Dodaj do ulubionych

bleeeeeeee

17.06.09, 21:56
o właśnie tak mi jest. jeśli posuwam się do założenia tak treściwego wątku, to
chyba znaczy że jest źle. wirtualne tulenie przyjmę, i kopa w 4 litery
również. jeden egzamin za mną, drugi w piątek, w dodatku zdawany u znajomego.
fuj. wymagającego znajomego. a ja zamiast czytać siedzę w necie i się mądrzę.
chyba zaraz zacznę grać w tetrisa......................... albo wymyślę coś
równie inteligentnego. Beatrix, weź ty może jakieś kolokwium sobie wymyśl, to
mnie rok temu motywowało smile)

nienawidzę wenlafaksyny. mówiłam to już kiedyś komuś? muszę w końcu zejść z
tego g, ale mój mózg przywykł do niego do tego stopnia, że pominięcie 150 mg
sprawia, że zaczynam lecieć przez ręce. gdy ostatnio pytałam lekarza, dlaczego
mówi się, że antydepy nie uzależniają, usłyszałam w odpowiedzi: "no wie pani,
są różne stopnie uzależniania - np heroina uzależnia, nikotyna uzależnia..." smile

schodził ktoś z dużych dawek i/lub długo łykanej wenlafaksyny? w jakim tempie
i jakie atrakcje po drodze?
Obserwuj wątek
    • stardusts Re: bleeeeeeee 18.06.09, 10:17
      Też bleeeeee, albo inaczej: czuję się fatalnie....Tydzień poza pracą i też nie
      mogę wychodzić z domu lęki potworne i dół w większości czasu.

      Wczoraj wydałam 600 zł w chwilowej hip hip hura...
      Jestem zła bo było to totalne nakręcenie i odreagowanie, ale nie byłam sama, o
      nie. Byłam z moim. A mój jak mój był ze mną w Arkadii i widział co się dzieje,
      bo nagle mnie wywindowało, nic nie zrobił. Nie zastopował, lecz tylko po czasie
      powiedział: "no widzisz ile kasy wydałaś? I potrzebne Ci te rzeczy? Za co teraz
      będziesz żyła?" Jakby mnie to akurat wtedy obchodziło jak kupowałam w totalnym
      szale... i jeszcze potem poszliśmy na Antychrysta....

      Smutno mi bo myślałam, że właśnie, jak coś takiego będzie się działo to on mnie
      stopnie i zrobi to co w końcu zrobiła koleżanka,czyli zabierze kartę.

      On twierdzi, że chciał mnie ukarać brakiem reakcji, nauczyć, zebym nie
      zachowywała się jak dziecko.... Żesz....

      Może i by zadziałało, gdyby nie to że za dwie godziny spadłam w depresję znowu i
      od wczoraj ryczę cały czas już bez łez.... Jutro lekarz...Chyba mu powiem co się
      dzieje, ale boję się, ze znowu mi jakiś lek dorzuci.....

      Mam wrażenie jakbym ciągle pisała to samo, nie wiem, czy mogę tak pisać i pisać
      w końcu Wy też macie swoje problemy, a ja muszę żyć przecież sama...Przepraszam sad
      • dzedlajga Re: bleeeeeeee 18.06.09, 11:24
        troche rozumiem Twojego mezczyzne, bo mimo choroby to jednak musimy troche brac
        odpowiedzialnosc za swoje zycie. Mnie lekarz zasugerowal ustawienie niskich
        limitow na karcie debetowej, a kredytowej nigdy nie mialam, ale to z zupelnie
        innych powodow. Nie mozemy liczyc, ze zawsze nas ktos upilnuje... toz to
        pierwszy krok do ubezwlasnowolnienia!

