Witam wszystkich na forum pisze pierwszy raz chociaż czytam regularnie. Nie choruje na chad choruje osoba z którą przyszło mi żyć i chcę powiedzieć że dla mnie to straszna choroba nie tylko dla chorego ale dla jego najbliższych. Czasami strasznie przeraża mnie to jak bardzo muszę być samotna w związku z drugim człowiekiem który potrzebuje mnie każdego dnia. Czasem jest lepiej czasem gorzej ale nasze życie ciągle krąży wokół jego choroby. W tym wszystkim nie ma miejsca na moje gorsze dni które też przecież mam na moje preblemy z którymi najczęściej zostaje sama, a przecież każdy człowiek potrzebuje czasami zwykłego egoizmu żeby normalnie żyć. Często piszecie że rodzina "straszy szpitalem" a dla mnie to oczywiste że to sytuacja gdy już nic nie można zrobić...Zreszta jak on był w szpitalu było jeszcze gorzej bo przecież ktoś musi pracować odebrać dzieci ze szkoły i jeszcze kursować pomiędzy szpitalem a domem.Trudno mi to przyznać ale juz czasami nie mogę...i żadne leki nie pomogą na moja chorobę...Jeżeli ktos może prosze niech doda mi trochę optymizmu na przyszłość