Dodaj do ulubionych

Wkrótce do Was dołączę...

26.08.10, 09:41
Witajcie, jestem w 25 tygodniu ciazy. Od dwoch miesiecy nie mam wod plodowych
bo pecherz pekl, wody sie wylaly o nic nie dalo sie zrobic. Wielu lekarzy w
dwoch szpitalach proponowalo mi wywolanie wczesniejszego porodu bo "bez
sensu". "bo to niemozliwe", "bo bedzie warzywo", "bo przyjechalam poronic a
nie urodzic". Nie dalam sie. Wierzylam od poczatku w swoja corke, ktora w
pierwszym trymestrze przetrwala krwiak, ktory ja odklejal od scianek i dwa
krwotoki ze 15cm skrzepami i moje niedozywienie poczatkowe spowodowane
problemami z zoladkiem i jelitami przewleklymi.
Wg lekarzy miala przezyc tydzien. Zyje juz 8 tygodni, rozwija sie i rosnie co
do jednego dnia ciazy, porusza sie i kopie, choc to tez niby niemozliwe (nie
obraca sie w macicy, ale wierci jak szalona).
Przez dwa miesiace mialam trzy infekcje, ktore wytlukly antybiotyki. Teraz
jest czysto, po badaniach nic sie nie dzieje. Wypisali ,mnie ze szpitala,
czekam na moj cud w domu.
Tylko przedwczoraj macica zaczela sie kurczyc... Bez infekcji, bez
przeciazania, tak po prostu. I moj caly optymizm szlag trafil.
Do dzisiaj skurcze minely na 8 tabletkach fenoterolu, ale na jak dlugo?
Mialam doczekac do 32 tygodnia i miec cesarke, ale teraz... 25 tydzien, mala
wazy niecale 700 g i nie ma wod, nie zdazylam jeszcze wziac sterydow na
plucka, musze doczekac do 27 tyg.
Strasznie sie boje...
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 09:48
      Wytrzymaj jak najdłużej i nie waż się do nas dołączać. Trzymam kciuki
      za płucka małej.
      • mamaduo Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 09:51
        tyle juz wywalczylas, wywalczysz ten 27 a nawet 32 tydzien! A nawet
        teraz - tak mysle, ze mala ma sile do zycia i walki, wiec to takze
        Tobie musi dac nadzieje i sile!
        • aneciamamawiki Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 09:55
          Walcz kochana dotrwasz!trzymaj sie z calych sil wersji 32
          tc.Poczytaj watek Gojapio ona tez bez wod a teraz ma superkowego
          synia smile
    • mama_kasia_77 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:00
      Novalee2 czytałam Twój post z oczami pełnymi łez.
      Jesteś strasznie dzielną kobietą,trzymaj się kochana i myśl pozytywnie chociaż
      wiem,ze to nie łatwe w tej sytuacji.Jestem mamą Julci,która urodziła się 21
      maja,właśnie w 25 tygodniu,z wagą 690 gram.Julia jest jeszcze w szpitalu ale
      moja sytuacja była trochę inna bo powodem wcześniejszego porodu była infekcja
      wewnątrzmaciczna i moja córka urodziła się w stanie bardzo ciężkim i stan ciężki
      na przemian z krytycznym utrzymywał się przez dwa miesiące.Twoja kruszynka jest
      bardzo dzielna,musisz wierzyć,ze jeszcze chwilkę pomieszka w Twoim brzuchu.A
      gdyby nawet teraz przyszła na świat to zapewniam Cię,że ma szansę...Zobacz ile
      na tym forum jest mam dzieciaczków z 24,25 tygodnia,mają cudowne uśmiechnięte
      dzieciaczki chociaż na początku nikt nie dawał im specjalnej nadziei.Trzymam za
      Ciebie kciuki,za Ciebie i Twoje maleństwo,mam nadzieję,ze wytrzymacie jeszcze
      kilka tygodni czego z całego serca Wam życzę.
      • novalee2 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:08
        mamo Kasiu, moja corka tez ma na imie Julkasmile
    • novalee2 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:21
      Zaczelam czytac watki Gojapio i Ona miala 3-5 AFI i nic nie wyciekalo. A moj
      pecherz plodowy juz nie istnieje, od 8 tygodni 0 AFI. Wody wciaz sie tworza,
      ale natychmiast wyplywaja, jakims cudem pecherz mala ma wciaz wypelniony. Chyba
      zlizuje ze scianek macicy ta wodesmile
      Juz nie mam sily walczyc z lekarzami i z tym wszystkim, co doklada mi
      problemow... Nie wiem gdzie mam rodzic. Szukam dobrego szpitala gdzies w Polsce.
      Jestem z Wroclawia, tutaj rodzic nie chce...
      • mama-cudownego-misia Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:33
        Też bym we Wrocławiu nie bardzo chciała rodzić, szczególnie w takiej
        sytuacji. Mojej koleżanki dziecko uratowali lekarze z Wałbrzycha. Nie
        znam dokładnie szczegółów, bo wtedy mnie dzieci nie interesowały, a
        ona zaraz po wyjechała za granicę, ale uzupełniali jej wody
        regularnie co kilka dni mniej więcej od połowy ciąży i kazali leżeć w
        jakiejś dziwnej pozycji. Dziecko urodziło się z hipoplazją płuc, ale wyżyło i jest dziś zdrową panną.
        Dziewczyny z forum bardzo sobie też chwalą szpitale na Śląsku, no i
        zawsze jest Warszawa.
        • polaa27 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:37
          Trzymam kciuki za Was. W tej sytuacji weź serię sterydów (2 zastrzyki). One mają
          najlepsze skutki, jak mają czas zadziałać - chociaż 2-3 dni. Ja miałam podane
          sterydy tydzień przed cc i mały nie miał problemów z płucami (na respi tylko
          parę dni, potem tylko tlken do inkubatora) 630 gram.
          • marynka07 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:47