        jak wychodzilam na przepustke, to Mama miala zapowiedziane, ze ma ze mnie oka
        nie spuszczac. No ale od czego wrodzony spryt i mega pewnosc siebie podczas
        manii smile Udalo mi sie Mame przekonac i szalalam, wydawalam...
        • dzedlajga Re: bleeeeeeee 18.06.09, 11:41
          a ostatecznie jak masz paragony, to jednak wiekszosc tych rzeczy mozesz przeciez
          zwrocic
        • balbina_alexandra Re: bleeeeeeee 18.06.09, 17:06
          Znam ten ból. Ostatnie lata brania antydepressantów bez stabilizatora - wszak
          nie wiedziałam że jestem chadowcem - tak mnie rozbujały, że wszystkie ostatnie
          lata to same okresy hipomanii, z niekontrolowanym zakupoholizmem i upłynnianiem
          pieniędzy na prawo i lewo. Nałogowo uzależniam się od czegoś i kupuję to bez
          względu na cenę. Karty kredytowe, limit w koncie, kredyty... Mnie ratuje b.
          silne poczucie obowiązku, opiekuję się mamą i siostrą i staram się im pomagać,
          więc wiem że muszę być odpowiedzialna. Poza tym mam w zyciu duzo szczęścia,
          kupilam mieszkanie tuż przed skokiem cenowym i mam mały hipoteczny, przez
          ostatnie trzy lata wszystkie oszczędności pakowałam wlasnie w dom, nie mogę też
          narzekać bardzo na zarobki. Teraz mam mniej niż kiedyś, ale to na wlasne
          zyczenie, nie dawałam rady pracować 14 godzin na dobę, jak zaczęłam przechodzić
          z hipo w fazę depresjii...

          Pilnuję się. Mam tylko jedną KK, spłacam ją w termine i nic mnie ona nie
          kosztuje. Z debet mam tylko na koncie firmowym, gdybym potrzebowała na jakieś
          ZUSy, podatki.

          Aha, i zbieram paragony, zapisuję wydatki (staram się). Co trochę pomogło mi w
          zakupoholizmie, ale do idealu ciagle daleko sad
    • corimre Re: bleeeeeeee 18.06.09, 11:55
      Właśnie. Łyknąć Tegretol i wszystko grzecznie oddać bez podawania powodu, a
      potem pieniążki do wpłatomatu. Musiałem to kiedyś przeżyć niestety. Ale wstyd sad
      • stardusts Re: bleeeeeeee 18.06.09, 12:08
        Pojechałam oddałam trochę rzeczy, ale buty sobie zostawiłam bo ładne i niedrogie
        trampki i sandałki wyszło 150 zł, co jeszcze mogę przeboleć smile

        Suma sumarum odliczając obiad i kino z 300 zł odzyskałam....

        Przyznaję ale wstyd głownie sama przed sobą, bo Panie w sklepie przyjęły bez słowa.

        150 hydro i 2 afobamy i dałam radę. Jestem z powrotem.

        Do tego limit na karcie ustaliłam na 200 dziennie ufff. Siedzę i ryczę, ale
        czasami tak trzeba... Niech juz zejdą te emocje, ale niech nie skacza....
    • 36.a Re: bleeeeeeee 18.06.09, 14:44
      Przytulam mocno.

      Wenlaksynę polubiłam i dlaczego właściwie miałam z niej schodzić - nie pamiętam.
      Chyba miało być 0 antydepresanta. Są nawet kapsułki
      37.5 mg. Biorę Wellbutrin. Ktoś na innym forum napisał, że został
      w szpitalu pasami wiesz i w tylko dlatego się nie zabił. Nie straszę,
      ale jeśli masz zejść z leku - p o w o l i. Niech trwa to nawet i kilka miesięcy.

      Karty kredytowe. Tylko dlatego, że przeczytałam Was - przestałam
      odbierać natrętne tel. od pani z banku proponującej kartę. Mam linię
      kredytową po co mi kolejna karta. A pani argumenty miała silne.
      A ja się wtedy kulę, siedzę w kątku łóżka i tracę szczatkową erudycję.
      Ale silnie mam wryty też w pamięć obrazek (chyba matrioszka pisała)
      przecinania karty, aby od czegoś zacząć w likwidowaniu długów.
      Karcie mówimy nie.

