niewiedzy.
      Choć tak naprawdę do śmiechu mi nie jest.
      Mój Ernest choruje od wielu lat,bierze leki i ma świadomość brania
      ich do końca życia. Od pięciu lat nie miał długotrwałej manii ani
      depresji. Miewa jednak wahania i kontroluje je skutecznie.
      Od wczoraj czytam Was i choć niewiele jeszcze wiem, to mam wiarę, że
      jeśli dam Mu szacunek ,miłość i radość z bycia razem, to ma szansę
      na zaleczenie( nie wyleczenie) tej choroby.
      • 36.a Re: Bycie z chorym na CHAD 23.06.09, 02:03
        śmiałam się. ładnie opowiadasz smile
        trzymam kciuki. także dlatego, że niewiele osób z sympatią pisze o swoich chadowych partnerach. niech Wam się wiedzie.
        • saudadee Re: Bycie z chorym na CHAD 25.06.09, 00:04
          Fakt, czytałam o związkach, które mrożą krew w żyłach ale czy trzeba
          wszystkich chorych wrzucać do jednego worka? Pytam z nadzieją, że
          Ktoś zaprzeczy. Mój Ernest na codzień bierze Bioxetin (lek który i
          mi został przepisany po ciężkim wypadku samochodowym), sporadycznie
          w małych wahnięciach również Amizepin. I tak od pięciu lat. Czy jest
          więc nadzieja, że jego stan się nie zmieni?
          • 36.a Re: Bycie z chorym na CHAD 25.06.09, 00:23
            chodzi Ci o jakieś ekscesy etc.?
            są też ludzie umiarkowanie chorzy, którzy do końca swych dni będą zachowywać się mniej lub bardziej, ale przyzwoicie
    • karolaja2271 Re: Bycie z chorym na CHAD 25.06.09, 14:04
      Zgadzam się z jednym- nie można wszystkich chorych włożyc do jednego
      worka ale i nie wolno mieć klapek na oczach.Trzeba szukać
      informacji i starać się nie przecenić swoich sił.A nie wie się nigdy
      do końca....ale to fakt i w przypadku ludzi zdrowych i chorych....
Pełna wersja