            Tzymam za Was kciuki,dacie radę!!! Ja dostałam sterydy 2 dni przed
            porodem ( rodziłam siłami natury) ale za wiele nie pomogły,ale u Was
            będzie inaczej!!! trzymajcie się dzielnie!
            Julka (42t.c.3950g)Martynka (25t.c.750g)Zuzia(25t.c.[*] )
            blog Martynki smyki.pl/domeny/dzidzi.pl/martynkazuzia/index.php?
          • ewelajnawrocek Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:54
            a gdzie Cię lekarze tak potraktowali? na dyrekcyjnej? Jeslibys
            jednak tam trafila, czego nie zycze, to unikaj doktora G, kazal
            kolezance bez wod wchodzic na 3 p. na usg, dziewczyna stracila 3.
            dziecko. Ale juz po drugiej stronie korytarza inny lekarz dolewal
            dziewczynie wod ponad 10 tyg i dziecko sie urodzilo w 32. mialo b.
            duze problemy z plucami i troszke znieksztalcone konczyny, ale z
            tego co slyszalam, to jest ok.
        • jaewa2009 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 10:49
          Mój synek urodził się w 25 tygodniu ciąży,ja jestem z Częstochowy wypisałam się
          ze szpitala na własne żądanie urodziłam w Warszawie na Starynkiewicza (bardzo
          dobry OIOM dla wcześniaków)w 24 tyg.już dostałam sterydy.Wiem co przeżywasz ja
          walczyłam od 11 tyg.ciąży nie poddawaj się nie teraz bo masz bardzo dzielną
          kruszynkę i naprawdę warto.
          Pozdrawiam Ewa
    • niuniadr Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 11:23
      Trzymam mocno za Was kciuki - za Ciebie i Twoja dzielna kruszynkę.
      Sterydy na rozwój opłucek były by tutaj bardzo wskazane, bo one
      pomagają, ale jak są podane odpowiednio wcześniej przed porodem.
      Trzymajcie się dzielnie i oby jak najdłuzej w dwupaku.
      • mamaduo Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 11:47
        jak najbardziej odradzam Wroclaw, a juz zwlazcza teraz, jak sie
        dezynfekuja i zamykaja na zmiane. Zreszta w ogole odradzam.
        Najblizej masz do Walbrzycha - mam znajoma, ktora rodzila tam
        dziecko z uszkodzeniem bioder i malowodziem, byla bardzo zadowolona.
        Mozesz tez pomyslec o Slasku.
        • misiekjasiek Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 12:26
          Kochana, witaj w klubie, że tak powiem.
          U mnie od 15 tc systematyczny PROM (chlustało! potem już nie było
          czym chlustać) i wytrwałam w tym stanie do 31 tc, ale niestety
          ostawili mi antybiotyk, wdało się zakażenie, potem sepsa.
          Najgorsze było to, że nie chcieli mi wstrzykiwać wód, tabletki na
          przyrost trochę działały ale co z tego - jak wszystko leciało.
          Jestem chyba największą specjalistką w dziedzinie koloru wód
          płodowych indifferent Od 20 tc zaczęły się krwawe wypływy.
          Byłam tak do tego przyzwyczajona, że po porodzie byłam w szoku, że
          nic ze mnie nie leci.

          Ale: ja LEŻAŁAM PLACKIEM w szpitalu i nie chcieli mnie puścić.
          Zupełnie nie rozumiem, dlaczego wypuścili Cię do domu?
          Na Twoim miejscu znalazłabym porządny szpital.
          Może to, co teraz napiszę nie zadziała mobilizująco (ale mam
          nadzieję, że jednak zadziała), moja znajoma ze szpitala również
          miała PROM, przy czym wstrzykiwali jej wody. Dotrwała do 27 tc, ale
          niestety mały żył tylko 2 doby sad Infekcja zrobiła swoje.
          Walcz, walcz i jeszcze raz walcz, ale NIE W DOMU!
          -------
          Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
          31 tc, ur. 17.10.2009 r.
          • monika.rz.86 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 12:39
            Kochana, walcz o Was! Wybierz dobry szpital i jedź tam jak
            najszybciej. Niech dobrze zajmą się Tobą i Juleńką!
            • novalee2 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 12:58
              Z dwoch szpitali mnie wypisali bo uznali, ze nic nie moga zrobic a podobno teraz
              sie odchodzi od lezenia w szpitalu bo tam wieksze ryzyko infekcji no i stresy.
              Rzeczywiscie przez miesiac w szpitalu mialam trzy infekcje a w domu przez drugi
              miesiac nie mialam zadnej. Caly czas jezdze do gina, robie badania, posiew, crp,
              leze w domu. Najpierw robilam sobie w domu kroplowki nawadniajace, ale potem
              powiedzieli, ze to nie ma sensu. Wod nie da sie dolac jak jest pecherz pekniety
              bo to naczynie z dziura, wyleje sie i tak a tylko zwieksza ryzyko zakazenia taki
              zabieg. A jakie dostawalas leki na zwiekszenie ilosci wod?
              Teraz jak mam te skurcze to wracam do szpitala, w koncu w Walbrzychu.
              Strasznie mi ciezko bo mam jeszcze 3-letnia coreczke, ktora jak tylko znikne jej
              z oczu to wypytuje czy aby nie poszlam do szpitala. Idzie teraz do przedszkola
              po raz pierwszy i przez kilka miesiecy nie bedzie z mama. Wiem, ze sa
              odwiedziny, ale dla trzylatki raz na tydzien to za malo.
              A pewnie juz stamtad nie wyjde do porodu a potem przez kilka miesiecy z Julka
              bede tam siedziec. Maz sobie z corka radzi, ale bedzie mial na glowie ja i nowe
              przedszkole, swoja i moja firme, ech...
              • nastjaa Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 16:42
                Trzyma się kochana. I dobrze by bylo bylo, żebys dostala te
                zastrzyki na rozówj pluc. Nam pomogły. Moja cora ur z wagą 870
                gramów, w drugiej dobie zeszła z respi, w czwartej z cpapu, a od
                siodmej nie miala już nawet tlenu do inkubatora. Dla czego nie
                chcieli Ci podac tych zastrzyków?

                I to niekoniecznie jest tak, że w szpitalu musisz być od razu chora.
                Ja ostatni miesiąc leżalam plackiem w szpitalu i żadnej infekcji nie
                mialam, a jak było juz tragicznie to od razu mialam cesarkę, bez
                jeżdzenia do szpitala - co stanowi dodatkowe ryzyko.


                No i po porodzie u nas raczej nie lezy się z dzieciem w szpitalu
                kiedy przebywa na OION (w wiekszości wypisują), dopieero czasem
                wolno na pośredniej/patologii nowordka, ale tez nie zawsze - to
                apropos tego co pisałaś o starszej córeczce.

                Walczcie kochane, i pisz jak najczęściej co u Was.

                Musicie dac radę, tyle już przeszłyście.
    • mam-ann Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 13:44
      weź koniecznie zastrzyki jak najwcześniej!!!
      mojej 540gramowej kruszynie dużo dały


      i trzymajcie się tam razem smile
    • wiwika12 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 15:35
      Teraz najważniejsze są zastrzyki na płuca... Trzymaj się dzielnie i
      myśli pozytywnie. Moja córa z 29 tc, małowodzie, potem bezwodzie,
      750 g - te zastrzyki uratowały jej życie i dały szansę... Zawsze
      jest szansa i nadzieja.... a lekarze cóż pragmatyczni, zazwyczaj z
      najgorszym scenariuszem a na tym forum gromada mam i malców, którym
      się udało mimo wszystko.
      • novalee2 wiwika 26.08.10, 15:43
        Mala miala hypotrofie? Bo moja w 25 tygodniu wazy 700. Jak dlugo byla bez wod i
        co spowodowalo porod?
    • joann.a1974 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 16:16
      Witaj, z całej siły i z całego serca - trzymam kciuki, żeby jeszcze nie
      teraz...żeby wszystko było jak najlepiej dla kruszynki...
      serdeczności
    • ag0000 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 16:21
      Jesteś dzielna smile trzymamy kciuki za jak najdłuższe wytrwanie w podwójnej obsadzie i w zdrowiu smile
      ja mam też córcię z 25tc dziś kobita ma prawie trzy latka i jest naprawdę niesamowita
      tu jest jej parę zdjęć
      fotoforum.gazeta.pl/5,2,ag0000.html
      bądź dalej dobrej myśli i wierz pozytywnie ,że wszystko może się dobrze skończyć
      • misiekjasiek Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 16:40
        Nie słyszałam o tym, być może jest w tym trochę prawdy, ale ryzyko
        infekcji w domu również jest wysokie. I na pewno nie byłam trzymana
        z powodu ciąży mnogiej, bo ta koleżanka miała jedno dziecko (oprócz
        niej leżało jeszcze parę dziewczyn z lecącymi wodami) Po prostu
        ryzyko było za duże, ryzyko śmierci dzieci.
        Ja też miałam pęknięty pęcherz (gdzieś u góry), szyjka aż do 30 tc
        była zamknięta, nie skracała się. Potem zaczęły się skurcze, dały
        się wyciszyć, potem znowu - niestety, trafiłam na sobotnią nocną
        zmianę i pielęgniara próbowała mi wcisnąć kit, że ja sobie te
        skurcze psychicznie wywołuję i pszę pani ja tu pracuję sto lat i ja
        wiem jak skurcze wyglądają. Dopiero jak dostałam rzucawki
        (yntelygencja podłączyła mnie pod kroplówkę, gdzie wcześniej
        dostałam 8 fenoterolów, wow, brawo!) biegała po korytarzu i
        popędzała lekarzy "ratujcie dziewczynę bo się wykończy!!!"
        Co do wycieku wód, najgorzej było, gdy chłopaki już trochę nabrali
        ciałka i mocniej kopali, wtedy leciało mocniej. Raz wróciłam z
        Gdańska, po 2 dniach trafiłam do okolicznego szpitala, przeleżałam 8
        dni i dostałam krwotoku, więc na sygnale znowu pędziłam do Gdańska.
        O tym, że wyjdę do domu - mogłam zapomnieć. I tylko dzięki temu, że
        leżałam w szpitalu, tak długo dociągnęłam. Niestety, gwiazdor
        patologii ciąży odstawił antybiotyk i skończyło się, jak się
        skończyło.
        Nazwy tych tabletek na zwiększenie wód nie pamiętam, ale za dużo nie
        dawały.
        Na skurcze dostawałam Fenoterol i Izoptin standardowo, nawet 8-10
        dziennie (oczywiście nie zdążyłam się przyzwyczaić i cały czas
        miałam delirium jak na głodzie), też nic nie dało. Zresztą ciężko,
        żeby coś dało, skoro zakażenie już postępowało.

        Póki brałam antybiotyk, było ok. Nawet wody z krwawego koloru
        zrobiły się jasnożółte, no ale nie na długo.
        Pamiętam nawet, że będąc już po cesarce (i z sepsą, o której nie
        wiedziałam) czułam się koszmarnie, duszności, duże osłabienie,
        wysoka gorączka - pojechałam wózkiem na patologię do tej właśnie
        znajomej i ostrzegałam ją, żeby nie dała sobie odstawić antybiotyku!
        Niestety, chyba jej odstawili i po tygodniu rozpoczęła się akcja.

        A wiesz, dlaczego nas trzymali?
        Mała a raczej znikoma ilość wód płodowych może prowadzić do ciężkich
        zaburzeń u płodu, tj. do zniekształcenia główki, narządów, do
        niedotlenienia (ostatecznie moje stonki) i masy innych przykrych
        rzeczy.
        To, że nie ma infekcji nic nie znaczy. Nie masz wód kochana i to się
        może źle skończyć, niestety doświadczyłam tego na własnej skórze.
        Szkoda tylko, że najbardziej ucierpiały na tym moje dzieci, chociaż
        spokojnie mogło się to skończyć zupełnie inaczej.
        BTW. Wątpię, żebyś w domu miała aparaturę do KTG, przy braku wód to
        jest obowiązkowe badanie przy PROMie (ja wisiałam na KTG 3 h
        dziennie), może nawet więcej powiedzieć niż USG.
        Zresztą, akcja może się rozpocząć w dowolnym momencie i pobyt w domu
        drastycznie zmniejsza szanse na pozytywny finisz. Jak pytałam
        nieświadoma jeszcze zagrożenia, czy mogę wyjść do domu bo mam
        urodziny, patrzyli na mnie jak na totalną idiotkę. I mieli rację, oj
        mieli.

        Przepraszam, że tak piszę (nieskładnie, bo też wspomnienia wciąż jak
        żywe) ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, w jak ciężkiej
        sytuacji jesteś i co to może oznaczać.
        Jedno, co mogę napisać, to nie chciej do nas dołączyć.
        I niestety ale mając za sobą taką "przygodę" bardzo ale to bardzo Ci
        współczuję.
        -------
        Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
        31 tc, ur. 17.10.2009 r.
        -------
        Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
        31 tc, ur. 17.10.2009 r.
        • anemon3 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 17:41
          Witam!
          Na początku chciałam Ci napisać, że JESTEŚ NAPRAWDĘ BARDZO DZIELNĄ
          KOBIETKĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Ja urodziłam córeczkę w 31 tyg ciąży. Nie miałam praktycznie wód
          płodowych, ale u mnie to bardzo skomplikowana sprawa. w każdym bądź
          razie córcia urodziła się poprzez cesarskie cięcie w ostatniej
          chwili, zdążyli podać mi dwie dawki zastrzyku na rozwój płucek
          (druga dawka się nie wchłonęła) Hania urodziła się z hipotrofią
          (macica skurczyła się na 26 tyd ciąży, dostała 2 punkty w skali
          Apgar i zdaniem lekarzy 50% szans na przeżycie o 100% pewności, że
          będzie dzieckiem głęgoko upośledzonym ( ich zdaniem oczywiście)
          Dzisiaj Hania ma 2 i pół roku. Jest zupełnie zdrowa. Ja wiem, że
          Twoja historia jest trochę inna, ale cuda się zdażają i trzeba w nie
          wierzyć.Trzymam za Was kciuki, życzę pogody ducha i
          wytrwałości!!!!!!!!Pozdrawiam.
          • mariolaosa5 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 19:49
            jak leżałam z maluszkiem była dziewczyna która także wiele tygodni leżała bez wód płodowych z tego co wiem mówiła że piła min 3 litry wody i leżała bo każdy ruch powodował że te resztki wód wyciekały nie wiem czy to prawda bo ja nie miałam takiego przypadku ale ona mówiła że jej w szpitalu mówili że te wody nachodzą jak dostarcza się dużo płynów
            życze dużo siły i wytrwałości dla ciebie i dzielnej córeczki trzymam za was kciuki wytrzymaj jeszcze choć 2/3 tygodnie i jak najszybciej sterydy na rozwój płucek to bardzo ważne ja urodziła w 27/28 i maluszek już był z całkiem niezłą wagą 1250
            • misiekjasiek Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 20:12
              Taaa mnie też tak mówili. Jak się okazało, lekarz stażysta z wielkim
              mniemaniem o sobie i gównianą wiedzą.
              Pewnego razu podczas porannego obchodu starzy wyjadacze nie
              wytrzymali i pytają, po co mi aż 3 zgrzewki wody pod łóżkiem? Jak im
              powiedziałam, że uzupełniam sobie wody płodowe to sikali ze śmiechu.
              Takie rady to można sobie na necie poczytać, o.
              Ja się ucieszyłam szczerze mówiąc, bo te ilości wody robiły swoje i
              co 5 minut chciało się siku. Robić do basenu to średnia przyjemność,
              wyjście do toalety to z kolei ryzyko sączenia się wód.
              I to nieprawda, że wody płyną tylko wtedy, jak się chodzi. Płyną na
              leżąco, podczas snu, może tylko nie uciekają do góry nogami, ale
              tego nie próbowałam.
              -------
              Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
              31 tc, ur. 17.10.2009 r.
              • mamaduo Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 20:57
                kobito a Ty z Wrocka jestes? To co sie dziwisz ze Ci do domu
                wypisuja, przeciez tu jest syf i malaria. Jesli chodzi o wroclaw to
                rzeczywiscie ryzyko infekcji i powiklan jest wyzsze w szpitalu niz w
                domu.
                Dawaj do tego Walbrzycha i lez plackiem przynajmniej do 34 tc.
                A coreczka - no trudno takie zycie, dadza rade! Chyba lepiej miec
                dwie w domu...
                • oliweczek Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 21:34
                  Ku pokrzepieniu!
                  mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/gianna_molla/a_cuda.htm
                  Pomijając już aspekty ogromnej wiary, która u różnych osób jest w różnym stopniu, to medycznie daje wiarę, mimo najgorszych rokowań i ja po przeczytaniu Twojego posta ogromnie w to wierzę, że będzie podobnie!
                  Cuda się zdarzają, a to forum jest tego największym dowodem.
                  Przepraszam, że się wtrąciłam, ale z dobrego serca, ku pokrzepieniu z wielką wiarą i nadzieją na życie Twojej córeczki.
    • karro80 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 21:52
      Sterydy, sterydy i jeszcze raz sterydy -sa nieocenione -czemu do
      27??? mi podali w 24 na wszelki wypadek tylko, bo początkowo
      wierzyli, że jednak uda się nieurodzić, niestety infekcja juz byla
      za wielka i poszło, ale jedna dawka już zdażyła zadziałać i młode
      pokazywali jako 600gramowe ewenementy, bo zaintubowane(opórcz podaży
      sterydó też po prodzie)jedna w 3 dobie, i to z powodu botalla
      bardziej, droga w 3 tygodniu z powdodu sepsy.

      Aha i w razie co cesarka -obojętnie co będą gadać - cesarka tym
      najmniejszym daje większe szanse.
      • novalee2 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 23:12
        Tak, ja tez z litrami wody pod lozkiem i kroplowkami. A w innym szpitalu mnie
        wysmiali, ze dobrze, ze sobie do pepka nie wlewalam mineralki.
        Jestem juz w Walbrzychu, szpital super, polozne i lekarka bardzo mila, jeszcze z
        taka izba przyjec sie nie spotkalam, jakbym im sprawila przyjemnosc swoim
        przybyciemsmile
        Jak tylko sprawdza czy nie ma infekcji to podadza mi sterydy.
        Skurcze ucichly, moze sie uda wyczekac jeszcze...
        • jak47 Re: Wkrótce do Was dołączę... 26.08.10, 23:37
          jak dobrze, że jesteś w Wałbrzychu.

          trzymamy kciuki!!!!!
          • mamaduo Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 08:10
            no i fantastycznie! No to zaciskamy nozki wink
            Pozdrawiam!
        • mama-cudownego-misia Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 08:30
          No i bardzo dobrze, zuch dziewczyna, że tak błyskawicznie zadziałałaś.
          Trzymam kciuki, żebyś wyczekała jak najdłużej i żebyś urodziła jak
          najzdrowszego maluszka. Przy okazji w Wałbrzychu mają też bardzo
          przyzwoitą opiekę neonatologiczną - wszystkie wcześniaki stamtąd, które
          znam, ładnie wyprowadzili, a raz dokonali prawdziwego cudu.
          • annkys Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 09:21
            podczytuję was od ponad roku i postanowiłam się odezwać. Moja Xymenka urodziła się z niewiadomego powodu w 35 tc i mimo wpisanego wcześniactwa jest i była zdrowym dzieckiem, dlatego uważam, że w
            wielu sprawach nie mam praw się odzywać, ale wszystkim wam dzielnym
            mamom mocno kibicuję. A odzywam się, bo chciałam powiedzieć, że Wałbrzych to wspaniały szpital. Mimo, że jestem ze Świdnicy rodziłam właśnie w Wałbrzychu, tam też leżałam na patologii. Wspaniali
            lekarze, super położne. Ja tym szpitalem jestem zachwycona. A
            trafiłam tam po tym jak w Świdnicy nie rozpoznali pękniętego jajowodu
            po ciąży pozamacicznej i kierowali mnie na konsultacje
            kardiologiczne, bo konowały patrzyły na usg i nic nie widziały.
            Wiedziałam, że jeśli kiedykolwiek zdarzy mi się ciąża to muszę być
            pod dobrą opieką i dlatego wybrałam szpital w Wałbrzychu i to była
            super decyzja. Mam nadzieję, że tak będzie też w waszym przypadku.
            Trzymam za was kciuki najmocniej jak mogę.
            • misiekjasiek Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 11:26
              No to wielkie uffff, niech się Tobą dobrze zajmą i mam nadzieję, że
              wytrwasz jak najdłużej.
              Powodzenia smile
              Staraj się jak najwięcej leżeć.
              -------
              Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
              31 tc, ur. 17.10.2009 r.
        • karro80 Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 12:48
          Bombasmile Też mi się obiło gdzieś na forum ,że w Wałbrzuchu to jest
          włanie dobrze.

          Trzymam kciuki za dodatkowe dni i tygodnie młodzieży w brzuchu.
          • gojapio Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 14:49
            przepraszam, że tak późno odpisuję. Jesteś niesamowicie dzielna, u
            mnie PROM zaczął się później (w 20 tc.), a i tak wszyscy spisywali na
            straty i doradzali usunięcie. Niełatwo było przeciwstawiać wielkim
            tuzom medycyny jedyny oręż jaki miałam - intuicję i wiarę w młodego.
            Doleżałam do 28+6, i dziś na pewno wiem, że było jak u Ciebie - co
            wleciało, to wyleciało. Wtedy wolałam się łudzić, że nie wycieka, a
            zabarwione podpaski wmawiałam wszystkim, że to mocz. Chlustało cały
            czas, mimo picia wody hektolitrami i jedzenia orzechów laskowych
            kilogramami (że niby pomagają) - AFI 4 miałam raz, w każdych innych
            razach z litości pisali 1-2, choć najczęściej zero.
            Nie pamiętam kiedy dostałam sterydy, ale na pewno nie później niż w
            okolicach 26 tc.

            Teraz dochodzimy do roku korygowanego, neurolog powiedziała, że Fil
            się sam wyrehabilitował swoją ruchliwością (choć pół roku przez
            operacje brzuszne leżał plackiem), jest złotym dzieckiem, pogodnym,
            ciekawym świata, nieznoszącym nudy (ku naszemu utrapieniu) - myślę że
            Wiki Anety będzie miała godnego naśladowcę wink)
            Walczymy jedynie z jelitami i głębokim niedosłuchem - ale to pikuś smile

            Tobie też takich wspomnień za rok z okładem życzę! A starsza córka...
            pocieszenie, że dzieci szybko zapominają i się regenerują
            psychicznie. Mój - dowiedziałam się od Pani z przedszkola na koniec
            roku - cały rok rysował szpitale i zamęczał dzieci opowieściami o
            stomii i żywieniu pozajelitowym - a dziś znów jest pogodny, radosny i
            zakochany w bracie bez pamięci smile

            trzymam kciuki!!!!!
            • gojapio Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 14:53
              aha, i ja w ogóle nie czułam ruchów (ale to chyba przypadłość osobnicza
              - w pierwszej donoszonej ciąży też nie) i - ku utrapieniu lekarzy i ich
              mądrych ksiąg - znacznie mniej ze mnie leciało gdy siedziałam/wyszłam
              (raz dziennie) do WC (reszta-basen) - tak jakby w pionie dziecko
              czopowało pęcherz płodowy - nie wiem czy inne mamy PROM-owe (strasznie
              Was dużo! a ja myślałam, że to nas tak los doświadczył, i jeszcze
              asiaiwonę, i Anię-andabę) też miały takie doświadczenia?
              • misiekjasiek Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 16:55
                gojapio, ja też nie wiedziałam, że Ty z tych PROMowych wink
                U mnie było różnie, ale najwięcej leciało na fotelu podczas badania.
                Mądrzy lekarze, kazali leżeć... ale do pokoju badań na końcu
                korytarza trzeba było się wlec i talerze po posiłkach też po sobie
                odnosić. Więc to tak różnie z tym leżeniem.
                Ja miałam dziurę gdzieś u góry. W 26 tc dziura samoistnie się
                zasklepiła (bij, zabij, nie wiem jakim cudem), ale tylko na parę
                dni. Potem było już tylko gorzej. Leciało też podczas śmiechu,
                niestety u mnie wystarczy czasami pokazać palec i śmieję się cały
                dzień. A że miałam fajne koleżanki na sali, więc leciało sporo.
                W niedzielę przed porodem (rodziłam w sobotę) miałam kryzys, bo mąż
                musiał jechać do domu a mnie dopadła tęsknota i siedziałam,
                patrzyłam na wszystkie znajome z sali otoczone mężami i ryczałam pod
                kołdrą. No i wstałam do WC, bo sorry, ale tak otwarta to ja nie
                jestem, żeby robić przed publicznością do basenu... no i wyleciało.
                Wyleciały resztki wód. Szybko na USG, ale nic nowego bo wcześniej
                też same 0. KTG też ok.
                Od wtorku zaczął odchodzić czop, sam śluz z krwią. Dzień przerwy i w
                sobotę zielone majtki + skurcze co 5 minut. Reszta wiadoma.

                Jestem czerwona jak burak pisząc tak intymne rzeczy, ale cholera
                jasna, przecież "tam" badała mnie połowa studentów gdańskiego UCK,
                więc co to za różnica, ile ludzi o tym przeczyta? wink
                -------
                Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                31 tc, ur. 17.10.2009 r.
              • novalee2 Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 19:01
                Ja tez jak jestem w pionie to wody nie leca. Jak tylko sie poloze to powodz.
                Wiec troche modyfikuje zalecenia i w lozku siedze, przynajmniej mam poczucie, ze
                przez caly dzien dziecko troche tych wod ma.
                Pilam litrami, dostawalam kroplowki, potem robilam je sobie w domu. Moja corka
                bawi sie glownie w szpital i w pania doktor, robi misiom zastrzyki, rysuje sobie
                na rece wenflony i na kazda prosbe o posprzatanie czy zalozenie kapci
                nieruchomieje i odpowiada, ze nie moze bo jest podlaczona do "kjoplowki",
                ponadto chodzi z brzuchem i truje dzieciom w przedszkolu, zeby macaly jak Julka
                kopie (bo ona tez ma w brzuchu Julke oczywiscie) smile
                Walbrzych to juz czwarty szpital w ciagu dwoch miesiecy, maz sie smieje, ze
                zamienilam wyjazd nad morze na pobyty w szpitalnym SPA.
                Lata nie zauwazylam, polozyli mnie na samym jego poczatku a z okna widzialam
                komin kotlowni.
                Czuje ruchy bardzo mocno, mala wazy 890g. Nie mam zadnej infekcji, ale dostaje
                oslonowo antybiotyk az do poroduuncertain Daja mi tez sterydy i kroplowki nawadniajace.
                Ja juz na samym poczatku pobytu w szpitalu zrozumialam na czym polega "fenomem"
                dziury w pecherzu bo zadalam milion pytan lekarzom na ten temat, czym
                doprowadzalam ich do szewskiej pasji.
                Z pierwszego szpitala wypisalam sie, kiedy ostatnie dziecko w brzuchu mam z
                mojej sali umarlo a ja po raz setny uslyszalam, ze przyszlam poronic a nie
                urodzic. Umowilam sie z lekarzem, ze sie mna zajmie, ale niestety obietnicy nie
                dotrzymal...
                • mamaduo Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 19:28
                  wiesz co, ale to o pomste wola sad co za skurw... a ze zapytam, to co to za
                  szpital byl? Kliniki czyzby???
                  • mariolaosa5 Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 20:03
                    dlaczego tak jest, że jedni lekarze chcą pomóc i dają z siebie naprawdę dużo, a drudzy mają to gdzieś sama to przeżyłam i wiem ile to znaczy
                    Super, że jesteś w takim szpitalu w którym czujesz, że chcą ci pomóc.
                    Trzymam kciuki aby jak najdłużej...
                • kiri77 Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 21:09
                  Witaj od poczatku czytam Twoj watek i mocno Tobie i Julce kibicuje. Nie
                  wypowiadalam sie bo moj maluch z 30tc i zupelnie inna przyczyna porodu. Ale
                  teraz jak przeczytalam ze Julcia wazy 890g to blizsza sercu mi sie zrobilas-tyle
                  mial moj Skarbek jak sie urodzil. Moj maly zatrzymal sie na 26 tc wiec Twoja
                  malutka ladnie rosnie mimo braku wod. Ja tylko pod koniec mialam malowodzie.
                  Trzymajcie sie jak najdluzej smile
    • goginak Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 22:10
      Hej, będzie dobrze! Wytrzymasz dłużej niż 24 tygodnie. Mój Marcelek
      urodził się w pierwszym dniu 25 tygodnia, ważył 700 gram, był 4 mce
      w szpitalu, miał dwa lasery na oczka, 98 dni na respi, nikomu tego
      nie życzę!!! WIęc walcz dziewczyno, nie czytaj tego formum, bo nie
      jest dla Ciebie!!! Tylko wiara w mojego syna uratowała Go, tak mówią
      lekarze, bo oni nie wierzyli. A ja wierzę w Ciebie, że wytrzymasz
      dłużej, czego z całego serca Tobie życzę.
      • skomroch1 Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 23:07
        Witajsmile A jak ze sterydami na płóca, dostałas już? Mi dali w 25 tyg. jak
        trafiłam do szpitala ze skurczami. Wody były ok. ale infekcja spora i istniało
        ryzyko, że mały się zarazi i będzie w złym stanie.Dotrzymałam jakoś na
        fenoterolu do 27 i Roch sie urodził poprzec CC.
        Teraz jest fajowym trzylatkiem, ma lekkie MPDz,przez ciężką sepsę, ale ładnie
        idzie do przodu i jesteśmy wszyscy zakochani w nim po uszy. Bądź po prostu taka
        dzielna jak do tej pory, a wszystko może być dobrze, Kaśka
        • skomroch1 Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 23:08
          Płóca, o rany, jak ja tak mogłam napisać. PŁUCA, przepraszam bardzo.
    • joannapa Re: Wkrótce do Was dołączę... 27.08.10, 23:04
      ode mnie cały czas mocno zaciśnięte kciuki i zaklinam Los, by
      sprzyjal Ci i Julce
    • novalee2 To juz chyba niestety koncowka:( 28.08.10, 08:18
      W nocy mialam skurcze co minyte, szyjka juz miekka. Dostalam fenoterol w
      kroplowce w takim tempie, ze od walacego serca boli mnie klatka piersiowa,
      ramiona tak, z enie moge oddechu zlapac. Skurcze sie wyciszyly, ale nie wiem na
      jak dlugo bo z grobowymi minami mowia o cesarce. Czy ta cholerna macica nie moze
      jeszcze choc trzy tygodnie zaczekac??????
      • marcelinka24 Re: To juz chyba niestety koncowka:( 28.08.10, 09:25
        Teraz tylko trzymać kciuki za Dzidziusia Jak tak dzielnie wytrzymuje w brzuszku
        mimo wielu przeszkód to tutaj na świecie też musi być dobrze...
        • marynka07 Re: To juz chyba niestety koncowka:( 28.08.10, 10:59
          Trzymam kciuki za maleństwo,trzymajcie się dzielnie,dlaczego
          wszystkie miałyście cesarkę? tylko ja urodziłam siłami natury.