      Stardust, jeśli zakupy obliczone były "na efekt", no to reakcji
      nie było...
      • drugikoniecswiata Re: bleeeeeeee 18.06.09, 15:15
        taaak, no pasy to pewnie nie, ale gwałtowne odstawienie przyjemne fizycznie z
        pewnością nie jest. dlatego pytam, czy kto przeżył na własnej skórze może. łykam
        225, nie powiem od kiedy, bo się postukacie w głowę. Tzn 225 rok, ale w ogóle od
        stu lat. głównie się zastanawiam nad kwestią doła / dołów w pakiecie na tę miłą
        okoliczność, i ile czasu mam tym moim komórom szarym dać na wrócenie do, hehe,
        równowagi. przy optymistycznym założeniu, że zostanę na samym stabilizatorze
        właśnie. kiedyś kiedyś za 150 lat. a może za 300.

        za tulenie dziękuję, poproszę o jeszcze, niechodzenia na egzaminy próbuję się
        intensywnie oduczyć. ale czarno to widzę. znajomości czasem pomagają, czasem
        wręcz przeciwnie, bo znajomi chcą być świętsi od papieża. no i ich zbójeckie
        prawo...
        • 36.a Re: bleeeeeeee 18.06.09, 15:27
          oj, to mówię, że przeżyłam. da się. przyjemnie nie jest. a skoro piszę, że są 37.5 to znaczy, że miałam je w dłoniach smile i że są przydatne przy "schodzeniu"
          • 36.a co się działo 18.06.09, 15:36
            myśli samobójcze
            zzzzzipy w głowie (świszcze)
            wrażenie przelewania się przez ręce, jak to nazwałaś
            zachwianie równowagi
            i jeszcze raz myśli samobójcze

            więc tym bardziej - powolutku
    • quaxo Re: bleeeeeeee 18.06.09, 14:58
      Co do egzaminów, ja kopa nie dam, bo właśnie dzisiaj nie poszedłem na jeden. wink
      Pomijając to, że mam zwolnienie, doszedłem do wniosku, że muszę zacząć o siebie
      dbać, i zaakceptować to, że czasem nie dam rady i się zrelaksować. Może tego
      właśnie potrzebujesz? A skoro to znajomy, to może da się przełożyć na później?
      Przytulam. smile
    • balbina_alexandra Re: bleeeeeeee 18.06.09, 16:57
      Brałam jako Efectin jakieś osiem lat temu, biorę teraz znów, tym razem pod
      postacią Venlectine. Najkrócej mogłabym opisać mój związek z tym lekiem -
      love-hate relationship. 8 lat temu trafiłam do psychiatry z silną depresją.
      Wtedy jeszcze nie wiedziałam że mam chad. Leczyłam się długo, bo oprócz depresji
      cierpiałam również na zaburzenia odzywiania. Brałam Efectin 2 lata, w
      miedzyczasie za namową lekarza rozpoczęłam terapię. Potem zdarzył mi się powazny
      wypadek, połamana, operacje, pół roku leżenia w łóżku, ból, agorafobia, zespół
      stresu pourazowego... ale ciągle nie wiedziałam że jestem chadowcem...

      Brałam Efectin 2 lata. Dlugo czekałam zanim zacznie działać, po 4 tygodniach
      pojechałam z płaczem do lekarza, że wcale nie czuję się lepiej, że chcę coś
      innego. Poprosił żebym jeszcze poczekała 2 tygodnie, i faktycznie, jak za
      dotknięciem różdżki dokladnie po tym czasie zaczęłam się powoli czuc lepiej. Ale
      próby odstawienia leku trwaly u mnie kilka miesięcy. Nastrój spadał mi
      momentalnie, nie mogłam spać, budziłam się co chwila, płakałam. W końcu jakoś
      się udało... nawet nie wiem jak to się stało, chyba poznałam wtedy ówczesnego i
      się zakochałam?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka