Zgłaszam moją trójcę jako kandydatów do tego tytułu, czy ktoś mnie
przebije? Obecnie 2,5 roku, na nocnik nie chcą usiąść nawet na
chwilę. Parę miesięcy temu jak próbowaliśmy ich oswajać, tłumaczyć
do czego służy siadali chętnie traktując to jako nową zabawę. Jescze
bardziej podobała im się nakładka na sedes, bo można było pokręcić
rolką papieru toaletowego i postukać szczotką klozetową. Ale zabawa
im się znudziła i już nie chcą siadać. Potrafią ładnie opowiedzieć
do czego słuzy nocnik, gdzie powinno się robić kupkę i siusiu i nic
z tego nie wynika. Mam jeszcze nadzieję, że gdy zrobi się ciepło i
będę mogła ubrać ich w majty i niech leją i poczują mokry okład na
pupie to może załapią, bo od września do przedszkola. Czy komuś
zdarzyło się zrezygnowac z przedszkola z powodu nieodpieluszenia? We
wrzesniu będą mieli prawie 3 lata urodzeniowe... Są jeszcze inne
problemy, nie jedzą samodzielnie, bo nie chcą jeść, żeby nauczyć się
samodzielnie posługiwac sprawnie łyżką trzeba mieć motywację "chcę
zjeść, jestem głodny", a u nas nadal wygląda to tak, ze "być może
łaskawie pozwolę się nakarmić". Jedyne w czym dorównują rówieśnikom,
a niektorych przegonili to mowa. Generalnie mam doła, nie wiem czy
do września coś się zmieni w ich samodzielności, to już niewiele
czasu. Moje wcześniaki są opóźnione, praktycznie wszystko u nas
przychodziło późno, pewnie takie dzieci miała na myśli pani dyrektor
przedszkola z sąsiedniego wątku

Wiele z Was pisze jak to dzieci
poprzeganiały rówieśników, a u nas w wielu dziedzinach jest spore
opóźnienie.Nie są niepełnosprawni, są całkiem zdrowi (z wyjątkiem
jeszcze nie wygasłego refluksu, choć znacznie mniejszego niż
kiedyś), po prostu rozwijają się wolniej. Czy ktoś tu też tak ma?