          Julka (42t.c.3950g)Martynka (25t.c.750g)Zuzia(25t.c.[*] )
          blog Martynki smyki.pl/domeny/dzidzi.pl/martynkazuzia/index.php?
      • czarnawrona.online Re: To juz chyba niestety koncowka:( 28.08.10, 12:19
        Cholera!
        Wiem, że u Ciebie sytuacja wygląda inaczej, ale ja wylądowałam bez czopu, ze skurczami, 2 cm-rozwarciem i wpuklającym sie pęcherzem w 24 tc w szpitalu. Dzięki bezwzględnemu leżeniu i fenoterolowi (najpierw doustnie, później kroplówki, później pompa) dotrwałam do 29 tc (choć raczej niewielkie dawali mi sznse choćby na tydzień). myślę, że skoro dzidzia rośnie dobrze bez wód, trzymasz się bez infekcji, to może uda sie jeszcze trochę wyleżeć - mi wciąż powtarzali (przy obojgu dzieciach), że każdy kolejny dzień jest bardzo ważny. Z drugiej strony czasem lepiej rozwiązać ciążę nieco wcześniej, a nie dopuścić do pogorszenia stanu dziecka. Rozumiem, że mała jest monitorowana na bieżąco? Dobrze, że trafiłaś do porządnego szpitala - sama wiem, jak różnie z tym bywa...

        Trzymam kciuki za Was obie. Za przynajmniej jeszcze 3 tygodnie (jak większość wczesnych mam też odliczałam dni do 28 tygodnia)

        • marcelinka24 Re: To juz chyba niestety koncowka:( 28.08.10, 13:01
          ja też rodziłam sama bez cesarki
        • olaaa-calineczka Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 13:03
          ja tez rodzilam sn blizniory uncertainzastrzykuna pluca mi nie dali uncertainale na
          ocieszenie mam coreczke 600 gr 30 cm z 24/25 tc po przebojach ale doprzodu
          idziesmilema 9 mies choc wogole nie dawali jej szans umnie infekcja wody bylyy juz
          zielone dziec z zakazeniem..
          • gojapio Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 15:05
            ja tyż naturalnie. Odstawili świadomie feneterol, mówiąc, że
            siedzenie w brzuchu już człowiekowi na niewiele się zda, i ja też się
            specjalnie nie opierałam, wręcz podświadomie chciałam, bo miałam w
            pamięci historię Asiiwony i jej Aniołka Michasia, którzy w
            analogicznej sytuacji wyleżeli plackiem do 32 tc. i się okazało, że
            na marne sad(
            i praktycznie zaraz po odstawieniu zaczęły się skurcze, zaczęłam
            rodzić tak szybko, że ledwo zdążyli podstawić inkubator. Ale tematu
            CC w ogóle nie było - zależało im na naturalnym porodzie, że tak niby
            dla Młodego lepiej...
            • kiri77 Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 16:19
              Ja slyszalam i po rozmowie z lekarzem (bynajmniej tak mi moja ginekolog powiedziala). Ze sa lekarze i szpitale ze nie wierza w takie malenstwa jak nasze i dlatego kaza czasami rodzic kobiecie silami natury(pomijajac ze sa przypadki gdzie na cc jest juz za pozno) bo jak by maluszek nie przezyl to kobieta moze szybciej zajsc w druga ciaze (podejscie lekzry )a z rozmow z neonatolog wywnioskowalam ze dla malenstw takie jak nasze cc jest najelpsze ze dziecko podczas porodu nawet malutkie meczy sie w jakis sposob i ze cc jest najlepsze. Takze w mojej opini nalegaj na cc.

              Powiem moze taka histori .. moja kuzynka byla w 2 tyg starszej ciazy niz ja z Kacperkiem. I nagkle poczula skurcze. pedem do szpitala (rodzila w stanach) i tam zamiast ratowac i kazac jej lezec, kazali rodzic i w 23 tc urodzila malutka 600 gdziewczynke , nawet jej nie ratowali pozwolili malej umrzec-lekarze. Wiec powiem ze w Polsce ladnie ratuja nasze malenstwa.U nas by ja polozyli i lezala by plackiem tak samo moja kuznka twierdzi ze w Polsce miala by swoja coreczke a tak kazali rodzic bo dziecko nie ma szans itd i ze beda mieli nastepne. A tak ponad rok po porodzie i nie moga zajsc w ciaze-fizycznie wszytko ok.

