Wypadałoby się przywiać, 32 letni niezdiagnozowany do końca. W szpitalu
czytałem trochę to forum więc kilka osób jednostronnie już znam ;p Do szpitala
trafiłem tam po takiej semi-próbie samobójczej- tak mnie nosiło że nałykałem
się tego co mi tam lekarka zapisała i popiłem ćwiartką i zadzwoniłem na pogotowie.
Na depresje leczą mnie farmakologicznie od ponad pół roku. W szpitalu
odstawili mi efectin (225) i neurotop. Bo uznali że to za dużo a z resztą i
tak nie działał. Ale miałem jazdy odstawienne, wiuuu!
Teraz zamknąłem się w prywatnym ośrodku leczenia uzależnień. Bo zacząłem
sięgać po alkohol, a wiem że to się skończy jeszcze gorzej.
Próbowałem rożnych rzeczy. Czy jest coś co wam doraźnie pomaga w okresach
ostatecznego doła? Niestety nie mogę już spać, to kiedyś mnie ratowało