              Dlatego lez i walczcie razem z coreczka tyle juz wytrzymala wytrzyma i to.I nalegaj na cesarke.
              • nastjaa Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 17:10
                Kiri ma racje - kiedy mówią, że dla malucha lepiej sn, to dla tego,
                że szybciej umrze, lub nie przeżyje porodu (to oznacza w ich
                mniemaniu dla dziecka lepiej). Chodzi przede wszystkim o to, ze
                dziecko może nie być glówką do dołu (znam takie przypadki), a po
                drugie o wylewy. Udowodniono, że dzieci rodzone cc maja mniejsze i
                rzadziej wylewy. Aczkolwiek znam wczesniaki rodzone sn, ktore mialy
                małe wylewy lub wcale. Ale znam też dziewczynkę, która urodziła się
                tego dnia co moja córka. Matce tez mowili, że lepiej dla dziecka sn.
                No to urodzila sn - mała ma wodoglowie i wylewy 4 stopnia. Zawsze
                jeste prawdopodobieństwo, że te wylewy jednak nie są z powodu porodu
                sn, ale nie mieli okazji sie przekona. Jak ta kobitka urodzila to
                malej nawet nie chcieli ratować. Dopiero po kilku dniach dostala
                sterydy do respi, bo czekali aż umrze.
                • iksantia Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 19:18
                  Myślisz, że wylewy to od drogi porodu zależą? Pytam, bo nie mam pojęcia. Nasza
                  Mała przyszła na świat przez cc (32tyg.), specjalnie pytałam lekarzy o wylewy
                  (bo tu na forum przeczytałam, że trzeba m.in. o to pytać) i mówili, że nie ma
                  wylewów, aż do ok. 5-7 dnia życia, wtedy okazało się, że są i to 3 stopnia. Na
                  szczęście teraz już (ponad 2 lata) wszystko ok, mam nadzieję.
                  • mamaduo Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 19:56
                    owszem, ja spotkalam sie taka opinia lekarska, ze porod sn moze przyczniac sie
                    do wylewow - a wlasciwie akcja porodowa, nie sam fakt przejscia przez kanal
                    rodny. Zaczelo sie od zdziwienia lekarza, skad u moich dzieci wylewy III stopnia
                    skoro rodzily sie cc. I do slowa do slowa i tak uslyszlalm, ze zawdzieczam to
                    lekarzom, ktorzy pozwolili na kilkugodzinna ragularna akcje porodowa i zwlekali
                    z cc.
                    • marcelinka24 Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 21:23
                      Mi też kazali rodzić naturalnie bo twierdzili że Marcela i tak umrze bo nie ma
                      szans a dla mnie bedzie lepiej bo odrazu jak wyjdzie martwa to bede mogła ja
                      poprzytulać i pozegnać A wiadomo cesarka pod znieczuleniem a sn to zawsze
                      człowiek przytomniejszy na rozumie.. No i po 14 !!!!!! godzinach meki w bólach
                      porodowych Dzidziuś był na świecie smile smile smile Wiecie co lekarz to inna parafia i
                      inna gadka Na wcześniakach zdziwieni byli ze lekarz ( mozna powiedziec bo
                      szacowna pani doktor nawet nie przyszla podczas calej akcji porodowej na samym
                      poczatku jeszcze na normalnej sali skwitowała tylko ze rodze sama bo dojde
                      szybciej do siebie a dziecko i tak umrze ) kazał w ten sposob rodzic Znowu w
                      innym szpitalu chwalili mnie ze dałam rade sama bo co naturalnie to
                      naturalnie....widzicie gdybac mozna a co nam pisane to od tego nie
                      uciekniesz....Rodza sie wczesnaaki i wychodza z tego obronna reka , a rodza sie
                      dzieci w 40 tyg i są kalekie... Świat juz taki jest i nic nie zmienimy... Po
                      przejsciach takich jak mnie spotkały wiem jedno ze trzeba cieszyc sie chwilą...
                      A z Marcelka te chwile były najpiekniejsze i nic mi ich nie zastąpi...
                  • nastjaa Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 21:51
                    Iksantia, czytałam nawet praę naukową, z której wyraźnie wynikalo ,
                    że wylewy częścziej i wyższego stopnia sa u matek, które rodziły
                    naturalnie. Ale jak juzmówiłam wcześniej zawsze są odstepstwa od
                    reguły. No i te wylewy na ogól pojawiaja się wlasnie kolo trzeciej
                    doby życia. To nie jest tak, że wcześniak juz w trakcie porodu ma te
                    wylewy.
                    • mama-cudownego-misia Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 28.08.10, 22:59
                      Wylewy mogą być efektem urazu przy przeciskaniu się miękkiej i
                      niedojrzałej jeszcze główki przez kanał rodny, mogą też powstać przy
                      cięciu ze względu na nagłą zmianę ciśnienia wód, a mogą być wynikiem
                      niedotlenienia.
                      Mi jeden ginekolog powiedział kiedyś, że jak dziecko jest
                      wcześniakiem <2kg, ale ma duże szanse, ze się będzie normalnie
                      rozwijało albo by nie przeżyło porodu SN, to się robi cesarkę, ale
                      jak to jest np. 24 t.c., to raczej się "oszczędza macicę", żeby
                      kobieta szybko mogła spróbować raz jeszcze.
                      • misiekjasiek Re: To juz chyba niestety koncowka:(marynka111 29.08.10, 08:18
                        U mnie poród był w toku, Jasiek szykował się do wyjścia i oto, co
                        usłyszałam:
                        "Ja bym panią dał na naturalny poród, ale szkoda tego drugiego
                        dziecka
                        "
                        Nie mam żadnych wątpliwości, co chciał przez to powiedzieć.
                        -------
                        Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                        31 tc, ur. 17.10.2009 r.
    • marcelinka24 Re: Wkrótce do Was dołączę... 29.08.10, 10:48
      ps. przypomniało mi się że jak chodziłam już 13 godz w bólach to pyałam się
      połoznej czemu mi cesarki mi nie zrobią ( tak mowili w bartoszycach ze bede
      miala cesarke )to ona na to..... sluchajcie.... A CHCE PANI ZEBY MACICE WYCIELI
      w trakcie cesarki???? hmmm nie wiem o co jej chodzilo


      NOVALLEEE co u ciebie bo zamilklas
    • novalee2 Re: Wkrótce do Was dołączę... 29.08.10, 15:54
      W nocy macica spokojna, dostalam tabletke i kilka godzin przespalam bo bylam
      juz nieprzytomna. Dzisiaj lekko sie stawia, jak odlaczyli na probe kroplowke to
      zaczela sie kurczyc, wiec podlaczyli spowrotem i sie nasaczam fenoterolemsmile
      Troche klopot z zylami bo wczoraj pekly cztery a kroplowka przez cala dobe, wiec
      duzo tych zyl potrzeba a po tylu tygodniach kroplowek wszystkie ze zrostami.
      • zabka11 Re: Wkrótce do Was dołączę... 30.08.10, 13:30
        Kochana trzymaj się dzielniesmile Ty i córcia. Kibiucuje Ci już
        troszkę, a teraz znalazłam Twój wątek tutaj, skojarzyłam, więc
        dopiszę swoje słówkosmile
        Cieszę, się że jestes w miejscu, gdzie dobrze o Was dbająsmile
        Mam nadzieje, że każda kolejna noc, będzie spokojna, i popiszesz tu
        jeszcze w dwupaku, przynajmniej przez cały wrzesień.
        Pozdrawiam serdeczniesmile
        PS: nie zdawałam sobie sprawy, że szpitale we Wrocławiu mają taka
        złą opinię...rodziłam dwoje dzieci, przez cc, z problemami, na
        Kamieńskiego, i jestem zadowolona z opieki, zarówno
        na "wcześniaczkach", jak i na zwykłym oddziale.
      • izu222 Re: Wkrótce do Was dołączę... 01.09.10, 13:15
        Novalee mam nadzieję, że jeszcze wytrwacie razem. Trzymam z całej
        siły kciuki.
        Chciałam Ci jeszcze napisać, że dzielna bardzo jesteś Kobietko, ja
        bez wód przeleżałam zaledwie jeden dzień. Na szczęście byłam w
        szpitalu, gdzie trafiłam kilka dni wcześniej na sterydy i pessar z
        powodu skracającej się szyjki. Wody zaczęły mi się sączyć we wtorek
        około 16, skurcze wyciszyli fenoterolem (tabletkami). W nocy troszkę
        się sączyły, skurczy nie było. W środę rano lekarze jeszcze
        uspokajali, że zrobią USG, ale jeśli teraz już wody się nie sączą
        powinno być dobrze. Cały czas czułam ruchy Małego. Zwiększono mi
        dawkę fenoterolu i tyle. O 11 wody wylały się do końca, ale lekarze
        dalej mówili, że będziemy czekać i "hodować ciążę". Przewieźli mnie
        na porodówkę, gdzie miałam być cały czas podłączona do KTG i dopiero
        tu lekarka mnie zbadała i zdziwiła się, że nie ma skurczy (tak
        skutecznie wyciszyli, że nie czułam) bo rozwarcie ma 4 cm i już nie
        uda im się powstrzymać porodu. O 15:20 urodziłam Stasia (poród sn).
        U nas teraz jest dobrze, Staś jeden dzień był na CEPAP, później już
        oddychał sam. Nie miał też wylewów.

        Nalegaj na sterydy, proś lekarzy, żeby Ci je podali, naprawdę
        zwiększy to szanse Julki.
        Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
        Pisz co u Was.
    • kwiatki_swietej_malgorzatki Re: Wkrótce do Was dołączę... 29.08.10, 16:37
      Cześć Novalee i cześć Dziewczyny,

      Piszę na tym forum po raz pierwszy, chociaż tu zaglądałam.
      Jestem mamą 32-tygodniowej dzewiczynki urodzonej w styczniu.
      Po poerwszej jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej postawy i wysiłku.
      Po drugie, myślę, że jesteś w dobrych rękach.
      U mnie również zaczęły sączyć się wody płodowe w 30 tygodniu ciąży i
      przeleżałam jeszcze dwa tygodnie w szpitalu - podawali mi
      antybiotyk.W momencie odstawienia, na drugi dzień, rozpoczął się
      poród. Więc to chyba dobra decyzja, że chcą ten antybiotyk podawać
      non stop. Co do leżenia, mi lekarze (na Staynkiewicza) pozwalali
      chodzić pod prysznic i do toalety, argumentując, że dobrze, jak te
      wody od czasu do czasu się "przemieszają", co oddala ryzyko infekcji.
      Pozdrawiam bardzo Was wszystkie.
      • asiaiwona_1 Re: Wkrótce do Was dołączę... 29.08.10, 20:20
        Na forum wcześniacze właściwie już nie wchodzę. Ale dziś coś mnie
        tkneło by tu wejść. I znalazłam Twoją historię...
        Jak już Gojapio wcześniej o mnie wspomniała i ja jestem mamą PROM-
        ową. WOdy odeszły mi w 22 tc. Na moment wzrosły do prawie 3, po czym
        spadły i Afi oscylowało zwykle w okolicach 0-1. Najpierw leżałam 3
        tyg w jednym szpitalu, z którego wypisano mnie jak afi wzrosło do
        tych prawie 3. Poszłam na porządne usg do ponoć najlepszego
        specjalisty od trudnych ciąż i tam okazało się, że przez brak wód
        pępowina opadła przed główkę co może spowodować w każdej chwili
        śmierć synka. Lekarz kazał mi jak najszybciej jechać do szpitala.
        Pojechałam - jak mnie położono na porodówce tak musiałam leżeć
        plackiem 5 tygodni. Myci w misce, siusiu do basenu. 5 tygodni na
        porodówce słuchałam z jednej strony szczęśliwych porodów, a z
        drugiej strony wyroków lekarzy, że mój synek albo umrze, a jak
        jakimś cudem przeżyje to będzie "roślinką" uncertain Gdzieś jest mój wątek
        pt Nieczuła Karowa - pisałam go na bieżąco leżąc w tym szpitalu... I
        nagle po 5 tygodniach (w 32tc) dostałam silnych skurczy. Nic nie
        pomagało ich wyciszyć. Szybko zabrano mnie na cesarkę... Michałek
        miał problemy z oddychaniem. Trafił pod respirator. A potem...
        ciągle mam w uszach odgłos kroków pielęgniarki, otwierane drzwi i te
        słowa..."stan dziecka jest krytyczny. On umiera"... Na szczęście
        Michałek poczekał aż do szpitala dojedzie jego tata. Zasnął przy
        nas. Zasnął słysząc nasz głos, nasze opowieści o starszej siostrze,
        która czeka na niego w domu... Żył 22 godziny i 15 minut... I nawet
        potem jedna lekarka nie potrafiła powstrzymać się od komentarza i
        stwierdziła, że to lepiej bo tak to byłby warzywkiem i nic by nie
        rozumiał, itp... Boże, jak ciężko było słuchać tych słów...

        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że lekarze sami nie wiedzieli co
        ze mną zrobić. Nie potrafili mi odpowiedzieć czy lepiej dla mojego
        dziecka będzie w brzuchu bez wód czy może w inkubatorze. Nie
        wiedzieli czy chcą czekać do przełomowego 32 tygodnia i robić
        cesarkę czy czekać ile się da. Miałam wrażenie, że pierwszy raz
        stykają się z takim przypadkiem - choć to oczywiście nieprawda...

        W każdym razie życzę ci duuużo siły i wytrwałości. Musisz myśleć
        pozytywnie. Trzymam kciuki by Twoja historia miała szczęśliwe
        zakończenia.

        Ah, co to tego kiedy te wody mi wylatywały - nie miało znaczenie,
        czy leżę na wznak czy na boku, czy ruszam nogami czy leżę
        nieruchomo. Leciały kiedy chciały. To co się naprodukowało
        wylatywało od razu...
        • kicius_85 i jam tam?? 01.09.10, 16:03
          mam nadzieje ze dalej sie trzymasz ktory to tydzien?
          • gojapio Re: i jam tam?? 01.09.10, 16:16
            trzymam kciuki za Was, dziewczyny! nie odzywałyście się już trzeci
            dzień (w tym wątku, nie mam możliwości podejrzenia drugiego) - a jak na
            Waszą intensywność to dużo. Mam nadzieję, że wsio ok - ściskamy!!
            • kiri77 Re: i jam tam?? 02.09.10, 11:20
              Co tam sie dzieje na lini frontu hehe. Mam nadzieje ze brak wiesci to dobre
              wiesci i wszytko gra u Ciebie. Ja bynajmniej dalej trzymam kciuki i napisz cos
              do nas bo tu z niecierpliwoscia czekamy na jakies wiadomioscismile
              Buziaki
              • agusia79-dwa Re: i jam tam?? 03.09.10, 23:17
                napisz co u ciebie- może być na priv
                trzymam kciuki
                • mamamilochy Re: i jam tam?? 08.09.10, 15:57
                  forum.gazeta.pl/forum/w,15302,116248275,116248275,Julka_nie_dala_rady_.html
                  to znalazłam sad

                  dla Julci [']
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka